tracja4
08.09.06, 22:38
Słuchajcie, szłam przejściem podziemnym, kiedy nagle ktoś mnie od tyłu
zaatakował i próbował wyrwać torebkę. Wiem, że tyle się mówi o tym, żeby olać
torebkę, ale jakoś odruchowo zaczęłam się z nim szamotać. Wtedy pojawił się
jakiś przechodzień, krzyknął i tamten zbir zwiał.
No i nie wiem co robić, ręce mi latają, nie poszłam na policję, bo
stwierdziłam - po co. Nie okradł mnie, nie pobił, a ja nawet nie potrafiłbym
powiedzieć, w co był ubrany, z tego stresu, co dopiero podać rysopis.
Czy powinnam jednak pójść na policję? Nie poszłam tylko z tego powodu, że
jedyne co bym mogła powiedzieć, to to, że ktoś próbował wyrwać mi torebkę w
przejściu podziemnym, ale nie wiem jak wyglądał, w co był ubrany, czy był
wysoki... Przechodzień krzyknął z daleka, sam powiedział, że nie rozpoznałby
tego gnoja, więc żaden z niego świadek.
Co się powinno robić w takich sytuacjach?