23.07.20, 03:37
Mam takie specyficzne pytanie do jakiegos fachowca-ogrodnika. Mam pozeczke, ktora rosnie obok hortensji. W zwiazku z tym moje pytanie czy owoce pozeczki nie beda trujace, gdyz z tego co wiem to hortensja jest trujaca i obawiam sie, ze w jakis sposob pozeczka pobierajac wode korzeniami pobiera tez jakies soki z hortensji. Moze glupie to moje pytanie ale bardzo prosze o odpowiedz, jezeli ktos wie. Pozeczka ladnie owocuje i chcialabym wykorzystac te owoce ale mam obawy czy sa bezpieczne do jedzenia.
Obserwuj wątek
    • horpyna4 Re: Pozeczka 23.07.20, 08:29
      Roślin trujących jest bardzo wiele i często nie zdajemy sobie sprawy, że jakiś chwast wyrastający w ogródku obok marchewki jest silnie trujący. Ale pobieranie soków przez jedną roślinę z drugiej to domena roślin pasożytniczych, przyssanych do karmiciela.
      • summerland Re: Pozeczka 27.07.20, 01:19
        Nie chodzilo mi o pobieranie sokow jednej rosliny przez druga ale raczej o mozliwosc wytwarzania trucizny przez hortensje, np przez korzenie lub w inny sposob i uwalnianie trucizny do gleby- chociazby poprzez opadle liscie, i czy nie ma to wplywu na rosnace obok inne rosliny, w tym przypadku porzeczke.
        • horpyna4 Re: Pozeczka 27.07.20, 08:10
          Przestań schizować, hortensja nie jest silnie trująca, a największa zawartość substancji toksycznej jest w pączkach kwiatowych. Poza tym substancja ta powoduje wymioty, więc organizm uwalnia się od niej niejako na wstępie.

          I naprawdę nie powoduje zatrucia sąsiadujących roślin.

          A gdyby nawet śladowe ilości toksyny dostawały się do porzeczki, to na bank więcej trucizn w roślinach jadalnych jest od rozmaitych skażeń środowiska. Choćby metalami ciężkimi.

          Mam wrażenie, że jesteś z tych, co to świrują na punkcie sterylności i absolutnej nietoksyczności wszystkiego, z czym się stykasz. To bardzo kiepskie i szkodliwe podejście - niewielkie ilości chorobotwórczych bakterii są niezbędnym stymulatorem odporności organizmu, a co do niewielkiej ilości toksyn, to zapoznaj się z pojęciem "hormeza".
        • dar61 I tak się rodzi ludowa legenda.. 25.07.20, 12:05
          Zebrać owoc, zjeść - a w grudniu, przed mrozami, hortensję delikatnie wykopać (korzenie sąsiadom rozplątując) - i przesadzić gdzieś w kąt (czyli w półcień).
          Porzeczka lubi też wilgoć, ale chce mieć światło, by owoc scukrzyć.
          W naturze porzeczki sąsiadują z mnóstwem trujaków.
          I na nie gwiżdżą.
            • dar61 Dwóch, góra trzech… 26.07.20, 15:29
              …Trochę będzie trudno z tym wykopywaniem, bo hortensja jest bardzo duża…

              Dwóch, góra trzech mięśniaków [plus szpadle, widły z mocnymi zębami rodem z Hameryki etc.] - jacy pono w rodzinie watkozakładaczki występują - wystarczy, by wydobyć nawet wielką bryłę korzeniową dowolnego krzewu.
              I porzeczkę łatwo się przesadza, i hortensje.
              Oba rodzaje kilka razy sam przesadzałem [kładłem rury drenażu przy domu/ zmieniałem koncepcje/ uczyłem się od tut. Guru, Horpyny, gdzie lokować hortensje, by nie marzły na przednówku] - i nie było z tym wielkich kłopotów.
              Wielkie bryły można - po obkopaniu row[ki]em wokół (i lekko pod) - wyciągnąć liną stalową, ściągając ją ściągaczem linowym wielotonowego udźwigu (tzw. tirfor), liną troczoną do samochodu/ ciągnika/ ręcznie. Bryłę korzeni się wtedy obwija mocną obwijką z brezentu. tkanin i opasuje szerokim pasem z zaczepem. Lekkie wyżłobienie w kierunku nowego wykopu, ewentualnie przywieszone gdzieś do płotu/ drzewa/ domu tzw. bloczki kierunkowe dają dowolność trasy uciągu.
              Odpowiednia pora roku [XI-III] tych wykopek, lekkie przycięcie pędów [porzeczki tego wymagają i niektóre gatunki hortensji] i korzeni - i hop w dół.
              Przy okazji można [za] wielką kępę obu gatunków podzielić na mniejsze cięciem przez głąb bryły korzeni/ pędów - właśnie tak czyniłem, delokalizując i odmładzając oba gatunki u nas.
              A jeśli Kuma się boi zasypania przy tych wykopkach cennych innych roślin i np. trawnika, to na trawnik się wtedy rozkłada plandeki (na trasie suwu), folie etc. - a drobne rośliny czasowo z bryłką korzeniową wykopuje.
              Zawsze wtedy jest szansa na przekomponowanie kopozycji zbyt zwartych.
              U nas np. od lat w porzeczke [ostatnią, jakiej nie przeniosłem z jej bryłą] wrastał ostrokrzew (owoc na niej był …małoliczny), a z drugiej strony właśnie hortensja. Ostrokrzew po kilku[nastu] latach (cięć) na tyle podrósł (i pokazywał się w bok, u sąsiada), że od dołu go na prawie metr podkrzesałem i dam mu szansę pokroju drzewa, a hortensję też będę korygować cięciami.
              Warto dać roślinom szansę.
              • summerland Re: Dwóch, góra trzech… 27.07.20, 01:44
                W tym przypadku latwiej bedzie nam chyba wykopac porzeczke, jest roche mniejsza od hortensji, co prawda rozlozysta. Hortensja ma prawie 2 metry wysokosci i poltora srednicy. Poza tym z wykopaniem tych korzeni hortensji byloby trudno ze wzgledu na odnogi i wyrastajace z ziemi pedy.

                Nie mam widel ani miesniakow tez - nie wiem skad to podejrzenie. Na cudowanie z samochodem nie ma za bardzo warunkow. Popytam moze ktos z sasiadow ma widly ale jeszcze jest czas.
                • dar61 Śledztwa i koncept 29.07.20, 15:34
                  …łatwiej będzie nam chyba wykopać porzeczkę…

                  Jej przycięcie [skrócenie pędów i korzeni] przy wykopkach [w odpowiedniej porze] to szansa na jej odmłodzenie, a przy odpowiedni zasileniu nowego wykopu - szansa na jej lepszy byt i zwiększenie plonowania. Perfekcjoniści przywiązują na jakiś pęd sznureczek/ szmatkę, aby posadzić krzew w tej samej orientacji stron świata.
                  Normą, choć rzadką, jest, by uszkodzone drewno roślinom w czas takich wykopek [przecięte, naddarte pędy/ korzenie] skrócić, smarując cięcia pastą na rany.

                  …Nie mam wideł ani mięśniaków[,] też nie wiem, skąd to podejrzenie…

                  Ekhem:
                  „…Mąż się nie boi, więc…”

                  Mój dość wiekowy śp. sąsiad ogródkowy [i śp. drugi, i trzeci] przed mym tam nastaniem wykorzystywał do nieco cięższych prac ogrodowych zastępy zastępców kuszonych czekoladą. Moja śp. polska babcia, plantatorka porzeczkowa [nim się o tym wywiedziałem], w podobnej funkcji stosowała „wino” porzeczkowe…
                  Dla mnie mięśniak to synonim mężczyzny w sile wieku. Naturą jego jest mięśnie napinać bardziej niż swój systemae nervosum centralis.
            • horpyna4 Re: Pozeczka 25.07.20, 21:07
              Pominąwszy bezsens obawy, że może przejść przez ziemię sok z jednej rośliny do drugiej, to hortensja nie tojad, ani nie szczwół plamisty. Wyluzuj.
            • obrobka_skrawaniem Re: Pozeczka 26.07.20, 08:55
              Te subst. trujące, produkowane przez rośliny są dużymi cząsteczkami i nie mogą być pobrane przez korzenie. Żeby coś się dostało do wnętrza żywych komórek to w ich błonach komórkowych muszą być odpowiednie kanały. Wpisz sobie w wyszukiwarce "transport przez błony" - to powinno rozwiać wszelkie obawy.
              • obrobka_skrawaniem Re: Pozeczka 26.07.20, 09:55
                Jeszcze dodam, że nawet jedna roślina może mieć jedne części trujące a inne nie, np. trujący cis ma nietrujące osnówki nasion (te czerwone). Ptaki je zjadają (razem z nasionami, których nie trawią) i w ten sposób rozsiewają.
            • horpyna4 Re: Pozeczka 26.07.20, 10:02
              A czy zdajesz sobie sprawę z tego, ile roślin trujących ma części jadalne i pożerasz je z apetytem? Skoro w obrębie jednej rośliny nie ma przepływu (albo jest tak niewielki, że bez znaczenia) trucizn, to jak może być z jednej rośliny do drugiej?

              Do roślin trujących można zaliczyć ziemniak i pietruszkę, serio. Z ziemniaka najwięcej trującej solaniny jest w owockach, najmniej w bulwach, ale i w tych są niewielkie jej ilości. Z kolei u pietruszki jadalny jest korzeń i liście, a trujące nasiona; konkretnie zawarty w nich olejek eteryczny.
              • summerland Re: Pozeczka 27.07.20, 01:28
                Orientuje sie, ze niektore czesci tej samej rosliny moga byc trujace a inme jadalne. Ponoc tak jest tez w przypadku pomidorow gdzie tylko owoce sa jadalne a reszta trujaca.

                Zaciekawilo mnie tylko czy jest mozliwe zeby porzeczka pobierajac wode z gleby mogla wraz z woda pobierac substancje trujace jakie wytwarza hortensja.
                • obrobka_skrawaniem Re: Pozeczka 27.07.20, 15:31
                  Nie może.
                  1. Korzenie są przystos. do pobierania wody i pierwiastków, a nie zw. organicznych, którymi są owe trucizny.
                  2. To, że roślina zawiera zw. trujące nie oznacza, że wydziela je do gleby, a opadłe liście szybko się rozkładają, w dodatku przed ich zamarciem roślina wieloletnia rozkłada większość związkow i wycofuje pierwiastki (zostawienie ich byłoby rozrzutnością).
                • dar61 Każdy owoc jest jadalny, ale czasem raz? 29.07.20, 15:41
                  Choć jest znane oczyszczanie zatrutej/ zasolonej gleby przez posadzenie na niej jakichś roślinnych nasadzeń drzew, krzewów itd. - choć to nie jest tak do końca skuteczne - to przekazywanie składników roślina-roślina nie.
                  Nie padło tu jeszcze pytanie, w jakim wieku są ewent. dzieci chętne na owoc z krzewu [...], ale to nieci inna dziedzina.
    • dar61 Co nam rzecze smorodina 26.07.20, 17:04
      Aby pytanie główne nie było tak …samotne, warto coś zanalizować nt. korzeni i gleby wokół roślin (a i powietrza*).
      Rośliny mają czasem zdolność dominowania swej przestrzeni na postać chemiczną - to powód, dlaczego wokół niektórych drzew, na ziemi, nie ma wsiewek innych gatunków, nawet tego samego - to zapewne ewolucyjna metoda czynienia sobie przestrzeni życiowej - znany z tej metody jest np. drzewiasty włoski orzech.
      Czy to przykład zatruwania swego otoczenia? Nie. To chemiczne znaczenie przestrzeni. Inne gatunki, nawet siewki samego drzewa, wyczuwają ten sygnał i się do niego stosują [zacienianie drzewa ma też w tym swoje znaczenie. W przypadku najprostszym do analizy - choćby tego orzecha - samo listowie swymi produktami rozkładu i składem znacząco zmienia chemizm gleby.
      Drugi sposób takiego oddziaływania od dawna znany jest dla tych z nas, jacy i jakie mają sprawne powonienie. Niektóre rośliny typu cebulowych czosnków, czy nawet por, nasycają swymi wyziewami strefę przykorzeniową - po zbiorach (bez przecinania tam korzeni) wyraźnie strefa przyległego do korzeni gruntu pachnie typowo dla tej rośliny. Można przypuszczać, że i inne, mniej intensywnie emitujące swe wonie, wyziewy, emisje rośliny mają taki wpływ na przylegający do nich grunt.
      My ludzie sami to zjawisko wykorzystujemy od dawna - po sąsiedzku wokół jednych wysianych/ posadzonych roślin wprowadzamy inne, w uprawie równoległej i w tzw. następstwie upraw na jednym miejscu czy nawet płodozmianie.
      Sąsiedztwo odpowiednie jednym gatunkom służy, wspomaga [korzeniowa mikoryza nieco idzie w inne rejony współpracy], innym przeszkadza. Podejrzewam, że to wielotysiącletnia obserwacja takich oddziaływań wykwitła właśnie wiedzą ogrodowo-warzywnikową. Wiedźmini i wiedźmy zielarze/ zielarki też wiedzieli więcej, niż dziś botanicy czy fito-fungo-fizjolodzy.
      A cała taka wiedza wzięła początek chyba od pytań takich, jak tu startowe, nie do końca panikarskie.

      */ Słynna - i już dawna - wiedza o błyskawicznym porozumiewaniu się roślin wyziewami na granicy ponoćmikrogramów/ km3 w przypadku ich zgryzania i skubania przez roślinożerców (żyrafa kontra afrykańska akacja). Dziś ta wiedza o aero-feromonach roślinnych jest już mocno badana i chyba dość nas, ludzi zawstydzająca.
      Nie byliśmy pierwsi, co gadaliśmy do sąsiada: uwaga!… ;)
        • dar61 Po co nam Allium 29.07.20, 22:46
          ...jak wpływa czosnek na piwonie...

          Zdalnie?

          Cebulowate (te z dużą porcją w sobie związków siarki) mają ponoć działanie - w glebie - odstraszające wobec pewnych owadzich szkodników roślin okopowych.
          Zachwala się je uprawiać równolegle (współrzędnie, naprzemianrzędnie) przy np. marchwi.

          Jeśli sąsiedztwo roślin zapobiega atakowi (nadmiernemu?) ślimaków, to i peonie mogą mieć jakichś szkodników.
          A czosnki ozdobne piykne są, choć kwitną nie za długo.
          • apersona Re: Po co nam Allium 30.07.20, 13:49
            Czosnek i ozdobny i jadalny, piwonia w sumie lekarska ale nabyta dla kwiatów, jednak od kilku lat wypuszcza co roku jedynie 2 marne listki jak zaraz po posadzeniu. Im bardziej dbam o piwonię tym lepiej rośnie czosnek obok.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka