Dodaj do ulubionych

Wierzba pleciona

26.06.24, 01:02
W kwietniu posadzilismy wierzby plecione.1,80cm.Niby cos listka zaczely wypuszczac ,to jak juz myslelismy,ze ładnie sie przyjęły to liście zrobiły sie suche,a większosc plecionki zrobiła sie brązowa i nawet nie wypuszcza bocznych nowych pedów.Czy to możliwe,że zmarnowałam je przez jednokrotne nawożenie.Podlewane byly prawie codziennie,ale moze za mało.Możliwe,ze od słońca?Czy one odżyją?
Obserwuj wątek
    • kiki8008 Re: Wierzba pleciona 26.06.24, 13:41
      Dodaje zdjecia ,troche przerobione,aby było widac te brazowe witki
      • obrobka_skrawaniem Re: Wierzba pleciona 04.07.24, 19:17
        W takiej sytuacji korzenie powinny wyjść dołem, a od kwietnia powinno być ich dużo. Wygląda na to, że rośliny były za słabo nawadniane (rosły w słońcu, wiosna była ciepła i sucha). Może już kupiłaś je w kiepskiej kondycji.
        Usuń te doniczki i zasadź w przygotowane doły, porządnie podlewaj 2 razy dziennie. Nie nawoź niczym dopóki nie wznowią wzrostu.
        Jeśli nie masz doświadczenia w sadzeniu drzew i krzewów to obejrzyj jakiś film o tym.
    • dar61 Splecione warunki 28.06.24, 16:25
      Ależ posucha i pomór w forum...

      Spróbujmy - wersja [prawie] maksymalistyczna*:
      '...W kwietniu posadzili[ś]my wierzby plecione.1,80[ ]cm....'

      Jeśli to było w Rzplitej na niżu, to za późno, by zachować naturalną wilgoć gleby. Ostatnimi laty nawet leśnicy w Polsce zaczynają sadzenie już w lutym [tak, tak!] i marcu. A co cenniejsze liściaste - jesienią, bo ona zapewnia jeszcze kilka tygodni rozrostu korzeni, nim ziemia zmarznie na kość.
      Oczywiście też ta jesień jest ostatnimi laty, jako fenologiczna pora roku, mocno przesunięta w stronę pory zimowej.
      Niżej podpisanemu w ostatnich dwu dekadach przyszło czekać z [prze]sadzeniem jesiennym do końca grudnia - ostatnio, po udawanym ataku zimy [bez zmrożenia gruntu], kończył te roboty w styczniu[!].

      '...Czy to możliwe,[ ]że zmarnowałam je przez jednokrotne nawożenie.Podlewane by[ł]y prawie codziennie,[ ]ale mo[ż]e za mało...'

      Jeśli chemicznie i jeśli przekroczona była dawka...
      Wierzba to - zwykle - szybkorosnący żarłok... Jednak startowe [chemiczne, mineralne] nawożenie to jak dla mnie przesada...

      Nauczała i napominała tu od lat nasza mentorka (od niedawna śp.) Horpyna i jej pomocnice w forum, że bardzo łatwo jest posadzone krzewy/ drzewka/ rośliny doniczkowe przelać, zalewając im systemy korzeniowe i je niedotleniając.

      Sadzonym w gruncie może takiemu błędowi sprzyjać źle przygotowane (lub nawet nieprzepuszczalne - typu glina i ciężki ił) podłoże, jakiemu np. oszczędziliśmy dosypki żwirowej - lub nie rozpoznaliśmy podściółki z taką warstwą nieudrażniającą [gruzowiska i składy niezużytego palonego wapna].
      Znam przypadek pewnej szkółki leśnej, jaką całą wykonano na płycie gruntu [dowiezionego?] stanowiącego pewną przeszkodę wręcz mechaniczną [zbyt sprasowaną ciężkim dowożącym sprzętem?] - posadzone tam szpalery niektórych krzewów dopiero po kilku latach próbowały przerosnąć tę płytę, ale zaczęły masowo usychać.

      Owszem - nawożenie źle dobrane może być często zagładą chemiczną dla korzeni.
      Bywa nim nawet nadsypka zbyt chemicznie aktywnych kamiennych grysów, jakie - po spłukującym to deszczu - infiltrują w sferę korzeni jakiejś czułej na chemizm gleby rośliny.
      Niżej podpisanemu taki psikus wersji ozdobnej zasypki się zdarzył ładny kawał czasu temu, po jakim dalej ściółkuje glebę i donice różnymi skałkami, ale są to już przepłukane przez epokę lodowcową i rzeki otoczaki różnej granulacji, jakie go nigdy nie zawiodły w funkcji ozdoby plus osłony przed wysychaniem gleby/ donicy.

      Wracając do nawożenia - praktycznie nigdy nie powinna w funkcji zasilania korzeni sadzonek zawieść domieszka w mieszance podłoża nawozu na postać próchnicy. W ilości nawet sporej, jeśli grunt jałowy typu żwirowaty i tym bardziej dużej, jeśli sadzonka ma być np. w przyszłości okazała, nawet jako drzewo.
      Zawodziłaby próchnica zbyt świeża - taka potrafi nawet przegrzać strefę korzeni i je wręcz odwodnić - butwiejąc nadal.

      Taka mieszanka glebowa to (składniki objętościowo 1:1:1) np. grunt mineralny / próchnica ogrodowa / torf odkwaszony - lub wręcz przeciwnie, wg potrzeb rośliny - a dla kalcyfilów nawet dolomit albo wapienne wstawki, ale ostrożnie i wręcz z próbowaniem i testowaniem mieszanki próbnikiem odczynu pH].
      Leśnicy i ogrodnicy od dawna stosują też dodatek do gleby na postać (albo podsypki, albo namaczanie korzeni - już po rozpuszczeniu h-ż w wodzie) dodatku hydrożelu. Przy sadzeniu w przed[ty]dzień upałów to wręcz zbawienie.

      '...Niby coś [z] listka zacz[ęł]y wypuszcza[ć, ]to jak ju[ż] my[ś]leli[ś]my,[ ż]e ładnie si[ę] przyjęły[, ]to liście zrobiły si[ę] suche,[ ]a większo[ść] plecionki zrobiła si[ę] brązowa i nawet nie wypuszcza bocznych nowych
      pędów
      ...'

      Oby - wierzby to twarde zawodniki, ale nie wróżyłbym takiego odrastania masowego, na każdym pędzie.

      Ostatnia opcja, najsmutniejsza i najtrudniejsza do wyśledzenia, acz możliwa po badaniach nawet w laboratorium i pod mikroskopem - choroby grzybowe. Bywa, że zawleczone jeszcze ze szkółki! I na korzeniach, i we wnętrzu pędu.
      Onego czasu zabijały całe plantacje wierzb.
      Znawcy mogą je rozpoznać po makrofotografiach i z zewnątrz, i przekroju pędu... Mam kumpli ze szkółek, jacy się tego douczają na okresowych szkoleniach (bo finansowo za swe błędy odpowiadają).

      Metoda badań? Pobranie reprezentacyjnej próbki roślin / próbki gleby spod sadzonek - i do stacji ochrony roślin w te pędy [jak najszybciej], bo martwicę trudno się bada, jeśli upał to wysuszy na wiór.

      Mniemam, że sadzonki w tej postaci i masie niemało kosztowały...
      Sądzę - na przyszłość i przy repecie [zażądałbym zniżki, jeśli firma ma renomę i domysły o spawstwo są i po stronie dostawców] - że warto zatrudnić do zakładania takiego żywopłotu firmę, jaka weźmie odpowiedzialność i za wykonanie, i za efekt.
      Czy - a propos poniższego ostatniego cytatu - taki wykonawca weźmie odpowiedzialność za przyszłą pogodę i np. podlewanie plus nawożenie, wątpię, acz są firmy świadczące usługi permanentnie...

      '...Możliwe,[ ż]e od słońca?[ ]Czy one odżyją...'

      Z taką wręcz myślą chciałem rozpocząć całą analizę - że pogoda potrafi ostatnio w Rzplitej sprawiać psikusy** nawet fachowcom/-czyniom i wieloletnim prakty[cz]kom.
      Na pogodę - i nietrafione czasy sadzenia - prócz hydro[agro]żelu są stare [odświeżone] metody - sadzenie z [korzeniową] bryłką.
      Ale czy takie zestawy plecionek szkółki wierzbowe sprzedają? Chyba powinny.
      A jeśli Wątkozakładaczka sama - i samotrzeć/ samodwój - plotła te swoje witki, to ma chyba praktykę, powtórzy sploty - i nam się wynikami i fotkami pochwali, w przyszłości zasilając poradami niniejsze Forum, bo ono tego baaaaaaaaaaaaaaaaaaaardzo wymaga.

      Więcej neo-Horpyn!

      /* Warto by wersję tę [np.] poddać obróbką skrawaniem...

      /** Latoś niżej podpisany ma kilka porażek z przesadzaniem, choć sadzonki były ukorzenione i wielolatki...
      Ale powtórzy i się upewni.
      • dar61 Spawanie sprawy 28.06.24, 16:41
        U Dara61:
        '...domysły o spawstwo..'

        O spRawstwo.

        A! Jeszczem nie dopisał tam powyżej, że jak na 1,8 m [nawet zangliosasiałe 1,8m], to jest co przesychać i co atakować grzybozą.
        .
        Wersję ze skrapianiem szpaleru przez psa odcedzinami pomijam, bo musiałby chyba mieć ponadnaturalne ... możliwości, a i pomagierów w tym ... dziele. I dostęp, i konkurentów, żądnych odświeżenia sygnału zapachowego w rewirze swym, rewirze bez granic i płotów...

        Wersję z zawistnym sąsiadem/-dką też mam w odwodach, bo znam przypadki skrytej ingerencji randapopochodnej, a i wersję z wrzątkiem, ale to kolega opisywał, że to stosował jako zemstę polit-pochodną uczelnianą i sprzed dziesięcioleci, więc odpuszczam, spór umarł wraz z osobowym celem metody, acz notuję jako opcję.
        I nie pochwalam!
    • obrobka_skrawaniem Re: Wierzba pleciona 28.06.24, 17:00
      1. Sprawdź czy pędy są żywe. Jeśli uschły to nic się już nie da zrobić, ew. może odbić od korzeni, ale to już nie będzie plecionka.
      2. "Czy to możliwe,że zmarnowałam je przez jednokrotne nawożenie."
      To zależy czym były nawożone, w jakiej dawce i kiedy. Nie nawozi się roślin przez pierwsze 2 tyg. po posadzeniu. Nawozami mineralnymi łatwo jest przenawozić, zwłaszcza gdy gleba jest uboga w próchnicę.
      Jeśli pędy są żywe a podejrzewasz, że przesadziłaś z nawozem to trzeba go wypłukać z okolicy korzeni- mocno zlać ziemię wokół roślin.
    • obrobka_skrawaniem Re: Wierzba pleciona 28.06.24, 17:42
      Jeszcze jedno: sprawdziłam czy rośliny były ukorzenione?
      Obejrzałam filmik, w którym było powiedziane, że te pędy są tylko wsadzone do doniczki i trzeba je tam zostawić do ukorzenienia. Dopiero potem wysadzić do gruntu.
      • obrobka_skrawaniem Re: Wierzba pleciona 28.06.24, 17:43
        Poprawka: sprawdziłaś
        • kiki8008 Re: Wierzba pleciona 30.06.24, 14:32
          Nie sprawdzaliśmy,w ogrodnictwie powiedzieli,ze zasadzic razem z doniczka i tak zrobilismy.Zaznacze,ze moja siostra tez tak zrobila i maja juz bujne czuprynki.Hmmm
          • obrobka_skrawaniem Re: Wierzba pleciona 30.06.24, 16:12
            Zawsze warto obejrzeć bryłę korzeniową kupowanej rośliny.
            Może siostra ma inną glebę, może częściej podlewała itd.
            Jeśli rośliny są w doniczkach to możesz jedną wykopać i obejrzeć co się dzieje pod ziemią. Może wystarczy usunąć doniczkę, bo ona ogranicza rozrost korzeni. To są duże rośliny i trzeba dać im miejsce dla korzeni.
            Dopóki pędy są żywe (zaschnięte łatwo odróżnić , łamią się łatwo) to są do uratowania.
            • kiki8008 Re: Wierzba pleciona 01.07.24, 14:09
              Dziękuje za konkretne odpowiedzi.Moze byc,ze to przez doniczke.Sprawdze.
            • kiki8008 Re: Wierzba pleciona 02.07.24, 20:16
              Sprawdziłam jedną i faktycznie doniczka ogranicza rozrost wiekszosci,niektore powypuszczaly korzenie,jedne wg.Tak wiec myśle,że usuniecie doniczek pomoze.
              • dar61 Donicowanie do niczego 02.07.24, 21:27
                '...faktycznie doniczka ogranicza rozrost wiekszosci...'

                Z jakiego materiału te donice i na jakim obwodzie?
                • kiki8008 Re: Donicowanie do niczego 03.07.24, 18:24
                  Sytuacja wyglada tak,ze opisuje teraz wierzbe co jest zasadzona w dużej donicy i ona ma doniczke ucięta od spodu.Zdjecia pokazuja jak wyglada.
                  • dar61 Sytuacja in situ 03.07.24, 22:39
                    Wiele lat temu, kiedym zobaczył to pomysłowe wierzbowe rozwiązanie na żywopłot w łuki spleciony, bardzo mi się to spodobało.
                    Ale nie znalazłem wtedy obrazów, jak wyglądałby ten żywopłot np. po kilkunastu latach, czy wymagałby wtedy nadal intensywnego cięcia, aby się nie rozszalał i nie zdziczał.
                    Najciekawsze w tym jest, które dokładnie gatunki wierzb nadają się na takie konstrukcje, a jakie nie, bo zbyt chętne są rosnąć jako grubaśne drzewo.

                    Przypomniałem sobie, żeśmy tu w Forum to już obrazowali, że znalazłem wtedy w Nowym Tomyślu wielgachny taki okaz wytworzony tam w mieście na klombie, na kształt gigantycznego kosza spleciony - na, zdaje się, Festiwal Wikliniarski, tamże chyba cykliczny. W swym pomyśle miał być na lata. Nie sprawdzam, czy nadal tam stoi.

                    A wracając do okazów nam okazanych - czy producent / pomysłodawca zaleca tak sadzić tę plecionkę w ziemi razem z tą donicą?
                    Czy to miałoby jakoś trzymać w ryzach te krzaczki i nie pozwalać im się rozszaleć w poziomie korzeni?
                    Dystrybutora / sprzedawców to pomysły czy Wasze, użytkowniczek/-ków, by te resztki donic tak zostawić?
                    Macie tam wokół sadzonek w gruncie jakąś intensywnie rosnącą darń?
                    Jaki macie pomysł na te zielone ciekawostki po latach kilku[nastu]?
                  • obrobka_skrawaniem Re: Donicowanie do niczego 05.07.24, 07:50
                    Odpowiedź masz na górze wątku, źle mi się wstawiła.
                    Prawdę mówiąc słabo widzę te zdjęcia na małym ekranie, ale próbuj ratować rośliny.
                    Zdziwiło mnie, że można sprzedać nieukorzenione drzewa czy krzewy. Czy sprzedawca informował o takim stanie?
                    • kiki8008 Re: Donicowanie do niczego 05.07.24, 09:54
                      Sprzedawca nic nie mówił na ten temat,wg nie pytalismy,bo pojecia o tym niewiele.
                      Tamte na poczatku postu co w ziemi z doniczkami caly czas listka rosna,podlewamy częściej i to sporo.
                      Ale ten jedyny co był posadziny w duzej donicy i ze sciętym dnem,to był ładny i nagle liscie wysuszone.Mysle,ze od tych upałow co byly i mało podlewane.Teraz jest tak zalany,ze musi cos wypuscic,jest na mojej obserwacji.
                      Napisze jak cos sie zmieni.
                      Ale to potrwa.
                      Pozdrawiam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka