Dodaj do ulubionych

kopenhaska

IP: *.lebork.sdi.tpnet.pl 08.07.02, 09:50
dziś zaczęłam- jest ktoś w trakcie, albo zechce zacząć ze mną?

przy okazji mam pytanko:
1.czy jogurt naturalny mogę zastąpić kefirem, albo mlekiem acidofilnym?
2.te befsztyki- to jak mają być przyrządzone- pieczone, gotowane, usmażone?-
czy mogę dawać dowolne przyprawy?

jeju- mam silną motywację- chyba mi się uda :-)))))))))))
Obserwuj wątek
    • Gość: Syrena Re: kopenhaska IP: 157.25.128.* 08.07.02, 10:17
      Ja od dzisiaj tez zaczelam. Mam nadzieje, ze mi sie uda. Mam zamiar trzymac się
      wszystkich reguł. Z tymi dowolnymi przyprawami, to radziłabym Ci uważać, bo
      dieta pozwala tylko na używanie soli i pieprzu. Na razie o niczym innym nie
      myślę tylko o tym, że wypiłabym gorzką kawę z mleczkiem, a tu niestety - nie
      dość, że musiałam wypić bez mleka to i do tego musialam ja osłodzić. Fakt
      jestem głodna. Kawę piłam o 7.00, a teraz zjałam pomidora i 2 jajka (jest
      godzina 10.15). Cały czas popijam wodę niegazowaną. O ok. 13.00 mam zamiar
      zjeść brokuły, a na befsztyk nastawiam się na godz. 17.00.
      Powodzenia Koleżanko. Trzymajmy się. Ja chciałabym schudnąć co najmniej 5 kg.
      Pozdrawiam
      Syrena
      • Gość: kama Re: kopenhaska IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 08.07.02, 11:24
        Gość portalu: Syrena napisał(a):

        > Ja od dzisiaj tez zaczelam. Mam nadzieje, ze mi sie uda. Mam zamiar trzymac się
        >
        > wszystkich reguł. Z tymi dowolnymi przyprawami, to radziłabym Ci uważać, bo
        > dieta pozwala tylko na używanie soli i pieprzu.

        Jeśli chodzi o pieprz to OK, ale sól absolutnie NIEEEEEEEEE, zatrzymuje wodę w
        organiźmie, przyprawy jak najbardziej, ale najlepiej zioła.

        Na razie o niczym innym nie
        > myślę tylko o tym, że wypiłabym gorzką kawę z mleczkiem, a tu niestety - nie
        > dość, że musiałam wypić bez mleka to i do tego musialam ja osłodzić.

        A dzisiaj to chyba była kawa bez cukru (mam na myśli 1 dzień).

        Fakt
        > jestem głodna. Kawę piłam o 7.00, a teraz zjałam pomidora i 2 jajka (jest
        > godzina 10.15). Cały czas popijam wodę niegazowaną. O ok. 13.00 mam zamiar
        > zjeść brokuły, a na befsztyk nastawiam się na godz. 17.00.

        Więc najlepiej lunch między 13-14, a tzw. obiad najpóźniej o 18,00.


        > Powodzenia Koleżanko. Trzymajmy się. Ja chciałabym schudnąć co najmniej 5 kg.
        > Pozdrawiam
        > Syrena

        Powodzenia życzę, ja właśnie skończyłam dietę, ale przedłużam ją o kolejny
        tydzień, na własną odpowiedzialność. Kama.
        • Gość: Gosia Re: kopenhaska IP: *.lebork.sdi.tpnet.pl 08.07.02, 13:18
          kama- a ile schudłaś? i z jakiego poziomu startowałaś?

          syrene- bądzmy w kontakcie- dobra? :-) będziemy w tym wątku pisać jak nam
          idzie.....
          ja o 9 wypiłam kawę (brrrrr- normalnie piję z mlekiem i cukrem, więc dla mnie
          była wstrętna, ale trudno), gdzieś tak za godzinkę jajeczka, potem na kolację
          mięsko- nie dostałam nic z wołowiny, ale mam kurze udka, chyba mogą być, co?
          byłam na zakupach na rynku- jak kupowałam brokuły, to pani się śmiała, że coś
          dziś brokuły idą jak woda- może więcej nas zaczęło tę dietę? hihi
          chciałabym zrzucić ile się da, mam tego trochę do zrzucania (jakieś 20 kilo)

          a co z tą zamianą jogurtu na mleko acidofilne lub kefirek- też w sumie nie mają
          laktozy, to może można.......?
            • Gość: Gosia Re: kopenhaska IP: *.lebork.sdi.tpnet.pl 08.07.02, 14:50
              Syrena- właśnie zjadłam jajka z brokułami i pomidorem- pyszne, i najadłam się,
              nic mi na razie nie jest- czuję się swietnie- mam naprawdę mocną motywację- ja
              mam urlop, dzieci wyjechały do babci- więc odpada pokusa podjadania przy
              gotowaniu, do tego zaczynamy z mężem malowanie, więc i ruszać się trochę będę
              ta kawa z samego rana nie jest taka zła, co?
          • Gość: kama Re: kopenhaska IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 08.07.02, 22:17
            Gość portalu: Gosia napisał(a):

            > kama- a ile schudłaś? i z jakiego poziomu startowałaś?
            >
            > syrene- bądzmy w kontakcie- dobra? :-) będziemy w tym wątku pisać jak nam
            > idzie.....
            > ja o 9 wypiłam kawę (brrrrr- normalnie piję z mlekiem i cukrem, więc dla mnie
            > była wstrętna, ale trudno), gdzieś tak za godzinkę jajeczka, potem na kolację
            > mięsko- nie dostałam nic z wołowiny, ale mam kurze udka, chyba mogą być, co?
            > byłam na zakupach na rynku- jak kupowałam brokuły, to pani się śmiała, że coś
            > dziś brokuły idą jak woda- może więcej nas zaczęło tę dietę? hihi
            > chciałabym zrzucić ile się da, mam tego trochę do zrzucania (jakieś 20 kilo)
            >
            > a co z tą zamianą jogurtu na mleko acidofilne lub kefirek- też w sumie nie mają
            >
            > laktozy, to może można.......?

            Więc jeśli chodzi o mnie i moje kg. to sprawa wygląda tak. 3 tygodnie temu
            zaczęłam Kopenhadzką z wagą 94 kg.(niestety), 5 dni w 1-wszym tygodniu w miarę
            się trzymałam ale 6 i 7 dzień wymiękłam i po prostu złamałam zasady diety, jakieś
            lody, słodycze itp, generalnie normalne jedzonko. Więc jak zwykle postanowiłam,
            iż rozpocznę jeszcze raz od poniedziałku (czyli 2 tygodnie temu), jakoś
            przetrwałam z drobnymi grzechami w 1 tygodniu (paluszki) i można powiedzieć, że
            zakończyłam 2 tygodnie tej diety. Ale w 2 tygodniu diety dołączył do mnie mąż,
            więc razem jest nam o wiele łatwiej. W związku z czym postanowiłam, że o ten 1
            tydzień (bieżący) przedłużam dietę. Na dzień dzisiejszy waga wskazuje 86,5 kg,
            czyli ok 7,5 kg zeszło, pytanie ile w tym wody???. Okaże się jak się zacznie
            normalnie jeść. Ale tak na prawdę, to przecież mam jeszcze sporo do zrzucenia
            jakieś 25 kg, więc już myślę co robić po Kopenhadzkiej. Może Cambridge?

            Podsumowując to długa droga jeszcze przede mną. Pozdrawiam i trzymam za
            wszystkich kciuki. Kama.
    • jogger Re: kopenhaska 08.07.02, 13:14
      Gość portalu: Gosia napisał(a):

      > dziś zaczęłam- jest ktoś w trakcie, albo zechce zacząć ze mną?
      >
      > przy okazji mam pytanko:
      > 1.czy jogurt naturalny mogę zastąpić kefirem, albo mlekiem acidofilnym?

      Jogurt ma chyba najwięcej bakterii kwasu mlekowego. Jeśli Ci nie służy, możesz go
      zastąpić innymi produktami mlecznymi, ale do tego weź pastylkę Trilac'u.


      > 2.te befsztyki- to jak mają być przyrządzone- pieczone, gotowane, usmażone?-

      W zasadzie obojętne, ale dla mnie najzdrowsze jest mięso pieczone w rękawie
      foliowym.


      > czy mogę dawać dowolne przyprawy?

      Tak, jeśli nie będzie tego dużo. Sól - potasowa (ja stosuję Salvitę).
        • ew.ka Re: kopenhaska-jogger plissss 09.07.02, 13:26
          Gość portalu: bozenka napisał(a):

          > ....podaj mi przepis na te diete!
          > bozenka

          nie jestem naszym kochanym Joggerem, ale ci pomogę; odpowiedzi na wszelkie twoje
          pytania, jakie ci się nasuną, z pewnością znajdziesz na tym forum, musisz tylko
          troszeczkę poszperać
          pozdrawiam
          Ewka

          oto, co Jogger swego czasu pisał:
          Ze względu na duże zainteresowanie, poniżej zamieszczam opis tej diety. Jest to
          połączenie diety niskowęglowodanowej z dietą termogeniczną (spalany tłuszcz
          zamienia się w energię cieplną). Nie jest to dieta dla każdego - sam jej nie
          mogę stosować z powodu skłonności do nadciśnienia, żołądkowcy też mogą o niej
          zapomnieć (kawa na czczo...). Wegetarianie mogą zastąpić mięso przez tofu, ale
          muszą dołożyć L-karnitynę oraz cholinę + inozytol (typowy Fat Burner), zresztą
          te 3 spalacze tłuszczu może brać każdy, pragnący zrzucać wagę. Jeśli wykonuje
          się ćwiczenia fizyczne, obiad trzeba zjeść po treningu, żeby nastąpiła faza
          regeneracji, ale co najmniej po godzinie od zakończenia ( w tym czasie jeszcze
          spalany jest tłuszcz).
          Na to, co autorzy podają w uwagach, trzeba patrzeć z przymrużeniem oka. W
          praktyce dieta ta umożliwia zrzucenie 4-5 kg wagi w ciągu 2 tygodni (20 kg jest
          nierealne), ale żeby waga nie wróciła, trzeba kontynuować dietę
          niskowęglowodanową, a co najmniej pozbawioną cukru i białej mąki. Nie warto się
          też sugerować tekstami typu 'tylko 13 dni...', 'po 6 m-cach...' Francuskie
          śniadanie np. to tradycyjnie kawa i 1 rogalik, a Francuzki to najszczuplejsze
          kobiety w Europie.


          DIETA OPRACOWANA PRZEZ RZĄDOWY SZPITAL W KOPENHADZE

          DZIEŃ 1+8

          Śniadanie: 1 kubek czarnej kawy
          Lunch : 2 jajka na twardo, gotowany szpinak, 1 pomidor
          Obiad : 1 duży befsztyk, sałata z olejem i cytryną (filet lub schab)

          DZIEŃ 2+9

          Śniadanie: 1 kubek czarnej kawy z 1 kostką cukru
          Lunch: 1 duży befsztyk, sałata z olejem i cytryną, 1 świeży owoc
          Obiad: 1 plaster szynki, 2-3 szklanki jogurtu naturalnego

          DZIEŃ 3+10

          Śniadanie: 1 kubek czarnej kawy z 1 kostką cukru, 1 grzanka
          Lunch: gotowany szpinak, 1 pomidor, 1 świeży owoc
          Obiad: 2 jajka na twardo, 1 plaster szynki, sałata z olejem i cytryną

          DZIEŃ 4+11

          Śniadanie: 1 kubek czarnej kawy z 1 kostką cukru
          Lunch: 1 jajko na twardo, 1 tarta marchewka, małe opakowanie twarożku
          (serek wiejski)
          Obiad: 1 mała puszka mieszanego kompotu z owoców, 2-3 szklanki
          jogurtu naturalnego
          ( ugotować kompot )

          DZIEŃ 5+12

          Śniadanie: 1 duża tarta marchewka z cytryną
          Lunch: 1 chuda ryba z cytryną – sok z cytryny dodać do pieczenia
          Obiad: 1 duży befsztyk, brokuły lub sałata

          DZIEŃ 6+13

          Śniadanie: 1 kubek czarnej kawy z 1 kostką cukru, 1 grzanka
          Lunch: 1 cały kurczak (gotowany), sałata z olejem i cytryną
          Obiad: 2 jajka na twardo, 1 duża marchew

          DZIEŃ 7

          Śniadanie: 1 kubek herbaty bez cukru
          Lunch: 1 kawałek zgrilowanego chudego mięsa, 1 świeży owoc
          Obiad: nic


          Chuda ryba – dorsz lub pstrąg
          Gruby plaster – 10 dkg wędlina musi być chuda
          Kawa może być rozpuszczalna lub z ekspresu, zaleca się pić 2 litry wody
          dziennie.

          UWAGA:
          Lunch i obiad można zamieniać miejscami jeżeli będzie to miało miejsce tego
          samego dnia. Dieta zmierza do zmiany przemiany materii co sprawia że po dniach
          można jeść normalnie bez efektu tycia, przez pierwsze dwa lata. Nie jest to
          więc żadna dieta odchudzająca lecz dieta zwiększająca przemianę materii dlatego
          spokojnie działa nawet po zakończeniu kuracji. Jeżeli kurację przeprowadza się
          niewolniczo zgubisz nadmiar tłuszczu 7-20 kg. Kurację przeprowadza się przez 13
          dni ani 1 dzień mniej ani więcej. Jeżeli podczas kuracji wypijesz lampkę wina,
          piwo, zjesz słodycz, albo żujesz gumę jesz dodatkowe jedzenie to od razu
          przerywasz kurację i w związku z tym ginie efekt. Jeżeli kurację przerwiesz
          przed upływem 6 dni można ją powtórzyć od nowa po 3 miesiącach.




    • Gość: Syrena Re: kopenhaska IP: 157.25.128.* 09.07.02, 08:04
      Cześć Gosia!!! No i jak tam? Żyjesz? Ja wczorajszy dzień jakoś przetrzymałam. O
      godz. 17.30 z apetytem zjadlam befsztyk z salatą. W ciągu dnia wypilam chyba ze 3
      L wody. Polożyłam się spać lekko głodna. Wstałam nawet w dobrej kondycji, ale po
      tej kawie (slodzonej) jakoś mi się pogorszyło. Zdążyłam już wypić prawie 1 L wody
      i myślę o jedzonku. Dzisiaj zamieniłam obiad z lunchem, tak więc o ok. 10.00 zjem
      szynkę, a potem jogurt. Dopiero w domu przyrządzę sobie befsztyk.
      Pozdrawiam
      Syrena
      • Gość: Gosia Re: kopenhaska IP: *.lebork.sdi.tpnet.pl 09.07.02, 11:31
        witaj Syrena
        ja wyszłam z założenia, że im dłużej będę spać, tym mniej czasu na myslenie o
        jedzeniu- tak więc wstałam pół godziny temu, nie piłam jeszcze kawy- ale już
        czeka zrobiona....
        mamy malowanie, więc wszystko stoi zastawione, w domu bałagan, nic nie mogę
        znaleźć hihi
        wczorajszy dzień minął bez żadnego bólu- dziś rano, przed kawą też ok- idziemy
        dalej......
        już dziś jakaś taka lżejsza się czuję.....
      • Gość: Gosia Re: kopenhaska IP: *.lebork.sdi.tpnet.pl 09.07.02, 18:49
        Strena- jak tam po kolacji? ja prawdę powiedziawszy zjadłam dopiero obiad,
        chyba jeszcze tylko wypiję jogurt i więcej dziś nie będę jeść
        trochę boli mnie głowa, nie wiem czy to od diety, czy dlatego, że ponoć idzie
        niskie ciśnienie, ale ogólnie trzymam się dobrze- ciekawe jak będzie , jak
        dopadnie nas kryzysik :-))))))
      • Gość: Gosia Re: kopenhaska IP: *.lebork.sdi.tpnet.pl 09.07.02, 11:33
        proszę uprzejmie- dla ciebie ją skopiowałam


        DIETA OPRACOWANA PRZEZ RZĄDOWY SZPITAL W KOPENHADZE

        DZIEŃ 1+8

        Śniadanie: 1 kubek czarnej kawy
        Lunch : 2 jajka na twardo, gotowany szpinak, 1 pomidor
        Obiad : 1 duży befsztyk, sałata z olejem i cytryną (filet lub schab)

        DZIEŃ 2+9

        Śniadanie: 1 kubek czarnej kawy z 1 kostką cukru
        Lunch: 1 duży befsztyk, sałata z olejem i cytryną, 1 świeży owoc
        Obiad: 1 plaster szynki, 2-3 szklanki jogurtu naturalnego

        DZIEŃ 3+10

        Śniadanie: 1 kubek czarnej kawy z 1 kostką cukru, 1 grzanka
        Lunch: gotowany szpinak, 1 pomidor, 1 świeży owoc
        Obiad: 2 jajka na twardo, 1 plaster szynki, sałata z olejem i cytryną

        DZIEŃ 4+11

        Śniadanie: 1 kubek czarnej kawy z 1 kostką cukru
        Lunch: 1 jajko na twardo, 1 tarta marchewka, małe opakowanie twarożku (serek
        wiejski)
        Obiad: 1 mała puszka mieszanego kompotu z owoców, 2-3 szklanki jogurtu
        naturalnego ( ugotować kompot )

        DZIEŃ 5+12

        Śniadanie: 1 duża tarta marchewka z cytryną
        Lunch: 1 chuda ryba z cytryną – sok z cytryny dodać do pieczenia
        Obiad: 1 duży befsztyk, brokuły lub sałata

        DZIEŃ 6+13

        Śniadanie: 1 kubek czarnej kawy z 1 kostką cukru, 1 grzanka
        Lunch: 1 cały kurczak (gotowany), sałata z olejem i cytryną
        Obiad: 2 jajka na twardo, 1 duża marchew


        DZIEŃ 7

        Śniadanie: 1 kubek herbaty bez cukru
        Lunch: 1 kawałek zgrilowanego chudego mięsa, 1 świeży owoc
        Obiad: nic

        Chuda ryba – dorsz lub pstrąg
        Gruby plaster – 10 dkg wędlina musi być chuda
        Kawa może być rozpuszczalna lub z ekspresu, zaleca się pić 2 litry wody
        dziennie.

        UWAGA:
        Lunch i obiad można zamieniać miejscami, jeżeli będzie to miało miejsce tego
        samego dnia. Dieta zmierza do zmiany przemiany materii co sprawia że po 13
        dniach można jeść normalnie bez efektu tycia, przez pierwsze dwa lata. Nie jest
        to więc żadna dieta odchudzająca lecz dieta zwiększająca przemianę materii
        dlatego spokojnie działa nawet po zakończeniu kuracji. Jeżeli kurację
        przeprowadza się niewolniczo zgubisz nadmiar tłuszczu 7-20 kg. Kurację
        przeprowadza się przez 13 dni ani 1 dzień mniej ani więcej. Jeżeli podczas
        kuracji wypijesz lampkę wina, piwo, zjesz słodycz, albo żujesz gumę jesz
        dodatkowe jedzenie to od razu przerywasz kurację i w związku z tym ginie efekt.
        Jeżeli kurację przerwiesz przed upływem 6 dni można ją powtórzyć od nowa po 3
        miesiącach.
        Szpinak można zastapić brokułami lub szparagami.
    • Gość: Syrena Re: kopenhaska IP: 157.25.128.* 10.07.02, 07:40
      Cześć! No jakoś się trzymam. Kryzys to chyba miałam wczoraj - czułam się bardzo
      osłabiona. Wczorajszą kolacją to naprawdę się najadłam. W dalszym ciągu dużo
      piję. Dzisiaj włożyłam spódnicę, która była dość opięta i jest luz!!!. Takie
      sytuacje bardzo podbudowują i aż chce się stosować dietę, która daje rezultaty.
      Jutro wieczorem dokonam aktu ważenia. Bardzo ciekawa jestem jak tam wagowo
      wyglądam. Najgorzej czuje się między kawą a pierwszym posiłkiem. Lunch dziele
      sobie na dwie części (inaczej chyba bym nie wytrzymała). Pierwszą częśc
      pochłaniam tak o ok. 9.30 (kawę piję tak ok. 6.10), a drugą o ok. 13.00.
      Jak tam malowanie? Czy nadmierny wysiłek przy stosowanu diety nie dokucza Ci?
      Uważaj na siebie i wytrwaj!
      Pozdrawiam serdecznie
      Syrena
      • Gość: Gosia Re: kopenhaska IP: *.lebork.sdi.tpnet.pl 10.07.02, 13:52
        łomatko jedyna- ja wcale nie chodzę głodna, a tak się tego bałam :-))))))
        wiecie co?????????- stanęłam dziś rano na wagę- dziewczyny- mam 2 kilo w
        dół!!!!!!!!! poważnie!!!!!!!!!!!
        brzuszek jakby się zmniejszył, ja czuję się lżejsza- bomba!!!!!
        właśnie gotuję sobie brokuły, pomidorek i jabłuszko
        a jutro kompot- jaki robisz- bo ja kupiłam czarne pożeczki- chyba będzie
        dobrze, nie? no i - czy dodawac trochę cukru do tego kompotu?
        trzymajcie się dziewczyny :-)))
        • Gość: Syrena Re: kopenhaska IP: 157.25.128.* 10.07.02, 14:46
          No Gosiu jesteś SUPER DZIEWCZYNA! Gratuluje utraty na razie 2 kg. Ja też na jutro
          będę przygotowywała kompot z czarnych pożeczek i myślę, że odrobina cukru nikomu
          nie zaszkodzi, skoro rano pijemy słodzoną kawę i to jest w porządku, to w tym
          przypadku można sobie pofolgować i przyrządzić lekkosłodzony kompocik.
          Trzymam kciuki za utrtę kolejnych kilogramów wszystkich odchudzających się!!!
          Pozdrawiam
          Syrena
    • Gość: Syrena Re: kopenhaska IP: 157.25.128.* 11.07.02, 07:29
      Cześć Dziewczyny! Dzisiaj rano zważyłam się i... wskazówka pokazała 3 kg mniej!!!
      Bardzo się cieszę. Zdajeę sobie sprawę, że najszybszy ubytek wagi następuje w
      pierwszych 3 dniach diety, ale mam nadzieję, że w ciągu całego reżimu stracę
      planowane 5 kg, a może ciut więcej.
      Jak tam Wy? Gosiu, a co u Ciebie? Nie napisałaś jak tam postępy w malowaniu?
      Pozdrawiam
      Syrena
      • Gość: Monika Re: kopenhaska IP: *.abx.fr / 192.168.25.* 11.07.02, 08:24
        Czesc:)
        GRATULACJE:):):)
        Ja tez sie dzis wazylam (3 dzien diety) i na wadze 2kg mniej:)
        Wczoraj wieczorem zaczynalam watpic a dzis znow wstapily we mnie sily:)
        Wczoraj wypilam 3,5l wody, nie wiem jak ja to pomiescilam:)
        Trzymajcie sie dziewczyny a Syrenie jeszcze raz wielkie gratulacje:)

              • Gość: Syrena Re: kopenhaska IP: 157.25.128.* 11.07.02, 10:44
                Najgorszy i chyba kryzysowy był u mnie drugi dzień - czyli wtorek. Czułam się
                bylejak. Byłam bardzo osłabiona. Teraz jest już bardzo dobrze, a gdy jeszzcze
                czuję luzy w sukience, to czuję się jeszcze lepiej.
                Tak się zastanawiam nad tym kurczakiem 6 dnia. Chyba tu nie chodzi o zjedzenie go
                całego. Kiedyś (przed dietą) to nie byłby żaden problem, ale teraz sądzę, że nie
                dałabym rady. Poprzestanę chyba na małej połówce. Co o tym myślicie?
                Pozdrawiam bardzo serdecznie
                Syrena
                  • Gość: Syrena Re: kopenhaska IP: 157.25.128.* 11.07.02, 12:37
                    Jeszcze nie mam pomysłu, ale chyba pójdę na łatwiznę i po prostu kupię połówkę
                    kurczaka z rożna i zjem go bez skóry. To chyba niezły pomysł.
                    A Ty jak go chcesz przyrządzić? Coś Gosia nie daje znaku życia. Mam nadzieję, że
                    u niej wszystko w porządku, tylko jest pochłonięta remontem.
                    Pozdrawiam
                    Syrena
                      • Gość: Gosia Re: kopenhaska IP: *.lebork.sdi.tpnet.pl 11.07.02, 13:35
                        jestem, jestem- tylko mam tak wszystko zastawione, że do kompa siadam tylko raz
                        dziennie, żeby tu napisać jak mi idzie
                        dziś 4 dzień- wcale nie jestem głodna, nie ssie mnie po kawie, głowa mnie nie
                        boli :-)
                        z tą utrata moich 2 kilo to było tak- zważyłam się i rzeczywiście waga tyle
                        pokazała, zważyłam się wczoraj po kolacji i okazało się, że ważę tyle, co na
                        początku :-(, no trochę się załamałam- ale dzisiaj rano znów waga pokazała
                        tyle, że 1,5 kilo mniej w stosunku do początku- czyli, że to były wahania
                        związane z utratą wody raczej- ale waga idzie w dół i to się liczy :-)
                        malowanie- koszmar, ten bałagan-brrrrr, ale gdzieś tak jutro-pojutrze chyba
                        będziemy finalizować, malowanie wygląda tak, że ja zajmuję się naszym rocznym
                        synkiem, a mąż w tym czasie maluje- nie da się mu pomagać, bo mały by mi świra
                        dostał :-)
                        ja też boję się tego dnia z całym kurczakiem- na pewno go nie zjem hihi
                        no- trzymajcie się dziewczyny- do jutrzejszego raportu- cmok cmok
                        • Gość: Monika Re: kopenhaska IP: *.abx.fr / 192.168.25.* 11.07.02, 14:00
                          Czesc Dziewczyny!
                          Te wahania wagi i u mnie sa, rano 2kg mnie, wieczorem tylko 0,5 kg od wyjsciowej.
                          To chyba normalne zwlaszcza przy tej ilosci wody wypitej.
                          Gosiu taki roczny bobas super jest. Mojej siostry corka wlasnie rok skonczyla,
                          jest taka urocza i kochana:) duzy buziak dla malego:)
                          A Ty trzymaj sie cieplutko
    • Gość: Syrena Re: kopenhaska IP: 157.25.128.* 12.07.02, 07:50
      Cześć Towarzyszki Odchudzania!
      Nie wiem czy to możliwe, ale dzisiaj rano weszłam na wagę i zobaczyłam - 5 kg
      (słownie: minus pięć kilogramów). Przetarłam oczy zeszłam z wagi i ponownie
      weszłam na nia i było to samo. Cud, czy waga się rozchwiała? Czuję się świetnie.
      Coraz lepiej. Dzisiaj na śniadanko zjadłam tartą marchewkę. Teraz niestety
      odstąpiłam od rygoru diety i skusiłam się na gorzką kawę. Tego brakowało mi od
      poniedziałku. Moje poświęcenie się jest duże, bo zwykle piję kawę z mleczkiem, a
      teraz katuję się bez niego. Mam nadzieję, że nie popełniam niewybaczalnego
      wykroczenia. Dzisiejszy dzień to prawie uczta, bo przecież i ryba i befsztyk.
      Jutro to samo (kurczak). Od ponedziałku będzie już z górki. Chyba wytrzymamy? Co?
      Pozdrawiam serdecznie
      Syrena
      • Gość: Monika Re: kopenhaska IP: *.abx.fr / 192.168.25.* 12.07.02, 09:00
        Witajcie Dziewczyny!
        SYRENA GRAAAAAAAAAAAAAATULACJE, 5 KG TO NIESAMOWITY WYNIK:):):)
        Ja tez dzis stanelam na wadze, 2,5 kg mniej tez calkiem niezle:)
        Z ta kawa to mysle ze nalezala Ci sie chociaz taka malutka nagroda:) a skoro bez
        cukru i mleka to chyba nie przewinienie:)
        Ja tez czuje sie super, w sumie to nawet mysle ze tak bym sie mogla caly czas
        odzywiac, nie czuje za bardzo glodu ani zmeczenia. Wczoraj wybralam sie na 2
        godzinny spacer i bylo wspaniale.
        Trzymaj sie cieplutko i oby tak dalej:)
        smacznej rybki (u mnie jutro)
        • Gość: Gosia Re: kopenhaska IP: *.lebork.sdi.tpnet.pl 12.07.02, 14:11
          witajcie odchudzone dziewczyny :-), ale fajnie, że tak waga idzie w dół, ja mam
          dziś -2 kilo, też dobrze :-)
          rano po tej marchewce byłam taka osłabiona, chciało mi się strasznie spać, i
          jakaś taka byłam nie do zycia, ale juz jest lepiej- studzi mi sie rybka,
          pieknie pachnie, wieczorem mięsko- mniam, mniam
          już kombinuję co by tu jeść po diecie, bo to, że jeść jak zawsze nie mogę to
          jest dla mnie juz pewne- zapytałam na forum o atkinsa i montigniaca- polecają
          te diety po 13-tce- zobaczcie sobie
          czuję się lżejsza, schudłam na twarzy, brzuszek mi trochę opadł (jeszcze nie
          jest tak jakbym chciała, ale jeszcze tyle czasu przede mną)
          trzymajcie się- i chudnijcie dalej :-))))
          • Gość: Syrena Re: kopenhaska IP: 157.25.128.* 12.07.02, 14:20
            Ja po zakończeniu tej diety oczywiście będę jadła mniej (do tej pory raczej
            żarłam; za jednym posiedzeniem mogłam bez trudu pochlonąć np. goloneczkę). Mam na
            szczęście dobrą przemianę materii i drobne kości - i na szczęście nie należę do
            osób z nadwagą, ale podjęłam tę dietę, bo było mi trochę za ciasno. Poza tym po
            diecie znów zacznę chodzić na siłownię (do czerwca chodziłam 2 lub 3 razy w
            tygoniu - nie po to, zeby nabrać masy mięściowej tylko, żeby się poruszać). Potem
            zrobiłam sobie przerwę, bo najpierw był rmont, a potem upały...
            Pozdrawiam
            Syrena
          • Gość: Monika Re: kopenhaska IP: *.abx.fr / 192.168.25.* 12.07.02, 14:25
            Czesc Gosiu,
            2kg to super:) GRATULUJE
            ja rybke dopiero jutro, zaczelam diete od wtorku:)
            wiesz tez mysle o jakiejs innej po skonczeniu kopenhaskiej, najbardziej o
            atkinsie, w interku cos niewiele na jej temat:( ale moze jakos wspolnymi silami
            uda sie zdobyc wiedze o niej.
            Pozdrawiam serdecznie i smacznej rybki:)
            • Gość: Gosia Re: kopenhaska IP: *.lebork.sdi.tpnet.pl 13.07.02, 19:42
              dziewczyny- żyjecie???????????
              ja dziś po tym kurczaku jestem taka pełna, że siłą wmuszę kolację hihi
              czasem kręci mi się w głowie- myslicie, że to od niedoboru cukru?- kupiłam
              sobie te otręby owsiane- dodam sobie do kolacji
              zauważyłam, że strasznie skacze mi waga- wczoraj wieczorem było 85 kilo- dzis
              rano 83,5, zobaczymy ile dziś wieczorem :-), moja startowa waga to 87,5- nieźle
              się zapuściłam, nie? hihi
              a jutro ............- dzień bez kolacji- brrrrrr, na obiadek ma być m.in. owoc,
              to ja chyba sobie go zjem później niż całość, tak około 17-tej, to będzie jakby
              na kolację- chyba to nie jest wielki grzech, co?
              do tej pory robię wszystko kropka w kropkę jak napisali, ani jednego
              odstępstwa :-)
              trzymajcie się dziewczyny- skrobnijcie co u was- pozdrawiam Gosia
              • Gość: Gosia Re: kopenhaska IP: *.lebork.sdi.tpnet.pl 14.07.02, 19:56
                7 dzień zaliczony :-)
                rano posłodziłam herbatę łyżeczką cukru, bo mi sie w głowie kręci, na obiadek
                zjadłam kawał piersi kurzej, a jabłuszko zjdałam około 16-tej
                cały dzień byliśmy na spacerze nad morzem, a tam budki z różnymi pysznościami,
                a jak one pachniały- też macie taki wyczulony węch? hihi
                malowanie zakończone, ale mam teraz ładnie w pokoju- aż miło posiedzieć :-)
                jutro powtórka pierwszego tygodnia- teraz juz z górki
                trzymajcie się dziewczyny- skrobnijcie słówko, jak wam poszedł weekend-
                pozdrawiam- Gosia
              • Gość: Monika Re: kopenhaska IP: *.abx.fr / 192.168.25.* 15.07.02, 08:54
                Czesc Odchudzajace:)
                Ja tez wczoraj kurczaka mialam, zjadlam pol, caly nie zmiescil sie:)
                A dzis magiczny obiad "nic". Postanowilam zamienic lunch z obiadem. Do 16.30
                bede siedziec na herbacie a potem to miesko i owoc.
                U mnie waga tez roznie wskazuje, raz 61kg raz 62kg (moja startowa 65kg przy
                156cm) ale i tak nie jest zle:)
                Pozdrawiam i trzymajmy sie zeby ten obiad nic przezyc:)
                • Gość: Syrena Re: kopenhaska IP: 157.25.128.* 15.07.02, 09:22
                  Cześć Dziewczyny, u mnie waga nie skacze. Jest mnie mniej o 6kg!!! W sumie
                  dobrze, ze to nasze odchudzanie przypadlo na te upały, bo mniej się chce jeść
                  (mimo to ja cały czas jestem głodna). Bardzo dużo pije. Wczoraj
                  znów "zgrzeszyłam" i zjadłam przed obiadem i po obiedzie 4 kawałki arbuza. Po
                  obiedzie (bo to przeciez niedziela) skusiłam się na filiżankę gorzkiej kawy.
                  Mam nadzieję, że to nie zaszkodzi. Pozdrawiam serdecznie.
                  Syrena
                • Gość: Syrena Re: kopenhaska IP: 157.25.128.* 15.07.02, 09:28
                  Cześć Dziewczyny, u mnie waga nie skacze. Jest mnie mniej o 6kg!!! W sumie
                  dobrze, ze to nasze odchudzanie przypadlo na te upały, bo mniej się chce jeść
                  (mimo to ja cały czas jestem głodna). Bardzo dużo pije. Wczoraj
                  znów "zgrzeszyłam" i zjadłam przed obiadem i po obiedzie 4 kawałki arbuza. Po
                  obiedzie (bo to przeciez niedziela) skusiłam się na filiżankę gorzkiej kawy.
                  Mam nadzieję, że to nie zaszkodzi. Pozdrawiam serdecznie.
                  Syrena
                • Gość: Syrena Re: kopenhaska IP: 157.25.128.* 15.07.02, 09:30
                  Cześć Dziewczyny, u mnie waga nie skacze. Jest mnie mniej o 6kg!!! W sumie
                  dobrze, ze to nasze odchudzanie przypadlo na te upały, bo mniej się chce jeść
                  (mimo to ja cały czas jestem głodna). Bardzo dużo pije. Wczoraj
                  znów "zgrzeszyłam" i zjadłam przed obiadem i po obiedzie 4 kawałki arbuza. Po
                  obiedzie (bo to przeciez niedziela) skusiłam się na filiżankę gorzkiej kawy.
                  Mam nadzieję, że to nie zaszkodzi. Pozdrawiam serdecznie.
                  Syrena
                      • Gość: Syrena Re: kopenhaska IP: 157.25.128.* 16.07.02, 07:29
                        Cześć! U mnie w dalszym ciągu -6kg. Wczoraj bylam tak głodna, że myślałam, że
                        się poddam, ale spojzałam na spódnicę, w którą weszłam i od razu... napiłam się
                        wody. Dzisiaj juz 9 dzień wyrzeczeń.
                        Pozdrawiam serdecznie
                        Syrena
                      • Gość: Monika Re: kopenhaska IP: *.abx.fr / 192.168.25.* 16.07.02, 08:33
                        Czesc:)
                        U mnie jakos minal 7 dzien (obiad nic) nie bylo latwo ale bylo minelo. Waga
                        pomimo tak malej ilosci spozytego wczoraj pozywienia nie drgnela nadal 4kg.
                        No ale dzis hmmmmmm niezla wyzerka jajka pomidor brokuly, miesko i salata:)
                        Pozdrawiam serdecznie i trzymajcie sie:)
                          • Gość: Monika Re: kopenhaska IP: *.abx.fr / 192.168.25.* 16.07.02, 09:46
                            Oj nie, nie wierze w to. Mysle ze to chwilowe zatrzymanie. Mojemu szwagrowi
                            (razem ze mna stosuje K.) tez waga stoi. Mi w sumie tez od niedzieli nic nie
                            drgnela. Wydaje mi sie ze wiecej sie chudnie jak sie je, mysle ze ten 7 dzien z
                            obiadem nic zastopowal spadek wagi.
                            Ale uwazam tez ze to minie wiec Gosiaczku glowa do gory, jestesmy z Toba i
                            napewno waga zacznie wskazywac mniej.
                            Trzymaj sie
                                • Gość: Gosia Re: kopenhaska IP: *.lebork.sdi.tpnet.pl 16.07.02, 11:19
                                  nie, nie- zdecydowanie nie będę jeść tak jak wcześniej (dużo chleba,
                                  ziemniaki), przynajmniej przez jakiś czas, żeby zachować ten stan, czyli
                                  spalanie tłuszczu- myślałam o Montiniacu- a może dieta niełączenia? a może
                                  pewne elementy kopenhaskiej zostawię- np. bardzo mi odpowiada na śniadanie kawa
                                  z grzanką, smakuje mi sałata z sosem vinegret, wołowinka......
                                  mam nadzieję, że nawet jeśli teraz nie będzie spektakularnego sukcesu, to jak
                                  będę dalej się "lekko dietowo" odżywiać, to będę dalej chudła........ a mam
                                  tego jeszcze z 10 kilo....... conajmniej :-(
                                  pozdrawiam- Gosia
                                  • Gość: Monika Re: kopenhaska IP: *.abx.fr / 192.168.25.* 16.07.02, 12:35
                                    To tak jak ja:) tez bym chciala jeszcze z 10kg:)
                                    Montignac polega na nie laczeniu?
                                    dosc nowa jestem w tych dietach, w sumie K. to pierwsza w zyciu.
                                    Wlasnie jestem po brokulach, jajach i pomidorze. Polaczylam wszystko razem i
                                    zjadlam z 10 lyzek i ............. full (oj a ja taki obzarciuch bylam)Ciezko
                                    mi uwierzyc ze w zeszlym tygodniu zjadlam to wszystko.
                                    Przed K. potrafilam zjesc cala mala pizze a teraz ledwo 10 lyzek takiej salatki.
                                    Mi tez K. odpowiada, najlepiej to bym chciala ja przedluzyc np. o 2 tygodnie,
                                    ale mam siore lekarza i pewnie zrobi wszystko zebym tego nie zrobila:(
                                    pozdrawiam
                                    • Gość: Syrena Re: kopenhaska IP: 157.25.128.* 16.07.02, 13:36
                                      Dziewczyny! Nic się nie martwcie. Na pewno zrzucicie te 10kg bez najmniejszego
                                      problemu. Najważniejsze - to chcieć, a Wy przecież chcecie. Podobno po tej
                                      naszej diecie, jeżeli je się potem w umiarkowanych ilościach rozsądne rzeczy,
                                      to można jescze schudnąć ok. 2 kg. Ja od przyszłego tygodnia mam zamiar tak
                                      jeść. Poza tym może sobie raz w tygodniu będę robiła dzień owocowy. Jak się
                                      troszeczkę ochłodzi to powrócę do ćwiczeń na siłowni. Trzymajcie się (trzymajmy
                                      się). Wszystko będzie zgodnie z zalożonym planem. Ja mam nadzieję, że podczas
                                      urlopu (a wybieram się we wrześniu) na plaży będę się czuła znakomicie. Już w
                                      tej chwili odczuwał lekkość (w spódnicy i na duszy).
                                      Pozdrawiam
                                      Syrena
                                      • Gość: Ania Re: kopenhaska IP: 217.153.52.* 17.07.02, 08:22
                                        Syrena, masz racje! Ja na kopenhaskiej schudlam 5 kilo, a od jej zakonczenia
                                        jeszcze 4,5. I ciagle chudne, bardzo powoli (mniej wiecej 1 kg na dwa
                                        tygodnie), ale wlasnie dzieki temu mam poczucie, ze chudne zdrowo i trwale.
                                        Trzeba zmienic sposob odzywiania, ale ja np. nieraz pozwalam sobie na drobne
                                        przyjemnosci, co dzien pije moje ukochane cappuccino, czasami jem lody itp.
                                        Wazne jest, zeby sie nie katowac zbyt drastycznymi ograniczeniami, to czlowiek
                                        ma rzadzic dieta, a nie dieta czlowiekiem! Jogger napisal kiedys cos bardzo
                                        madrego: "dieta to nie religia". Wlasnie. Dziewczyny, trzymajcie sie, warto! I
                                        bedzie dobrze.
    • charissa Re: kopenhaska 16.07.02, 17:27
      ja wytrzymalam tylko 5 dni. szostego obudzilam sie, wstalam z lozka i z
      powrotem sie polozylam, tyle jeszcze kontakotowalam. cala sie trzeslam,a
      cisnienie mialam 90 na 54.
      tak sie skonczyla moja jedyna w zyciu dieta odchudzajaca. ale przez te dni
      stracilam prawie 2 kg, najgorsze byly dwa dni pierwsze kiedy nagle jadlam duzo
      mniej niz normalnie. ale juz no more
      teraz staram sie ograniczac porcje, no i slodycze- ale to sie nie udaje.
      no i cwicze.
      • Gość: Syrena Re: kopenhaska IP: 157.25.128.* 17.07.02, 08:03
        Cześć Odchudzaczki!!! Jak tam się czujecie? Ja wyśmienicie. Jest mnie już mniej
        o 7kg!!! Bardo się cieszę. Zamierzałam schudnąć 5kg, a tu taka siurpryza. Muszę
        Wam jednak do czegoś się przyznać... już układam sobie menu na niedzielę. Marzę
        żeby zjeść np. musli z jogurtem na śniadanko, na obiadek jakiś chłodniczek. W
        ogóle to postanowiłam znacznie ograniczyć pieczywo (będę jadła tylko pieczywo
        chrupkie i ewentualnie razowe), pstaram się w ogóle wyeliminować ziemniaki. Ze
        słodyczami chyba nie będę miała problemów, bo mogą dla mnie nie istnieć. Co
        prawda od czasu do czasu mam ochotę na czekoladę i wtedy na raz zjadam całą
        tabliczkę, ale teka porcja starcza mi na miesiąc.
        Pozdrawiam serdecznie.
        Syrena
        • Gość: Monika Re: kopenhaska IP: *.abx.fr / 192.168.25.* 17.07.02, 08:36
          Czesc Dziewczyny:)
          Widze Syrena ze dietetyczne marzenia po diecie masz:) Ja raczej nie haha marzy
          mi sie pizza super supreme:) i ciastko z cukierni takie z kremem:) niezle
          marzenia.
          Zamierzam zrealizowac te marzenia, potem ok. tygodnia jesc glownie warzywa,
          owoce, wolowine a po tygodniu chyba na atkinsa przejde. Jeszcze troszke musze
          zwalic. Jak dotad schudlam 4 kg. Aaaaaaaa i od czwartku zaczynam aerobik w
          wodzie.
          Pozdrawiam:)
          • Gość: Gosia Re: kopenhaska IP: *.lebork.sdi.tpnet.pl 17.07.02, 09:29
            u mnie dziś rano waga stoi jak zaklęta- ubyło mi TYLKO 2,5 kilo- i od jakiegos
            czasu ciągle tylko tyle :-(
            ale w sumie jak sobie pomyslę, to dobre i 2,5 kilo- tylko jak wy to robicie, że
            u was spadek jest większy? ciekawe jaka to zależność- im kto ma więcej do
            zrzucenia tym na tej diecie więcej czy mniej zrzuca?- wygląda, że mniej.....
            ja w niedzielę zamierzam zjeść DWIE!! grzanki z kawą (bardzo mi to
            zasmakowało), będę sobie nadal robić takie sałatki jak teraz (dzis moja
            ulubiona- sałata, jajka, szynka w sosie vinegret), a po kilku dniach lekkiego
            jedzenia chyba Montigniac........
            Monika piszesz o Atkinsie- ile wiesz na jego temat- masz może jakieś
            szczegółowe przepisy- podzieliłabys się?
            pozdrawiam schudnięte babeczki :-) (zazdroszczę wam)
            • Gość: Syrena Re: kopenhaska IP: 157.25.128.* 17.07.02, 09:37
              Ta utrata wagi, to chyba sprawa indywidualna. A przepraszam, że zapytam: a jak
              tam u Was z wypróżnianiem? Jaką zwylke macie przemianę materii? Może na efekt
              chudnięcia te sprawy maja wpływ. Wierzę, że w ciągu najbliższych dni waga am
              spadnie znacznie. Nie ważcie się codziennie, bo to źle wpływa na psychikę. Niby
              2,5kg to nie jest dużo, ale postaw pred sobą 2,5kg cukru, to zobaczysz czy nie
              jest tego dużo.
              Nie załamujcie się. Trzymam kciuki i serdecznie pozdrawiam
              Syrena
              • Gość: madziaz Re: kopenhaska IP: *.slupsk.sdi.tpnet.pl 17.07.02, 12:05
                Gość portalu: Syrena napisał(a):

                > Ta utrata wagi, to chyba sprawa indywidualna. A przepraszam, że zapytam: a
                jak
                > tam u Was z wypróżnianiem? Jaką zwylke macie przemianę materii? Może na efekt
                > chudnięcia te sprawy maja wpływ. Wierzę, że w ciągu najbliższych dni waga am
                > spadnie znacznie. Nie ważcie się codziennie, bo to źle wpływa na psychikę.
                Niby
                >
                > 2,5kg to nie jest dużo, ale postaw pred sobą 2,5kg cukru, to zobaczysz czy
                nie
                > jest tego dużo.
                Ja bym postawiła 2,5 kg słoniny, lepiej wpływa na psychikę.
                > Nie załamujcie się. Trzymam kciuki i serdecznie pozdrawiam
                > Syrena
                I pomyśleć, że miesiąc temu nie wiedziałam, że funkcjonuje takie wspaniałe
                forum. Kopenhaską odpracowałam raz pod koniec maja i strasznie mi było ciężko
                (psychicznie). teraz pod wpływem wszystkich odchudzaczek postanowiłam zrobić
                powtórkę z rozrywki (drugi dzień) i jest fajnie. Obok monitora stoi butelka
                mineralki, po pracy jadę na rower i mam nadzieję, że z Waszą pomocą tym razem
                wytrwam do końca. Poprzednio 11-go dnia sklęłam wszystkich duńczyków i poszłam
                na hamburgera. Pocieszam się tylko tym, że po dwóch tygodniach rzeczywiście
                widać efekty. Jakby tak razem pozbierać nasze stracone kilogramy, to by dopiero
                była góra sadła, no nie?
                Trzymam za nas wszystkie kciuki. Hej.
            • Gość: Monika Re: kopenhaska IP: *.abx.fr / 192.168.25.* 17.07.02, 10:14
              Gosiaczku!
              U mnie tez waga stoi od 2 dni, ja tez mam sporo do zrzucenia (15kg) wiec to
              chyba nie tak:) mam nadzieje:)
              o Atkinsie bede wiedziec niedlugo wiecej, zamowilam sobie ksiazke poki co wiem
              tyle:
              pozdrawiam:)

              Dieta Atkinsa
              STRATA WAGI
              5kg w ciągu 2 tygodni
              Robert C. Atkins, lekarz, twórca tej dość kontrowersyjnej diety, jest
              założycielem i dyrektorem Centrum Medycyny Komplementarnej w Nowym Jorku. Jego
              zdaniem, aby skutecznie walczyć z otyłościa i nadwagą, nie trzeba zmniejszać
              ilości jedzenia. Wystarczy ograniczyć spożycie węglowodanów, podstawowego
              paliwa energetycznego, a przez to zmusić organizm do spalania nagromadzonego
              tłuszczu. Podczas 2 tygodniowej diety nie je się pieczywa, produktów zbożowych,
              warzyw zawierających skrobię, jogurtu, mleka i owoców. Dzienny jadłospis nie
              może zawierać więcej niż 20 g węglowodanów. Mięso, wędliny, ryby i jaja można
              jeść w ilościach zaspokajającej głód, nie wolno ich jednak łączyć z produktami
              zawierającymi węglowodany. Ponieważ dieta drastycznie ogranicza ilość
              spożywanych warzyw i owoców, podczas jej stosowania należy przyjmować preparaty
              witaminowo – mineralne.
              Przykładowy jadłospis:
              Śniadanie: jajecznica lub jajka sadzone z bekonem, szynką lub kiełbasą, kawa
              bezkofeinowa lub herbata
              Obiad: wędliny, kurczak pieczony lub smażony, rosół drobiowy, mała porcja
              surówki, woda mineralna niegazowana
              Kolacja: pasztet z kurzych wątróbek, stek, surówka z sosem vinegret, bita
              śmietana bez cukru
              W ciągu dnia: wędliny jako przekąski, woda mineralna, nie słodzona kawa, herbata

              Zawartość węglowodanów (g) w niektórych produktach
              Nabiał
              JajaCamembert (100g)Śmietana 12 % (100g)Ser żółty (100g)Mleko tłuste (szklanka)
              Jogurt (szklanka) 01,83,53,51213
              Produkty zbożowe
              Kukurydza prażona (szklanka)Chleb pełnoziarnisty (kromka)Makaron gotowany
              (szklanka)Ryż gotowany (szklanka) 5143750
              Warzywa
              Pieczarki (4 sztuki)Marchew (sztuka)Kalafior gotowany (szklanka)Sałata (główka)
              Fasolka szparagowa (szklanka)Pomidor (średni)Brukselka (szklanka)Groszek
              gotowany (szklanka)Kukurydza (kolba)Ziemniak pieczony (duży)Fasola gotowana
              (szklanka) 4456791219162142
              Mięso i ryby
              Wszystkie, także tłuste gatunki mięsa, ryb i wędlin (z wyjątkiem np. kaszanki)

              Robert C. Atkins jest Amerykańskim kardiologiem. Przed 30 laty opublikował
              książkę zatytułowaną "Diet Revolution" w której przedstawił podstawowe
              założenia swojej diety. Większość z nich jest aktualna do dzisiaj. Do dzisiaj w
              samych Stanach Zjednoczonych diecie poddało się ponad 60.000 osób.
              W tym roku na zjeździe American College of Cardiology w Orlando na Florydzie
              Atkins zorganizował całą sesję poświęconą swojej diecie.
              Dieta opiera się na pewnych spostrzeżeniach poczynionych przez jej twórcę.
              Zauważył on, że to nie ilość spożywanych kalorii wpływa na przyrost lub spadek
              ciężaru ciała, ale przede wszystkim to, czy kalorie owe zostaną przyswojone.
              To, w jakiej formie są one spożywane wpływa na ich dalsze losy. Jego obserwacje
              potwierdzają się na przykład w danych epidemiologicznych dotyczących Stanów
              Zjednoczonych - okres, w którym nastąpił największy wzrost liczby ludzi otyłych
              zbiegł się w czasie z największym wzrostem spożywania węglowodanów w diecie,
              podczas gdy ilość spożywanych tłuszczów pozostała na niemal niezmienionym
              poziomie.
              Zasada diety opiera się na doprowadzeniu do jak najmniejszego wydzielania
              insuliny, bowiem to właśnie ten hormon jest w głównej mierze odpowiedzialny za
              wchłanianie i dalsze przyswajanie składników pożywienia - przede wszystkim
              węglowodanów, ale nie tylko. Największe ilości insuliny wydzielają się po
              spożyciu węglowodanów, szczególnie prostych (cukru). W wyniku wydzielenia przez
              trzustkę do krwi insuliny następuje szybkie wchłonięcie spożytych pokarmów, a
              następnie ich zmagazynowanie w komorkach organizmu. Jeżeli skłaniki odżywcze
              nie zostaną zużyte podlegają one magazynowaniu - powstaje otyłość.
              Sytuacja po posiłku bogatym w węglowodany staje się podwójnie niekorzystna - po
              pierwsze w wyniku działania insuliny wszystko co zjadamy zostaje przyswojone i
              powoduje powstanie otyłości, po drugie zaś wysokie stężenie insuliny we krwi
              powoduje, że po takim posiłku stajemy się ponownie głodni. Wystarczy
              przypomnieć sobie ostatnio jedzone słodycze. Pierwszy kawałek powoduje, że
              niemal natychmiast mamy chęć na następny. Inaczej dzieje się po zjedzeniu
              kawałka mięsa, czy produktu nabiałowego. po ich zjedzeniu człowiek długo
              pozostaje syty.
              Stosowanie diety Atkinsa wymaga wstępnej oceny lekarskiej. Istnieje grupa
              chorób, w których dieta ta nie powinna być stosowana, lub powinna podlegać
              indywidualnej modyfikacji. Istotna jest także kontrola dotycząca przyjmowanych
              na codzień leków. Dotyczy to przede wszystkim leków przeciwcukrzycowych,
              zarówno tabletek, jak i insuliny. Zdarza się także, że w wyniku diety trzeba
              zmodyfikować dawki innych dotychczas przyjmowanych leków - na przkład leków na
              nadciśnienie.
              Dieta musi byc więc prowadzona przez lekarza. Dotyczy to przede wszystkim fazy
              wstępnej, która obejmuje kwalifikację do diety oraz wstępny okres ustalania
              indywidualnego zapotrzebowania dobowego na węglowodany. Ponieważ w trakcie
              stosowania diety pacjent uczy się stosowania jej zasad, to kontakty z lekarzem
              w miarę trwania diety mogą być coraz rzadsze.
              Dieta nie wymaga stosowania dodatkowych preparatów. Wyjatkiem są preparty
              wielowitaminowe. Jedną tabletkę takiego leku - dostępnego w aptece bez recepty -
              przyjmuje się raz dziennie w początkowej fazie trwania diety, aby zapobiec
              powstawaniu niedoborów witaminowych.
              Dietę Atkinsa może stosować właściwie każdy (poza pewnymi określonymi
              przeciwwskazaniami natury medycznej). W swojej pracy koncentrujemy się raczej
              na ludziach ze znacznego stopnia otyłością. Dietę można jednak zastosować
              również dla uzyskania efektu redukcji nadwagi.
              Dieta może być stosowana przez dłuższy czas bez niekorzystnego wspływu na
              zdrowie. W trakcie stosowania diety pacjent uczy się właściwego sposobu
              odżywiania i sam potrafi panować nad swoją masą ciała.
              Dla większości pacjentów dieta ta nie oznacza szczególnych wyrzeczeń. To, co
              różni ją od innych kuracji odchudzających, to możliwośc spożywania dowolnej
              ilości i wielkości posiłków. Człowiek odchudzany Atkinsem nie chodzi głodny.
              1) Teoria

              Żeby wejść w stan spalania tłuszczu, przez pierwsze 2 tygodnie dzienna dawka
              węglowodanów nie może przekraczać 20g, a i to tylko z zielonych warzyw. Wtedy
              organizm 'uczy się' korzystać z tłuszczu jako źródła energii - trzeba mu więc
              dostarczać tego paliwa: jemy sery i pijemy tłustą śmietanę - zgroza, prawda?
              (ja dodaję jeszcze nnkt - olej z wiesiołka i tran).

              Tłuszcze są niezbędne, gdyż stanowią tu podstawowe źródło energii. Organizm
              przestawia się z wykorzystywania węglowodanów na tłuszcz (również własny).

              Przy małej ilości węglowodanów organizm spala i tłuszcz dostarczony w
              pożywieniu, i tłuszcz własny, z powodu ograniczenia wydzielania insuliny nic
              się z tego nie odłoży. Poziom cholesterolu i trójglicerydów spada przy tej
              diecie, wzrasta procentowy udział 'zdrowego' HDL.

              Przy braku węglowodanów w pożywieniu, przysadka zaczyna wytwarzać zbliżoną do
              hormonu substancję, nazwaną 'Substancją Mobilizującą Tłuszcz'. Jest to
              substancja, która pomaga np. misiom przetrwać zimę bez jedzenia.

              Odrobina węgli powinna być, żeby utrzymać minimum glukozy we krwi dla
              podtrzymania pracy mózgu. Przy zupełnym braku węgli, organizm nauczy się
              przekształcać białko w glukozę i zacznie się spalać mięśnie. Sery i orzechy
              zawierają pewną ilość węglowodanów.

              Przy diecie niskowęglowodanowej nie wolno być głodnym. Przy długich przerwach
              między posiłkami zjeżdża poziom cukru we krwi i mózg domaga się szybkiej
              dostawy - stąd apetyt na słodycze.

              Paradoksalnie, przy Atkinsie można jeść bez zdecydowanych ograniczeń
              kalorycznych (pod warunkiem że
              • Gość: Gosia Re: kopenhaska IP: *.lebork.sdi.tpnet.pl 17.07.02, 10:24
                wow- Monika- ale ty kopalnia wiedzy jesteś :-))))))))))- dzięki za te informacje

                w sumie Atkins i Montigniac są trochę podobni, tzn. też diety niskowęglowodanowe
                dieta Atkinsa trwa dwa tygodnie?- a mozna przedłuzyć, tak żeby to był na stałe
                sposób zywienia?

                trochę tęsknię za chlebem, a Monti pozwala na pełnoziarnisty żytni, i chyba
                pumpernikiel......
                • Gość: Monika Re: kopenhaska IP: *.abx.fr / 192.168.25.* 17.07.02, 10:30
                  Jaka tam kopalnia:) troche na interku pogrzebalam, wzielo mnie na te diety:) z
                  tego co czytalam to atkins tez na cale zycie, tylko przez te pierwsze 2 tyg. to
                  taka "terapia wstrzasowa":) mysle ze niebawem dostane ta ksiazke to bede mogla
                  wiecej napisac:)
                  A na czym jeszcze ten Montignac polega?:)
                  pozdrawiam
                  • Gość: Gosia Re: kopenhaska IP: *.lebork.sdi.tpnet.pl 17.07.02, 10:37
                    Monika- urwało się wpół zdania- chyba nie do końca ci sie wkleiło- zobacz....

                    tą "terapię wstrząsową" to już chyba mamy w postaci 13-tki- to ta sama zasada...

                    teraz ja się pochwalę co sobie znalazłam o Montim:

                    Dieta Montigniaca

                    ŚNIADANIA WĘGLOWODANOWE
                    1. chleb z maki z pełnego przemiału*, marmolada bez cukru, jogurt 0%, świeży
                    sok pomarańczowy, brzoskwinia**, kawa*** bez kofeiny, odtłuszczone mleko
                    2. płatki owsiane****, konfitura na bazie fruktozy****, suszone owoce,
                    jogurt
                    0%, świeży sok z marchwi, pomarańcza, herbata
                    3. muesli, otreby owsiane, kiełki zbozowe, jogurt 0%, sok grejpfrutowy lub
                    pomarańczowy, kiwi, kawa, mleko odtłuszczone

                    ŚNIADANIA "NA SŁONO"
                    1. łosoś wędzony, chleb z pełnego przemiału, pomidory, ogórki, świeży sok
                    pomarańczowy, jabłko, kawa z odtłuszczonym mlekiem
                    2. jajka na miękko, chuda szynka, sałata, pomidory, świezy sokz marchwi,
                    maliny, herbata
                    3. jajecznica, chuda szynka, sery sfermentowane, pieczarki, pomidory,
                    świezy
                    sok jabłkowy, truskawki, kawa bez kofeiny, odtłuszczone mleko

                    UWAGA: owoce jemy na 20-30 minut przed sniadaniem, na czczo, z wyjatkiem
                    malin, truskawek i jeżyn, które można jeść do posiłków


                    * pieczywo w I fazie może być tylko z pełnego przemiału - trzeba
                    czytać na
                    opakowaniu, jeśli zawiera mąkę pszenną i/lub cukier, nie kupujemy.
                    Jeśli nie
                    uda się znaleźć normalnego chleba z pełnego przemiału - sa chrupki
                    VAsa 3
                    ziarna, które możemy jeść albo pumpernikiel (ale też bez cukru, bez
                    mąki
                    pszennej)
                    **brzoskwinię zjadamy na pół godziny przed resztą sniadania - patrz
                    wyżej:)
                    *** kawy Montignac radzi pic jak najmniej, bo podnosi nam insulinę
                    (o czym
                    niejednokrotnie pisał nam jogger) - najlepiej jedną dziennie, a
                    idealnie byłoby
                    bezkofeinową
                    ****płatki i muesli też muszą być bez cukru i bez doraku płatków
                    kukurydzianych
                    i dmuchanego ryżu. ja będę sama robiłą mieszanke muesli, bo te kupne

                    niedobre, nie znalazłam żadnej "montignacowej" w sklepie
                    ***** konfiturki, dżemy, powidła możemy jeść (hehe), ale bez cukru!





                    Oto produkty, których nam NIE WOLNO jeść w pierwszej fazie
                    Montignaca, pod żadnym pozorem!!!!!!!

                    1. piwo
                    2. ziemniaki (w każdej postaci - pieczone, gotowane, frytki, puree...)
                    3. cukier ----) można słodzić słodzikiem
                    4. miód
                    5. chleb biały, bułki pszenne, bagietki itp.----) możne jeść pieczywo
                    pełnoziarniste
                    6. marchewka gotowana ----) marchewka surowa jest bardzo OK:)))
                    7. ryż biały, popcorn, ciasteczka ryzowe----) możemy jeśc ryż dziki (który
                    de facto nie jest ryżem, ale inna rośliną; natomiast ryż brązowy
                    bedziemy mogły
                    jeść, ale w II fazie Montignaca, jak już pochudniemy, teraz nie wolno!:))
                    8. coca-cola i tym podobne ----)pijemy wodę mineralną i z umiarem swieżo
                    wyciskane soki owocowe
                    9. batoniki, herbatniki, cukierki, rodzynki, ----) możemy jeść
                    tylko "gorzką"
                    czekoladę zawierającą ponad 70% kakao
                    10.słodzone konfitury ----) możemy jeść konfitury, dżemy itp. bez cukru
                    11.buraki
                    12. makarony ----) jemy tylko makaron z mąki z pełnego przemiał


                    A oto lista (do ew. uzupełnienia) dobrych i zalecanych dla nas węglowodanów, o
                    niskim indeksie glikemicznym (poczynając od naj najlepszych):

                    1. bakłażany
                    2.cukinia
                    3. czosnek
                    4.cebula
                    5. świeże morele
                    6.soja
                    7.orzeszki ziemne
                    8.ciemna "gorzka" czekolada (powyżej 70% kakao)
                    9.groch
                    10.soczewica (zielona ma IG 15, brązowa i żółta IG 30)
                    11.ciecierzyca (groch włoski)
                    12.makaron sojowy ("chiński")
                    13.marmolada (dżem, konfitura) bez cukru
                    14.makaron z maki z pełnego przemiału
                    15.zielona fasolka
                    16.świeże owoce
                    17.produkty z mleka (bez tłuszczu)
                    18.surowa marchewka
                    19.dziki ryż
                    20.suszone morele, figi


                    Są to produkty o IG (indeksie glikemicznym) mniejszym niż 35. W pierwszej
                    fazie
                    w ogóle nie wolno nam jeśc produktów o IG wiekszym niż 50.
                    W przedziale 35-50 mieszczą się (i możemy je jeść z ograniczeniami):

                    1.chleb pełnoziarnisty zytni
                    2.pumpernikiel
                    3.makaron pełnowartościowy
                    4. świeże soki owocowe (bez dodatku cukru)
                    5. płatki zbożowe
                    6. zboża pełne
                    7.zielony swiezy groszek
                    8.groszek zielony z puszki
                    9. ryż długi Basmati
                    10.ryż brązowy (pełnoziarnisty)



                    Listę bardzo zalecanych produktów uzupełnię jeszcze (za ksiażką
                    Montignaca "Dieta dla biznesmena") o:

                    - otręby
                    - zarodki pszenne
                    - kiełki
                    - selery
                    - rzepa
                    - pędy bambusa
                    - kabaczki
                    - grzyby
                    - ogórki
                    - pomidory
                    - rzodkiewki
                    - kapusta
                    - kalafior
                    - por
                    - karczochy
                    - papryka
                    - sałata
                    - szpinak



                    Przykłady obiadów zawierających "dobre" węglowodany. Do picia: woda mineralna,
                    herbaty ziołowe, słaba herbata, kieliszek wina lub małe piwko (Montignac
                    zaleca
                    nie pic w trakcie posiłku, lecz po)

                    1. salatka z ogórków, filet rybny z sosem pomidorowym, groszek, jogurt
                    naturalny 0%
                    2. sałatka z pomidorów, cielęcina, soczewica zielona, ser
                    3. bulion z chudego mięsa, sztuka mięsa z rosołu, pory w sosie winegret,
                    jogurt
                    4. mozzarella z pomidorami (sałatka Caprese), kurczak pieczony, zielona
                    fasolka
                    5. sałata zalewna smażonymi skwarkami, kurczak pieczony, groch, seler
                    6. sałata z orzechami, kotlet mielony z grilla, brokuły, jogurt



                    Obiad poza domem:
                    przystawka: jajka w majonezie lub sałatka nicejska (sałata, tuńczyk,
                    pomidory,
                    oliwki, jajka na twardo, filety anchois, oliwa) lub sardynki w oleju lub
                    łosoś

                    danie główne: kawałek ryby lub mięsa (nie panierowanego!) plus warzywa bogate
                    w
                    błonnik (pomidory, kabaczki, zielona fasolka, bakłażany, kalafior), zielona
                    sałata w sosie winegret

                    deser: na sposób francuski czyli sery (każdy rodzaj poza kozimi)

                    woda, herbata, ew. lampka wina (PO posiłku, nie w trakcie!)

                    Pierwsza faza trwa dotąd, dopóki nie osiągniemy wymarzonej wagi - on pisze, że
                    od kilku tygodni do kilku miesięcy, zależnie od indywidualnych czynników (waga
                    wyjściowa, łatwość chudnięcia).


                    Na śniadania możesz jeść: jajka sadzone, na miękko, omlet, jajecznicę, bekon,
                    szynkę chudą (najlepiej z drobiu), sery świeże, sfermentowane,chudy biały,
                    chudy twarożek, jogurt 0%, łososia wędzonego, pstrąga wędzonego, marmoladę bez
                    cukru (z fruktozą), muesli bez cukru, płatków kukurydzianych i suszonych
                    bananów, płatki owsiane i chleb z mąki z pełnego przemiału (tu nie jestem
                    pewna, ale myślę, że może to być chrupki żytni, albo pieczywo fitness - jednak
                    w ograniczonych ilościach). Oraz: pomidory, ogórki, papryka, cebula,
                    szczypiorek, sałata, seler naciowy, truskawki, maliny, brzoskwinie, gruszki,
                    kiwi, winogrona, nektaryny, wiśnie, śliwki, pomarańcze, grejfruty. Wszystkie
                    owoce - poza truskawkami, malinami, jeżynami, porzeczkami i czarnymi
                    jagodami,
                    które można jeść do albo po posiłku - należy jeść na pół godziny przed
                    posiłkiem głównym.




                    Moje ulubione śniadanko do zabrania do pracy:
                    (w domu przed wyjściem do pracy zjadam jakiś owocek)

                    1.
                    pół kostki chudego białego serka rozgnieść z 2 łyżkami wody cob
                    • Gość: Gosia Re: kopenhaska IP: *.lebork.sdi.tpnet.pl 17.07.02, 10:41
                      hihi- mi sie też urwało- więc cd.

                      Moje ulubione śniadanko do zabrania do pracy:
                      (w domu przed wyjściem do pracy zjadam jakiś owocek)

                      1.
                      pół kostki chudego białego serka rozgnieść z 2 łyżkami wody coby nie był taki
                      suchy, do tego wkroic 1 pomidorka, 1 ogóreczka może być kwaszony, kilka
                      rzodkieweczek, papryczki no i trochę ziółek prowansalskich, soli i pieprzu ,
                      czasami dodaję troszkę musli i otrąb owsianych lub pszennych ale wtedy
                      trzeba
                      dolać ciut więcej wody lub zamiast wody trochę jogurtu lub kefiru 0%-
                      (idealne
                      do zabrania do pracy w pojemniczku) + do tego 2 kromeczki chlebka z pełnego
                      przemialu (do kupienia na bazarku na Wałbrzyskiej na rogu w piekarni -
                      sprzedawany na kilogramy cena 4zł/kg podobno ma zero cukru i karmelu) - ja
                      kupiłam sobie kilogramek pokroiłam w kromeczki i pomroziłam po 2 tak że
                      nie
                      musze ciągle latać i go sobie kupować i mam go pod ręką tylko na noc
                      wyjmuję i
                      rano już gotowe.
                      Po śniadanku 1-2 filiżaneczki czerwonej herbatki expresowej pycha z jednym
                      słodzikiem lub kawusia bezkofeinowa z chudym mleczkiem.

                      2. do pojemniczka z zamknięciem nasypuję musli + wkrajam troszkę suszonych
                      owocków + biorę sobie takie pół litrowe mleczko 0.5% i w pracy sobie zalewam
                      swoją mieszankę a na deserek kilka truskaweczek pycha!!!








                      Metoda Montignac nie jest trudna, wystarczy zapamietac zaledwie kilka regul.
                      Mysla przewodnia Metody Montignac jest
                      minimum zakazow i maximum rozkoszy kulinarnych.Jedzenie powinno byc
                      przyjemnoscia, czastka naszego zycia socjal-
                      nego a nie udreka obarczona tylko zakazami.Uczucie glodu czy pragnienia jest
                      fizjologiczne i nie powinno byc wstrzymy-
                      wane.Zbyt czeste picie czy chec jedzenia moze byc patologia spowodowana min.
                      niewlasciwym odzywianiem.Nadmiar
                      soli czy cukru, spozywanie pokarmu o wysokim indezie glikemicznym moze
                      prowadzic do tych stanow.
                      Metoda Montignac uczy nas jak zapobiegac takim sytuacjom.Sprowadza sie ona do
                      zaledwie osmiu ponizej przedstawio-
                      nych zasad:



                      1. Liczenie kalorii nie ma sensu

                      Dlaczego?- otoz ilosc kilokalorii podana na pokarmach to wartosc statyczna
                      uzyskana po spaleniu danego pokarmu
                      w tzw. "bombie kalorymetrycznej". W odniesieniu do zywego organizmu na wartosc
                      energetyczna danego pokarmu
                      maja wplyw wiele czynnikow takich jak:

                      a/ duza zmiennosc w skladzie naszego pokarmu np schabowy zjedzony z kapusta,
                      bedzie mial inna warto-
                      sc energetyczna niz ten sam schabowy zjedzony z pokarmem pozbawionym wloknika
                      pokarmowego,
                      czy np.jedzenie samej tlustej golonki bez zadnych dodatkow jak ma to miejsce w
                      diecie Kwasniewskiego
                      spowoduje , ze nawet bedzielmy chudnac..niestety kosztem niechybnie
                      czekajacego nas zawalu serca

                      b/ sposob przygotowania pokarmu wplywa na zmiane jego przyswajalnosci np
                      gotowana marchewka
                      podniesie poziom naszego cukru we krwi dwukrotnie wiecej niz surowa. Rowniez
                      smazenie nawet na tak zdrowych tluszczach jak roslinne powoduja jego utlenianie
                      i powstawanie kwasow tluszczowych nasyconych, ktore nie sa juz dla nas tak
                      zdrowe-( mowi sie nawet o powstawaniu cyklicznych zwia-
                      zkow aromatycznych majacych dzialanie rakotworcze..)

                      c/ stan metaboliczny i stopien utylizacji naszego organizmu - pamietacie to
                      jest przyczyna efektu jo-jo
                      po znacznej utracie wagi ciala wskutek diety hypokalorycznej, tyjemy od " byle
                      czego".

                      d/ stosowanie diet opartych na liczeniu kalorii doprowadza szybko do niedoborow
                      witamin,mineralow,
                      a czasem takze bialek.

                      e/ diety hypokaloryczne czesto prowadza powaznych zaburzen jedzenia jak bulemia
                      lub anorexia.

                      f/ pora przyjmowania posilkow ma olbrzymie znaczenie na stopien przyswajania
                      pokarmu

                      g/ teorie liczenia kalorii wychodzi z zalozenia, ze kazdy "grubasek" za duzo
                      je .Tymczase wiele badan
                      zarowno wsrod dzieci jak i doroslych wykazaly ze otyli jadli mniej niz
                      szczupli...Co sie okazalo -otyli
                      jedli "zle".

                      h/ stosowanie diety hypokalorycznej spowoduje, ze najpierw zuzyjemy zapasy
                      energetyczne takie jak glikoge nastepne beda bialka ( zwiotczenie skory) a
                      potem dopiero tluszcze , jednoczesnie dojdzie do spowolnienia
                      naszych procesow metabolicznych. Bedziemi sie czuli ospali , spadnie szybkosc
                      procesow myslenia ,be-
                      dziemy bardziej wrazliwi na zmiany temperatury, glownie zimna.

                      Metoda Montignac nie ogranicza ilosci pokarmu i kalorii, ale uczy nas czego
                      powinnismy unikac, a spozywanie czego powinnismy zwiekszyc - jesli zrozumiesz
                      jej podstawowe zasady, liczenie tradycyjnych kalorii bedzie nalezalo do
                      przeszlosci.



                      2. Spozywac wystarczajaca ilosc bialek

                      Dzieki Metodzie Montignac pozbywamy sie nadmiernych kilogramow bez utraty masy
                      miesniowej.Ilosc, dziennie spozywanego
                      bialka, wyrazona w gramach powinna byc rowna wadze ciala w kilogramach. Czyli
                      osoba o wadze 80 kilogramow powinna
                      przyjmowac 80 gramow bialka .Wazne przy tym jest picie wystarczajacej ilosci
                      plynow. Istotna sprawa jest rowniez fakt by
                      obok bialek zwierzecych, w naszym jadlospisie znalazly sie bialka pochodzenia
                      roslinnego ( warzywa straczkowe, produkty robione ze zboz z pelnego przemialu -
                      takie jak chleb, makarony, oraz produkty robione na bazie soji.



                      3. "Dobre " weglowodany

                      Zasluga Michela Montignac jest fakt, ze zwrocil on uwage "swiata zywieniowego"
                      na istotna role jaka odgrywa index glikemiczny pokarmow oraz scisle z tym
                      zwiazana produkcja insuliny, na proces powstawania nadmiernych kilogramow.
                      Otylosci typu meskiego "forma jablka" i w mniejszym stopniu
                      otyloscizenskiej "typu gruszki", towarzyszy prawie zawsze
                      hyperinsulinemia i insulinoopornosc ( zmniejszona wrazliwosc na cukier)
                      Wysoki poziom insuliny pobudza enzym lipaze- stymulujacy lipogeneze ( budowe
                      tkanki tluszczowej), a z drugiej strony
                      hamuje powstawanie innego enzymu, ktory rozklada tluszcze ( lipoliza).Krotko
                      mowiac, nadmiar insuliny, w kazdej postaci
                      sprzyja powstawaniu tkanki tluszczowej, a z drugiej strony blokuje
                      enzym "spalajacy "tluszcze.
                      Hyperinsulinemii ( wysokiego poziomu insuliny) mozna uniknac lub zapobiec
                      spozywajac weglowodany o niskim indeksie
                      glikemicznym czyli takie, ktore nie za wysoko podniosa poziom cukru we krwi .
                      Pozytywne dzialanie weglowodanow o niskim indeksie glikemicznym ( ponizej, lub
                      rownym 50) na tworzenie i rozklad tlusz-
                      czow jest bezsprzecznie udowodnione .Michel posuwa sie dalej i mowi o indexie
                      insulinowym pokarmu, czyli o sprzezeniu
                      zwrotnym pomiedzy indexem glikemicznym pokarmow a stezeniem insuliny (index
                      insulinowy ). Ta teza zostala poparta
                      doswiadczeniami przeprowadzonymi u cukrzykow typu II , jak rowniez u Pimas
                      Indian ze stanu Arizona i Tucson, u ktorych
                      cukrzyca i nadwaga wystepowala szczegolnie czesto.Ci Indianie wrocili do swego
                      tradycyjnego pozywienia, ktorego
                      index glikemiczny z natury byl niski ( dzikie odmiany kukurydzy) i problem
                      cukrzycy i otylosci praktycznie zniknal.
                      Index glikemiczny pokarmow opublikowal na internecie Rick Mendosa.Przy
                      ustalaniu swego indexu Rick posluzyl sie jako
                      punktem odniesienia bialym chlebem ( index 100) , natomiast Michel okreslil
                      swoj index w odniesieniu do glukozy ( index 100)
                      70 natomiast u Michela 50. Indeks Mendozy znalezc mozna pod adresem:
                      http://www.mendosa.com/gi.htm

                      4. Pokarm bogaty w blonnik

                      Utrata masy ciala jest stymulowana spozywaniem, pokarmu o wysokiej zawartosci
                      blonnika pokarmowego, szczegolnie tzw.
                      "rozpuszczalnego" (owoce , warzywa straczkowe), poniewaz one to wlasnie w
                      ostotny sposob obnizaja hiperinsulinemie.

                      5. "Dobre " tluszcze

                      Nalezy spozywac tluszcze majace ochronne dzialanie na naczynia krwionosne.
                      Oznacza to-zmniejszenie spozycia tluszczow
                      zawierajacych kwasy tluszczowe nasycone (mieso i wedl
                      • Gość: Gosia Re: kopenhaska IP: *.lebork.sdi.tpnet.pl 17.07.02, 10:44
                        cd.

                        5. "Dobre " tluszcze

                        Nalezy spozywac tluszcze majace ochronne dzialanie na naczynia krwionosne.
                        Oznacza to-zmniejszenie spozycia tluszczow
                        zawierajacych kwasy tluszczowe nasycone (mieso i wedliny wieprzowe oraz maslo),
                        natomiast zwiekszenie udzialu
                        tluszczow zawierajacych kwasy tluszczowe jedno i wielo-nienasycone (drob,
                        ryby,oleje roslinne). Szczegolnie cenny jest
                        olej z oliwek z tzw. zimnego wycisku .

                        6. Rozdzial weglowodanow i tluszczow ( tylko faza utraty wagi
                        ciala czyli faza I)

                        Powinnismy spozywac na 21 posilkow tygodniowo 14 posilkow weglowodanowych i 7
                        tluszczowych. Przerwa miedzy posilkami powinna wynosic conajmniej 3 godziny.


                        7. Aktywnosc fizyczna

                        Ruch jest pozadany,ale nie niezbedny do utraty nadwagi .Nasz organizam zuzywa
                        najwiecej energii do podtrzymania temperatury naszego ciala na stalym poziomie
                        oraz procesy metaboliczne. Na aktywnosc fizyczna potrzebna jest zaledwie
                        frakcja energii ktora
                        pochlaniamy z pozywieniem.

                        8. Spozywac wystarczajaca ilosc witamin i mikroelementow

                        Stosowanie sie do zasad Metody Montignac zapewnia organizmowi dowoz
                        wystarczajacej ilosci powyzszych skladnikow


                      • Gość: Monika Re: kopenhaska IP: *.abx.fr / 192.168.25.* 17.07.02, 11:08
                        Paradoksalnie, przy Atkinsie można jeść bez zdecydowanych ograniczeń
                        kalorycznych (pod warunkiem że będą to białka i tłuszcze), co przyspiesza
                        przemianę materii w stosunku do diet niskokalorycznych.

                        Dieta musi być restrykcyjna na samym początku, bo inaczej głód będzie nas
                        prześladował. 20g dziennie to konieczność przez pierwsze 2 tygodnie,
                        żeby 'uspokoić' trzustkę. Inaczej ciągle będziemy się wozili na huśtawce
                        insulinowej i będzie po prostu źle!

                        Sport jest wręcz zalecany przez Atkinsa. Poprzez ograniczenie węglowodanów mamy
                        wprawdzie mniej glikogenu w mięśniach, i siła trochę spada, gdyż tłuszcz jest
                        mniej wydajnym źródłem energii, to jednak to, co spalamy, pochodzi w dużej
                        mierze z naszego sadełka.


                        2) fazy

                        Typowy okres trwania fazy indukcji u Atkinsa (20g węglowodanów dziennie) trwa 2
                        tygodnie - trzustka 'uspokaja się' i już nie reaguje gwałtownie na dostarczane
                        nieco większe ilości węglowodanów. Faza wstępna (indukcji) może być
                        bezproblemowo przedłużona, jeśli zależy nam na b. szybkim zrzuceniu tłuszczu.
                        Po tej fazie zaczynamy powolutku zwiększać węglowodany, w dalszy ciągu będąc na
                        granicy ketozy.

                        20g przez pierwsze 2 tygodnie, potem idziemy w górę. Lekko zwiększamy
                        węglowodany kosztem mniejszego tempa utraty wagi. Chodzi o to, żeby przypadkiem
                        nie przekroczyć dawki wyrzeczeń, która obrzydzi nam dietę i zmusi do
                        zmarnowania dotychczasowych efektów (czyli jojo). Jak wielokrotnie
                        podkreślałem, dieta musi NAM służyć (tu: smakować), a nie my diecie. Chodzi
                        przecież o wypracowanie własnego sposobu odżywiania, gdy dojdziemy do wagi
                        docelowej i chcemy ją utrzymać NA STAŁE.

                        W fazie 2 ustalamy krytyczną ilość węglowodanów dla spadku wagi. Poniżej tej
                        wartości będziemy chudnąć. Teraz, idąc w górę, ustalamy krytyczną ilość
                        węglowodanów dla utrzymania wagi (powyżej tej wartości zaczynamy tyć). Gdy
                        tylko w kolejnym tygodniu zaczynamy przybierać na wadze, zmniejszamy na powrót
                        węglowodany o 10g. Będzie to właśnie ta druga wartość krytyczna. Musimy stale
                        balansować między tymi wartościami - dolną i górną. Jesli waga skoczy
                        niespodziewanie w górę (np. niezależne od diety wahania metabolizmu
                        spoczynkowego), możemy w każdej chwili wrócić np. na 2 tygodnie do fazy
                        indukcji.

                        Najbezpieczniej jest przejść do fazy III po uzyskaniu wagi docelowej, gdyż ma w
                        niej przecież nastąpić celowy niewielki wzrost wagi. Wcześniej warto też
                        utrzymać np. przez miesiąc ilość węglowodanów, do której doszło się w fazie II
                        (poziom krytyczny dla odchudzania), żeby upewnić się, czy nie przybywa się
                        jednak na wadze.

                        3) Brak efektów

                        Jedną z przyczyn, które uniemożliwiają wejście w fazę spalania tłuszczu, są
                        drożdżaki w przewodzie pokarmowym - candida albans. One są źródłem
                        węglowodanów. Są na to antybiotyki, ale najlepsze są metody naturalne. Polecam
                        Citrosept - skutki bywają rewelacyjne (np. kilo zdechłych drożdżaków i/lub
                        pierwotniaków opuszczających nas drogą naturalną.

                        Brak utraty wagi przy ketozie może być związany z niską spoczynkową przemianą
                        materii: dostarczany tłuszcz może wystarczać w pełni na zaspokojenie potrzeb
                        energetycznych, a ketony są świadectwem, że spalamy ten tłuszcz. Organizm
                        potrafi doskonale się bronić przed utratą wagi właśnie zmiejszając przemianę
                        materii (tarczyca 'zwalnia tempo'). Można spróbowć, jak w podobnych przypadkach
                        na kopenhaskiej, Kelp, wit.E i miłorząb japoński. No i jakieś ćwiczenia
                        aerobowe, żeby wywołać deficyt kaloryczny.

                        4) Co jeść?

                        Kofeina podnosi insulinę. Sądząc po doświadczeniach z dietą kopenhaską, kawę
                        można by pić tylko rano na czczo, bo wtedy insulina nie ma czego magazynować.

                        Alkohol - dopiero w fazie utrzymania wagi np. lampkę czerwonego wina, szklankę
                        piwa lub mały koniaczek po posiłku. W fazie indukcji zdecydowanie nie, w fazie
                        dalszego spadku wagi - 1-2 razy w tygodniu lampka czerw. wina. Alkohol to puste
                        kalorie - organizm natychmiast zaczyna z nich korzystać zaprzestając spalać
                        tłuszcz. W fazie utrzymania wagi jesteśmy już po ketozie, więc można poluzować.
                        Ale piwo poza tym ma węglowodany, więc trzeba uważać.

                        Sery dlatego jemy w dietach niskowęglowodanowych ,bo są TŁUSTE, a właśnie z
                        tłuszczu ma pochodzić nasza energia. 'Jeśli chcesz spalać tłuszcz - jedz
                        tłuszcz'. Organizm przestawia się, acz niechętnie, z węglowodanów na tłuszcz
                        jako podstawowe źródło energii i spala zarówno tłuszcz dostarczony w
                        pożywieniu, jak i własny. Poza tym tłuszcz daje uczucie sytości i nie męczymy
                        się z uczuciem głodu, jak na dietach redukujących kalorie. Jemy, dopóki nie
                        zaspokoimy głodu. Francuzi po obiedzie 'dopychają się' właśnie serami, i są
                        jednym z najszczuplejszych narodów. Te tłuste sery Atkinsa to sery dojrzewające
                        (żółte, feta etc). Sery białe są nie zalecane ze względu na zbyt dużą zawartość
                        laktozy (cukru mlecznego). Dodatkowo zawarta w nich (i w mleku) kazeina
                        powoduje odkładanie tłuszczu podskórnego (kazeina to pasza dla cieląt).

                        Węglowodany zawarte w błonniku nie mają właściwości podnoszenia poziomu cukru
                        we krwi i dlatego otręby można spokojnie jeść przy diecie niskowęglowodanowej,
                        nie wliczając ich do bilansu. Otręby mogą zapobiec ew. obstrukcji, spowodowanej
                        zmniejszeniem ilości źródeł błonnika.

                        Otręby to przede wszystkim nieprzyswajalny błonnik, więc z nimi nie ma
                        problemu. Groszek i marchewka już wchodzą do limitu. Przykładowo, Atkins
                        podaje, że 20g węglowodanów (dzienna dawka) to pół filiżanki zielonego groszku.
                        Z sokiem z marchewki trzeba b. uważać, bo w ogóle marchew jest
                        najbardziej 'węglodajna' z warzyw.

                        W I fazie pomidory i ogórki są niezalecane. Raczej zielone warzywa liściaste
                        (niski indeks glikemiczny) jak sałata lodowa czy brokuły w postaci sałatki z
                        np. oliwą.

                        Co do orzechów, ja np. podjadam tylko brazylijskie i włoskie (ale ostrożnie, bo
                        też mają trochę węgli).
    • Gość: Syrena Re: kopenhaska IP: 157.25.128.* 18.07.02, 09:28
      Czołem Dziewczyny!!! No i jak tam żyjecie. Ja już mam dość tej diety, ale
      pocieszam się, że już tylko 3 dni (razem z dzisiejszym). Waga wskazuje w dalsym
      ciągu -7kg i chyba tak już zostanie. Chociaż kto wie? Może jeszcze parę deko
      się uda stracić.
      Pozdrawiam
      Syrena
      • Gość: Gosia Re: kopenhaska IP: *.lebork.sdi.tpnet.pl 18.07.02, 09:56
        cześć- ja też mam dosyć, wczoraj nawet nie chciało mi się gotować brokułów, to
        podjadłam z mężowego talerza kilka kawałków mięsa, i to była cała kolacja, a
        dzisiaj nie wypiję tego wstrętnego, kwaśnego kompotu, zjem jogurt i jabłko.
        nie mogę się doczekać niedzieli, bo wtedy zrobię sobie dwie!! grzanki na
        śniadanie

        i wiecie co- jak dzisiaj stanęłam na wage, to okazało się , że poleciał jeszcze
        jeden kg- czyli razem -3,5- ładnie :-), może jeszcze coś pójdzie sobie w
        pieruny hihi

        Monika, a co u ciebie?

        Syrena- jak zamierzasz jeść po skończonej diecie?
        • Gość: Monika Re: kopenhaska IP: *.abx.fr / 192.168.25.* 18.07.02, 10:17
          Witaj Gosiaczku:)
          Widze ze tez wybiorczo podchodzisz do diety:)
          Ja mam kurde w sobote wesele:( diete koncze w niedziele (zaczelam we wtorek) i
          nie wiem jak to bedzie:( tyle zarcia wokol a ja na wodzie:)
          dzisiaj chyba zaczne wodny aerobik, chcialabym jeszcze cos zrzucic (znaczy
          jakies 10kg)
          pozdrawiam:)
        • Gość: Syrena Re: kopenhaska IP: 157.25.128.* 18.07.02, 10:28
          Oczywiście po skończonej diecie będę wstrzemięźliwa jeżeli chodzi o ilość
          zjadanych pokarmów. Na pewno będę unikała białego pieczywa. Chcę zastąpić je
          chrupkim i razowym. Wyeliminuję całkowicie ziemniaki. Poza tym raz w tygodniu
          będę sobie urządzała dzień owocowy. W związku z tym, że nie przepadam za
          słodyczami (od czasu do czasu mam napady na czekoladę)to nie mam tej pokusy.
          Lodów wręcz nie lubię, ale za kiełbasą wprost przepadam. Jednak obiecuję
          sobie, że w tej kwestii będę ostrożna. Szkoda zmarnować tego efektu, który
          osiągnęłam. Poza tym wrócę na siłownię.
          Pozdrawiam
          Syrena
      • Gość: Monika Re: kopenhaska IP: *.abx.fr / 192.168.25.* 18.07.02, 10:14
        Czesc:)
        Ja natomiast wczoraj doszlam do wniosku ze za duzo tego jedzenia i na obiad nie
        zjadlam owocu tylko sam befsztyk i salate. Dzis nie zjadlam grzanki a do pracy
        wzielam tylko pomidora i owoc bez szpinaku:) Mam nadzieje ze to nic zlego. Po
        prostu tak mi sie ten zoladek skulil ze nie moge tyle w niego wlozyc a poza tym
        znudzilo mi sie to jedzenie. U mnie wciaz na wadze 4kg:( juz od 4 dni i ani
        drgnie:(
        Pozdrawiam:)
    • Gość: Syrena Re: kopenhaska IP: 157.25.128.* 18.07.02, 10:35
      Z tym weselem, to nie dobrze. Na pewno nici z diety. Poza tym alkohol na
      wygłodniały żołądek. Szkoda, że nie założyłaś rozpoczęcia diety na po weselu.
      Jak tak zrobiłam. Na takich imprezach nie sposób się powstrzymać, gdy wokół
      tyle jedzonka, te zapachy... Ale skoro to już finisz diety, to muszisz być
      bardzo ostożna. Nie jedz w ogóle pieczywa i wystrzegaj się łustych potraw.
      Trzymam kciuki
      Syrena
      • Gość: Monika Re: kopenhaska IP: *.abx.fr / 192.168.25.* 18.07.02, 10:45
        Czesc Syrenko:)
        Duza motywacja we mnie zeby tam za bardzo nie jesc:) W koncu wytrzymalam tyle
        to szkoda przerwac:) a pokus sporo bylo, cala rodzina normalnie sie odzywia.
        Najgorsze to byly ich podwieczorki - jagodzianki, ale znalazlam na to sposob,
        poprostu musze powachac i jakos przechodzi:) to wachanie to jakas obsesja przy
        K. Daje poczucie ze jem to haha:)
        pozdrawiam:)
    • Gość: Syrena Re: kopenhaska IP: 157.25.128.* 19.07.02, 08:04
      Witam Dziewczyny, no to jutro juz koniec męczarni. Dzisiaj czeka nas "wyżerka",
      no bo i ryba i befsztyk. Uczta na całego. U mnie w dalszym ciągu -7kg. Spódnica
      lata wokół. Wczoraj zrezygnowałam z kompotu i zjadłam 3 jogurty i jabłko. Wody
      piję ogromne ilości. Pozdrawiam serdecznie i ciekawa jestem co tam u Was.
      Syrena
          • Gość: Gosia Re: kopenhaska IP: *.lebork.sdi.tpnet.pl 20.07.02, 09:16
            dzieczyny-uroczyście ogłaszam- KONIEC DIETY!!!!!!!!!!!!

            WYTRWAŁYŚMY!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

            teraz proszę o ostateczny rachunek - zacznę od siebie:

            1. żadnych efektów ubocznych z wyjątkiem czasowych zawrotów głowy
            2. ogólnie bardzo dobre samopoczucie
            3. wnioski na przyszłość- zmienić sposób odżywiania, tak, żeby to była "dieta"
            na całe życie
            4. no i najważniejsze- poleciało 4,5 kilo (dziś po stanięciu na wagę okazało
            się, że jeszcze jeden poszedł w pieruny)
            • Gość: alison Re: kopenhaska IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 20.07.02, 20:56
              Nie cieszcie się tak bardzo. Sama stosowałam tę dietę 2 mieisiące temu i
              schudłam 7 kg. Niestety mam je z powrotem... Ta dieta spowodowała u mnie (i nie
              tylko u mnie sądząc po postach) okropne napady głodu, muszę dodać, że sadła
              przybyło właśnie w strategicznych miejscach -uda, brzuch, biodra. Ta dieta
              działa tylko na chwilę, chyba, że zamierzacie się głodzić do końca życia.
                • Gość: alison Re: kopenhaska IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 20.07.02, 21:34
                  Ja też przeszłam na Montiego po zakończeniu kpenhaskiej i jednak przytyłam więc
                  radzę uważać. Teraz już jestem pewna, że takie "diet cud" wyżądzają więcej
                  szkody niż pożytku.Myślę, że efekt jo-jo po nich murowany i tak naprawdę
                  jedynie zmiana stylu życia na bardziej aktywny i stosowanie np. Montingaca moze
                  przynieśc jakieś trwałe efekty. Życzę powodzenia.
                  • Gość: Syrena Re: kopenhaska IP: 157.25.128.* 22.07.02, 07:49
                    Cześć Chudziaczki, To to finito. Udało się. Nie należy się przejmować czyimś
                    efektem jo-jo. Nad napadami glodu trzeba panować. Jak sie ma silną wolę, to nie
                    odzyska się straconych kilogramów. Ja w niedizele na śniadanko zjadłam 2 kromki
                    chrupkiego chlepka z wędliną. Wypiłam moje ulubione gorzkie 2 kawy z mlekiem
                    (na mleku). Potem przegryzlam owocka (brzoskwinkę). Potem na obiadek kawałek
                    mięska z fasolką, a na kolacyjkę (wczesną) sałatke grecką. Mam nadzieję, że od
                    czasu do czasu bedziemy się kontaktować... Serdecznie Was pozdrawiam i dziękuję
                    za towarzystwo.
                    Syrena
              • Gość: Gosia Re: kopenhaska IP: *.lebork.sdi.tpnet.pl 22.07.02, 09:11
                Monika- jakaż silna wola :-))))))))))))))))))))

                ja jadłam wczoraj i dziś na sniadanie grzankę z serem (zrobiłam sobie dwie, ale
                drugiej juz nie mogłam, dałam dzieciom), kawa z łyżeczką cukru (zawsze
                słodziłam dwie, ale skoro się przyzwyczaiłam do jeden to zaoszczędzę na IG,
                chcę stosować Montignaca, ale mam na razie szczątkowe wiadomości, książkę
                zamówiłam, ale jeszcze nie doszła, więc jem po prostu lekko- będę ostro
                kontrolować wagę, jakby co- zaraz do ataku!!!!!!!!!!!! teraz tylko kierunek w
                dół!!!!!!!!!!! :-)))))))))))))))))))))))))))))))))

                Syrena- jak się robi sałatkę grecką?
                • Gość: Monika Re: kopenhaska IP: *.abx.fr / 192.168.25.* 29.07.02, 13:46
                  Czesc Gosiu:)
                  oj mi waga lata jak chce, momentami nawet wraca do tej sprzed K.
                  Tez czekam na ksiazke o Montig., z Atkinsa zrezygnowalam, nigdzie nie moglam
                  dostac ksiazki.
                  Jesc ogolnie chce sie chyba troszke mniej. Ale jak sie dorwe.......:) wczoraj z
                  grilla 2 kielbaski chleb, pomidory ogorki:( obiecalam sobie ze jak tylko ta
                  ksiazke dostane to sie biore bo tak to nie wiem co jesc (kazde wytlumaczenie
                  dobre)
                  Pozdrawiam i trzymaj sie cieplutko
                  • Gość: Syrena Do Gosi i Moniki IP: 157.25.128.* 29.07.02, 13:56
                    Cześć Dziewczyny, no i jak się czujecie po diecie? Ja na szczęście nie mam
                    zwiększonego apetytu. Tak, jak sobie postanowiłam nie jadam normalnego
                    pieczywa (tylko chrupkie), ani ziemniaków. Poniedziałki mam zamiar robić sobie
                    tylko owocowe. Dzisiaj właśnie jest taki poniedziałek. Dieta ta podobno ma
                    regulować przemiane materii. Moje odczucie jest takie, że raczej robi coś wręcz
                    odwrotnego (albo się zatkałam). Przed zastosowaniem diety moja przemiana
                    materii byla idealna. W trakcie diety było bez nadziejnie. Po diecie również
                    nie miałam dobrych rezultatów. Od soboty brałam jakieś ziołowe specyfiki (bo
                    czułam się już bardzo napęczniała)... i pomogło.
                    napiszcie co tam u Was. Jak sobie dajecie radę? Czy mniej jecie? U mnie w pracy
                    rezultaty mojego poświecenia zostały zauważone i teraz parę osób stosuje dietę.
                    Nie wszystkim jednak się to udaje, bo nie maja silnej woli, albo motywacji.
                    Pozdrawiam
                    Syrena
                    • Gość: Monika Re: Do Gosi i Moniki IP: *.abx.fr / 192.168.25.* 29.07.02, 14:48
                      Czesc Dziewczyny:)
                      Przemiana u mnie w sumie taka sama jak przed dieta, objawy "zatkania" rowniez
                      zauwazylam czasami.
                      a efekty no coz te 4,5 kg ktore waha sie jak chce srednio widac:(
                      w weekend tak sobie zoladek rozepchalam ze teraz ledwo siedze z glodu:( jeszcze
                      tylko godzinka i bede jesc:) ta mysl trzyma mnie przy zyciu:)
                      pozdrawiam
                      • Gość: Gosia Re: Do Gosi i Moniki IP: *.lebork.sdi.tpnet.pl 29.07.02, 16:41
                        cześć dziewczyny :-)
                        u mnie ok- waga stanęła na poziomie z końca kopenhaskiej, w dół nie spadła, ale
                        też nie rośnie
                        jem tylko chleb pełnoziarnisty, albo pumpernikiel, dużo sałatek z sałaty,
                        kapusty pek., pomidory, jajka, dżem słodzony fruktozą, mięsko, do ziemniaków
                        wcale mnie nie ciągnie, ale chleba to nie umiem sobie odmówić :-)
                        przyszły dziś zamówione książki o Monti- bardzo ciekawe, od przedpoludnia
                        przeczytalam już prawie połowę :-) od jutra zaczynam już dietę "nie-
                        intuicyjną", tylko systemową- musi być lepiej :-)
                        jesli chodzi o wypróżnianie tonawet lepiej niż w czasie kopenhaskiej, bo więcej
                        błonnika, nie mam wzdęć, ponoć brzuszek mi spadł i to widać- babcia jak mnie
                        zobaczyla, to powiedział- ale ty schudłaś!!! no- kierunek dobry.....
                        trzymajcie się dziewczyny- nie zmarnujmy tej ciężkiej roboty!!!
    • Gość: mucha Re: kopenhaska IP: *.zamosc.sdi.tpnet.pl 30.07.02, 22:58
      Jak efekty diety? Zamierzam zaczac od poniedzialku, bo na weekend wyjezdzam i
      bylby problem z gotowaniem. Zaczelam chodzic na aerobic. Kto zacznie ze mna od
      poniedzialku diete? I jeszcze pytanie czy szpinak moze byc mrozony i ile tego
      szpinaku 30 dkg czy wiecej? A zamiast szpinaku moze byc np. kalafior albo
      fasolka szparagowa? Dziewczyny licze na Was.
    • Gość: mucha kopenhaska czy montignac IP: *.zamosc.sdi.tpnet.pl 02.08.02, 11:24
      Byłam przekonana do kopenhaskiej, ale poczytalam sobie o Montignac i teraz juz
      sama nie wiem. Doradźcie Drodzy Forumowicze, co lepsze. Zmierzałam zacząc
      kopenhaską od poniedziałku, ale okazało się, że za tydzień wyjeżdżam nad morze
      z koleżanką i jej córeczkami. Tydzień w domu może bym przetrwała, ale reszta
      diety nad morzem, gdzie ja tam będę gotować?.I jeszcze jedno, owoc w
      kopenhaskiej to rozumiem po posiłku? Chciałabym mieć dzidziusia i nie wiem czy
      to w ogóle jest dobry pomysł z tymi dietami. Właściwie, to bardziej mi zależy
      na lepszym samopoczuciu i zmianie nawyków żywieniowych.
      Pozdrawiam i liczę na pomoc.
    • Gość: Syrena Re: kopenhaska IP: 157.25.128.* 07.08.02, 08:06
      Cześć Dziewczyny!!!
      Droga Gosiu i Moniko (do Was się zwracam, bo to Wy mi towarzyszyłyście w
      diecie) - wczoraj wpadłam do ksiegarni i kupiłam 3 książki poświęcone
      Montignacowi. Czytam z zapartym tchem i mam zamiar rozpocząć wprowadzanie zasad
      tego odżywiania do codziennego jadłospisu. Co tam u Was słychać? Czy waga
      pokopenhaska się utrzymuje. U mnie cały czas jest -7kg (w porywach -7,5). W
      dalszym ciagu nie jem ziemniaków (lektura Montignaca utwierdziła mnie w mojej
      decyzji). Pieczywa nie jem również (oprócz chrupkiego). Dużo pije wody
      niegazowanej no i wpadam conajmniej raz w tygodniu na siłownie.
      Dajcie znać.
      Pozdrawiam
      Syrena
      • Gość: Gosia Re: kopenhaska IP: *.lebork.sdi.tpnet.pl 07.08.02, 13:38
        cześć Monika i Syrenka!!!!!!
        cieszę się, że macie takie sukcesy- tak trzymać!!!!!!!!!! pięknie!!!!!!!
        u mnie waga "kopenhaska" utrzymuje się nadal,no- może jeszcze pół kilo
        zrzuciłam, ale muszę się przyznać, że jem dość przypadkowe rzeczy-
        konsekwentnie tylko nie jem ziemniaków, chleb tylko pełnoziarnisty, twarożki,
        warzywa, zero masła, mięsko tylko z warzywami,staram się nie jeść później jak o
        19-tej, ale zdarza mi się zjeść w ciągu dnia całą!!! czekoladę 70%-ale kawę to
        już z mlekiem i to 3,5% (z innym mi nie smakuje), daję słodzik, jakoś mi
        brzuszek trochę wrócił i nie czuję się lżej, może coś trzeba chyba przycisnąć
        pasa :-))))))))
        pozdrawiam słonecznie i cieplutko- Gosia :-)))))))))))))