Dodaj do ulubionych

balkon od południa

02.03.09, 19:55
witaj, mieszkam na 3 piętrze w bloku,mam duży balkon od strony
południowej. chcemy mieć jakieś roślinki,ale oboje pracujemy bardzo
dużo, częst poza domem. W ubiegłym roku pelargonie padły po 5
dniach. Może jakieś iglaki... Proszę o radę. Dziękuję.
Obserwuj wątek
    • horpyna4 Re: balkon od południa 02.03.09, 20:17
      Zainteresuj się może rozchodnikiem okazałym. Jest wytrzymały na suszę
      i na mróz (zimuje na balkonie, na wiosnę wystarczy obciąć suche
      badyle). Nie jest może aż tak dekoracyjny, jak pelargonie, ale
      ostatnio pokazały się nowe, ciekawe odmiany o ładnie wybarwionych
      baldachach kwiatowych, a także barwnych liściach.
      Grube, mięsiste liście magazynują wystarczającą ilość wody, żeby
      przetrwać urlop właścicieli.
      • bakali Re: balkon od południa 04.03.09, 12:40
        I ogólnie skalniak. Lubi słońce, nie jest wymagajacy, podlewac często nie
        trzeba, zimą dekoracyjny i co roku nie trzeba sadzić na nowo.
    • phelix Re: balkon od południa 04.03.09, 13:03
      ja na dno skrzynek balkonowych, na drenaz układam warstwę gliny,
      która dość długo trzyma wilgoć, lepiej niz torf.
    • deerzet Sąsiad z dołu. Lub z góry. Plus konewka 05.03.09, 00:57
      W dość dużej plastikowej donicy [dno podziurkowane, drenaż ze żwiru
      denny] mamy krzewy. Przy ich "uziemianiu" poszło kilka torebek
      domieszki żelu w proszku. Tego, co właśnie wspomaga przytrzymywanie
      wody w strefie okołowłośnikowej roślin.

      Ongi świetnie nam się sprawdzała metoda niby-hydroponiczna: doniczka
      [dno - sito] z pojemikiem podścielającym - do obciekania i
      magazynowania wody dla WRASTAJĄCYCH w nią korzeni, tworzących
      wręcz "fryzurę" zwisającą tam.
      Dziś takie donice wielkości skrzynek balkonowych , do prawdziwej
      uprawy hydroponicznej - choć z ziemią też - są do nabycia bez
      kłopotu.

      Zachwalam też, choć coraz trudniej mi jest je znów wypatrzeć w
      sklepach, takie wkłuwane w ziemię w doniczce stożki z porowatej
      glinki z kapturkiem gumowym] - z dyndającymi na ich szczycie
      rureczkami. Rurki te należało wpuścić w pojemnik [z DOWOLNĄ ilością
      wody] stojący obok doniczki. Pompując kapturkiem należało ów stożek
      wodą napełnić zasysając ją w jego rurkę. Wokół wbitego glinkowego
      stożka rozwijała się taka dodatkowa struktura korzeni, wodę
      zasysających.

      Stosuję ten [chyba toto nawilżaczem zwano] podlewający wynalazek coś
      z naście lat i jestem nim nadal wręcz zachwycony.
      Pozwalał mi on wyjeżdżać latem na miesiąc, roślina na NAGRZANYM
      latem parapecie stała i nic jej nie brakowało!

      Tę ostatnią "nawilżaczkę" zachwalam {Baaabie} zdobyć, zastosować.
      Czasem po kilka w wiekszą donicę.

      Ostatnim sposobem jest podlewanie za pomocą klucza.
      ?
      [klucz od SWYCH drzwi w ręku dobrego sąsiada]
      Sąsiad[ka] z konewką dobra rzecz...
      • effi007 Re: Sąsiad z dołu. Lub z góry. Plus konewka 06.03.09, 11:26
        na balkonie na którym pelargonie padły po 5 dniach, to chyba
        zainwestowałabym w jakąś automatyczną konewkę oraz lekko
        zacieniowała balkon - może kratką z pnączem np. winobluszczem.
        doradzane już rochodniki są najlepszym wyjściem. Miałam kiedyś taki
        balkon i rozchodnik kaukaski rósł jak oszalały, a wyglądał zjawiskowo
        nastrojowyogrod.blogspot.com/2007/12/kocia-wrzutka.html
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka