Dodaj do ulubionych

nasze zwierzaki

02.02.04, 13:00
Ten wątek musiał się w końcu pojawić.
Każde z nas wspomina od czasu do czasu, że ma w domu coś czworonożnego, i nie
chodzi o stół.
W jednym z wątków padlo nawet pytanie wprost - czy mamy zwierzaki i jakie.
Nie pamiętam, kto zadał to pytanie, ale pamiętam ża ma dwa koty ;)))

Czyli - nasze zwierzaki wychodzą na pierwszy plan.
Mój zwierzostan wygląda dość skromnie - jeden pies marki wielorasowiec,
dwuletni, łagodny, imieniem Kłopot.
Jeszcze dwa miesiące temu były dwa psy, ale Szeryfa zabił mi nowotwór kości -
nieuleczalna, wredna choroba :'(

A jakie Wy macie zwierzaki (Kropka ma kaukaza, cheheche...)
Obserwuj wątek
    • wkrasnicki Re: nasze zwierzaki 02.02.04, 13:13
      Mini sznaucer, wrog myszy i kretow, oraz sporadycznie turkuciow.
      Nie robi szkod na rabatach, ale tez nie popusci kretom i chyba jest to jego
      hobby. Poniewaz wie, ze nie wolno kopac, wykombinowal, ze trzeba to robic, gdy
      nikt nie widzi. Tchorz, ale mocny w gebie.
    • natka00 nasze kochane zwierzaki :) 02.02.04, 14:00
      Ja mam GABI, niektorzy ja juz widzieli z grzybkiem:)

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=638&w=9693837&a=9719600
      Wyglada jak maly lisek albo dla niektorych jak sarenka.Jest cudowna! 13 lutego
      skonczy pol roku.Tymczasem nie wiem czy bedzie chodzic po rabatkach czy nie bo
      jeszcze w porze uzytkowej jej u nas nie bylo... chociaz biorac pod uwage jej
      zapal w kopaniu dziur w sniegu to obawiam sie ze bedzie klopot na wiosne. No
      ale tak bardzo ja kochamy ze jestesmy w stanie jej to wybic z glowy :)
      • bafra Re: nasze kochane zwierzaki :) 02.02.04, 14:10
        Cockerka-spanielka "łóżkowiec-kanopowiec".Świetnie pływa,jest najsłodszą
        przylepą jaką miałam,rabatki są bezpieczne,biega tylko po trawniku,zejście z
        trawinika jest "fe" i ona o tym wie.Do tego 4 karasie ozdobne w mini oczku
        wodnym, to jest cały mój zwierzostan.Pozdrówka dla zwierzaczków.bf
        • monikaj1 Re: nasze kochane zwierzaki :) 02.02.04, 16:05
          Seterka irlandzka - w domu kanapowiec, poza domem - żywioł. Z upodobaniem
          wykopuje z rabatek marchewkę, jeśli tylko uda jej się dostać do ogródka mojej
          Babci (swojego nie mam, niestety). Innym warzywom odpuszcza. Poza tym wszystko,
          co nie jest za płotem może służyć do zabawy, w związku z czym babcine kwiaty
          czasami dostają w kość (a może raczej "w łodygę"?). Rosliny balkonowe i domowe
          ignoruje.
          Pozdrawiam!
          • kropka Re: nasze kochane zwierzaki :) 02.02.04, 21:23
            Piasiu, Ty się uwzięłaś, żeby mnie do końca skompromitować na tym forum???
            Przysięgam: jak dojdziesz do tematu: dzieci, to się wyprowadzam.
            Czy wystarczy, jesli napiszę: zwierząt ci u nas dostatek, ale i te przyjmuję,
            jako... no właśnie. Jako dowód nieuleczalnego szaleństwa.
            Dwa psy, dwa koty i papuga.
            Te dwa psy to narazie, bo w niedalekiej przyszłości może okazać się, że mam
            jednego psa i jedną krowę. Ale nie traćmy nadziei.
            Jeden pies przyszedł tylko na przechowanie na 2 tygodnie. Jest 6 lat.
            Jeden kot został wyrwany z psiego pyska, więc nie wypadało go w pobliżu tego
            pyska zostawić.
            Drugi kot przyszedł z podmianki: duży pies (znajda) na małego kota. Bo to był
            pies na koty, więc zrobiłyśmy z kuzynką "machniom". Poza tym ja NIE CHCIAŁAM
            dużego psa!!!
            Drugi pies (?), ten kaukaz, to kara boska, że nie chciałam tamtego "dużego".
            A papuga to cała długa historia. Na trzeźwo nie opowiadam :P

            • wkrasnicki Re: nasze kochane zwierzaki :) 02.02.04, 22:30

              kropka napisała:
              Te dwa psy to narazie, bo w niedalekiej przyszłości może okazać się, że mam
              jednego psa i jedną krowę.
              ###

              Kropko nie chcialbym siac paniki, ale podobno male niedzwiadki sa ludzaco
              podobne do owczarkow kaukaskich. W takim przypadku wariant z krowa wydaje sie
              byc losem na loterii. ;-)
      • natka00 GABI i jej wpływ na porost tulipanów... 03.02.04, 10:46
        Tak sie zastanawiałam dlaczego tylko w jednej doniczce na tarasie kiełkuja
        tulipany.Bo wkoło minus 5 i w pozostałych doniczkach cisza... Któregos ranka
        wyglądam przez okno, prosto na taras, i patrzę a moja Gabi wygrzewa swoim
        zgrabnym tyłeczkiem cebulki w doniczce:) Toz to istne cudo tak troszczyc sie o
        roślinki! A juz martwiłam się że nie będzie z niej żadnego pożytku w ogródku...
    • janeta5 Re: nasze zwierzaki 02.02.04, 23:53
      Jestem szczęśliwą mamą kocura .Jest dachowcem z wielkopańskimi manierami, stąd
      jego oficjalne imię - Hrabia Lolo.Na codzień używam wielu imion,ale nie nadają
      się do druku.Jestem w nim bez pamięci zakochana,niestety bez wzajemności.
      Hrabia uwielbia Chudego.Wgapia się w Niego maślanymi ślepiami,mruczy i buczy.
      Ja jestem dla niego "kobieta" do wszystkiego.Napełniam koryto,czyszczę
      kuwetę ,szczotkuję ,chodzę po doktorach.Krótko mówiąc -służba.Najwięcej
      radości sprawia mi świtem,kiedy nieprzytomna wychodzę z pościeli,a kocurek
      swoim 7-kilogramowym ciałkiem zawisa na moim udzie jak na
      czereśni.Natychmiastowy powrót do rzeczywistości gwarantowany.Myślę,że to w
      ramach zemsty,ponieważ ja byłam pomysłodawcą pozbawienia go męskości.Hrabia ma
      kilka drapaczek ,które ewidentnie lekceważy.Swoje szpony z upodobaniem ostrzy
      na mojej nowej kanapie z Ikei.Boże,jakim ja jestem dobrym człowiekiem,bo kto
      by to zniósł?Sypia oczywiście w łóżku,bo kocur też człowiek.Raz w tygodniu
      odwiedza go narzeczona-malutka kotka mojej siostry.Na razie do ekscesów nie
      dochodzi.Hrabia pasjami lubi zżerać sznurowadła.Wieczorem sznurowadła były-
      rano nie ma.Ale to dotyczy głównie Chudego - bywa,że chodzi w rozdziawionych
      buciorach.Tak to z tym moim futrzakiem mam.Czy ja nie powinnam zostać świętą ?

      Janeta
      • venus22 Re: nasze zwierzaki 03.02.04, 03:12
        Dwa owczarki australijskie i jeden szaraczek-kot..
        Gdyby nie alergia na koty zaraz bym przygarnela drugiego..
        Venus
        • ptasik Re: nasze zwierzaki 03.02.04, 09:53
          Zabieram sie do tego watku i zabieram i jakos nie wiem do czego i jak zaczac:)))

          Na moim stanie jest niby jeden pies i jeden kot...
          Pies Bysior kundel wilczuropodobny, kanapowiec, a na starosc odkad w wieku 7
          lat pierwszy raz sie zakochal wloczykij, tylko patrzy jakby dac noge i
          sprawdzic co na wsi sie dzieje....
          Nazwany tak na wszelki wypadek, bo jak go sprowadzilismy do domu to miescil sie
          na jednej rece, a chlopcy, od ktorych kupowalismy mowili, ze bedzie jak
          owczarek niemiecki... No to moje Chlopicho stwierdzilo, ze nazwiemy go Bysior i
          jak nie wyrosnie to bedzie na pamiatke tego jaki mial byc...
          Ale wyrosl i jest:))) Wysokosc wilczura, cielsko jak u niedzwiedzia, ze wzgledu
          na zarlocznosc i talent do patrzenia jak cielaczek jak tylko poczuje cos
          dobrego w zasiegu swojego nosa... No i kotu trzeba wyzrec wszystko co sie da...
          Na poczatku nie smial, bo kocie miski stoja w lazience, ktorej Bysiek sie boi
          jak diabel swieconej wody, ale przelamal stres i teraz wymiata jak
          odkurzacz:))))

          Wirusa, kota znaczy sie mam nadzieje, ze pamietacie:) Zawsze bede sie
          zastanawiac skad moje Chlopicho wiedzialo, ze musi nazywac sie Wirus - bardzo
          adekwatnie do swojego charakteru.... Jest niesamowity i choc uszczupil kolekcje
          kwiatow doniczkowych w domu o 1/3, no bo fajnie sie wywracaja a jeszcze fajniej
          sciagaja za te wiszace galazki to nie wyibrazam sobie, aby moglo go z nami nie
          byc...
          Od kota świętej Janety jest jeszcze lepszy, bo nie dosc, ze pasjami lubi skakac
          na gole nogi to jeszcze rano, po przebudzeniu i stwierdzeniu, ze pora wstawac
          gryzie mnie po wszystkich wsytajacych spod koldry konczynach, nosie, uszach,
          policzkach tez... Spi oczywiscie z nami, a jakze, na podusi swojej pani:)))
          Tak wiec przez Wirusa niezaleznie od tego czy piatek, swiatek czy niedziela
          Katula wstaje o 6 rano:)))))
          I choc nazywa sie bardzo adekwatnie to bywa, ze nazwa jest niewystrczajaca do
          jego poczynan, ale jak wtedy go nazywamy wspominac nie bede...

          No a poza tym sasiedzi maja sunie, z ktora palamy do siebie wielka miloscia i
          czasem to az mi glupio, jak zamiast witac ich wita mnie, jak zamiast isc na
          spacer z nimi idzie za mna....

          No a poza tym mam cale stada na wpol osowjonych wrobli, mazurkow i sikorek...
          Naprawde uwazam, ze sa moje i po wewnetrznej walce ze soba sama stwierdzilam,
          ze musze je tu wspomniec:)
    • elaos Re: nasze zwierzaki 03.02.04, 10:49
      Melduje na stanie 2 koty (niektórzy twierdzą że trzy). Jedną bidę, Tośkę,
      przygarnęłam ze stodoły jak jeszcze miałam jamniczkę. Gdy psina po wylewie
      leżała sparaliżowana przez tydzień, to Tośka nie odchodziła od niej, dzień i
      noc wygrzewała ją swoim wątłym ciałkiem.
      Drugi kot, Maciek, przygarnął sobie mnie. Wyjechałam póżną jesienią na tydzień
      na grzyby, zimno, ponuro, w lesie pustki, domki letniskowe pozamykane, a tu
      siedzi kawaler, piękny, czarny z białym żabotem, z białymi wąsami i
      skarpetkami. My do lasu a on za nami, trzy godziny dreptał po lesie jak pies.
      Oczywiście się ulitowałam na biedakiem i część tego spaceru przebył na moim
      ramieniu. Po powrocie dostał michę, a że był taki strasznie przymilny i
      grzeczny to i się ostał. Tośka tylko niewielki pożytek miała z tego kawalera,
      bo pierwszego dnia słukła sobe dupsko tak solidnie, że zrobił się wrzód i
      niestety był szlaban na te rzeczy ;)
      • kropka Re: nasze zwierzaki 03.02.04, 14:14
        no to przynajmniej masz usprawiedliwienie.
        Bo ja jestem wredna pani i tnę co zwisa, przy samej... no własnie.
        Żadnych kociąt!!!
    • elaos Re: nasze zwierzaki 03.02.04, 14:51
      Panna już przerżnięta, a kawaler będzie facetem jeszcz 1-2 tygodnie. O
      kociakach nie ma mowy, za duże tego nieszczęścia się błąka, żebym jeszcze ja
      miała się przyczyniać do zwiększania populacji. Zresztą on wtedy miał ze trzy
      miesiące i jeszcze panny go nie interesowały, ale co szkodzi się pośmiać.
      • g.i.jane Re: nasze zwierzaki 03.02.04, 20:20
        Widzę, że będę miała okazję zabłysnąć. Niestety w ogrodnictwie to jestem
        jeszcze słaba. Mam nadzieję się kiedyś podciągnąć ale na razie czas (czytaj
        konieczność pracy w mieście) nie pozwala. Za to mam 6 kotów i 2 psy. Zaczęło
        się niewinnie 8 lat temu od czarno-białej koteczki, dla której znajomy szukał
        domu. Później poszło coraz szybciej - 2 kolejne koty (srebrzysta koteczka i
        buras) oba do leczenia, z ulicy w Warszawie. Piękny bury kocur od znajomych. A
        dwie małe kociczki czarną i białą w listopadzie zeszłego roku przygarnęła mama
        od sąsiadki. W ten sposób kocie stadko jest liczne. Drżyjcie myszy. Choć
        zdarzyło mi się, że mysz biegała mi w nocy po głowie w sypialni na górze a
        kociska w tym czasie spały przy piecu na dole.
        Małego kudłatego kundelka zostawił nam poprzedni właściciel gospodarstwa
        rolnego, które zakupiliśmy kilka lat temu. No i ozdoba kolekcji - czarny
        nowofundland - jedyny zwierzak rasowy i kupiony za pieniądze i jedyny, który
        ma poważne zadanie do wykonania a mianowicie odstraszanie wyglądem intruzów i
        złodziei. Kropce jej kaukaz przypomina krowę a mój pies jest jak słoń. Ale
        słodki jest niemożebnie. Całowałby bez ustanku. Trzeba uważać bo niestety
        grozi to całowanemu złamaniem nosa i utratą zębów.
        • venus22 Re: nasze zwierzaki 03.02.04, 22:12
          >>> Całowałby bez ustanku. Trzeba uważać bo niestety
          grozi to całowanemu złamaniem nosa i utratą zębów. <,
          tak skacze, co?? moja suczka tak skacze, mozna dostac w oko, albo miec
          rozbite wargi- a uwielbia sie "calowac". :)
          Venus
          • g.i.jane Re: nasze zwierzaki 03.02.04, 22:55
            Niestety skacze. Podziwiam ludzi którym udało się nauczyć psa, żeby nie
            skakał. Ostatnio widziałam w parku owczarka niemieckiego, który biegł na
            powitanie i zatrzymał się przed człowiekiem tylko machając ogonem i przyjmując
            pieszczoty. Przeczytałam kilka książek na temat wychowania psów i piszą tam
            przeważnie, że trzeba psa, kiedy próbuje skakać, ignorować. Ale spróbujcie
            ignorować słonia, który na was wskoczył. Człowiek walczy o życie a już na
            pewno o równowagę.
            • ptasik Re: nasze zwierzaki 04.02.04, 08:25
              G.I.Jane
              Mnie sie udało nauczyc Byska zeby nie skakal:))) Jak? Jest za ciezki:)))) To
              moze i Twoj slon po kuracji dociazajacej by przestal:))))
              A tak powazniej - pies albo jest skakliwy albo nie, bo Bysiek tak naprawde
              nigdy takich zapedow nie mial, a caluje mnie jak spie:) To znaczy on spi na
              swoim kocyku przy lozku, a jak uzna, ze czas wstawac, to wtedy jest takie
              przeciagle mlasniecie:))) Ostatnio nie ma szans przed Wirusem... Dzisiaj po
              kocie mam slady zebow na policzku:))))
              Zrobil to mruczac z zadowolenia jak stado kotow , a nie jedna kotka:))))
              A wracajac do skakania - to Kama pies sasiadow skacze jak kangur... MOje roczne
              proby oduczenia jej tego na nic sie zdaly - skacze i juz, najciekawiej jest
              rano jak w odswietnym gajerku ide do pracy, czesto po powitaniu jest mniej
              odswietny a czasu na przebieranie zazwyczaj nie ma:)))
              No coz chyba trzeba je kochac takie jakie sa, najskutecznijesze rozwiazanie:)
              Serdeczności
              Katula
              • wini3 Re: nasze zwierzaki 04.02.04, 09:27
                Moje zwierzaki to sunia i koty/ całe stado/.
                Sunia albo śpi albo skacze. Kocha i całuje wyłącznie gości których uwielbia -
                wyłaczeni kominiarz, listonoszka, ksiądz, Cyganie/ skąd ona to wie? poznaje
                nawet blondynki - nie szczeka, tylko przybiega tylnym wejściem , drapie
                gwałtownie i dopiero zaczyna atak czując mnie za plecami/. Jest sznaucerką i
                całowanie skudlonym, wilgotnym pyskiem nie należy do przyjemności. Goście
                bronią się jak mogą, wtedy zaczyna się atak - skok na plecy i zachowania
                seksowne. Niestety jest niewychowana i taka już zostanie, tresura to dla mnie
                tłamszenie osobowości. Dobrze, ze wyrosła już z uprawy ogródka. Pierwsze 2 lata
                niczego nie sadziłam, nie dotykałam w ziemi, bo było to bezcelowe. Poprawiała
                wszystko czego dotknęłam. Teraz jest rozsądna ale nieopatrznie do ładnie już
                obrośniętego oczka wodnego wpuściliśmy żaby. I zaczęło się polowanie. Krzywdy
                im nie robiła, tylko ponosiła trochę ale wokół oczka jest klepisko.
                Gorzej z kotami - zlitowałam się nad małym kotkiem i teraz mam! Zakociłam dwa
                województwa i jeszcze mam 9. Niestety przy zastrzyku zostałam pogryziona,
                podrapana, lecznica zdemolowana a kicia nie dała sobie go zrobić i schowała się
                w lecznicy. Przyszła po trzech dniach/ a to kawał drogi/ . Druga miała guz -
                ciąża wyleczyła ją. Teraz jest ostrożna - dzieci rodzi w niewykończonym domu,
                pokazuje jedno, przyprowadziła przed zimą 4. Marzy mi się jeden miły kocurek!
                Ze zgrozą myślę o następnym sezonie rozrodczym! Dobrzy ludzie dbają żeby stan
                mojego stada był co najmniej stały. Karmię sprzątam, ukrywam przed mężem
                wyczyny stada/ zapachy nie do ukrycia/ i myślę ze zgrozą o przyszłości. A
                miałam takie dobre życie!
                • venus22 Re: nasze zwierzaki 04.02.04, 21:18
                  >>skok na plecy i zachowania
                  seksowne. <<
                  jest to objaw dominacji i z seksem nie ma nic wspolnego.
                  osobom ktore wchodza na jej teren chce powiedziec ze ona tu rzadzi.

                  Co do kotow- powinnas zdecydowanie kotki i kocura wysterylizowac.
                  A zwlaszcza kotki. Trzeba zlapac do klatki, i wtedy jakos sobie z nia poradza.
                  Venus
                  • egaheer82 Re: nasze zwierzaki 05.02.04, 09:56
                    A ja mam kotkę (byłą) i kocura (byłego). Szylkretowa półpersica, z zupełnie
                    płaskim pyszczkiem i wielkimi, złotymi oczami, wygląda zupełnie jak sowa. Jest
                    bardzo godna i rzadko się zniża np. do przychodzenia na kolana i mruczenia.
                    Jej synek jest natomiast koloru kawy z mlekiem (takiej bardziej rudej), profil
                    ma już normalny, ale jest puszystszy od zwykłego dachowca. Został wychowany
                    przez moją sp. dalmatynkę i zachowuje się zupełnie niekocio. Jak słyszy trzask
                    furtki, to biegnie przez cały ogród miaucząc głośno i machając ogonem na
                    wszystkie strony. Jest strasznie przymilny, mruczy, pozwala ze sobą robić
                    wszystko, ostatnio staje na tylnych łapach jak się go głaszcze.
                    Jakoś się tak u nas utarło, ze koty w domu muszą być dwa (tak twierdziła moja
                    babcia, Angielka, z odpowiednim świrem na punkcie kotów). I odkąd pamietam,
                    były to wyakastrowane kocury, a potem zjawiła się kotka i zrozumiałam
                    dlaczego. Pierwszy hmm trudny okres przetrwała w domu, prawie cały, po czy
                    wyśliznęła się między czyimiś nogami, wróciła bardzo zadowolona i jakiś czs
                    później urodziła 7 kociąt. Zaraz później zmyla się znowu, kotki zostały same,
                    karmione sztucznym mlekiem z zakraplacza, lizane przez psa. Następnych było 6,
                    przesiedziała grzecznie w domu. Potem dostawała jakieś tabletki. Sądząc po
                    następnej szóstce, nie były zbyt skuteczne. no to spróbowaliśmy z zastrzykami.
                    Kolejna trójka, po 2 dniach urodził się kocurek- zupełnie zdrowy. Mój ojciec
                    nie wytrzymał nerwowo i kocica pojechała na operację. I to zadziałało :)
                    szczerze mówiąc, nie wierzyliśmy w to:) bardzo dobrze jej zrobiło na psychikę,
                    jest mniej dzika, bardziej towarzyska. Na szczęście wszystkie stworzonka były
                    śliczne, niecodzienne - puszyste i w dziwnych kolorach - szylkretowe
                    dziewczynki, rudzi chłopcy, poza tym czarne tygryskowato - srebrzyste), więc
                    nie było problemów z oddaniem w dobre ręce.
                    W sumie trochę mi smutno. Nie ma wspanialszego zjawiska, niż stadko kociąt
                    rozpełzających sie po ogrodzie, wierzcie mi:)
                    Pozdrawiam
                    egaheer
                    • jolajola1 Re: nasze zwierzaki 05.02.04, 13:20
                      mam Azora
                      czarny owczarek belgijski
                      5 lat mieszkał ze mna na siedleckiej wsi, latał luzem i w ogóle był najwiekszy
                      gieroj w okolicy, wszystkie suki jego, ma nawet na sumieniu zagryzienie
                      jednego przeciwnika
                      nie gryzł ludzi, ale z takim drugim psim pokurczem nauczyli sie straszyć
                      rowerzystów; chowali się za wymurówką do ogrodzenia, uszy po sobie, tylko im
                      oczy nad te podmurówke wystawały - a potem ze szczekaniem i wrzaskiem na
                      przejeżdżające cokolwiek

                      od 6 lat jest z nami w warszawie,
                      chodzi na smyczy, bo sie rzucał na wszystko czworołape, niewazne, pies czy
                      suka; na smyczy jest supergrzeczny
                      w domu jest najmilszym pieszczochem, drzwi i obuwia nie niszczy, nie wskakuje
                      na kanapyfotele, warczy czasem na obcych/rzadziejbywajacych tylko dla
                      sprawdzenia, czy nie uda sie przestraszyć ?
                      2 razy mnie obronił przed napaścią, wychodze z nim w nocy, po 1, codziennie
                      sobie chwile pobiega bez smyczy w kagańcu, jak jest luzem, to interesuje go
                      bieganie i sikanie, a nie wrogowie
                      ale jak jeździmy na wieś, na łukendy czy na lato, to pies wlazi z powrotem w
                      stara skóre, znaczy juz na szosie nie poluje, ale znowu najwiekszy gieroj na
                      wsi i wszystkie suki jego

                      no i niestety, jest coraz starszy, troche kłopotów ma ze zdrowiem
                      i w życiu jeszcze zadnej rabaty z kwiatami nie rozkopał, woli piaseczek w
                      starej dziecięcej piaskownicy, kopie sobie dołek i tak całymi dniami na wsi
                      lezy, albo pod jałowcem plozacym
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka