Dodaj do ulubionych

Moje wymagania...

15.07.07, 18:00
Zawsze myślałam o sobie dobrze.Tylko miłość, blabla.Z całą resztą to już
sobie poradzimy.Aż tu nagle słyszę że mam niebotyczne wymagania.Minimum
socjalne:
1.Wszystkie zęby, najlepiej zdrowe.
2.Czyste paznokcie.
3.Musze mieć o czym z nim rozmawiać.
4.Musi mieć stałą pracę.
5.Musi mi imponować...byle czym...zainteresowania, inteligencja,
wykształcenie, obycie, kasa,...cokolwiek
6.Musi mówić językiem literackim.
7.Musi być kulturalny, opanowany i spokojny.
8.Musi być oki w łóżku i musi mi się podobać jego osobisty zapach.
Chyba tyle.
Może to i dużo...nie wystarczy mi żeby jedynie był...to tak dużo?
Bo normalnie dostałam opieprz...
Obserwuj wątek
    • turzyca Re: Moje wymagania... 15.07.07, 18:15
      Moje zmiany objelyby:
      6. poprawnym, ladnym, urozmaiconym jezykiem. Nie musi byc od razu literacki.
      9. musi umiec logicznie uzasadnic swoje poglady zaczynajac od tego czy sztucce
      maja stac w koszyczku suszarki w dol czy do gory a konczac na pogladach politycznych
      10. Rozmamlane ciapcie sa wyeliminowane.

      a punkt absolutnie podstawowy: musi byc zrownowazony. Zadnych szantazystow
      emocjonalnych! Zadnych damskich bokserow! Zakaz wsciekania sie o byle co. Zakaz
      durnego grymaszenia. Zakaz podpuszczania mnie do wybuchu!
      Uszanowanie mojej drogi zyciowej rowniez jest niezbedne...

      Znalazlam sobie taka jednostke, ktora nawet posiada liczne zalety
      nieprzewidziane w programie minimum. Tak wiec program minimum okazal sie
      faktycznie byc minimum.


      Czego nie oczekuje? Wielkiej kasy, luksusowego samochodu, bardzo wysokiego
      prestizu spolecznego.
      • ivone7 Re: Moje wymagania... 15.07.07, 18:24
        tak..to tez moj program minimum...
        tylko drobne poprawki...no moze nie miec pelnego uzebienia..brak 5, czy 6 nie
        dyskwalifikuje..
        kasa imponowac mi nie musi..wole inne walory..
        byle nie byl
        1.frustratem
        2.szantazysta emocjonalnym
        3.zwiazany z inna kobieta
        4.napakowanym kulturysta
        5.damskim bokserem
        6.wariatem, lubiacym ciagle zmiany..
        7.czlowiekiem zmieniajacym co 5 min poglady...polityczne rowniez
        8.narcyzem..
    • pomimo1 Re: Moje wymagania... 15.07.07, 18:51
      podpisuje sie obiema rekamismile

      uffff. sadzilam ,ze to tylko ja jestem stuknieta.
      I te zeby!!!!! dokladnie!!!!!! smile))))))))))))))
      aa, jeszcze ja bym dodala,ze po studiach. dzis to juz naprawde zaden wyczyn je
      skonczyc, czego ja jestem najlepszym przyklademsmile
    • szydlo_z_worka Re: Moje wymagania... 15.07.07, 19:41
      Podpisuje sie! Chociaz... Zeby wszystkie byc nie musza - oby tylko brakowalo trzonowcowwink No i do tych bokserow, narcyzow i psycholi bym jeszcze dorzucila macho (taki mega narcyz zmiksowany z pustakiem). Co tu jeszcze... A! Musialby pokochac moje dzieciaki. Dla niektorych to nie do przeskoczenia...

      Chyba tak wiele nie wymagamy, co?

      P.S> Moj kolega kiedys powiedzial (po alko byl, wiec mu wybaczylamwink), ze jego kobieta musi miec tu i tu i wiecej nie bedzie wymagal... Jak widac na zalaczonym, kobiety bardziej skomplikowane, to i wymagania maja wiekszewink
      • 374.4w Re: Moje wymagania... 15.07.07, 20:12
        szydlo_z_worka napisała:


        > P.S> Moj kolega kiedys powiedzial (po alko byl, wiec mu wybaczylamwink), ze j
        > ego kobieta musi miec tu i tu i wiecej nie bedzie wymagal...


        rozum i serce ?wink
          • marieta_makieta Re: Moje wymagania... 16.07.07, 11:01
            szydlo_z_worka napisała:

            > Ofkorssmile Najlepiej o dużych gabarytach i współczynnikachwink
            Najlepiej, żeby to serce był tak wielkie, że pierś, aby je pomieścić musiała
            mieć co najmniej rozmiar D smile). Oczywiście pod piersią nie musiałoby być tak
            dużo, 65 cm w zupełności wystaczyłoby. No i nie chodzi też o to, aby prawa
            pierś, ta nie od serca była mniejsza, no nie przesadzajmy.
      • natasza39 Re: jeszcze 16.07.07, 00:44
        nangaparbat3 napisała:

        > MUSI miec poczucie humoru, takze na własny temat. bez tego ani rusz

        O tu nanga, masz 100%-owa rację.
        Jak ognia unikam ludzi, którzy od numer 102 (kawały na ich temat, nawet
        niewinne) obrażają sie i nabzdyczają.
        Za to kawały do 102 (o innych) doprowadzają ich do łez ze śmiechu.
        Tragiczne takie gostki są.
        Baby zresztą też sa takie.
        Tyle, ze facet sie nabzdyczy, a baba za kawał od numeru 102 obrobi Ci dupę do
        wszystkich.
    • julka1800 Re: Moje wymagania... 15.07.07, 20:43
      Moj mezczyzna nie musi miec tego wsztstkiego, co napisalas, za to musi miec to
      cos, co sprawi ze inni mezczyzni beda daleko w tyle, jak za mgla
      I musi byc MOJ

      Nie musi:
      miec dyplomu uczelni, nie musi mowic jezykiem literackim, stalej pracy itd.
      Mysle ze w kwestiach tego ze kazdego obowiazuje jakas kultura i obycie i ze
      zaden szanujacy sie mezczyzna nie pozwoli by utrzymywala go jego kobieta nie
      bede musiala w ogole otwierac ust.
      smile
    • m_niczka Re: Moje wymagania... 15.07.07, 20:46
      Pod Twoim "minimum socjalnym" podpisuję się obiema rękami... i wcale nie
      uwazam, że mam zbyt wygórowane oczekiwania...
      pkt 1 podobno zęby są odzwierciedleniem ogólnej kondycji zdrowotnej więc poza
      oczywistymi względami estetycznymi to dobry wskaźnik
      pkt 2 paznokcie - podstawa, ja bym dodała ogólnie ręce... zadbane, czyste
      pkt 3 musi przede wszystkim umieć słuchać (swoją drogą strasznie rzedka
      umiejętność wśród męskiej populacji)
      pkt 4 praca - musi sam siebie utrzymać
      pkt 5 imponować hmm musi mnie zaintrygować... czymkolwiek
      pkt 6 żeby chociaż w ogóle mówił wink pewnie i najlepiej z talentem
      lingwistycznym
      pkt 7 kulturalny ok, ale czasmi może go trochę ponieść, a co tam
      pkt 8 oczywiście zapach - koniecznie (podobno naukowcy odnaleźli nowy nerw
      czaszkowy, bardzo prymitywny, który ma związek z feromonami...)


      hmm ale jakoś dawno nie spotkałam takiego "minimum"
      czy tacy jeszcze występują w nauralnym środowisku???
      chyba przyjdzie mi obniżyć poprzeczkę... tylko który punky wyrzucić???
      smile
      Pozdrawiam M.
          • to.ja.kas Re: Moje wymagania... 15.07.07, 23:06
            Moje wymagaia??? O rany jakbym zaczela wymieniac zajęłoby to bardzo, bardzo
            duzo miejsca....paznokcie, zeby, poczucie humoru, oczytany, inteligentny,
            troskliwy, kochajacy, wierny, meski, swietny w łózku, majacy stabilizacje i nie
            liczacy na korzystanie z mojej, umiejacy sie zachowac w kazdym towarzystwie,
            majacy pasję....conajmniej jedną, spokojny, opanowany ale potrafiacy byc
            spontaniczny, znoszacy moje humory i fochy jak mam PMSa (a miewam czasem
            potworne nastroje), dogadujacy sie z oja Mała, dobrze prowadzacy samochód,
            lubiacy teatr (bo jak bedziechodził ze mna na przedstawiena?), lubiacy dobra
            muzyke (nie znosłabym maniaka Rubika czy metalu w domu)....itd,
            itd...najzabawniejsze jest, że koło mnie jest własnie taki ktos....tongue_outPPP
    • aron95 Re: Moje wymagania... 15.07.07, 23:22
      1.Wszystkie zęby, najlepiej zdrowe.
      2.Paznokcie czasami obcinane.
      3.Aby nie była przemądrzała
      4.Musi być pracowita w domu .
      5.Musi akceptować moje pasje i mieć swoje
      6.Musi mówić nie trzebiotać.
      7.Musi być kulturalna, opanowana i spokojna.
      8.Musi być aktywna w łóżku .
      9.Przed lustrem, aby rozsądny czas spędzała.
      10.Oby słowna była .

      A to wiele ?
      • turzyca Re: Moje wymagania... 16.07.07, 00:54
        mazur moje zeby madrosci nie pokazaly sie w ogole... i wciaz sie zastanawiam czy
        sprawdzic ich istnienie czy uznac, ze moj komplet zebow obejmuje 28?

        No i jednak "dziewczyna bez zeba na przedzie" i taki sam facet nie sa marzeniem
        wiekszosci populacji...
        tak na marginesie wciaz mna wstrzasa jak sobie przypomne usmiech, ktory wczoraj
        widzialam. Kobieta pewnie 30+ ale zeby... szczoteczki chyba w zyciu nie
        widzialy. koszmar!
      • phokara Re: Moje wymagania... 16.07.07, 10:09
        z_mazur napisał:

        > No to mam problem, bo mam parę plomb i na dodatek chirurgicznie usunięte zęby
        mądrości.
        > Nie wiem jak przeżyję z tą świadomością kolejny dzień.

        Nie wiem, jak bez zębów mądrości przezyjesz resztę życia... O rety!
    • alexdelpierrro ale dałyście czadu:)))))))))))))))))))))) 16.07.07, 02:37
      Przeczytałem wszystkie posty z tego tematu i myśle że chyba lekko Was poniosło
      z tymi wymaganiami drogie Paniesmile))))) nie żeby były jakieś kosmiczne i nie do
      spełnienia ale związek dwojga ludzi to nie jakas umowa podpisywana PRZED,
      założe się z każda z Was ze poznacie faceta który nie spelni nawet polowy z
      Waszych wymagań a tak zawróci Wam w głowach ze całkiem rozum straciciesmile)))))

      Sylwio musze bronić facetów wiec idąc Twoim tropem wypisze minimum socjalne dla
      kobiety:

      1) wykształcenie wyższe - w gre wchodzi tylko i wyłącznie ukończona Wyższa
      Uczelnia w systemie dziennym, akceptowane SGH, Uniwerystety i Akademie,

      tytuł minimum magister, mile widziane studia podyplomowe, oczywiscie studia
      ukończone z wynikiem minimum dobrym

      2) płynna znajomość przynajmniej 2 języków obcych

      3) mile widziana znajomość protokołu dyplomatycznego

      4) praca zawodowa: odpowiedzialne stanowisko, najlepiej stanowisko kierownicze

      Poza wyzej wymienionymi kandydatka powinna:

      - byc osoba inteligentną, najlepiej by byla członkiem Mensy

      - błyskotliwa

      - optymistka

      - zaradna

      - odpowiedzialna

      - punktualna

      Jesli chodzi o wygląd bezwzględnym warunkiem jest:

      - posiadanie pełnego uzebienia,białego, lśniącego
      - zadbane ciało "od stóp do głów"
      - osoba wysportowana bez grama nadwagi
      - wzrost 155-170
      - bez nalogów

      Podsumowując kandydatka powinna kochać podróże, wydawanie pieniędzy, powinna
      byc wierna, czuła i troskliwa.

      Jesli w swoich wymaganiach kandydatka podała iż patrner ma być aktywny i zawsze
      gotowy, tego samego oczekuje sie z jej strony.

      Na koniec powinna wiedziec że męzczyzna i kobieta mają inne spojrzenie na
      świat, czasami to co dla niej jest bardzo ważne, dla niego będzie mało istotne,
      ta wiedza jest niezbędna do tego by pomimo spelnienia wszystkich wzajemnych
      wymagań mogli trwac w milości az po grób.


      Ps. wszystko to co napisalem powyżej jest oczywiście tylko i wyłącznie
      żartemsmile))))))

      pozdrawiam




      sylwiamich napisała:

      > Zawsze myślałam o sobie dobrze.Tylko miłość, blabla.Z całą resztą to już
      > sobie poradzimy.Aż tu nagle słyszę że mam niebotyczne wymagania.Minimum
      > socjalne:
      > 1.Wszystkie zęby, najlepiej zdrowe.
      > 2.Czyste paznokcie.
      > 3.Musze mieć o czym z nim rozmawiać.
      > 4.Musi mieć stałą pracę.
      > 5.Musi mi imponować...byle czym...zainteresowania, inteligencja,
      > wykształcenie, obycie, kasa,...cokolwiek
      > 6.Musi mówić językiem literackim.
      > 7.Musi być kulturalny, opanowany i spokojny.
      > 8.Musi być oki w łóżku i musi mi się podobać jego osobisty zapach.
      > Chyba tyle.
      > Może to i dużo...nie wystarczy mi żeby jedynie był...to tak dużo?
      > Bo normalnie dostałam opieprz...
    • der1974 Re: Moje wymagania... 16.07.07, 08:36
      Na szczęście mężczyźni też wiele nie oczekują:

      1. wiek 25-30,
      2. wzrost minimum 170 cm, koniecznie długie i zgrabne nogi,
      3. ładna, zadbana, żadnych zmarszczek, waga max. do 57 kg,
      4. wykształcenie wyższe, preferowane 2 kierunki,
      5. znajomość języków obcych, zwłaszcza francuskiego,
      6. bezdzietna,
      7. na wysokim stnowisku, oczekiwane: dyrektor, prezes, ewentualnie wiceprezes
      zarządu, prestiżowy wolny zawód też ujdzie w tłoku, dochody roczne ponad 240
      tys. zł z gwarantowaną wysoką odprawą,
      8. doskonale gotuje, kuchnia ma być tradycyjna, smaczna i oczywiście zdrowa




      • bet66 Re: Moje wymagania... 16.07.07, 08:46
        der1974 napisał:
        > Na szczęście mężczyźni też wiele nie oczekują:
        > 1. wiek 25-30,
        > 2. wzrost minimum 170 cm, koniecznie długie i zgrabne nogi,
        > 3. ładna, zadbana, żadnych zmarszczek, waga max. do 57 kg,
        > 4. wykształcenie wyższe, preferowane 2 kierunki,
        > 5. znajomość języków obcych, zwłaszcza francuskiego,
        > 6. bezdzietna,
        > 7. na wysokim stnowisku, oczekiwane: dyrektor, prezes, ewentualnie wiceprezes
        > zarządu, prestiżowy wolny zawód też ujdzie w tłoku, dochody roczne ponad 240
        > tys. zł z gwarantowaną wysoką odprawą,
        > 8. doskonale gotuje, kuchnia ma być tradycyjna, smaczna i oczywiście zdrowa



        9, 10 .... i zeby robiła dobre lody......
    • z_mazur :)) 16.07.07, 08:41
      A mnie się przypomniał taki skecz kabaretu POTEM, w którym królewicz szukał
      żony dla siebie.

      Wezwał "Och-Mistrza" i wymienił mu listę cech, które powinna spełnić ewentualna
      kandydatka, co "Och-Mistrz" skwitował krótkim:
      - Widzę królewiczu, że chcesz w starokawalerstwie starości doczekać.

      smile))
      • z_mazur PS 16.07.07, 08:49
        Dodam tylko, że lista cech pożądanych przedz królewicza nie była zbyt długa:

        kandydatka miała być:
        mądra i
        ładna
          • natasza39 Re: Jak zostać starą panną lub samotną rozwódką.. 16.07.07, 09:22
            bet66 napisała:

            > No proszę, co za skromność ......i wystawianie się na sprzedaż.
            > 374.4w dopisz -
            > "bierz mnie jestem tania , bo przechodzona więc po przecenie".

            Nawet jak po przecenie, ale zawsze towar.

            Niektóre baby bet (zasadniczo to o tobie piszę, bo masz ciężkie jarzenie, więc
            ci wyjaśniam) są niesprzedawalne nawet po super obniżce.
            Z twoja upierdliwatością nie poszłabyś nawet w pakiecie z domem i samochodem.
            Szczerze powiedziawszy takie baby, nie nadają się bowiem do recyklingu. Nalezy
            je zutylizować.

            • to.ja.kas Re: Jak zostać starą panną lub samotną rozwódką.. 16.07.07, 09:29
              natasza39 napisała:

              > bet66 napisała:
              >
              > > No proszę, co za skromność ......i wystawianie się na sprzedaż.
              > > 374.4w dopisz -
              > > "bierz mnie jestem tania , bo przechodzona więc po przecenie".
              >
              > Nawet jak po przecenie, ale zawsze towar.
              >
              > Niektóre baby bet (zasadniczo to o tobie piszę, bo masz ciężkie jarzenie,
              więc
              > ci wyjaśniam) są niesprzedawalne nawet po super obniżce.
              > Z twoja upierdliwatością nie poszłabyś nawet w pakiecie z domem i samochodem.
              > Szczerze powiedziawszy takie baby, nie nadają się bowiem do recyklingu.
              Nalezy
              >
              > je zutylizować.

              Natasza ja Ci pisałam ze teskniłam za Toba??? Pisałam...mykliłam sie, ja bardzo
              teskniłam tongue_outPPP Ubostwiam Cie kobieto od pierwszego przeczytania, wziełabym
              Cie na miejscu faceta bez domu, samochodu i ze stadkiem dzieciów smile)))
              >
      • to.ja.kas Re: Jak zostać starą panną lub samotną rozwódką.. 16.07.07, 09:13
        tricolour napisał:

        > ... to dość proste: napisać listę wymagań wobec przyszłego kandydata na męża,
        a
        > nie przeciwstawić jej listy wymagań wobec siebie samej.

        oj Tri a kto powiedział, ze nie wymagam od siebie???? Ale teraz temat rozmowy
        jest o wymaganiach wobec potencjalnego partnera. Cenie w kobietach to, ze maja
        wymagania. Najgorsze jak ideałam sa po prostu spodnie...byle jaki byle
        był.....tak to tylko u bet.Wymagam od siebie chłopie wymagam.....chocby
        dystansu, poczucia humoru i umiejetnosci zadbania o siebie by nie wisiec na
        zadnym facecie bo sama sobie rady nie dam no i staram sie byc atrakcyjna na ile
        natura pozwoli....jak bede jeszcze bogatsza to se walne
        silikony....zartowałam tongue_outPP.....Tobie ostatnio cos nie idzie Tri w zyciu?????
        Bo jak czytam to jakis zgorzkniały sie robisz......a kiedys miałes taki fajny
        luz i dystans nie tylko do swiata ale i do siebie . Pozdrawiam smile))
        • tricolour Oczywiście, że jestem zgorzkniały... 16.07.07, 09:39
          ... gdy czytam posty, w których partner ma mieć czyste paznokcie, a mało komu
          do głowy przychodzi, by był uczciwy, odpowiedzialny, lojalny.

          Zabawa polega na tym, że to nie moje zgorzknienie, tylko kretyńskie wymagania
          powodują, że taki partner rżnie potem panienki na boku, a żona żali się, że
          jest zdradzana. Żali się, a do głowy jej nie przyszło na liście wymagań wpisać
          w pierszym rzędzie elementarną UCZCIWOŚĆ. Bez niej nawet alimentów nie
          dostanie, ale dobrze jej tak skoro zależało bardziej na czystych paznokciach.

          Piszesz "Cenie w kobietach to, ze maja wymagania" - guzik prawda - zamieszczone
          tu listy nie są wymaganiami, to marzycielska bylejakość w zakresie ważnych
          spraw.
            • tricolour Heteroseksualnych? Oczywiście! 16.07.07, 09:54
              Porozmawiaj z jedną z naszych koleżanek, która rozwodzi się z mężem gejem i
              założe się, że czyste paznokcie miał. Pewnie nawet wykształcenie i rozmowny był.

              Jeśli chcesz mi powiedzieć, że są rzeczy ważne, o których sie nie mówi, bo są
              oczywiste, to liczba Pań na tym forum przeczy takiej tezie. Wiekszość z nich
              została zdradzona i porzucona, znakomita większość ma problemy z alimentami lub
              ich śmieszną wysokością z czego wnoszę, że o rzeczach ważnych należy mówić
              głośno, by nie budzić sie potem z ręką w nocniku. Ucziwość jest rzadka.
              • to.ja.kas Re: Heteroseksualnych? Oczywiście! 16.07.07, 09:57
                O rany Tri jaka pogoda we Wrocławiu??? Chyba leje i burze???

                Tak uczciwosc jest wazna zgodze sie z Toba...czyste paznokcie tez....i wazne
                jest by kase dawał na dzieci...no logiczne...a powiem Ci, ze jak juz Ty tak na
                powaznie to ja jeszcze cenie jak majtki zmienia codziennie i nie wiem czy jest
                to na równi np. z tym by nie pił czy mniej czy bardziej wazne, bo jakby w
                brudnych łazil i smierdział to ani z takim ani z pijakiem nie chciałabym
                jednakowo miec nic do czynienia....
          • to.ja.kas Re: Oczywiście, że jestem zgorzkniały... 16.07.07, 09:46
            Tri , jakby ten wątek był wątkiem poważnym, takim wiesz na smierć i życie to
            może nawet weszłabym z Toba w dyskusje o wyższosci uczciwosci nad czystymi
            paznokciami...serio, ale tak....dla mnie ten watek to kolejny watek majacy
            poprawic humor jak te o stringach i misiach w zamierzchłych dziejach...
            Jestem gdzies tam głeboko przekonana, ze Ty doskonale o tym wiesz ......a
            poczucie humoru dziewczyn (i facetów) ktorzy tu pisza daje tylko nadzieje na
            to, ze duch w narodzie (rowodnikow) nie gasnie......

            ...a tak w ogole to ja tez nie lubie brudnych paznokci, chociaz jak moj grzebie
            przy silniku to zdajesz sobie sprawe jak potem rece wygladaja (i niech nikt nie
            mowi, ze smar to mozna czyms ot tak zlikwidowac...probowalismy)..."rozwodu" z
            nim z tego powodu nie biore....chociaz jak kiedys mnie wkurzy to kto wie czy te
            paznokcie nie beda gwozdziem do trumny smile)))
            • natasza39 Re: Oczywiście, że jestem zgorzkniały... 16.07.07, 09:50
              angoisse napisała:

              > pięknie pięknie, tyrada wzniosła
              >
              > ale wątpię żeby Cię urzekła dama, która wydłubując brud zza paznokcia,
              UCZCIWIE
              > Ci rzuca hasło na pierwszej randce "ruchamy się teraz czy po formalnościach,
              bo
              > wole jasne klimaty a nie ściemy, he"


              ROFTLsmile
            • tricolour Inaczej rozumiemy uczciwość... 16.07.07, 10:00
              Szmata, która zachwouje sie po szmaciarsku nie jest automatycznie uczciwa.
              Uczciwość w Twoim przykładzie polega na tym, żeby szmata była świadoma swojej
              nikczemnej wartości i dobierała sobie równych.

              Mnie by nie urzekła.
                • tricolour Co o mnie świadczy? 16.07.07, 10:17
                  Ktoś, kto zachowuje się szmaciarsko świadczy o sobie, a nie o mnie. Ja to
                  nazywam po imieniu, bo na tym też polega uczciwość.

                  Kobieta posługująca sie takim wulgarnym językiem, proponująca w odrażający
                  sposób seks jest dla mnie szmatą. No i te paznokcie...

                  smile
                  • to.ja.kas Re: Co o mnie świadczy? 16.07.07, 10:18
                    tricolour napisał:

                    > Ktoś, kto zachowuje się szmaciarsko świadczy o sobie, a nie o mnie. Ja to
                    > nazywam po imieniu, bo na tym też polega uczciwość.
                    >
                    > Kobieta posługująca sie takim wulgarnym językiem, proponująca w odrażający
                    > sposób seks jest dla mnie szmatą. No i te paznokcie...
                    >
                    > smile

                    No a dla mnie jest wulgarna kobieta....rzadko pozwalam sobie na takie epitety
                    zarowno wobec kobiet jak i mezczyzn...no ale ludzie sa rozni tongue_out
                    • tricolour Wulgarna to będzie wtedy... 16.07.07, 10:24
                      ... gdy bedzie używała tylko wulgarnych słów.

                      Propnowanie seksu w odrażający sposób, to coś więcej: to brak szacunku do
                      siebie przede wszystkim i robienie z siebie towaru do rżnięcia. To brak
                      szacunku do drugiej osoby, bo zakłada się, że główna atrakcja relacji polega
                      na "ruchaniu".
                        • tricolour Jakoś dziwnie się zachowujesz... 16.07.07, 10:40
                          ... i jeszcze piszesz cos o mnie. Jeśli masz ochotę nazwać moje zachowanie po
                          imieniu, to napisz jasno i zwięźle, a nie rób wycieczek aluzyjnych, bo nie
                          nabiorę się na to.

                          Być może dla wielu środowisk moje zachowanie pozwala nazwac mnie szmatą, ale
                          jestem spokojny, bo nikt jeszcze mnie tak nie nazwał nawet w przybliżeniu.
                          Twoje insynuacje wskazują na brak równowagi emocjonalnej w dyskusji, co mnie
                          bardzo dziwi, bo zdaje się, że "szmaciarski przykład" był raczej wyssany z
                          palca i jako taki nie powinien wywoływać Twojego wrzenia krwi.
                          • angoisse Re: Jakoś dziwnie się zachowujesz... 16.07.07, 10:49
                            nie snuj powiesci o czyms czego nie ma
                            szmata to szmata. widać wyraznie.

                            Przypomniałam sobie, ze w samochodzie oprócz tych 4 kół - kierownica jest jednak
                            rzeczą najważniejszą. Bez wzglądu na to kto do samochodu wsiada, jeśli samochód
                            nie ma kierownicy to odpada. Nie wystarczy- że gdy ja wsiądę to pojawi się
                            kierownica. Ona ma być dla każdego. Niezależnie od tego kto ma kierować.
                  • z_mazur Re: Co o mnie świadczy? 16.07.07, 10:43
                    Co rozumiesz przez szmaciarksie zachowanie?
                    Są społeczności w których podejście do spółkowania jest obarczone dużo
                    mniejszym tabu, niż to w którym obracasz się Ty. Samo to, to trochę mało do
                    rzucania takich epitetów.

                    W poście angoisse istotą było to, że ona wymaga od facetów też innych rzeczy
                    niż tylko szczerości i uczciwości, czyli mniej więcej obycia i higieny
                    osobistej.

                    Bo przecież gdyby atrakcyjna zadbana kobieta zaproponowała by Ci wyszukanym
                    słownictwem spędzenie nocy bez zobowiązań to w czym tkwiłaby różnica?
                    • a.niech.to Re: Co o mnie świadczy? 16.07.07, 10:45
                      z_mazur napisał:

                      > Bo przecież gdyby atrakcyjna zadbana kobieta zaproponowała by Ci wyszukanym
                      > słownictwem spędzenie nocy bez zobowiązań to w czym tkwiłaby różnica?
                      W hipokryzji bądź jej braku.
                    • to.ja.kas Re: Co o mnie świadczy? 16.07.07, 10:46
                      Wiesz Mazur, ja kiedys napisałam, ze kazda kobieta dla higieny psychicznej raz
                      w zyciu powinna sie rozwiesc...to oczywiscie duzy zart i uogolnienie, ale
                      madrym kobietom rozwod czesto wychodzi na dobre.....ty jestes typem faceta
                      ktoremu rozstanie naprawde zrobilo cholernie dobrze....Twoj rozsadek od
                      jakiegos czasu mnie ciagle mile zaskakuje.....no chyba zes Ty z tych idealnych
                      od urodzenia jak ja tongue_outPPPPP
                      • to.ja.kas Re: Ja nie mówie o jakichś społecznościach... 16.07.07, 10:53
                        Tri z tego co wiem, to wiara ma dla Ciebie znaczenie (chyba, ze sie myle to
                        sorry)...czy Ty moze pamietasz gdzie Jezus wypowiada sie o nierzadnica, w jakim
                        duchu i jakiego słownictwa uzywa??? Jakbys był tak dobry i mi przypomniał....smile
                        Sorry bo jak czytam co piszesz to mi sie nie zgadza Twoje słownictwo i szybkie
                        bardzo niemiłe oceny z tym co piszesz na temat wiary czasami gdy mowi sie np.
                        o "koscielnych rozwodach"...i nie jestem pewna czy Ty to Ty.
                          • to.ja.kas Re: Ja nie mówie o jakichś społecznościach... 16.07.07, 10:59
                            a.niech.to napisała:

                            > Pamiętasz, jak Tri pięknie pisał o wspólnym klęczeniu? Biorę się na takie
                            > uduchowione numery bardziej niż na propozycje ruchania. W końcu to wszystko
                            > jedno.

                            Wiesz co mi sie zdarza błysnac, ale Ty co sie odezwiesz to normalnie perła...

                            ...Bosze jak ja dzis wazelinuje...prawie wszystkim....chyba sie za wami troche
                            steskniłam smile)))
                        • tricolour Do Jezusa to mi sporo brakuje... 16.07.07, 10:58
                          ... poza tym nie lubię być przybity.

                          I nie mówilismy o nierządnicach tylko o wulgarnym proponowaniu seksu pod
                          nazwą "ruchanie" w jakichś mrocznych okolicznosciach. Nazwałem to szmaciarstwem
                          i tyle.

                          Dla innych "społeczności" może byc to szczyt ogłady i finezji - proszę bardzo.
                          • to.ja.kas Re: Do Jezusa to mi sporo brakuje... 16.07.07, 11:03
                            Tri chyba bardzo szybko przechdza Ci przez usta epitety typu szmata....mam
                            wrazenie, ze rowniez bardzo szybko przychodzi Ci ocenienie negatywne u
                            innych...ze do Jezusa Ci daleko to widac, wierz mi, ze nie chciałbys byc
                            przybity...nie dziwne...ale jakos tak mi sie wydaje, ze wyznawcom Jezusa
                            pozostawiono nakaz by go nasladowali, sam jezus mowił cos o milosci blizniego,
                            pozostawił pewne wzorce i jak ktos kto ma usta pełne frazesów o swiatobliwosci
                            pierniczy o prawie kazdej kobiecie ze szmata albo głupia...to zastanawiam sie
                            czy aby napewno chodził do szkołki niedzielnej nauczajacej przykazan
                            chrzescijanskich, czy moze jednak pomylił to ze szkolka niedzielna dla małych
                            bin ladenow, dla ktorych kobieta jest nieczysta a najlepszy sposob na nia, to
                            jej wlac....???

                            ...ulalo mi sie, sorry
                            • tricolour Miłość bliźniego to także odwaga... 16.07.07, 11:11
                              ... w formułowaniu i wyrażaniu wniosków. To właśnie na tym polega uczciwość, by
                              mieć chcęć i odwage przekazać swój punkt widzenia i skonfrontować go z innymi.
                              Nie łazić po forum z wiaderkiem walizeliny licząc na przychylność dam.

                              Jeśli ktoś daje przykład, to ja mam prawo zająć stanowisko wobec takiego
                              przykładu. Jesli się to nie spodobało, to trudno - może to zrodzić refleksję,
                              ale nie musi.
                              • to.ja.kas Re: Miłość bliźniego to także odwaga... 16.07.07, 11:21
                                Formułowanie wniosków a nazywanie kogos szmata to dwie rozne sprawy. Jezus
                                naprawde umiał formułowac wnioski jesli to co napisane w Biblii jest prawda (i
                                mowie to jako osoba nie mieniaca sie katoliczka, ale uwazajaca sie za
                                chrzescijanke i milosniczke Biblii jako ksiazki pokazujacej bardzo piekny wzór
                                do nasladowania....utopijny, ale piekny). Formułowanie wniosków tri to nie
                                lzenie.....i naprawde wole powazelinowac od czasu do czasu niz rzucac
                                miesem.,...to zdrowsze i milsze....
                                ...jesli bałabym sie osadów i cietego jezyka to wolałabym nie podpasc Tobie bo
                                wiem, ze potrafisz sie przykro odciac...dziewczyny raczej nie posuwaja sie do
                                obelg....Ciebie tez lubiłam i cien tej sympatii ciagle we mnie jeszcze
                                jest.....ale Twoje zgorzknienie, zgorzknienie faceta ktory podobno jest
                                szczesliwy i "sobie poukładał", zgorzknienie ktore sie powieksza nie budzi
                                sympatii ani dla ciebie ani dla pogladów ktore wyznajesz....
                        • tricolour Każda ocena jest nadużyciem... 16.07.07, 11:04
                          ... nawet pozytywna, bo opiera sie na osobistych preferencjach - jeśli chodzi o
                          scisłość.

                          Ja lubię jasne i klarowne sytuacje i dokonuję upraszczających ocen. Ty możesz
                          obawiać się stanowczej oceny - takie masz usposobienie i tyle.
                          • to.ja.kas Re: Każda ocena jest nadużyciem... 16.07.07, 11:11
                            Tri to, ze kazdy z nas ocenia to normalne, to, ze w prawie kazdym widzimy zło i
                            męty tego swiata to juz normalne nie jest...a napewno nie dla kogos kto tak jak
                            napisałam usta ma pełne słow o religii mieniacej sie religia milosci.....
                            ....i jasne i klarowne oceny w Twoim wykonaniu ostatnio to własnie "co druga to
                            szmata"......oczywiscie, ze masz do tego prawo, swiete prawo, a ja mam prawo do
                            tego by Ci wtedy powiedziec, ze pieprzysz o swoich wartosciach pierdoły i nie
                            wiem czy to w celu zwrocenia uwagi płci przeciwnej, zemsty na eks,
                            nieumiejetnosci pogodzenia sie z porazka, pokazania ze gardzisz innymi....ale
                            napewno nijak ma sie to do tego co czasem opowiadasz o swoich pogladach
                            religijnych.....i niestety wstyd to przynosi innym co potem sie tymi samymi
                            wartosciami tu posługuja....ale pewnie masz to w nosie.....
                    • angoisse Re: Co o mnie świadczy? 16.07.07, 10:54
                      och, z_mazur, samo "ruchanie" jest be, przecież wiesz, a kysz.

                      pomijając jakby niezauważony drobny fakt, ze kobieta nic nie proponowała, tylko
                      chciała uzgadnić z góry i uczciwie kwestię poglądów na seks przedmałżeński. Ale
                      kobieta ktora mówi o seksie to szmata. przecież wiesz. fe.
              • turzyca Re: Inaczej rozumiemy uczciwość... 17.07.07, 10:17
                wkladam palce miedzy drzwi, ale co tam...

                Zelazna zasada, ktora obowiazuje u nas w rodzinie, brzmi mniej wiecej tak:
                "Czlowiek kulturalny jest w stanie wyrazic kazda swoja mysl, nie siegajac do
                slownictwa ponizej pewnego poziomu." Slowa ponizej pewnego poziomu to te, ktore
                w slownikach oznaczane sa jako pogardliwe (czyli szmata, kochanica, zdzira) jak
                i wulgarne.
                (Co oznacza, ze moj Dziadek w chwili gdy wszystkie sprawy ida w niewlasciwym
                kierunku klnie "a niech to ges kopnie" tudziez "niech to kaczki podepcza". big_grin)

                Z tej zasady wynikaja dwie podzasady, jedna, wiazaca sie posrednio z inna wazna
                zasada szacunku do kazdego czlowieka, nakazuje unikanie uzywania slownictwa
                wartosciujacego albo raczej bardzo swiadome uzywanie tego slownictwa. Druga
                podzasada przypomina, ze jesli ktos nie umie trzymac swojego slownictwa w
                ryzach, to jest to wazna wskazowka, co do jego poziomu.
            • alexdelpierrro Re: Oczywiście, że jestem zgorzkniały... 16.07.07, 10:10
              angoisse napisała:

              > pięknie pięknie, tyrada wzniosła
              >
              > ale wątpię żeby Cię urzekła dama, która wydłubując brud zza paznokcia,
              UCZCIWIE
              > Ci rzuca hasło na pierwszej randce "ruchamy się teraz czy po formalnościach,
              bo
              > wole jasne klimaty a nie ściemy, he"


              Rany Julek teksty sa coraz
              fajniejszesmile))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))


              czy to te upał?smile