Forum Sport Sport
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Pan zdrajca Protasiewicz.

    03.07.12, 22:51
    Pan zdrajca Protasiewicz reprezentował Polskę w eliminacjach do IMŚ. Jako taki wywalczył awans. Po czym zrezygnował z reprezntowania Polski w 2012 roku. Dlaczego do tej pory nie wpłynęło do prokuratury zawiadomienie o defraudacji pieniędzy przez Pana zdrajcę Protasiewicza? Kiedy pan zdrajca Protasiewicz zapłaci odszkodowanie Polskiemu Związkowi Motorowemu za odmowę reprezentowania tegoż? Dlaczego PZMot toleruje obecność pana zdrajcy w kadrze, zamiast dożywotnie pozbawić go polskiej licencji?
    Wstydź się pan panie Cieślak. Zdrajcę do reprezentacji? Jeśli pojedzie zdrajca Protasiewicz, to dla mnie Polska w tym roku nie startuje.
    Panie Cieślak, miej pan honor i wycofaj zdrajcę ze składu.
    Pan zdrajca Protasiewicz zrezygnował przecież z reprezentowania Białego Orła w Indywidualnych Mistrzostwach Świata w tym roku. Wybrał myszka Mickiego. Oczywiście nie mam nic do Zgrzeblarek, boli mnie wyłącznie pan P., który mnie zdradził. Tak, mnie Polaka.
    Obserwuj wątek
      • Gość: Crespo Re: Pan zdrajca Protasiewicz. IP: *.tvk.torun.pl 04.07.12, 00:44
        Ty tak na powaznie? Bez jaj- sprawiłoby Ci radoche ze pan "zdrajca Protasiewicz" nie moze znaleźć potem zatrudnienia bo szarpał sie żeby awansowac do GP, gdzie i tak szanse miałby mizerne? Regulamin sie zmienil a zarabiac trzeba- patriotyzmem sie nie wyżywisz. A tak z ciekawości- czyje pieniądze zdefraudował? PZMot mu eliminacje sponsorował? Jakos nie chce mi sie wierzyć.
        Bez sensu uderzasz w patetyczny ton.
      • kibic.zalogowany Re: Pan zdrajca Protasiewicz. 08.07.12, 19:02
        oj tam, oj tam...
        od lat wiadomo, że ta szmaciana laleczka obiecuje każdemu koniec kariery w klubie, a gdy zaśmierdzi inna większa kasą to leci tam na złamanie kręgosłupa!
        najpierw chciał kończyć karierę we Wrocku, potem w bydgoszczy, potem Toruniu, potem znowu Bydgoszczy a teraz jest chęć zakończenia kariery w Zielonej...
        ale jak Gorzów czy Rzeszów posmarują więcej, to pacynka poleci tam od razu :))

        ale więcej jest takiej obłudy w polskim upadającym żużlu...
        swego czasu był taki Maślanka, który pod stolikiem płacił Hancockowi i Pedersenowi koszmarną kasę za podpisanie kontraktu z Włókniarzem, przebijając wszystkie inne kluby, a gdy Maślanka w połowie sezonu stwierdził że ma puste konto we Włókniarzu to rozdarł ryja na całą Polskę, że obcokrajowcy są za drodzy, że za dużo chcą pieniędzy i że swoimi zarobkami rujnują klubowe kasy!!!

        nie uważasz, że to też szczyt obłudy podobnie jak osoba Piotra Geja Protasiewicza??? :P
      • czefan Re: Pan zdrajca Protasiewicz. 11.07.12, 19:16
        Moje określania mogą być dla niektórych kontrowersyjne. Ale nie obrażają Pana Protasiewicza, tylko opisują zaistniałe fakty.
        FAKT 1. Pan Piotr Protasiewicz zrezygnował z reprezentowania Polski w 2012 roku. W eliminacjach do startu w finałowych turniejach indywidualnych M.Św. reprezentował Polskę. (Blokował miejsce innemu Polakowi). Po wywalczeniu awansu oświadczył, że polskie przepisy w lidze żużlowej pozbawiają go kasy i on już nie chce reprezentować Polski w 2012 roku w IMŚ. Bo się obraził dla KASY. Honorem bycia reprezentantem Polski się nie naje, ale chyba głodem nie przymiera. Czyli FAKT jest taki, że pan P. zrezygnował z paradowania z polską flagą na IMŚ dla pieniędzy klubowych. A kto mu bronił jeździć np. w Grudziądzu. Dla dobra Polski mógł to zrobić. Jest to chyba pierwszy przypadek w historii polskiego żużla, że ktoś rezygnuje z reprezentowania Polski, bo jest przekupiony przez klub. Do tego Polski klub!
        FAKT 2. Pan Piotr Protasiewicz reprezentuje Polskę w Drużynowych Mistrzostwach Świata w 2012 roku. Dlaczego? Dla KASY oczywiście, bo nie dla honoru. (Jeszcze raz podkreślam, że nie mam nic do Zielonej Góry, bo nie chodzi tu o postawę kluby, czy o aktualne przepisy w ekstralidze). Chodzi o postawę pana Protasiewicz. Jest on absolutnie niegodny do reprezentowania Polski gdziekolwiek. Na dodatek wychodzi, że polskie władze żużlowe są niekonsekwentne. Bo mało, że nie dostał dyskwalifikacji, to jeszcze dopuszczają go ponownie do startu w DMŚ i eliminacjach do IMŚ (z których na szczęście odpadł).
        Kończąc uważam, że o powołaniu do reprezentacji powinna być brana pod uwagę postawa moralna i godność.
        • Gość: Crespo Re: Pan zdrajca Protasiewicz. IP: *.tvk.torun.pl 11.07.12, 19:38
          No cóz nie zgadzam się praktycznie z żadna postawiona przez Ciebie teza. Fakty to jedno, a ich interpretacja to drugie. Jazda na żuzlu to zawód Protasiewicza i zrozumiałe że chce na tym zarabiac. Co więcej, żuzloweic jest przede wszystkim ligowcem. Rozgrywki ligowe przynosza kase która potem żuzlowcy mogą (ale nie musza) inwestowac w reprezentowanie swojego kraju- na własny koszt, bo polski związek nic im do tego nie dokłada. Protasiewicz na pewno stracil sporo pieniedzy walcząc o awans, który finansowo by go zrujnował (naprawde wierzysz ze taki Grudziądz by mu zaplacił jakakolwiek sensowna kwotę- no nie żartuj). O ile kojarzę to w klubach E-ligi jedynie Gdańsk miał wakat i wybierac mógl np. miedzy Pedersenem, a takim Protasiewiczem- szanse Protasa byłyby mizerne, moim zdaniem, a pieniądze nieporownywalnie mniejsze. W rezultacie i tak nic by nie zdziałał w Grand Prix, a rownoczesnie pozbawilby sie posady w klubie którego jest wychowankiem i w ktorym ma ugruntowana pozycje, długoletni kontrakt i stabilizacje finansową. Gdyby to odrzucił "dla dobra Polski" byłby zwyczajnie głupi. Natomiast teksty w stylu "głodem nie przymiera" to wyjątkowo niska zagrywka- po pierwsze to nie Twoj interes, a po drugie najpierw np. zrzeknij się jednej pensji w roku na rzecz budżetu państwa, a potem krytykuj kogos kto nie chce zrobic tego samego. No i ostatecznie- rezygnując z Grand Prix Protas zwolnił jedno miejsce które mógł dostac Polak. Nie dostał, a propozycje jazdy w Grand Prix, z powodow takich samych jak Protasiewicz, odrzuciło jeszcze kilku żuzlowców z innych krajow- np. Darcy Ward. Jestem praktycznie pewien ze jemu w ojczyźnie nikt nie wysmazył tego typu oszczerstw jakimi teraz obrzuciłes Protasiewicza. No ale widocznie to juz taka "nasza", polska specyfika żeby uderzac w patetyczne tony z byle powodu.
          Generalnie tego typu ideologia zupełnie do mnie nie przemawia i uważam ze jest to wiele hałasu o nic, a zaprzęganie do tego aspektów "patriotycznych" (podobnie jak uzywanie terminu "zdrajca") to gruba przesada. Dobrze przynajmniej ze porzucileś wątek o prokuraturze i defraudacji pieniedzy przez P., bo to juz nawet trudno było skomentowac. Brzmisz jak politycy pewnej partii ktorej nie lubie, a ktorzy uwielbiają opowiadac o tym jak to kochaja Polske.
          • czefan Re: Pan zdrajca Protasiewicz. 11.07.12, 21:03
            Pozostaniemy przy swoich zdaniach.
            Na co dzień kibicuje swojej drużynie. I oczywiście polskim sportowcom na świecie. Wtedy klub się nie liczy. Kibicowałem reprezentantom Polski, też panu P., który mnie olał. I tyle.
            Są dla mnie pewne priorytety. Wyższy etap kariery to reprezentacja.
            Poza tym zawód sportowca jest szczególny. Bo to czy dany np. kierowca tira (z całym szacunkiem dla tego ciężkiego zawodu) dobrze reprezentuje swój kraj poprzez swój zawód jest nieprównywalne z reprezentowaniem kraju w zawodach sportowych.
            Dlatego też klub z Z.G. mógł się pożegnać oprócz Hancocka również z Jonssonem, Protasiewicz mógł jeździć dalej i z myszką i z orłem. A Z.G. mogła sobie za Jonssona sprowadzić kogoś innego. Tańszego i lepszego.
            Jeszcze raz podkreślam sportowiec to zawód szczególny. I absolutnie nie reprezentuje on tylko siebie. Nigdy. I Pan P. reprezentował nie tylko siebie, lecz również mnie. I mnie zdradził.
            Politykę zostaw w spokoju. Patriotyzm to też złe sformułowania. Wiele Twoich sformułowań jest nie fair.
            Jeszcze jedno. Co innego jest awansować po sportowemu reprezentując swój kraj w stopniowych eliminacjach i zrezygnować dla kasy, a co innego dostać propozycje dzikiej karty i jej nie przyjąć. Zdecydowana różnica.
            Pozdrawiam.
            • Gość: Crespo Re: Pan zdrajca Protasiewicz. IP: *.tvk.torun.pl 12.07.12, 08:40
              Zgadzam się ze sportowiec to zawód szczególny, ale żuzlowiec to zawod... jeszcze bardziej szczególny. Większośc sportowców, zwłaszcza w dyscyplinach indywidualnych, dopiero na poziomie reprezentowania kraju ma szanse zarobic pieniądze- wczesniej musza walczyc o to aby związac koniec z końcem na stypendiach sportowych w lokalnych klubikach. U żuzlowców jest dokładnie na odwrót- to w klubach dostaja pieniądze i dlatego w pierwszym rzędzie są ligowcami. Reprezentowanie kraju to bardziej hobby- dośc drogie, i czasami prestiż (jesli osiągniesz poziom Golloba czy Hampela).
              Natomiast co do tego co "mógł" zrobic Falubaz, to nie wiem jak nazwac Twoja postawę liczenia ze dany klub bedzie działał wbrew swoim interesom i osłabiał sobie skład. Powiedzmy że użyje słowa "naiwność". Owszem, może moje sformułowanie jest, jak to okresliłes, nie fair, ale warto przy okazji zdac sobie sprawe ze znacznie bardziej nie fair jest praktycznie wszystko co w tym wątku napisałes.

              > Jeszcze jedno. Co innego jest awansować po sportowemu reprezentując swój kraj w
              > stopniowych eliminacjach i zrezygnować dla kasy, a co innego dostać propozycje
              > dzikiej karty i jej nie przyjąć. Zdecydowana różnica.

              Zalezy od interpretacji. Idac Twoim tokiem rozumowania "zdrajca Ward" dostal na tacy mozliwośc reprezentowania swojego kraju, całkiem za darmo (w odróżnieniu od Protasiewicza, który zainwestował w to kupe szmalu), ale wypiął się na wierzących w niego kibiców- pewnie nalezałoby wykluczyc go z kadry albo zdyskwalifikowac. A jednak nikt nawet sie o tym nie zajaknał...
              • czefan Re: Pan zdrajca Protasiewicz. 12.07.12, 09:48
                To nie jest tak. Ward dostał propozycje dzikiej karty i jej nie przyjął.
                W takiej sytuacji, ktoś po prostu rezygnuje z reprezentacji przed startem.
                Każdy ze sportowców według mnie prawo odmówić przyjęcia powołania do reprezentacji.
                Ale jeżeli je przyjmie, to ma się obowiązek dostosować się do wymagań, zasad i regulaminów tejże.
                A p. P. wystartował w eliminacjach, czyli przyjął jakby tą nominację do reprezentowania Polski w zawodach IMŚ, wywalczył awans, po czym... zrezygnował. Nie ze względu np. na stan zdrowia, nie dlatego, że uznał, że jest za słaby, bo był dopiero trzeci i nie chce kompromitować swojego kraju.
                Pan Protasiewicz wycofał się W TRAKCIE zawodów i to dla kasy.
                Nie chcę się już wypowiadać więcej na temat Falubazu, bo nie chodzi konkretnie o Z.G.. tylko generalnie o zasadę która została skandalicznie złamana (nadrzędność reprezentacji nad klubem). Obowiązują określone przepisy. Zgodnie z tym ma to być problem klubu,a nie reprezentacji. Zawodnik przyjął powołanie do reprezentacji, ma startować i kropka. Problemem klubu jest kim powołanego zawodnika zastąpi. Poza tym uważam, że p. Protasiewicz został przez swój klub skrzywdzony.
                Nic więcej na temat tego konkretnego klubu.
                Jest to też temat ogólny na przyszłość. To zdarzenie powinno znaleźć odbicie w modyfikacji regulaminów. Aby na przyszłość zawodnik, który przyjął już nominację, nie mógł tak sobie odmówić ze startu, ze względu na swoje widzimisie.
                Pozdrawiam.

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka