Gość: kajo95
IP: *.tychy.sdi.tpnet.pl
13.06.02, 10:57
jerzy engel zostanie na stanowisku selekcjonera bo w polsce nie ma
odpowiedniego kandydata na jego miejsce (boniek byłby dobry ale on sam tego nie
chce a kasperczak? po tym co zaprezentował w wiśle jego mit prysł. o smudzie i
wdowczyku nawet nie rozmawiajmy. no, może nawałka ale chyba jeszcze za
wcześnie) natomiast wariant z trenerem zagranicznym może byłby i dobry gdyby
pierwszy mecz w eliminacjach me polska grała za co najmniej półtora roku.
problem w tym, że o punkty gramy za 3 miesiące. taki venables z cruyffem przez
tak krótki czas to chyba nawet mieszkania w warszawie nie znajdą ale fachowcy
z "ps" i "wyborczej" sa święcie przekonani, że w 90 dni trener z zagranicy
zbuduje nam nową reprezentację... oczekiwanie, że po niespełna czterech
kolejkach ligowych (europa zachodnia zaczyna ligę jeszcze później) nawet
najlepszy trener świata rozezna się kogo ma do dyspozycji jest niepoważne! to
tylko utwierdza mnie w przekonaniu, że dziennikarze sportowi w polsce tak na
prawdę na piłce się nie znają. ale to juz inna bajka.
engel zostanie bo lepszego fachowca w tej chwili nie ma. pan apostel może sobie
żądać wyjaśnień od selekcjonera po powrocie drużyny z koreii. pan wójcik może
załamywać ręce i wyśmiewać engela w mediach. najpierw jednak niech sami
pochwalą się swoimi osiągnięciami z drużyną narodową a potem biorą się za
krytykę. zastanawiające jest to, że najwięcej umiaru w ocenie engela wykazują
ci, których prowadzone reprezentacje polski na turniej mistrzowski w
przeszłości awansowały natomiast tym, którym to się nie udało (za wyjątkiem
strejlaua) tak łatwo przychodzi teraz wycieranie sobie gęby engelem.
przypominam, że engelowi udało się to co przez 16 lat nie udawało się między
innym apostelowi i wójcikowi. do koreii/japonii nie pojechali holendrzy, czesi,
jugosłowianie. my pojechaliśmy i za to engelowi chwała! o co tak właściwie ma
się pretensje do engela? o złe przygotowanie zespołu do mistrzostw? nie
zauważyłem abyśmy przygotowaniem fizycznym odstawali od innych reprezentacji.
to nie jest wina engela, że krzynówek nie potrafił w dwóch dogodnych sytuacjach
trafić w światło bramki. to nie jest wina engela, że najwyższy zawodnik na
boisku w meczu polska-korea - radek k. nie potrafi wygrać ani jednego pojedynku
główkowego z mniejszymi od niego o półtorej głowy azjatami. to nie jest wina
engela, że zawodnik, który w katowicach strzela pięć bramek w jednym meczu
ligowym i na treningach rozrywa siatki tak naprawdę, gdy gra pod presją
okazuje się zwykłym przeciętniakiem. to nie jest wina engela, że góral z makowa
nie wie jak kryć w polu karnym napastnika. to nie jest wina engela, że bramkarz
czołowego klubu premiership puszcza bramki z taką samą łatowością z jaką
przychodzi mu puszczać oko podczas hymnu. to nie jest wina engela! to wina
samych zawodników ale przede wszystkim ich pierwszych trenerów-wychowawców. bo
tak naprawdę w piłkę uczymy się grać do 15 roku życia. potem doskonalimy to co
do tego czasu zdążono nas nauczyć. ale skoro nie nauczono nas zbyt wiele to co
tak naprawdę doskonalić? obwinia się engela za to że rozbudził nadzieje
twierdząc, że jedziemy po puchar świata. tak naprawdę engel powiedział, że na
turniej do azji jadą 32 zespoły w tym i polska, każdy z nadzieją, że ten puchar
zdobędzie i z takim właśnie nastawieniem trzeba jechać na mundial aby
zrealizować cel minimum jakim jest wyjście z grupy. gdy pytano engela o
faworyta do mistrzostwa nie wymieniał przecież swojej reprezentacji. czy engel
popełnił błędy? oczywiście! nie popełnia ich tylko ten co nic nie robi. błędem
engela było to, że zaufał piłkarzom, którzy w eliminacjhach go nie zawiedli.
ale wiemy, że to był błąd juz po fakcie. świerczewski, hajto, kałużny dawali
dupy przed eliminacjami ale engel w nich wierzył. potem przyszedł kijów i
selekcjoner przekonał się, że miał rację. wierzył nadal w swoją pracę i w
swoich piłkarzy ale nie spodziewał się, że już na boisku w koreii oni przestaną
wierzyć w samych siebie. zarzuca się engelowi, że oznajmił zbyt wcześnie, że ma
17 pewniaków na wyjazd na mundial. czy można było mu się dziwić? czy po
zakończonych eliminacjach, które polska wgrała zdecydowanie i w stylu, w którym
nie zrobiliśmy tego jeszcze nigdy dotąd ktoś dopuszczał myśl, że na mundial nie
pojedzie świerczewski, dudek, hajto, kałużny, olisadebe, wałdoch, kryszałowicz,
krzynówek, koźmiński itd.? spór o personalia. przez długi czas opinia domagała
sie powołania żurawskiego. engel tylko się uśmiechał i mówił, że w kadrze ma
lepszych napastników. czy po tym co zaprezentował żurawski na tle kryszałowicza
i olisadebe ktoś ma jeszcze wątpliwości, że trener nie miał racji? podobnie
byłoby z wichniarkiem, którego absencja na mundialu w mediach kreowana jest na
przyczynę naszych niepowodzeń w koreii. spoko, spoko... wichniar zagra niedługo
w berlinie i okaże się, że znacznie łatwiej jest strzelić 21 bramek w drugiej
bundeslidze niż 4 w pierwszej.
reasumując, engel zostanie bo nie ma dla niego poważnej alternatywy ale
niezbędne jest wyciągnięcie przez niego wniosków. po pierwsze odstawić z
zespołu wiadomo których piłkarzy. zmienić styl gry zespołu. musimy sobie
uświadomić, że nie ma w naszym kraju rozgrywającego z prawdziwego zdarzenia
(kiedyś mógłby nim być piekarski ale to było kiedyś). niech gra zespołu w
najważniejszej, bo decydującej o sposobie gry drużyny, linii pomocy oparta
będzie na skrzydłach. przecież najbardziej kreatywni polscy pomocnicy to boczni
pomocnicy (krzynówek, karwan, kosowski, zieńczuk, smolarek) podporządkujmy
ofensywną grę w środku boiska właśnie bocznym jego sektorom. środek zostawmy
solidnym wymiataczom. mamy ich w kraju i za granicą całą masę (lewandowski,
radomski, szymkowiak, murawski). tak ustawiają się obecnie i szwedzi i duńczycy
a więc zespoły, które praktycznie rzecz biorąc wyeliminowały z mistrzostw
argentynę i francję grając znakomicie skrajnymi pomocnikami (gdyby wczoraj grał
ljunberg szwecja z pewnością by wygrała) w środku wystawiając naprawdę
przeciętnych zawodników (bo nikogo na środek nie mają) przeciwko megagwiazdom
takim jak aimar, veron, zidane. w sumie to mam jeszcze swoja koncepcję jeżeli
chodzi o pozostałe formacje ale nie mam już czasu na pisanie. the end.