Forum Sport Rowery
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    plaga rowerzystów

    IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.12, 15:07
    co jakiś czas rowerzyści potrafią podnieść mi adrenalinę, ostatnio miałam dwa przypadki związane z "wielbicielami prawej strony", to tacy osobnicy, którzy uważają, że zawsze i wszędzie obowiązuje zasada prawej strony

    pierwszy to spotkany na leśnej drodze, w poprzek drogi zwalone drzewo z mojej lewej został mały prześwit więc skręcam na lewo i przejeżdżam, ale z drugiej strony już zobaczył mnie miłośnik "zawsze prawej" i jedzie na czołówkę, przyspiesza zamiast zwolnić, zderzenie i dzika awantura, bo przecież ja mam obowiązek zawsze prawą.. informuję, że nie bo to droga spacerowa, a nie przeznaczona do ruchu samochodów więc zasada prawej nie obowiązuje to raz, dwa nie miałam wyjścia musiałam minąć drzewo, wtedy wesoły dziadek zauważa drzewo, robi wielkie oczy i ma dziwną minę... ale przepraszam nie mówi

    drugi przypadek jeszcze dziwniejszy, tym razem to młody niewyżyty wieczorem, na ścieżce, ja wracam po całodziennej jeździe do domu, ledwo się czołgam, a młody chyba dopiero co się obudził, na skręcie minimalne skracam sobie drogę w tym momencie widzę jak młody zamierza skrócić sobie zakręt znacznie bardziej niż ja i pruje prosto na mnie, gdyby zachował swój tor jazdy a ja swój, to ja dostaję mocne uderzenie w bok roweru, nie jestem wstanie tak przyspieszyć, żeby uciec, więc gwałtownie skręcam w lewo, młody powinien mnie minąć z prawej bez problemów, ale nie mija tylko również gwałtownie skręca w lewo i znowu jesteśmy oboje na jednym torze, uciekam ostro na lewo, młody zajeżdża mi drogę ustawiając się tym razem sam bokiem, po co nie wiem... hamuję w miejscu... młody krzyczy "jak ..... jeździsz!"
    zadaję mu to samo pytanie, tym samym tonem..

    zasada prawej strony nie obowiązuje zawsze i wszędzie, nie obowiązuje na chodniku, nie obowiązuje na drodze spacerowej, nie obowiązuje w bardzo wielu przypadkach, a przede wszystkim nie obowiązuje przed zasadą zdrowego rozsądku

    parę miesięcy temu młody polski kierowca zabił całą rodzinę w W.Brytanii, policja myślała, że chciał popełnić samobójstwo, bo jadąc na nie swoim pasie i widząc samochód z naprzeciwka zamiast hamować przyspieszył, ale ja myślę, że był to po prostu wielbiciel zasady prawej strony, w sumie dobrze, że się sam wyeliminował, szkoda tylko, że zabił przy okazji niczemu nie winnych ludzi
    Obserwuj wątek
      • Gość: zonkii Re: plaga rowerzystów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.12, 15:30
        i jeszcze jedno, jazda po chodniku, zdarza mi się, choć naprawdę sporadycznie jechać po chodniku, a chodnik jak wiadomo, to miejsce przeznaczone do ruchu pieszych i tam zasada prawej strony nie obowiązuje, po chodniku jeżdżę wolniutko, ustępując wszystkim pieszym, niestety czasem spotykam rowerzystów, a wśród nich wielbicieli prawej strony na chodniku i bywają dziwne sytuacje, bo niektórzy rowerzyści chodnik traktują jak ścieżkę rowerową, jadą szybko trzymają się zawsze prawej strony, bez względu na sytuację na drodze, oczekują ustąpienia pierwszeństwa, a ja zjeżdżam na lewo, jak idzie pieszy po prawej, i jadę lewą jeśli prawa strona jest zajęta przez pieszych i jestem na tyle bezczelna, że jadę wolno i tamuję ruch krążownikom chodników ...
      • Gość: zonkii Re: plaga rowerzystów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.12, 15:41
        i jeszcze jedno ten młody, który zajeżdżał mi drogę hamował przez około 1,5 metra, a i tak już trochę zwolnił, ja hamowałam w miejscu, gdybym tak nie zahamowała dostał by z boku w koło, nie utrzymał by się na rowerze, gdybym ja nie uciekła na lewo, on nie dałby rady zahamować, bo minąć mnie nawet nie próbował, i ja dostałabym w bok od niego z dużą siłą... teraz jak o tym myślę to powinnam gnoja normalnie rozwalić
      • stefan4 Re: plaga rowerzystów 19.10.12, 18:31
        Słuchaj, Zonkii, czy mogłabyś opisywać swoje fascynujące przygody w jednym poście? Przed wysłaniem zastanawiaj się, czy jest już na tyle gotowy, żeby go wysyłać; a po wysłaniu już nie poprawiaj (albo całkiem wyjątkowo). Jeśli dopowiadasz, i dopowiadasz, i dopowiadasz w coraz to nowych postach, to sprawiasz wrażenie, jakbyś się jąkała.

        Ja też na leśnych drogach jeżdżę nie po prawej tylko tam, gdzie jest równiej, mniej piachu czy błota dopóki jestem sam. Ale kiedy nadjeżdża ktoś z przeciwka, to natychmiast zjeżdżam w prawo. Jeśli tam jest jakaś przeszkoda, to się zatrzymuję i czekam, aż ten drugi przejedzie. To nie jest kwestia żadnego przepisu tylko rozsądku
        • dominikjandomin Re: plaga rowerzystów 19.10.12, 21:36
          Z podobną rowerzystką niedawno się spotkałem... widząc mnie nadjeżdżającego zjechała sobie w lewo, prosto na mnie. A u mnie akurat lampa, nie mogłem nawet uciec na trawnik...

          Pewnie moja wina, bo jechałem DR, zgodnie z przepisami, a to był zakręt DR, a na wprost chodnik. Pewnie inteligentna chciała zjechać sobie na chodnik, łamiąc przepisy, i była wkurzona, że ktoś jedzie poprawnie...
        • Gość: zonkii Re: plaga rowerzystów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.12, 22:47
          jeśli jest ogromne zwalone drzewo na drodze to ja jak normalny człowiek staram się je wyminąć, nie moja wina, że jakiś psychopata nie widział ogromnego drzewa zagradzającego drogę, tylko widział że ja ŚMIEM JECHAĆ PO JEGO WŁASNEJ PRAWEJ STONIE, więc musiał dać mi nauczkę, tak samo gó...arz który szaleje na ścieżce może sobie trenować czy uda mu się, czy też nie uda mu się trzasnąć kogoś w bok i jaki to będzie efekt

          ale dzięki panowie za otrzeźwienie, bo ja za grzeczna jestem do panów, władców chodników, ścieżek i polnych drużek, teraz będę wiedziała, że to dżungla

          wcale się nie dziwię, że w Polsce jest tyle wypadków z rowerzystami, skoro NAJMĄDRZEJSI PANOWIE i WŁADCY jeżdżą po drogach
          • Gość: zonkii Re: plaga rowerzystów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.12, 22:57
            ale wiecie co panowie, jesteście debilami, bez obrazy, takimi samymi jak ten co zabił rodzinę w W.Brytanii, bo normalni ludzie poza zasadami przestrzegają zdrowego rozsądku i dostosowują swoją jazdę do sytuacji na drodze, tylko psychopaci nie reagują na to co się dzieje na drodze a jednie przestrzegają zasad, które wydaje się im, że są jedyne słuszne... jak spotkamy się na drodze to pewnie ja będę tą, która ustąpi wam, nawet jeśli będę miała pierwszeństwo, bo dla mnie ważniejsze jest moje życie i zdrowie, niż pokazywanie kto tu ma rację
            • dominikjandomin Re: plaga rowerzystów 20.10.12, 11:36
              Twoje słowa odnoszą się do ciebie - bo w przypadku, o którym tak krzyczysz, nie ty miałaś rację i pierwszeństwo, a się pchałaś.

              To nie SV, tu kobieta nie ma pierwszeństwa - są określone zasady. Skoro TOBIE drzewo zawalało drogę, to je omijasz, ale PRZEPUSZCZAJĄC tych, co jadąc swoją stroną mają wolną drogę.

              Czyli SAMA się wepchałaś i wkurzasz ludzi, a teraz jeszcze normalnych ludzi wyzywasz od debili. Może przestań jeździć na rowerze do czasu, aż twoja matura rzeczywiście będzie ŚWIADECTWEM DOJRZAŁOŚCI?
              • Gość: zonkii Re: plaga rowerzystów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.12, 12:06
                kiedy ja wolno wymijałam drzewo, pan rowerzysta był daleko, jak je wyminęłam to na mój widok przyspieszył i zablokował mnie tylko po to, żeby mnie walnąć i zrobić awanturę

                a ty postaraj się czytać ze zrozumieniem, to że zdałeś maturę i dlatego wydaje ci się, że jesteś mądry to błąd w rozumowaniu, bardzo wielu maturzystów w Polsce nie potrafi czytać ze zrozumieniem i ty się do nich zaliczasz
                • dominikjandomin Re: plaga rowerzystów 20.10.12, 12:22
                  Musiał być blisko, skoro zdążył cię zablokować zanim wróciłaś na swoją stronę. Albo jechałaś tak strasznie wolno... W każdym bądź razie byłaś po jego stronie drogi, kiedy nadjechał. Na jezdni sytuacja byłaby jednoznaczna - wymuszenie pierwszeństwa z twojej winy. Albo trzeba szybciej omijać drzewa, albo przepuszczać ludzi, gdy są dalej jeszcze...

                  Oczywiście, winę ponosiła też jego żona, skoro jak twierdzisz - jechała obok i nie mogłaś zjechać na swoją stronę. Można bowiem jechać obok siebie, o ile nie tamuje to ruchu.
                  • Gość: zonkii Re: plaga rowerzystów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.12, 12:28
                    nie, winę ponosił tylko on, to on specjalnie na mnie najechał, a to była droga w lesie, gdzie jeździ się tak jak warunki pozwalają, piaszczysta, nierówna, i posiadająca przerywniki w postaci zwalonych drzew... często jeżdżę po lesie i z takim debilem, który na takiej drodze awanturował się o swoją prawą stronę spotkałam się tylko raz

                    a zgodnie z przepisami na takiej drodze nie obowiązuje zasada prawej strony, więc, gdybym miała nagranie jego wyczynu i chciałoby mi się to on by odpowiadał i tylko on
                    • dominikjandomin Re: plaga rowerzystów 20.10.12, 12:42
                      Gość portalu: zonkii napisał(a):

                      > a zgodnie z przepisami na takiej drodze nie obowiązuje zasada prawej strony,

                      USTAWA
                      z dnia 20 czerwca 1997 r.
                      Prawo o ruchu drogowym1)I) II)
                      DZIAŁ I
                      Przepisy ogólne
                      Art. 1. 1.2) Ustawa określa:
                      1) zasady ruchu na drogach publicznych, w strefach zamieszkania oraz w strefach ruchu;
                      2) zasady i warunki dopuszczenia pojazdów do tego ruchu;
                      3)3) wymagania w stosunku do osób kierujących pojazdami i innych uczestników tego ruchu;
                      3)4) wymagania w stosunku do innych uczestników ruchu niż kierujący pojazdami;
                      4) zasady i warunki kontroli ruchu drogowego.
                      2.2) Przepisy ustawy stosuje się również do ruchu odbywającego się poza miejscami wymienionymi w ust. 1 pkt 1, w zakresie:
                      1) koniecznym dla uniknięcia zagrożenia bezpieczeństwa osób;
                      2) wynikającym ze znaków i sygnałów drogowych.

                      Tu masz cytat z ustawy. Art. 1, ust. 2, punkt 1 wyraźnie określa, że "dla uniknięcia zagrożenia bezpieczeństwa osób" przepisy się STOSUJE.

                      Czyli - możesz jeździć, jak chcesz, ale dla UNIKNIĘCIA ZAGROŻENIA masz stosować przepisy. Czyli w tym wypadku masz jechać PRAWĄ STRONĄ!

                      I tyle na ten temat.
      • dominikjandomin Re: plaga rowerzystów 19.10.12, 21:25
        Gość portalu: zonkii napisał(a):


        > zasada prawej strony nie obowiązuje zawsze i wszędzie, nie obowiązuje na chodni
        > ku, nie obowiązuje na drodze spacerowej, nie obowiązuje w bardzo wielu przypadk
        > ach,

        I tu się GRUBO mylisz. W wypadku zderzenia sąd przyzna rację jadącemu po prawej. O ile oczywiście jadąc po chodniku oboje będziecie mieli prawo po nim jechać.
          • dominikjandomin Re: plaga rowerzystów 19.10.12, 21:47
            bimota napisał:

            > A jak nie beda mieli.. ?

            Jeśli jedna osoba będzie uprawniona do jazdy, a druga nie - to większa, albo i całkowita wina tej, która znalazła się nielegalnie. A jeśli obie nielegalnie, to zapewne współwina...
            • dar61 plaga przepisistów 23.10.12, 01:07
              Miałby rację {Dominikjandomin} - ale tylko na drogach.
              Leśny dukt/ scieżka to nie jest droga.
              Mam znajomego leśnika, jaki sam - bez prawnika - obalił zasadę prawej strony/ ruchu drogowego:
              Jakiś ciągnik w lesie walnął tego mojego znajomego samochód [służbowy] na leśnej „drodze".
              Zacytował tenże znajomy główną zasadę: o zakazie wjeżdżania do lasu pojazdom mechanicznym [bez uprawnień do poruszania się po leśnych drogach]. Sędzia zapoznał się [odświeżył?] sobie ustawę o lasach/ ustawę prawo o ruchu drogowym/ ustawę o ochronie środowiska i ów ciągnik-krążownik szos, wjeżdżający do lasu i taranujący samochód Służby Leśnej osądził jako winny kolizji.
              Uwaga tedy na kruczki prawne, o {Dominiku}.
              • stefan4 Re: plaga przepisistów 23.10.12, 10:07
                dar61:
                > Zacytował tenże znajomy główną zasadę: o zakazie wjeżdżania do lasu pojazdom
                > mechanicznym

                Darze, czy mógłbyś przypomnieć, skąd jest ta zasada?

                Miałem ostatnio w lesie dyskusję z kierowcą jakiegoś terenowego samochodu; z tych, których silniki słychać na 3 kilometry, a jak ruszają, to pokrywają hektar lasu smrodliwą błękitną mgiełką (ja jechałem na rowerze). Zatrzymałem go i powiedziałem, że do lasu nie wolno wjeżdżać. On na to, że wolno, bo przy wjeździe nie było żadnego szlabanu ani nawet znaku (to prawda, nie było). Ja na to, że nie wolno, skoro nie było jawnego udostępnienia tej drogi dla pojazdów mechanicznych. On na to, że co nie jest zakazane, to wolno. Ja na to, że wjeżdżanie do lasu jest zakazane. On na to, żebym sobie poczytał kodeks drogowy. I pojechał.

                Wjeżdżania do lasu nie zakazuje chyba prawo o ruchu drogowym, tylko jakiś inny przepis. Czy mógłbyś mi go wskazać?

                - Stefan
                Zwalczaj biurokrację!
                • dar61 plaga wjazdowiczów 23.10.12, 21:29
                  Zakaz takowy tkwi chyba w wielu ustawach, jest wkomponowany na pewno w ustawę „O lasach" [Art. 29. ust. 1. Ruch pojazdem (...) +Ust. 2. Postój (...)]

                  Art. 29. ust. 1. Ruch pojazdem silnikowym, zaprzęgowym i motorowerem w lesie dozwolony jest jedynie drogami publicznymi, natomiast drogami leśnymi jest dozwolony tylko wtedy, gdy są one oznakowane drogowskazami dopuszczającymi ruch po tych drogach,
                  Ust. 2. Postój pojazdów, o których mowa w ust. 1, na drogach leśnych jest dozwolony wyłącznie w miejscach oznakowanych


                  Słynne cytaty o szlabanach na drogach wnikających w las były chyba pochodną poprzednich ustaw. JW ich treści - jeśli szlaban był, wjazdu zakazywał. Wtedy lud szlabany wyłamywał - twiedził że na danej dróżce go nie było - i wjeżdżał.
                  Potem odwrócono tę zasadę: nie ma przy [niepublicznej] drodze wnikającej w las drogowego info-znaku np. „leśniczówka 0,3 km", to droga nie jest publiczną i zakaz wjazdu jest.
                  Są tu jeszcze odstępstwa od zakazu, ale to na inną okazję.
                  • dar61 plaga błędów, próba korekty 23.10.12, 21:46
                    Troche pomerdałem tu: ... to droga nie jest publiczną i zakaz wjazdu jest ...

                    Każda droga publiczna przechodząca przez las to wolny trakt dla pojazdów, a te leśne niepubliczne [zakładowe, wewnątrzzakładowe i wewnętrzne] są dopuszczone do ruchu pojazdów w.wym. pod warunkiem opatrzenia drogi informacją typu „Mszana Śrd 1 km/ do pole biwakowe 0,3 km/ do leśniczówki 1 wiorsta ..." etc. Info takie musi tkwić na krawędzi granicy leśno-nieleśnej, a na drogach publicznych znaki takie tkwią właściwie na skrzyżowaniach dróg.
                    Wychodzące dukty leśne na publiczne drogi [niektóre, te szersze, zwane linią oddziałową] oznakowywane są z jednej swej strony kamieniami oddziałowymi z opisem numeracji oddziałów leśnych, a w górach też tablicami niekamiennymi. Oznakowań takich nie ma wewnątrz lasów przy wylotach dróżek niepublicznych.
                    Nawet policja, straż pożarna etc. może wjeżdżać w las tylko w uzasadnionych sytuacjach. Temat rzeka.
              • dominikjandomin Re: plaga przepisistów 23.10.12, 12:05
                dar61 napisał:

                > Miałby rację {Dominikjandomin} - ale tylko na drogach.
                > Leśny dukt/ scieżka to nie jest droga.
                > Mam znajomego leśnika, jaki sam - bez prawnika - obalił zasadę prawej strony/ r
                > uchu drogowego:
                > Jakiś ciągnik w lesie walnął tego mojego znajomego samochód [służbowy] na leśne
                > j „drodze".
                > Zacytował tenże znajomy główną zasadę: o zakazie wjeżdżania do lasu pojazdom me
                > chanicznym [bez uprawnień do poruszania się po leśnych drogach]. Sędzia zapozna
                > ł się [odświeżył?] sobie ustawę o lasach/ ustawę prawo o ruchu drogowym/ ustawę
                > o ochronie środowiska i ów ciągnik-krążownik szos, wjeżdżający do lasu i taran
                > ujący samochód Służby Leśnej osądził jako winny kolizji.
                > Uwaga tedy na kruczki prawne, o {Dominiku}.

                Mylisz się, źle stosując przypadek samochodu do wspomnianego roweru. Samochód ma zakaz wjazdu - poza miejscami dopuszczonymi do ruchu. Rower nie ma zakazu wjazdu i nie możesz stosować do niego argumentacji o zakazie wjazdu dla samochodów.

                Do zasady ruchu prawostronnego w ogóle tutaj nie dochodzimy - mamy do czynienia z pojazdem, który nie miał prawa tam jeździć, z którejkolwiek strony! Zasadę ruchu prawostronnego odnosimy do pojazdów, które mają prawo tam jeździć! I poza drogami publicznymi - tylko, jeśli chodzi o kwestie bezpieczeństwa: czyli strażnik leśny czy policjant nie może dać mandatu za jazdę po lewej, środkiem czy zygzakiem, ale w kwestii bezpieczeństwa - np. z której strony omijać - stosujemy zasady kodeksu drogowego.

                Co do samochodu - pełna zgoda.
          • stefan4 Re: plaga rowerzystów 19.10.12, 23:54
            zonkii:
            > jeśli jest ogromne zwalone drzewo na drodze to ja jak normalny człowiek staram
            > się je wyminąć, nie moja wina, że jakiś psychopata [...]

            zonkii:
            > jeśli dojdzie do zderzenia to winien będzie ten, który jechał za szybko

            Jeśli, widząc na swojej drodze ogromne zwalone drzewo, nie byłaś w stanie bez wściekłych manewrów zatrzymać się, żeby przepuścić psychopatę, to jechałaś za szybko.

            zonkii:
            > za grzeczna jestem do panów, władców chodników, ścieżek i polnych drużek

            Ta ,,drużka'' zabrzmiała mi jakoś tak z ukraińska... Druha ta drużku myłowaty a nedruha rezaty... Eh, podrużyłsja by w stepi bezkrajnoj, z Kazaczkoj-krasawycej... Dzięki za wywołanie wspomnień.

            - Stefan
            Zwalczaj biurokrację!
            • Gość: zonkii Re: plaga rowerzystów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.12, 00:06
              jechałam wolno, ostrożnie minęłam zwalone drzewo, bo inaczej się nie dało po minięciu drzewa byłam po lewej stronie i wtedy zobaczyłam faceta jadącego wprost na mnie, który dodatkowo przyspieszył, manewru nie miałam, bo tuż obok niego jechała jego żona... facet z rozpędem walnął we mnie i wydarł się jak ja śmiałam jechać lewą stroną, więc wskazałam ręką za siebie, gdzie w odległości dwóch metrów znajdowało się wielkie zwalone drzewo, pan wywalił oczy jakby je dopiero teraz zobaczył i wydaje mi się, że właśnie tak było

              co do z ukraińska to nie wiem, teraz mało, że baba to jeszcze Ukrainką dla was zostanę, panowie, żal.pl
              • Gość: zonkii Re: plaga rowerzystów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.12, 00:15
                szczerze mówiąc to gdybym przewidziała, że chce mnie walnąć, a zrobił to celowo, bo spokojnie mógł mnie minąć, to może zdołała bym uciec, ale niestety nie przewidziałam, że są psychole którzy celowo najeżdżają na innych... mój błąd... chociaż ja i tak nie potrafię tego zrozumieć, bo ja zawsze bardzo się boję, żeby komuś krzywdy nie zrobić, także zupełnie nie rozumiem, że ktoś celowo stara się kogoś skrzywdzić... ale widać dla psychola to jest właśnie fajne
                • Gość: zonkii Re: plaga rowerzystów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.12, 00:20
                  tak samo miałam zresztą przypadek z kierowcą, który próbował mnie staranować na przejeździe dla rowerów, jechał wolno, widział mnie, spokojnie mógł mnie puścić, miałam zielone światło, żeby nie było, jednak zobaczył, że ja puściłam rodzinę z dziećmi na ścieżkę, a sama pojechałam bokiem, wiec kiedy wjechałam na przejazd on postanowił mnie "ukarać", bo wcześniej nie jechałam na ścieżce tylko obok i to sprawiło, że czuł się upoważniony do taranowania mnie, jednak wtedy dostał parę starych dziadów i się uspokoił... chyba zaczynam się dostosowywać do poziomu polskich kierowców
                  • dominikjandomin Re: plaga rowerzystów 20.10.12, 11:44
                    Gość portalu: zonkii napisał(a):

                    > tak samo miałam zresztą przypadek z kierowcą, który próbował mnie staranować na
                    > przejeździe dla rowerów, jechał wolno, widział mnie, spokojnie mógł mnie puści
                    > ć, miałam zielone światło, żeby nie było, jednak zobaczył, że ja puściłam rodzi
                    > nę z dziećmi na ścieżkę,

                    Jaką rodzinę z dziećmi? Na rowerach? Jak dzieci do lat 10, to na chodnik, razem z rodzicem opiekującym się. A jak piesi, to też na chodnik. A jak starsi, to żadne "puściłam", tylko co najwyżej "nie było miejsca"

                    >a sama pojechałam bokiem,

                    Bokiem, czyli jak? Poza ścieżką? I kto tu nie łamie przepisów?

                    > bo wcześniej nie jechałam na ścieżce tylko ob
                    > ok

                    Aha, czyli łamiesz przepisy. Nic dziwnego, że ludzi krew zalewa.

                    Nie tłumaczę gościa, bo winien się uspokoić, ale rozumiem. Tydzień temu widziałem rowerzystkę, jak na dwujezdniowej drodze jechała sobie spokojnie pod prąd - lewym pasem (prawym dla jadących poprawnie). A tuż obok, po stronie gdzie jechała, droga rowerowa...

                    I jak się nie denerwować?

                    Wszak ona z pewnością miała jakieś wytłumaczenie, a reszta na drodze to debile. I z rozmysłem chcieli ją taranować.
                    • Gość: zonkii Re: plaga rowerzystów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.12, 12:02
                      a ty potrafisz czytać ze zrozumieniem?

                      wyciągasz sobie jakieś wnioski, że ja niby jeżdżę pod prąd po ścieżce, gdzie to napisałam?

                      według ciebie mam nie puścić rodziny z dziećmi, bo nie mają prawa jeździć po ścieżce? od kiedy?

                      ja piszę o chamstwie, o burakach, którzy specjalnie najeżdżają na innych, bo uważają, że mają prawo, bo im się wydaje, że mają prawo, a ty mi wypisujesz, że ja jeżdżę pod prąd, albo że rodzina z dziećmi nie ma prawa jeździć po ścieżce, albo że mam być tak samo chamska jak ty, bo nie powinnam ustąpić dzieciom

                      Wielu kierowców w Polsce to buraki, ale i bardzo wielu rowerzystów to jeszcze większe buraki, i ty się zdaje do nich zaliczasz

                      • dominikjandomin Re: plaga rowerzystów 20.10.12, 12:14
                        Sama piszesz, że jechałaś poza ścieżką.

                        A co to za ścieżka, na której nie mogłaś minąć rodziny z dziećmi? Taka wąska? I jak ich "puściłaś", to gdzie się znalazłaś - i co tam robiłaś?

                        A co do tego, czy może jeździć rodzina z dziećmi - zależy od wieku dzieci. Do 10 lat dziecko NIE MOŻE.

                        Wzmianki o burakach zachowaj dla siebie i tobie podobnych. Argumenty ci się skończyły, głupoty piszesz, to przynajmniej nie obrażaj ludzi.
                    • stefan4 Re: plaga rowerzystów 20.10.12, 18:25
                      dominikjandomin:
                      > Tydzień temu widziałem rowerzystkę, jak na dwujezdniowej drodze jechała sobie
                      > spokojnie pod prąd - lewym pasem (prawym dla jadących poprawnie). A tuż
                      > obok, po stronie gdzie jechała, droga rowerowa...

                      Mój bohater był mniej dzielny niż Twój. Jechał o zmierzchu bez najmniejszego światełka czteropasową dużą ulicą prowadzącą z góry na dół, gdzie żaden blachosmród nie zhańbi się prędkością poniżej 80 (chociaż to jest miasto i obowiązuje 50). Obok idzie pusta i całkiem wygodna droga dla pieszych i rowerów.

                      Jechał po właściwej stronie i nie mam do niego pretensji o niekorzystanie z drogi dla pieszych i rowerów
                      • dominikjandomin Re: plaga rowerzystów 21.10.12, 17:29
                        stefan4 napisał:


                        > Na drodze nie wolno się denerwować, bo to zagraża bezpieczeństwu. Cholerycy ni
                        > e powinni dostawać prawa jazdy, niezależnie od wykazanych umiejętności. Choler
                        > ykom również nie powinno się sprzedawać rowerów.

                        Spoko. Ja sobie stałem i tylko oglądałem. Poza krótkim westchnieniem "kolejna idiotka jeżdżąca pod prąd" zbytnio mnie to nie ruszyło.
                        • dar61 plaga tumiwisistów 23.10.12, 01:24
                          {Dominikjandomin}, tym razem nie antykobieco:

                          ... zbytnio mnie to nie ruszyło ...

                          A powinno.
                          Inni w adekwatnej sytuacji pijanemu kandydatowi na kierowcę wyjmują z ręki/ ze stacyjki kluczyki, tele-zawiadamiają policję, czekają na jej przyjazd [to niedawne info z prasy]...
                          Tu można by zatrzymać rowerzystkę i jej na wsiaki słuczaj wentylki wykręcić - chcieć [oglądać krwawą miazgę z rowerzystki] to móc!
      • fochna Re: plaga rowerzystów 24.10.12, 11:09
        Zasada ruchu prawostronnego obowiązuje rowerzystów (i innych kierujących pojazdami) także na chodnikach.
        PoRD:
        Art. 2. Użyte w ustawie określenia oznaczają:
        1) droga - wydzielony pas terenu składający się z jezdni, pobocza, chodnika, drogi dla pieszych lub drogi dla rowerów, łącznie z torowiskiem pojazdów szynowych znajdującym się w obrębie tego pasa, przeznaczony do ruchu lub postoju pojazdów, ruchu pieszych, jazdy wierzchem lub pędzenia zwierząt;
        Art. 16. 1. Kierującego pojazdem obowiązuje ruch prawostronny.

        Powyższe nie budzi wątpliwości ani w doktrynie, ani w orzecznictwie - chodnik czy pobocze są częścią drogi publicznej.

        A teraz do dróg leśnych. Podlegają one ograniczeniom w ruchu pojazdów mechanicznych, i w rozumieniu ustawy o lasach nie są drogami publicznymi. ALE
        PoRD reguluje zasady ruchu na drogach publicznych, w strefach zamieszkania oraz w strefach ruchu oraz - na podstawie ustępu 2, co już Ci przytaczano, przepisy ustawy stosuje się również do ruchu odbywającego się poza miejscami wymienionymi w ust. 1 pkt 1, w zakresie:
        1) koniecznym dla uniknięcia zagrożenia bezpieczeństwa osób;
        2) wynikającym ze znaków i sygnałów drogowych.

        Oznacza to, że także na drogach, nie będących drogami publicznymi (a także na placach, parkingach itp.), o ile dotyczy to bezpieczeństwa. Więc dla uniknięcia zagrożenia należy powrócić do ruchu prawostronnego pojazdów, a np. lewostronnego pieszych poruszających się po jezdni drogi niepublicznej.

        A generalnie należy stwierdzić, że oczywiście mogłaś wyminąć leżące na drodze drzewo, a jadący z naprzeciwka nie powinien Cię taranować w imię zasad. Ale generalnie jeżeli przeszkoda uniemożliwia poruszanie się Tobie, to Ty czekasz aż przejadą Ci wszyscy, którzy drogi zablokowanej nie mają. Chyba, że Cię puszczą.
        Natomiast w drugiej sytuacji wina jest po Twojej stronie, niestety.
          • fochna Re: plaga rowerzystów 25.10.12, 20:36
            Ustępowanie pieszym pierwszeństwa nie oznacza jazdy lewa stroną. Oznacza konieczność jazdy możliwie blisko prawej krawędzi, w tym także za plecami ludzi idących, dopóty, dopóki nie pojawi się możliwość bezpiecznego ominięcia.

            Leśna droga nie jest drogą publiczną, ale poszanowanie zasad bezpieczeństwa obowiązuje. Facet nie miał prawa Cię taranować, natomiast jeżeli zdołał "dopaść" cię po lewej stronie, to znaczy że był zbyt blisko, żebyś mogła bezpiecznie wykonać ominięcie przeszkody.
        • Gość: zonkii Re: plaga rowerzystów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.10.12, 16:37
          "A teraz do dróg leśnych. Podlegają one ograniczeniom w ruchu pojazdów mechanicznych, i w rozumieniu ustawy o lasach nie są drogami publicznymi. ALE
          PoRD reguluje zasady ruchu na drogach publicznych, w strefach zamieszkania oraz w strefach ruchu oraz - na podstawie ustępu 2, co już Ci przytaczano, przepisy ustawy stosuje się również do ruchu odbywającego się poza miejscami wymienionymi w ust. 1 pkt 1, w zakresie:
          1) koniecznym dla uniknięcia zagrożenia bezpieczeństwa osób; "

          to ostanie zdanie jest bardzo ważne, wczytaj się w nie, to może zrozumiesz sens

              • Gość: zonkii Re: plaga rowerzystów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.10.12, 21:18
                mam wrażenie że tak faktycznie jest, bo ja piszę o zagrożeniu ze strony psychola, który czuł się upoważniony do taranowania mnie, a wy twardo, że przecież miał prawo... wcale się nie dziwię, że w Polsce jest taka tragedia na drogach, a przecież wszyscy są przekonani, że mają prawo

                kiedyś nie rozumiałam skąd się biorą wpisy typu, idzie babcia po ścieżce to trzeba ją staranować, teraz zaczynam załapywać, że w większości Polacy to po prostu psychopaci, którzy rozjechali by na miazgę by każdego, jeśli tylko wydaje się im, że mają do tego prawo, no bo czemu ze swojego "prawa" nie skorzystać?

                debile, którzy nie potrafią skojarzyć prostych faktów jest zwalone drzewo, ktoś je właśnie wyminął to ma prawo znajdować się po lewej stronie drogi i nikt nie ma prawo, żaden psychol go taranować, ale debilom to trzeba by przy zwalonych drzewach ustawiać co najmniej parę znaków, żeby nikogo nie zabili

                nie dawno czytałam jak strasznie gdzieś na forum kierowcy narzekali, że w Polsce to jest za dużo znaków, co chwila znak, ale widać potrzebny skoro istnieje cała masa zwolenników "prawa" do taranowania innych

                i nie obrażajcie się o debili, to pieszczotliwe

        • Gość: zonkii Re: plaga rowerzystów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.12, 00:14
          nawet na drodze publicznej, jeśli ja rozpoczęłam manewr wymijania przeszkody, to jadący z naprzeciwka jest obowiązany czekać, aż ja zakończę manewr, bo absolutnie nie opisywałam tu sytuacji, że ja wymuszam pierwszeństwo, wymijałam przeszkodę, gdy miałam wolną drogę, jechałam bardzo wolno, bo inaczej się nie dało, gdy byłam już poza przeszkodą na mój widok jadący z naprzeciwka przyspieszył i mnie staranował

          opisuję sytuację któryś raz z rzędu, nie wiem po co ja się komuś tłumaczę skoro wy i tak macie rację

          prawda jest taka, że powinnam jeździć z gazem, wtedy taranującego pana gazem po oczach i oskarżyć o gwałt, tak to powinno się w tym chorym kraju wśród psycholi robić?

          całe szczęście, że takich debili jak on i takich debili jak tu co niektórzy, to jednak rzadko się spotyka, co pozwala mi mimo wszystko jeździć bez gazu

          nawet jak obowiązuje ruch prawostronny na drogach publicznych to każdy ma prawo wyminąć przeszkodę i znaleźć się na lewym pasie ruchu, tylko że na drogach publicznych zwykle są znaki, zakazujące wjazdu z naprzeciwka, dopóki droga nie będzie wolna, trudno jednak ustawiać takie znaki na leśnych drogach przy każdym zwalonym drzewie, dlatego właśnie ruch prawostronny nie obowiązuje na leśnych drogach, bo tam są inne warunki, może być dół na środku drogi, zwalone drzewa, piach, błoto i masę innych niespodzianek, dlatego ruch prawostronny stosuje się jak prawodawca zauważył z zasady bezpieczeństwa, a nie bezwzględnie

          więcej nie będę na ten temat z wami dyskutować, bo szkoda moich nerwów, jednak konkluzja jest taka, że najbliżej Polakom w kulturze na drogach do Arabów, jadących jak im się wydaje, że mają prawo, co widać w statystykach, jedyne co różni rowerzystów od kierowców to fakt, że rowerem trudniej zabić i tyle
          • elpik Re: plaga rowerzystów 25.10.12, 11:26
            Ło matko, jaka to nieszczęśliwa - wszyscy ją chcą staranować- nie mają nic lepszego do roboty?
            Weź głęboki oddech i się chwilę zastanów: może to Twoje nieodpowiedzialne (nie trzymanie się prawej strony) zachowanie powoduje niebezpieczne sytuacje?
            Mijam się regularnie z taką jedną podobną na drodze rowerowej: już się nauczyłem, że trzeba bardzo szerokim łukiem bo nigdy nie wiadomo czy pojedzie prawą czy lewą stroną, czy czegoś nie będzie omijać.
            Niezależnie od wszelkich przepisów naturalnym odruchem jest, że w w sytuacji konfliktowej każdy stara się odbić w prawo. Jeśli ktoś ma prawą stronę zablokowaną to czeka aż przejedzie ten z przeciwka itp. Im prędzej to zrozumiesz tym bezpieczniej będzie.
        • dar61 plaga „chyba, żeżania" 25.10.12, 00:54
          Choćby znajomość zasady cofania przecinka miała zanikać tu we wpisach w forum, choćby wyzywanie debilami i Polakami interlokutorów chętnych do pomocy miała zrażać do zakładaczy wątków - to jednak leśna dróżka nigdy nie będzie w myśl polskiego prawa potraktowana jako chodnik przydrożny.

          Uraz do prawostronności wskazuje na kraj „lewostronny".
    Inne wątki na temat:

    Popularne wątki

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka