Poznaniak potrafi

24.01.10, 09:43
Wiele ostatnio mówi się o bezmyślności, bezczelności, czy wręcz
chamstwie kierowców, parkujących swoje auta na chodnikach,
uniemożliwiając w ten sposób niezmotoryzowanym, poruszanie się po
nich. W Poznaniu, użytkownicy chodników malują sprejami napisy
(również niecenzuralne) na pojazdach niewłaściwie zaparkowanych. Nie
mogę tu oficjalnie pochwalać tego typu działalności, ale czy nie jest
to jedyny sposób na dyscyplinowanie bezmyślnych głupoli ?
    • wos9 Gdyby Straż Miejska lepiej tego pilnowała zamiast 24.01.10, 12:55
      bez sensu gonić babcie handlujące na ulicy pietruszką, czy kwiatkami
      z własnej działki, czy nawet handlarzy sprzedających warzywa
      przywiezione z giełdy, lub ciuszki tańsze, niż w sklepach, to nie
      trzeba by chwytać się takich metod.
      W dodatku kasa miejska byłaby pełniejsza, a oni dostawaliby w pełni
      zasłużone premie.
      Niestety policja też tu nie wypełnia prawidłowo swoich zadań.

      wuzet21 napisał:

      > Wiele ostatnio mówi się o bezmyślności, bezczelności, czy wręcz
      > chamstwie kierowców, parkujących swoje auta na chodnikach,
      > uniemożliwiając w ten sposób niezmotoryzowanym, poruszanie się po
      > nich. W Poznaniu, użytkownicy chodników malują sprejami napisy
      > (również niecenzuralne) na pojazdach niewłaściwie zaparkowanych.
      Nie
      > mogę tu oficjalnie pochwalać tego typu działalności, ale czy nie
      jest
      > to jedyny sposób na dyscyplinowanie bezmyślnych głupoli ?
      • wuzet21 Re: Gdyby Straż Miejska lepiej tego pilnowała zam 24.01.10, 13:17
        Taką "babcię" z kwiatkami łatwiej ukarać, bo wiadomo że biedna i się
        nie poskarży, a samochodem nie wiadomo kto jeździ... Myślę że ten
        sposób się rozprzestrzeni, na inne nieprawidłowości też - ludzie coraz
        częściej w swojej bezsilności, biorą sprawy w swoje ręce.
    • barwer Re: Poznaniak potrafi 24.01.10, 13:21
      Przepraszam czy wy tu nawołujecie do niszczenia własności prywatnej ?
      • wuzet21 Re: Poznaniak potrafi 24.01.10, 13:44
        Nie, nawołujemy do poszanowania własności publicznej.
    • lernakow Re: Poznaniak potrafi 25.01.10, 07:34
      wuzet21 napisał:

      > chamstwie kierowców, parkujących swoje auta na chodnikach,
      > uniemożliwiając w ten sposób niezmotoryzowanym, poruszanie się po
      > nich.
      >
      Na niektórych kierowców działa tylko fizyka. Krawężnik 40 cm rozwiązuje problem
      ich kultury, szacunku do przepisów i współużytkowników dróg i chodników - po
      prostu nie wjadą.
      • wuzet21 Re: Poznaniak potrafi 25.01.10, 07:43
        Ten sposób też jest dobry, ale wymagający nakładów inwestycyjnych, a z
        kolei nie wiem, jak to wygląda od strony bezpieczeństwa pieszych - jak
        ktoś potknie się na takim krawężniku...
        • lernakow Re: Poznaniak potrafi 25.01.10, 08:13
          wuzet21 napisał:

          > Ten sposób też jest dobry, ale wymagający nakładów inwestycyjnych,
          >
          I to właśnie jego największa wada. Druga - utrudnia dojazd służbom ratunkowym,
          które mają prawo łamania takich przepisów przejazdowo-parkingowych.

          > a z kolei nie wiem, jak to wygląda od strony bezpieczeństwa
          > pieszych - jak ktoś potknie się na takim krawężniku...
          >
          Pieszy ma chodzić chodnikiem, a samochód jeździć po ulicy. Póki obaj się stosują
          nikomu nic się nie dzieje, bo krawężnik jest pomiędzy. Przy przejściach dla
          pieszych powinna być przerwa w krawężniku (czy też murku) i słupki o rozstawie
          pozwalającym przejść pieszym czy przejechać wózkiem, ale niepozwalającym na
          wjazd samochodu.
    • anatemka Re: Poznaniak potrafi 25.01.10, 13:10
      To sprawa dla naszej Straży Miejskiej chyba przede wszystkim?
      Przez jakis czas /teraz nie wiem/ zbierali opłaty na bazarze. Nie
      przeszkadzały im samochody stojace na chodniku obok - piesi mieli do
      wyboru: iść po trawie lub ulicy.
      Podobnie kwestia psów bez smyczy i kagańców biegajacych gdzie chcieć i
      załatwiajacych sie wszedzie ku uciesze włascicieli: zawsze to lepiej
      jak piesek narobi do piaskownicy niz na dywan w domu.
      Co ja sie nasłuchałam od babć których pytałam: weźmie pani pieska na
      smycz czy mam po straz miejską zadzwonić?
      Brały, brały, ale komentarze: dziecko sobie pani na smycz weźmie -
      należały do najłagodniejszych.
      I uważam sie za szczęściarę, bo widziałam /RAZ/ jak pan po piesku
      sprzatnął. Nikt z moich znajomych nie miał okazji podziwiac czegos
      takiego.
      Widziałam za to akcję gdy strażnik, poproszony o zainteresowanie sie
      biegającym psem stwierdził, że przeciez nikogo ten nie gryzie.

      Czy na psy Poznaniacy tez wynaleźli sposób?
      • wuzet21 Re: Poznaniak potrafi 25.01.10, 13:20
        Muszę się zainteresować, ale znając mentalność poznaniaków - coś
        wymyślą...
        • anatemka Re: Poznaniak potrafi 26.01.10, 09:10
          może psy, zamiast 'uzyźniać' trawniki użyźniały by kwiatki w
          doniczkach włascicieli?
          • wuzet21 Re: Poznaniak potrafi 26.01.10, 09:20
            Może to i jakiś sposób, ale jak namówić pieska do zrobienia do doniczki ?
            • anatemka Re: Poznaniak potrafi 26.01.10, 09:23
              skoro można, żeby nie robił w domu czy na klatce...
              nie wiem, nie znam sie na psach.
              • wuzet21 Re: Poznaniak potrafi 26.01.10, 09:30
                Myślę, że uczyć trzeba ludzi, pies jest na tyle inteligentny, że się
                dostosuje.
      • wos9 Z Twoim wywodem nt psów nie do końca się zgadzam, 25.01.10, 22:56
        ale po kolei.

        anatemka napisała:

        > To sprawa dla naszej Straży Miejskiej chyba przede wszystkim?
        > Przez jakis czas /teraz nie wiem/ zbierali opłaty na bazarze. Nie
        > przeszkadzały im samochody stojace na chodniku obok - piesi mieli
        do
        > wyboru: iść po trawie lub ulicy.

        O tym napisałam już wczoraj,więc się nie będę powtarzać.

        > Podobnie kwestia psów bez smyczy i kagańców biegajacych gdzie
        chcieć i załatwiajacych sie wszedzie ku uciesze włascicieli: zawsze
        to lepiej jak piesek narobi do piaskownicy niz na dywan w domu.
        > Co ja sie nasłuchałam od babć których pytałam: weźmie pani pieska
        na smycz czy mam po straz miejską zadzwonić?
        > Brały, brały, ale komentarze: dziecko sobie pani na smycz weźmie -
        > należały do najłagodniejszych.

        Mój pies chodzi na smyczy i w kagańcu wcale nie dlatego, że
        ktokolwiek mógłby mnie nastraszyć Strażą Miejską, ale dlatego, że
        kiedy był młody potrafił uciekać, by sobie spacerek przedłużyć, a
        później tak wyrósł, że rozumiem, iż ludzie mogą - nie znając jego
        arcyprzyjaznego charakteru - bać się.
        Kaganiec zaś służy temu, by nie zjadał na dworze byle czego.
        Zwłaszcza, że naprawdę znajdują się tacy "miłośnicy" psów, którzy
        potrafią trutkę rozrzucać, zawiniętą w coś smacznego.

        > I uważam sie za szczęściarę, bo widziałam /RAZ/ jak pan po piesku
        > sprzatnął. Nikt z moich znajomych nie miał okazji podziwiac czegos
        > takiego.

        Po piesku sprzątać nie będę tak długo, dopóki odpowiednie służby nie
        rozstawią pojemników, do których będę mogła wrzucić torebkę z kupką.
        Załatwia się zresztą na trawnikach, po których przecież deptać nie
        wolno. Użyźnia ja zatem.

        > Widziałam za to akcję gdy strażnik, poproszony o zainteresowanie
        sie biegającym psem stwierdził, że przeciez nikogo ten nie gryzie.
        >
        Widać zna tego psa i w dodatku lubi te zwierzęta. Już go lubię.

        P.S. Czy Ty lubisz psy?
        • lernakow Re: Z Twoim wywodem nt psów nie do końca się zgad 26.01.10, 06:12
          wos9 napisała:

          > Mój pies chodzi na smyczy i w kagańcu wcale nie dlatego, że
          > ktokolwiek mógłby mnie nastraszyć Strażą Miejską,
          >
          Ważne, że chodzi. Dla ludzi na ulicy Twoja motywacja jest wtórna wobec faktu, że
          robisz dobrze.

          > Po piesku sprzątać nie będę tak długo, dopóki odpowiednie
          > służby nie rozstawią pojemników, do których będę mogła
          > wrzucić torebkę z kupką.
          >
          To nawet rozumiem, przynajmniej odkąd dowiedziałem się, że do tych ogólnych kupy
          wrzucać nie wolno.

          > Załatwia się zresztą na trawnikach, po których przecież deptać nie
          > wolno. Użyźnia ja zatem.
          >
          Teraz też? Bo w zimie to ja jednak widzę te kupy tam, gdzie pod śniegiem jest
          chodnik. A na wiosnę w dwójnasób.
          Generalnie uważam, że miasta - przynajmniej w Polsce - nie są przystosowane do
          trzymania w nich psów (brak choćby tych pojemników), przez co męczą się psy (w
          blokach), właściciele (latając z torebką kupy przez pół miasta - tak, są tacy
          którym nie trzeba stawiać pojemnika w tym miejscu, gdzie akurat ich pies raczył
          zrobić kupę) oraz współmieszkańcy (tłumacząc dzieciom, żeby nie bały się
          zwierzęcia, które z perspektywy dziecka jest wielkości konia, albo robiąc slalom
          między kupami). I dlatego psów w miastach trzymać nie należy.

          > > Widziałam za to akcję gdy strażnik, poproszony o zainteresowanie
          > > sie biegającym psem stwierdził, że przeciez nikogo ten
          > > nie gryzie.
          > >
          > Widać zna tego psa i w dodatku lubi te zwierzęta. Już go lubię.
          >
          Widać nie rozumie, że "ludzie mogą - nie znając jego arcyprzyjaznego charakteru
          - bać się". Albo po prostu nie lubi swojej pracy i tych dziwnych ludzi, którzy
          czegoś od niego chcą.
          • wos9 Re: Z Twoim wywodem nt psów nie do końca się zgad 26.01.10, 10:26
            lernakow napisał:

            > wos9 napisała:

            > > Po piesku sprzątać nie będę tak długo, dopóki odpowiednie
            > > służby nie rozstawią pojemników, do których będę mogła
            > > wrzucić torebkę z kupką.
            > >
            > To nawet rozumiem, przynajmniej odkąd dowiedziałem się, że do tych
            ogólnych kupy wrzucać nie wolno.Załatwia się zresztą na trawnikach,
            po których przecież deptać nie wolno. Użyźnia ja zatem.
            > >
            > Teraz też? Bo w zimie to ja jednak widzę te kupy tam, gdzie pod
            śniegiem jest chodnik. A na wiosnę w dwójnasób.

            To już jest kwestia kultury właściciela. Gdyby kiedykolwiek stało
            się tak, że mój pies zrobiłby kupę na zaśnieżonym chodniku, czułabym
            się w obowiązku przerzucić ją na trawnik.

            > Generalnie uważam, że miasta - przynajmniej w Polsce - nie są
            przystosowane do trzymania w nich psów (brak choćby tych
            pojemników), przez co męczą się psy (w blokach), właściciele
            (latając z torebką kupy przez pół miasta - tak, są tacy którym nie
            trzeba stawiać pojemnika w tym miejscu, gdzie akurat ich pies raczył
            zrobić kupę) oraz współmieszkańcy (tłumacząc dzieciom, żeby nie bały
            się zwierzęcia, które z perspektywy dziecka jest wielkości konia,
            albo robiąc slalom między kupami). I dlatego psów w miastach trzymać
            nie należy.

            Na szczeście jeszcze nikomu nie przyszło do głowy wprowadzenie
            zakazu trzymania psów w mieście. W moim 54-mieszkaniowym budynku
            mieszka pewnie ze 20 psów i jest tylko jedna nawiedzona baba, której
            przeszkadza WSZYSTKO, a więc i psiaki.
            I zapewniam Cię, że żaden z tych psów się nie męczy w nawet
            niewielkich mieszkaniach.
            Dzieci zaś psów się na ogół nie boją, nawet tych dużych,a żaden
            NORMALNY pies, których jest przytłaczająca większość (i o takich
            zapewne mówimy) nie zrobi dziecku krzywdy.
            Skoro optujesz za miastami "wolnymi" od tych zwierząt, to informuję,
            że pod takim postulatem - jako członek społeczeństwa obywatelskiego -
            się nie podpiszę. Nie tylko dlatego, że to by ograniczało moją
            wolność i w dodatku poddawałoby w wątpliwość moją odpowiedzialność,
            ale także dlatego, że los psów na wsi bywa ogromnie często okropny.
            • anatemka Re: Z Twoim wywodem nt psów nie do końca się zgad 26.01.10, 10:36
              > Dzieci zaś psów się na ogół nie boją, nawet tych dużych,a żaden
              > NORMALNY pies, których jest przytłaczająca większość (i o takich
              > zapewne mówimy) nie zrobi dziecku krzywdy.

              Mam inne doswiadczenia. Znam kilkoro dzieci, które psów sie boją,
              własnie przez te wszystkie NORMALNE pieski które biegaja bez smyczny
              i obszczekuja każdego kto idzie. Sama nie czuje sie wtedy
              komfortowo, ale ja moge pieska skutecznie spacyfikować, dziecko nie.

              I faktycznie, dzieci pogryzione czy zagryzione przez psy, często
              własne, zapewne sa same sobie winne, bo z nieNORMALNYMI się zadawały.

              A pieska sobie miej. Płać za niego podatek i stosuj sie do przepisów.
            • lernakow Re: Z Twoim wywodem nt psów nie do końca się zgad 26.01.10, 10:37
              wos9 napisała:

              > To już jest kwestia kultury właściciela.
              >
              Zgadza się. I bilans wypada fatalnie.

              > Gdyby kiedykolwiek stało się tak, że mój pies zrobiłby kupę
              > na zaśnieżonym chodniku, czułabym się w obowiązku przerzucić
              > ją na trawnik.
              >
              Miło mi to czytać.

              > Na szczeście jeszcze nikomu nie przyszło do głowy wprowadzenie
              > zakazu trzymania psów w mieście.
              >
              Mnie nie chodzi o zakaz. Mnie chodzi o autorefleksję ludzi planujących
              sprawienie sobie zwierzęcia - czy to będzie z pożytkiem dla mnie i mojej
              rodziny, dla zwierzęcia, dla współmieszkańców? Czy tu gdzie mieszkam są
              odpowiednie warunki do trzymania zwierząt? Bo nie wszędzie są.

              > I zapewniam Cię, że żaden z tych psów się nie męczy w nawet
              > niewielkich mieszkaniach.
              >
              Same rasy kanapowe? Czy może trafi się jakiś husky, w przypadku którego "nie
              męczy się" można jedynie rozumieć jako "lepiej w mieszkaniu niż w schronisku".

              > Dzieci zaś psów się na ogół nie boją, nawet tych dużych,
              >
              Nie mam psa, ale mam dzieci. Dzieci się boją. Mimo braku złych doświadczeń,
              wbrew zapewnieniom rodziców, że nic im nie grozi. Boją się - tak po prostu,
              atawistycznie boją się.

              > a żaden NORMALNY pies, których jest przytłaczająca większość
              > (i o takich zapewne mówimy) nie zrobi dziecku krzywdy.
              >
              Ja to wiem. Ty to wiesz. Dziecko tego nie wie.

              > Skoro optujesz za miastami "wolnymi" od tych zwierząt,
              > to informuję, że pod takim postulatem - jako członek
              > społeczeństwa obywatelskiego - się nie podpiszę.
              >
              Nie optuję. Ale o to chodzi, żebyś się nie podpisywała, żebyś miała swoje
              zdanie, broniła go i forsowała je. To nie jest forum jednomyślności.

              > ale także dlatego, że los psów na wsi bywa ogromnie często okropny.
              >
              A to z kolei dobre pole do działania dla osób, którym los zwierząt nie jest
              obojętny.
        • anatemka Re: Z Twoim wywodem nt psów nie do końca się zgad 26.01.10, 06:27
          > O tym napisałam już wczoraj,więc się nie będę powtarzać.

          nie czytałam Cie wczoraj, szukać nie będę. Musu nie czuję.

          > Po piesku sprzątać nie będę tak długo, dopóki odpowiednie służby nie
          > rozstawią pojemników, do których będę mogła wrzucić torebkę z kupką.
          > Załatwia się zresztą na trawnikach, po których przecież deptać nie
          > wolno. Użyźnia ja zatem.

          Koleżanka ma dzieci? Rozumiem, że je też prowadza na smyczy, żeby na trawnik czy
          do piaskownicy nie lazły i kaganiec im zakłada, żeby psich gówien nie jadły?
          A jakiś zmysł estetyki koleżanka ma?
          Naprawde podziwiasz tę piekna zielona trawke na wiosne usiłujaca sie przebić
          przez dywan psich odchodów?

          > Widać zna tego psa i w dodatku lubi te zwierzęta. Już go lubię.
          >
          Nie, nie znał, wystarczająco długo obserwowałam sytuacje, żeby miec co do tego
          pewność.


          > P.S. Czy Ty lubisz psy?

          Tak. Ludzi tez lubie, a jakos widok ich extrementów mnie nie podnieca.
          • wos9 Re: Z Twoim wywodem nt psów nie do końca się zgad 26.01.10, 11:07
            anatemka napisała:

            > > O tym napisałam już wczoraj,więc się nie będę powtarzać.
            >
            > nie czytałam Cie wczoraj, szukać nie będę. Musu nie czuję.
            >
            Ależ ja wskazałam tylko, że wypowiadałam się dzień wcześniej - w tym
            wątku zresztą.

            > > Po piesku sprzątać nie będę tak długo, dopóki odpowiednie służby
            nie rozstawią pojemników, do których będę mogła wrzucić torebkę z
            kupką. Załatwia się zresztą na trawnikach, po których przecież
            deptać nie wolno. Użyźnia ja zatem.
            >
            > Koleżanka ma dzieci? Rozumiem, że je też prowadza na smyczy, żeby
            na trawnik czy do piaskownicy nie lazły i kaganiec im zakłada, żeby
            psich gówien nie jadły?

            "Koleżanka" MA dziecko (myślę, że jedna sztuka Ci wystarczy),
            dorosłe już dzisiaj, ale nigdy nie prowadzałam go na smyczy (nawet
            na takich specjalnych szeleczkach). Wspominanie o kagańcu uważam w
            tym kontekście za niestosowne.
            Jeśli syn "lazł" na trawnik (zanim się nauczył, że jest zakaz
            deptania trawki) i wdepnął w psią kupkę, najwyżej miałam robotę przy
            czyszczeniu jego bucików.
            Jeśli "lazł" do piaskownicy patrzyłam, jak wygląda piasek. I powiem
            Ci, że choć skwerek przy naszym domu był miejscem zabaw zarówno
            dzieci, jak i psów, to potrafiliśmy WSPÓLNIE dbać o to, by
            piaskownica była zawsze czysta. Taka spora społeczność obywatelska...

            > A jakiś zmysł estetyki koleżanka ma?
            > Naprawde podziwiasz tę piekna zielona trawke na wiosne usiłujaca
            sie przebić przez dywan psich odchodów?

            Jeśli trawka nie może się przebić, to nie przez wspomniany przez
            Ciebie dywan, ale przez to, że w miejscu, w którym teraz mieszkam
            ludzie skracając sobie drogę wydeptują szerokie ścieżki. Rozgrzeszam
            ich jednak w pewnym sensie, bo ktoś przez wiele lat nie pomyślał, że
            właśnie tak powinny przebiegać chodniki.

            > > Widać zna tego psa i w dodatku lubi te zwierzęta. Już go lubię.

            > Nie, nie znał, wystarczająco długo obserwowałam sytuacje, żeby
            miec co do tego pewność.

            Nie mam powodu Ci nie wierzyć, więc powiem tylko, że kiedy uzyskałam
            pewność co do tego, że naszemu listonoszowi nie chce się wjechać
            WINDĄ na wyższe piętra (przychodził tylko do sąsiadki z jej
            emeryturką, bo dostawał "końcówkę") i zostawiał w skrzynkach awiza o
            przesyłkach poleconych, potrafiłam znaleźć drogę do jego
            przełożonych.
            Natomiast wracając do psów. Ogromnie mnie rozśmieszył pewien
            policjant, który mijając mojego męża z psem (na smyczy i w kagańcu)
            zażądał, by z psami tędy nie chodzić, bo on ma prawo się BAĆ.
            I byłoby to tylko zabawne, gdyby nie to, że zezsłoszczony dodatkowo
            śmiechem świadków tej rozmowy, nie zagroził, że będzie strzelał do
            psów, które spotka.
            • anatemka Re: Z Twoim wywodem nt psów nie do końca się zgad 26.01.10, 11:42

              > Natomiast wracając do psów. Ogromnie mnie rozśmieszył pewien
              > policjant, który mijając mojego męża z psem (na smyczy i w kagańcu)
              > zażądał, by z psami tędy nie chodzić, bo on ma prawo się BAĆ.
              > I byłoby to tylko zabawne, gdyby nie to, że zezsłoszczony
              dodatkowo
              > śmiechem świadków tej rozmowy, nie zagroził, że będzie strzelał do
              > psów, które spotka.


              oj tam, może fobie miał. jak Monk. ;]
    • gazeta_mi_placi Re: Poznaniak potrafi 25.01.10, 17:05
      A jeżeli przejadę bardzo bliziutko i ciaśniutko wózkiem inwalidzkim koło takiego
      samochodziku powodując rysy i inne uszkodzenia mechaniczne a ktoś by mnie
      przyłapał czy grozi mi coś z tego tytułu (oprócz nerwów kierowcy) czy nie bardzo?
      • wuzet21 Re: Poznaniak potrafi 25.01.10, 17:25
        Nic Tobie nie grozi, a jeżeli właściciel samochodu to zgłosi, to w
        protokóle musi być umiejscowienie zdarzenia, a co za tym idzie, kara
        dla kierowcy za parkowanie w miejscach niedozwolonych.
    • wuzet21 Re: Poznaniak potrafi 26.01.10, 08:40
      Widzę, że dyskusja o pieskach zeszła do poziomu okopów - tych co psy mają i tych co psów nie lubią. Problem jednak jest w czym innym - to ludzie ustanawiają zasady dla tych co nie rozumieją, następnie ludzie, powinni te zasady przestrzegać. Problem nie w tym, że nie ma pojemników na odchody, czy jest ich za mało - problem jest ze sprzątaniem po swoim pupilku. Wielu tego nie robi, bo albo się brzydzi, albo stwierdza że pojemnik na kupy powinien stać w tym miejscu, gdzie akurat jego piesek robi kupkę, albo jest przekonany, że płaci podatki i sprzątanie jest rolą służb miejskich - i dlatego mamy, tak jak mamy. Tak długo, jak długo nie będziemy się czuli w swoim kraju jak w swoim domu - tak długo ten kraj będzie wyglądał, jak wygląda. Trochę to zalatuje patosem, ale tak jest. Trudno jest nauczyć brudasa czystości, ale to nie znaczy, by z nauczania zrezygnować.
      • anatemka Re: Poznaniak potrafi 26.01.10, 08:55

        wuzet21 napisał:

        > Widzę, że dyskusja o pieskach zeszła do poziomu okopów


        sorry. To jeden z kilku tematów w których mnie ponosi...
        • wuzet21 Re: Poznaniak potrafi 26.01.10, 09:09
          Ten temat ponosi nie tylko tych co psów nie mają, ale również tych co
          mają, i po swoich pieskach sprzątają. Nasze zaszłości polityczno-
          historyczne jeszcze długo nie pozwolą na poczucie normalności czy
          odpowiedzialności. "Każdy na zagrodzie równy wojewodzie" trzeba zmienić
          na "jaki pan - taki kram", albo na jeszcze co innego...
      • wos9 Dziękuję Ci za nazwanie mnie brudasem.Jeśli chodzi 26.01.10, 11:24
        o zasady - a raczej PRZEPISY - to jako właśnie świadomy obywatel
        uznaję za konieczną RÓWNOŚĆ praw i obowiązków.
        Kiedy wprowadzano nakaz sprzątania po psach, władze dzielnic, gmin,
        czy miast ZOBOWIĄZANO do rozstawieniu pojemników.
        Czy zatem nie byłoby słuszniej, gdybyśmy - jako społeczeństwo
        obywatelskie - zadbali jednak o wymuszenie przestrzegania prawa
        przez OBIE strony? Zwłaszcza, że obywatel w zderzeniu z urzędasami
        jest zawsze stroną słabszą!
        Ponadto uprzejmie informuję, że poza normalnymi podatkami do kasy
        miasta wpływa także moja specjalna opłata za POSIADANIE psa.

        wuzet21 napisał:

        > Widzę, że dyskusja o pieskach zeszła do poziomu okopów - tych co
        psy mają i tyc
        > h co psów nie lubią. Problem jednak jest w czym innym - to ludzie
        ustanawiają z
        > asady dla tych co nie rozumieją, następnie ludzie, powinni te
        zasady przestrzeg
        > ać. Problem nie w tym, że nie ma pojemników na odchody, czy jest
        ich za mało -
        > problem jest ze sprzątaniem po swoim pupilku. Wielu tego nie robi,
        bo albo się
        > brzydzi, albo stwierdza że pojemnik na kupy powinien stać w tym
        miejscu, gdzie
        > akurat jego piesek robi kupkę, albo jest przekonany, że płaci
        podatki i sprząta
        > nie jest rolą służb miejskich - i dlatego mamy, tak jak mamy. Tak
        długo, jak dł
        > ugo nie będziemy się czuli w swoim kraju jak w swoim domu - tak
        długo ten kraj
        > będzie wyglądał, jak wygląda. Trochę to zalatuje patosem, ale tak
        jest. Trudno
        > jest nauczyć brudasa czystości, ale to nie znaczy, by z nauczania
        zrezygnować.
        • wuzet21 Re: Dziękuję Ci za nazwanie mnie brudasem.Jeśli c 26.01.10, 12:03
          Nie da się tego inaczej nazwać - jeżeli ktoś nie sprząta po swoim piesku, czy może inaczej - jeżeli po Twoim piesku zostaje kupka w miejscu publicznym - to Ty jesteś brudasem, przecież o to nie oskarżę psa ! a sprawa podatków, obowiązku urzędów czy spółdzielni, czy jeszcze jakichś innych instytucji jest sprawą wtórną. Wyobraź sobie, że ja również byłem przez wiele lat szczęśliwym właścicielem (właściwie to zawsze one, były moim właścicielem...) psów, i sprzątałem po nich nie dlatego, że tak wymaga ustawa, a z powodu logicznego poczucia czystości i bezpieczeństwa dzieci. Mnie również wkurzali inni właściciele psów - bo nie sprzątali, ale przeważnie znajdowałem sposób..., żeby ich do tego nakłonić.
          • wuzet21 Re: Dziękuję Ci za nazwanie mnie brudasem.Jeśli c 13.02.10, 18:15
            poznan.gazeta.pl/poznan/1,36037,7556803,Przepraszam__to_nie_moj_snieg__tylko_sasiada_.html

            To z serii "Poznaniak potrafi", ale wiem, że to nie tylko poznaniaków
            problem...tak się dzieje wszędzie tam, gdzie jest dużo śniegu...
Pełna wersja