Forum Sport Sport
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Szurkowski: Armstrong - fenomen jednego wyścigu

    IP: *.ziebice.silesianet.pl 26.07.04, 20:29
    Szurkowski też chciałby wystartować w Tour de France i pojechać tak jak
    Lance!!! Poprostu mu zazdrości!!! I do tego reporter zadawał pytania takie
    które bardzo pasowały Szurkowskiemu!!! Lance Armstrong to fenomen!!!
    Obserwuj wątek
      • Gość: hubert s. Armstrong nie jest na dopingu, gdyby był to już by IP: 82.160.30.* 26.07.04, 20:31
        złapali.
        • Gość: krekor Szurkowski nie insynuuje, ze Armstrag koksuje, IP: *.phy.ilstu.edu 26.07.04, 23:45
          On tylko sugeruje, ze ze wgledow komercyjnych US Postal ustawia przygotowania swoich kolarzy do
          jednego celu: Armstrag ma wygrac TdF po raz kolejny i poprawic rekord. Jest oczywiste, ze rekordy
          przyciagaja uwage publicznosci i pytanie czy Armstrag wygra po raz szosty jest o wiele bardziej
          chwytliwe niz pytanie kto wygra w tym roku. Podkreslam, ze chodzi o przygotowania calej grupy, a nie
          jednego zawodnika. To polaczone z wysokimi mozliwosciami samego Armstraga pozwala z gory
          przewidziec, ze odebranie im zwyciestwa nie bedzie latwe. I stad nieco sceptyczne nastawienie
          Szurkowskiego do Armstraga.
          Troche tendencyjnie wyglada dopytywanie sie o doping i troche nieporadnie sie Szurkowski miga od
          odpowiedzi, ale to nie o to w tym 'wywiadzie' chodzilo.
          A wszyscy, ktorzy chca wdziec u Szurkowskiego zazdrosc i tak ja zobacza, nawet gdyby powiedzial, ze
          Armstrag to najwiekszy kolarz naszych czasow, bo przeciez nie powiedzial, ze wszechczasow.
          • Gość: zb Maly, biedny facio, pan Sz. IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 27.07.04, 04:18
            Ile razy ma Armstrong wygrac, zeby sie pan Szurkowski przekonal, ze to nie
            oszustwo: szesc razy pod rzad nie wystrarcza?! Wiec moze siedem, a moze dziesiec?
            Maly, biedny facio, ten Szurkowski...
            • Gość: NORMALNY Re: Maly, biedny facio, pan Sz. IP: *.p.lodz.pl 27.07.04, 10:28
              Gość to ty przyjacielu nie jestes bo o Szurkowskim nie masz mgławego pojęcia.
              To jest prawdziwy sportowiec gentleman i wielka niekoksowana sportowa klasa i
              to ON JEST GOŚĆ a ty nawet nie jesteś facio
              • Gość: mik Re: Maly, biedny facio, pan Sz. IP: *.internetdsl.tpnet.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 27.07.04, 12:49
                zgadzam sie, Szurkowski to wielka postac !, a to ze Armstrong wygral wlasnie 6
                razy daje do myslenia ze zbyt normalne to niejest, a znajac mozliwosci
                amerykanow co do wymyslania i specyfikow w stylu ArchiwumX to jak mozna cos
                wykryc jak sie tego niezna :D? Mam wielka nadzieje ze jest to wielki
                sportowiec bez tych specifikow i brawa dla niego jezeli tak jest !
            • Gość: Marek Re: Maly, biedny facio, pan Sz. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.07.04, 13:56
              Wystarczyło by, żeby cztery razy wygrał Wyścig Pokoju i zdobył amatorskoą
              koszulkę mistrza świata. I nigdy nie jechał w TDF.
          • Gość: tatuś Re: Szurkowski nie insynuuje, ze Armstrag koksuje IP: *.zbroslawice.sdi.tpnet.pl 27.07.04, 08:10
            Ja zazdroszczę i Szurkowskiemu i Armstrongowi, ale dokładać dziegieć do beczki
            z miodem?
          • Gość: spider pan Szurkowski zazdrości Kokstrongowi IP: *.gdynia.mm.pl 27.07.04, 14:39
            i tyle
        • Gość: KRIS W Re: Armstrong nie jest na dopingu, gdyby był to j IP: *.health.nb.ca 30.07.04, 15:58
          FACET BEZ JAJ WIEC LEGALNIE NA TESTOSTERONIE TAK WIEC MOZE PODWYZSZYC POZIOM
          DO NAJWYZSZEGO O ILE NADAL W GRANICACH NORMY A EPO I TAK JAK DOBRZE STOSOWANE
          TO I TAK SIE NIE DA WYKRYC, NIECH LANC ZACZNIE JEZDZIC ZAROWNO W KLASYKACH JAK
          I W GIRO I VUELTA I JEZDZIC ZEBY ZYC A NIE ZYC Z REKLAM TO BEDZIE WYGLADAL JAK
          KAZDY INNY CYKLISTA
          KRIS W
      • Gość: Autis Armstrong. IP: *.czestochowa.cn.net.pl 26.07.04, 20:32
        Dwa-trzy lata Panie Ryszardzie to trochę za mało aby ujawniono na jakim
        kaksie on jedzie, dziś dowiadujemy sie o prawdzie z Sydney, na nazwę haju
        Armstronga poczekamy dłużej.
        • Gość: Laborant KOLEJNE TRZY LATA ??? IP: *.cvx.algx.net 27.07.04, 03:14
          Co ten Szurkowski wygaduje ? Dokładnie trzy lata temu słyszałem takie same
          teksty: „poczekamy 2-3 lata i się wyjaśni”. A Lance od tego czasu wygrał
          kolejne trzy Toury i co takiego ma się wyjaśnić? Tylko za komuny w Wyścigach
          Pokoju nie badali kolarzy, choć NRD-owski przemysł koksowniczy zarzucał całe
          demoludy swoimi produktami. W Tour de France jeździ całe laboratorium i
          oczywiście zawsze sprawdzają zwycięzcę etapowego. Myślę, że Szurkowski – skoro
          już coś sugeruje - pewnie chętnie przejechał by się taki laboratorium po
          trasach Tour de France, gdyż jako kolarz nie przejechał 1 kilometra Touru. Może
          stąd starcze rozgoryczenie ?
          • Gość: johnny Re: KOLEJNE TRZY LATA ??? IP: *.dsl.chcgil.ameritech.net 29.07.04, 06:16
            yes sir Laborant...you hit the point! Zawsze uwazalem ze Staszek Szozda byl
            wiekszy charakterem...You're diminishing Rich and making such statements you're
            hurting yourself...sure...
      • Gość: anonymous Re: Szurkowski: Armstrong - fenomen jednego wyści IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.07.04, 20:33
        Dokładnie. Ilegroć Szurkowski się odezwie zawsze ten sam ton: prawdziwe
        kolarstwo to było za moich czasów a teraz to wszystko bee. Moim zdaniem gość ma
        po prostu jakieś kompleksy i nie umie się odnaleźć, w przeciwieństwie do Langa,
        we współczesności.
        • Gość: mietek Re: Szurkowski: Armstrong - fenomen jednego wyści IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 27.07.04, 00:53
          Ciekawe na jakim koksie jezdzil Szurkowski? Moze Szozda cos o tym wie?
          • Gość: olsyn&ok Re: Szurkowski: Armstrong - fenomen jednego wyści IP: *.dsl.chcgil.ameritech.net 29.07.04, 06:27
            Mietku, slyszalem od Szozdy ze mieszali aspirynke ze spiritualiami, a to ma
            opoznione 30 do 40 lat skutki uboczne.......tzw "side effects".
      • Gość: Pan Tygrys Szurkowski to koksiarz. Lang tez. Tylko Ullrich IP: *.sympatico.ca 26.07.04, 20:50
        jest czysty. W ogole Niemcy to prawdziwi sportowcy. Najlepsza Olimpiada byla w
        1936 w Berlinie, gdzie sam Hitler gratulowal zwyciezcom. To byly czasy.
        Kokstrong nie mialby zadnej szansy, a USraelczykow by nawet nie wpuscili.
        • Gość: Pan Tygrys Re: Szurkowski to koksiarz. Lang tez. Tylko Ullri IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.07.04, 22:01
          Skoro to jedyni SPORTOWCY to po co staruja w Wyscigu Dookola Francji?? Niech
          jezdze wokolo Bramy Brandenburskiej lub po trasie w ksztalcie Hakenkreutza.
          Bedzie ciekawie:
          1- Hans...
          2- Olaf...
          3- Dietmar...
          187- Hans...
          188- Olaf...
          189- Dietmar...
          Co za emocje...
      • Gość: ESmeralda Armstrong ma zydkow lekarzy - wiadomo czym IP: *.anonymizationservice.com 26.07.04, 21:00
        go zydki szpikuja!!! Testuja to w obozach koncentracyjnych dla Palestynczykow.
        Wiadomo tez ze to same zydki wysadzaja sie w powietrze zeby miec prowokacje.
        Parchy parszywe. A Armstrong najgorszy, Pan Tygrys ma racje!!!
      • Gość: abradan Re: Szurkowski: Armstrong - fenomen jednego wyści IP: *.dobrafirma.com / *.internetdsl.tpnet.pl 26.07.04, 21:26
        Mam 73 lata i pamietam Pana wypowiedz po zakonczeniu etapu zwycęskiego i pan w
        wywjadzie powiedzial nigdy bym nie zyczył nawet swym bliskim startowac w
        kolarstwie.
        • Gość: Szybki Re: Szurkowski: Armstrong - fenomen jednego wyści IP: *.proxy.aol.com 26.07.04, 21:40
          Pan Szurkowski o Armstrongu: "fenomen jednego wyscigu" tylko zapomnial Pan
          dodac ze to jest najwiekszy i najpopularniejszy wyscig kolarski na
          swiecie.Pozd. z Kalifornii.
          • Gość: wolny Re: Szurkowski: Armstrong - fenomen jednego wyści IP: *.dip.t-dialin.net 26.07.04, 22:06
            Naturalnie,Armstrong nie moze pojechac na olimpiade,on musi swoje cialo z
            wszystkich "medykamentow antyrakowych" oczyscic.To jest ale zaden problem dla
            amerykanskiej medycyny.Dlaczego ten wielbiciel sportu rowerowego tak zadko
            pokazuje ta tkz."wielka klase"? Krytyczny sposob myslenia nikomu nie
            zaszkodzi,pomimo pewnych sympati,ktorych ja dla LA nie mam,mowiac szczerze.
      • Gość: Detka Szurkowski:Fenomen Wyscigu Pokoju IP: 152.75.124.* 26.07.04, 21:48
        Pan Rysio ladnie pedalowal miedzy Warszawa a Praga-ale w Tour de France to by
        sobie nie pojezdzil. Chyba ze na oponach (szytkach) firmy Stomil.

        W czolowce pieciu kolarzy, w tym szesciu Polakow!
      • Gość: rafał sekula Re: Szurkowski: Armstrong - fenomen jednego wyści IP: *.chello.pl 26.07.04, 22:00
        Armstrong, jest dla mnie fenomenalny i niesamowity. Nie podobają mi sie
        wypowiedzi Pana Szurkowskiego. Pan Ryszard sugeruje , że Lance powinien
        wystartować w kilku innych wyścigach a nie tylko w T d F. A przecież każdy
        wiedzial iż w tym roku chodzilo o poprawienie fenomenalnego rekordu. To pod tym
        kątem trenowal Pan Armstrong. Niestety ku niezadowoleniu Pana Ryszarda nie
        wystartował w wielu innych wyścigach (np" Tour de Pologne). Mówienie iż czas
        pokaże jakim był sportowcem (sugerowanie czy nie brał przypadkiem dopingu) jest
        niesmaczne. Dla większości świata on już jest Wielkim Mistrzem, chylą przed nim
        głowy pozostali również wielcy kolarze, niestety nie Pan Ryszard. Czyżby
        ukłucie zazdrości?
        • Gość: kasey Re: Szurkowski: Armstrong - fenomen jednego wyści IP: *.dsl.chcgil.ameritech.net 29.07.04, 05:57
          panie rysku, ja tez kiedys pana podziwialem i nadal uwazam ze byl pan
          fenomenalny w swoim czasie. ale nawet pan sam mi nie wcisnie, ze wp to impreza o
          wiekszej skali trudnosci niz tdf. bardzo szkoda ze w swojej szczytowej formie
          nie mial pan mozliwosci w nim wystartowac. a stwierdzenia w odnosieniu do
          armstronga pokazuja pana w zlym swietle i czynia pana maluckim i
          zazdrosnym...lepszy jeden wyscig a dobry...ulrich przekonal sie o tym na wlasnej
          skorze jak mu armstrong skroil dupe w gorach i na czasowkach...nie rob sie pan
          bahamontes...on dalej koksuje i podobne glupoty insynuuje...fffeee!!! wole
          stasia szozde, to rowniejszy chlop i tez kiedys panu tylek ochranial...
      • Gość: Tornado Szczery Surkowski IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 26.07.04, 22:03
        Szurkowski powiedział dużo prawdy a fakt, że wykazał się sceptycyzmem co
        niektórych rozsierdził do czerwoności. Zupełnie niepotrzebnie, przecież tak
        wygląda współczesny sport - opiera się na niedozowolonym wspomaganiu. Jednakże
        przypadek Armstronga jest szczególny i stawia go w odmiennej sytuacji niż jego
        rywale. Nie wiem czy wszyscy wiedzą, ale Lance cały czas przyjmuje leki
        związane z chorobą, a do tego korzysta z lekarza cieszącego się złą sławą w
        zawodowym kolarstwie (dawał środki dopingującej całej śmietance kolarstwa lat
        90-ych). Czy pamiętacie kim był Lance przed chorobą? Był najmłodszym mistrzem
        świata, w którym upatrywano dobrego kolarza do wyścigów klasycznych oraz
        niezłego sprintera. Nikt z nim nie wiązał nadziei na wygranie Tour de France.
        Zatem liczono, że jest to materiał na solidnego kolarza klasycznego ale w
        żadnym wypadku nie wróżono mu wygrania Touru!!! Mało tego startując w tourach
        przed chorobą nigdy nie stanął na pudle ani nie osiągnął porządnego wyniku w
        generalce. Jednym słowem ten czlowiek nie rokował żadnych nadziei na wygranie
        touru. Dopiero po chorobie okazało się, że jest nie do powstrzymania.
        Analogiczna sytuacja miała miejsce z Gregiem Lemondem (ale to był prawdziwy
        mistrz jeszcze przed swoim wypadkiem). Otóż Greg został postrzelony na
        polowaniu dlugo nie mógł po wypadku dojść do siebie i nagle ... Dwukotnie
        wygrywa tour. Co sie później okazuje? Otóż część śrutów, które dosięgnęły
        Lemonda ugrzęzły w wątrobie. W trakcie dalszej kuracji trwającej niezliczone
        miesiące Lemond zaczął przyjmować EPO! Wówczas nikt nie zdawał sobie sprawy co
        to znaczy!
        Taka jest prawda! Armstrong przeszedł straszną chorobę i jako człowiekowi
        bardzo mu współczuję ale jestem zdania, że przyjuje niezdozwolone środki na
        które natrafił w trakcie leczenia.
        Ponadto czy widzieliście kiedyś kolarza, który w 6 tourach zrzędu ( czyli ponad
        120) nie miałby chwili słabości. Przecież ten człowiek (poza jednym etapem!!!)
        nigdy nie miał kryzysu w górach!!! Nigdy nie miał załamania formy., a w tym
        roku przeszedł sam siebie. Zdemolował wszystkim w górach i na czasówkach. Żaden
        z wielkich mistrzów nigdy tego nie dokonał. Mało tego każdy kto choć trochę
        jeździ na rowerze wie, że to wręcz nie możliwe żeby być bezbłędnym w górach i
        na czas. Można być fenomenem w jeździe na czas i być dobrym w górach np.
        (Anquetil, Indurian), ale trzeba mieć jakiś mały minusik. No ale Lance jest we
        wszystkim THE BEST. jakoś nie chce mi sie w to wierzyć. Zbyt długo oglądam Tour
        i inne wyścigi aby uwierzyć w ten kamuflarz.
        Na koniec jeszce jedno. Czy nie daje wam do myślenia fakt, że nagle Hincapie
        jedzie w górach jak kozica? Czy nie jest zastanaiwjące, że średni kolarze z US
        Postal nagle dostają olśnienia i jadą w Tourze jak maszyny?
        • Gość: trojkolowiec Re: Szczery Surkowski IP: *.petrus.com.pl 26.07.04, 23:00
          > Szurkowski powiedział dużo prawdy a fakt, że wykazał się sceptycyzmem co
          > niektórych rozsierdził do czerwoności.

          Gdzie ta prawda u Szurkowskiego, sugerowanie ze Armstrong koksuje nazywasz
          prawda ?? Ja trzymam sie faktow, przeciwnicy Armstronga spekuluja, wierza w
          cos, podejrzewaja.....

          > Zupełnie niepotrzebnie, przecież tak
          > wygląda współczesny sport - opiera się na niedozowolonym wspomaganiu.

          A gdzie dowody na poparcie tej tezy ?? Oczywiscie ze sa sportowcy ktorzy
          koksuja ale jest tez system ktory ich wylapuje. I choc nie kazdy na tym forum w
          to uwierzy ten system opiera sie na DOWODACH a nie na czyis domyslach i
          spekulacjach.

          > Jednakże
          > przypadek Armstronga jest szczególny i stawia go w odmiennej sytuacji niż
          jego
          > rywale. Nie wiem czy wszyscy wiedzą, ale Lance cały czas przyjmuje leki
          > związane z chorobą, a do tego korzysta z lekarza cieszącego się złą sławą w
          > zawodowym kolarstwie (dawał środki dopingującej całej śmietance kolarstwa lat
          > 90-ych).

          No chlopie zobacz jacy Francuzi sa glupi ze pozwolili koksujacemu Armstrongowi
          zeby 6 raz z rzedu ten #$%#^ Amerykanin i to w dodatku z Teksasu wygral w ich
          narodowym turze. A Ty z zacisza swojego domu rozpracowales co stoi za sukcesem
          Armstronga. Brawo Watsonie!!! Teraz zbierz wszystkie dowody do teczki i wyslij
          dyrektorowi sporotwemu TdF chlop pewnie zawalu dostanie......

          > Czy pamiętacie kim był Lance przed chorobą? Był najmłodszym mistrzem
          > świata, w którym upatrywano dobrego kolarza do wyścigów klasycznych oraz
          > niezłego sprintera. Nikt z nim nie wiązał nadziei na wygranie Tour de France.

          A kto wiazal nadzieje przed tegorocznym TdF z Vecklerem (w zeszlym roku byl 118
          chyba), z Basso ?? Nie rozumiesz kompletnie kolarstwa i sportow wydolnosciowych
          przesledz kariery innych zawodnikow, kiedy zaczeli wygrywac, w jakim wieku, kim
          byli wczesniej. Oczywiscie Ty z gory zalozyles ze Armstrong koksuje i teraz
          kazdy fakt z jego zycia wpisuje sie w Twoja teorie. Ja wole trzymac sie faktow
          jak ktos udowodni ze Lance koksowal zapewniam Ciebie ze bede jeszcze bardziej
          zbulwersowany niz Ty!!!

          > Zatem liczono, że jest to materiał na solidnego kolarza klasycznego ale w
          > żadnym wypadku nie wróżono mu wygrania Touru!!!

          A Ty posluguja sie tarotem lub krysztalowa kula dowiodles ze Lance koksuje, tak
          jak wyzej wyniki wez schowaj do teczki i wyslij gdzie trzeba, francuskie gazety
          dadza Ci za to majatek!!!

          > Mało tego startując w tourach
          > przed chorobą nigdy nie stanął na pudle ani nie osiągnął porządnego wyniku w
          > generalce. Jednym słowem ten czlowiek nie rokował żadnych nadziei na wygranie
          > touru.

          Oczywisice ze nie:-) Kompletenie nie rozumiesz kolarstwa i chyba nie zauwazyles
          tez tego ze Lance przed choroba byl zwyczajnie za mlody na wygrywanie TdF,
          dzisiaj nie ma cudow i ponizej 25 roku zycia w sportach wydolnosciowych nikt
          nic nie znaczy.

          > Dopiero po chorobie okazało się, że jest nie do powstrzymania.

          I czego to dowodzi ?? A moze bylo tak ze choroba wzmogla jego motywacje ?? Masz
          z gory zalozona teorie i kazdy fakt bedzie tylko ja potwierdzal. Nawet to ze
          nie ma dowodow swiadczy przeciwko Armstrongowi i tylko potwierdza ze koksuje,
          prawda ??

          > Analogiczna sytuacja miała miejsce z Gregiem Lemondem (ale to był prawdziwy
          > mistrz jeszcze przed swoim wypadkiem). Otóż Greg został postrzelony na
          > polowaniu dlugo nie mógł po wypadku dojść do siebie i nagle ... Dwukotnie
          > wygrywa tour. Co sie później okazuje? Otóż część śrutów, które dosięgnęły
          > Lemonda ugrzęzły w wątrobie. W trakcie dalszej kuracji trwającej niezliczone
          > miesiące Lemond zaczął przyjmować EPO! Wówczas nikt nie zdawał sobie sprawy
          co
          > to znaczy!

          Oczywiscie :-) Chlopie skad Ty bierzesz te rewelacje, Francuzi Cie ozloca za ta
          demaskacje Amerykanskich sportowcow!!!

          > Taka jest prawda! Armstrong przeszedł straszną chorobę i jako człowiekowi
          > bardzo mu współczuję ale jestem zdania, że przyjuje niezdozwolone środki na
          > które natrafił w trakcie leczenia.

          Jestes zdania ze je przyjmuje czy masz jakies dowody ?? A moze fusy po herbacie
          sie ulozyly tak ze nie pozostawiaja watpliwosci w tej sprawie ??

          > Ponadto czy widzieliście kiedyś kolarza, który w 6 tourach zrzędu ( czyli
          ponad
          >
          > 120) nie miałby chwili słabości.

          Ja widzialem takiego kolarza to LANCE ARMSTRONG!!

          > Przecież ten człowiek (poza jednym etapem!!!)
          > nigdy nie miał kryzysu w górach!!! Nigdy nie miał załamania formy., a w tym
          > roku przeszedł sam siebie. Zdemolował wszystkim w górach i na czasówkach.
          Żaden
          >
          > z wielkich mistrzów nigdy tego nie dokonał.

          Jeden tego dokonal ale oczywiscie to ze jest najlepszy swiadczy tez przeciwko
          niemu, nieprwdaz drogi Watsonie ??

          > Mało tego każdy kto choć trochę
          > jeździ na rowerze wie, że to wręcz nie możliwe żeby być bezbłędnym w górach i
          > na czas. Można być fenomenem w jeździe na czas i być dobrym w górach np.
          > (Anquetil, Indurian), ale trzeba mieć jakiś mały minusik.

          Taaak oczywiscie czyli to kolejny dowod na koksowanie nie ma "minusikow"
          Lansik ??


          > No ale Lance jest we
          > wszystkim THE BEST.

          Chociaz raz cos z sensem napisales trzymajac sie faktow.

          > jakoś nie chce mi sie w to wierzyć. Zbyt długo oglądam Tour
          >
          > i inne wyścigi aby uwierzyć w ten kamuflarz.

          To nie jest kwestia wiary, licza sie FAKTY, DOWODY!!! Ludzie co wy z ta wiara
          ciagle ??

          > Na koniec jeszce jedno. Czy nie daje wam do myślenia fakt, że nagle Hincapie
          > jedzie w górach jak kozica? Czy nie jest zastanaiwjące, że średni kolarze z
          US
          > Postal nagle dostają olśnienia i jadą w Tourze jak maszyny?

          A co z Basso, z Ulrichem, Kloedenem ?? Co innego pojechac jeden etap pracujac
          na lidera bo potem mozna nawet sie wycofac a co innego przez caly wyscig. Basso
          powiedzial ze w gorach czul sie silniejszy niz Armstrong, i chyba wcale nie
          przesadzal. Czy to znaczy ze Basso ma jeszcze lepsze koksy niz Armstrong ?? W
          USA 10% spoleczenstwa wierzy ze mialo kontakt z UFO rozumianym jako kosmici czy
          to jest dowod na istnienie kosmitow ?? Pozdrawiam rozbawiony kompletnym brakiem
          logiki w rozumowaniu "sekty wierzacych w koksowanie Lanca", i pozdrawiam
          wszystkich wybitnych znawcow kolarstwa.

          #trojkolowiec"
          • Gość: Pan Tygrys Re: Szczery Surkowski IP: *.kapelusz.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 26.07.04, 23:11
            "Kompletenie nie rozumiesz kolarstwa i chyba nie zauwazyles
            tez tego ze Lance przed choroba byl zwyczajnie za mlody na wygrywanie TdF,
            dzisiaj nie ma cudow i ponizej 25 roku zycia w sportach wydolnosciowych nikt
            nic nie znaczy" - chciałbym ci przypomnieć że Ullrich w wieku 23 lat wygrał
            TDF i jakoś nie był za młody.
            • Gość: Jacek-t Re: Szczery Surkowski IP: *.chello.pl 27.07.04, 03:11
              Widac był, bo juz nigdy więcej mu się ta sztuka nie udała. A raz to i slepej
              kurze zairno się trafi. Zwłaszcza jak się jechało w tak silnej ekipie (Telekom
              wygrał oczywiście klasyfikację druzynową, a oprócz Ullricha jechali tam min.
              Riis, Totschnig, Bolts, Heppner itd) a konkurencji nie było praktycznie żadnej:
              Indurain i Chiappucci własnie skończyli kariery, Ugrumov też juz nie
              wystartował w TdF, Armstrong - wiadomo, a Zulle, Rominger, Gotti i Berzin -
              wszyscy wycofali się na pierwszych etapach (wszyscy zanim jeszcze dojechano do
              pierwszych gór). O tym jak słaba była konkurencja niech świadczy fakt, że w
              etapie jazdy na czas wokół St. Etienne drugie miejsce zajął Virenque (ze strata
              ponad 3 min do Ullricha) a 5 Pantani.

              A faktem jest również że w ostatnim ćwierćwieczu jedyni kolarze, którzy wygrali
              TdF mając mniej niż 25 lat to Ullrich i Fignon. A na 91 zwycięstw w historii
              TdF tylko 18 to zwycięstwa zawodników w wieku poniżej 25 lat, w tym aż 10 to
              zwycięstwa sprzed II wojny Światowej.
          • Gość: Jacek-t Re: Szczery Surkowski IP: *.chello.pl 27.07.04, 03:47
            "Ponadto czy widzieliście kiedyś kolarza, który w 6 tourach zrzędu ( czyli
            >> ponad > > 120) nie miałby chwili słabości. "

            W 6 nie, ale czy 6 to jakaś magiczna cyfra? Bo juz w 5 z rzedu to widzieliśmy -
            Eddy Merckx, który po drodze wygrywał etapy jak szalony - w sumie w tych 5
            startach 32, w tym 2 razy po 8 etapów w 1 wyścigu. No i oczywiście Indurain też
            wygrał 5 wyścigów pod rząd.

            "Mało tego każdy kto choć trochę
            > > jeździ na rowerze wie, że to wręcz nie możliwe żeby być bezbłędnym w góra
            > ch i
            > > na czas. Można być fenomenem w jeździe na czas i być dobrym w górach np.
            > > (Anquetil, Indurian), ale trzeba mieć jakiś mały minusik. "

            I właśnie dlatego Armstrong jest świetnym góralem i bardzo dobrym specjalista
            od jazdy na czas, który jednak czasówki czsami przegrywa (z Ullrichem, Botero,
            prologi) podczas gdy Indurain był dobrym góralme i rewelacyjnym specem od jazdy
            naczas (podczas 5 zwycięskich Tourów przegrał tylko 1 czasówkę - z Romingerem +
            1 jazdę na czas pod górę).

            Czy nie daje wam do myślenia fakt, że nagle Hincapie
            > > jedzie w górach jak kozica?

            Jak kozica powiadasz? Hincapie zajął w klasyfikacji generalnej 33 miejsce,
            tracąc do Armstronga ponad 1 godzinę. To raczej kiepsko jak na kozicę.

            Czy nie jest zastanaiwjące, że średni kolarze z US Postal nagle dostają
            olśnienia i jadą w Tourze jak maszyny?"

            A którzy to kolarze z US Postal są średni? I wyniki którego z nich tak cię
            szokują. Joze Azevedo? Ten gość jadąc w barwach ONCE zajął 3 lata temu 5
            miejsce w Giro a 2 lata temu 6 miejsce w TdF. Awans o 1 miejsce w ciągu 2 lat
            to chyba niezbyt wielka sensacja. Rozumując zgodnie z twoją logiką to
            należałoby się zastanawiać nad wynikiem Klodena, który do tej pory startowałw
            TdF jeden raz (trzy lata temu) i zajął 26 miejsce. A tu nagle 2. I to w wieku
            blisko 30 lat.




          • Gość: Mark Re: Szczery Surkowski IP: *.tnt13.bne1.da.uu.net 28.07.04, 09:57
            Poza Ulrichem, byl tez sobie taki Damiano Cunego, ktory wygral ostatnie Giro
            rowniez w wieku 23 lat. Wszyscy "experci" od kolarstwa sa tak zaabsorbowani
            Amstrongiem i TdF i zapominaja ze Kolarstwo to nie tylko Tour de France. Jesli
            by tak bylo, to po co organizowac inne wyscigi? TdF to najnudnieszy wyscig ze
            wszystkich trzech wielkich tourow.
            Jesli nie ma dowodow aby oskarzyc o doping , to wcale nie znaczy ze sie ktos
            nie koksuje. David Millar tez nigdy nie mial pozytywnej kontroli
            antydopingowej,a teraz mowi ze bral EPO przez dwa lata. Rumsas tez przeszedl
            wszystkie kontrole podczas TdF a pozniej wszyscy sie dowiedzieli ze jego zona
            zostala zatrzymana z walizka koksu. (O przepraszam, to bylo dla jej mamy!)
            Juz nie wspomne o Pantanim i reszcie bandy koksiarzy. Wszyskie te controle sa
            smiechu warte. Za pozwoleniem wiec, my nie musimy czekac na dowody, i mozemy
            miec swoje watlpliwosci i opinie. Takie jest nasze prawo
            • bullo Re: Szczery Surkowski 28.07.04, 19:57
              Nie, nie jest takie Wasze prawo, bo Pantaniego zdyskwalifikowano przed ostatnim etapem Giro, Rumsas tez byl zawieszony, a aferas Cofidisu, wktorym jezdzi Millar trwa juz od roku czasu. Poza tym afera z Festina to jest przyklad, ze najbardziej doping w kolarstwie zwalcza sie we Francji. Zone Rumsasa tez zlapano w czasie TdF, a Cofidis to francuska grupa. Wiec nie filozofuj "o wielki znawco kolarstwa".
              BTW Nie ma nudniejszego wyscigu niz Giro. A najlepsza wedlug mnie jest Vuelta
              • Gość: Mark Re: Szczery Surkowski IP: *.tnt14.bne1.da.uu.net 29.07.04, 11:33
                Ty widocznie wychowales sie za komuny i Ci za nia teskno skoro odmawiasz nam
                prawa do swojej opini. Ale niestety nie nie te juz czasy. Wiec wydoroslij
                wkoncu i trzymaj sie tematu.
                Pantaniego nie zdyskwalifikowano za dopoing, tylko za wysoki hemotokryt, co nie
                jest jednoznaczne z dopingiem. Dopiero po jego smierci wychodzi na jaw co on
                uzywal i czego. Tego nigdy zadne testy nie wykazaly. Rumsas tez zostal
                zawieszony dopiero podczas wpadki rok pozniej (we Wloszech). Podczas TdF
                przeszedl czysto przez wszyskie testy i uniknal kary, kiedy jego zona zostala
                zatrzymana PO TdF. To ze we Francji doping jest najbardziej zwalczany, tego
                nikt nie kwestionowal, wiec Twoj komentarz byl nie na temat. Nie wazne ile
                sledztwo w sprawie Cofidisu trwa. Fakt jest jednak taki, ze on nigdy nie mial
                pozytywnej kontroli antydopingowej i dopiero teraz po dwuch latach sam przyznal
                sie przycisniety do muru ze bral EPO. Takich kolarzy, ktorzy przyzanali sie do
                koksow, a nigdy nie dali pozytywnej kontroli antydopingowej jest wielu. Chocby
                hiszpanski zawodnik Kelme Jesus Manzano, jak rowniez francuz Richard Virenque
                tez nigdy nie zostal przylapany na koksie podczas kontroli. I na to ja
                zwrocilem uwage. Nie zawsze kiedy nie ma dowodow, to nie znaczy ze nie ma
                koksow. A Ty mi to wychodzisz z bzdurami. ze doping jest we Francji zwalczany
                najlepiej. Co ma jedno do drugiego? I ja tu nie filozofuje, tylko przytaczam Ci
                fakty, ktorych Tobie brak.
        • Gość: Pan Tygrys Re: Szczery Surkowski IP: *.kapelusz.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 26.07.04, 23:15
          Fantastyczny komentarz.
        • Gość: champman To nie o to chodzi w sporcie IP: *.steffi78.de / *.b.pppool.de 26.07.04, 23:39
          Do wszystkich uważających Armstronga za dopingowicza.

          Zgodzę się, że przez 6 lat pokazał niespotykanie wysoką formę. Zgodzę się, że
          oglądając Hincapie'go czy Landisa w górach człowieka ogarniało zdumienie.
          Zgodzę się, że słuchając o tym całym świństwie dziejącym się w lekkiej,
          ciężarach czy kolarstwie, w podświadomości słowo DOPING ciśnie się na usta,
          kiedy tylko jakiś sportowiec wyrasta ponad przeciętność.

          Zastanówcie się jednak, jakim sens ma oskarżanie go bez posiadania dowodów.
          Nawet jeśli bierze (lub w dzisiejszych czasach lepsze byłoby
          stwierdzenie "bierze więcej/lepiej od innych"), my nie możemy tego wiedzieć.
          Więc załóżmy, może trochę naiwnie, że nie bierze. Tylko wtedy pasjonowanie się
          sportem ma jakikolwiek sens. Po co jadę na Olimpiadę? By podziwiać najbardziej
          naszprycowane, lub może wręcz genetycznie zmodyfikowane mutanty? Nie. Jadę po
          to, by kibicować ludziom, którzy dzięki połączeniu talentu i katorżniczej pracy
          stali się najlepsi na świecie i przez swoją rywalizację ogranizują igrzyska dla
          ludu. Gdydym każdego złotego medalistę podsumowywał w myślach "koksiarz",
          znaczyłoby to, że zdecydowanie przepłaciłem za bilety. Bo w kibicowaniu nie
          byłoby emocji, utożsamiania się z idolami i wspierania ich wysiłku, lecz nutka
          pogardy a priori.

          Przestańmy więc myśleć w taki oskarżycielski sposób. To nie prowadzi do
          niczego. Już nie wspominając o tym, że to wybitnie polskie. Przez wiele lat
          kibicowałem Szymonowi Kołeckiemu, dziś wiem, że prawdopodobnie świadomie mnie
          oszukał, gardzę takimi ludźmi. Lecz nie gardźmy ludźmi, którym nie udowodniono
          kompletnie nic. Czemu o Armstrongu i dopingu mówi się codziennie, a o
          Korzeniowskim i dopingu nigdy? Przecież on też jest niezwyciężony... Z powodu
          choroby? Nie wiemy dokładnie, co łykał lub łyka Armstrong przeciw nowotworowi,
          ale kryteria, jakim jest poddawany podczas kontroli, są identyczne, jak u
          innych. I wynik zawsze negatywny.

          Moje (wysoce infantylne zapewnie) wytłumaczenie fenomelnalnego sukcesu
          Armstronga:

          1. Niezwykły talent - mistrzostwo świata w bardzo młodym wieku.

          2. Choroba - nie znam nikogo, kto przeszedłby przez takie piekło, ale potrafię
          sobie wyobrazić, że po wygraniu z samym sobą człowiek staje się tak mocny
          psychicznie, tak zdeterminowany, że i dziesięciu Ullrichów nie pomoże.

          3. Wytyczenie sobie jednego wyścigu w roku - ktoś powiedział, że na rowerze
          można jeździć cały rok, ale formę mieć góra 2 tygodnie. Armstrong został
          zmiażdzony przez Mayo jeszcze w czerwcu. Bo nie był w formie. Za miesiąc mógłby
          zostać zmiażdżony przez Ullricha, którego forma dopiero rośnie. Czemu nie
          jedzie na Olimpiadę? Nie wiem. Może chciał skoncentrować się tylko na Tour de
          France? Może ma dość i chcę się spotkać z dziećmi? Może boi się, że forma
          ucieknie i zajmie 2. miejsce, co dla niego byłoby policzkiem?

          4. Pamiętacie wywiad na końcu TdF? Pytanie: "jak to robisz?", kontrpytanie
          Armstronga do dziennikarza: "Co robisz w Boże Narodzenie? Pewnie nie jeździsz
          na rowerze? A w Nowy Rok? Pewnie też nie wsiadasz na rower?"

          Armstrong jest nieludzki, niesympatyczny, podejrzany o doping przez większość
          specjalistów. Chcę, by wygrał TdF siódmy raz, a potem ósmy. I może ktoś mu za
          pięć lat udowodni doping. Ale ja tego nie mogę założyć, to byłoby zbyt smutne,
          by wciąż pozostać kibicem.

          PS
          Do wypowiedzi tego małego człowieka, Ryszarda Sz., nie ustosunkuję się, nie
          warto.
          • Gość: Ryszard Re: To nie o to chodzi w sporcie IP: *.ca.astound.net 27.07.04, 01:17
            Typowa pycha niemiecka. Lepiej gdybyś nie ustosukowywał się do niczego
            z takim zakamuflowanym jadem i nie poniżał innych, jeśli mają odmienne złanie
            niż twoje ''ego''.
            Twój post truje a nie buduje.
          • Gość: Markus Re: To nie o to chodzi w sporcie IP: *.tpnets.com 27.07.04, 14:02
            Szurkowski nie jest małym człowiekiem. Był wybitnym sportowcem, który z
            przyczyn politycznych nigdy nie mógł sprawdzić się w TdF.
            Nie sugeruje, że Armstrong koksuje, tylko mówi: poczekajmy. Nie jest jedynym,
            który pozostaje sceptyczny.
            We współczesnym kolarstwie było juz tyle wpadek dopingowych, i to wśród
            największych (też definiowanych kiedyś jako "fenomeny") kolarzy i
            najsłynniejszych teamów, że sceptycyzm jest uzasadniony.
            Przypadki spoza kolarstwa (Florence Grifiths Joyner, a ostatnio casus Marion
            Jones) dowodzą, że o pewnych faktach dowiadujemy się po latach.
            Udział w jednym wyścigu w sezonie wzmaga tylko podejrzenia. Szczyt formy,
            szczytem formy, ale jakoś bardzie podziwiałem kolarzy, którzy potrafili jeździć
            równo. Mógł Indurain wygrać w jednym roku i TdF i Giro i Vueltę?
            Poza tym jak sam piszesz, motywem rezygnacji z udziału w olimpiadzie może być
            lęk przed np. 2 miejscem. W olimpiadzie nie można liczyć na permanentne
            wsparcie teamu i w większym stopniu trzeba polegać tylko na sobie.
        • Gość: Jacek-t Re: Szczery Surkowski IP: *.chello.pl 27.07.04, 04:23
          "Czy pamiętacie kim był Lance przed chorobą? Był najmłodszym mistrzem
          świata, w którym upatrywano dobrego kolarza do wyścigów klasycznych oraz
          niezłego sprintera. Nikt z nim nie wiązał nadziei na wygranie Tour de France.
          Zatem liczono, że jest to materiał na solidnego kolarza klasycznego ale w
          żadnym wypadku nie wróżono mu wygrania Touru"

          To nieprawda. Przed chorobą w latach 1995 i 1996 Lance dwukrotnie wygrał Tour
          DuPont, wieloetapowy wyścig z którego amerykanie próbowali uczynić odpoiwednik
          europejskich tourów. W 1996 roku pokonał na mecie min. takich specjalistów od
          wielkich tourów jak Tony Romminger i Andy Hampsten. Aha, na koniec 1996 roku w
          rankingu UCI Lance Armstrong zajął 9 miejsce. Indurain (mistrz olimpijski) był
          14, Ullrich (2 w TdF) był 43.
        • bullo Re: Szczery Surkowski 28.07.04, 19:44
          Widze, ze sie swietnie orientujesz w kolarstwie, ale troche Ci pamiec szwankuje. Idzmy od tylu. Hincapie byl 47 w klasyfikacji generalnej, a w gorach tylko raz byl 8 na przedostatnim etapie. Indurain byl swietnym "goralem" i mistrzem swiata i olimpijskim w jezdzie na czas. Ullrich tez jest swietny w zarowno w gorach, jak i w jezdzie na czas. Wiec przypadek Armstronga nie jest jakims fenomenem w tej dziedzinie. Dalej. W tamtym roku Armstrong praktycznie przez caly wyscig mial trudne chwile. Nie wygrywal etapow gorskich, przegral dwie czasowki z Ullrichem (w tym prolog), trzecia przegral z Hamiltonem (Ullrich wyrżnal orla). Beloki wypieprzyl sie mu pod nogami na zjezdzie i Armstrong musial skakac przez row z rowerem. Przez caly wyscig po pietach deptali mu Hamilton, Ullrich, Winokurow i Mayo. I w koncu kiedy sie zawzial odjechal razem z Mayo'em na ostatnim gorskim etapie i ... sie wyrżnal, bo jakis debil machal torebka i pociagnal mu kierownice. I wtedy mozna bylo zobaczyc cala wole walki, determinacje i sile Lance'a. To w jakim stylu wygral tamten etap na zawsze przejdzie do historii nie tylko samego tour'u, ale i calego kolarstwa. Armstrong wiedzial wtedy, ze Ullrich jest od niego mocniejszy w jezdzie na czas i ze to jest jego ostatnia szansa, zeby wyrobic sobie bezpieczna przewage przed czasowka. I jezeli chodzi o okreslenie "kolarz jednego wyscigu", to Lance jest w jezdzie na czas brazowym medalista z Sydney, a w Atlancie (przed choroba) zajal 6 miejsce (za takimi slawami, jak Indurain'em, Olano, Chrisem Boardmanem - rekordzista swiata w jezdzie na czas na torze w wyscigu na 1 km, Fondriettim - pierwszym zwyciezca Tour de Pologne odkad organizuje je Lang, no i za Romingerem, a wyprzedzil m.in. Alex'a Zuelle). Przed TdF startuje przewaznie w wyscigu dookola Szwajcarii i przewaznie wygrywa (chociaz nie w tym roku) ;)
          Na pewno ja nie mialbym nic przeciwko temu, zeby wystarowal w Tour de Pologne, albo jeszcze lepiej, we Vuelcie.
      • Gość: Matt Re: Szurkowski: Armstrong - fenomen jednego wyści IP: 4.26.61.* 26.07.04, 22:05
        Pytania zadawane mistrzowi Szurkowskiemu przez dziennikarza Jakuba Ciastonia
        sa tendentyjne, sluzace do degradacji wysilku i sukcesu Armstronga.
        Widac jak niektorym ciezko przyjac sukces innych. Przykro to powiedziec ale,
        jest to typowo polskie. Zawisc, miernota, puste oskarzenia i spekulacje
        wywodza sie z braku sukcesu w ich wlasnym zyciu. Sugerowanie ze osiagniecia
        wybitnego sportowca jakim jest Armstrong obniza walory TDF, jest teza tych,
        ktorzy zawsze wloka sie na koncu naszego ludzkiego peletonu.
      • Gość: rafał sekuła Re: Szurkowski: Armstrong - fenomen jednego wyści IP: *.chello.pl 26.07.04, 22:06
        calkowicie zgadzam sie ze Szurkowski jest po prostu zazdrosny
      • Gość: Jacek-t Szurkowski myli fakty. IP: *.chello.pl 26.07.04, 22:11
        Szurkowski nie jest nawet w stanie poprawnie przedstawić faktów z czasów swojej
        kariery. W 1973 roku gdy TdF wygrał Luis Ocana, Eddy Merckx w ogóle nie
        wystartował w Tourze.
        • Gość: Generał Re: Szurkowski myli fakty. IP: *.gdynia.mm.pl 26.07.04, 22:20
          dobre słowo dla Halupczoka

          ot i caly komentarz ...
      • Gość: weseki Re: Szurkowski: Armstrong - fenomen jednego wyści IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 26.07.04, 22:31
        Żal mu du......pę ściska , może pompka od roweru to lepszy argument jak
        doping a tak było.!!!!!!!
      • Gość: das boot Re: Szurkowski: Armstrong - fenomen jednego wyści IP: *.ghnet.pl / *.ghnet.pl 26.07.04, 22:40
        cieszy mnie to, ze nie wszyscy patrza na lance'a bezkrytycznie.
        fakt, nikt go nie zlapal za dupe, ale rezultaty i jego, i us postal moga
        zastanawiac.
        pamietam, jak skomentowal zlapanie rumsasa po raz drugi: "idiota!". ciekawe, co
        mial na mysli - branie czy wpadke? :)

        a co do zdan, ze szurkowski mu zazdrosci, sa nie przebierajac w slowach megadurne.
        jakos nie krytykuje mercxa, czy induraina...
      • Gość: Jacek Re: Szurkowski: Armstrong - fenomen jednego wyści IP: *.lodz.msk.pl / *.lodz.msk.pl 26.07.04, 22:58
        Ilu "wielkich" kolarzy z przeszłości jeszcze mu dokopie: Szurkowski, LeMond,
        jakiś Hiszpan, którego nazwiska nie pamiętam... Czyżby sami coś brali, że są
        tacy pewni (w najlepszym wypadku podejrzliwi)? Czy w tym sporcie naprawdę nie
        można osiągnąć sukcesu bez koksu? Może się mylę, ale uważam, że Armstrong jest
        czysty. Tłumaczę to sobie m.in. tym, że człowiek, który zwalczył ciężką
        chorobę, jest zdolny do ogromnej determinacji w dążeniu do celu. Podobno takie
        doświadczenia życiowe wyzwalają w psychice energie, których istnienia nawet
        byśmy nie podejrzewali. A poza tym, czy nie jest tak, że on ma po prostu talent
        do kolarstwa, jak wcześniej Indurain, Merckx czy inni (przecież już w bardzo
        młodym wieku był zawodowym mistrzem świata)?
        • Gość: Mirek Re: Szurkowski: Armstrong - fenomen jednego wyści IP: *.proxy.aol.com 27.07.04, 18:52
          Wlasciwie to nie wiadomo jak na to patrzec zeby dobrze widziec.Jezeli Lance nie
          byl tak dobry przed choroba (pamietam jak wycofal sie z TDF)jak po chorobie
          (wygral az 6 TDF bez przerwy)to czemu nigdy nie startowal w Giro lub Vuelta a
          teraz na Olimpiadzie.Z kolei taka legenda tego sportu jak Eddy Mercx wygrywal
          wszystko co bylo do wygrania caly rok (nawet niedzielne cryteria uliczne)i
          pewnie jeszcze zima przelaje (lacznie ponad 500 wyganych wyscigow) to tylko
          mozna powiedziec ze Lance jest fachowcem w TDF ale nie najwiekszym tego sportu.
          Podejscie USPS przypomina mi ere sportowcow bylego NRD z cala rzesza
          laboratoriow i lekarzy,specjalnych szkol dla sportowcow i programow.Pamietacie
          jak oni wszystko wtedy wygrwali.Najlepszy ciezarowiec NRD,kolarz NRD
          plywak...To zdaje sie wtedy uslyszano pierwszy raz o uzywaniu przez tamtejszych
          plywakow tzw.dmuchanych jelit czyli napelniano jelito powietrzem i z tad juz
          tylko po record a tych mieli wtedy duzo.
          Jezeli Lance po chorobie jest az 6 krotnym zwyciezca TDF to czemu Eddy Mercx
          bez choroby wygral ich tylko 5 ?
          Czas pokarze...........Narazie podziwiajmy.
          p.s.
          Jade na rower
      • Gość: Pan Tygrys Re: Szurkowski: Armstrong - fenomen jednego wyści IP: *.kapelusz.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 26.07.04, 23:02
        Ktoś sie pode mnie podszywa.
      • Gość: Pan Tygrys Re: Szurkowski: Armstrong - fenomen jednego wyści IP: *.kapelusz.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 26.07.04, 23:04
        "A doping? Czy wie Pan, że na forum internetowym "Gazety" dyskusja o Tour de
        France toczyła się głównie wokół tego, czy Armstrong bierze, czy nie?" - to
        moja zasługa.
      • Gość: Ww Re: Szurkowski: Armstrong - fenomen jednego wyści IP: 62.233.217.* 26.07.04, 23:07
        Co za bzdury opowiadasz. Szurkowski miałby zazdrościć Lancowi czegokolwiek ? A niby czego ? Każdy ma prawo do własnego zdania na ten temat i wcale nie musi wygrać 50 razy Tour de France, żeby je mieć. Weź się chłopie puknij w bańkę, zanim kolejny raz pieprzniesz coś takiego.

        Po prawdzie Szurkowski rzeczywiście się rąbnął jeśli idzie o 73 rok.

        PS. Ja też uważam, że to nie jest normalne, żeby przez 120 etapów tylko na jednym mieć kryzys.
      • Gość: Tornado Krytyka Szurkowskiego to POMYŁKA IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 26.07.04, 23:13
        Krytykowanie Szurkowskiego jest całkowicie pozbawionej racjonalnych argumentów.
        Twierdzenie, iż Szurkowski jest zazdrosny i stara się zdyskredytować
        d"dokonania" Lance'a jest bardzo dalece posuniętym nadużyciem.
        Po pierwsze, Szurkowski nie ma czego zazdrościć Armstrongowi, gdyż nigdy nie
        był zawodowcem, a tym samym nigdy nie miał okazji stanąć na starcie Touru. Nie
        ma zatem płaszczyzny porównawczej i nie ma powodów do okazania zazdrości.
        Po drugie, przypominam tym co mają chwilowe zaćmienie, że Szurkowski był jednym
        z najwybitniejszych kolarzy swoich czasów. Kto nie wierzy tego odsyłam do
        annałów sportowych, niech sie doedukuje !!! Wygrał wszystko co było do wygrania
        w amatorskim kolarstwie. Co więcej miał jedna okazję do ścigania się z samym
        Eddie Merckx'em i dawał sobie dzielnie radę! Udowodnił więc, że w swoich
        czasach był wielki.
        Po trzecie, Szurkowski do dziś szanuje 5-tnych zwycięzców Tour de France. Nigdy
        nie podwarzał zwycięstw Hinualta czy Induriana. Idąc waszym rozumowaniem także
        ich powinien napiętnować - przecież wygrali 5 razy tour!
        Po czwarte, Szurkowski w dalszym ciągu jest uznawanym w naszym kraju za kogoś
        szczególnego i wyjatkowego. Nie sądzę żeby nagle poczuł się zagrożony 6tym
        zwycięstwem Lance. Bo niby co miałoby się stać. Nagle Polacy przestnę go lubić.
        Zostanie stroncony z pidestału przez Amerykanina? Przecież wasza krytyka jest
        irracjonalna i nie ma w niej krzty sensu.
        Nie możecie przyjąć do wiadomości, że ktoś kto ma trochę więcej pojęcia o
        kolarstwie niż wy, ma odmienne zdanie.
        Ponadto cenię tą wypowiedź dlatego, że Szurkowski nie stara sie być poprawny
        politycznie jak niektórzy z naszych kolarzy-komentatorów i prezentuje swój
        pogląd, ktory nie przeczę może być kontrowersyjny i może wywołać u zwolennikow
        Armstronga ogromne niezadowolenie.
        • Gość: Jacek Re: Krytyka Szurkowskiego to POMYŁKA IP: *.cs.ubc.ca 26.07.04, 23:31
          Racja.

          Nie podoba mi sie cala ta nagonka na Armstronga, ale jeszcze bardziej nie podoba
          mi sie krytykowanie Szurkowskiego. Co on znowu takiego powiedzial? ze Armstrong
          nie startuje i nie wygrywa Giro - no bo przeciez nie startuje, ze Indurain
          startowal w obu Tourach i je wygrywal - przeciez tak bylo (a nawet potrafil
          zajac miejsce na podium podczas MS).

          Ze jest zazdrosny??? Toz on by juz dawno z tej zazdrosci umarl, bo jest masa
          kolarzy ktorym moglby zazdroscic.

          Pozdro,
          J
      • Gość: Zdegustowany Re: Szurkowski: Armstrong - fenomen jednego wyści IP: *.media4.pl 26.07.04, 23:35
        Szurkowski jest nikim przy Armstrongu zawiść przez niego przemawia. Dla mnie
        Lance to przykład prawdziwego sportowca, który nie poddał się chorobie wygrał z
        nią, wygrał walkę o życie i udowodnił, że z miłości do sportu można dokonać
        cudów. Jak przeczytałem ten wywaid to o mało nie spadłem z krzesła teraz same
        przekleństwa pod adresem tego pseudo znawcy cisną się na usta...
        • Gość: firokeda Re: Szurkowski: Armstrong - fenomen jednego wyści IP: *.acn.waw.pl 27.07.04, 09:19
          Mnie natomiast zastanowilo to podejscie Szurkowskiego, ktory dziwi sie ze
          Armstrong powinien scigac sie na olimpiadzie i w innych wyscigach..
          A po co..?
          Podziwiam Lance'a i jego postawe, ktory potrafi postawic sobie cel i
          konsekwentnie go realizowac
          I byc moze nalezy rozumiec go jako czlowieka, ktory poza wysciegiem chcialby
          miec swoje prywatne zycie.. Czy to takie trudne?
      • elfhelm zazdrość???... 26.07.04, 23:44
        Rysiu nie da się w 1 roku objechać 3 wyścigów. a Lance chciał bić rekordy w
        najtrudniejszym z wielkich wyścigów - TdFie i mu się udało.
        no cóż więcej to chyba znaczy niż Wyścig Pokoju, choć to również sukces.
        ale zazdrosny Panie R. nie musisz być
        • Gość: Tornado Re: zazdrość???... IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 27.07.04, 00:56
          Hhhhmmmmm... nie da się objechać 3 wyścigów w jednym roku?
          Tak dla przypomnienia to Eddie Merkcx wygrał w jednym roku Giro d'Italia, Tour
          de France i Mistrzostwa Świata. Ten niesamowity wyczyn powtórzył Stephen Roche
          w 1987 roku. Także jest to możliwe!
          • Gość: k_alex Re: zazdrość???... IP: 81.168.185.* 27.07.04, 03:40
            tak, masz oczywiscie racje, ale nie porównuj dzisiejszych czasów do tych sprzed kilkunastu lat... w tamtych czasach cała czołówka jeździła we wszystkich najtrudniejszych wyscigach i przez to było kolarzom takim jak Merckx łatwiej wygrywać... dzis wiekszosc najlepszych kolarzy wybiera sobie JEDEN wyscig najwazniejszy w sezonie, nawet jak wybierają sobie dwa wyscigi to i tak tylko jeden z nich traktuja jako najwazniejszy zas pozostałe jako 'zwykłe' wyscigi... Lance cały sezon przygotowuje się do jednego wyscigu, wszystko podporządkowuje TdF bo chce miec pewnosc ze wygra ten wyscig, nie chce ryzykować... lepiej się przygotować na jeden wyscig perfekcyjnie niz na dwa/trzy bardzo dobrze...
          • Gość: Jacek-t Re: zazdrość???... IP: *.chello.pl 27.07.04, 04:05
            Mistrzostwo świata to zaledwie 1 etap. Kolega miał na myśli 3 Toury. Wygrać
            trzech w 1 roku nikt nie zdołał, nikt nie był nawet blisko. A co do mistrzostw
            świata to sukces to trochę wątpliwy, patrząc po tym kto ostatnio ten tytuł
            zdobywał: Astarloa, Veinsteins, 2 razy Freire, Camenzind itp. Sprawdziłem, za
            czasów Mercxa było podobnie.
            • Gość: sasio Re: zazdrość???... IP: *.dsl.chcgil.ameritech.net 29.07.04, 06:41
              Oczywiscie Jacku, masz racje. Niektorzy chca liczyc osiagniecia sportowe na
              funty...nawet klakow...TdF ma sie do GdI jak WP do TdP.
              A tak na marginesie co Szurkowski mysli o Eddie? Ja stawiam go tuz obok
              Armstronga. Rysiu Szurkowski to niewatpliwie nasz najlepszy kolarz i tylko
              szkoda ze sam w TdF nie mogl wystartowac.
      • Gość: heinrich Re: Szurkowski: Armstrong - fenomen jednego wyści IP: *.dip.t-dialin.net 27.07.04, 00:18
        Na owe czasy Szurowski tez byl fenomenem i ciekawe czy cos bral,mysle
        napewno.Teraz jest ladnych pare lat komisja dopingowa siedzi im na karku i
        watpie azeby Amstrong bral cos .Ale Pan mogl brac bo nieznane byly jeszcze
        komisje dopingowe.A teraz sie lepiej krytykuje kogo jak wspomina lub taji
        swoje sprawy.Nie musialo i nie musi tak byc ale to do prawdy tak czy tak nie
        przyzna sie zaden jak Pan ,Panie Ryszardzie tak i Amstrong.Przepraszam ale
        napisalem to co mysle,byl Pan naprawde kiedys fenomenem i mial pan tez konia co
        Pana ciagna a byl nim Szozda.
        • Gość: kaczorek Re: Szurkowski: Armstrong - fenomen jednego wyści IP: *.dsl.chcgil.ameritech.net 29.07.04, 06:44
          zanim to przeczytalem to samo napisalem...bravo heinrich...bravo chicago bulls...
      • Gość: adept Szurkowski nie był nawet fenomenem Wyścigu Pokoju IP: *.cvx.algx.net 27.07.04, 00:35
        Rozumiem rozgoryczenie dawnych mistrzów: Lance jest po prostu fenomenem, co
        dotyczyło niewielu. Jeśli Szurkowski mówi o Armstrongu w perspektywie swoich
        doświadczeń z Wyścigu Pokoju, mówiąc, że LA jest fenomenem jednego wyścigu– ale
        jakiego: z morderczymi etapami w Pirenejach, to może kolarz Baranowski powinien
        zasługiwać na większą uwagę, gdyż ściga się gdzie popadnie. Jednak suma
        miernych rezultatów nie czyni mistrza. Armstrong nie jedzie więc na olimpiadę,
        bo tam będzie tylko jeden etap, gdzie zadecydować może przypadek. A fenomenem
        się staje po Tour de France (w którym Szurkowski nigdy nie brał udziału) i
        każdy adept kolarstwa to wie. A kto wie, kto wygrał wyścig zawodowców na
        ostatniej olimpiadzie ? Kiedyś wygrał Szurkowski, ale nie stał się przez to
        fenomenem

      • Gość: marcin Re: Szurkowski to zakompleksiony palant IP: *.chello.pl 27.07.04, 00:45
        Jesli Szurkowski byl fenomenem to tylko w Wyscigu Pokoju(w pojedynku z
        Mongolami i NRD-owcami).Czlowiek ma kompleks wielkiego kolarstwa o ktore sie
        nawet nie otarl.Mysle ze oddal by wszystko zeby czyscic rower Armstrongowi
        (kolarzowi stulecia)
        • Gość: Tornado Re: Szurkowski NIEzakompleksiony IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 27.07.04, 01:07
          Jesteś profanem kolarstwa Marcin!!! Powinieneś sie wstydzić tego co napisałeś.
          Nie dość, że nie masz fundamentalnej wiedzy na temat kolarstwa (twoje pojęcie,
          a w zasadzie jego brak, o obsadzie Wyścigu Pokoju może wywołać jedynie uśmiech
          sardoniczny uśmiech w stosunku do twojej osoby), to okazujesz daleko posuniętą
          ignorancję wyrażając sie w tak niestosowny sposób wobec Szurkowskiego.
          Na postponowanie mogą sobie pozowlić - i to nie zawsze- jedynie osoby wybitne,
          a ty z pewnościa do nich nie należysz.
          • Gość: trejo Re: Szurkowski NIEzakompleksiony IP: *.rzeszow.mm.pl 27.07.04, 17:18
            Marcin faktycznie przesadzil w swej ocenie Szurkowskiego,gdyz ten kolarzem byl
            wielkim,ale nie sadze zeby w zawodowym peletonie osiagnal znaczace
            rezultaty.Zarowno w jezdzie indywidualnej na czas jak i w gorach (zreszta jakie
            to byly gory -czeskie hopki do 1300m npm. najwyzej)byl bardzo dobry ale nie
            wybitny.Swietnie radzil sobie na finiszach a to kibice kolarstwa cenili
            najbardziej.Klasyfikacja generalna byla bardzo wazna ,ale tez pasjonowano sie
            zwyciestwami etapowymi.Przychodzily zreszta na koncowki etapow tlumy ludzi,ze
            wzgledu na to ,ze koncowki rozgrywano na stadionach.Moim zdaniem z dawnych
            polskich mistrzow najwieksza szanse na zrobienie kariery w zawodowym
            kolarstwie mialby Tadeusz Mytnik,ktory byl prawie kolarzem kompletnym ,z
            wylaczeniem oczywiscie finiszu ,gdyz w tym elemencie kolarskiego rzemiosla byl
            slabszy.
        • Gość: Mark Re: Szurkowski to zakompleksiony palant IP: *.tnt13.bne1.da.uu.net 28.07.04, 10:30
          Ty to naprawde udowodniles ze jestes palantem !
    Inne wątki na temat:

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka