Gość: ad
IP: *.toya.net.pl
13.10.11, 11:16
Wielu "fachofcoof" z Gazety zapomina, że Vettel nie startował od razu w Red Bullu tylko był kierowcą testowym w BMW kiedy był tam jeszcze Kubica.
Kiedy Kubica miał wypadek w Kanadzie, Vettel zastąpił go w kolejnym wyścigu i jako żółtodziub zdobył od razu punkty dla zespołu. Po czym BMW po sezonie go nie chciało, więc odszedł do Force India. W ich bolidzie, który do najszybszych czy najlepszych nie należy, w deszczu, wygrał na Monzy...
Fart? Nie. Chłopak ma talent i tyle.
W Red Bullu jest, bo w przeciwieństwie do Polaków tam znają się na talentach i byle chłystek tam nie jeździ.
Po co miałby obecnie przechodzić do Ferrari? Zeskoczyć ze złotego konia do obecnie zawodzącego Ferrari? Hmm... Takie myślenie to chyba tylko w Polsce :D