skullder
29.10.10, 22:51
Ostatnio zacząłem się zastanawiać, czy jest sens kupować tzw. "nowości".
Większość swoich gier (PC) kupowałem dopiero gdy pojawiły się w tańszej serii,
złotej edycji itp. ale ostatnio pojawiły się dwa tytuły, które "musiałem mieć"
- F1 2010 i Fallout:NV.
Efekt końcowy jest taki, że F1 2010 stoi na półce, bo ilość i "ciężar" błędów
sprawia, że rozgrywanie kariery z dystansem wyścigu >20% mija się z celem. W
FNV natomiast gram ze zgrzytaniem zębów i robieniem quicksave co kilka minut,
bo gra potrafi dość często ordynarnie i bezczelnie się wysypać.
Czy akurat mam pecha do tych dwóch tytułów, czy też nastały już czasy, w
których na półki w dniu premiery trafiają wersje "beta"?