Dodaj do ulubionych

Dodajcie mi otuchy!

IP: *.iweb.pl 25.05.03, 19:47
Mam 23 lata, przy wzroście 165 cm ważę około 85 kg. To smutne, ale już
przyzwyczaiłam się do swojego koszmarnego odbicia w lustrze, zadyszki na
schodach i tego że w prawie żadnym sklepie nie mogę znaleźć na siebie czegoś
do ubrania... Zapuściłam się strasznie, doszły do tego problemy z
niesamowitym męczeniem się podczas wysiłku fizycznego, problemy z gospodarką
hormonalną no i dyskomfortem psychicznym... Jem bardzo niezdrowo i
nieregularnie, gotowany posiłek może raz w miesiącu, chociaż o dziwno nie jem
dużo, ani nie lubię słodyczy, chipsów itp.. Prowadzę zycie pozbawione ruchu i
każdy dzień w pracy spędzam na siedząco przed komputerem... Wiem że powinnam
wrócić do mojej "normalnej" wagi, takiej jak przed kilku laty kiedy
trenowałam pływanie: 50-52 kg i bardzo tego pragnę. Czeka mnie 30 kg ciężkiej
pracy. Już nie chcę czekać dłużej... Jutro to dzień który nigdy nie
nadchodzi, więc zaczynam od dziś! Zabieram się za dietę i ćwiczenia fitness.
Prosze wszystkich o mobilizowanie mnie, będę wdzięczna za wszystkie cenne
rady od osób, które przeszły przez piekło odchudzania.Czekam na komentarze i
maile. Pozdrawiam COFFE.
Obserwuj wątek
    • bea4oliv Re: Dodajcie mi otuchy! 25.05.03, 23:03
      Witaj ! Po ciąży pozostał mi balast w postaci 25 kilogramów. Parametry mam
      zbliżone do twoich ( 164cm i 85 kilo) Wzięłam się za siebie od 1 maja ćwiczonka
      i dieta,wtedy ważyłam 90 kilo, dzisiaj jestem po 11 dniu trzynaski. DZieki temu
      forum wiem jak się odżywaiać jak ćwiczyć. No i są efekty. Zmusiłam się do
      porannego biegania bo właśnie tu wyczytałam że to skuteczny sposób na spalanie
      tłuszczyku.
      Tak więc tu znajdziesz dobre rady jak ćwiczyć, jeść, jak wspomagać dietę
      Trzymaj sie a za pół roku, minimum będziesz niezłym szczuplakiem czego i sobie
      i tobie życzę
      bea
    • Gość: coffe@wp.pl Re: Dodajcie mi otuchy! IP: 195.136.95.* 26.05.03, 13:58
      Kochani!
      Dziś mam już za sobą pierwszy kubek czarnej kawy. Startuję z dietą Kopenhaską,
      mam nadzieję, że wytrzymam, chociaż koledzy z pracy kuszą w kuchni zapachami
      domowych obiadków, a ja chodzę głodna jak wilk. Pod wieczór umówiłam się z
      koleżanką na fitness, pewnie będzie kupa smiechu , bo to mój pierwszy raz. Już
      na samą myśl o małym podskakującym hipopotamie chce mi się na przemian śmiać i
      płakać, ale coż, trzeba walczyć.
      Dzięki za wyrazy otuchy i wszystkie cenne uwagi jakie mogę wyczytać na forum.
      Wasza wiedza i doświadczenie to nieocenione wskazówki i wielkie wsparcie.
      Postaram się relacjonować na bieżąco co u mnie, to będzie dodatkowa
      mobilizacja, żeby nie dać plamy... Pozdrawiam - Coffe.
      • muggz nie dasz rady... 26.05.03, 14:15
        z tego co piszesz wygląda na to, że chcesz zacząć ostro (kopenhaska to nie
        przelewki)...

        zapał często bywa słomiany - a MOTYWACJĘ trzeba mieć w środku a nie na forum.
        nikt tego nie zrobi za Ciebie.

        30 kg to robota na 2 lata. życzę wytrwałości. zaplanuj sobie realnie co możesz
        osiągnąć i bądź konsekwentna. świat jest pełen tych, którzy "próbowali"...

        just do it ;)
        • Gość: coffe@wp.pl Re: nie dasz rady... IP: 195.136.95.* 26.05.03, 15:07
          Nie znasz mnie, ja potrafię być uparta :-) Wiem, że motywacja musi być wewnątrz
          mnie, gdybym jej nie miała to rozpoczynanie walki z kilogramami nie miałoby
          sensu. Poza tym jestem realistką, wiem że w ciągu 13 dni nie zlikwiduje 30-
          kilogramowej nadwagi, ale dobre nawet i 2-3 kilo na początek. Forum pomaga mi
          monitorować ten proces, czuję że nie jestem sama, zawsze mogę liczyć na pomoc w
          postaci rad osób które przez to przeszły. Wiem, że nie bedzie lekko, ale
          satysfakcja ze zgubionych kilogramów, radość zmieszczenia się w ubranie o
          rozmiar mniejsze, lepsze samopoczucie - są tego warte.Pozdrawiam - Coffe.
    • Gość: coffe@wp.pl Re: Dodajcie mi otuchy! IP: *.iweb.pl 27.05.03, 09:11
      Kochani !
      Zaczynam drugi dzionek! Wczoraj udało się bez wielkich wrzeczeń przestawić na
      nowe zasady odżywiania, chociaż szpinak nie będzie pewnie nigdy moim kulinarnym
      faworytem i trochę już tęsknię za czymś innym do picia niż "goła" mineralna.
      Nie czułam się mocno głodna, narazie nie jest tak strasznie jak myślałam :-)
      Nawet znalazłam siły na wieczorny dłuuuuuuugi spacer. Zobaczymy co przyniesie
      dzisiejszy dzień.
      Pozdrawiam znad kubka czarnej kawy - Coffe.
    • Gość: coffe@wp.pl Re: Dodajcie mi otuchy! IP: *.iweb.pl 27.05.03, 09:18
      Dzisiaj przestawię sobie obiad i lunch. Będzie wygodniej zabrać do pracy
      jogurcik i szynkę niż zmagać się z szykowaniem befsztyka. Wczoraj zrobiłam
      zakupy na 3 najbliższe dni - jaka kolorowa wewnątrz ta moja lodówka, aż mio
      sobie popatrzeć :-) ha ha ha...
      P.S. Zastanawia mnie kompot w dniu 4: mam dodać do wody i owoców cukier czy
      nie? Może miód? I ile? Podpowiedzcie proszę, jak sobie poradziliście i jak tam
      wasze odchudzanie.
      Pozdrawiam raz jeszcze - Coffe
      • Gość: Mycha Re: Dodajcie mi otuchy! IP: *.zefa.pl 27.05.03, 10:04
        Hejka
        Ja też mam dziś w pracy szyneczke i jogurcik, a befsztyczek bedzie w domku...
        Miałam dziś w nocy piękne sny o ziemniaczkach ze skwareczkami i to był
        takwyrazisty sen, że obudzilam się z wyrzutami sumienia, że złamałam dietę i
        się obżerałam...
        ;o))

        Wczoraj było ok, dziś jeszcze nie czuję głodu, mam tylko nadzieję, że starczy
        mi energii bo wczoraj 10 minut po obiedzie zapadłam w głęboki sen i wstałam
        dopiero dziś rano.....
    • Gość: coffe@wp.pl Re: Dodajcie mi otuchy! IP: 195.136.95.* 27.05.03, 18:20
      Siedze w pracy, patrząc na tykające wskazówki zegara. Niedługo czas zbierać się
      do domu. Kiedy przymykam oczy wskazówki układają się w liście sałaty, a tarcza
      zegara przypomina smakowity befsztyczek :-)Żartowałam...nie jest źle, duże
      opakowanie jogurtu było bardzo sycące. Mam tylko wyrzuty sumienia, czy zrobiłam
      dobrze dorzucając do "lunchowego" jogurtu "obiadowego" banana, ale to chyba
      tylko przesunięcie w ramach tego samego dnia... Chyba nic nie popsułam? Poza
      tym nie mogę narzekać, głód mi nie doskwiera, czuję się jakby troszeńkę lżej,a
      to miłe uczucie. Jestem dziś natomiast niesamowicie senna, nie wiem czy to za
      sprawą mojej diety czy też przewrotnej aury za oknem ?
      Pozddrawiam ciepło - Coffe.
      P.S.Temat kompotu (słodzić czy nie?) nadal aktualny - czekam na Wasze sugestie.
      Pa,pa.
      • Gość: asia Re: Dodajcie mi otuchy! IP: *.tkb.net.pl 27.05.03, 19:27
        Coffee!Trzymaj sie! Ja Ci tu kibicuje i namawiam abys po zakonczeniu
        trzynastki/kopenhaskiej pomyslala nad dieta Montignac. nie wiem czy
        odwiedzalas stronke na necie www.sfd.pl ??? tam wejdz w dzial Odzywianie, a
        pozniej w post "dieta montignac" i poczytaj. to dobra zdrowa dieta i chudnie
        sie na niej ladnie. jest bardzo smaczna chociaz na pwno na poczatku troche
        jest z nia kombinowania co z czym, jak. ale pozniej jest ekstra.
        ja sie caly czas przymierzam do 13-tki ale glownie z lenistwa bo ja zwykle
        jadam piec posilkow dziennie i czasami nie wyrabiam bo zawsze trzeba miec
        wszystko wczesniej przygotowane,a na takiej kopenhaskiej to nie ma zbytnio co
        jesc i roboty mniej....ale ze mnie len!
        w kazdym razie zycze ci powodzenia w zrzucaniu tych kilogramow
        nadprogramowych. najwazniejsza jest w tym wszystkim chyba cierpliwosc.ja na
        poczatku odchudzania to myslalam,ze po miesiacu juz bede laska i sie wazylam
        po kazdym aerobiku co mnie tylko jeszcze bardziej dolowalo.teraz mi sie smiac
        chce z wlasnej glupoty.
        zycze wiec samozaparcia i wytrwalosci
        pozdrawiam
        aska
      • Gość: dogma Re: Dodajcie mi otuchy! IP: *.acn.pl 27.05.03, 21:37
        Hej Coffee,
        ja przerabiałam kopenhaską juz dwukrotnie, niezbyt ortodoksyjnie, nie ćwicząc.
        Za każdym razem traciłam 3-3,5 kg. Co do kompotu, to ja go zastępowałam surowym
        owocem. Ale czytałam, że dziewczyny kupują małą puszkę owoców w
        syropie "light", np. Valfrutty. Light nie light, jest jednak z cukrem. Więc
        jeśli chcesz sama sobie kompocik ugotować, to pewnie dziura w niebie się nie
        zrobi, jak leciutko posłodzisz :-). Ale dla mnie najprościej było zjeść surowy
        owoc. Jest to zaaprobowane przez naszego kopenhaskiego guru Joggera.
        Pozdrawiam cieplutko i życzę wytrwałości.
      • Gość: joanszp Re: Dodajcie mi otuchy! IP: *.net / 192.168.5.* 28.05.03, 09:33
        mozna kupic gotowe mieszanki kompotowe, cena 2,7 a jak tam romaitosc smaku i
        koloru. Nie radze slodzic, bo to jest dieta... i o slodyczach tez nie radze
        myslec. Bananow tez nie polecam w diecie, maja duzo cukru i takie tam...Nigdy
        banany nie sa polecane w dietach, sa mocno tuczace, choc zaspakajaja glod.
        Trzymaj sie.Pozdrowionka.
    • bea4oliv Re: Dodajcie mi otuchy! 27.05.03, 20:06
      Cześć dziewczyny ! Trzymajcie się mocno w mordowaniu kilogramów.
      Własnie skończyłam 13 !! Hurra Spadłam 6 kilo !!! Jeszcze tylko 18 zostało ale
      teraz spokojnie rozkładam. Może za jakiś czas powtórze trzynastkę spodobała mi
      sie, najfajniejsze było to ze wcale nie byłam głodna.Jestem z wami cały czas te
      18 kilo to nie przelewki
      pozdrowionka
      bea
    • Gość: coffe@wp.pl Re: Dodajcie mi otuchy! IP: *.iweb.pl 27.05.03, 21:58
      Moi kochani forumowicze!
      Przepraszam, ze się odmeldowuję dopiero teraz, ale miałam jakieś fatalne
      problemy z wysyłaniem wiadomości na forum :-(
      Tak bardzo się cieszę, ze ilekroć zaglądam na forum znajduję Wasze nowe wpisy.
      Trzymajmy się razem, tak jest dużo raźniej!

      Apropos listu Mychy ( pozdrawiam Cię gorąco i życzę powodzenia!!! ) to jak
      narazie jedzonko nie śni mi się po nocach, ale dziś, szczególnie pod wieczór,
      ciekła mi ślinka na widok chrupiącego pieczywka i zapachu ciepłej kolacji...
      Dziś ostatni posiłek zjadłam o 20-tej, wiem błąd, ale o tej porze wracam z
      pracy jeżeli mam na II zmianę :-( Trzeba będzie coś z tym zrobić w kolejne dni -
      chyba przyjdzie mi szykować posiłki wcześniej i zabierać gotowe do pracy.

      Wracając do tematu ostatniego posiłku 2 dnia: dziś miałam "prawdziwy" befsztyk,
      wczoraj natomiast w ramach befsztyku filet z piersi kurczaka. Zdecydowanie wolę
      kurczaka, choć bardziej przepisowo byłoby zjeść wołowinę, ale jej zupełnie nie
      potrafię przyrządzić, żeby była zjadliwa, bez żadnych dodatków, sosów itp. Poza
      tym filet z kurczaczka robi się 10x szybciej.
      No ale o 20-tej byłam głodna jak wilk, więc nawet gdyby wołowina była na wpół
      surowa pewnie bym ją wchłonęła :-))) A tak na marginesie: sałata po mału mi
      bokiem wychodzi na myśl że jutro też jest w zestawie, ale 4 dzień wygląda
      interesująco - jakaż odmienność! :-) Tylko nadal nie wiem co z tym słodzeniem
      kompotu - chciałąm się starać eliminować zbędny cukier (?)

      Bea i Asia - dziękuję Wam dziewczyny za słowa wsparcia. Wypowiedzi na forum a
      także na polecanych przez Was stronach czytam z wielkim zainteresowaniem,
      podziwiam jednocześnie jaką niektórzy mają wiedzę! Po zakończeniu "trzynastki"
      przymierzałam się do diety 1000kcal ale może Montignac, może, może ?

      Postaram się jeszcze odezwać za chwilkę - pozdrowionka Coffe.
    • Gość: coffe@wp.pl Re: Dodajcie mi otuchy! IP: *.iweb.pl 27.05.03, 22:13
      To znowu ja!
      Zapomniałam jeszcze o czymś wspomnieć: w poniedziałek nic nie wyszło z
      fitnessu :-(, ale za to wyjście jutro po pracy (czyli wieczorkiem) jest jak
      najbardziej aktualne. Nie wiem czy się bardziej cieszyć na to wyjście ,wstydzić
      nowych koleżanek [ pewnie samych "lasek" :-))) ], czy martwić o kondycję
      (pewnie padnę po pierwszych 5 minutach...).
      W każdym razie dres i T-shirt już są naszykowane, tylko nie ćwiczyłam od tak
      dawna, że adidasów nie mam żadnych, trzeba będzie przekopać szafę albo doraźnie
      jutro się w jakieś zaopatrzyć , hi hi - jak się już za siebie wzięłam to się
      nie zmarnują, obiecuję !

      P.S.Pozdrowionka dla Dogmy, bo zauważyłam że wpisała notkę w międzyczasie. No
      to kompotowy kłopot dzięki tobie i naszemu, jak to trafnie określiłaś, :-)
      Guru - Joggerowi mam rozwiązany! Wielkie dzięki za wskazówki!

      Aha...! Jeszcze jedno przy okazji: może znacie jakiś dobry Klub Fitness w
      Bydgoszczy, któryby przygarnął takiego hipcia jak ja ?! To miejsce w jakie
      wybieram się jutro polecała mi koleżanka - pojedziemy, zobaczymy...

      Pozdrawiam Coffe
      • bea4oliv Re: Dodajcie mi otuchy! 27.05.03, 22:52
        Coffie! Z tego co tu wyczytałam to bieganie albo inne aerobowe ćwiczenia na
        czczo wspaniale wspomagają spalanie tłuszczu. Pomyś może o tym jak rano
        wygospodarować minimum pół godzinki do 45 min, bo tłuszczyk zaczyna sie spalać
        dopiero po takim czasie, ale skutkuje. Jak nie mogę rano wskoczyćna rower to
        włączam muzyczkę i zasuwam w miejscu albo posuwam po całym domku a mały za mną
        hihihih
        bea
        • Gość: coffe@wp.pl Re: Dodajcie mi otuchy! IP: 212.122.209.* 28.05.03, 08:55
          Dzień dobry Bea :-) Całuski dla Ciebie i Twojego maleństwa!
          Właśnie startuję z pierwszą kawką. Dzisiaj Bonus - jeszcze grzanka! :-)
          Wczoraj przed snem poćwiczyłam, ale tylko chwilkę. Już się nie mogę doczekać
          dzisiejszej wyprawy na fitness, obym tylko dała radę. Jak się nie odezwę
          wieczorem, znaczy że padłam w boju :-))) Poza tym dziś mam w planach bardzo
          aktywny dzień, więc zaliczę długi spacerek jeszcze przed południem.
          Lecę się szykować! Pa, pa! Coffe
            • muggz głupi pomysł... 28.05.03, 11:07
              ...faktycznie z tym fitnessem,
              ale jak się ktoś ZAWEŹMIE, to trudno to przetłumaczyć.

              może dokończ tą kopenhaską na spokojnie,
              a potem weź się porządnie za sport?
                • Gość: coffe@wp.pl Dzień trzeci IP: 195.136.95.* 28.05.03, 15:22
                  Kochani słuchajcie... dziś WCALE nie jestem głodna! Aż dziwne! A przecież
                  jeszcze jeden posiłek przede mną! Coraz bardziej mi się podoba ta dieta :-)

                  Wracając do wątku fitnessu - ochotę na powrót do jakiegoś "czynnego" sportu mam
                  ogromną, ale biorąc pod uwagę moją nadwagę to zadyszkę mam murowaną po 5
                  minutach... Wiem - wszystko trzeba stopniowo, intensywność będę musiała
                  dostosować do moich możliwości.
                  Pozdrawiam Was Wszystkich i Wam również życzę wspaniałej formy :-) Coffe.
    • bea4oliv Re: Dodajcie mi otuchy! 28.05.03, 20:54
      jesli chodzi o ćwiczenia w czasie 13 ki to ja uważam , że jeżeli sie człowiek
      dobrze czuje to może spokojnie ćwiczyć.Mnie wieczorami energia tak rozpierała
      że musiałam jeszcze poćwiczyć.A jak miałam słabszy dzień to odpuszczałam. A
      tak w ogóle tak się przyzwyczaiłam do tego że mam na lodówce rozpisany
      jadłospis ze chyba znowy powieszę i tylko troszkę zmodyfikuje tzn pozwolę sobie
      odczasu do czasu na jakiś wyskok np. w postaci lodów. Wiecie co przestałam mieć
      tzw. smaki czyli a może zjadłabym to czy tamto. Zaczynam jeść bo muszę coś
      zjeśc a to fajna sprawa i bardz mi się to podoba. Zawsze gubiło mnie takie
      podjadanie.
      trzymajcie się
      bea
    • Gość: coffe@wp.pl Po fitnessie... IP: *.iweb.pl 29.05.03, 07:40
      Odmeldowuję się znad kubka kawy :-)
      Auuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu...-tak można by streścić najtrafniej mój
      dzisiejszy poranek. Boli mnie chyba wszystko co potrafi boleć z ludzkich mięśni
      po wczorajszym wieczornym fitnessie ( najbardziej barki i kark o dziwo ), ale
      jestem z siebie dumna bo przeżyłam godzinne intensywne ćwiczenia bez przerwy, a
      to był dla mnie pierwszy raz! Samo studio fitness bardzo przyjemne:spore sale,
      sauna, solarium, siłownia, naprawdę miło. Wyszłam mokrusieńka z zajęć, a na
      czole naszej instruktorki nie zauważyłam nawet jednej kropelki potu, o rany...

      Apropos diety to cieszy mnie że dziś nie ma sałaty i jest sporo odmienności:
      serek, owocki. Będzie robrze, trzeba się tylko rozruszać...
      Pozdrowionka dla Wszystkich - Coffe. Lecę szykować się do pracy!
    • Gość: Mycha czy to normalne? IP: *.zefa.pl 29.05.03, 16:24
      niby wsystko jest ok, ale jest mi ciągle zimno czy to jest normalne???

      Aha czy mogę wypijać jakąś herbatke w ciągu dnia, dziś np byłam już tak
      zmarznięta, że musiałam się napic czegoś gorącego.... i nie wiem czy
      nie "zgrzeszyłam"
        • bea4oliv Re: czy to normalne? 29.05.03, 17:19
          A łykasz jakies tabletki anty. Podobno dużo trudniej wtedy zrzucić. Ja jestem
          na depo prowerze i gdybym zawzięcie nie ćwiczyła to nie zrzuciłabym tych 6
          kilo.A przez kilka pierwszuych dni chyba przez trzy też było mi ciągle zimno,
          ale przeszło chyba organizm tak się przestawia na inny metabolizm. Ale nie
          jestem pewna. Gdzieś w starych postach był ten temat.
          Ja kiedyś wrzuciłam w wyszukiwarkę hasło jogger i przeczytałam wszystko co
          napisał. Pouczajaca lekturka. Jogger jesteś the best !!!!!
          bea
          • Gość: Mycha Re: czy to normalne? IP: *.zefa.pl 29.05.03, 17:23
            Nie biorę tabletek anty, ale mam ogólne problemy hormonalne jeśli chodzi o moją
            kobiecość, na tabletkach chudnę, jak je odstawiłam to przytyłam.
            Nie jestem w ciąży a od paru miesięcy nie mam okresu, biorę tabletki jest ok,
            odstawiam przestaję mieć okres i tak w kółko....
            ;o((
            • jogger Re: czy to normalne? 29.05.03, 20:00
              Masz nie tylko problem z hormonami płciowymi, ale z układem hormonalnym jako
              całością, o czym świadczy niedoczynność tarczycy (uczucie zimna, a zapewne i
              niskie ciśnienie). Najlepiej by było odpuścić sobie i diety, i pigułki, i
              ginekologa, i zgłosić się do poradni endokrynologicznej dla oznaczenia poziomu
              hormonów. Ale jeśli nie chcesz, lub przeszłaś przez t bez rezultatów, spróbuj z
              kawą brać aspirynę (jeśli nie jesteś na nią uczulona), a dodatkowo mój zestaw
              standardowy na tarczycę: kelp, miłorząb japoński i wit. E - rano i przed
              posiłkami.
    • Gość: coffe@wp.pl Dzień czwarty IP: *.iweb.pl 29.05.03, 21:36
      Hej, to ja Coffe!
      Pozdrowionka wieczorową porą :-) Kompocik 4 dnia kopenhaskiej jest przepyszny!
      A wogóle to cały dzień znów nie byłam głodna?! Tylko potwornie bolą mnie
      wszystkie mięśnie... po wczorajszym wieczornym fitnessie, a mam wielką ochotę
      ponownie jutro się wybrać poćwiczyć. Eksperci powiedzcie, co w tej sytuacji
      zrobić? Jak zneutralizować ten ból mięśni, żeby móc znów jutro ćwiczyć? Dziś
      nawet wstanie z krzesła sprawia mi niewyobrazalny ból... :-( Czekam na Waszą
      pomoc.
      Wasza walcząca dzielnie Coffe :-)
      • bea4oliv Re: Dzień czwarty 30.05.03, 09:05
        Najlepiej jak byś mogła po fitnesie wskoczyć do sauny. Świetnie regeneruje po
        wysiłku. A jak nie to gorący prysznic na obolałe mięśnie. Ja jak mi zakwasy
        doskwierały za zbytnio smarowałam ben gayem dla sportowców. Tyle że śmierdzi.A
        tak wogóle to po regularnym wysiłku zapomnisz co to zakwasy.
        koniec pisania mały wstał
        podrówka
        bea
    • Gość: coffe@wp.pl Piąty dzień kryzysowy IP: *.iweb.pl 31.05.03, 08:43
      Wczoraj miałam mały kryzys psychiczny bo akurat musiałam zrobić tygodniowe
      zakupy w supermarkecie.Po jednej stronie koszyka "moje" podrugiej "z jadłospisu
      mojego męża"... Szkoda mi się zrobiło samej siebie i z zazdrością spoglądałam
      na koszyk na to , na co "on może sobie pozwolić", tym bardziej że ze strony
      męża nie mam żadnego wsparcia podczas odchudzania i słyszę tylko kąśliwe
      uwagi :-(
      • bea4oliv Re: Sobota - dzień szósty 31.05.03, 09:13
        Kury nie wmusisz !! Nie da sie !! Ale trzymaj się !! Nie daj sie
        okolicznością !!!Moje chłopisko nie kpiło ale z niedoierzaniem patrzyło jak
        można nic nie jeść i żyć! A ja wcale nie byłam głodna. Teraz jem podobnie jak
        na diecie tyle pozwalam sobie na porządne przyprawianie tego co jem. Bardzo mi
        taki system odpowiada, miesko+ sałatka, rybka + sałatka.Jeszcze raz trzymaj
        sie!!!!! Warto !!!
        bea
      • jogger Re: Sobota - dzień szósty 31.05.03, 23:10
        Rozpoczynanie ćwiczeń w trakcie diety nie jest najlepszym pomysłem, bo mięśnie
        muszą się dostosować do zwiększonego obciążenia, a przy redukcji kalorii nie
        tylko nie mają się z czego wzmocnić, ale nawet zregenerować :-) . Obolałe
        mięśnie smaruj kremem rozgrzewającym, typu DeepHeat czy BenGay.
    • Gość: coffe@wp.pl Hej to znowu ja ! IP: *.iweb.pl 01.06.03, 11:12
      Niedziela. Siedzę w domu i patrzę tęskno na lodówkę. Trochę mnie męczy ta
      monotonia tej diety, no ale coż...żeby być pięknym ;-))) trzeba pocierpieć.
      Wczoraj strarałam się dużo ruszać, pokusiłam się o generalne wiosenne porządki
      żeby zająć sobie jakoś czas. Jakoś moje mięśnie doszły do siebie.
      Z sobotniej całej kury wmusiłam 1,5 filetu i powiedziałam pas.No i nie zjadłam
      wieczornej marchewki i jajka - mam nadzieję że nic się nie stało..?!
      Pozdrawiam ciepło - Coffe.
    • Gość: coffe@wp.pl Wątpliwości... IP: *.iweb.pl 01.06.03, 11:17
      Minęła połowa "trzynastki" a ja jakoś nie widzę rezultatów, jakoś nie widze po
      mnie oznak tego chudnięcia :-(.
      Obiecałam sobie że zważę się dopiero na sam koniec, ale "po ciuchach" widzę że
      mój wynik rewelacyjny nie będzie, dlaczego ??? Tak marzę o tym, a tu nic, nic,
      nic !!! Dlaczego nie ubywa mi centymetrów ani wagi ?
      Powiedzcie eksperci jak to jest...
      Coffe
    • Gość: coffe@wp.pl Co mam robić ??? IP: *.iweb.pl 01.06.03, 13:47
      O rany...! Jutro wyjeżdzam słuzbowo do Warszawy. W programie obowiązkowy obiad
      z ludźmi z branży. Jak ja to przeżyję? Poproszę o szpinak i pomidora??? Co mam
      robić??? Nic nie jeść nie wypda, bo to ważne spotkanie... A nie chciałabym
      przerywać tej mojej Kopenhaskiej trzynastki...
      Doradźcie mi Kochani...Coffe
      • bea4oliv Re: Co mam robić ??? 01.06.03, 20:42
        Moim skromnym zdaniem nie warto poświęcać sie dla jakiegoś spotkania, popros
        dokładnie o to masz w jadłospisie i koniec. A na dodatek powinnaś wzbudzić
        podziw swoją determinacja. Tak mi sie wydaje.
      • Gość: asia Re: Co mam robić ??? IP: *.tkb.net.pl 01.06.03, 22:30
        hej Coffee trzymaj sie na tym służbowym posiłku! może powiedz, że w ogóle nie
        jesteś głodna.albo jak już masz jakoś łamać dietę to weź coś co jest dozwolone
        na kopenhaskiej, na przykład zgrilowaną pierś kurczaka albo coś w podobie. w
        sumie może w tym dniu miałaś zjeść zupełnie co innego ale nie będzie to aż tak
        wielkie odejście w stylu frytek z colą. no i później jedz dalej wg
        kopenhaskiej. nie powinno stać się nic strasznego.
        a z tymi efektami poczekaj jeszcze trochę. w jednym poście o kopenhaskiej
        jakaś dziewczyna miała tak jak ty, w połowie diety zero efektów ale na koniec
        jej ruszyło i zleciało kilka kilosów. była bardzo zadowolona.
        pozdrawiam
        asia
        • jogger Re: Co mam robić ??? 04.06.03, 14:39
          Nieraz bywam na biznesowych posiłkach i dieta jest wdzięcznym
          tematem 'rozluźniającym', który niejako sam się nasuwa po naszym zamówieniu :-)
          a wdzięcznym dlatego, że bywalcy takich posiłków z reguły do szczupaków nie
          należą :-) i są żywo zainteresowani sposobami na mniejszą aerodynamikę
          kształtów :-) .
    • Gość: coffe@wp.pl Po powrocie IP: *.iweb.pl 05.06.03, 21:45
      Odmeldowuję się po powrocie. Jakoś się udało "w przybliżeniu" nie naruszyć
      programu. Piszę "w przybliżeniu" dlatego, że "kawałek grillowanego mięsa"
      zastąpiłam niestety poczciwym schaboszczakiem no i marchewkę też niestety
      opuściłam wogóle.
      Postanowiłam że ze względu na te "naruszenia" przedłużyć trochę dietę, żebym
      miała uczciwie 13 dni "bez naruszeń" na swoim koncie. Co Wy na to ???

      P.S. A wogóle to piszę dopiero dziś, ponieważ nieszczęśliwie trochę mój wyjazd
      się przedłużył, bo zostałam okradziona... No cóż, zdarza się...
      • Gość: coffe@wp.pl Re: Po powrocie IP: *.iweb.pl 05.06.03, 21:50
        Byłam też kolejny raz na godzince fitnessu, tym razem kolejny poranek
        (dzisiejszy) nie był taki obolały jak ostatnio. Czuję się całkiem przyjemnie po
        ćwiczeniach, natomiast mimo diety , mimo ćwiczeń waga stoi w miejscu :-(((
        Dlaczego??? Przecież już prawie finisz, a ze mnie nic nie spada...
        • jogger Re: Po powrocie 06.06.03, 18:46
          Gość portalu: coffe@wp.pl napisał(a):

          > Byłam też kolejny raz na godzince fitnessu, tym razem kolejny poranek
          > (dzisiejszy) nie był taki obolały jak ostatnio. Czuję się całkiem przyjemnie
          po
          >
          > ćwiczeniach, natomiast mimo diety , mimo ćwiczeń waga stoi w miejscu :-(((
          > Dlaczego??? Przecież już prawie finisz, a ze mnie nic nie spada...
          W pierwszym poście pisałaś o rozregulowanej gospodarce hormonalnej, ale nie
          podałaś szczegółów. Jeśli np. bierzesz hormony tarczycy, to Twoja osobista
          tarczyca jest już tak mało aktywna, że żadna kawa na śniadanie jej nie
          rozkręci :-(
      • Gość: Mycha Re: Po powrocie IP: *.zefa.pl 06.06.03, 09:33
        Ja sobie juz nie raz robiłam zastepstwa...
        Zamiast sałaty i marchewki pomidorek, zamiast kompotu owoc itd itd....
        ale na wyniki mi to nie wpłynęło....
        Dziś 12 dizeń a ja muszę wszystko zmienić bo mam taki plan dnia ze ani rybki
        ani befsztyka ani nic, za to mam na szybko jogurcik i na wieczornym przyjęciu
        same owoce....
        ale to juz finisz wiec moze nie zaszkodzi....
    • Gość: WMI I tak to sie wlasnie, z reguly konczy, IP: 195.112.95.* 15.06.03, 22:17
      Mielismy tu jakiegos bloga, ktory mial nam pokazac walke z nadwaga niejakiej
      coffe. Wspaniale plany zejscia z 85 do 50. WOW !!!!. Post zebral 53 wpisy, jak
      na to forum, to niezly wynik. Tak dobrze zarlo, i co ??? I zdechlo !!!

      Z mojego doswiadczenia, tak przewaznie koncza wszelakie proby odchudzania.
      Ktos obiecuje sobie, ze bedzie jadl mniej, biegal co rano, i kupuje karnet na
      silownie. Po czym, po tygodniu, albo po dwu cos sie sypie i wraca do
      poprzedniego stylu zycia.

      Ciekawi mnie, dlaczego tak wlasnie sie dzieje ???
      Jakies sugestie ???


      WMI

      • Gość: Mycha Re: I tak to sie wlasnie, z reguly konczy, IP: *.zefa.pl 16.06.03, 10:49
        O przepraszam, ja wytrzymałam, schudłam, mieszczę się w ubrania, które przed
        dietą chciałam wywalić...
        nie przeginałam - sama dieta bez jednego przysiadu, po diecie jeszcze nie
        jadlam jasnego pieczywa, ziemniaków itd, nie zabijam sie a waga mi się nie
        podnosi....

        i co najważniejsze jestem zadowolona....
        pierwszy raz jakas dieta zadziałała i to w jakim tempie...!!
        ;o))
      • bea4oliv Re: I tak to sie wlasnie, z reguly konczy, 24.06.03, 07:22
        no cóż coffe padła, szkoda tylko że nie potrafiła się do tego przyznać. Ja
        trwam dalej, PO trzynastce spadam z wagi dalej , pomału ale skutecznie.
        Myślałam, że z coffe bedzie raźniej ale stało się inaczej. Ja trwam w jeżdżeniu
        na rowerze raniutko , jak tylko mały wstanie ( ma juz rok i 12 kilo na
        kierownicy - taki fotelik kupilam ) wybywamy na 45 min z bieganiem z nim nie
        dałabym rady. dieta podobna do 13 ki mięsko, zielone, białko choć przyznam sie
        bez bicia lody też się zdarzaja ale tu przecież chodzi o zmiane nawyków.trzeba
        przyznać 13 mi w tym pomogła. Zaczęłam chodzić z małym na basen - na szczęście
        on w wodzie czuje się fantastycznie, może za jakiś czas będę z nim mogła pływać
        ( hihih niezły balast na pleckach lub brzuchy hihih )
        A odpowiadając na pytanie - trzeba duzo samozaparcia, wytrwałości i
        konsekwencji w zmniejszaniu wagi a poteem w jej utrzymaniu. A ludziskom się
        wydaje że chop 13 dni i problem kilku bądź kilkunastu kilogramów będzie z
        glowy. A tu trzeba systematyczności ( ćwiczonka - ile razy się nie chce albo
        nie ma czasu ) i konsekwencji ( ile rzeczy jest bee do jedzonka )- właściwie
        można powiedziec - jak dbasz o siebie taki masz charakter ( domowy psycholog nr
        15 hihih )
        pozdrowionka
        bea
        póki co 83 kilo - docelowo - 68-70 i będzie prawie dobrze
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka