Dodaj do ulubionych

Uśmiech Millera

31.12.02, 16:04

O tym, że premier Leszek Miller lubi się uśmiechać, zwłaszcza w obecności
kamer, wiedzą wszyscy. W każdej sytuacji i zawsze na twarzy premiera,
wywodzącego się wprost z epoki PRL-u, maluje się szeroki uśmiech od ucha do
ucha. Stara maksyma głosi, że śmiech to zdrowie, ale w przypadku
postkomunistycznego premiera oznacza to nie zdrowie dla tych, w imieniu
których sprawuje władzę, a wręcz przeciwnie - poważną zapaść struktur państwa
i gospodarki, a co za tym idzie pogorszenie warunków życia.

Miller śmieje się, gdy obiecuje gruszki na wierzbie, gdy obwieszcza, że jego
rząd nie cofnie się przed niczym, a także wtedy, kiedy twierdzi z butą, że
prawdziwego mężczyznę poznaje się po tym nie jak zaczyna, ale po tym jak
kończy. Dla niezadowolonych ze sprzedaży majątku narodowego i bezrobotnych
Miller też ma specjalny uśmiech, kiedy wygłasza swoje oświadczenie po pobiciu
ich przez policję lub bojówkarzy z agencji ochroniarskich.(Pamietam UBeka
usmiech gdy oznajmil mi ze zostaje aresztowana,i gdy widze Millera usmiech
przed oczami ten obraz powraca...)

Szczyt zadowolenia, a więc i największy uśmiech, miał Miller na konferencji w
Kopenhadze u swoich towarzyszy eurokomunistów z unijnej Piętnastki. Słowem,
uśmiech Millera dobry na wszystko i na każdą okazję. Oto teraz na Święta
Bożego Narodzenia wydawany przez pobratymców ideowych tygodnik "Wprost" na
swej okładce przedstawił premiera obecnego rządu ubranego w złotą suknię,
trzymającego niemowlę (symbolizujące zapewne Polskę) z wymalowanymi na buzi
barwami Polski i Unii Europejskiej.

Znając proaborcyjne zapędy SLD, potwierdzone chociażby niedawną wypowiedzią
jednego z prominentnych działaczy tej partii, L. Miller przypomina bardziej
Heroda niż jednego z Trzech Królów. Poza tym z Herodową bezwzględnością
morduje żywy organizm państwa i Narodu na zamówienie Unii Europejskiej,
oczywiście z nieodłącznym uśmiechem na twarzy.
Z tego wynika, że uśmiech premiera jest niczym innym jak chichotem pełnym
cynizmu i drwiny z Polaków i ich prawa do samostanowienia. Miller śmieje się
nawet kiedy mówi, że poda się do dymisji, gdy Polacy odrzucą w referendum
integrację z Unią Europejską, po czym zmienia zdanie - widząc możliwość
swojej porażki - oczywiście z uśmiechem na twarzy. Ale premier Miller, czując
się bezkarny, zapomina o innym starym porzekadle, że ten się śmieje, kto się
śmieje ostatni.

Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka