d_pawel
25.04.10, 14:11
Temat osiągnięć chyba nigdy nie zginie. Ostatnio stary, przeżuty i wypluty
problem odgrzał ten
filmik. I jak zawsze skłania do małych przemyśleń - czy granie dla
osiągnięć zabija grę? Sławek pisał kiedyś o tym
baaardzo
krytyczny tekst,
który można by sprowadzić do tego, że ci, którzy grają dla osiągnięć, robią to
po to, aby przedłużyć swojego e-wersji pewnego narządu.
Pominę jednak wątek kompleksów, bo sam na jakiś czas przeżywam manię zbierania
Gamescore i innych. Robię wtedy wszystko, aby zabić w najbardziej wymyślny
sposób, czy to zaliczając 3-4 głowy jednym strzałem, czy też biorąc wszystkich
od tyłu nożem (od przodu byłoby trochę... ryzykowne). Ale wystarczy, że
przeczekam dzień, dwa i mam w głowie spokój i się tym nie przejmuję. A Wy?
Chcecie koniecznie zdobyć wszelkie odznaczenia, w tym za śmierć 5 razy pod
rząd? Ja tylko w dwóch grach zdobyłem wszelkie możliwe odznaki - FreeSpace 1 i
FreeSpace 2. Inne nie były tego warte. A więc: gracie dla odznak, czy gracie
dla gry (i jak gra jest niesamowita, utrwalacie jej uwielbienie 100% jej
przejścia)? I czy pościg za osiągnięciami może zabić przyjemność z niej?