camille_pissarro
18.09.07, 20:48
Bardzo ciekawy wywiad ze znanym eseistą, poetą i tłumaczem - ani
chybi "wykształciuchem " ;-))), poniżej wyimek z tego wywiadu , z
którym należy się bezwzględnie zapoznać :
"...
"Solidarność" była jak jeszcze jedno stłumione przez komunistów
narodowe powstanie, którego idea jednak przetrwała. Ale wewnątrz
było więcej agentów niż kiedyś. A na dodatek, zamiast symbolicznego
wieszania zdrajców, o którym pisał J. M. Rymkiewicz, wpływowy Adam
Michnik zarządził ich apoteozę, w świetlistych aureolach honoru. I
nie wysłano go do diabła. Nastąpił nowy zamęt, w którym ci,
wysadzeni z etatów komunistycznej służby, zmieszali się z
ludźmi "Solidarności". Nie oddzielono etosowców od tych, co wczoraj
służyli komunizmowi. Aż nagle wytworzyła się grupa niby inteligentów
jako "ludzi zbędnych", jak określał to inny wybitny socjolog polski,
Stefan Czarnowski (w pracy "Ludzie zbędni w służbie przemocy") - to
była grupa bez etosu, gotowa służyć wszelkiej niesprawiedliwości i
wszelkim sposobom zaboru społecznego mienia. Muszę jeszcze zacytować
Floriana Znanieckiego: "Ożywienie cywilizacji po kryzysie wymaga
lepszego przygotowania, silniejszej władzy kontrolującej, wyższych
ideałów moralnych, podczas gdy grupy wywołujące kryzys nie posiadają
przygotowania. Ruina jest nieunikniona i po wielu pokoleniach
dopiero nowa cywilizacja powstaje" ("Upadek cywilizacji
zachodniej"). Hodowany po wojnie pasywny inteligencki mit heroizmu i
martyrologii praktyce budowania życia nie służył. Kaczyńscy zdali
sobie sprawę, że żyjemy wśród niewidocznych ruin etosu.
...
"
a tu całość:
www.dziennik.pl/Default.aspx?TabId=254&year=2007&nrw=180&art=741
Nie moge sie nie powstrzymać , by nie przytoczyc jeszcze jednego
wyimka :
"Chodzi o upadek w stosunku do odczuwanego intuicyjnie stanu
normalności. To prymitywny infantylizm zepsutych dzieci. Wagary
mediów. Nie o to chodzi, że Francja miała na budowanie demokracji
więcej niż 100 lat. Rzeczowość da się praktykować od razu. I nie
chodzi mi o popełniane błędy, lecz o stokrotne przebranie miary. Nie
można wszystkiego tłumaczyć brakiem czasu - w ten sposób możemy
nigdy nie doczekać się zmiany. Zamazywanie wszystkiego służy tym,
którzy boją się odważnego rozrachunku z własną przeszłością. A ich
dzieci nie mają się od kogo uczyć myślenia moralno-historycznego.
Takich argumentów do dziś używają ludzie typu Adama Michnika czy
Daniela Cohn-Bendita, przywódcy studenckiej,
neotrockistowskiej "maskarady" z 1968 roku, jak ją nazwał Charles de
Gaulle.
"
Jacek Trznadel to kolejny intelektualista , któremu nie po drodze ze
standardami rodem z Czerskiej, zapewne tez funkcjonuje poza
tzw. "Salonem" ;-)))