Dodaj do ulubionych

do Kagana - o logice i Bogu - wątek z dołu

02.01.02, 13:29
Ponieważ nasza dyskusja zaczęła przypominać tasiemca, pozwoliłem sobie wyrwać
z kontekstu Twe wypowiedzi i umieścić je w nowym (znacznie poręczniejszym)
wątku. Tak, wiem, że jest to wątek stworzony ponad potrzebę, jednak mam
nadzieję, że nie potraktujesz go swoją ulubioną brzytwą Ockhama…
Mam nadzieję, że nowy wątek nie spowoduje zagubienia sensu wypowiedzi, a na
pewno uczyni ją trochę klarowniejszą:

K: To stary paradoks zolwia i zajaca. Rownie dobrze mozna powiedziec, ze
np. podczas olimpady w Sydney wszyscy 100metrowcy wpadli na mete rownoczesnie,
bo
roznice miedzy nimi byly nieistotne, nie do uchwycenia tzw. golym okiem; bez
praktycznego znaczenia, bo czy ktos przebiegnie
100m w 9.98 czy 10.01 sekundy to tak czy owak jest bardzo szybki, i
praktycznie
nikt poza ulamkiem promila nie ma z nim szans. Ale NIE o to tu nam przeciez
chodzi. Po prostu popelniasz blad ekstrapolacji. Przyklad: roznica ceny
jednego
grosza NIE jest istotna, gdy kupujesz samochod (nawet uzywany) albo tym
bardziej
dom. Podobnie roznica dwoch czy trzech groszy. Kiedy sie wiec zaczyna roznica?
Od
10 groszy, a moze od 100 (1zl), a moze dopiero od tysiaca (10zl)? Podobnie:
kiedy
mezczyzna tracacy wlosy staje sie lysy? Jak straci 1% wlosow? NIE! A jak 10%?
Widzisz, tu chodzi o przechodzenie ilosci w jakosc. Poniewaz to zalatuje
Marxem,
wiec obecnie NIE jest w modzie... Ale tak jest: w pewnym momencie NIEistotne
dotad zmiany sie kumuluja, i powstaje nowa jakosc, np. pojawia sie zmiana
polozenia...

Zgoda, a więc jednak uznajesz, że w jednej attosekundzie „coś się dzieje” (bno
inaczej nie miałoby się co kumulować, prawda? A w połowie attosekundy? No, też
musi się coś dziać, by miała z czego powstać attosekunda. I tak dalej: AD
INFINITUM, bo nie jesteś w stanie podać naprawdę „kwantu czasu”. Mylę się?

K: Wlasnie o nim mowilem. Zenon wcale NIE byl medrcem, ale zrecznym
sztukmistrzem. Nie rozumial, ze ilosc przechodzi w jakosc, ze drobne,
pozornie nieistotne zmiany zaczynaja sie kumulowac, i pojawia sie nowa
jakosc, np. widzimy (obserwujemy, mierzymy) ruch. O tym paradoksie
napisano zreszta tony publikacji...

Nazwałem Zenona mędrcem, gdyż w swoim czasie był mędrcem. Podobnie jak
sofistycy, czy pitagorejczycy, o których dziś wiemy, że gadali bzdury
niestworzone. Za paręset lat Einstein również nie będzie mędrcem, podobnie jak
dziś patrzymy na Newtona – historycznie nieoceniony, ale empirycznie…

K: Znow ten blad ekstrapolacji. To nie chodzi o to, ze nie jestesmy w stanie
nazwac (bo jestesmy), ale ze taka ekstrapolacja ad infinitum NIE ma po prostu
sensu! Przyklad: kiedys pociagi jezdzily z szybkoscia
40km/h, przed wojna przekroczyly 200km/h, a niedawno zdaje sie i
500km/h (sam jezdzilem TGV Atlantique oraz ICE Berlin-Frakfurt/Main okolo
300km/h). Czy ekstrapolujac stwierdzisz, ze za powiedzmy milion lat przekrocza
one szybkosc swiatla? Niestety, fizyka (natura wlasciwie) wyznaczyla nam
NIEprzekraczalne granice...

Zgadza się, są pewne granice nieprzekraczalne, co nie znaczy wcale, że nie da
się ich przekroczyć… :-)) Słyszałeś zapewne o efekcie tunelowania, który
pozwala (przypuszczalnie) niektórym cząstkom przebywać odległości „szybciej
niż światło”, choć oczywiście w rzeczywistości wcale tego nie robią.
A co z zerem absolutnym? Przy osiągnięciu tego stanu zamiera wszelki ruch,
więc nie można osiągnąć żadnej temperatury poniżej. Popuśćmy wodze fantazji i
zastanówmy się, czy nie jest możliwy „antyruch” (podobnie jak „antymateria”),
który jest ruchem, który się pojawia przy temperaturach niższych niż zero
absolutne. Herezja? Wiele takich już było (neutrina również przecież były
herezją).

K: Ja tylko uwazam, ze natura jest taka, jak nam wskazuja wyniki badan.
A one wskazuja, ze sa granice szybkosci, ze wszechswiat jest ograniczony w
czasie i przestrzeni, ze po prostu NIE ma w naturze czegos takiego jak
nieskonczonosc. To jest wymysl naszych umyslow, podobnie jak tzw. Bog,
krasnoludki, Hobbity, Pan Zagloba, Sherlock Holmes itp.
Tyle, ze krasnoludki, Hobbity, Pan Zagloba czy Sherlock Holmes dostrczaja nam
rozrywki, a tzw. Bog nas straszy i kaza nas w jego imieniu, jak w niego NIE
wierzymy. Tak wiec zarowno tzw. Bog jak i nieskonczopnosc sa bytami zbednymi,
uzyjmy wiec wreszcie wobec nich brzytwy Occama!

Uzależniasz rzeczywistość od wyników badań. Czyli, ze w Średniowieczu jednak
nie było kwarków, nie było efektów kwantowych za Newtona, ani piątego wymiaru
za czasów Einsteina!

K: Znow blad ekstrapolacji. Czy naprawde sadzisz, ze w roku 34520 bedzie
pieniadz? Obejrzyj sobie Star Trek, tam jest dobry odcinek o tym, ze w wieku
zdje sie juz XXIV NIE bedzie ani gieldy, ani pieniadza,a wiec tym brdziej
lichwy i dlugow finasowych w ogole... Znow ta nieszczesna ekstrapolacja....

Nie wiem, co będzie pojutrze, a co dopiero za taki szmat czasu. Jednak mogę
sobie wyobrazić sporo: to, że nie będzie giełdy, pieniądza itp., jak również
to, że „horror vacui” i zawsze będzie jakiś pieniądz, jakaś gospodarka i jakaś
nierówność…

_____________________

Nie odniosłeś się do moich przykładów związanych z czystą logiką. Wcale się
temu nie dziwię, Kaganie. Dla Ciebie logika nie powinna istnieć, lecz,
niestety, natura naszej rzeczywistości wymaga, by się nią posługiwać.
Dlaczego dla Ciebie nie powinna istnieć? Jeżeli wierzy się, że natura jest
taka, jak wskazują na to wyniki badań, to logika znajduje się poza tą
klasyfikacją. Któreż badania pokażą prawdziwość zdania „p = p”? Żadne. Co
najwyżej można zastosować standardy Milla, lub inne sposoby indukcyjne, ale to
już nie jest logika, niestety. Wszelkie dowody logiczne, zakładają w sposób
ukryty istnienie nieskończoności (dedukcja z całą pewnością), jeżeli zaś nie
istnieje nieskończoność, pozostaje tylko, jakże intuicyjna, indukcja…

Pozdrawiam,
.y.
Obserwuj wątek
    • Gość: siedem KAGAN'ek oświaty IP: *.tgory.pik-net.pl 02.01.02, 13:42
      mam tylko maleńki dowcip dla towarzysza Kagana i jego lewego pojmowania świata.

      -czym się różni Cezary Pazura od Brusa Łilisa?
      -tym, że Cezary Pazura słyszał o Brusie Łylisie, ale Brus Łylis nie słyszał o
      Cezarym.

      Tak więc Kagan może w nieskończoność dowodzić nieistnienia B. Łilisa. Tylko
      jakimi metodami i po co? Jakie ma intencje. To są chyba ważniejsze pytania.

      ps: do Kagana
      człowieku zrozum najpierw teorię podatków i redystrybucji dochodów a potem się
      zajmiesz Bogiem. Jeśli pojmiesz, "że oszczędzając 10tys dolarów rocznie" na
      niepłaceniu za szkołę i zdrowie jestes utrzymankiem, złodziejem, pasożytem to
      wtedy pogadamy o wyższych bytach niż twój - glisty.
      7,00
      • Gość: Kagan Re: KAGAN'ek oświaty IP: *.vic.bigpond.net.au 02.01.02, 17:54
        Gość portalu: siedem napisał(a):
        mam tylko maleńki dowcip dla towarzysza Kagana i jego lewego pojmowania
        świata.
        -czym się różni Cezary Pazura od Brusa Łilisa?
        -tym, że Cezary Pazura słyszał o Brusie Łylisie, ale Brus Łylis nie słyszał o
        Cezarym.
        Tak więc Kagan może w nieskończoność dowodzić nieistnienia B. Łilisa. Tylko
        jakimi metodami i po co? Jakie ma intencje. To są chyba ważniejsze pytania.
        K: Kto to jest ten "Cezary Pazura"?

        ps: do Kagana
        człowieku zrozum najpierw teorię podatków i redystrybucji dochodów a potem się
        zajmiesz Bogiem. Jeśli pojmiesz, "że oszczędzając 10tys dolarów rocznie" na
        niepłaceniu za szkołę i zdrowie jestes utrzymankiem, złodziejem, pasożytem to
        wtedy pogadamy o wyższych bytach niż twój - glisty.
        K: Znow te wyzwiska. Czy ty czlowieczku nie rozumiesz, ze w USA oplaty
        za leczenie i nauke sa sztucznie zawyzone na skutek prywatyzacji sluzby
        zdrowia i szkolnictwa, szczegolnie wyzszego? W Australii mamy ten sam
        poziom per capita za znacznie nizsza cene. Zgoda, USA ma wiekszy potencjal,
        ale porownaj liczbe ludnosci. Oprocz tego wiekszosc Australii to pustynia,
        wiec potencjal rolnictwa jest nizszy, brakuje tez nam np. ropy naftowej...
        A jako racjonalista wole zyc w kraju, gdzie place nieco wyzsze podatki,
        ale mam za nie jakies swiadczenia, niz placic nieco nizsze podatki w USA,
        ale miec za nie praktycznie nic. Czyzbys mial mnie za idiote, co NIE
        umie liczyc?
        Kagan
        • Gość: siedem Re: KAGAN'ek oświaty IP: *.tgory.pik-net.pl 03.01.02, 08:17
          Gość portalu: Kagan napisał(a):

          > Gość portalu: siedem napisał(a):
          > mam tylko maleńki dowcip dla towarzysza Kagana i jego lewego pojmowania
          > świata.
          > -czym się różni Cezary Pazura od Brusa Łilisa?
          > -tym, że Cezary Pazura słyszał o Brusie Łylisie, ale Brus Łylis nie słyszał o
          > Cezarym.
          > Tak więc Kagan może w nieskończoność dowodzić nieistnienia B. Łilisa. Tylko
          > jakimi metodami i po co? Jakie ma intencje. To są chyba ważniejsze pytania.
          > K: Kto to jest ten "Cezary Pazura"?
          >
          > ps: do Kagana
          > człowieku zrozum najpierw teorię podatków i redystrybucji dochodów a potem się
          > zajmiesz Bogiem. Jeśli pojmiesz, "że oszczędzając 10tys dolarów rocznie" na
          > niepłaceniu za szkołę i zdrowie jestes utrzymankiem, złodziejem, pasożytem to
          > wtedy pogadamy o wyższych bytach niż twój - glisty.
          > K: Znow te wyzwiska. Czy ty czlowieczku nie rozumiesz, ze w USA oplaty
          > za leczenie i nauke sa sztucznie zawyzone na skutek prywatyzacji sluzby
          > zdrowia i szkolnictwa, szczegolnie wyzszego? W Australii mamy ten sam
          > poziom per capita za znacznie nizsza cene. Zgoda, USA ma wiekszy potencjal,
          > ale porownaj liczbe ludnosci. Oprocz tego wiekszosc Australii to pustynia,
          > wiec potencjal rolnictwa jest nizszy, brakuje tez nam np. ropy naftowej...
          > A jako racjonalista wole zyc w kraju, gdzie place nieco wyzsze podatki,
          > ale mam za nie jakies swiadczenia, niz placic nieco nizsze podatki w USA,
          > ale miec za nie praktycznie nic. Czyzbys mial mnie za idiote, co NIE
          > umie liczyc?
          > Kagan

          ja tylko analizuję fakty
          ty z siebie robisz idiotę
          jesteś już w wieku w którym
          nie wypada chodzić w naciągniętym
          swetrze i rzucać jajkami na szczycie G8
          mądry człowiek z lewicowości wyrasta
          w okolicach 20ego roku życia

          w stanach jak zemdlejesz na ulicy
          a masz 60 lat i jesteś kobietą
          to zanim się obudzisz
          zrobią ci testów za 6 tys dolarów
          łącznie z testem ciązowym
          [na faktach autentycznych]
          ale to jest troszkę off topic

          tam państwo pochłania 12% PKB
          w Polsce [temat tabu, nie dowiesz się]
          ale tak powyżej 50% na pewno

          czego nie wymyślisz, nie wyjaśnisz inaczej
          dysproporcji ekonomicznych
          zostanie ci utyskiwanie nad losem Indian
          na koniec dyskusji
          chcesz tego?
          wiem ze nie
          więc zostawmy to
          7,03
          • Gość: Kagan Re: KAGAN'ek oświaty IP: *.arts.monash.edu.au 07.01.02, 03:09
            Gość portalu: siedem napisał(a):

            ja tylko analizuję fakty ty z siebie robisz idiotę
            L: Czy ty analityku "za dyche' NIE mozesz sie obejsc bez wyawisk?

            jesteś już w wieku w którym nie wypada chodzić w naciągniętym
            swetrze i rzucać jajkami na szczycie G8
            L: A to czemu? ja sie czuje wciaz mlody, nie wiem jak ty...

            mądry człowiek z lewicowości wyrasta
            w okolicach 20ego roku życia
            L: Tylko glupek zostaje prawicowcem, jak ma w kieszeniu pusto, jak ty...
            A ja wole byc zamoznym lewicowcem niz biednym "prawiczkiem"...

            w stanach jak zemdlejesz na ulicy a masz 60 lat i jesteś kobietą
            to zanim się obudzisz zrobią ci testów za 6 tys dolarów
            L: I pobiara narzadow czy szpiku kostnego za conajmniej 2 razy tyle.
            A rachunek bedziesz splacal do usr.anej smierci i dluzej (poprzez spadkobiercow)...

            > łącznie z testem ciązowym
            > [na faktach autentycznych]
            L: Szczegoly, prosze. ja pamietam pierwsze pytanie, jakze zlamana reka zglosilem sie do szpitala w
            St. Paul: "are you insured?"...

            ale to jest troszkę off topic
            L: ZGODA!

            tam państwo pochłania 12% PKB
            w Polsce [temat tabu, nie dowiesz się]
            ale tak powyżej 50% na pewno
            L: Bajki: Panstwo w USA zabiera ok 40-50% dochodow. Ludziom (zwyczajnym) oddaje mniej niz polowe
            tego. Wychodzi, ze pochlania ono (lacznie ze ZBROJENIAMI) conajmniej 25% GNP...
            >
            > czego nie wymyślisz, nie wyjaśnisz inaczej
            > dysproporcji ekonomicznych
            > zostanie ci utyskiwanie nad losem Indian
            L: To jest FAKT!

            > na koniec dyskusji
            > chcesz tego?
            > wiem ze nie
            > więc zostawmy to
            L: Czego?
            > 7,03

            Patrz tez:
            www.gazeta.pl/alfa/home.jsp?dzial=0511&forum=SWIAT&wid=800921&aid=800921


    • Gość: Kagan Re: do Kagana - o logice i Bogu - wątek z dołu IP: *.vic.bigpond.net.au 02.01.02, 17:46
      ydorius napisał(a):
      Ponieważ nasza dyskusja zaczęła przypominać tasiemca, pozwoliłem sobie wyrwać
      z kontekstu Twe wypowiedzi i umieścić je w nowym (znacznie poręczniejszym)
      wątku. Tak, wiem, że jest to wątek stworzony ponad potrzebę, jednak mam
      nadzieję, że nie potraktujesz go swoją ulubioną brzytwą Ockhama…
      Mam nadzieję, że nowy wątek nie spowoduje zagubienia sensu wypowiedzi, a na
      pewno uczyni ją trochę klarowniejszą:

      K: To stary paradoks zolwia i zajaca. Rownie dobrze mozna powiedziec, ze
      np. podczas olimpady w Sydney wszyscy 100metrowcy wpadli na mete rownoczesnie,
      bo roznice miedzy nimi byly nieistotne, nie do uchwycenia tzw. golym okiem; bez
      praktycznego znaczenia, bo czy ktos przebiegnie 100m w 9.98 czy 10.01 sekundy
      to tak czy owak jest bardzo szybki, i praktycznie nikt poza ulamkiem promila nie
      ma z nim szans. Ale NIE o to tu nam przeciez chodzi. Po prostu popelniasz blad
      ekstrapolacji. Przyklad: roznica ceny jednego grosza NIE jest istotna, gdy
      kupujesz samochod (nawet uzywany) albo tym bardziej dom. Podobnie roznica dwoch
      czy trzech groszy. Kiedy sie wiec zaczyna roznica?
      Od 10 groszy, a moze od 100 (1zl), a moze dopiero od tysiaca (10zl)? Podobnie:
      kiedy mezczyzna tracacy wlosy staje sie lysy? Jak straci 1% wlosow? NIE!
      A jak 10%? Widzisz, tu chodzi o przechodzenie ilosci w jakosc. Poniewaz to
      zalatuje Marxem, wiec obecnie NIE jest w modzie... Ale tak jest: w pewnym
      momencie NIEistotne dotad zmiany sie kumuluja, i powstaje nowa jakosc, np.
      pojawia sie zmiana polozenia...

      Y: Zgoda, a więc jednak uznajesz, że w jednej attosekundzie "coś się dzieje"
      (bno inaczej nie miałoby się co kumulować, prawda? A w połowie attosekundy?
      No, też musi się coś dziać, by miała z czego powstać attosekunda. I tak dalej:
      AD INFINITUM, bo nie jesteś w stanie podać naprawdę „kwantu czasu”. Mylę się?
      K: NIE jestem fizykiem teoretycznym ani matematykiem. Ale popelniasz
      blad logiczny, bo kwantu NIE da sie podzielic. Po prostu w najmniejszej
      jednostce czasu cos sie dzieje, a w mniejszej juz nie, bo takiej NIE ma.
      NIE ma np. mniejszej ilosci szmalu niz 1 grosz. Co prawda w Australii
      cene benzyny podaje sie z dokladnoscia do 1/10 centa, ale placac i tak
      zaokragla sie do 5 centow, bo nie ma u nas juz w obiegu 1 i 2 centowek...

      K: Wlasnie o nim mowilem. Zenon wcale NIE byl medrcem, ale zrecznym
      sztukmistrzem. Nie rozumial, ze ilosc przechodzi w jakosc, ze drobne,
      pozornie nieistotne zmiany zaczynaja sie kumulowac, i pojawia sie nowa
      jakosc, np. widzimy (obserwujemy, mierzymy) ruch. O tym paradoksie
      napisano zreszta tony publikacji...

      Y: Nazwałem Zenona mędrcem, gdyż w swoim czasie był mędrcem. Podobnie jak
      sofistycy, czy pitagorejczycy, o których dziś wiemy, że gadali bzdury
      niestworzone. Za paręset lat Einstein również nie będzie mędrcem, podobnie
      jak dziś patrzymy na Newtona – historycznie nieoceniony, ale empirycznie
      0;
      K: NIE! Newtona teoria jest wciaz prawdziwa dla tzw. plaskiego swiata.
      A nasz swiat jest lokalnie plaski, bo jego krzywizna jest bardzo mala.
      Jak nie rozumiesz co mowie to poczytaj jakis wstep do teorii wzglednosci
      czy geometrii Riemanna...

      K: Znow ten blad ekstrapolacji. To nie chodzi o to, ze nie jestesmy w stanie
      nazwac (bo jestesmy), ale ze taka ekstrapolacja ad infinitum NIE ma po prostu
      sensu! Przyklad: kiedys pociagi jezdzily z szybkoscia 40km/h, przed wojna
      przekroczyly 200km/h, a niedawno zdaje sie i 500km/h (sam jezdzilem TGV
      Atlantique oraz ICE Berlin-Frakfurt/Main okolo 300km/h). Czy ekstrapolujac
      stwierdzisz, ze za powiedzmy milion lat przekrocza one szybkosc swiatla?
      Niestety, fizyka (natura wlasciwie) wyznaczyla nam NIEprzekraczalne granice...

      Y: Zgadza się, są pewne granice nieprzekraczalne, co nie znaczy wcale, że nie
      da się ich przekroczyć… :-)) Słyszałeś zapewne o efekcie tunelowania, który
      pozwala (przypuszczalnie) niektórym cząstkom przebywać odległości „szybciej
      niż światło”, choć oczywiście w rzeczywistości wcale tego nie robią.
      K: Wiem, tzw. wormholes, ale one sa najprawdopodobniej niestabilne.
      Elektrony czy nawet martwe probniki moze i przez nie jakos przeleca,
      pokonujac przestrzen szybciej niz swiatlo, ale czy zywy czlowiek to
      przezyje? Zobaczymy, albo i nie...

      Y: A co z zerem absolutnym? Przy osiągnięciu tego stanu zamiera wszelki ruch,
      więc nie można osiągnąć żadnej temperatury poniżej. Popuśćmy wodze fantazji
      i zastanówmy się, czy nie jest możliwy „antyruch” (podobnie jak antymateria),
      który jest ruchem, który się pojawia przy temperaturach niższych niż zero
      absolutne. Herezja? Wiele takich już było (neutrina również przecież były
      herezją).
      K: Ale ten "antyruch" tez bedzie mial jakies granice...

      K: Ja tylko uwazam, ze natura jest taka, jak nam wskazuja wyniki badan.
      A one wskazuja, ze sa granice szybkosci, ze wszechswiat jest ograniczony w
      czasie i przestrzeni, ze po prostu NIE ma w naturze czegos takiego jak
      nieskonczonosc. To jest wymysl naszych umyslow, podobnie jak tzw. Bog,
      krasnoludki, Hobbity, Pan Zagloba, Sherlock Holmes itp.
      Tyle, ze krasnoludki, Hobbity, Pan Zagloba czy Sherlock Holmes dostrczaja nam
      rozrywki, a tzw. Bog nas straszy i kaza nas w jego imieniu, jak w niego NIE
      wierzymy. Tak wiec zarowno tzw. Bog jak i nieskonczopnosc sa bytami zbednymi,
      uzyjmy wiec wreszcie wobec nich brzytwy Occama!

      Y: Uzależniasz rzeczywistość od wyników badań. Czyli, ze w Średniowieczu
      jednak nie było kwarków, nie było efektów kwantowych za Newtona, ani piątego
      wymiaru za czasów Einsteina!
      K: Byly, tylko o nich NIE wiedzielismy. I sa one, jak sie okazuje,
      wykrywalne metoda naukowa, zas BOG z definicji NIE!
      I na tym polega wlasnie cala roznica...

      K: Znow blad ekstrapolacji. Czy naprawde sadzisz, ze w roku 34520 bedzie
      pieniadz? Obejrzyj sobie Star Trek, tam jest dobry odcinek o tym, ze w wieku
      zdaje sie juz XXIV NIE bedzie ani gieldy, ani pieniadza,a wiec tym bardziej
      lichwy i dlugow finasowych w ogole... Znow ta nieszczesna ekstrapolacja....
      Y: Nie wiem, co będzie pojutrze, a co dopiero za taki szmat czasu. Jednak
      mogę sobie wyobrazić sporo: to, że nie będzie giełdy, pieniądza itp.,
      jak również to, że „horror vacui” i zawsze będzie jakiś pieniądz, jakaś
      gospodarka i jakaś nierówność…
      K: Gospodarka i nierownosc bedzie zawsze, tyle ze gospodarka obfitosci
      materialnej, wiec bez pieniadza, albo wrocimy do wspolnoty
      pierwotnej w wyniku kryzysu, np. stopia sie lody na skutek rozrzutnosci
      USA, albo USA zatruja caly swiat (przy pomocy Chin i Indii)...
      A ludzie NIE rodza sie rowni, wiec NIErowni umieraja, Ciekawe tylko
      co tam za grobem, albo NIC, czyli rownosc absolutna, albo...


      Y: Nie odniosłeś się do moich przykładów związanych z czystą logiką.
      Wcale się temu nie dziwię, Kaganie. Dla Ciebie logika nie powinna istnieć,
      lecz, niestety, natura naszej rzeczywistości wymaga, by się nią posługiwać.
      Dlaczego dla Ciebie nie powinna istnieć? Jeżeli wierzy się, że natura jest
      taka, jak wskazują na to wyniki badań, to logika znajduje się poza tą
      klasyfikacją. Któreż badania pokażą prawdziwość zdania „p = p”? Żadne. Co
      najwyżej można zastosować standardy Milla, lub inne sposoby indukcyjne, ale
      to już nie jest logika, niestety. Wszelkie dowody logiczne, zakładają w
      sposób ukryty istnienie nieskończoności (dedukcja z całą pewnością),
      jeżeli zaś nie istnieje nieskończoność, pozostaje tylko, jakże intuicyjna,
      indukcja…
      K: Cos za bardzo skomplikowales proste sprawy. Logika to oczywiscie
      system formalny, ale mozna przeciez skonstruowac taki poprawny system
      bez koniecznosci uzywania pojecia nieskonczonosci. I wykaz mi wiec,
      ze NIE moze byc systemu logiki bez pojecia nieskonczonosci...
      Bo ja chyba juz wykzalem, ze moze byc takowy system, i, co wiecej, jest
      on prostszy!
      Y: Pozdrawiam
      K: Nawzajem!

      • ydorius Re: do Kagana - o logice i Bogu - wątek z dołu 03.01.02, 00:16
        Gość portalu: Kagan napisał(a):

        ydorius napisał(a):
        Ponieważ nasza dyskusja zaczęła przypominać tasiemca, pozwoliłem sobie wyrwać
        z kontekstu Twe wypowiedzi i umieścić je w nowym (znacznie poręczniejszym)
        wątku. Tak, wiem, że jest to wątek stworzony ponad potrzebę, jednak mam
        nadzieję, że nie potraktujesz go swoją ulubioną brzytwą Ockhama…
        Mam nadzieję, że nowy wątek nie spowoduje zagubienia sensu wypowiedzi, a na
        pewno uczyni ją trochę klarowniejszą:

        K: To stary paradoks zolwia i zajaca. Rownie dobrze mozna powiedziec, ze
        np. podczas olimpady w Sydney wszyscy 100metrowcy wpadli na mete rownoczesnie,
        bo roznice miedzy nimi byly nieistotne, nie do uchwycenia tzw. golym okiem; bez
        praktycznego znaczenia, bo czy ktos przebiegnie 100m w 9.98 czy 10.01 sekundy
        to tak czy owak jest bardzo szybki, i praktycznie nikt poza ulamkiem promila nie
        ma z nim szans. Ale NIE o to tu nam przeciez chodzi. Po prostu popelniasz blad
        ekstrapolacji. Przyklad: roznica ceny jednego grosza NIE jest istotna, gdy
        kupujesz samochod (nawet uzywany) albo tym bardziej dom. Podobnie roznica dwoch
        czy trzech groszy. Kiedy sie wiec zaczyna roznica?
        Od 10 groszy, a moze od 100 (1zl), a moze dopiero od tysiaca (10zl)? Podobnie:
        kiedy mezczyzna tracacy wlosy staje sie lysy? Jak straci 1% wlosow? NIE!
        A jak 10%? Widzisz, tu chodzi o przechodzenie ilosci w jakosc. Poniewaz to
        zalatuje Marxem, wiec obecnie NIE jest w modzie... Ale tak jest: w pewnym
        momencie NIEistotne dotad zmiany sie kumuluja, i powstaje nowa jakosc, np.
        pojawia sie zmiana polozenia...
        Y: Zgoda, a więc jednak uznajesz, że w jednej attosekundzie "coś się dzieje"
        (bno inaczej nie miałoby się co kumulować, prawda? A w połowie attosekundy?
        No, też musi się coś dziać, by miała z czego powstać attosekunda. I tak dalej:
        AD INFINITUM, bo nie jesteś w stanie podać naprawdę „kwantu czasu”. Mylę się?
        K: NIE jestem fizykiem teoretycznym ani matematykiem. Ale popelniasz
        blad logiczny, bo kwantu NIE da sie podzielic. Po prostu w najmniejszej
        jednostce czasu cos sie dzieje, a w mniejszej juz nie, bo takiej NIE ma.
        NIE ma np. mniejszej ilosci szmalu niz 1 grosz. Co prawda w Australii
        cene benzyny podaje sie z dokladnoscia do 1/10 centa, ale placac i tak
        zaokragla sie do 5 centow, bo nie ma u nas juz w obiegu 1 i 2 centowek...

        Ależ Kaganie, nie przekonuj przekonanego.
        Wiem, że kwantu nie da się podzielić. To z definicji wynika. Ale nie możesz
        podać kwantu czasu. Satysfakcjonujące mnie stwierdzenie „oto kwant czasu” będzie
        zawierało jakąś elementarną (!) wartość „dziania się”. Coś jak: „kwant energii
        (foton) niesie ze sobą x dżuli energii”. Potrafisz stwierdzić: „kwant czasu
        (chronon) niesie ze sobą x kwantów zdarzeń”? Podejrzewam, że nie bardzo, fizycy
        się nad tym głowią, ale póki co, czas nie jest ziarnisty…

        K: Wlasnie o nim mowilem. Zenon wcale NIE byl medrcem, ale zrecznym
        sztukmistrzem. Nie rozumial, ze ilosc przechodzi w jakosc, ze drobne,
        pozornie nieistotne zmiany zaczynaja sie kumulowac, i pojawia sie nowa
        jakosc, np. widzimy (obserwujemy, mierzymy) ruch. O tym paradoksie
        napisano zreszta tony publikacji...
        Y: Nazwałem Zenona mędrcem, gdyż w swoim czasie był mędrcem. Podobnie jak
        sofistycy, czy pitagorejczycy, o których dziś wiemy, że gadali bzdury
        niestworzone. Za paręset lat Einstein również nie będzie mędrcem, podobnie
        jak dziś patrzymy na Newtona – historycznie nieoceniony, ale empirycznie
        0;
        K: NIE! Newtona teoria jest wciaz prawdziwa dla tzw. plaskiego swiata.
        A nasz swiat jest lokalnie plaski, bo jego krzywizna jest bardzo mala.
        Jak nie rozumiesz co mowie to poczytaj jakis wstep do teorii wzglednosci
        czy geometrii Riemanna...

        To, że nasz świat jest w przybliżeniu lokalnie płaski (nie zapominaj o
        niuansach) oraz, że stosuje się do niego Newtonowską wizję fizyki – zgoda. Jest
        to jednak przybliżenie, z którego coraz mniej się korzysta. Po prostu – nowy
        paradygmat wypiera stary (zgodnie z ideą Kuhna).
        Ale skupiamy się na peryferiach – chodziło mi o co innego. Dzieląc czas na
        kwanty (hipotetyczne chronony), wpadasz w pułapkę Zenona. Trudno jest się z niej
        wydostać bez uznania ciągłej natury czasu…

        K: Znow ten blad ekstrapolacji. To nie chodzi o to, ze nie jestesmy w stanie
        nazwac (bo jestesmy), ale ze taka ekstrapolacja ad infinitum NIE ma po prostu
        sensu! Przyklad: kiedys pociagi jezdzily z szybkoscia 40km/h, przed wojna
        przekroczyly 200km/h, a niedawno zdaje sie i 500km/h (sam jezdzilem TGV
        Atlantique oraz ICE Berlin-Frakfurt/Main okolo 300km/h). Czy ekstrapolujac
        stwierdzisz, ze za powiedzmy milion lat przekrocza one szybkosc swiatla?
        Niestety, fizyka (natura wlasciwie) wyznaczyla nam NIEprzekraczalne granice...
        Y: Zgadza się, są pewne granice nieprzekraczalne, co nie znaczy wcale, że nie
        da się ich przekroczyć… :-)) Słyszałeś zapewne o efekcie tunelowania, który
        pozwala (przypuszczalnie) niektórym cząstkom przebywać odległości „szybciej
        niż światło”, choć oczywiście w rzeczywistości wcale tego nie robią.
        K: Wiem, tzw. wormholes, ale one sa najprawdopodobniej niestabilne.
        Elektrony czy nawet martwe probniki moze i przez nie jakos przeleca,
        pokonujac przestrzen szybciej niz swiatlo, ale czy zywy czlowiek to
        przezyje? Zobaczymy, albo i nie...

        To był oczywiście tylko przykład na to, jak można sobie dać radę z granicami.
        Skoro nie da się mieć ujemnej masy, to natura wynalazła tunelowanie. Piękna
        sprawa, która dowodzi o tym, jak bardzo mało wiemy o „granicach” (które mimo
        buńczucznych zapewnień fizyków, są tylko hipotezami…)

        Y: A co z zerem absolutnym? Przy osiągnięciu tego stanu zamiera wszelki ruch,
        więc nie można osiągnąć żadnej temperatury poniżej. Popuśćmy wodze fantazji
        i zastanówmy się, czy nie jest możliwy „antyruch” (podobnie jak antymateria),
        który jest ruchem, który się pojawia przy temperaturach niższych niż zero
        absolutne. Herezja? Wiele takich już było (neutrina również przecież były
        herezją).
        K: Ale ten "antyruch" tez bedzie mial jakies granice...

        Nie używaj słówka „też”, bo jak dotąd żadnych granic ponad wszelką wątpliwość
        nie udowodniłeś…

        K: Ja tylko uwazam, ze natura jest taka, jak nam wskazuja wyniki badan.
        A one wskazuja, ze sa granice szybkosci, ze wszechswiat jest ograniczony w
        czasie i przestrzeni, ze po prostu NIE ma w naturze czegos takiego jak
        nieskonczonosc. To jest wymysl naszych umyslow, podobnie jak tzw. Bog,
        krasnoludki, Hobbity, Pan Zagloba, Sherlock Holmes itp.
        Tyle, ze krasnoludki, Hobbity, Pan Zagloba czy Sherlock Holmes dostrczaja nam
        rozrywki, a tzw. Bog nas straszy i kaza nas w jego imieniu, jak w niego NIE
        wierzymy. Tak wiec zarowno tzw. Bog jak i nieskonczopnosc sa bytami zbednymi,
        uzyjmy wiec wreszcie wobec nich brzytwy Occama!
        Y: Uzależniasz rzeczywistość od wyników badań. Czyli, ze w Średniowieczu
        jednak nie było kwarków, nie było efektów kwantowych za Newtona, ani piątego
        wymiaru za czasów Einsteina!
        K: Byly, tylko o nich NIE wiedzielismy. I sa one, jak sie okazuje,
        wykrywalne metoda naukowa, zas BOG z definicji NIE!
        I na tym polega wlasnie cala roznica...

        Napisałeś: „uważam, że natura jest taka, jak nam wskazują wyniki badań”. Wybacz
        ale z tego wyraźnie przecież wynika, że jeżeli wyniki badań nie wskazują na
        istnienie kwarków, to ich nie ma (krótki eksperyment: czy uznajesz dziś
        istnienie temperatury -300 stopni Celsjusza? Nie, bo nie wskazują na to wyniki
        badań. Czy jeżeli jutro okaże się, że jest możliwy antyruch przy temperaturze -
        300 stopni, zmieni się natura świata? Nie, zmieni się tylko nasza świadomość,
        ale wszystko to istniało zawsze, prawda?). Uznając, że natura jest tylko taka,
        jak pokazują nam wyniki badań, stwierdzasz, że natura świata jest uzależniona od
        postępu historycznego…

        K: Znow bla
        • Gość: Kagan Re: do Kagana - o logice i Bogu - wątek z dołu IP: *.vic.bigpond.net.au 03.01.02, 07:57
          K: To stary paradoks zolwia i zajaca. (...)
          Y: Zgoda, a więc jednak uznajesz, że w jednej attosekundzie
          "coś się dzieje" (...)
          K: NIE jestem fizykiem teoretycznym ani matematykiem. Ale popelniasz
          blad logiczny, bo kwantu NIE da sie podzielic. Po prostu w najmniejszej
          jednostce czasu cos sie dzieje, a w mniejszej juz nie, bo takiej NIE ma.
          NIE ma np. mniejszej ilosci szmalu niz 1 grosz. Co prawda w Australii
          cene benzyny podaje sie z dokladnoscia do 1/10 centa, ale placac i tak
          zaokragla sie do 5 centow, bo nie ma u nas juz w obiegu 1 i 2 centowek...
          Y: Ależ Kaganie, nie przekonuj przekonanego.
          Wiem, że kwantu nie da się podzielić. To z definicji wynika. Ale nie możesz
          podać kwantu czasu. Satysfakcjonujące mnie stwierdzenie „oto kwant czasu";
          będzie zawierało jakąś elementarną (!) wartość „dziania się”. Coś jak:
          kwant energii (foton) niesie ze sobą x dżuli energii”. Potrafisz stwierdzić:
          „kwant czasu (chronon) niesie ze sobą x kwantów zdarzeń”? Podejrzewam,
          że nie bardzo, fizycy się nad tym głowią, ale póki co, czas nie jest
          ziarnisty…
          K: Juz ci tlumaczylem, ze fizykiem NIE jestem. Znam ja mniej wiecej na
          poziomie inzynierskim, wiec NIE udaje eksperta... Ale jesli wszystko
          inne na swiecie ma strukture "ziarnista", to jest nadzwyczaj
          prawdopodobne, ze czas tez. Teraz czytam na ten temat, i dam ci znac,
          jak sie podszkole (w odroznieniu od studentow teologii ja mam
          swiadomosc, ze wszystkiego NIE wiem)...

          K: Zenon wcale NIE byl medrcem, ale zrecznym sztukmistrzem.
          Nie rozumial, ze ilosc przechodzi w jakosc, ze drobne, pozornie nieistotne
          zmiany zaczynaja sie kumulowac, i pojawia sie nowa jakosc, np. widzimy
          (obserwujemy, mierzymy) ruch. (...)
          Y: Nazwałem Zenona mędrcem, gdyż w swoim czasie był mędrcem. Podobnie jak
          sofistycy, czy pitagorejczycy, o których dziś wiemy, że gadali bzdury
          niestworzone. Za paręset lat Einstein również nie będzie mędrcem (...)
          K: NIE! Newtona teoria jest wciaz prawdziwa dla tzw. plaskiego swiata.
          A nasz swiat jest lokalnie plaski, bo jego krzywizna jest bardzo mala.
          Jak nie rozumiesz co mowie to poczytaj jakis wstep do teorii wzglednosci
          czy geometrii Riemanna...
          Y: To, że nasz świat jest w przybliżeniu lokalnie płaski (nie zapominaj o
          niuansach) oraz, że stosuje się do niego Newtonowską wizję fizyki – zgoda.
          Jest to jednak przybliżenie, z którego coraz mniej się korzysta. Po prostu
          – nowy paradygmat wypiera stary (zgodnie z ideą Kuhna).
          K: Ale nie zupelnie, raczej go uzupelnia...
          Y: Ale skupiamy się na peryferiach – chodziło mi o co innego. Dzieląc czas
          na kwanty (hipotetyczne chronony), wpadasz w pułapkę Zenona. Trudno jest się
          z niej wydostać bez uznania ciągłej natury czasu…
          K: Juz ci tlumaczylem, ze czas NIE jest ciagly, bo wtedy mozna by
          go dzielic w nieskoczonosc, ktora jest tylko abstrakcja bez
          odpowiednika w rzeczywistosci... Wiecej argumentow jak sie podciagne
          w tej dzialce...

          K: Znow ten blad ekstrapolacji (...). Czy ekstrapolujac stwierdzisz, ze za
          powiedzmy milion lat pociagi przekrocza szybkosc swiatla?
          Niestety, fizyka wyznaczyla nam NIEprzekraczalne granice...
          Y: Zgadza się, są pewne granice nieprzekraczalne, co nie znaczy wcale, że nie
          da się ich przekroczyć… :-)) Słyszałeś zapewne o efekcie tunelowania,
          który pozwala cząstkom przebywać odległości „szybciej niż światło” (...)
          K: Wiem, tzw. wormholes, ale one sa najprawdopodobniej niestabilne.
          Elektrony czy nawet martwe probniki moze i przez nie jakos przeleca,
          pokonujac przestrzen szybciej niz swiatlo, ale czy zywy czlowiek to
          przezyje? Zobaczymy, albo i nie...
          Y: To był oczywiście tylko przykład na to, jak można sobie dać radę z
          granicami. Skoro nie da się mieć ujemnej masy, to natura wynalazła
          tunelowanie. Piękna sprawa, która dowodzi o tym, jak bardzo mało wiemy
          o „granicach” (które mimo buńczucznych zapewnień fizyków, są tylko
          hipotezami…)
          K: Ale te efekty sa na razie tylko w skali mikro, a skala makro, jak
          wiesz, to domena grawitacji, rzadza nia wiec zupelnie inne prawa...
          Y: A co z zerem absolutnym? (...)
          K: Ale ten "antyruch" tez bedzie mial jakies granice...
          Y: Nie używaj słówka „też”, bo jak dotąd żadnych granic ponad wszelką
          wątpliwość nie udowodniłeś…
          K: Udowodnili inni: n.p. ze swiat jest skonczony w czasie i przestrzeni...

          K: Ja tylko uwazam, ze natura jest taka, jak nam wskazuja wyniki badan.
          (...)
          Y: Uzależniasz rzeczywistość od wyników badań. Czyli, ze w Średniowieczu
          jednak nie było kwarków, nie było efektów kwantowych za Newtona, ani piątego
          wymiaru za czasów Einsteina!
          K: Byly, tylko o nich NIE wiedzielismy. I sa one, jak sie okazuje,
          wykrywalne metoda naukowa, zas BOG z definicji NIE! I na tym polega wlasnie
          cala roznica...
          Y: Napisałeś: „uważam, że natura jest taka, jak nam wskazują wyniki badań".
          Wybacz ale z tego wyraźnie przecież wynika, że jeżeli wyniki badań nie
          wskazują na istnienie kwarków, to ich nie ma (krótki eksperyment: czy
          uznajesz dziś istnienie temperatury -300 stopni Celsjusza? Nie, bo nie
          wskazują na to wyniki badań. Czy jeżeli jutro okaże się, że jest możliwy
          antyruch przy temperaturze -300 stopni, zmieni się natura świata?
          Nie, zmieni się tylko nasza świadomość, ale wszystko to istniało zawsze,
          prawda?). Uznając, że natura jest tylko taka, jak pokazują nam wyniki badań,
          stwierdzasz, że natura świata jest uzależniona od postępu historycznego…
          K: To byl skrot myslowy: DLA NAS natura jest taka, jak wskazuja wyniki
          badan, bo ponad to NIC nie mozemy powiedziec (chyba, ze jestesmy teologami,
          ale to "zupelnie inna para kaloszy")...
          (END?)
    • ydorius Niestety, nie mogę wejść w twój list, więc 06.01.02, 14:31
      napiszę tutaj:

      Przepraszam, że tak długo nie pisałem, byłem bardzo zajęty. A wracając do
      wątku: niestety (na szczęście?) nie koniec.

      - Bardzo się cieszę, że skłoniłem Cię do poczytania na temat natury czasu. To
      jest fascynujące, mam nadzieję, że wiele z tego wyniesiesz. Oczekuję też z
      niecierpliwością na dowód, że czas jest ze swej natury kwantyfikowalny :-))

      - Na gruncie logiki, co poruszałem przynajmniej dwukrotnie (a za trzecim
      razem, przez nieuwagę nie wkleiło się do listu) nieskończoność jest konieczna.
      Bez nieskończoności w logice intuicyjny dowód na prawdziwość dowolnego zdania
      i jego zaprzeczenia (plus, dodatkowo, dla innych logik, wszystkich
      dopełniających zdań) jest prosty! A to zabija wszelką logikę, wiesz o tym.

      - Nieskończoności występują także w teorii chaosu, polecam opis zmagań Lorenza
      z przewidywaniem pogody. Żeby odtworzyć jakiś układ chaotyczny, dokładnie tak,
      jak przebiegał, potrzebujemy nieskończonej dokładności warunków początkowych.
      To fizyczne fakty, nie fikcje.

      i to by było na tyle (na razie).
      Aha, jeszcze jedno. Gdzieś po drodze pojawiła się "boska cząstka" Leona
      Ledermana, tak zwany "bozon cechowania Higgsa". To bardzo użyteczna hipoteza,
      która wyjaśniłaby, dlaczego mamy materią i energię. Wiadomo bowiem, że (prawem
      entropii) wszystko dąży do jak najniższych stanów energetycznych. W związku z
      tym (ponieważ "utrzymanie" materii jest bardziej kosztowne niż energii)
      wszystko powinno występować w postaci kwantów energii. A nie występuje.
      Lederman wystąpił z hipotezą, że być może istnieje jakaś cząstka,
      która "nadaje" masę materii, a z jakiś przyczyn omija energię (czyli, de
      facto, działa wybiórczo). Cóż, hipoteza użyteczna, ale jeżeli nie potwierdzają
      jej akceleratory, to trzeba wymyślić co innego (choć, jak twierdził Hegel,
      jeżeli fakty przeczą teorii, to tym gorzej dla faktów...) :-))

      pozdrawiam,
      .y.
      • Gość: Kagan Re: Niestety, nie mogę wejść w twój list, więc IP: *.arts.monash.edu.au 07.01.02, 02:38
        ydorius napisał(a):

        > napiszę tutaj:
        >
        > Przepraszam, że tak długo nie pisałem, byłem bardzo zajęty. A wracając do
        > wątku: niestety (na szczęście?) nie koniec.
        >
        > - Bardzo się cieszę, że skłoniłem Cię do poczytania na temat natury czasu. To
        > jest fascynujące, mam nadzieję, że wiele z tego wyniesiesz. Oczekuję też z
        > niecierpliwością na dowód, że czas jest ze swej natury kwantyfikowalny :-))
        >
        K: NIE jestem fizykiem, wiec Ci tego dowodu najprawdopodobniej NIE dostarcze, bo to NIE moja dzialka
        (za slaby jestem we wspolczesnej matematyce, uzywanej przez fizykow teoretycznych).
        Ja NIE jestem filozofem ani teologiem, wiec NIE udaje, ze sie znam na wszystkim...
        Ale jak wszystko jest na tym swiecie kwantyfikowalne (materia, energia, przestrzen), to czemu czas mialby
        byc ciagly? Tu znow wracamy do Platona i Arystotelesa, ktorzy odzrucajac atomizm, cofneli nasza
        wiedze o tysiace lat (albo wstrzymali na tysiace lat jej postep, co na jedno wychodzi)...

        > - Na gruncie logiki, co poruszałem przynajmniej dwukrotnie (a za trzecim
        > razem, przez nieuwagę nie wkleiło się do listu) nieskończoność jest konieczna.
        > Bez nieskończoności w logice intuicyjny dowód na prawdziwość dowolnego zdania
        > i jego zaprzeczenia (plus, dodatkowo, dla innych logik, wszystkich
        > dopełniających zdań) jest prosty! A to zabija wszelką logikę, wiesz o tym.
        L: Znow cos pokreciles! Gdzie masz w logice nieskonczonosc?
        Dla mnie logika to algebra zbiorow, funkcje AND, OR i NON itp.
        Widac, ze mowimy o roznych logikach...

        > - Nieskończoności występują także w teorii chaosu, polecam opis zmagań Lorenza
        > z przewidywaniem pogody. Żeby odtworzyć jakiś układ chaotyczny, dokładnie tak,
        > jak przebiegał, potrzebujemy nieskończonej dokładności warunków początkowych.
        L: Teoria chaosu to klejny slepy zaulek nauki. Ona wiecej wprowadza pytan, niz daje
        odpowiedzi... Studiowalem ja, i doszedlem do wniosku, ze tyle w niej nauki, co w psychoanalizie...

        > To fizyczne fakty, nie fikcje.
        L: Co, mianowicie/ Nie nadazam widac za "biegem twych mysli"...
        >
        > i to by było na tyle (na razie).
        > Aha, jeszcze jedno. Gdzieś po drodze pojawiła się "boska cząstka" Leona
        > Ledermana, tak zwany "bozon cechowania Higgsa". To bardzo użyteczna hipoteza,
        > która wyjaśniłaby, dlaczego mamy materią i energię. Wiadomo bowiem, że (prawem
        > entropii) wszystko dąży do jak najniższych stanów energetycznych. W związku z
        > tym (ponieważ "utrzymanie" materii jest bardziej kosztowne niż energii)
        > wszystko powinno występować w postaci kwantów energii. A nie występuje.
        > Lederman wystąpił z hipotezą, że być może istnieje jakaś cząstka,
        > która "nadaje" masę materii, a z jakiś przyczyn omija energię (czyli, de
        > facto, działa wybiórczo). Cóż, hipoteza użyteczna, ale jeżeli nie potwierdzają
        > jej akceleratory, to trzeba wymyślić co innego (choć, jak twierdził Hegel,
        > jeżeli fakty przeczą teorii, to tym gorzej dla faktów...) :-))
        L: Kolejny byt zbedny! Skad ten pomysl, ze '"utrzymanie" materii jest bardziej kosztowne niż energi'?
        Udowodnij to. A na razie, ciach ten bozon cechowania Higgsa niezawodna brzytwa Occama!
        Kagan
        >
        > pozdrawiam,
        > .y.

        K: Nawzajem!
        • ydorius Re: Niestety, nie mogę wejść w twój list, więc 09.01.02, 01:02

          Kaganie - w żadnym z wątków nie imputowałem Ci że jesteś teologiem, czy
          kimkolwiek takim. Nigdzie również nie nazwałem Cię nieomylnym,
          wszystkowiedzącym itp. Pomyliłeś mnie najwyraźniej z jakimś innym swoim
          adwersarzem.

          Szkoda, że nie mam co czekać na dowód. Ale - mówiłeś coś chyba o jakiś
          tabunach fizyków, którzy skłonni Ci byli przyznać rację w rozumowaniu. Nie
          mogliby Ci trochę pomóc? Może któryś z nich ma jakoś przystępnie spisany dowód
          na dyskretną naturę czasu?

          Swoją drogą: piszesz, że tylko czas miałby, spośród wszystkich zjawisk
          fizycznych naturę ciągłą i to wydaje Ci się podejrzane. Doszliśmy już do tego,
          że w jednej attosekundzie musi coś się dziać, podobnie jak w mniejszych
          interwałach. Ponieważ wyznajesz empirycystyczną wizję świata, powinieneś mi
          przyznać (tak sobie myślę) rację w tym, że czas jest ciągły - ponieważ nie
          masz, jak twierdzisz, dowodów, że jest inaczej, więc na razie, z braku tychże
          czas jest ciągły. Oczekuję, rzecz jasna ustosunkowania się do powyższego.

          Drugą sprawą jest to, że przestrzeń jest również nieograniczona. Zapytasz -
          jak to? A ja Ci odpowiem.
          Ograniczona, w sensie empirycznym, jest materia, tu się zgodzę. Po paru
          postach intensywnej pracy, być może uda Ci się mnie przekonać, że energia
          również ma swe granice. Jednak i materia i energia są jedynie "mieszkankami"
          przestrzeni, same zaś przestrzenią nie są. Twierdzić, że są, to jak twierdzić,
          ze dom jest starcem, gdyż akurat mieszkają w nim starcy. Idźmy jednak dalej: w
          jaki sposób można podzielić próżnię na kwanty? Cóż, sam przyznasz, że jest z
          tym problem. Nie ma czegoś takiego jak kwant próżni (czyli "czystej"
          przestrzeni), bo nie ma w niej żadnych punktów zaczepienia. Czy w związku z
          tym próżnia nie istnieje? Nie, istnieje, jak najbardziej... Można ją próbować
          opisywać przez cząstki wirtualne, które powstają tu i ówdzie, lecz sam wiesz,
          że to chwytanie się brzytwy...
          Wypada uznać, że skoro przestrzeń nie dzieli się na kwanty, to (podobnie jak
          czas) zachodzi w niej zjawisko zwane nieskończonością. Choćby nie wiem jak
          gęsto ciąć (brzytwą, gilotyną, czy co tam masz pod ręką), to i tak da się to
          przeciąć na kawałki jeszcze mniejsze... Ad infinitum.

          W logice występują nieskończoności. Pozbywając się ich udowodnić można tylko
          tautologie, czyli nihil novi... Polecam dzieła Bouwera i ich rzeczową krytykę.

          Twierdzisz, że teoria chaosu to nie nauka ("tyle w niej nauki, co w
          psychoanalizie" to stwierdzenie, że nie ma w niej nauki). Udowodnij to. Bez
          teorii chaosu, co stwierdzili mądrzejsi i od Ciebie, i ode mnie nie ma teorii
          opisującej ruch cieczy oraz gazów... Masz jakieś lepsze pomysły? A może
          fraktale Ci się nie podobają :-)) (uprzedzam odpowiedzi na serio: to ostatnie
          to był żart).

          To, że utrzymanie materii jest bardziej kosztowne niż energii wyobrazić sobie
          bardzo łatwo:
          Dużo prościej jest zamienić materię na energię niż na odwrót, prawda? A
          wiadomo, że wszystko w przyrodzie dąży do minimalizacji wydatków
          energetycznych, więc na przykład rozpad promieniotwórczy (energia zamienia się
          w materię) jest spadkiem do niższego stanu energetycznego. Energia nie
          zamienia się spontanicznie w materię. Ergo: materia stoi na wyższym stopniu
          energetycznym, niż czysta energia. Dlatego "byłoby dobrze" by istniał bozon
          Higgsa. Wiedzielibyśmy dlaczego energia przywdziewa gorset, zamiast wieść
          spokojny żywot wiązek fotonów...

          pozdrawiam,
          .y.
          • Gość: Kagan Re: Niestety, nie mogę wejść w twój list, więc IP: *.arts.monash.edu.au 09.01.02, 03:06
            ydorius napisał(a):

            >
            > Kaganie - w żadnym z wątków nie imputowałem Ci że jesteś teologiem, czy
            > kimkolwiek takim. Nigdzie również nie nazwałem Cię nieomylnym,
            > wszystkowiedzącym itp. Pomyliłeś mnie najwyraźniej z jakimś innym swoim
            > adwersarzem.
            K: Mozliwe. Panem bogiem NIE jestem, zas errarew humanum est...


            > Szkoda, że nie mam co czekać na dowód. Ale - mówiłeś coś chyba o jakiś
            > tabunach fizyków, którzy skłonni Ci byli przyznać rację w rozumowaniu. Nie
            > mogliby Ci trochę pomóc? Może któryś z nich ma jakoś przystępnie spisany dowód
            > na dyskretną naturę czasu?
            K: Poczytaj np. The Arrow of Time (zapomnialem autorow)...

            > Swoją drogą: piszesz, że tylko czas miałby, spośród wszystkich zjawisk
            > fizycznych naturę ciągłą i to wydaje Ci się podejrzane. Doszliśmy już do tego,
            > że w jednej attosekundzie musi coś się dziać, podobnie jak w mniejszych
            > interwałach. Ponieważ wyznajesz empirycystyczną wizję świata, powinieneś mi
            > przyznać (tak sobie myślę) rację w tym, że czas jest ciągły - ponieważ nie
            > masz, jak twierdzisz, dowodów, że jest inaczej, więc na razie, z braku tychże
            > czas jest ciągły. Oczekuję, rzecz jasna ustosunkowania się do powyższego.
            K: Nie jest ciagly, bo jednostka czasu tak krotka, sie ze w niej nic nie dzieje,
            i stac NIE moze, ma taki sens (a raczej brak sensu) jak objetosc, w ktorej sie nawet kwark czy
            superstring NIEpomiesci. To oczywiscie w OLBRZYMIM skrocie...

            > Drugą sprawą jest to, że przestrzeń jest również nieograniczona. Zapytasz -
            > jak to? A ja Ci odpowiem.
            > Ograniczona, w sensie empirycznym, jest materia, tu się zgodzę. Po paru
            > postach intensywnej pracy, być może uda Ci się mnie przekonać, że energia
            > również ma swe granice. Jednak i materia i energia są jedynie "mieszkankami"
            > przestrzeni, same zaś przestrzenią nie są. Twierdzić, że są, to jak twierdzić,
            > ze dom jest starcem, gdyż akurat mieszkają w nim starcy.
            K: Istnieje tylko tzw. czasoprzestren, a ona ma GRANICE!
            Moze sie rozszerzac, kurczyc lub "stac" w miejscu, ale NIE jest
            nieskonczona!

            ...Idźmy jednak dalej: w jaki sposób można podzielić próżnię na kwanty?
            Cóż, sam przyznasz, że jest z tym problem. Nie ma czegoś takiego jak kwant próżni (czyli "czystej"
            przestrzeni), bo nie ma w niej żadnych punktów zaczepienia. Czy w związku z
            tym próżnia nie istnieje? Nie, istnieje, jak najbardziej... Można ją próbować
            opisywać przez cząstki wirtualne, które powstają tu i ówdzie, lecz sam wiesz,
            że to chwytanie się brzytwy...
            K: Juz ci tlumaczylem, ze obszar czasoprzestrzeni krotszy w czasie niz
            istnienie najbardziej nietrwalej czastki elemenarnej i mniejszy przestrzennie
            (doe NOT matter, how many dimensions) niz np. quark czy superstring,
            NIE ma sensu...

            Wypada uznać, że skoro przestrzeń nie dzieli się na kwanty,
            K: Ja twierdze, ze sie de facto dzieli (p. wyzej), wiec pomijam c.d. twych rozwazan...

            [ to (podobnie jak czas) zachodzi w niej zjawisko zwane nieskończonością. Choćby nie wiem jak
            gęsto ciąć (brzytwą, gilotyną, czy co tam masz pod ręką), to i tak da się to
            przeciąć na kawałki jeszcze mniejsze... Ad infinitum.]

            W logice występują nieskończoności. Pozbywając się ich udowodnić można tylko
            tautologie, czyli nihil novi... Polecam dzieła Bouwera i ich rzeczową krytykę.
            K: Mnie tzw. czysta logika NIE intersuje, bo to przelewanie z pustego w prozne.
            Jedynie logika matematyczna ma jakis sens...

            Twierdzisz, że teoria chaosu to nie nauka ("tyle w niej nauki, co w psychoanalizie" to stwierdzenie,
            że nie ma w niej nauki). Udowodnij to. Bez teorii chaosu, co stwierdzili mądrzejsi i od Ciebie,
            i ode mnie nie ma teorii opisującej ruch cieczy oraz gazów... Masz jakieś lepsze pomysły? A może
            fraktale Ci się nie podobają :-)) (uprzedzam odpowiedzi na serio: to ostatnie
            to był żart).
            K: Co innego tzw. ruchy Brown'a, a co innego ta pseudonaukowa otoczka tzw.
            teorii chaosu. W Astrologii tez jest jaderko racjonalne, bo sa gwiazdy i gwiazdozbiory,
            a gwiazdy (chocby slonce) maja wplyw na nas. Zalezy tylko, jak sie ten wplyw bada i opisuje...
            A pol zartem, pol serio: fraktale sa ladne, i co z tego? To jest estetyka a nie fizyka...

            To, że utrzymanie materii jest bardziej kosztowne niż energii wyobrazić sobie
            bardzo łatwo: Dużo prościej jest zamienić materię na energię niż na odwrót, prawda? A
            wiadomo, że wszystko w przyrodzie dąży do minimalizacji wydatków
            energetycznych, więc na przykład rozpad promieniotwórczy (energia zamienia się
            w materię) jest spadkiem do niższego stanu energetycznego. Energia nie
            zamienia się spontanicznie w materię.
            K: Skad wiesz? Ze tgo jeszcze nie zauwazono (NIE wiem, moze i zauwazono),
            to WCALE NIE znaczy, ze to jest niemozliwe...

            Ergo: materia stoi na wyższym stopniu energetycznym, niż czysta energia. Dlatego "byłoby dobrze" by
            istniał bozon Higgsa. Wiedzielibyśmy dlaczego energia przywdziewa gorset, zamiast wieść
            spokojny żywot wiązek fotonów...
            K: Sam powiedziales, ze materia zamienia sie dosc latwo w energie, co obserwujemy
            na kazdym kroku. I co z tego wynika? Po prostu to sa dwie strony tego samego medalu.
            E =mcc... Energia jest niejako "wbudowana" w materie. Nie widze potrzeby dzielenia kijka na
            dwoje, jak sie nim w obecnej postaci wygodnie podpieram...

            pozdrawiam,
            .y.
            K: Nawzajem!
            • ydorius Re: Niestety, nie mogę wejść w twój list, więc 09.01.02, 13:36
              Gość portalu: Kagan napisał(a):

              > ydorius napisał(a):
              >
              > >
              > > Kaganie - w żadnym z wątków nie imputowałem Ci że jesteś teologiem, czy
              > > kimkolwiek takim. Nigdzie również nie nazwałem Cię nieomylnym,
              > > wszystkowiedzącym itp. Pomyliłeś mnie najwyraźniej z jakimś innym swoim
              > > adwersarzem.
              > K: Mozliwe. Panem bogiem NIE jestem, zas errarew humanum est...

              Tego również nie twierdziłem...

              > > Szkoda, że nie mam co czekać na dowód. Ale - mówiłeś coś chyba o jakiś
              > > tabunach fizyków, którzy skłonni Ci byli przyznać rację w rozumowaniu. Nie
              >
              > > mogliby Ci trochę pomóc? Może któryś z nich ma jakoś przystępnie spisany d
              > owód
              > > na dyskretną naturę czasu?
              > K: Poczytaj np. The Arrow of Time (zapomnialem autorow)...

              A, "Strzałka czasu" po polskiemu? Poczytam...

              > > Swoją drogą: piszesz, że tylko czas miałby, spośród wszystkich zjawisk
              > > fizycznych naturę ciągłą i to wydaje Ci się podejrzane. Doszliśmy już do t
              > ego,
              > > że w jednej attosekundzie musi coś się dziać, podobnie jak w mniejszych
              > > interwałach. Ponieważ wyznajesz empirycystyczną wizję świata, powinieneś m
              > i
              > > przyznać (tak sobie myślę) rację w tym, że czas jest ciągły - ponieważ nie
              >
              > > masz, jak twierdzisz, dowodów, że jest inaczej, więc na razie, z braku tyc
              > hże
              > > czas jest ciągły. Oczekuję, rzecz jasna ustosunkowania się do powyższego.
              > K: Nie jest ciagly, bo jednostka czasu tak krotka, sie ze w niej nic nie dzieje
              > i stac NIE moze, ma taki sens (a raczej brak sensu) jak objetosc, w ktorej sie
              > nawet kwark czy superstring NIEpomiesci. To oczywiscie w OLBRZYMIM skrocie...

              Ale przecież sam twierdzisz, że nie możemy stwierdzić nic ponad to, co dają nam
              badania. A nie potrafisz podać badań, które ukazałyby dyskretną naturę czasu.
              Wydaje mi się, że jak tak dalej będsziesz ciął brzytwą bez opamiętania, to ci
              gałęzi nie stanie... Czyli, na razie, do czasu znalezienia przez Ciebie dowodu,
              czas ma naturę ciągłą, czyli jest infinitum sensitivity, prawda?

              > > Drugą sprawą jest to, że przestrzeń jest również nieograniczona. Zapytasz
              > -
              > > jak to? A ja Ci odpowiem.
              > > Ograniczona, w sensie empirycznym, jest materia, tu się zgodzę. Po paru
              > > postach intensywnej pracy, być może uda Ci się mnie przekonać, że energia
              > > również ma swe granice. Jednak i materia i energia są jedynie "mieszkankam
              > i"
              > > przestrzeni, same zaś przestrzenią nie są. Twierdzić, że są, to jak twierd
              > zić,
              > > ze dom jest starcem, gdyż akurat mieszkają w nim starcy.
              > K: Istnieje tylko tzw. czasoprzestren, a ona ma GRANICE!
              > Moze sie rozszerzac, kurczyc lub "stac" w miejscu, ale NIE jest
              > nieskonczona!

              Oczywiście. A jak zmierzysz czas w przestrzeni, w której nic nie ma?

              > ...Idźmy jednak dalej: w jaki sposób można podzielić próżnię na kwanty?
              > Cóż, sam przyznasz, że jest z tym problem. Nie ma czegoś takiego jak kwant pr
              > óżni (czyli "czystej"
              > przestrzeni), bo nie ma w niej żadnych punktów zaczepienia. Czy w związku z
              > tym próżnia nie istnieje? Nie, istnieje, jak najbardziej... Można ją próbować
              > opisywać przez cząstki wirtualne, które powstają tu i ówdzie, lecz sam wiesz,
              > że to chwytanie się brzytwy...
              > K: Juz ci tlumaczylem, ze obszar czasoprzestrzeni krotszy w czasie niz
              > istnienie najbardziej nietrwalej czastki elemenarnej i mniejszy przestrzennie
              > (doe NOT matter, how many dimensions) niz np. quark czy superstring,
              > NIE ma sensu...

              Powtarzasz się. Dostarczyłem Ci nowych argumentów, a Ty wciąż o tym samym. Nie
              udowodniłeś wcale, że nie ma sensu. Podałeś lekturę, to prawda, zamierzam z niej
              skorzystać, ale ja również mógłbym Ci rzec: "poczytaj Starą Baśń, tam znajdziesz
              odpowiedzi na wszystkie pytania". Kaganie, to ABSURDALNE. Nie masz dowodów na
              kwantową naturę czasu i nie chcesz tego przyznać. To, że coś nie ma sensu (czas
              krótszy niż życie najmniej trwałej cząstki, przestrzeń mniejsza niż śrenica
              neutrina), nie znaczy, że taki czas, czy taka przestrzeń nie istnieje!
              A o to mi właśnie chodzi. Czy istnieje, a nie czy ma sens... Wiele rzeczy, które
              nie mają sensu pomimio wszystko trwa...

              > Wypada uznać, że skoro przestrzeń nie dzieli się na kwanty,
              > K: Ja twierdze, ze sie de facto dzieli (p. wyzej), wiec pomijam c.d. twych rozw
              > azan...
              > [ to (podobnie jak czas) zachodzi w niej zjawisko zwane nieskończonością. Choć
              > by nie wiem jak
              > gęsto ciąć (brzytwą, gilotyną, czy co tam masz pod ręką), to i tak da się to
              > przeciąć na kawałki jeszcze mniejsze... Ad infinitum.]
              >
              > W logice występują nieskończoności. Pozbywając się ich udowodnić można tylko
              > tautologie, czyli nihil novi... Polecam dzieła Bouwera i ich rzeczową krytykę.
              > K: Mnie tzw. czysta logika NIE intersuje, bo to przelewanie z pustego w prozne.
              > Jedynie logika matematyczna ma jakis sens...

              Jaki?

              > Twierdzisz, że teoria chaosu to nie nauka ("tyle w niej nauki, co w psychoanali
              > zie" to stwierdzenie,
              > że nie ma w niej nauki). Udowodnij to. Bez teorii chaosu, co stwierdzili mądr
              > zejsi i od Ciebie,
              > i ode mnie nie ma teorii opisującej ruch cieczy oraz gazów... Masz jakieś lep
              > sze pomysły? A może
              > fraktale Ci się nie podobają :-)) (uprzedzam odpowiedzi na serio: to ostatnie
              > to był żart).
              > K: Co innego tzw. ruchy Brown'a, a co innego ta pseudonaukowa otoczka tzw.
              > teorii chaosu. W Astrologii tez jest jaderko racjonalne, bo sa gwiazdy i gwiazd
              > ozbiory,
              > a gwiazdy (chocby slonce) maja wplyw na nas. Zalezy tylko, jak sie ten wplyw b
              > ada i opisuje...

              No toż mi chodzi o naukową część teorii chaosu.
              BTW, jaka jest ta "nienaukowa"?

              > A pol zartem, pol serio: fraktale sa ladne, i co z tego? To jest estetyka a nie
              > fizyka...

              :-))

              > To, że utrzymanie materii jest bardziej kosztowne niż energii wyobrazić sobie
              > bardzo łatwo: Dużo prościej jest zamienić materię na energię niż na odwrót, pra
              > wda? A
              > wiadomo, że wszystko w przyrodzie dąży do minimalizacji wydatków
              > energetycznych, więc na przykład rozpad promieniotwórczy (energia zamienia się
              >
              > w materię) jest spadkiem do niższego stanu energetycznego. Energia nie
              > zamienia się spontanicznie w materię.
              > K: Skad wiesz? Ze tgo jeszcze nie zauwazono (NIE wiem, moze i zauwazono),
              > to WCALE NIE znaczy, ze to jest niemozliwe...

              Ja nie twierdzę, że jest to niemożliwe. Ba, miocno wierzę, że to możliwe. Nie
              tego jednak dotyczy spór. Z bardzo niewielkiej ilości materii jesteśmy otrzymać
              niewyobrażalnie dużo energii. Więc, trzeba by niewyobrażalnie dużo energii, by
              otrzymać niewielką ilość materii... To przecież jasno, jak w pysk strzelił,
              dowodzi, że materia stoi na wyższym stopniu energetycznym niż czysta energia.
              Zresztą, co się będę rozwodził: to wynika przecież z równania E=mcc...

              > Ergo: materia stoi na wyższym stopniu energetycznym, niż czysta energia. Dlat
              > ego "byłoby dobrze" by
              > istniał bozon Higgsa. Wiedzielibyśmy dlaczego energia przywdziewa gorset, zami
              > ast wieść
              > spokojny żywot wiązek fotonów...
              > K: Sam powiedziales, ze materia zamienia sie dosc latwo w energie, co obserwu
              > jemyna kazdym kroku. I co z tego wynika? Po prostu to sa dwie strony tego
              samego medalu. E =mcc... Energia jest niejako "wbudowana" w materie. Nie widze
              potrzeby dziele nia kijka na dwoje, jak sie nim w obecnej postaci wygodnie
              podpieram...

              Kaganie, Twój kijek. Podpieraj się do woli.
              Pytanie, jakie stawiają fizycy jest takie, dlaczego Twój kijek się zorganizował
              w materię, a nie wiódł spokojny żywot wiązki fotonów.

              pozdrawiam,
              .y.
              • zlisiecki o bogu, nieskończoności i kaganie 11.01.02, 21:00
                jesteś kagan znany na tym forum, wiec pozwól, że
                dopowiem ci kilka argumentow (do wyboru):

                1. gdy w dziejach ludzkosci pojawil sie bog, tj ok 4k lat
                temu nie bylo jeszcze zadnej nieskonczonosci.
                prymitywne formy nieskonczonosci pojawily sie dopiero
                wraz z indukcja w starozytnej grecji, lecz dopiero w
                epoce renesansu ludzie wpadli na pomysl przyozdobienia
                boga roznymi pomyslami z matematyki, jak
                nieskonczonosc, co wydawalo sie wtedy dosc logiczne.
                dzis wiemy ze pasuje to jak jedna przenosnia do drugiej,
                czyli calkiem w ogole

                2. zeby przekonac sie o istnieniu nieskonczonosci nie
                potrzeba nieskonczonego wszechswiata, wystarczy
                policzyc ile jest punktow na odcinku 1 cm. rozni ludzie
                liczyli, miedzy innymi niektorzy polacy i zawsze wychodzi
                nieskonczenie wiele

                3. kwantowanie czaso-przestrzeni (samego czasu nie ma
                sensu) jeszcze sie nikomu nie udalo, a tylu juz
                spekulowalo na tego nobla i nic ....
                • Gość: Kagan Re: o bogu, nieskończoności i kaganie IP: *.arts.monash.edu.au 23.01.02, 06:41
                  zlisiecki napisał(a):

                  > jesteś kagan znany na tym forum, wiec pozwól, że
                  > dopowiem ci kilka argumentow (do wyboru):
                  >
                  K: Chyba juz dalem ci odpwiedz, ale jak nie, to potarzam.

                  > 1. gdy w dziejach ludzkosci pojawil sie bog, tj ok 4k lat
                  > temu nie bylo jeszcze zadnej nieskonczonosci.
                  > prymitywne formy nieskonczonosci pojawily sie dopiero
                  > wraz z indukcja w starozytnej grecji, lecz dopiero w
                  > epoce renesansu ludzie wpadli na pomysl przyozdobienia
                  > boga roznymi pomyslami z matematyki, jak
                  > nieskonczonosc, co wydawalo sie wtedy dosc logiczne.
                  > dzis wiemy ze pasuje to jak jedna przenosnia do drugiej,
                  > czyli calkiem w ogole
                  K: OK. Ale np. w sadach australijskich przysiega sie na ALLMIGHTY GOD!
                  Czyli ze NIESKONCZONOSC Boga jest PRAWEM USANKCJONOWANA!


                  > 2. zeby przekonac sie o istnieniu nieskonczonosci nie
                  > potrzeba nieskonczonego wszechswiata, wystarczy
                  > policzyc ile jest punktow na odcinku 1 cm. rozni ludzie
                  > liczyli, miedzy innymi niektorzy polacy i zawsze wychodzi
                  > nieskonczenie wiele
                  K: Juz ci mowilem, ze prawdziwy punkt mawymiar, srednica ulamka milimetra,
                  np.: -----------> .
                  takich prawdziwych punktow miesci sie na 1cm od, powiedzmy 10ciu do maz 100,,czyli
                  SKONCZONA ilosc...

                  > 3. kwantowanie czaso-przestrzeni (samego czasu nie ma
                  > sensu) jeszcze sie nikomu nie udalo, a tylu juz
                  > spekulowalo na tego nobla i nic ....
                  K; Mnie Nobel do szczewscia nIE potrzebny. NIE chcialbym byc w tpowarzystie takich skurw..li jak Walesa
                  czy Kissinger. A pomysl (tzw. Gedankenexperiment a la Einstein): zalozmy, ze istnieje odcinek czasu tak
                  krotki, ze sie w nim NIC nie dzieje, i odcinki jeszcze krotsze... Wtedy w suma dowolnej ilosci takich
                  odcinkow, w ktorych NIC sie nie dzieje, tez sie NIC stac NIE moze. A co bedzie, jak ta suma osiagnie
                  rozmiiar np. sekundy? Wiemy, ze np. w sekunde dobry biegacz pokona 10m! Czyli ze metoda reductio ad
                  absurdum udowodnilem, ze najkrotszy odcinek czasu ("kwant") czasu to jest taki, w ktorym np. elektron
                  zminia poziom enerhetyczny w atomie, czy tez cAas "istnienia' najmniej trwalej czastki elementarnej.
                  Oczywiscie, jak z materia, dzis mozemy myslec, ze np. nakrotszy odcinek czasu to (powiedzmy) 1/10^9s
                  czyli 10^-9s, ale jak sie odkryje np. "kwarki' czasu, to moze byc on 10^-12s itp. Ale ZAWSZE bedzie to
                  liczba skonczona...
                  Kagan z pozdr.
              • Gość: KC Re: Niestety, nie mogę wejść w twój list, więc IP: *.arts.monash.edu.au 17.01.02, 04:37
                ydorius napisał(a):

                ) Gość portalu: Kagan napisał(a):
                )
                ) ) ydorius napisał(a):
                ) )
                ) ) )
                ) ) ) Kaganie - w żadnym z wątków nie imputowałem Ci że jesteś teologiem, czy
                ) ) ) kimkolwiek takim. Nigdzie również nie nazwałem Cię nieomylnym,
                ) ) ) wszystkowiedzącym itp. Pomyliłeś mnie najwyraźniej z jakimś innym swo im
                ) ) ) adwersarzem.
                ) ) K: Mozliwe. Panem bogiem NIE jestem, zas errarew humanum est...
                KC: Ale errare humanum est? Or is NOT?

                ) Tego również nie twierdziłem...
                ????

                ) ) ) Szkoda, że nie mam co czekać na dowód. Ale - mówiłeś coś chyba o jakiś
                ) ) ) tabunach fizyków, którzy skłonni Ci byli przyznać rację w rozumowaniu
                ) . Nie mogliby Ci trochę pomóc? Może któryś z nich ma jakoś przystępnie spisany dowód
                ) ) ) na dyskretną naturę czasu?
                ) ) K: Poczytaj np. The Arrow of Time (zapomnialem autorow)...
                )
                ) A, "Strzałka czasu" po polskiemu? Poczytam...
                KC: To juz jest po polsku?

                ) ) ) Swoją drogą: piszesz, że tylko czas miałby, spośród wszystkich zjawisk
                ) ) ) fizycznych naturę ciągłą i to wydaje Ci się podejrzane. Doszliśmy już
                ) do tego, że w jednej attosekundzie musi coś się dziać, podobnie jak w mniejszych
                ) ) ) interwałach. Ponieważ wyznajesz empirycystyczną wizję świata, powinieneś m i
                ) ) ) przyznać (tak sobie myślę) rację w tym, że czas jest ciągły - ponieważ nie
                ) ) ) masz, jak twierdzisz, dowodów, że jest inaczej, więc na razie, z braku tychże
                ) ) ) czas jest ciągły. Oczekuję, rzecz jasna ustosunkowania się do powyższego.
                ) ) K: Nie jest ciagly, bo jednostka czasu tak krotka, sie ze w niej nic nie dzieje
                ) ) i stac NIE moze, ma taki sens (a raczej brak sensu) jak objetosc, w ktorej
                ) sie nawet kwark czy superstring NIEpomiesci. To oczywiscie w OLBRZYMIM skrocie...
                )
                ) Ale przecież sam twierdzisz, że nie możemy stwierdzić nic ponad to, co dają nam
                ) badania. A nie potrafisz podać badań, które ukazałyby dyskretną naturę czasu.
                K: To byl tzw. Gedankenexperiment, stosowany np. przez Einsteina...

                ) Wydaje mi się, że jak tak dalej będsziesz ciął brzytwą bez opamiętania, to ci
                ) gałęzi nie stanie... Czyli, na razie, do czasu znalezienia przez Ciebie dowodu,
                ) czas ma naturę ciągłą, czyli jest infinitum sensitivity, prawda?
                K: Juz ci tlumaczylem, ze jak jest taki odcinek czasu, w ktorym NIC sie nie zdarzy stac,
                to suma takich odcinkow da terz zero... Zakladajac ciaglosc czasu dochodzimy wiec
                do pardoksalnych wynikow....
                )
                ) ) ) Drugą sprawą jest to, że przestrzeń jest również nieograniczona. Zapy tasz
                ) ) - jak to? A ja Ci odpowiem.
                K; Wiem, ale NIE jest nieskonczona! Powierzchnia kuli tez nie ma granicy w dwoch wymiarach, ale NIE
                jest nieskonczona!

                ) ) ) Ograniczona, w sensie empirycznym, jest materia, tu się zgodzę. Po pa ru
                ) ) ) postach intensywnej pracy, być może uda Ci się mnie przekonać, że energia
                ) ) ) również ma swe granice. Jednak i materia i energia są jedynie "mieszkankami"
                ) ) ) przestrzeni, same zaś przestrzenią nie są. Twierdzić, że są, to jak twierdzić,
                ) ) ) ze dom jest starcem, gdyż akurat mieszkają w nim starcy.
                K: materia i energia moga byc, jak grawitacja, jeno zakrzywieniami przestrzeni, tyle ze w wymiarach
                (przestrzennych) ponad trzecim...

                ) ) K: Istnieje tylko tzw. czasoprzestren, a ona ma GRANICE!
                ) ) Moze sie rozszerzac, kurczyc lub "stac" w miejscu, ale NIE jest
                ) ) nieskonczona!
                )
                ) Oczywiście. A jak zmierzysz czas w przestrzeni, w której nic nie ma?
                K: W przestrzeni zawsze cos jest. Np. fluktuacje kwantowe....

                ) ) ...Idźmy jednak dalej: w jaki sposób można podzielić próżnię na kwanty?
                ) ) Cóż, sam przyznasz, że jest z tym problem. Nie ma czegoś takiego jak kwant próżni (czyli "czystej"
                ) ) przestrzeni), bo nie ma w niej żadnych punktów zaczepienia. Czy w związku z
                ) ) tym próżnia nie istnieje? Nie, istnieje, jak najbardziej... Można ją próbować
                ) ) opisywać przez cząstki wirtualne, które powstają tu i ówdzie, lecz sam wiesz,
                ) ) że to chwytanie się brzytwy...
                K: NIE! Proznia NIE istnieje! sa w niej i fale elektroimagnetyczne (jak najbardziej realne),
                i kawntowe fluktuacje, tworzace owe czastki wirtualne. one istnieha tak jak istnieje wirtualna pamiec
                twojego komputera, dzeki ktorej mozesz wykonywac program, ktory jest wiekszy niz pamiec ooeracyjna
                twego "peceta"...

                ) ) K: Juz ci tlumaczylem, ze obszar czasoprzestrzeni krotszy w czasie niz
                ) ) istnienie najbardziej nietrwalej czastki elemenarnej i mniejszy przestrzennie
                ) ) (doe NOT matter, how many dimensions) niz np. quark czy superstring,
                ) ) NIE ma sensu...
                )
                ) Powtarzasz się. Dostarczyłem Ci nowych argumentów, a Ty wciąż o tym samym. Nie
                ) udowodniłeś wcale, że nie ma sensu. Podałeś lekturę, to prawda, zamierzam z niej
                ) skorzystać, ale ja również mógłbym Ci rzec: "poczytaj Starą Baśń, tam znajdzies z
                ) odpowiedzi na wszystkie pytania". Kaganie, to ABSURDALNE. Nie masz dowodów na
                ) kwantową naturę czasu i nie chcesz tego przyznać. To, że coś nie ma sensu (czas
                ) krótszy niż życie najmniej trwałej cząstki, przestrzeń mniejsza niż śrenica neutrina), nie znaczy, że taki
                czas, czy taka przestrzeń nie istnieje!
                K: NIE istnieje REALNIE, bo niema odpowiednika w rzeczywistosci. Istnieje zas tak, jak istnieja
                krasnoludki, czerwony kapturek (ten z bajki) czy Jahwe, Bog Izraelitow....

                ) A o to mi właśnie chodzi. Czy istnieje, a nie czy ma sens... Wiele rzeczy, które
                ) nie mają sensu pomimio wszystko trwa...
                K: to juz inny temat!

                ) ) Wypada uznać, że skoro przestrzeń nie dzieli się na kwanty,
                ) ) K: Ja twierdze, ze sie de facto dzieli (p. wyzej), wiec pomijam c.d. twych rozwazan...
                ) ) [ to (podobnie jak czas) zachodzi w niej zjawisko zwane nieskończonością.
                ) Choć by nie wiem jak gęsto ciąć (brzytwą, gilotyną, czy co tam masz pod ręką), to i tak da się
                ) to przeciąć na kawałki jeszcze mniejsze... Ad infinitum.]
                ) )
                ) ) W logice występują nieskończoności. Pozbywając się ich udowodnić można tylko
                ) ) tautologie, czyli nihil novi... Polecam dzieła Bouwera i ich rzeczową krytykę.
                ) ) K: Mnie tzw. czysta logika NIE intersuje, bo to przelewanie z pustego w prozne.
                ) ) Jedynie logika matematyczna ma jakis sens...
                )
                ) Jaki?
                K: Realny, dzieki niejntwoj komputer pracuje, wykonujac opracje logiczne typu I, LUB oraz NIE!

                ) ) Twierdzisz, że teoria chaosu to nie nauka ("tyle w niej nauki, co w psychoanalizie" to stwierdzenie,
                ) ) że nie ma w niej nauki). Udowodnij to. Bez teorii chaosu, co stwierdzili mądrzejsi i od Ciebie,
                ) ) i ode mnie nie ma teorii opisującej ruch cieczy oraz gazów... Masz jakieś lepsze pomysły? A może
                ) ) fraktale Ci się nie podobają :-)) (uprzedzam odpowiedzi na serio: to ostatnie to był żart).
                ) ) K: Co innego tzw. ruchy Brown'a, a co innego ta pseudonaukowa otoczka tzw.
                ) ) teorii chaosu. W Astrologii tez jest jaderko racjonalne, bo sa gwiazdy i gwiazdozbiory,
                ) ) a gwiazdy (chocby slonce) maja wplyw na nas. Zalezy tylko, jak sie ten wplyw bada i opisuje...
                )
                ) No toż mi chodzi o naukową część teorii chaosu.
                ) BTW, jaka jest ta "nienaukowa"?
                K: ta cala sensacyjna otoczka z fraktalami i rozpaczliwymi probami zastosowania jej w teorii ekonomii...
                )
                ) ) A pol zartem, pol serio: fraktale sa ladne, i co z tego? To jest estetyka a nie fizyka...

                ) ) To, że utrzymanie materii jest bardziej kosztowne niż energii wyobrazić sobie
                ) ) bardzo łatwo: Dużo prościej jest zamienić materię na energię niż na odwrót
                ) , prawda? A wiadomo, że wszystko w przyrodzie dąży do minimalizacji wydatków
                ) energetycznych, więc na przykład rozpad promieniotwórczy (energia zamienia się
                ) w materię) jest spadkiem do niższego stanu energetycznego. Energia nie
                ) zamienia się spontanicznie w materię.
                ) K: Skad wiesz? Ze tgo jeszcze nie zauwazono (NIE wiem, moze i zauwazono),
                ) to WCALE NIE znaczy, ze to jest niemozliwe...
                )
                ) Ja nie twierdzę, że jest to niemożliwe. Ba, miocno wierzę, że to możliwe. Nie tego jednak dotyczy spór.
                Z bardzo niewielkiej iloś
                • Gość: KC Niestety, nie mogę wejść w twój list, więc (2) IP: *.arts.monash.edu.au 17.01.02, 04:39
                  > Ja nie twierdzę, że jest to niemożliwe. Ba, miocno wierzę, że to możliwe. Nie tego jednak dotyczy
                  spór.
                  Z bardzo niewielkiej ilości materii jesteśmy otrzymać niewyobrażalnie dużo energii. Więc, trzeba by
                  niewyobrażalnie dużo energii, by otrzymać niewielką ilość materii... To przecież jasno, jak w pysk
                  strzelił,
                  dowodzi, że materia stoi na wyższym stopniu energetycznym niż czysta energia.
                  Zresztą, co się będę rozwodził: to wynika przecież z równania E=mcc...

                  > > Ergo: materia stoi na wyższym stopniu energetycznym, niż czysta energia.
                  > Dlatego "byłoby dobrze" by istniał bozon Higgsa. Wiedzielibyśmy dlaczego energia przywdziewa
                  gorset, zamiast wieść spokojny żywot wiązek fotonów...
                  > > K: Sam powiedziales, ze materia zamienia sie dosc latwo w energie, co obserwujemy na
                  kazdym
                  kroku. I co z tego wynika? Po prostu to sa dwie strony tego samego medalu. E =mcc... Energia jest
                  niejako "wbudowana" w materie. Nie widze potrzeby dziele nia kijka na dwoje, jak sie nim w obecnej
                  postaci wygodnie podpieram...
                  >
                  > Kaganie, Twój kijek. Podpieraj się do woli. K: DZIEKUJE!

                  > Pytanie, jakie stawiają fizycy jest takie, dlaczego Twój kijek się zorganizował w materię, a nie wiódł
                  spokojny żywot wiązki fotonów.
                  K: Moze grawitacja, moze jakies inne odzialywania, dotychczas nie zmierzone....
                  Moze prawa termodynamiki? Na dobre to NIKT nie wie w 100% co to jest ta entropia, wiec mozna
                  na termodynamike wiele zwalic...
                  >
                  > pozdrawiam,
                  > .y.
                  NAWZAJEM
                  w imieniu zabanowanego Kagana, jego alter ego!
                  • Gość: kagan Re: Niestety, nie mogę wejść w twój list, więc (2) IP: *.arts.monash.edu.au 23.01.02, 06:30
                    Gość portalu: KC napisał(a):
                    > > Ja nie twierdzę, że jest to niemożliwe. Ba, miocno wierzę, że to możliwe.
                    > Nie tego jednak dotyczy spór.
                    > Z bardzo niewielkiej ilości materii jesteśmy otrzymać niewyobrażalnie dużo energii. Więc, trzeba by
                    > niewyobrażalnie dużo energii, by otrzymać niewielką ilość materii... To przecież jasno, jak w pysk
                    > strzelił, dowodzi, że materia stoi na wyższym stopniu energetycznym niż czysta energia.
                    > Zresztą, co się będę rozwodził: to wynika przecież z równania E=mcc...
                    > Ergo: materia stoi na wyższym stopniu energetycznym, niż czysta energia.
                    > Dlatego "byłoby dobrze" by istniał bozon Higgsa. Wiedzielibyśmy dlaczego energia przywdziewa
                    > gorset, zamiast wieść spokojny żywot wiązek fotonów...
                    K: Sam powiedziales, ze materia zamienia sie dosc latwo w energie, co obserwujemy na
                    kazdym kroku. I co z tego wynika? Po prostu to sa dwie strony tego samego medalu. E =mcc... Energia
                    jest niejako "wbudowana" w materie. Nie widze potrzeby dziele nia kijka na dwoje, jak sie nim w obecnej
                    postaci wygodnie podpieram...
                    > Kaganie, Twój kijek. Podpieraj się do woli. K: DZIEKUJE!

                    > Pytanie, jakie stawiają fizycy jest takie, dlaczego Twój kijek się zorganizował w materię, a nie wiódł
                    > spokojny żywot wiązki fotonów.
                    K: Moze grawitacja, moze jakies inne odzialywania, dotychczas nie zmierzone....
                    Moze prawa termodynamiki? Na dobre to NIKT nie wie w 100% co to jest ta entropia, wiec mozna
                    na termodynamike wiele zwalic...
      • Gość: kil Re: Niestety, nie mogę wejść w twój list, więc IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 10.07.02, 05:52
        ydorius napisał(a):

        > napiszę tutaj:
        >
        > Przepraszam, że tak długo nie pisałem, byłem bardzo zajęty. A wracając do
        > wątku: niestety (na szczęście?) nie koniec.
        >
        > - Bardzo się cieszę, że skłoniłem Cię do poczytania na temat natury czasu. To
        > jest fascynujące, mam nadzieję, że wiele z tego wyniesiesz. Oczekuję też z
        > niecierpliwością na dowód, że czas jest ze swej natury kwantyfikowalny :-))
        >
        > - Na gruncie logiki, co poruszałem przynajmniej dwukrotnie (a za trzecim
        > razem, przez nieuwagę nie wkleiło się do listu) nieskończoność jest konieczna.
        > Bez nieskończoności w logice intuicyjny dowód na prawdziwość dowolnego zdania
        > i jego zaprzeczenia (plus, dodatkowo, dla innych logik, wszystkich
        > dopełniających zdań) jest prosty! A to zabija wszelką logikę, wiesz o tym.
        >
        > - Nieskończoności występują także w teorii chaosu, polecam opis zmagań Lorenza
        > z przewidywaniem pogody. Żeby odtworzyć jakiś układ chaotyczny, dokładnie tak,
        > jak przebiegał, potrzebujemy nieskończonej dokładności warunków początkowych.
        > To fizyczne fakty, nie fikcje.
        >
        > i to by było na tyle (na razie).
        > Aha, jeszcze jedno. Gdzieś po drodze pojawiła się "boska cząstka" Leona
        > Ledermana, tak zwany "bozon cechowania Higgsa". To bardzo użyteczna hipoteza,
        > która wyjaśniłaby, dlaczego mamy materią i energię. Wiadomo bowiem, że (prawem
        > entropii) wszystko dąży do jak najniższych stanów energetycznych. W związku z
        > tym (ponieważ "utrzymanie" materii jest bardziej kosztowne niż energii)
        > wszystko powinno występować w postaci kwantów energii. A nie występuje.
        > Lederman wystąpił z hipotezą, że być może istnieje jakaś cząstka,
        > która "nadaje" masę materii, a z jakiś przyczyn omija energię (czyli, de
        > facto, działa wybiórczo). Cóż, hipoteza użyteczna, ale jeżeli nie potwierdzają
        > jej akceleratory, to trzeba wymyślić co innego (choć, jak twierdził Hegel,
        > jeżeli fakty przeczą teorii, to tym gorzej dla faktów...) :-))
        >
        > pozdrawiam,
        > .y.
    • Gość: ydorius Re: do Kagana - o logice i Bogu - wątek z dołu IP: *.tele2.pl 15.01.02, 13:11

      Kaganie, czekam na odpowiedź.

      pozdrawiam,
      .y.
      • pius01 Re: do Kagana - o logice i Bogu - wątek z dołu 15.01.02, 16:14
        Gość portalu: ydorius napisał(a):

        >
        > Kaganie, czekam na odpowiedź.
        >
        > pozdrawiam,
        > .y.

        On ci juz nie odpowie!
        Znalazlem bowiem na niego sposob!

        • Gość: KC Re: do Kagana - o logice i Bogu - wątek z dołu IP: *.arts.monash.edu.au 17.01.02, 04:17
          pius01 napisał(a):

          > Gość portalu: ydorius napisał(a):
          >
          > >
          > > Kaganie, czekam na odpowiedź.
          > >
          > > pozdrawiam,
          > > .y.
          >
          > On ci juz nie odpowie!
          > Znalazlem bowiem na niego sposob!
          >

          DO NOT BE SO SURE!
          U know who!
          • Gość: Kagan Re: do Kagana - o logice i Bogu - wątek z dołu IP: *.arts.monash.edu.au 21.01.02, 05:22
            Gość portalu: KC napisał(a):

            > pius01 napisał(a):
            >
            > > Gość portalu: ydorius napisał(a):
            > >
            > > >
            > > > Kaganie, czekam na odpowiedź.
            > > >
            > > > pozdrawiam,
            > > > .y.
            > >
            > > On ci juz nie odpowie!
            > > Znalazlem bowiem na niego sposob!
            > >
            >
            > DO NOT BE SO SURE!
            > U know who!

            Wstretny Kagan sie jednak NIE wyniosl z Forum...
            Znow prozne modly i stracony czas...
            • Gość: Kagan Re: do Kagana - o logice i Bogu - wątek z dołu IP: *.lib.latrobe.edu.au 22.01.02, 06:35
              Gość portalu: Kagan napisał(a):

              > Gość portalu: KC napisał(a):
              >
              > > pius01 napisał(a):
              > >
              > > > Gość portalu: ydorius napisał(a):
              > > >
              > > > >
              > > > > Kaganie, czekam na odpowiedź.
              > > > >
              > > > > pozdrawiam,
              > > > > .y.
              > > >
              > > > On ci juz nie odpowie!
              > > > Znalazlem bowiem na niego sposob!
              > > >
              > >
              > > DO NOT BE SO SURE!
              > > U know who!
              >
              > Wstretny Kagan sie jednak NIE wyniosl z Forum...
              > Znow prozne modly i stracony czas...

              I jeszcze odszczekuje sie z roznych adresow!
              SWINIA!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka