kilimandzaro5
05.12.06, 18:13
Dorn powiedział że policjanci mogą podwozić jak chcą ale tylko w swoim rejonie
i miał racje.
Weźmy np. hipotetyczną sytuacje nagle na ulicy umiera na zawał bogaty
niestary mąż który nigdy nie chorował na serce umarł obok bardzo drogiego
auta, policja powinna jak najszybciej zabezpieczyć ten majątek i przywieść
kogoś zrodziny na miejsce zdarzenia bo potem bedzie miała dwa razy wiecej
roboty bo ktoś to ukradnie.
No jakie może zrobić działania operacyjne policja gdy umrze bogaty mąż ano
pojechać po, znaczy z tą żone radiowozem i zawieść ją na miejsce zgonu męża i
popatrzec na jej reakcje czy nie ma czegoś podejrzanego czy nie trzeba robić
sekcji zwłok męża czasem gdyby żona zachowywała się sztucznie.
Policja zawsze się może tłumaczyć że podwozi bo boi się żeby się bliskiej
osobie w szoku nic nie stało po drodze, że chce zabezpieczyć majątek itd.
Albo gdzie policja ma sie spotykać z informatorem jak np ktoś sprzedaje
narkotyki pod szkołą i ten człowiek chce się spotkać z policją bo go to boli
on nie spotka się w miejscu publicznym raczej a dobrym miejscem do takiego
spotkania jest nie oznakowane auto.
Nie powinno się podcinać skrzydeł dla mundurowych oni muszą mieć jak
najszersze możliwości działania.
Źle się stało że ostatnio podwożono tego ważniaka do siedlec ale taka chora
sprawa nie powinna rzutować na skuteczność policji.