haen1950
27.08.07, 14:29
Pisowska banda okazała się mieć zbyt krótką ławkę. Na dodatek
uciekali z niej przyzwoici ludzie. Takie sa wnioski walniętego
prosto w mózg naukowca.
"Brak zaplecza okazał się tym istotniejszy, że aparat państwowy od
początku był skrajnie niechętny rządom PiS. Trudno było pokonać jego
opór i inercję. I nie za to trzeba było krytykować ministrów, że nie
są medialni, lecz że nie byli w stanie dokonać gruntowej przebudowy
powierzonych im resortów. Zabrakło również przełożenia haseł
wyborczych na ekonomiczne, socjologiczne i prawne konkrety. Polska
polityka pozbawiona jest niemal zupełnie profesjonalnego zaplecza
eksperckiego, bez którego nie da się prowadzić nowoczesnej,
skutecznej polityki.
Problem nie leży więc w tym, iż PiS zawłaszczyło państwo, lecz że
nie udało mu się go zawłaszczyć w stopniu dostatecznym i w sposób,
który umożliwiałby realizację jego programu. I nie w tym, iż PiS
było populistyczne, lecz że nie było, że nie udało się mu
zmobilizować społeczeństwa.
Zapewne w Polsce nie ma niestety szans na właściwie rozumiany
populizm. Polacy, choć się interesują polityką, są sceptyczni i
nieufni, i po wszystkich doświadczeniach jest to ich dobre prawo.
Trudno wykrzesać w nich entuzjazm do polityki. Są też przyzwyczajeni
do działań w strukturach nieformalnych".