marian_malek
20.04.10, 02:19
Dlaczego konwój jechał wolniej?
Po przekroczeniu granicy rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim
zmierzającym 10 kwietnia do Smoleńska na miejsce katastrofy miał zwolnić, a
następnie krążyć po mieście. W tym czasie premier Donald Tusk rozmawiał z
Władimirem Putinem.
Według ustaleń Polskiego Radia, trasę z Witebska do granicy
białorusko-rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim, który zmierzał do
Smoleńska, by zidentyfikować ciało prezydenta RP, pokonał bardzo szybko. Tuż
po przekroczeniu granicy rosyjskiej zwolnił. Pokonanie około stu kilometrów z
Witebska na miejsce tragedii zajęło blisko trzy godziny. - Bardzo sprawnie
dojechaliśmy do białorusko-rosyjskiej granicy. Tam 40 minut sprawdzano nam
dokumenty, mimo że mieliśmy paszporty dyplomatyczne. W drodze do Smoleńska
eskortowała nas już rosyjska milicja. Jechaliśmy bardzo wolno, około 25-30
km/h - relacjonował jeden z członków delegacji Adam Bielan. Delegacja pytała
konwojujących milicjantów o powody tak wolnej jazdy. W odpowiedzi mieli
usłyszeć, że takie mają rozkazy. Jeszcze przed Smoleńskiem pojazd z prezesem
PiS został wyprzedzony przez kolumnę z premierem Tuskiem, który na Białorusi
wylądował kilkadziesiąt minut po Kaczyńskim. Potem autokar z Jarosławem
Kaczyńskim jeszcze krążył po mieście. W tym czasie premierzy Polski i Rosji
odbyli spotkanie. Informacje te miał zweryfikować Piotr Paszkowski, rzecznik
Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Wczoraj jednak nie otrzymaliśmy od niego
odpowiedzi.
MA