Gość: mm
IP: *.warynski.net
21.06.02, 16:13
I znowu sie nie udalo. Po raz kolejny Anglicy zagrali prymitywny futbol bez
polotu, inwencji. Po ostatnich meczach z Argentyna i Dania odnioslem wrazenie,
ze wreszcie ta druzyna zaskoczyla. Tymczasem znowu przezylem spore
rozczarowanie. Anglicy grali jak za czasow Kevina Keegana i Glenna Hoddle'a
(koncowka jego selekcjonerskiej kadencji). Jakie sa tego przyczyny?
Linia pomocy nie potrafi wziac na siebie ciezaru gry. Brakuje w niej takiego
zawodnika jak Paul Gascoigne. Jako playmaker znowu zawiodl Paul Scholes.
Brakuje mu przede wszystkim charyzmy Gazzy, dlugimi fragmentami meczu chowa sie
za plecy przeciwnikow, a jesli juz stara sie rozgrywac, to czyni to nieudolnie,
podajac na kilka metrow lub tracac pilki(po jego stracie w srodku pola padla
pierwsza bramka dla Brazylii). W drugiej linii brakuje rowniez wymiennosci
funkcji poszczegolnych zawodnikow. Pilkarze sztywno trzymaja sie swoich
boiskowych pozycji, przez co gra Anglikow staje sie latwa do rozszyfrowania.
Przypomne tylko finaly EURO'96, w ktorych linie srodkowa Anglii tworzyli Paul
Ince i Paul Gascoigne w srodku pola oraz Darren Anderton i Steve McManaman na
skrzydlach. Obaj skrzydlowi bardzo czesto wymieniali sie pozycjami, siejac
spustoszenie w szeregach rywali. Obecnie tego elementu w grze Anglikow brakuje,
co dziwi tym bardziej, ze w kadrze nie ma typowego lewoskrzydlowego. Majac do
dyspozycji takich pomocnikow jak Beckham, Dyer, Joe Cole, Sinclair, czy tez
niepowolanych na mundial McManaman, Bowyer, Lampard naprawde lepiej mozna bylo
zorganizowac gre drugiej linii.
Anglicy zastosowali zla taktyke gry polegajaca na wzmocnionej defensywie i
dlugich podan na napastnikow. Dlaczego zla? Bo ani Michael Owen, ani Emile
Heskey nie potrafia opanowac otrzymywanych podan. Heskey imponuje jedynie
niesamowita sila fizyczna, natomiast jego umiejetnosci techniczne pozostawiaja
wiele do zyczenia. Natomiast Owen nie potrafi przyjac pilki, majac przeciwnika
na plecach. Bardzo zaluje, ze na mistrzostwa nie pojechal Alan Shearer, ktory w
tym elemencie gry przewyzsza wszystkich napastnikow(nie tylko angielskich).
Zawiodl mnie rowniez Eriksson, ktory dokonal niezrozumialych zmian. Czemu mialo
sluzyc wpuszczenie nie bedacego w pelni sil po kontuzji Dyera, naprawde nie
wiem. Dlaczego Eriksson nie wprowadzil do gry Joe Cole'a, jedynego pilkarza w
szeregach angielskich, ktory potrafi wygrac pojedynek jeden na jeden? Dlaczego
nie wprowadzil Robbie'go Fowlera? Uwazam, ze zbyt dlugo czekal ze zmiana
Sheringhama itd. Te wnioski nasuwaja mi sie na goraco. Zachecam wszystkich
sympatykow reprezentacji Anglii do dyskusji.