Dodaj do ulubionych

Barwinek-sposób nań

08.04.14, 21:25
Witam.Czy ,zeby pozbyć się barwinka jest tylko jeden sposób-wyrywanie ?Co jesli zostaną się tyci korzonki ?Pozbyłam się przy pomocy wideł ,teraz zastanawiam się czy mogę położyć agrorłókninę i wysypać korą ???Ponoć będzie odbijał?
Obserwuj wątek
    • solejrolia Re: Barwinek-sposób nań 09.04.14, 08:20
      no prawdopodobnie będzie odbijał, ale nie na tyle, żeby nie wyrwać, żeby nie poradzić sobie, skoro większość już wykopałaś.
      ba, u mnie spod maty wylazł po +- 7latach- nawet nie wiedziałam, ze tam kiedyś rósł barwinek. (ale ja szczerze sie ucieszyłam;-) i skoro dał radę wyleźć, to znaczy, że to jego miejsce:-)
    • dar61 Barwinkolub - sposób dlań 10.04.14, 23:13
      A niektórzy wręcz uganiają sie z nim...

      - PILNE
      Barwinkoluby!
      Dnia tego a tego, jeśli stawisz się pod adresem ogródkowym tym i owym z własnym narzędziem tym lub tym, pozwoleństwo entuzjastyczne dostaniesz na wykopanie z korzeniam - a niech stracę - a nawet z porcją naszej ziemi lekko pono piaszczystej - całego naszego ukochanego barwinka. I to darmo. Byleś się z tym uwinął do dwunastego dnia miesiąca bieżącego, tak do siedemnastej czasu środkowoeuropejskiego, bo już następcy jadą do nas kurierem słani.
      [ogłoszenie niniejsze jest darmowe, ale jeśli kto będzie je zrywał ze słupka ogłoszeniowego, to mu ręce i nogi powyrywamy, z przyległościami]
      [podpis nieczytelny]
      Mieszkańcy ogródka pod adresem ogródkowym tym i owym
      PILNE

      ***
      Nasz, niebieskooki, użyczony - metodą powyższej podobną - nam przez sąsiada, mnoży się ku chwale klombu miejskiego.
      Białooki - zakupiłem byłem. Rośnie tak sobie ...
      • yoma Re: Barwinkolub - sposób dlań 11.04.14, 00:33
        Osobiście też dziwiłam się zamianie barwinka na agrowłókninę, lecz zmilczałam, gusta różne bywają wszak.
        • alaasa Re: Barwinkolub - sposób dlań 11.04.14, 02:19
          Wszyscy popełniamy błędy,ja również..dostałam niebieskie kwiatuszki i wkopałam.W sąsiedztwie barwinka rosły inne rosliny,bardziej wrazliwe,szlachetne (do pieszczenia).Nie pozwolę by mi je barwinek zadusił,przesadził trochę z ekspansywnoscią i przestałam go lubić, jest jak chwast.Takie rosliny powinny rosnąc w miejscach wyłacznie prywatnych,niech rosną tam do woli.Na barwinka powinno być pozwolenie(jest niesmiertelny)-raz wkopany pozostaje tam na wieki,poszerzając swój rewir.Wielu nieswiadomych ludzi sadzi śliczne niebieskie kwiatuszki... a później mają wielki problem.Gdybym miała las...
          Przejdzie przez matę ,czy nie??
          • enith Re: Barwinkolub - sposób dlań 11.04.14, 07:02
            Alaaso, znam ten ból. Podobnie jak ty uważam, że barwinek jest świetny wyłącznie tam, gdzie ma prawo się panoszyć. Nie nadaje się za to w ogóle na stanowiska, gdzie ma szanse zadusić delikatniejszych sąsiadów. U mnie zadusił hortnesję oraz ostro pcha się na bardzo wolno rosnącą azalię. Wycinam i wyrywam cholerę w cholerę, ale radośnie skurczybyk odbija.
            Pożądne wykopanie, a następnie przykrycie tkaniną i sporą warstwą kory powino pomóc. Barwinka możesz rozdać znajomym albo wystawić przed dom z napisem, że darmowe i na pewno ktoś biedaczynę przygarnie :-)
          • dar61 Barwinku - sposób ku/ kontra 12.04.14, 01:00
            Wprawdzie nie kocham tego barwinka aż tak, bym go traktował jako rzeczownik męskożywotny osobowy, ale sadziłem byłem barwinek z rozmysłem, w terminie, wielokroć, zdobyczny z mych piasków, i z podarunków - a on:
            - w cienistym cieniu cienia u stóp ościału vel mahonii, gdy nie była jeszcze ona taka jak dziś - zanikł;
            - w półmroku obok paproci - te stoją jako las, on sczezł;
            - pode leszczyną, wyprowadzaną z trudem na drzewiastą - już po nim ni śladu - a żurawka owszem, owszem [puk-puk-3x];
            - wespół zespół z poziomkówką, kole studniowej atrapki - szukaj go ze świcą, poziomkówka w kępach-kępiskach;
            - u stóp wspinającego sie po balustradzie schodów północnych bluszczu - ach gdzieżeś barwinku, gdzież [chlip];
            - u zbiegu tychże schodów i ściany, w uścisku trzech 1,5-metrowych już bukszpanów - bidoku, jeno po tobie zeschłe pędy sterczą;
            - u płota, ale pod kasztanem - exitus;
            - wsród kory pod kokoryczą - skradli go?
            - kole płota i pigwowców, pospołu z dąbrówką - jeszcze dycha...

            ... jest nieśmiertelny - raz wkopany pozostaje tam na wieki ...
            Taaak...
            • enith Re: Barwinku - sposób ku/ kontra 12.04.14, 01:35
              Nie kocha cię ten barwinek, oj nie kocha :-D

              U moich rodziców to samo. Mają ci oni taką głupią rabatę pod blokiem: pół metra szeroka, z pięć metrów długa, non stop w cieniu, zamknięta pomiędzy ścianą bloku a chodnikiem. Pomyślałby ktoś (ja na ten przykład), że to idealna pozycja na barwinka. A niech sobie rośnie na zdrowie, na wolność i tak się nie wyrwie, bo nie ma jak. Posadzonych przez mamę kilka sadzonek szczezło, nawet nie wiem kiedy. Posadzone rok później przeze mnie sadzonki też odeszły do Krainy Wiecznego Szczęścia. Pojęcia nie mam, co się tam barwinkowi nie podoba. Warunki ma idealne, ciemno, wilgotno, miejsce do galopu, a ten upiera się zdychać.
              • irenazu Re: Barwinku - sposób ku/ kontra 12.04.14, 06:01
                No to mnie chyba lubi. Ale tylko ten niebieski, bo zakupiony za wcale nie taniochę biały (3 lata temu) w tym roku wybujał aż 2 kwiatkami i roślinka ma może z 8 listków - mam nadzieję, że się rozbuja. U mnie rośnie nawet zagłuszany podagrycznikiem; rośnie w cieniu orzecha włoskiego wolny od towarzystwa na kupie gruzu lekko tylko przysypanej glebą; rośnie tudzież na piaskowo -glinianej grządce i tam go nie chcę, bo tam mam miejsce na inne rośliny. Ale daje się opanować czego nie mogę powiedzieć o szczawiku. To dopiero jest zaraza- już zastanawiam się, czy nie zaakceptować go jako roślinę zadarniającą, bo nie mam na nią sposobu:(
                • yoma Re: Barwinku - sposób ku/ kontra 12.04.14, 21:38
                  A mnie się ulągł czerwonofioletowy barwinek, nie taki fioletowoniebieski jak wszystkie :)
            • noname2002 Re: Barwinku - sposób ku/ kontra 14.04.14, 11:27
              w cienistym cieniu cienia u stóp ościału vel mahonii, gdy nie była jeszcze on
              > a taka jak dziś - zanikł;
              > - w półmroku obok paproci - te stoją jako las, on sczezł;
              > - pode leszczyną, wyprowadzaną z trudem na drzewiastą - już po nim ni śladu - a
              > żurawka owszem, owszem [puk-puk-3x];
              > - wespół zespół z poziomkówką, kole studniowej atrapki - szukaj go ze [i]świcą[
              > /i], poziomkówka w kępach-kępiskach;
              > - u stóp wspinającego sie po balustradzie schodów północnych bluszczu - ach gdz
              > ieżeś barwinku, gdzież [chlip];
              > - u zbiegu tychże schodów i ściany, w uścisku trzech 1,5-metrowych już bukszpan
              > ów - bidoku, jeno po tobie zeschłe pędy sterczą;
              > - u płota, ale pod kasztanem - exitus;
              > - wsród kory pod kokoryczą - skradli go?
              > - kole płota i pigwowców, pospołu z dąbrówką - jeszcze dycha...
              >
              > ... jest nieśmiertelny - raz wkopany pozostaje tam na wieki ...
              > Taaak...

              A ja go kocham za piękny kolor kwiatów i ładne liście, a rosnąć też mi nie chce :/ a taką mam dla niego idealną skarpę w półcieniu. I różne inne półcieniste miejsca w moim ogrodzie też mu nie przypadły do gustu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka