Dodaj do ulubionych

Moje post scriptum

13.04.10, 02:01
U dawnych sąsiadów. Trochę nie pasuje, by tu przekleić, może powinienem napisać od nowa zmieniając parę akapitów. No ale nie mam już dziś siły. To daję linka, bo trochę się napracowałem, więc warto by przeczytała więcej niż jedna osoba. Nawet jeśli ta jedna jest najważniejsza. ;)
Obserwuj wątek
    • twardycukierek Wklejam tu Twój tekst 13.04.10, 07:22
      Nie czytam tamtego forum od niedzieli i nie zamierzam tego zmieniać.

      A teraz przeczytam Twój tekst :)

      Po to lecieli pasażerowie i załoga ostatniego lotu prezydenckiego tupolewa nr
      boczny 101. Niedolecieli. Ale przez to, że ich dzieło zostało tak gwałtownie
      przerwane, często spinając jakąś paradoksalną klamrą 70 lat zabiegów i starań,
      tym bardziej ich głos jest teraz słyszalny.

      Jeśli ta niemierzalna strata ma mieć jakikolwiek sens, to właśnie w
      kontynuacji tego dzieła. W dążeniu do prawdy, w utrzymaniu pamięci i w
      szukaniu pojednania. Być może w odwrotnej nawet kolejności.

      Pamiętajmy.

      ***

      Ten post miał być połajanką, bo odezwałem się tu w paru wątkach w odruchu
      totalnego buntu przeciw jakiejś ostentacyjnej nieczułości. Chciałem pouczać
      tych co „nie czują, nie znali, którym nie żal”. Chciałem tłumaczyć, jak bardzo
      błędne jest takie płytkie, krótkowzroczne i instrumentalne traktowanie elit.
      Ale już nie chcę, nie tylko dlatego, że takie wycieczki układają się chyba w
      jakiś niekorzystny rys psychologiczny.

      Zadowolę się konstatacją, że ci nieczuli są marginesem.

      Po paru godzinach obecnego kryzysu wiedziałem już, że państwo sobie poradzi.
      Po paru dniach widać, że wyjdzie z tego silniejsze.

      Widzieliśmy, i jeszcze zobaczymy, jak kraj żegnał niepopularnego prezydenta.
      Nie dlatego, że go wcześniej tak kochaliśmy. Nie dlatego, że – jak chcą
      niektórzy – obudziły się w nas jakieś niezmierzone pokłady hipokryzji. Ale
      dlatego, że mimo wszystkich wad i różnic, to był nasz prezydent. I to jest
      wielka wartość. I dlatego jestem spokojny o państwo instytucjonalne.

      Widzieliśmy, jak publicznie pękają najtwardsi, politycy, komentatorzy,
      dziennikarze, wojskowi. Widziałem generała, który niemal się rozkleił mówiąc,
      że wysłał na ostatnią misję swojego zastępcę i przyjaciela, choć sam powinien
      tam być. Widziałem i wierzę, że to dobry żołnierz, który się nie zawaha w
      chwili próby.

      Nie jestem jakimś specjalnym zwolennikiem martyrologii. Ani nie jest mi bliska
      wizja państwa postulowana przez narodowy konserwatyzm. Wyrażałem to nie raz.
      Ale jeśli kiedyś jest czas na żałobę, jedność i pamięć o historii, to właśnie
      teraz, kiedy się nam przytrafiło coś bez precedensu w historii nowożytnych
      demokracji. A i starożytnych też (choć głównie chyba dlatego, że wtedy mieli
      mniej samolotów).

      Tak czuję i wierzę, że tak trzeba.

      ***

      To wszystko jest oprócz nieodzownych pytań o przyczyny. Te muszą zostać
      wyjaśnione. Jednak bez przedwczesnych zgadywanek, domysłów i dywagacji.

      ***

      A teraz przepraszam, że zburzyłem niektórym z was spokój i wracam do siebie.
      Nie podejmę tu w tym temacie polemiki. W razie czego, wiecie gdzie mnie
      szukać. Bywajcie.

      ***

      Ach, no i pamiętajmy.
      • twardycukierek Re: Wklejam tu Twój tekst 13.04.10, 08:12
        Dzięki za to, Mille. :) Bardzo dobrze napisane...

        Wiesz, że się z Tobą w całości zgadzam co do meritum, nie będę się powtarzać, na dalsze rozmowy o tym jest tu i miejsce i czas.

        Wiele razy się mieliśmy diametralne odmienne zdanie, Ty i ja. Bywało ostro, ale nigdy nie posunęliśmy się do tego, by w dyskusji tak po prostu rzucić słowa: 'wiem, że udajesz uczucia, wiem co czujesz naprawdę, jesteś pod wpływem mediów, histerii!' Okropna niedorzeczność, bo:
        większość ludzi, z którymi rozmawiam opowiada, że posypali się, po prostu zaczęli płakać kiedy usłyszeli suchą wiadomość, często podaną przez telefon, w tym momencie media nawet nie zaczęły swojej pracy nad raportami. Podano tylko te kilka słów...

        Swoje zdanie powiedziałam wtedy i dziś powtórzyłabym słowo w słowo to samo: brzydzę się postawą, którą zaprezentowali ci, którzy jak hieny rzucili się na tragedię by tylko zabłysnąć, pokazać jacy są nieomylni, inni, wyróżnieni wśród histerycznego motłochu tym, że na zimno potrafią oceniać co i jak się stało, a nawet co czują i myślą zupełnie nieznani im ludzie. Uważam to za emocjonalny analfabetyzm i brak człowieczeństwa.

        Wiem, że ta tragedia była i nadal jest dla Ciebie szokiem, nigdy wcześniej nie odczuwałam takiego w tonu w tym, co pisałeś... podobnie jak Ty czułam, że muszę zaprotestować a nie, jak to mam w zwyczaju czytając beznadziejnie idiotyczne wynurzenia, przejść obojętnie obok.

        Chciałabym się czymś podzielić... jak już wspomniałam w innym wątku, wiadomość o tragedii dotarła do mnie w sobotę rano, byliśmy z mężem w aucie, w drodze do lasu. Zadzwoniła moja Mama, płakała... powiedziała co się stało ale nie była w stanie długo ze mną rozmawiać. Cały dzień spędziliśmy w lesie, miejscu tak w normalnych warunkach kojącym dla duszy. Zdruzgotani, w szoku. Po powrocie, około 20, włączyliśmy na krótko telewizję, weszłam też na forum by zmienić logo i wkleić wiersz ks. Jana Twardowskiego.

        Scorro i Nemo radzili mi odpuścić, więc odpuszczam. Nie napiszę o tym więcej. Zadra pozostała. W niedzielę rano zdruzgotano tak wielką część mojego optymizmu i wiary w człowieka, że nie poznaję siebie.
        Tak jak mnie znacie, jest to przeciwne mojej naturze...
        • scorro Re: Wklejam tu Twój tekst 13.04.10, 08:29
          > Scorro i Nemo radzili mi odpuścić, więc odpuszczam.
          > Nie napiszę o tym więcej.

          Nie chodziło mi o to, byś nie pisała, tylko miałem wrażenie, że zaraz zacznie
          się tutaj straszliwa kłótnia, która nie licuje moim zdaniem z czasem, w którym
          jesteśmy. Chodziło mi o to, byś zeszła z linii ognia Vertigo5, uspokoiła emocje
          i wtedy jeszcze raz spróbowała (lub nie) wytłumaczyć swoje racje.

          Wybacz, ale wczorajsza kłótnia tutaj zabolałaby mnie psychicznie. To był mój
          taki mały egoizm, by do niej nie dopuścić.

          Pisz więc choćby po raz tysięczny to, co uważasz za słuszne.
          • twardycukierek Re: Wklejam tu Twój tekst 13.04.10, 09:09
            Scorro... tak, wczorajsza wymiana zdań była trudna bo o ile Vertigo jak i każdy ma prawo do własnego zdania, czułam, że obiera kurs kolizyjny, a tego i ja tu nie chcę, z całego serca, nie chcę. Szacunek i podziękowania za to, że się zreflektował.

            > Wybacz, ale wczorajsza kłótnia tutaj zabolałaby mnie psychicznie.

            Tak, wiem jak to boli, bo nieopatrznie przeczytałam w niedzielę na innym forum słowa, które są jak traumatyczne obrazy, chcę się ich pozbyć, ale nie potrafię. Nie chcę aby się to powtórzyło.

            Zastanawiam się, powiedz mi jakie to drzewo wtedy kupiłeś? :)
            • scorro Re: Wklejam tu Twój tekst 13.04.10, 09:15
              > Zastanawiam się, powiedz mi jakie to drzewo wtedy kupiłeś? :)

              Dwie czereśnie i dwie wiśnie.
              • twardycukierek Re: Wklejam tu Twój tekst 13.04.10, 09:17
                Dzięki za to.
                • scorro Re: Wklejam tu Twój tekst 13.04.10, 09:18
                  Za co Ty mi tu dziękujesz?
                  • twardycukierek Re: Wklejam tu Twój tekst 13.04.10, 09:28
                    Za wsparcie...
                    • scorro Re: Wklejam tu Twój tekst 13.04.10, 09:37
                      Proszę.
        • milleniusz Re: Wklejam tu Twój tekst 13.04.10, 20:17
          > W niedzielę rano zdruzgotano tak wielką część mojego optymizmu
          > i wiary w człowieka, że nie poznaję siebie.

          Oj, no nie poddawaj się!

          Część z nich błądzi, część nie rozumie co się pisze, część pozuje, a tylko część
          nie ma żadnych wartości. I nawet ci są potrzebni, choćby po to, by mieć punkt
          odniesienia.

          A co do mojego szoku, to tak, byłem w szoku w sobotę, teraz już nie jestem.
          Jakieś sprzeczne uczucia się we mnie mieszają, smutku, dumy i jednak spokoju o
          jutro.

          Rzeczywiście, może coś być na rzeczy z tym analfabetyzmem. Podejmę jeszcze jedną
          próbę wytłumaczenia o co mi chodziło. Chociaż, jak czytam, że trzeba znać umiar
          (w odczuwaniu żalu), to mi się odechciewa. No ale jeszcze raz. W końcu mam misję
          naprawiania świata. ;)
          • twardycukierek Re: Wklejam tu Twój tekst 14.04.10, 08:12
            Nie ma mowy o poddawaniu się :) To nie tak.

            Wiesz, co jest najgorsze? Nigdy nie napisałam tu tak bardzo ostrych słów po wpływem impulsu, po prostu nie jestem tym typem człowieka. Minęło kilka dni, szok też minął, wracam do tego i myślę: czy dziś oceniam to inaczej, czy było to niesłuszne? Nie było, dziś napisałabym o wiele ostrzej!

            Tak jak Woda napisał poniżej, mam jedną wielką nadzieję, że gros tych ludzi pozuje, kreuje się na jednych logicznie myślących wśród histerycznych mas. Oby. Alternatywą jest emocjonalny analfabetyzm a w najgorszym przypadku osobowość psychopatyczna...

            Masz misję? To powodzenia życzę. Ja wysiadłam z tego pociągu i robię tak jak przed tragedią: z ludźmi tego pokroju nie rozmawiam.
      • voker Re: Wklejam tu Twój tekst 13.04.10, 08:48
        dobry tekst
    • kolczasty_nemo Re: Moje post scriptum 13.04.10, 07:44
      Chapeau bas!
    • kriss67 Re: Moje post scriptum 13.04.10, 07:58
      Biore sie z wolna za lekture, bo tekst obszerny Milleniuszu...
    • hermina26 Re: Moje post scriptum 13.04.10, 08:19
      Mozna spokojnie, normalnie, po ludzku i po cichu.
      A można też tak jak wczoraj Pan Pospieszalki w publicznej - smutne i
      żenujące. Na szczescie to jednak margines.
      • scorro Re: Moje post scriptum 13.04.10, 08:33
        Jak już jesteśmy przy nazwiskach to p. Pospieszalski tylko gada, ale nie jest
        politykiem, natomiast p. Olechowski już wczoraj próbował kręcić lody swojej
        kampanii wyborczej. Kolejny polityk na mojej czarnej liście.
        • twardycukierek Re: Moje post scriptum 13.04.10, 10:04
          Wczoraj pisałeś coś o Millerze. Co on powiedział, umknęło mi to... masz jakiś
          link może?
          • scorro Re: Moje post scriptum 13.04.10, 10:39
            Niestety nie mogę tego znaleźć w necie, a to było w tv.
            Opieram się na słowach zaufanej osoby. Miller po pierwsze stwierdził, że to
            tragiczny błąd załogi, a po drugie, że za Katyń są odpowiedzialni Gruzini,
            Azerowie i Żydzi, bo to przedstawiciele tych nacji podjęli taką decyzję.
            Ponieważ nie słyszałem tego osobiście, więc 100% pewności poprawności przekazu
            nie daję ani sobie, ani tym bardziej pisząc to tutaj. Ale ta zaufana osoba była
            tak wzburzona, że raczej mogę wykluczyć próbę manipulacji. Co najwyżej mogę
            dopuścić jej zbyt emocjonalne podejście.
            • twardycukierek Re: Moje post scriptum 13.04.10, 13:16
              !!!

              To niewiarygodne świństwo ale i ja bym wierzyła w przekaz kogoś, komu ufam.
              Zerknę na youtube...
              • twardycukierek Re: Moje post scriptum 13.04.10, 14:49
                Nie znalazłam.
                • scorro Re: Moje post scriptum 13.04.10, 15:18
                  Wczoraj myślałem, że uda mi się zobaczyć ten wywiad jeszcze raz i potwierdzić,
                  bo ja niewierny Tomasz jestem, ale niestety nie.
                  Gdybym wiedział o tym, to wczoraj nie wspomniałbym o tym.
                  • twardycukierek Re: Moje post scriptum 13.04.10, 15:25
                    Tylko to na razie znalazłam z jego komentarzy... ale jeśli ufasz tej osobie, to wierzysz.

                    www.tokfm.pl/Tokfm/1,103454,7754919,Leszek_Miller__My_ich_wszystkich_znalismy_osobiscie_.html
    • scorro Re: Moje post scriptum 13.04.10, 08:34
      Przeczytałem i zgadzam się z Tobą, Milleniuszu.
    • szwagier_z_niemodlina Re: Moje post scriptum 13.04.10, 09:14
      Zda mi sie ze to trafnie ujales, Mille.

      Ja bym dodal jeszcze cos. Ze raz po raz w takich wypadkach mozemy sobie
      uzmyslowic ze ten codzienny mlyn i jego szum to:

      1. nie wszystko
      2. ze to ze szum sie odbywa swiadczy o tym ze spelnione jest iles warunkow, bez
      ktorych zylibysmy w stanie chaosu.
      Innymi slowy to ze panstwo X,Y i Z kloca sie w telewizji ABD o ustawe dotyczaca
      np. algorytmu naliczania naliczen finansujacych algorytmizacje finansow
      (i przy tym prawie wyzywaja sie od zdrajcow narodu, idiotow i zlodziei) -
      swiadczy o tym ze panstwo dziala i jest (w miare) normalnie.
    • woda.na.mlyn Pies który się boi, kąsa 13.04.10, 09:29
      Tak wielu ludzi nie umie sobie radzić z bólem. Ból jest żenujący i
      wprawia w zakłopotanie. Nie wiadomo co z nim zrobić. Bólu najlepiej
      do siebie nie dopuścić, odsunąć go od siebie, wyprzeć.

      Wyśmiać gdy czują go inni, wtedy do nas nie dotrze. Zbagatelizować,
      ztrywializować. Uczynić nieracjonalnym. Znaleźć mu fałszywe
      przesłanki i wyśmiać. Przeciwstawić jedną przyczynę bólu drugiej i
      wydziwiać która ważniejsza.

      Niektórzy zrobią wszystko by bólu uniknąć. Boją się go tak, że będą
      kąsać każdego kto go okazuje, aby tylko ból odpędzić od siebie,
      jakby był zaraźliwy.

      Jednakże, zdecydowaną większość z nas ból jednoczy i zmusza do
      refleksji. Na ile trwała to refleksja, to już zupełnie inne pytanie.

      Aischylos twierdził że cierpienie jest nauczycielem. I tak jak to
      zwykle w życiu, nie wszyscy chcą i potrafią się uczyć.
      • twardycukierek Re: Pies który się boi, kąsa 13.04.10, 10:02
        Chciałabym abyś miał rację. Ludzie, którzy dali świadectwo temu, że nic nie
        czują a nawet więcej, dawali sobie prawo negowania uczuć innych ludzi,
        przerażają mnie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka