Dodaj do ulubionych

Dragon age 2 - moje wrażenia

16.03.11, 01:14
Przed lekturą zaleca się przeczytać recenzję Sławka [ miniurl.pl/122823 ]

Co mi się podoba:

Fabuła - Zdecydowany krok naprzód względem poprzednika - tam kolejny raz słuchaliśmy mocno zdartej płyty o pradawnym złu, które niechybnie przyniosłoby zagładę wszystkiemu co żyje, ale (nie)stety napatoczył się bohater i wszystko popsuł. Tutaj mamy historię uchodźcy, który na początku myśli o uratowaniu swojej skóry, potem o dorobieniu się, by zapewnić godziwy byt sobie i swojej rodzinie. Dopiero gdy to się mu uda, nasz bohater zostaje wplątany w wydarzenia szerszej, politycznej skali. Taką motywację kupuję od razu, wyrywamy się z biowareowej kliszy "Hej, musisz uratować świat, bo nikt inny nie chce, okej?" i za to brawa.

Scenariusz jest co prawda mocno liniowy, nie rozgałęzia się, ale dość często [częściej niż się wydaje przy pierwszym przechodzeniu gry, gdyż pewnych możliwości wówczas nie zauważamy] możemy podjąć decyzje, które przyniosą różne owoce w przyszłości. Do tego dylematy stawiane przed nami są "doroślejsze", podczas gry będziemy musieli odpowiedzieć na pytanie czy ważniejsza jest dla nas wolność jednostki, czy bezpieczeństwo ogółu i jak daleko można się posunąć w walce o swoje ideały. Do tego nie zawsze rozwiązanie, które wydawało się być dobrym przynosi oczekiwane skutki.

Niektórych może drażnić bohaterocentryzm, niemal wszystko zależy tu od nas, [jest jednak parę wyjątków, w tym jeden dość zaskakujący] nasza postać kształtuje wydarzenia, nie one ją, mnie to jednak zupełnie nie przeszkadza.

Dragon Age 2 pokazuje, że wcale nie musi być uberepicko i filmowo, [czytaj - holyłudzko, co dla mnie niekoniecznie jest komplementem] żeby było ciekawie.

Udźwiękowiony bohater - strzał w dziesiątkę i chyba jedyna rzecz ściągnięta do DA z Mass Effecta, którą mogę pochwalić. Dzięki temu nie mamy wrażenia, że nasz bohater jest cyborgiem; zyskuje wyrazistość, [choć to nie jest oczywiście zasługa tylko i wyłącznie udźwiękowienia, ale również scenariusza] a ja lubię wyrazistych głównych bohaterów. Osobną kwestią jest jednak JAK zostało to udźwiękowienie zrobione - tutaj mam mieszane uczucia. Dla pani Hawke wielkie brawa, używałem w dialogach głównie odpowiedzi typu witty joker i byłem bardzo pozytywnie zaskoczony fajną grą głosem, kiedy było trzeba było beztrosko, innym razem flirciarsko, naprawdę świetna robota. Dla odmiany jednak muszę skrytkować pana Hawke, skończyłem pierwszy akt wybierając na zmianę odpowiedzi evil i good [pomijam już tutaj, że były gorzej napisane] i za każdym razem wypowiadane były tym samym tonem faceta walczącego z zatwardzeniem. Do Sheparda nie ma startu.

Rozwój postaci - drzewka są ładne i czytelne, postacie poszczególnych graczy mogą się mocno różnić między sobą i to nie tylko dlatego, że jeden będzie prał mieczem dwuręcznym, a drugi mieczem/tarczą. Z tego co do tej pory zaobserwowałem, w zasadzie każdy set umiejętności/czarów może być przydatny, nie dojdzie do sytuacji z jedynki, że przez wywalenie punktów w nieodpowiednie drzewko mocno utrudnimy sobie grę [ nie mówię tutaj o grze na najtrudniejszym poziomie, tam zapewne niektóre buildy nie mają racji bytu].

Szkoda tylko, że specjalizacje dostajemy ot tak, po prostu. Nie wiążą się z żadnym questem, na określonym lvl-u dostajemy zwyczajnie punkt specjalizacji, który możemy dowolnie rozdysponować. Wystarczy więc pstryknąć, żeby poznać sekrety templariuszy, rzekomo bardzo przez nich pilnowane.

Długość gry - Ukończenie DA2 ze wszystkimi questami pobocznymi [bez DLC] zajęło mi 45 godzin i jest to dla mnie długość optymalna. W jedynce było to ~70 godzin, przy czym ostatnie 15-20 było niestety już mocno męczące. Bardzo możliwe, że w dwójce byłoby podobnie, na szczęście jednak w ostatnim akcie jest nieco mniej zadań pobocznych i możemy skupić się na main queście.


Drużyna - największy plus zostawiłem na koniec. Od razu mówię, że z jedynkowych postaci za naprawdę udane uważam Alistaira i Zervhana oraz w trochę mniejszym stopniu Morrigan, reszta była w najlepszym razie przeciętna, a pewna sepleniąca infantylna bardka zajmuje razem z Aerie [BG2] pierwsze miejsce w moim rankingu najbardziej wk*rwiających członków drużyny.

W DA2 mamy tylko 6 postaci, [po 2 z każdej klasy] ale są za to znakomicie napisane. Pochwalić trzeba też dobór głosów, bardzo podoba mi się walijski akcent Merrill, a Varric to chyba najlepiej zagrana postać od... hm, w ogóle?
Wszyscy członkowie naszej drużyny mają swoje przekonania, a to ma wpływ na przebieg gry i rozmowy, nie wystarczy też dać komuś prezent i dwa razy kliknąć przymilną opcję dialogową, żeby te przekonania zmienić - i dobrze!

Do tego obalono stereotypy - drużynowy krasnolud nie musi być głupi, głośny i rubaszny, elfka niewinna bez żadnej skazy itd.

Co do reszty - pozostaje mi przyklasnąć Sławkowi.

Co mi się nie podoba[a jest tego trochę]:

Walka [styl] - powyżej chwaliłem dorosłą fabułę, dylematy moralne, odejście od uberepickości, przedstawienie bohatera jako zwykłego człowieka. Aż się prosiło, żeby dorzucić do tego równie sugestywne podejście do walki, w jedynce wyglądało to nieźle, więc wystarczyło dorzucić nowe animacje [np dodać zwarcia broni, przecież były w kotorze!], może jeszcze bardziej postawić na "realizm" i byłoby fajnie. Ale nie - jakiś geniusz wymyślił, że do niegłupiej fabuły zrobimy bezdennie głupią walkę. Dostaliśmy zatem komiks czy anime, z mieczami większymi od bohaterów, kosmicznymi zdolnościami i durnym rozpadaniem się wrogów. Nasz bohater, więc jednak jest ubermenschem kładącym w każdym starciu batalion wrogów. Pasuje to jak kwiatek do kożucha.

Walka [ogólnie] - okej, jak już przebolałem powyższe, okazało się, że rzeźnia jest całkiem miła. Niestety, po jakimś czasie się znudziła - przede wszystkim lania po pyskach jest za dużo, w zasadzie non stop tłuczemy hordy potworów/złoczyńców. Nigdy nie napadnie na nas 2 czy 3 przeciwników, będzie ich kilkunastu, a gdy ich wyrżniemy ze ścian wyjdą, albo spadną z nieba następni - tłumaczenia, że to świetna sprawa, bo musimy mieć oczy dookoła głowy, uważam za absurdalne. Od razu mówię, że w jedynce też było za dużo walki, mimo że niektórzy powiedzą, że tam było taktycznie i w ogóle. Tu jest podobnie, można kombinować, na koszmarze pewnie raj dla maniaków [grałem na hardzie] a wrażenie mąci wspominana przeze mnie komiksowość, brak widoku taktycznego [który czasem, zwłaszcza w zamkniętych pomieszczeniach, utrudnia zorientowanie się co robi drużyna] oraz teleportowanie się nowych wrogów. No i zbyt łatwy poziom normalny, na którym pauzę wrzucamy od święta.

Do tego nie mamy tutaj żadnych starć, które zapadają w pamięć. Wszystko jest na jedno kopyto. No dobra, czasem trafi się jakiś większy pająk, czy smok, ale różni się od swoich mniejszych pobratymców jedynie tym, że ma więcej hp, zdolności te same. Nie pochwalimy się, więc koledze w stylu "haaa! a ja ubiłem Kangaxxa, a Ty nie!" no bo czym? Ubiłem 34 duże pająki i jednego ogromnego?

Questy poboczne - Nuuuuuda. Praktycznie cały czas ratujemy rodziny zleceniodawców ze szpon templariuszy/demonów/magów krwi. Ponadto KAŻDE zadanie sprowadza się do walki. Na palcach obu rąk można policzyć sytuacje, w których dzięki gadce możemy uniknąć rozlewu krwi, nie przypadkiem nie ma w DA2 żadnych umiejętności socjalnych... zresztą, nie ma w ogóle żadnych umiejętności "niewalecznych" [zapomnijcie także o kradzieży].

Pozytywnie wyróżniają się zadania dla kompanów. Są po prostu ciekawe i to nie tylko na tle innych zadań pobocznych. Ale sza, nie spoiluję wink

Uproszczenia/kwestie techniczne/bugi -
a.) Kółko dialogowe - kolejny transfer z Mass Effecta. Nie mogę się oprzeć wrażeniu, że Bioware uważa graczy za kretynów, którzy nie zrozumieją, że kwestia "I'll rip your dick off and shove it down your throat" jest nieuprzejma, dlatego opatrzyli ją stosowną czerwoną ikonką, podobnie serduszkiem oznaczyli możliwość romansu, żeby nikt broń
Obserwuj wątek
    • t.kiechajas Re: Dragon age 2 - moje wrażenia 16.03.11, 01:14
      Same rozmowy tak naprawdę też nie są rozmowami - ktoś coś mówi, a my puentujemy jego wypowiedź, on odpowiada, mówi coś innego, a my znowu puenta itd. Rozmowy przeważnie idą w tym samym kierunku, niezależnie od naszych odpowiedzi. Można to było rozwiązać znacznie lepiej, jak pokazał Obsidian w Alpha Protocol.

      b.) Ograniczenie swobody gracza - przede wszystkim ekwipunek. Naszym towarzyszom możemy wręczyć jedynie broń i biżuterię, gdyż pancerze mają przypisane na stałe, sytuacji nie ratuje możliwość kilkukrotnego ulepszenia ich podczas gry. Dochodzi więc do zabawnych sytuacji, gdy musimy sprzedać wypasioną zbroję płytową, bo nasz elfi wojownik woli dalej pomykać w swoim skórzanym wdzianku. Marnują się przez to tony sprzętu.

      Dalej - wojownik nie może już [jak w jedynce] specjalizować się w łuku bądź walce dwiema broniami, zresztą w ogóle nie może wziąć łuku do rąk, bo ten jest zastrzeżony dla łotrzyka, a i nawet nie każdego, bo Varric nie rozstaje się ze swoją kuszą, a Isabela również strzelać nie ma ochoty.

      c.) interface - w jedynce miał swój styl, wpisy do dziennika ukazane w postaci kart papieru, sprawiały, że aż chciało się czytać kolejne wpisy do kodeksu [a normalnie nie znoszę czytać dużych ilości tekstu na komputerze]. W DA2 zastąpiono to prostymi tabelkami w stylu modern, skutecznie psującymi klimat.

      d.) małe zróżnicowanie przeciwników - rzuca się mocno w oczy, że walczymy z armiami klonów, każdy przeciwnik danego rodzaju jest identyczny, a i tychże rodzajów nie ma wiele. A swoją drogą - cienie nasuwają jednoznaczne skojarzenia z gethami z mass effecta. Nie tyczy się ten zarzut tylko przeciwników, także npc-e wyglądają podobnie [zerknijcie choćby na stroje kransoludów, ze 2/3 ma ten sam kubraczek].

      e.) bugi - Trzech questów pobocznych nie mogłem ukończyć z powodu bugów, nie jestem też pewien czy quest dla jednego z członków drużyny miał się skończyć, tak jak się skończył [czyli nijak, bez żadnej reakcji zainteresowanego]. Wrogowie mają też tendencje do wpadania w tekstury, co skutkuje koniecznościa wczytania save'a.

      f.) Pierdółki - rozbrajanie pułapek trwa nanosekundę, nie przeszkadzają w tej wymagającej skupienia czynności tabuny wrogów. Porę dnia zmieniamy na życzenie, ale nie do końca, bo w Darktown nawet nocą świeci słońce. Nielogiczny crafting - z jednej grządki kwiatków możemy wyprodukować i z 1000 butelek słabszego specyfiku, ale już żadnej mocniejszego.

      Martwy świat - Fabuła fabułą, ale od erpega powinniśmy też oczekiwać wiarygodnego przedstawienia świata. Jak z tym jest w DA2? W ogóle nie jest - o fatalnych lokacjach i terenach pisał już Sławek w recenzji. Chwalił tam za to Kirkwall, mam [delikatnie mówiąc] odmienne zdanie. Graficznie rzeczywiście miasto prezentuje się znacznie lepiej niż tereny pozamiejskie, ale jest również wszędzie takie samo - sterylne i nieciekawe. Darktown, jak czytamy w kodeksie, miało być według tworców siedliskiem chorób, nędzy i rozpaczy - tymczasem sprawia raczej przytulne wrażenie, bandytów jest nawet mniej niż w innych częściach miasta. Zupełnie też niewykorzystano upływu czasu - po 6 latach miasto wygląda identycznie jak wyglądało, ci sami kupcy stoją w tych samych miejscach.
      Strażnicy miejscy nie reagują gdy wyłamujemy zamki w ich skrzynkach, takoż gdy walczymy na ich oczach z rabusiami w hightown.

      Najgorsze jest jednak wycięcie w pień niequestowych npców - z nikim nie możemy pogadać ot tak. Chcielibyśmy zagadać kelnerkę, kurtyzanę, czy kogokolwiek na ulicy - w najlepszym razie usłyszymy jedno zdanie, do tego zapętlone. Nie ma więc mowy o tym, że dzięki rozmowie przypadkiem natkniemy się na jakieś zadanie [te same nas znajdują, dosłownie - dostajemy pocztą info, bądź ni z gruchy ni pietruchy stosowny wpis do dziennika], albo usłyszymy coś ciekawego na temat świata gry czy wydarzeń. Gadamy tylko i wyłącznie gdy mamy biznes, [czyli questa].

      To wszystko sprawia, że nie mamy wrażenia "bycia po drugiej stronie monitora", Kirkwall tylko udaje miasto [ porównać sobie proszę do Wyzimy z Wiedźmina] a tak naprawdę jest tylko pustawą makietą. To dla mnie największy minus Dragon Age 2.


      Podsumowanie

      Mimo tej długiej wyliczanki wad, grało mi się całkiem nieźle, być może dlatego, że nie należałem do fanbojów poprzednika. Jeśli ktoś poszukuje gry do popykania, lekkiej, ale za to z dobrą fabułą - polecam bez wahania. Hardkorowym fanom erpegów już jednak nie, zbyt wiele jest tu uproszczeń i nietrafionych rozwiązań, czasem kroków wstecz względem częsci pierwszej . Do tego dochodzą błędy techniczne i niedoróbki, [zdecydowanei mocniej walące po oczach niż w pierwszym Wiedźminie!] których chyba nikt się po Bioware nie spodziewał.

      Jednakże, mam nadzieję, że dane nam będzie ujrzeć część trzecią doszlifowaną, z wiarygodnym, rozbudowanym światem, zatrzęsieniem ciekawych questów i odejściem od złych rozwiązań z części drugiej. Jak to ma Bioware osiągnąć? Nic prostszego. Wystarczy [znowu] oddać stery Obsidianowi wink
      • miczum Re: Dragon age 2 - moje wrażenia 16.03.11, 14:45
        Póki co jestem w 2 akcie i ok 25 godzin na liczniku, i w zasadzie mógłbym się tylko podpisać pod twoimi wrażeniami wink

        DA2 jest dobrą grą (i tylko dobrą) i potrafi wciągnąć, ale uproszczenia strasznie psują efekt. Do twoich wrażeń ze swojej strony dodałbym powtarzalność lokacji - to po prostu kryminał, żeby w takim "wielkim" tytule lokacje robione były metodą kopiuj-wklej. Dramat po prostu. Samo miasto nie wygląda wiele lepiej, każda dzielnica jest taka sama praktycznie.

        Questy poboczne? Śmiech na sali, nawet nie trzeba zaglądać do dziennika, żeby zobaczyć o co chodzi, po prostu idziemy w miejsce, które wskazuje strzałka i siekamy wrogów, po czym wracamy odebrać nagrodę. Dochodziło do tego, że nie pamiętałem czego dotyczył quest konkretnej postaci, gdy wracałem po nagrodę, bo po drodze wykonałem jeszcze 3 inne, praktycznie identyczne. Wszystko się zlewa. Gdzie tu immersja?

        Ubóstwo totalne elementów RPG - to już wymieniłeś. Dodam, jeszcze w kwestii rozmów, że ten system ma te same wady co w Mass Effect. Czasem miałem wrażenie braku kontroli nad tym co mówi nasz(a) bohater(ka), bo nie zawsze to co wybrałem "z kółka" pokrywało się w moim odczuciu z tym co powiedziała nasza postać. Ogólnie dialogi to bida z nędzą, tylko kwestie wymieniane między sobą przez towarzyszy w trakcie gry są dobre i nawet zabawne.

        Walka - tiaaa no więc system drzewek rozwoju umiejętności bojowych całkiem fajny, moim zdaniem lepszy niż w pierwszej części, ale sama walka to dramat. Przypomina skrzyżowanie rozwiązań znanych z jRPG z MMO. Wojownicy naparzają mieczami większymi od siebie i poruszają się niczym bohaterowie DragonBalla, magowie rzucają czary co sekundę, łotrzyki teleportują się po polu bitwy. I jeszcze te teleportujący się na pole bitwy wrogowie. Mogę zrozumieć, że zeskakują z budynku itd. Ale skąd zeskakują w pomieszczeniu o wielkości 50m2 i wysokości 3m? Dramat. Gram na hard i wrogowie bywają (rzadko) trudni do zabicia nie przez swoje umiejętności tylko przez ogromną ilość HP. W efekcie walki bywają czasochłonne, a nie trudne. Do dziś pamiętam BG2 i spotkanie z Kangaxxem, Firkraagiem albo walkę w Dzielnicy Mostów w ukrytym wymiarze z liszem i jego pomocnikami. W DA2 pierwszego dużego (Akt1) smoka zabiłem od niechcenia na Hard, przy pierwszym podejściu. Zero wyzwania. W DA2 nie ważne czy walczysz ze smokiem, czy pająkiem czy człowiekiem - zawsze odczuwa się to tak samo. Niby każdy ma jakieś odporności itd ale nie ma na to żadnej dokumentacji, wiedzy itd.
        Ogólnie, ktoś napisał że DA2 jest trochę jak MMORPG tylko w wersji offline, i dużo w tym prawdy, niestety.
        Podsumowując, gdybym starał się jak najbardziej obiektywnie ocenić DA2, odrzucając uprzedzenia i fakt bycia miłośnikiem RPG dałbym 7/10. Ortodoksyjni fani RPG muszą sobie odjąć 1-2 punkty zależnie od stopnia ortodoksyjności wink
        • miczum Re: Dragon age 2 - moje wrażenia 17.03.11, 01:33
          Trochę offtopic ale okazuje się, że twórcy DA2 mają jednak poczucie humoru. Bardzo spodobał mi się "podejrzanie oficjalny list", który możemy poczytać w naszej siedziby poczynając od 2 aktu - przerobiona wersja dobrze znanego scamu "nigeryjski przekręt". Wyborne smile
    • wastelander Re: Dragon age 2 - moje wrażenia 16.03.11, 16:52
      Ja bym do wad dodał jeszcze takie kwiatuszki:

      a. Najbrzydsze elfy w historii. W ogóle postacie w kilku ostatnich grach Bioware są niespecjalnie zachwycające. Ale to, co zrobiono elfom tutaj, to żenada i skandal. Nie chodzi o rozdzielczość tekstur itp., ale o zwykłą brzydotę. Zmieńcie projektantów postaci!

      b. Panna Hawke ma dobrze dobrany głos, ale jeśli zagrać postacią posługująca się magią, to nie wygląda wcale na eteryczną czarodziejkę. Bary jak u drwala i postura kowboja. No wybaczcie - jeden model postaci dla wszystkich? Hej, mamy rok 2011! Na płytce z instalką jest wystarczająca ilość miejsca dla kilku różnych modeli wyglądu. Czy znowu mamy czekać na modderów? Poza tym rusza się w sposób nieco karykaturalny.

      c. Sprawy rodzinne - jeszcze obecne w pierwszym rozdziale, spuszczone po brzytwie w następnych etapach. To znaczy niby coś tam jest, ale to bez znaczenia. Leży na całej linii. A mogłoby być ciekawie...

      d. Zabawna sytuacja - uratowałem jakiegoś templariusza, przy okazji używając całego arsenału zaklęć i co? I nic. Chłopak się nie skapował, że moja postać to mag. shock Nie dziwię się, że taki tam bajzel mają z magami, skoro są tak "skuteczni" w ich rozpoznawaniu.

      Reasumując - zbliżam się w grze do szczęśliwego (i krwawego) końca, więc pokuszę się o swoją ocenę końcową. Jedynka ma u mnie 7,5/10. Dwójce daję szóstkę i nic ponadto. O klasę lepsze od gniotowatego ME2, fabuła miewa swoje wzloty, system niezły (choć prosty) i czuć rozwój postaci. Irytuje ogólny syndrom kopiuj-wklej, brzydota świata i postaci, prostactwo rozgrywki, nadmiar walk i ich forma, mielizny w scenariuszu, debilny system dialogowy, przerośnięte bronie. Gra - co już kiedyś pisałem - ma naprawdę spory potencjał, jeszcze rok pracy i możliwe, że faktycznie powstałby rasowy cRPG dekady. Ale to, w co gram, to nic innego, jak rozbudowany action RPG. Szkoda. Miejmy nadzieję, że ktoś wyciągnie właściwe wnioski i trójka się poprawi. Bo jest różnica między gra prostą i ciekawą, a prostacką i nudną. A do tego drugiego bliżej jest DA2.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka