Dodaj do ulubionych

niezły marzec od miesiąca

02.02.15, 16:43
koło Nowego Roku rzeczywiście było parę stopni mrozu, ale od tej pory - ha ha, pamiętam zimniejsze czerwce ;) ; niby ostatnio też trafiły się przymrozki, ale w prognozie długoterminowej ma być około zera lub powyżej, i do tego, raz już miało być -6, a było -2; no więc, brać się za ogród?
zwłaszcza że ogród też uważa, że zima poszła spać - leszczyna kwitnie od dwóch tygodni, krokusy i szafirki normalnie pokiełkowały, o przebiśniegach już nie wspomnę, choć jeszcze nie mają kwiatów - jednym słowem, chyba przedwiośnie
Obserwuj wątek
    • horpyna4 Re: niezły marzec od miesiąca 02.02.15, 17:13
      Przebiśniegi jeszcze nie kwitną, ale widziałam u nich już kilka białych czubków. Mogą zakwitnąć za tydzień - dwa, w zależności od pogody.
    • enith Re: niezły marzec od miesiąca 02.02.15, 20:04
      Na zachodnim wybrzeżu USA to samo. Z wyjątkiem kilku wczesnych przymrozków w listopadzie i grudniu, mamy pogodę jak w kwietniu. Za to obrywa się ludziom na wschodzie. Tęgi mróz i potężne śnieżyce. Brr..., nie zazdroszę.
      U mnie w ogrodzie zaczęły kwitnąć przebiśniegi (te wczesne, elwesii), reszta dopiero wychyla łebki. Otwierają się powoli kwiaty ciemierników. Całą parą kwitną ceklameny dyskowate, moje ulubione kwiaty. Kwitną maluteńkie krokusy, pojęcia nie mam nawet skąd się wzięły. No i wczoraj po dokładniejszych oględzinach gleby wypatrzyłam żółte łebki cieszynianki wiosennej! Cóż to jest za cudaczek. Rzadka bardzo w obrocie, a kwitnie chyba przez dwa bite miesiące, jak jej miejsce podpasi.
      Faktycznie, dziwna ta zima.
      • horpyna4 Re: niezły marzec od miesiąca 02.02.15, 20:33
        Żółte łebki o tej porze miewają również ranniki. Będę musiała sprawdzić, czy się już pokazują.
        • enith Re: niezły marzec od miesiąca 03.02.15, 01:07
          Kocham ranniki, ale u mnie nie mają one racji bytu. Jak tylko wychylą żółte łepki z ziemi, zaraz zostają dosłownie skoszone przez pomrowy. Chyba tylko hodowla pod szkłem lub w pojemniku by się udała.
          • horpyna4 Re: niezły marzec od miesiąca 03.02.15, 07:30
            To rzeczywiście przykrość, pomrowy są paskudne. Wynika z tego, że ranniki nadają się tylko do zimniejszych okolic - żeby kwitły wtedy, jak jest mróz i pomrowy jeszcze śpią.
      • zettrzy Re: niezły marzec od miesiąca 04.02.15, 13:48
        he he, to miałam nosa, żeby wracać do domu... i tu coś dziwnego, bo kiedy przyjeżdżałam do Polski w latach 90-tych, zimy na Mazowszu zaczynały się wcześnie, kończyły późno, i bywały lute... a odkąd wróciłam z Nowego Jorku, czyli owego wschodniego wybrzeża, gdzie mrozy i śnieżyce, zimy w Polsce jakoś wyjątkowo złagodniały
        dwa lata temu też było ciepło w początku lutego, posadziłam całą łączkę pierwiosnków... no i po dwóch dniach przyszedł mróz, niebo pociemniało, i spadło z niego parę ton śniegu, który leżał na ziemi do połowy kwietnia... a kiedy już po Wielkanocy śnieg stopniał, moja łączka pojawiła się świeża, zielona i soczysta, tyle że kwiatki powiędły - ale nowe wyrosły w ciągu paru dni i kwitły przez miesiąc; po czym jeden zdecydował się kwitnąć ponownie, między Bożym Narodzeniem i Trzema Królami, bo kolejna zima była ciepła
        no więc chyba jednak ruszę w ogród i zacznę działać...
      • zettrzy Re: niezły marzec od miesiąca 04.02.15, 13:52
        he he, miałam nosa żeby wracać do domu - bo jeszcze pięć lat temu mieszkałam w Nowym Jorku, gdzie owe mrozy i śnieżyce; i dziwna rzecz, bo odkąd wróciłam, zimy w Polsce są bardzo łagodne, a przecież za mojego dzieciństwa zaczynały się wcześnie, trwały do połowy maja i -20 stanowiło normę
        ech, chyba jednak ruszę w ogród i podziałam...
        • tralalumpek Re: niezły marzec od miesiąca 05.02.15, 11:36
          za wczesnie, ogrod jeszcze nie potrzebuje wsparcia :)
          • zettrzy Re: niezły marzec od miesiąca 09.02.15, 14:41
            wsparcia typu odchwaszczanie oczywiście nie - ale przydało się odsłonić spod liści krokusy i przebiśniegi, zwykle robię to w końcu lutego, w tym roku chyba w ogóle nie trzeba było ich osłaniać - co poniektóre wyrosły do niemal 10 cm, te i owe strasznie blade, jednak nieco światła im się przyda
            natomiast wsparcie typu podlewanie wykonałam w styczniu, kiedy trafiła się tygodniowa przerwa między deszczami, no i zimozielone już wołały pić ;)
    • dar61 Drzewiej 05.02.15, 23:53
      {Zettrzy}:
      ... koło Nowego Roku rzeczywiście było parę stopni mrozu, ale od tej pory - cha cha - pamiętam zimniejsze czerwce; niby ostatnio też trafiły się przymrozki, ale w prognozie długoterminowej ma być około zera lub powyżej, i do tego raz już miało być -6, a było -2; no więc, brać się za ogród?
      zwłaszcza że ogród też uważa, że zima poszła spać - leszczyna kwitnie od dwóch tygodni, krokusy i szafirki normalnie pokiełkowały, o przebiśniegach już nie wspomnę, choć jeszcze nie mają kwiatów - jednym słowem, chyba przedwiośnie


      J.Ch.Pasek:
      ROK PAŃSKI 1679
      [...] Ten rok z łaski bożej spokojny był, ale bardzo nieurodzajny i nieplenny, a po staremu taniość wielka, na arendarzów źle i powietrze było miejscami. [...]

      ROK PAŃSKI 1682
      [...] Zima tego roku była właśnie włoska, bo wszystka bez śniegu i mrozu; na saniach nie jeżdżono, rzeki nie stawały. Trawy zielone, listki na drzewie i kwiatki przez całą zimę, ludzie orali i siali wtenczas, kiedy najcięższe bywają mrozy; nawet marzec był taki ciepły, suchy i wesoły, że prawie przeciwko naturze swojej. Dopiero w kwietniu śniegi i mrozy na same Święta Wielkanocne śnieg spadł i miejscami jarzyny, osobliwie grochy, powarzyło, które już były powschodziły. [...]

      ROK PAŃSKI 1686
      [...] Zimy tego roku nie było nic, ani śniegu, ani mrozów, rzeka żadna nie stawała. In Februario role sprawiano na jarzynę, kwiatki i trawy były, żyta jare siano, bydlę trawy się najadło; zaraz w post wstąpiwszy, jęczmiony i owsy siano, luboby je był mógł siać i dawniej. Przed Wielkąnocą* wszystko pozasiewano i już nie było zimy, i urodzaje były dość dobre. To niezwyczajna rzecz w Polszcze i to supra usum, że gęsi dzikie włóczyły się całe lato stadami wielkimi, co jest rzecz niezwyczajna. [...]

      */ 14 kwietnia

      ryścią spisywał, bo północek
      Dar61
      • tralalumpek Re: Drzewiej 06.02.15, 10:17
        z opowiesci mojej Mamy pamietam ze w latach 30-tych minionego wieku byly zimy ze drzewa od mrozu pekaly ale byly i zimy, kiedy w lutym dzieciaki boso po trawie w ogrodzie biegaly....
        • horpyna4 Re: Drzewiej 06.02.15, 10:41
          To prawda, bywało bardzo różnie. W latach 50. ubiegłego wieku pewnej zimy w Warszawie chodziło się głębokimi "wąwozami" wykopanymi w śniegu. Może one aż tak bardzo głębokie nie były, ale ja wtedy byłam raczej mała.

          Słynna "klęska żywiołowa" w zimie 1978/1979 wcale nie wiązała się z gorszą pogodą, tylko ludzie przestali sobie radzić z dużym śniegiem. Choćby dlatego, że usiłowali jeździć własnymi samochodami po mieście - kiedyś po prostu chodzili więcej piechotą.

          Ale pamiętam też w latach 60. taką zimę, że przetrwały pozostawione w gruncie dalie, montbrecje i szczawik Deppego.

          I pamiętam kilka takich zim, że w lutym było słonecznie i ciepło, a potem jeszcze przychodził mróz i śnieg. Jednej takiej zimy porządkowałam w lutym ogródek mojej mamy, a miałam na sobie bluzkę z krótkim rękawem; łydki też miałam gołe. Innej, też w lutym, opalałam się roznegliżowana na nadwiślańskiej plaży.

          Po prostu w naszym klimacie wszystko jest możliwe.
      • zettrzy Re: Drzewiej 06.02.15, 14:27
        {Dar61}:
        tych leciech anno 1679-1686 na globie ziemskim nie da rady mi spamiętać, bo właśnie wtedy przebywałam na Squornshellous Zeta; a to przecież tyle galaktyk od naszej!
        za mojego ziemskiego dzieciństwa zim włoskich w Polszcze nie bywało; przyszedł grudzień, zamarzały okoliczne stawy i rzeczułki, chodziło się aż do połowy lutego na ślizgawkę, a sama zima trwała do połowy maja; jedno z moich najgorszych wspomnień wiosennych dotyczy nagłej zamieci pod koniec kwietnia circa 1978, kiedy to odstawiłam się w jakiś odlotowy płaszczyk, bo ciepło było rano... no i lunęło mrozem i śniegiem w okolicy południa, a ja wtedy byłam daleko od domu i płaszczyk się też przymoczył...
        ale wspomnienia roku pańskiego 1686 podtrzymują moją rezolucyją, aby brać się za ogród, bo jakoś intuicyjnie nie przeczuwam dalszej zimy, a tu panie dziejski krokusy powyrastały na dobre parę cm... nawet zimowity, niby kwietniowe, też powystawiały łby, a hortensja pnąca i wiciokrzew normalnie mają już małe listeczki
        i ptaki, ptaki tak hałasują, jakby już nadchodziła pora lęgowa
        • dar61 Toż grochy... 06.02.15, 22:52
          Nie wiem, jak w Nowym Kraju, ale u nas jest - tak +/- od listopada - o tak:
          - w listopadzie odpółnocny 20-letni wawrzynek wilcze łyko, choć chucherko, wzdął pąki - Niżej Podpisany czekał [liścia opad]; czekając chodników ogrodowych ciągi pieszo-taczkowe poprawiając, taszcząc w te i nazad kilkaset płyt ze sztucznego kamienia;
          - w grudniu Wawrzek W.Ł. pąki otworzył i pokazał pięć kwiatków, u jego stóp poczęły krążyć ślimaki; N.P. wykarczował 25-letnie ościały obok Wawrzka, zdonicowany 10-letni t(h)ujopodobny żywotnik w to miejsce, samotrzeć z innymi przesadźcami, osadził, - całość ozdobił był rozrzedzonymi 10-letnimi śnieżyczkami - te, czając się, wzdęły cebulki na +/- 1 cm;
          - w stycznia pierwszej dekadzie kwiatków wilczołycznych jest już dziesięć; śnieżyczki jednak przesadzone w inne lokalizacje [3 cm], bo dla N.P. był czas wycięcia połowy 25-letniego bluszczu przyschodowego i przesadzenia 1,5-metrowego 28-letniego bukszpanu w to miejsce, samotrzeć z paproci kolekcja, kokoryczą, a innym drobiazgiem - takoż bruk pseudoakacjowy obokbukszpanowy roztrwoniwszy na drobne i nazad go utwardziwszy;
          - w lutego niezbyt lutych mrozikach pojaw kwietny bez zmian - Wawrzkowych sztuk dziesięć, śnieżyczkowe nie przebiły się przez sufit z korowiny, mądre beskurcyje; ręce świerzbią, by coś rozgrzebać i nazad osadzić;
          - obok, nieco w cieniu, sąsiad tego Warzkowego (10-letni), także wilczy, ma zero kwiatków, niedowiarek?
          - grochy czekają kwietnia [wskazówką wzdymanie pąków suchodrzewu z Kamczatki, ewentualnie agrestów].
          Uśredniając - wierzmy Paskom.

          wierzy
          niżej podpisany
      • kocia_noga Re: Drzewiej 08.02.15, 14:43
        dar61 napisał:


        Bardzo ciekawe. Galopem spisywałeś a błędu żadnego ani literówki nie uczyniłeś, podziwiam.
        • dar61 Ryść ryścią 08.02.15, 18:51
          {Kocia_noga}:
          ... Galopem spisywałeś ...

          Tamże u źródła chyba był i 4. opis ciepłej zimy, alem się nie dokopał.
          Ryść/rychć ryścią, ale z tym pomysłem paskowym na respons zwlekałem od początku, ciekawy innych doniesień klimatycznych będąc [stylizując para-Paskiem].
          Nigdy nie spamiętam, czy słynna epoka minimum klimatycznego, z zamarzającym do Szwecyjej Bałtykiem [na wysokości Inflant] była przed Paskiem, czy to w czasie wyprawy Bonapartego w Ruś... A może i tak, i tak?
          Nie, żebym coś sugerował dla PL i okolic...

          Doniesienia bieżące:
          - w ostatnich 8 dniach w ogrodzie rtęciowy na wys. 1 m - od minus 8 °C do plus 3, teraz -2 °C, od południa;
          - ode wczoraj zaokiennie [ech, te elektroniki] - od +8,0 °C do +0,2, teraz +0,2 [?! - od północnej, ale nad okienkiem kotłowni na 2-3 m n.p.gr.];
          - gruntowy - na 20 cm poniżej zmarzliny +2 °C;
          - zużycie gazu w ostatnich 8 dniach ca 18 m³p/dobę [z Wielgiej Polszczy, ni łuta ze wschodu], dotąd 10-14/dobę.
          Ergo: grochy śpią.

          ***
          Summa seminarium:
          stępa< ryścią=kłus < galop=cwał
          lub:
          stępa< kłus < ryścią < galop < cwał
          • kocia_noga Re: Ryść ryścią 09.02.15, 17:37
            dar61 napisał:

            > Nigdy nie spamiętam, czy słynna epoka minimum klimatycznego, z zamarzającym do
            > Szwecyjej Bałtykiem [na wysokości Inflant] była przed Paskiem, czy to w czasie
            > wyprawy Bonapartego w Ruś... A może i tak, i tak?
            > Nie, żebym coś sugerował dla PL i okolic...
            >

            Też o tym myślałam.




            > stępa< ryścią=kłus < galop=cwał
            > lub:
            > stępa< kłus < ryści
            > ą
            < galop < cwał

            Czyli wolniej niż galopkiem :)
    • chynia Re: niezły marzec od miesiąca 08.02.15, 11:03
      https://zapodaj.net/images/e805b99a0a9a5.jpg
      No co wy wszyscy z tą wiosną. Gdzie wy żyjecie? U nas w styczniu było nocą -18, w lutym - 11 nocą ,w dzień trochę cieplej,ale gdzie szukać tych krokusów?
      • horpyna4 Re: niezły marzec od miesiąca 08.02.15, 11:56
        Ja żyję w Warszawie i takich mrozów tej zimy u mnie nie było. Przed chwilą wychodziłam do ogródka, żeby obejrzeć wyłażące z ziemi peonie. A przebiśniegi są gotowe do zakwitnięcia.

        • kocia_noga Re: niezły marzec od miesiąca 08.02.15, 14:55
          Takie klimaty. Co okolica to inaczej. Zeszłe lato u mnie było wyjątkowo mokre, cebula pogniła, a 30km dalej susza i upały. Teraz zima jest ciepła, ale nie aż tak, jak w Warszawie, nic z ziemi nie wychodzi, Laurenty u sąsiadki nie ma pączków ani kwiatków, nawet przebiśniegów nie widać. Najniższa temperatura w nocy była bodajże w październiku lub listopadzie -13 stopni. Dziś dosypało troszkę śniegu, ale skromnie, z 10cm.
          • chynia Re: niezły marzec od miesiąca 08.02.15, 15:08
            A kto to Laurenty ? To laur?
            • horpyna4 Re: niezły marzec od miesiąca 08.02.15, 16:30
              Przypuszczam, że wawrzynek wilczełyko.
            • kocia_noga Re: niezły marzec od miesiąca 08.02.15, 17:14
              chynia napisała:

              > A kto to Laurenty ? To laur?

              Nie:) Dar pisał o wawrzynku Wawrzyniec, to ja Laurenty bo to wersja Wawrzyńca.
    • chynia Re: niezły marzec od miesiąca 08.02.15, 16:57
      Oj ,bo już myślałam, że macie taki klimat, że laur w gruncie rośnie.
      • kocia_noga Re: niezły marzec od miesiąca 08.02.15, 17:15
        U mnie laur rośnie już drugą zimę w nieogrzewanej szklarni, a latem posadziłam mu do towarzystwa rozmaryn i tfu tfu na psa urok jest zielony, tylko troszkę ma mało światła i jak pzreżyje to go pzresadzę w inne miejsce.
        • chynia Re: niezły marzec od miesiąca 08.02.15, 17:57
          Rozmaryn to u mnie nawet w doniczce na parapecie nie chciał rosnąć.
          • dar61 niezły rozmaryn, tymianek i inne 08.02.15, 19:02
            {Chynia}:
            ... Rozmaryn to u mnie nawet w doniczce na parapecie nie chciał rosnąć ...

            Róża z Marianem donoszą, że nie dalej jak wczoraj w markeciku są sprzedawane szczepione na patyku ziółka 4 gatunków, zdonicowane i ładnie zaściółkowane.
            Pomysłowi ci hodowcy mirz... miczurinowcy.
            Ciekawe, jaka tam podkładka... I ile lat toto można skubać.
            • chynia Re: niezły rozmaryn, tymianek i inne 08.02.15, 19:24
              U mnie max po miesiącu padnie.
    • enith Re: niezły marzec od miesiąca 08.02.15, 20:43
      No, u mnie oficjalnie zima już się skończyła. Wg Cliff'a Mass, wieloletniego profesora meteorologii na lokalnym uniwersytecie, naszego miejscowego guru pogodowego, począwszy od drugiego tygodnia lutego szanse na mróz i opady śniegu są minimalne. Czyli zaczęła się wiosna :-) Żeby jednak nie było tak cudnie znowu nawiedza nas widmo restrykcji wodnych latem. Jak może pamiętacie, pisałam kiedyś, że całe nasze zasoby wodne to rezerwuary utworzone przez zatamowanie rzek w Górach Kaskadowych, do których spływa topniejący śnieg. W tym roku śniegu niet i wody w związku z tym też niet. Pozostaje mieć nadzieję, że podobnie jak w ubiegłym roku trafi się jeden taki front, który nawali w górach metr śniegu w dwa dni i odpędzi widmo restrykcji. Jak nie, to chyba zainstaluję łapaczkę do deszczówki z mojego dachu.
      • horpyna4 Re: niezły marzec od miesiąca 09.02.15, 08:25
        Ty nie czekaj, tylko instaluj od razu. Bo jak jej nie będzie, to okaże się, że była potrzebna. Jak będzie, to i tak się przyda.

        Nie wiem też, jak z kosztami. Bo jeżeli nie robisz czegoś sama, tylko kimś, to w martwym sezonie zazwyczaj jest taniej.
      • zettrzy Re: niezły marzec od miesiąca 09.02.15, 14:34
        u nas tam w NYC i sąsiednim NJ były co roku zakazy podlewania trawników - bo co roku trafiała się susza w sierpniu, a czasem i wcześniej ; niby wody ile wlezie, bo cała wielgachna rzeka Hudson, i co parę km jakiś rezerwuar, ale mimo to - 3 tygodnie bez deszczu i szlaban na podlewanie
        natomiast u nas tu pod Warszawą poziom wód gruntowych coraz to się obniża, i bywa, że temu i owemu zaczyna brakować wody w kranie, a mimo to nikt palcem nie kiwnie, aby jakoś temu zaradzić; wody nie mamy innej niż z deszczówki, poziom opadów rocznych - 512 mm, czyli jeden większy deszcz monsunowy; ja już stosuję rozmaite łapaczki drobne, typu stare wiadra, wanny itp., no i oczko wodne - też głównie do łapania deszczówki - w projekcie - ale ileż tej wody można nałapać, a ile trzeba do jednego podlania ogrodu w czasie suszy?
        a susze letnie miewamy coraz dotkliwsze - dwa lata temu dwa tygodnie bez kropli deszczu, za to codziennie po +30 i wyżej; potem jeden deszcz, i znowu to samo - na szczęście w końcu sierpnia obniżyła się temperatura
        tegoroczna tzw. zima była dosyć wilgotna, bo deszcz padał dosyć często, teraz nawet spadł śnieg - całe 3 cm, nie ma nawet co odgarniać - więc może nie będzie tak źle jak łońskiego roku, kiedy na przednówku wyschło mi pół ogrodu
        krokusy i przebiśniegi świetnie wyglądają w tym puchu śniegowym - jeśli śnieg się utrzyma do czasu ich kwitnienia, wyjdzie mi hala tatrzańska ;) ale kto wie jaka będzie pogoda za 2 tygodnie
        • kocia_noga Re: niezły marzec od miesiąca 09.02.15, 17:50
          Moje rajskie ogrody są położone w starorzeczu i wody nigdy nie brakuje, nawet dwa lata temu kiedy trzeba było podlewać rano i wieczorem.
          • kocia_noga Zupełnie o/t 09.02.15, 17:53
            Widzę reklamy sklepu cebule praktycznie wszędzie gdzie zajrzę. Ceny przystępne, co do zgodności odmian przysyłanych z zamawianymi - sprawa losowa, teraz jak się klienci rzucą zamawiać może być bardzo zabawnie.
            • kocia_noga Owady 15.02.15, 09:09
              Wczoraj przeleciała nade mną mucha. Nie żaden komar, meszka czy inne ulotne zjawisko tylko nastajaszczaja mucha. No i przebiśnieg kwitnie. Zasiałam kapustę, selery i pory na rozsadę. Wiosna.
    • zettrzy Re: niezły marzec od miesiąca 27.02.15, 15:43
      teraz to już nawet koniec marca - przebiśniegi oczywiście w pełni rozkwitu, ruszyły krokusy i puszkinie, tulipany mają po 10 cm, kwiaty wrzośców zaczynają się otwierać...
      mówiąc o wrzoścach, na jesieni wetknęłam w glebę gałązkę, licząc na to, że może uda się ukorzenić i gdzieś tak od wiosny zacznie rosnąć... a tu znajduję zamiast małej, ukorzeniającej się gałązki cały krzaczek, już solidnie ukorzeniony, o kilku gałązkach - no i kto tu mówi, że w Polsce nie można w grudniu i styczniu ukorzeniać roślin ;)
      właściwie, to już czas na wiosenne nasadzenia i przesadzenia, bo w końcu na co czekać
      • horpyna4 Re: niezły marzec od miesiąca 27.02.15, 17:09
        Zapowiadają od wtorku ochłodzenie ze śniegiem, ale takie to i ochłodzenie - temperatury w dzień dodatnie. Czyli raptem o kilka stopni.

        Śnieg jest bardzo potrzebny, tej zimy prawie nie padało. No to niech trochę popada, żeby nie było za sucho na wiosnę.
        • thea19 Re: niezły marzec od miesiąca 27.02.15, 21:03
          u mnie bloto w ogrodku - zagrzebywalam jakies zapomniane cebule, co pod wiata zime spedzily i woda wylazila z ziemi jak scisnelam. zadoniczkowalam jaskry azjatyckie i jeden po 2 dniach kly wypuscil, drugi na razie nic.
        • zettrzy Re: niezły marzec od miesiąca 05.03.15, 13:59
          ochłodzenie właśnie szczytuje (dołuje), czyli zimniej już ma nie być, no a jest normalna polska wiosna... krokusy zaczynają kwitnąć, hiacynty powyłaziły, wiciokrzew i hortensje pnące mają albo już duże pąki, albo już małe listki... aż korci, żeby zaczynać siewy w grunt ;)
          • dar61 niezły marzec w marcu 06.03.15, 19:20
            W ostatnich 16 dniach temp. w cieniu ogrodowym nie wyżej niż 12 stp. C za dnia, nie mniej niż minus 8 w nocy.
            Zaokienny termometr od -3,9 do +9,2 stp. C.
            Temperatura gruntu na głęb. 25 cm w jeden dzień zahaczyła o plus 6 stp. C, przeciętna tam plus 5 stp. C. Wspomniany wyżej Wawrzek W.Ł stoi, zdumiony, jego brat niedowiarek wzdyma pąki. Przebiśniegi powszechnie na wierzchu - w pełnej krasie, ni śladu kiełków tulipanów i narcyzów, za to mocno kiełkują liliowce.
            Porzeczki lekuchno wzdymają pąki, za to na suchodrzewie z Kamczatki już małe listki.
            Przedwczoraj kilka smug śnieżno-wodnych za oknem.
            Leszczyna szczerzy kwiat, znajomy alergik ocenił, że pyli.
            Trawy stoją, stoją, zmarzliny się boją.

            Zrzezy zabytkowej jabłoni szarej [pono] renety czekają w lodówce.
            Czas zero blisko...

            PL-zachód, 5 km od Odry.
            zerował czas
            Dar61

            ***
            Sąsiadom zza ulicy w ogrodzie pękła rura wodna, służby miejskie rozciapały i tam, i na naszym chodniku, przy okazji wykopek/ wykopków pokaleczyły korzenie sadzonemu przez nizej podpisanego jarząbowi ze Szwecji. Temuż jarząbowi i jego koledze 15 metrów dalej jakiś niskoczoły przechodzień wyciosał w korze po dwa zaciosy, do krwi. Już zabandażowane.
    • zettrzy Re: niezły marzec od miesiąca 27.03.15, 13:57
      tulipany kwitną... zawilce leśne też zaczynają, miodunka kwitnie i ciemierniki, a przebiśniegi, krokusy i puszkinie zaczynają już przekwitać; różaneczniki Ledeboura w pełni kwiecia, no jednym słowem - sezon wiosenny ogłaszam za dawno zaczęty i W CAŁEJ PEŁNI
      • horpyna4 Re: niezły marzec od miesiąca 27.03.15, 16:15
        Tulipany Kaufmana zakwitły już tydzień temu, w ostatnich godzinach zimy. Przebiśniegi, krokusy i ranniki przekwitły, teraz kwitną cebulice, hiacynty, wiosnówki, a puszkinie też jeszcze się nieźle trzymają. Zaczynają kwitnąć szafirki. Następny w kolejce jest psiząb wielkokwiatowy i te z "normalnych" tulipanów, które rosną blisko ściany domu.

        Kwitną wściekle fiołki. Stokrotki się nie liczą, bo kilka z nich kwitło przez całą zimę; teraz jest ich po prostu więcej. Barwinek oczywiście, ułudka, miodunka, runianka... a na migdałku i pigwowcu spore pączki kwiatowe, już mają wyraźne docelowe kolory. Dereń jadalny powoli przekwita, wawrzynek wilczełyko już przekwitł. Może jeszcze coś zaczęło kwitnąć, ale nie będę sprawdzać, bo pada. I bardzo dobrze, tylko niech popada mocniej - zima była stanowczo za sucha.
        • thea19 Re: niezły marzec od miesiąca 27.03.15, 18:49
          u mnie czesc krokusow od tygodnia kwitnie, czesc (ta bardziej ocieniona i niedogrzana) dopiero ma liscie. cala reszta cebulowych wystawila odrobinke wierzcholki. ciemiernik cala zime trzymal paczki i teraz zaczal sie rozwijac pierwszy kwiat, oczar w zeszlym tygodniu caly sie obsypal. zaczely wylazic tez malenkie listki cyklamenow, ktore jesienia posadzilam. przekwita mi jasmin nagokwiatowy, jasmin stefana tez przezyl i zobaczymy co z niego wyrosnie :-)
          • dar61 niezła wiosna od marca 27.03.15, 22:14
            Z innej beczki:
            - Ze sześć os nam przezimowało w sypialni (okienna siatka latem w narożu lekko się omskła) - bombardowały okna już miesiąca, średnio jedna na pół tygodnia domagała sie wychodnego, zamówienie zrealizowane;
            - kosy nieco zadziwione nową dla nich połacią zasypki zrębkowej w krzaczkach, widać wyrzuty w ich spojrzeniu - cowieczorne tryle samca, pierwsze, dość nieśmiałe, były już w lutym;
            - mrówki ruszyły się w zeszłą środę całą gromadą (zasiewy ogrodowe zniszczyły im klatkę schodową), głodują - za daleko mają do kompostownika, po drodze mają pewnie konkurencję - rzucone im na próbę dwa ogryzki zaatakowały gromadnie;
            - dzis w południe nad ratuszem śródmiejskim krążył bocian, sąsiednie bocianie gniazdo na kominie jednak puste;
            - na ściółkującej korze pierwsze ślimory, w kompostowniku pod klapą czuwał ich batalion bezskorupkowy, (już zapakowany - jutro ciupasem na łąki);
            - ptasie budki świrgolą już od lutego, wtedy właśnie wypatroszone z zeszłorocznych gniazd, ławka w ogrodzie zadefekowana ptasio, aż miło;
            - sąsiad pszczelarz melduje znów zimowy pomór pszczół (czuć tradycyjną podwyżkę cen za kg) - na przyłąkowej baziującej wierzbie aż huczy od trzmieli;
            - przy sąsiednim bloku pod ścianami pełno świeżo powyjadanych połówek orzechów włoskich - gawronom przednówek nie straszny;
            - na nieodległej Odrze podwyższony stan wód - zima w okolicy [górskiej?] nie była taka sucha...
            - kocury sąsiadów nie marcują, chyba nie mają ... możliwości.
            • horpyna4 Re: niezła wiosna od marca 28.03.15, 08:21
              Oj, połówek orzechów włoskich u mnie dostatek. Niedaleko są stragany warzywne, a mój cypryśnik błotny jest ulubionym miejscem przede wszystkim srok, jak również wron i gawronów. Prosiłam sprzedające panie, żeby może pomyślały o jakimś nakrywaniu tych orzechów siatką, ale im się nie chce, a ja mam ogródek zasypywany. Czasem zresztą ptaszyska nie dają rady rozłupać, więc leżą też i całe orzechy.

              • dar61 niezła porcja orzecha 28.03.15, 23:30
                Kilka lat temu przestałem sie dziwić znaleziskom całych i upołowionych orzechów włoskich w rynnach, na dachu i - w kominie wentylacyjnym [na poziomie piwnic].

                Wpadniętemu do paleniska pieca gniazdu - ze zmartwiałymi, zmumifikowanymi [dorosłymi!] pliszkami dziwiliśwa się ze smutkiem, z półtora dekady temu na początku następnego sezonu grzewczego, echchchch...
                Wtedy migiem dorobiłem w ogrodzie kolekcję budek wielu typów - a wylot wentylacyjny na szczycie komina osiatkowałem.

                Czy na straganie aby nie sprzedaje się też o. laskowych, kasztanowych?
                Są omijane?
                • horpyna4 Re: niezła porcja orzecha 29.03.15, 08:30
                  Laskowe sprzedaje się, ale ich łupiny mniej rzucają się w oczy. Te włoskie są ogromne, jasne i trudno ich nie zauważyć. Możliwe też, że łakome ptaszyska rzucają się bardziej na to, co większe.

                  A w ogóle krukowate są cwane. Jak było kilka dni z trochę silniejszym mrozem, to przyleciały chmary sikorek i zaczęły mi pyszczyć prosto w okno. No to kupiłam słoniny, pocięłam na kilka mniejszych kawałków i starałam się porozwieszać tak, żeby tym większym ptaszyskom nieco utrudnić. Niby też im nie załowałam, ale chciałam, żeby sikorki miały jakieś fory...

                  Wieszałam na różne sposoby. Jeden z kawałków powiesiłam po prostu na długim sznurku. Gawron usiadł nad nim na gałązce, schylił się, złapał dziobem za sznurek i szarpnął, podrzucając do góry. Szybko złapał za sznurek w niższym miejscu i po kilkakrotnym powtórzeniu tego manewru miał już słoninę w dziobie. Położył ją na gałęzi i ucztował. Gawron zdecydowanie nie jest gapą, chociaż bywa tak nazywany.
                  • dar61 niezła porcja pecha dla pta 31.03.15, 23:45
                    Zgadza się, krukowate dorównują inteligencją psom, na szczęście są od nich mniej ... naiwne.
                    Możliwe też
                    Możliwe, że zrzucone na twarde podłoże orzechy niewłoske nie pękają na pół.
                    Inteligentne bestyjki też wiedzą, że nie za wczesne zrzucanie już podgnitych orzechów łatwiej je otwiera...

                    Ten numer ze sznurkiem znany jest też w wariancie podciągania dziobem sznurka z przytrzymywaniem drugą łapą. Nie widziałem naocznie - ale w filmikach, chyba u klasyka sera [i twarogu] - Attenborougha.
                    U nas swego czasu sroki dzielnie zastępowały [w podkradaniu słoninki zimą] gawrony. Niżej niepodpisany zawziął się też - i mielonkę słoninową umieścił w karmniku [gałąź z nawiertami] zawieszonym w starej klatce dla ptaków, ze zdemontowanym dnem. Bo te sroki umiały przedtem jednym skokiem dziobnąć całe nadzienie słoninowe i wyrwać całotygodniową porcję pokarmu, jakim objadała się wielka grupa sikor. Zwykle to nie przeszkadzało - miałem większą porcję na podorędziu - ale w czas tygodniowego wyjazdu, przy nieuzupełnionym zapasie karmy, reszta ptaków głodowała.
                    Z czasem tę konstrukcję zastąpiło prostsze rozwiązanie - porcje mielonkiw pniaczku wystarczyło zdrutować obwijkami.

                    U Was, tam w betonowym U., może obserwacje orzechowo-kawkowo-gawronowe to standard. U nas to nowość - chodniki twardopodłożowe mamy od kilku lat, przedtem był to trakt trawiasty, dość omijany przez przechodniów. Choć na skraju posesji mamy leszczynę, nieźle owocującą, to jej orzeszki skrzętnie i ... egoistycznie - co do sztuki - wybiera ze skalniaka nasz Senior. Mało który przegapia.

                    Gapa?
                    Wyczytałem u pewnego lingwisty, że nazwa gawrona gapa powstała z czego innego. To [rodu wschodniego] analogia do podobnej nazwy kuropatwa/kuropadwa/ kuropardwa:
                    gavopъty/ gavopъtъve >> ga(wo)p(t)wia >> gapwia >> gapa
                  • dar61 niezła porcja sznura 01.04.15, 00:01
                    Uzupełnić warto - na gawrona metodykę sznurkową - sprawdzone - działa zastąpienie sznurka sztywnym niegiętkim drutem, byle też dyndająco zawieszonym.
                    Na ten wariant nie nabrały się jednak sroki [sprawdzone]. Jak im uczyniłem psikus, nad słoninką nanizując talerzyk - podlatywały skokowo od dołu, dziub-dziub - i całą słoninę brały w dziób, ucztując potem niedaleko na gałęzi.
                    W niedalekiej ode mnie jednej z lubuskich stolic zasroczenie miasta jest najwyższe w całym kraju. Ciekawe, jak to jest w dzielnicy Ursus-nova.
                    A OTOP właśnie zmienia Avibazę...

                    Miłego rozglądania się!
                    Dar61

                    P.S./PS./PS
                    Dziś u nas z rana śnieg w płatach, po południu plus 10 stp C. Tulipany - stop, cebulki dymki takoż. Kosy w trelach spasowały [gniazdo chyba w naszym bluszczu!].
                    d61
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka