giewny
22.01.14, 13:13
Mariany w 3D, mam z nimi problem i to spory. Otóż nie podchodzą mi one kompletnie, znaczy się widzę ogrom kreatywności wylewający się z każdego kawałka kodu, liczne pomysły, nie gra mi się w to źle. Efekt końcowy jest jednak taki, że w Mario 64 pograłem i nie skończyłem, do Sunshine nawet nie podszedłem. Super Mario Galaxy – przez wielu uważany za najlepszą grę w historii – ukończyłem, nie było źle, niby z wyższej półki, z kapitalnymi pomysłami, rozumiem że może się komuś podobać. Problem w tym, że mnie on nie porwał, a czasami nawet i nużył.
Inaczej sprawa ma się z klasycznymi, dwuwymiarowymi Marianami – te uwielbiam, uwielbiam oryginalne Super Mario Bros z NES-a, uwielbiam jego trzecią część, Super Mario World to mój ulubiony Marian. Ba, lubię nawet nasze zachodnie – niby – Super Mario Bros 2. Urzeczywistnieniem moich mokrych snów była więc – co naturalne – seria New Super Mario Bros. Oryginał na DS-a ograłem z wielką przyjemnością, „sequel” na Wii z niemałą dozą frustracji, ale z jeszcze większą przyjemności, właściwy sequel na 3DS-a z odrobinę mniejszą. Następnym naturalnym krokiem było więc sięgnięcie po Super Mario 3D Landa – odnogę serii, która intrygowała mnie ostatnio najbardziej, po części ze względu na niedawną premierę 3D Worlda i niemały butthurt jaki wywołała jego zapowiedź na E3, jednak głównie dlatego iż wydawała mi się być ona ostatnią szansą na przekonanie mnie do gier z Mario w trójwymiarze, głównie dlatego iż łączyło elementy Marianów 3D i 2D.
Ewolucja mocium panie
Wydając w 1996 roku Super Mario 64, Nintendo nie tylko stworzyło współczesne platformówki 3D, co być może istotniejsze dla nich, podzieliło fanów wąsatego hydraulika na dwie grupy. Tych, którzy pokochali nowy sposób zabawy ze swoim ulubieńcem i tych, którzy przez sposób ten czuli się wyalienowani. Jak możecie się domyśleć, sam należałem do tych drugich. Super Mario w 3D, niezależnie od tego czy mówimy o 64, Sunshine, czy Galaxy wydawały mi się obce, niemarianowe, nastawione bardziej na eksplorację, aniżeli na klasyczne pokonywanie przeszkód. Co jednak najistotniejsze nie stawiające – w przeciwieństwie do dwuwymiarowych odsłon serii – jasno postawionego celu. Coś co często jest dla mnie zaletą w wielu innych seriach (GTA) nie kojarzyło mi się z Super Mario – nie jako bohaterem, ale tym czym powinny być główne odsłony serii. (...)
Pełna recka tutaj: pocketmaniac.org/2014/01/18/super-mario-3d-land-recenzja/
Zapraszamy! Zespół pocketmaniac.