strikemaster
01.12.10, 15:40
Wątek powstał na podstawie katastrofy w Zielonej Górze. Z powodu wzrostu ciśnienia gazu porozszczelniały się instalacje gazowe w blokach na kilku osiedlach, doszło do wybuchów, pożarów. Zginęła jedna osoba. Tylko jedna, bo z tego, co widziałem w TV były to osiedla z lat 80-tych XXw, mieszkania były więc wyposażone w CCW (centralna ciepła woda). Na starszych osiedlach CCW było rzadko spotykanym luksusem, woda do kranów najczęściej jest ogrzewana gazowymi ogrzewaczami przepływowymi zwanymi po prostu piecykami (czasem też Junkersami z racji jednej z firm, które się produkcja takowych zajmuje). Spróbujcie sobie teraz wyobrazić, co by się stało, gdyby do awarii doszło na osiedlu, na którym CCW nie ma. Po pierwsze, piecyki maja stale zapaloną świeczkę (która sama w sobie w warunkach zwiększonego ciśnienia gazu może spowodować pozar) - w każdym, nawet pustym mieszkaniu jest stałe źródło zapłonu.
Po drugie, rury do ogrzewaczy mają większą średnicę niż do kuchenek, wyciekłoby wiec o wiele więcej gazu.
Po trzecie, ogrzewacze maja dość skomplikowaną budowę, kilka zaworów, kolanek, ma sie co rozszczelniać.
Gdyby coś takiego się wydarzyło np. na katowickiej Tauzenie skutki byłyby większe niż w WTC, totalna masakra. I to bez terrorystów (a i sami pewnie nie raz rozważali scenariusz ataku polegającego na uszkodzeniu stacji redukcynjen). Moze warto się zastanowić nad programem wycofania tych bomb?