Dodaj do ulubionych

turkuć podjadek

07.05.02, 15:12
Taki sobie zamieszkał (i to z rodziną, bo słyszę je w paru miejscach naraz) na
mojej działce. Porobił sobie norki i korytarzyki po ziemią i pięknie nam gra .
Mnie się to podoba, ale mojego męża martwi, że może nam coś poniszczyć. W
encyklopedii wyczytałam, że może być szkodnikiem roślin okopowych, a u nas
tylko trawnik, iglaki, brzozy, drzewa owocowe, trochę ozdobnych krzewów i
kwiatków. Warzywnik z drugiej strony domu i tam turkuć nie bywa (na razie). Czy
turkuć zagraża ogrodowi? Czy należy go tępić, czy zostawić w spokoju? Tak
ładnie gra!
Obserwuj wątek
    • fargo Re: turkuć podjadek 08.05.02, 09:12
      Panie Jurku proszę odpowiedzieć.
      Ja w tej samej sprawie. Mam ogród już ponad 15 lat i pierwszy raz zobaczyłam
      turkucia w sobotę. Nie wiedzieliśmy co to jest, przekopywaliśmy ziemię i
      znalazł się na łopacie. Stwierdziliśmy że to "zwierzę boże" i przenieślismy go
      w inną część ogrodu. Błyskawicznie zakopał się do ziemii. Później znalazłam w
      encyklopedii zdjęcie owego zwierza i okazało się że to turkuć. Czy on jest
      chociaż w małej skali pozyteczny, (oprócz tego że gra) czy zagraża ogrodowi.
      Słyszałam jakieś niestworzone historie, że potrafi zjeść krzew pomidora
      wciągając go w ziemię. NIe wierzę w to, ale proszę Panie Jurku powiedzieć czy
      to pasożyt, jak go zwalczać. Pozdrowienia dla wszystkich forumowych ogrodników
    • default Re: turkuć podjadek 09.05.02, 13:46
      No i co z tym turkuciem? Też mam i nie wiem : wróg czy nie wróg??
      • fargo Re: turkuć podjadek 09.05.02, 13:57
        Właśnie, Panie Jerzy czekamy na radę.
    • jerzy.wozniak Re: turkuć podjadek 09.05.02, 18:49
      Oj dopiekło wam chyba stworzonko! Przepraszam, ale mam tyle postów, że nie mogę
      odpisać naraz na wszystkie!! Litości. Tym bardziej, że jak wiecie nie lubię
      pisać w dwóch zdaniach. Turkucie są szkodnikami tylko w określonych warunkach
      to znaczy tam gdzie żerując uszkadzają to co sadzimy. Żywią się nie tylko
      liśćmi roślin, korzeniami, nasionami i pędami, ale również polują na
      dżdżownice, ślimaki, pędraki i drutowce. To że wciągają sosny do swych nor aby
      je później obgryzać odkładam miedzy bajki. Ich działalność jest utrapieniem w
      młodych wysiewach, gdy pikujemy siewki do gruntu itp. Ponadto drążąc korytarze
      wywracają rośliny i urywają im korzenie.
      Podobnie jak w wypadku kreta podobno najlepsze jest wyłapywanie zarówno
      osobników dorosłych jak i młodzieży.
      Jest również metoda wietnamska czyli chemia. Ponieważ jest ona według mnie
      najskuteczniejsza zacznę od niej.
      Otóż przed siewem lub pikowaniem roślin można wymieszać z glebą Diazinon 10 lub
      Basudin 10 G. Można zastosować również Basudin w płynie, którym podlewamy
      opanowane obszary. Jednak preparaty granulowane są o wiele lepsze gdyż trucizna
      uwalnia się przez dłuższy okres czasu. Okres karencji dla tych środków jest
      bardzo długi i wynosi ponad 60 dni.

      Teraz metody dziadka i babci czyli polowania na turkucie (kto by miał na to
      czas?). Zacznę od metody jesiennej gdyż jest najrozsądniejsza. Otóż przed zimą
      na jesieni wykopujemy doły które wypełniamy końskim nawozem i przysypujemy
      ziemią. Dół nie musi być głęboki – około 40cm. Turkucie chowają się do ciepłego
      fermentującego nawozu i o ile nie zapomnimy oznaczyć miejsca gdzie zakopaliśmy
      końskie kupki to z pierwszymi mrozami możemy wykopać je razem z zawartością
      czyli młodocianymi i dorosłymi turkuciami. Metoda mordu na tym jednym z
      największych polskich owadów dowolna.
      Druga to mordowanie turkucich dzieciątek. Czyli znajdujemy gniazdko ( resztki
      roślin w miejscach gdzie widać korytarze) wykopujemy je i mordujemy dziatwę.
      Metoda też dowolna w razie braku pomysłów oglądamy parę gier komputerowych.
      Teraz metoda dziadka – czyli odwieczne i mało skuteczne polowanie za pomocą
      doniczek. Jak widzicie turkuć ryjąc robi lekkie wzgórki w poprzek tych wzgórków
      wciskamy w ziemie listwę o grubości kilku centymetrów. Po obu jej stronach
      wciskamy w ziemie doniczkę (dość głęboka i wąska może być tez słoik ale dziadek
      wyraźnie ględzi o doniczce) tak aby jej górna część była około 2-3 cm poniżej
      powierzchni gleby. Teoretycznie turkuć spotka wszy przeszkodę w postaci
      listewki kopie wzdłuż niej i wpada do doniczki skąd wybieramy go widłami. Taka
      jest teoria – w praktyczną stronę wątpię ( nie myślę tu o leniwym turkuciu
      jednym z 2000 żyjących w danym ogrodzie, któremu nie chciało się przekopać pod
      listwą.
      Teraz może bardziej na serio. Turkucie (samce) mają kolce jadowe na łapkach, a
      ich jad jest stosunkowo silny i na dodatek może dojść do infekcji. Radzę, więc
      nie brać go gołą ręką.
      Pozdrawiam i życzę udanych łowów. Daż bór!!!
      Jurek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka