bren-ton 07.03.25, 14:31 Jesienią przynioslem coś z roślinami do ogrodu zimowego>teraz zaczęło robić dziurki w liściach kanny. Jeśli ktoś z państwa ma pojęcie co to i w jaki sposób zwalczyć to bardzo będę wdzięczny za pomoc. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
dar61 czy w czasie... 10.03.25, 23:00 W czasie deszczu - i kowidu - dzieci się aby nie nudzą? Odpowiedz Link Zgłoś
bren-ton Re: czy w czasie... 11.03.25, 11:23 No masz ci los daro zamiast poradzić to mu się żarty trzymają >gwoli informacji u mnie deszcze nie padają póki co i niebo niebieski jak pełni lata:-) Odpowiedz Link Zgłoś
dar61 Czas p[a]gody 11.03.25, 12:03 '...daro zamiast poradzić to...' Wyceniając fraktalizację problemu - na etapie wstępnym - zdumiewa regularność otworyzacji liścia. Zwykle zniszczenia blaszek liściowych bywają po prostu nieregularne, stąd me wyjściowe zadumanie. Inna rzecz, że może to roślina bardzo czuła na nawet drobne uszkodzenia - typu za mocny chwyt dłoni czy przytrzymanie [równą linią] przez np. skrzydło okienne, gdy tę zieloność może stawianio na parapet . Inna rzecz, że ten liść wygląda na pierwszy etap zamierania. Czy to złudzenie zdjęcia pod światło, wiedzą autorzy fotki... Odpowiedz Link Zgłoś
bren-ton Re: Czas p[a]gody 11.03.25, 21:06 Zdjęcie zrobione pod światło po to by bardziej uwidocznić rodzaj dziurkowania owad na pewno grasuje w nocy bo dzisiaj rano znalazłem na innym liściu pozioma wycinankę. Odpowiedz Link Zgłoś
dar61 Czas plastra 12.03.25, 14:36 Aż mi to wygląda na macerację chemiczną, kontaktową tkanek [po kapnięciu żrącą, drażniącą chemią?] - jakby się osłabiły i teraz niszczeją dalej, wokół przez sam ciężar liścia już osłabionego... Jeśli to byłby owad - to dlaczego teraz, na wiosnę się ujawniłby? Żer uzupełniający na przednówku - przed wyruszeniem gdzieś za okno, na nową ruń? Zwykle zimujące gdzieś za szafami owady wiosną, przy wabieniu słońcem, są mocno osłabione, niemrawe, wyczekują gdzieś koło szyby, by im okno uchylić. Słowem - pogrzebałbym w samej donicy, czy aby nie bytuje ten domniemany poodjadek in situ, a jak nie, to można by - chroniąc przed wspinaniem - dookolnie obkleić donicę mocno klejącą taśmą [dwustronnie klejącą / nawet jakąś mazią omaziać, by zlokalizować szlak docelowy. Niekiedy mozna rto z kuku-mąki i miodu uczynić - jak >> tu << o tym mówią. Oczywiście wszystkie co smaczniejsze doniczkowe zieloności można by oblec w (lekko drucikami usztywnione) siatkowane gęsto woreczki typu stara gęsta siatkowana firanka. Albo postawić kamerkę / znudzonego kota... Niech szukają amatora tkanki miękiszowej. Odpowiedz Link Zgłoś
bren-ton Re: Czas plastra 12.03.25, 21:04 Jestem bardzo wdzięczny za tak obszerną informację> postaram się wykorzystać wszystkie wskazówki > kamerkę już włączyłem i jeśli coś uchwyci natychmiast prześlę:-) Odpowiedz Link Zgłoś
dar61 Czas mroczny 13.03.25, 10:04 '...wszystkie wskazówki...' To nie tyle wskazówki, ile medytacje doniczkowe. My tu sobie o kamerkach, a trzeba by i dojść sedna - bo jeśli ten - nieznany nam bliżej - zielony okaz jest świeżo kupiony (i nawet tropiki pamięta), może importować ze sobą jakiegoś większego liściożera, skolopendrę, może i kameleona? Onego czasu - np. w dostawach bananów i innych smaczków - w sklepach średniopowierzchniowych znajdowano pasażerów na gapę... '...kamerkę już włączyłem i jeśli...' Na ... podczerwień nocną? Okaz doniczkowy doświetlany? Odpowiedz Link Zgłoś
bren-ton Re: Czas mroczny 13.03.25, 22:09 To zwykła canna indyka z pewnością kiedyś przywędrowała do Polski z ciepłych krajów ale moje są udomowione >od lutego zaczynam podlewać i wystawiam do światła:-) Odpowiedz Link Zgłoś
dar61 Czas roktemowy 14.03.25, 07:10 '...Rok temu nie było nic na liściach...' Kiedyś to, paniedziejaszku, były zimy... Wszelaka niepotrzebna mała gadzina była wymrażana i redukowana. Jak śnieg spadł, to leżał. Jak kwitło, to w końcu kwietnia A teraz to nawet w lutym zgłaszają, że zgłodniały kleszcz na psince w dom wjeżdża, Dara Sześć+Jeden w marcu komar ściga w ogrodzie [sic!], alarmują w internetach, że ludziom po ścianach mieszkań łażą nieznane tam dotąd owady - a Bren-Tonowe zdonicowane zieloności coś zgryza... Bo kto to widział, by w grudniu, w ogrodzie Dara61, tuż przed kwitnieniem Wawrzka z Wilczym Łykiem i pyleniem leszczyny, zakwitały drugi raz w roku takie np. pigwowce... A kiedyś? Nie do pomyślenia, Panie i Panowie Dziejaszki! Że też Horpyna tego nie doczekała... Odpowiedz Link Zgłoś
bren-ton Re: Czas roktemowy 14.03.25, 19:43 To prawda rok minął jak z bata strzelił >przyroda robi swoje > a propos ocieplonego klimatu to chciałem niniejszym ogłosić że w moim mateczniku przeżyła juka którą wcześniej mieliśmy w domu >nikt nie pomyślał o tym że może przezimować > miała iść do kompostownika a ze wystawiona była w miejscu dosyć zacisznym to ma się dobrze no i chyba w ramach eksperymentu zostawię ale co ciekawe że część młodych palm które mam w mateczniku świetnie sobie poradziły tej zimy i chyba się zahartowały:-) Odpowiedz Link Zgłoś
dar61 Czas juko taki 15.03.25, 06:47 '...w moim mateczniku przeżyła juka którą wcześniej mieliśmy w domu [...] zacisznym [...] część młodych palm które mam w mateczniku świetnie sobie poradziły tej zimy i chyba się zahartowały...' Ponoć już dawno u nas w gruncie bytują na stałe juki, co minus dwudziestu się nie boją. Niech Ben-Ton uważa z palmami - znajomi mego śp; Ojczulka uprawiali w ogrodzie polskim bambus - ci, co od nich om z ogrodem odkupili, ledwo ten zagajnik bambusa wykarczowali. Mój ogrodowyi przezścienny śp. sąsiad onego czasu na zimę z ogrodu ewakuował agawopodobną piękontkę, jaka z donicą miała ze ćwierc tony - uoidobał sobie na to przedsionek mej klatki schodowej, dość ciepoły iu widny. Od kiedy zlikwidowano tam i podzielono centralne ogrzewanie, jeszcze za jego [sąsoada] życia przetaszczyłem za zgodą sąsiada tę agawę gigant do pobliskiej szkoły, a tam młódź agawie wydłubywała kolce i wierciła liście... Opisywałem to tu onego czasu, dopowiadając, iżem onego czasu zoczył dziwną konstrukcję w Międzrzeczu [jeszcze niestety] Wielkopolskim - otóż na ogrodzie obok willi, na piedestale, królowała giga-agawa w wyniosłej donicy. Miała ta wyspa zielona coś pod trzy metry w czubie. Dopytałem przez płot jakiegoś zdybanego tam jegomościa, cóż to - ponoć tę agawę na tychże szynach na wiosnę wysuwa się tam na ogród z sąsiedniego tam garazu, a jesienią wręcz przeciwnie. Może się ten patent przyda amatorom tropikalnych cudeniek, w Polsce je promujacym, Kumie Ben-Ton? Odpowiedz Link Zgłoś
bren-ton Re: Czas juko taki 15.03.25, 11:35 Szanowny Paniedzieju> przesyłam zdjęcie juki /choć nie zamawiane/a i na dokładkę trochę młodzieży którą zeszłej jesieni zapomniał bym byl zabezpieczyć >myślałem że już moje oczy jej nie zobaczą, alisci mało sroga zima oszczędziła >mam więc płoną nadzieję że wśród wiekuiście jednakich ogródków będą spełniały >choć roków sporo zejść musi zanim ład jako taki zaprowadzę by pretensyj nie było i wyglądem swym oko cieszyły:-) Odpowiedz Link Zgłoś
dar61 Czas bez r 15.03.25, 23:18 W całej tej naszej wymianie słów nie padło ni razu, skąd Kum B-T śle swe słowa. Nie chodzi mi o wymuszenie tego, ale zrozumienie, czy aby to nie np. południe Europy, może jej nadatlantycki skraj. Tam pono różne juki się dobrze zimą europejską mają, nie wspominając o palmach, a w Polszczech to czasem loteria. Mam znajomego, jaki w ogrodzie coś chyba z dekadę hod... uprawiał araukarię, już pono kilkumetrową. Dawnom go widział, więc nie wiem, czy ona jeszcze żywa. Mnie się z takich w Polsce rzadkości udaje - już kilka dekad - hod... uprawiać obok domu tylko kasztan jadalny, o czym w tym forum nieraz dawałem świadectwo. Ta juka u Bren-Tona ma - jak można wywnioskować z fotki - mocne wsparcie ściany, jaka może ją wspomagać na kilka sposobów... Jak już tak wielekroć skręciliśmy od zadanej pierwotnie tajemnicy, to pozwolę sobie przeprosić za ostatnią mą pisowniana nonszalancję i multum literówek [rzadko pisuję w forum o świcie] - oraz za zdeformowanie miana Wątkozakładźcy i zgubienie tam jednej litery. Wymyślona tak nowa wersja ma u swego początku tajemne „Ben”, dość popularne tam ówdzie, jest nawet smaczna. Też i jako ibn... Odpowiedz Link Zgłoś
bren-ton Re: Czas bez r 16.03.25, 11:19 Nie ma co przejmować się literówkami >szkoda na to czasu tak czy inaczej sztuczna inteligencja wkrótce wyreczy nas i będzie za nas pisała i podpowiadała czy mamy wypić kawę czy herbatę:-) ponieważ moje chwasty spędzają ci sen z oczu to odpowiem tak że byłem na tym forum lat dobrych kilka no i później właśnie przyszła pandemia i wojna no i trochę się u mnie pozmieniało>co do klimatu to masz rację no jest taki dziwny bo czasami można porównać do polskiego bieguna zimna a czasami śródziemnomorskiego>jeśli wejdę na drabinę z lornetką to widzę też czasami Zakopane:-) apropos forum >denerwująca jest niezliczona ilość reklam >gdy pisze się w komórce to zupełnie irytuje mimo że wyłączyłem wszystkie możliwe reklamy to i tak wpadaj niezliczona ilość i trzeba zapytać czy u ciebie też tak jest? Odpowiedz Link Zgłoś
dar61 Czas bez r[eklam] i bez [dziu]r 17.03.25, 20:01 '...Nie ma co przejmować się literówkami...' Czasem się sądzi, że nasza pisanina w strefie publicznej musi być zgodna z normą jako szacunek dla czytelnika. Sztuczny szacunek takim nie byłby. Temat klimatu zostawmy na inną okazję. A propos aproposa reklamowego - nawet w androidowym radiotelefonie typu smartfon mam przeglądarkę z rodziny producentów oprogramowania antyreklamowego*. Ta wersja w porównaniu do innych tam pierwotnoie wbudowanych miała tak mało [głównie statycznych] reklam, że nie pamiętam, by potem mi w żeglowaniu po e-Niwie przeszkadzały. Tę różnicę dostrzegałem jedynie wtedy, gdym otwierał coś w tej drugiej, bo wbudowane strażniki i skrypty z przesadną starannością np. blokowały mi start jakiegoś filmiku lub pobranie jakiegoś załącznika czy nawet grafiki. Inna rzecz, że rzadko ostatnio zerkam w czeluść Netu smartfonem - z przyczyn wielu, głównie małoformatowych... Wpisywanie komentarzy via smartfon stosuję rzadko, bo staram się, by ten telefon nie zastępował mi życia. Stąd nie mam kłopotów z autouzupełnieniami czy z natrętnym wbudowanym słownikiem. Nie irytuje mnie to, czego i Kumowi życzę... No i tak od domniemanego robaka zwekslowaliśmy do e-robaków... Nie wiadomo, czy cały ten wątek będzi miał znaczenie ... ponadczasowe, poradnikowe. Taerz czekamy tylko na wieści od Bren-Tona i od jego Dziurkacza... */ Teraz też piszę pod pieczą przeglądarki CCleaner Browser, w odwodach czeka Avast Secure Browser i następna, nieco mroczna. Tę drugą pooklejałem skryptami dodatkowymi [rozszerzenia i addony] - na obu nic mi nie miga i nie zasłania. Niechże Kum z nimi poeksperymentuje. Nie zdziwię się jednak, jeśli się i one z czasem zdeprecjonują - tak jak się stało z półtuzinem innych, jakie trenowałem byłem, do których, a jakże, znów białą listę zmodyfikowano, bazując na dotacjach, donacjach i łapówkach od reklamotwórców, no i psując je użytkownikom... Odpowiedz Link Zgłoś
dar61 Czas pluskwam perfektny 17.03.25, 20:43 '...przesyłam [...] alisci...' A juści, liści sporo, atoli gwoli tego, co je zaboli, to na miejscu Acana owe zieloności zdonicowane, właśnie zimą (było coś takiego u nas, ale chyba już nie będzie w tym stuleciu - chyba że pode samiućkim Zakopanem) nie tyle luzem bym trzymał, ile bym w zaciszu ogródka - lubo jakowegoś błonia - zadołowałbym, nawet lekko oprószył czymś prószystym, nawet glebą - bo jeśli śniegu zimą nie ma - i nie będzie (i nie będzie w forum żalów ni psioczeń na rozrastrające się na akapitów kilka zdanie, jakie w smartfonie się trudno ogarnia) - to zagrożenie wymrożeniem i wysuszeniem przez mróz może być spore, zielonościom groźne... Swoje do powyższej obserwacji dodałyby bardzo lubiące zimę niezimową pajęczaki. Ale to nie to forum chyba. Odpowiedz Link Zgłoś
bren-ton Re: Czas pluskwam perfektny 19.03.25, 21:38 Sprawdzałem też pajęczaki >niestety nie znalazłem podobnych otworów robionych tylko poziomo>póki co obciąłem wszystkie liście które były wątłe > podlałem odpowiednią miksturą na wzmocnienie i rzeczywiście polewka spowodowała iż kanny bardzo szybko rosną> Odpowiedz Link Zgłoś