Dodaj do ulubionych

Sąsiedzi za miedzą :)

10.04.08, 08:50
Jakich macie sąsiadów?? Możliwi czy z kosą u płota??
;)
Obserwuj wątek
    • yoma Re: Sąsiedzi za miedzą :) 10.04.08, 10:35
      Ooooooo, kochana. Takiego numeru, jaki odwalili moi sąsiedzi, to chyba nikt nie
      ma w doświadczeniu życiowym :) Temat na dluższe opowiadanie...
      • usianka Re: Sąsiedzi za miedzą :) 10.04.08, 14:11
        opowiadaj!!
        • yoma Re: Sąsiedzi za miedzą :) 10.04.08, 21:08
          W gigaskrócie: sprzedali kawał naszej działki, przy czym granica przeszła im jak
          raz przez kuchnię. Naszą.
    • mala2408 Re: Sąsiedzi za miedzą :) 10.04.08, 20:19
      Nasz sąsiad, który jeszcze nawet nie zaczął się budować, wykopał w
      granicy wielką dziurę w ziemi, chyba chciał tam kibelek, ale
      zostawił to niezabezpieczone i o mało dzieciaki nie wpadły (bo
      jeszcze nie mieliśmy płotu...)
      Na szczęście z drugiej strony sąsiedzi ok.
      • effi007 Re: Sąsiedzi za miedzą :) 13.04.08, 08:55
        z jednej strony sąsiedzi nieobecni non stop, działka zapuszczona do
        granic, no dzicz, haszcze i chwasty - wszystko od tej strony rozłazi
        się na mój ogród - mam od tej strony dużo więcej i bardziej śmiałych
        chwastów. ale sąsiadów nie ma - w ciagu 4 lat pojawili się raz na
        długi weekend.
        z drugiej strony sympatyczni, ale jakoś nie mają potrzeby posiadania
        ogrodu, więc jest kilka drzewek owocowych, kilka dalii i chwastowa
        łąka....
        • lellapolella Re: Sąsiedzi za miedzą :) 07.05.08, 19:59
          Zawsze miałam szczęście do najbliższych sąsiadów ale za to ci
          dalsi... Ech, kurde, nie można mieć wszystkiego. A ogrody na wsi idą
          w zapomnienie- nie opłaca się podobno:( Gdzieniegdzie kwiatki... Ale
          ja akurat warzywna jestem z zamiłowania.
          • maj18-98 Re: Sąsiedzi za miedzą :) 07.05.08, 21:33
            Moi poprzedni sąsiedzi byli na tyle uciążliwi że przyczynili się do
            decyzji o przeprowadzce. W skrócie powiem, że na malutkiej działce
            hodowali świnie i kury a w piecu palili szmatami nasączonymi olejem,
            w ogóle w moim poprzedni miejscu zamieszkania sprzątanie na działce
            było postrzegane jako dziwactwo. Budowa to ciężki okres w naszym
            życiu, ale opłaciło się! Obecni sąsiedzi mają trawniczek, co na
            trawniczku nie wnikam i fajnego psa bernardyna który szczeka ale nie
            jest namolny. Czego i wam życzę!
    • tymolka Re: Sąsiedzi za miedzą :) 08.05.08, 10:38
      Bywali gorsi,ale nie mogę narzekać.Z jdnej strony wścibska sąsiadka,
      która zawsze musi wiedzieć co sie u mnie dzieje.Odgrodziłam sie od
      niej skutecznie drzewami wiśni.Z drugiej strony sasiadowi
      przeszkadzają maliny,które przez oczka w siatce wystaja na jego
      działkę.Więc przekłada je przez następne oczko. W sumie jest nieźle.
      Choć znam przypadki gdzie sąsiadka sąsiadce spryskała roundupem
      trawnik dokąd sięgnął spryskiwacz..
    • lek.lek Re: Sąsiedzi za miedzą :) 08.05.08, 11:18
      Są OK. Dzień dobry i to wszystko :)
    • arkac123 Re: Sąsiedzi za miedzą :) 08.05.08, 16:26
      Ja jestem bardzo zadowolona z sąsiadów, a ściślej z ich braku;).

      Z jednej strony Carrefur (kiedyś mi dostawca cofając wjechał Tirem w ogródek - ale postawili mi mur na nowo). Z drugiej strony zakład kamieniarski, szczyczący się pięknymi nagrobkami (oczywiście nagrobki (bez wsadu) wystawione wszędzie;))).

      Jednak po południu i w wekendy mam ciszę i święty spokój - a o to przecież chodzi;).

      • krychas2 Re: Sąsiedzi za miedzą :) 13.06.08, 23:55
        Witam,jeden z moich sąsiadów w Obornikach Śl. wielce wykształcony ,chyba nawet
        dziekan germanistyki na UW w Opolu,jest szurniętym trucicielem.Dwa lata temu
        ,wrzucił do mojego ogrodu trutkę na szczury w kiełbasie .Wszyscy w koło mamy
        koty,psy ,które mieszkają w domu. Psy nie szczekają w nocy,jedynie koty chodzą
        po wszystkich ogrodach,ale to nie powód ,żeby je truć.Wezwałam policję,ale w
        takiej sprawie nie interweniują.Pozdrawiam
    • st.kr Re: Sąsiedzi za miedzą :) 17.06.08, 15:07
      Ja mam tylko działkę pracowniczą . Ale sąsiedzi są. Na działce są
      pustaki i bloczki z rozbiórki poprzedniej altanki /poprzednią
      działkę mi zabrano pod inwestycję miejską/.Od kiedy zabrakło męża to
      moje pustaki dziwnym trafem znajdują się u sąsiadów.Najprzód u
      jednego sąsiadującego ze mna rogiem działki. Udowodniłam , ze są
      moje. Myślicie , że oddał ? A gdzie tam . Ja głupia zwierzyłam się
      innym sąsiadom ,że milicja nie miała ochoty rozpocząć dochodzenia ,
      no to pustaków znowu ubyło.Podejrzewam nawet kto to zabrał, ale nie
      złapałam i nie mam dowodu. W ten sposób zostało już 2/3 pustaków.
      Kolejny sąsiad poproszony o pomoc powiedział, że nikomu pomagał nie
      będzie bo ma 80 lat , wygląda na 70.Pomoc leżała w granicach jego
      możliwościi niewiele miała wspólnego z jego wiekiem .Kolejny sąsiad
      kosi trawnik kosiarką , ja żnę trawę sierpem. Myślicie , że
      zaoferował pomoc , a gdzie tam.Dodam , że mam już -dziesiąt lat i
      dosyć działki. I jak Wam się podobają moi sąsiedzi?.
    • atojaxxl Niestety... 13.07.08, 10:06
      Z jednej strony sąsiad pojawia się 3 razy w sezonie, skosi trawę i znika. Z
      drugiej sama właścicielka działki jest sympatyczna i strasznie pracowita.
      Natomiast jej córka z przychówkiem - koszmar !!! Już dwa razy ratowaliśmy
      przychówek, dziecko przecisnęło się między malinami i zechciało kąpać w naszej
      wanience za domkiem. Mama kładzie się na kocu i drze "Kama, wracaj, Kama gdzie
      jesteś, Kama ty cholero, nie będę cię szukać, Kamaaaaaaaaaaa" Zaniosłam
      dzieciaka mokrego i wrzeszczącego (wpadła na główkę do wody), mamusia nawet nie
      podniosła d...pska, tylko wrzeszczała. Kiedy za parę tygodni historia się
      powtórzyła, mamuśka stwierdziła,ze to moja wina, bo trzymam to dziadostwo i
      dzieciaka tam ciągnie i jak się utopi , to będę odpowiadać ja.
      Dodam jeszcze, że mała regularnie wyprawia się na inne działki, obrywa owoce,
      niszczy kwiaty, zabiera drobne przedmioty, przyłącza się do posiłków. Babcia
      chodzi i przeprasza. Mama twierdzi, że przecież to tylko dziecko i jej nie
      uwiąże. W naszym ogrodzie regulamin zabrania budować trwałe ogrodzenia między
      działkami, więc odgradzamy się krzewami jagodowymi. Dlatego Kama tak łatwo
      przenika na inne działki. Na zakazy reaguje przerażliwym krzykiem.
      • yoma Re: Niestety... 16.07.08, 15:23
        Bezstresowo wychowywana... Niech ci prezes ogrodu napisze na piśmie, że wanienkę
        wolno mieć, a Kama... no cóż, nie możesz jej przecież cały czas pilnować?

        A jakichś przepisów dotyczących ciszy na działce to nie macie?
    • dorota_w_krainie Re: Sąsiedzi za miedzą :) 16.07.08, 19:23
      nie utrzymuję kontaktów ze swoimi sąsiadami - nie krzyczę im z
      daleka "dzień dobry".

      Jedni sąsiedzi mają dom naprzeciwko mnie - oddziela ich płot od
      strony ogrodu i rząd dość duzych już iglaków. Nasze tarasy są na tej
      samej wysokości, oddzielone od siebie o 60m. Biją swoje dzieci,
      wrzeszczą na nie, zachowują się bardzo głośno i notorycznie głośno
      plotkują i obgadują. "Nie widzę" ich.

      Drugi sąsiad oddalony jest ode mnie daleko - witam się będąc
      w "tamtych terenach".

      Sąsiedzi to przypadkowi ludzie. Inny system wartosci, inne normy
      postępowania, inny świat. Nie mój.
    • joanna19694 najlepiej ich nie mieć:) 26.07.08, 23:26
      Mimo,że w przeszłości nie miałam upierdliwych
      sąsiadów to zawsze moim marzeniem było mieć dom z dala od innych.
      Udało się.Kupiłam przepiękny kawał ziemi bez sąsiadów.
      Jedynym sąsiadem są Lasy Państwowe..które pewnie prędziej czy pózniej
      pozbawią mnie sosen i dębów za miedzą..
      Jednak żyje nadzieją że nie stanie sie to za mojego życia.....
      pozdrawiam:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka