pol-a
11.07.05, 13:03
Było tak, że przemieszczając się rowerem z Grochowa do "lepszej" części miasta i mając nadwyżkę
kilkunastu minut zboczyłem na łachę, a właściwie skład wiślanego piasku dostarczanego przez
pogłębiarki, koło mostu Łazienkowskiego po saskokępskiej stronie rzeki. No i uprzejmie donoszę, że
wyrosła nam nieoficjalna plaża. Offowa. B. spontaniczna. Był wędkarz z przyrządem. Spalona na
czekoladę babcia z małoletnim wnukiem. Dwóch chłopaków w bojówkach degustowało piwa. Udało
mi się nawet dostrzec (i nięchcący wystraszyć) dwie dziewczyny, zażywające promieni i pięknych
okoliczności przyrody. Opalały się bez górnych części strojów kąpielowych. Fachowo to się chyba
mówi, że mówi chwytały słońce topless. Aha, zdarzyło się to dziś, wczesnym przedpołudniem.