rena-ta49
07.01.17, 09:03
Zaczynają teraz mówić działacze ,którym nagle opadły klapki:
Takie wywiady zaczną się mnożyć:
Działacz KOD-u zdradza kulisy pracy Kijowskiego: "Zabrał żonę na wycieczkę do USA"
Uwierzyliśmy w wielkość Mateusza. To my „wybraliśmy” na naszego lidera nikogo. I to członkowie KOD bałwochwalczo śpiewali „przez miasta i wioski prowadź nas Kijowski”. Chcąc bronić demokracji pozwoliliśmy na rozwinięcie w naszym własnym środowisku kultu jednostki godnego PiS czy Radia Maryja - o swoim rozczarowaniu liderem Komitetu Obrony Demokracji opowiada Włodzimierz Radwaniecki, szef Straży KOD Pomorskie.
Marcin Makowski: Jak pan, jako członek Komitetu Obrony Demokracji od początku jego istnienia, odebrał rewelacje o fakturach Mateusza Kijowskiego?
Włodzimierz Radwaniecki: Na pewno dużą częścią informacji byłem zaskoczony, podobnie jak wszystkie struktury regionalne KOD-u. Jesteśmy przygnębieni, bo kiedy pracowaliśmy dla idei, Kijowski pobierał za działalność gratyfikacje. Niemniej od dawna trwały polemiki z jego sposobem rządzenia. W czasie wyborów do struktur regionalnych na Pomorzu w sierpniu zeszłego roku powiedziałem Mateuszowi, że jeśli nie obronimy demokracji w samym Komitecie Obrony Demokracji, to nie mamy czego szukać na ulicach. Jego wina jest niepodważalna. Ale to my sami pozwoliliśmy mu się omamić. To my „wybraliśmy” na naszego lidera nikogo. I to członkowie KOD bałwochwalczo śpiewali „przez miasta i wioski prowadź nas Kijowski”. Chcąc bronić demokracji pozwoliliśmy na rozwinięcie w naszym własnym środowisku kultu jednostki godnego PiS czy Radia Maryja.
Lider KOD tłumaczył jednak, że o wynagrodzeniu dla jego spółki informował kierownictwo ruchu - w tym Radomira Szumełdę w Gdańsku.
To klasyczna półprawda. Faktycznie o jednej z faktur dowiedziałem się na początku grudnia od Radka, ale mówimy tutaj o rachunku wystawionym dla samego zarządu KOD. Praktycznie nikt nie miał pojęcia o wcześniejszych kwotach, które rozliczał Komitet Społeczny. To dwa różne ciała, z czego to drugie nie kieruje się statutem i mogło bez problemu poza wiedzą kierownictwa wypłacać spółce MKM dowolne kwoty.
Dlaczego ten proceder nie trwał nadal? Po co nagle zmieniać adresata faktur?
Z prostego powodu, w trzyosobowym Komitecie Społecznym, który dysponował pieniądzmi ze zbiórek do puszki po prostu zabrakło środków. Same zbiórki też nie są do końca transparentne, niektórzy byli członkowie twierdzą, że w ten sposób rozliczano zewnętrzne donacje od innych podmiotów, ale nie chcę spekulować ponieważ osobiście nie posiadam wiedzy na ten temat. W tym czasie, tj. na przełomie listopada i grudnia 2016 r. rozpoczął się również konflikt między Mateuszem a zarządem, który po prostu odmówił zapłaty za fakturę, dotyczącą niewykonanych czynności. Jak inaczej tłumaczyć fakt, że spółka MKM nie domaga się zapłaty? Każda firma w tym kraju wystawiając fakturę za swoja pracę domagała by się terminowej za nią zapłaty a w innym przypadku kierowała sprawę do sądu.
Nie było „opieki informatycznej” nad serwisem KOD-u?
Była, ale z tego co wiem, wykonywali ją nasi wolontariusze zupełnie bezpłatnie. Kijowski sam się kiedyś wygadał na wewnętrznej grupie na Facebooku odpowiadając na moje zarzuty, że kiepski z niego informatyk, jeśli pozwala na takie włamania na nasze strony. Wie pan co odpisał? „Nikt nigdy nie zhakował konta - to była mistyfikacja”. Mam to czarno na białym. Skąd zatem niemałe sumy za „migracje danych” i ratowanie kont i strony po atakach hakerów? Może miał nadzieję, że nikt się nie dowie, że za rzekome naprawianie szkód wziął pieniądze. Może właśnie dlatego atak został przedstawiony jako nieprawdziwe rewelacje niechętnych mu mediów. W międzyczasie stało się jasne, że Mateusz uwierzył w swoją wielkość, nieomylność i misję dziejową. Kompletnie zbojkotował zarząd i jego uchwały. Celowo, będąc jedynym upoważnionym, nie zwoływał posiedzeń, czym łamał postanowienia statutu. Łamał je także notorycznie forsując własne pomysły bez konsultacji z zarządem głównym, który zgodnie z naszym statutem, jako jedyny jest upoważniony do reprezentowania stowarzyszenia na zewnątrz.