voxave
07.04.12, 15:36
Wczoraj idąc z pływalni mialam za zadanie kupić owoce różne.Było to baredzo wczesnie tuz po otwarciu marketu i niewiele ludzi snuło sie miedzy pólkami.Podchodze wzdłuż pólek i natrafiam na pana, porządnie ubranego ,jak wcina garsciami winogrona--obżarł już połowe kiści i starannie schowal w papierek--zabral sie za drugą i utknął zaskoczony moja obecnościa.
O mało sie nie udlawil a wzrokiem zabijal moja skromna osobe.....
Poniewaz ludzi mało to przy kasie był on i ja--dalej krecił morda bez żenady,
Zeby to był menel to rozumiem ale z widzenia znany mi obywatel,urzędnik.
nie wiem jak sie w takiej sytuacji zachować--spuszczam oczy ze wstydu za takiego człowieka i zmykam---albo nakrzyczeć .....to po wyściu ze sklepu da mi kopa.,
A ostatnio , też w markecie innym, grupa młodych chłopcow obstąpila jednego a ten cos pil w środku z puszki,potem sie zmieniali-----dorośli nie reagowali....