Forum Sport Sport
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Euro Dream Team

    IP: *.proosto.com 13.09.07, 13:22
    takie papierowe porownania sa niewiele warte. Na boisku wygrywa zespol. Zespol
    <> suma gwiazd.
    Obserwuj wątek
      • luis112 Euro Dream Team 13.09.07, 13:24
        "Francuza uważamy obok Steve'a Nasha, za najlepszego rozgrywającego
        na świecie"

        To jest żart, prawda? Bo chyba żaden sportowy dziennikarz nie
        napisałby na serio, że Parker jest lepszym rozgrywającym od Kidda.
        Moim zdaniem także Nash nie jest lepszy na jedynce od Kidda, choć to
        oczywiście rzecz do dyskusji. Ale Mr. Longoria??? Ok, świetnie
        penetruje, coraz lepiej rzuca, ale w rozgrywaniu jest co najwyżej
        poprawny. Poza tym jego MVP Finałów, choć w pełni zasłużone, troche
        zaciemnia obraz, ponieważ Cavs kompletnie nie mieli kim bronić
        Parkera indywidualnie a nawet nie próbowali go bronić zespołowo. W
        ogóle trudno powiedzieć czy jakaś drużyna Cavs grała w tych
        finałach.
        • Gość: zatroskany Re: Euro Dream Team IP: 195.20.110.* 13.09.07, 13:34
          na jedynce może delikatna przewaga Europy,
          na skrzydłach wyraźna, Obrońcy i Centrzy zdecydowanie USA
          • Gość: mariusz Re: Euro Dream Team IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.09.07, 13:52
            z parkerem lepszym od kidda, to chyba naprawde przesada, wystarczy obejrzec
            jeden mecz mistrzostw ameryki i porownac gre usa, z kiddem na parkiecie i bez
            niego, a statystyki na poziomie triple double w playoffach, wg mnie jest
            bardziej znaczace dla rozgrywajacego niz zdobycze punktowe kolo 30 pkt.
            • Gość: mariusz Re: Euro Dream Team IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.09.07, 13:56
              no i zapomnialbym o billupsie - przeciez on ledwo 3 lata temu tez byl mvp
              finalow, a ponizej soolidnego poziomu nie schodzi. Moim zdaniem spora przewaga
              Usa na tej pozycji
              • agaj.agaj Re: Euro Dream Team 13.09.07, 16:21
                Olbrzymia przewaga USA. Poza tym Kidd to znany damski bokser, ktory
                lubil bic swoja zone. James - ten na wszelki wypadek nie ma slubu,
                ale zgodnie z tradycja NBA plodzi dzieci; choc jego plus, ze z ta
                sama dziewczyna. Bryant to znany gwalciciel. Anthony i Stoudamire sa
                wychowani w gettach murzynskich. Ich plus, ze sie z nich wygrzebali
                choc nigdy nie wiadomo kiedy i jak przeszlosc sie usmiechnie.
                Natomiast olbrzymie plusy dla Tayshaun Prince'a, najbardziej
                niedocenianego i najskromniejszego zawodnika NBA.
            • Gość: spox Re: Euro Dream Team IP: *.ols.vectranet.pl 13.09.07, 17:59
              leja ich grecy, leja ich litwini, morduja sie z hiszpanami czy argentynczykami, ale zawsze beda najlepsi bo to madafakersi z usa;),Parker moze byc najlepszym graczem na pozycji rozgrywajacego finalow, ale madafakersi beda lepsi bo maja pecha, bo akurat parker nie mial obroncy( wiadomo malo ich w druzynach nba), albo grali w piatek 13,gdyby nie parker i ginobili, SA nie zdobyli by mistrzostwa, ale wiadomo teraz nba jest slabsze i to tylko dlatego, bo kobe ma niedobrych kolegow, shaq ma problemy z kolanamia kidd problemy z zona itp. blabla bla,
      • Gość: fazi Euro Dream Team IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.07, 13:40
        nie ma zadnych szans z usa team za rok na olimpiadzie u chinoli wpekinie dojdzie
        dwayne wade Kevin garnett i pozamiatane
        • Gość: zatroskany Re: Euro Dream Team IP: 195.20.110.* 13.09.07, 13:43
          przepraszam za poprzedniego posta
          Kidd z Billupsem są na pewno lepsi - pisałem
          dla pary Nash - Parker / a Nash Kanadyjczyk

          USA poza zasięgiem
      • afore1 Dać czarnym więcej kasy to... 13.09.07, 13:51
        ...wygrają z każdym.
        I każdy się stawi.

        A jak im mało kasy sypią, to zaczynają się teksty: "ten nie wystapi
        na mistrzostwach bo promuje nowe buty", "ten jedzie do afganistanu
        reklamować gume do rzucia", "ten bierze ślub", "ten ma kontuzje
        małego palca", "ten musi zostać, bo podpisuje nowy kontrakt i musi
        pilnować aby było 100 milionow dolarów zamiast 99,99 milionów
        dolarów" itp. itd.
      • Gość: osti23 Euro Dream Team IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.09.07, 13:54
        no ja nie wiem czy na skrzydlach tak wielka przewaga.... troche za mało chyba
        docenił autor Melo...
      • grek.grek Euro Dream Team 13.09.07, 13:55
        W koszykówkę zawodową gra się 5 na 5, a nie jeden na jednego.
        Porównania indywidualne mają sens jedynie w odniesieniu do
        zespołowej strategii.

        Podejrzewam,że San Antonio Spurs pogodziłoby i USA Team i
        Europa Team {bez Parkera,ale dajmy na to z Nashem albo
        z Calderonem, który jest o wiele lepszym PG niż Jasikevicius,
        w Toronto ma szansę być od nowego sezonu starterem} - pokonaliby ich zgraniem,zrozumieniem,organizacją gry i dyscyplina taktyczną.

        A na SG, w Europie, Spanoulis i Popovic mogliby zostać spokojnie
        zastąpieni przez Diawa.
      • Gość: Kobe Euro Dream Team IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.09.07, 14:02
        Odnośnie sondy. Kto głosuje na Europę najwyraźniej nie ma zbyt wielkiego pojęcia
        o koszykówce. Radzę zarwać parę nocy, aby przekonać się ile warta jest
        koszykówka w amerykańskim wydaniu. Pozdrawiam.
        • Gość: Behemot Re: Euro Dream Team IP: 212.124.244.* 13.09.07, 14:40
          Pewnie jeszcze masz racje, ale z kazdym rokiem ta przewaga sie
          zmniejsza, co juz pare razy pozwolilo amerykanom wtopic na wielkich
          imprezach gdy nie podchodzili do sprawy profesjonalnie (czytaj nie
          mieli najsilniejszego skladu, lekcewazyli rywali).
          Wydaje sie, ze w Pekinie bedzie im bardzo zalezec, zobaczymy co z
          tego bedzie.
      • Gość: fazi Euro Dream Team IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.07, 15:41
        czas zweryfikuje gre usa na olimpiadzie ale powiem wm jedn obejrzalem wszyzktie
        mecze USA na Fibaamericanos i to byłapo porstu masakra w 2 czy trzech meczach
        rzucili pona 20 tójeraz 23 i raz 21 czy jakoś tak a rzucało z 6 zawodników co ma
        swietn rzut za trzy kobe lebron anthony miller redd billups
        nie ma teraz z nimi nikt żadnych szans zobaczycie za rok u chinoli wierze w
        medal dla amerykanow dlatego ze grają naprewde radosną i miła dla oka koszykówke
        te ich kontry sa po prostu zabójcze kto potrafi rzucił 50 ptk z kontry jaki
        zespół w europie teraz w ameryce cto nie mają z kim grac brazylia i argentyna za
        słaba barbosa dzien wczesniej rzucił 36 ptk a jak grął przeciwko usa tylko 4 o
        czymś to świadczy po za tym zmienia jeszcze skałd wade dojdzie oraz kevin
        garnett i będa miel isuper pake drugapo dram team z 92 tak uważam i tak będzie
        • Gość: Maras Re: Euro Dream Team IP: *.wtt.altkom.pl 13.09.07, 15:57
          to wszyskto prawda. USA ma najlepszą pakę na świecie i nie ma tu o
          czym dyskutować. Gdyby MŚ czy IO były rozgrywane systemem z NBA to w
          ciemno można dawać USA złoto ale w MŚ i IO jestod ćwierćfinałów
          system pucharowy więc jest jakaś mała szansa że po prostu jeden mecz
          im nie wyjdzie. Patrz zresztą MS 2006 rzucali trójkami jak mięsem w
          rzeźni :)
      • Gość: krog To porównanie to żart ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.07, 16:32
        Przewaga takich teamów na korzyść USA jest MIAŻDZĄCA. Poniżej 30 pkt przewagi by nie zeszli. Wbrew pozorom DRUŻYNA Hiszpanii lub Argentyny mialaby znacznie większe szanse. Druzyna to kluczowe słowo. Oczywiscie USA Team przegrywały z ww. ekipami (ARG, LIT, ESP), ale chyba nikt nie ma złudzeń, że Pistons, Spurs, Suns czy Heat rozniesliby w pył każda reprezentację na świecie. Choć paradoks polega tu też na tym, że siła np. Spurs sa gracze nie pochodzący z USA. Bo zbieranina, chocby najlepsza, a team (a to nie DREAM TEAM), to zupełnieonna para kaloszy.

        I jeszcze jednego nie można pominąć. Panie cegliński walnąłeś pan chyba się cegłą w łeb, pisząc że para Parker/Jaskievicius jest lepsza od pary Kidd/Billups. Oni im ani razem ani osobno do pięt nie dorastają. Mimo MVP finals dla Tonego, bo porównanie Jaskieviciusa do któregogolwiek z ww. graczy to BLUŹNIERSTWO. On za nimi nie godzien butów nosić. I rzeczywiście tylko bezsens Fibowskich przepisów w jakiś sposób wyrównuje walkę.
      • gniewkosynrybaka oprocz parkera i nowitzky'ego reszta to drewniaki. 13.09.07, 17:43
        mysle ze na razie nie ma czego porownywac.
        • Gość: zw1 eurobasket IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.07, 18:27
          dziiiizzaaaa....ludzie!Spokojnie...piejecie tak już od kilku lat i
          USA nie wygrywa Światowych imprez.Całe szczęście ,że koszykówka to
          gra zespołowa w której liczy się precyzja, atletyzm i INTELEKT!!!A
          tego ostatniego najbardziej drużynie Amerykańskiej tu brakuje.
          NBA to nie Euroliga, ja usypiam ogladając mecze zza oceanu,za dużo
          tam reklam i zabawy a za mało koszykówki.Tak koszykówki ale pewnie
          niektórzy z Was skoczą mi do gardła za to stwierdzenie.
          Samo porównanie pana Ceglińskiego...no cóż poza pozycjami 4/5 widzę
          ogromną przewagę USA ale koszykówka to nie tenis tylko gra zespołowa
          i jeszcze dużo czasu upłynie nim USA powróci na tron.
          Za rok w Pekinie...Hiszpania...ich progres w grze jest imponujący
          tylko trenera muszą wymienić bo do pana Yanakkisa czy pana Messiny
          mu bardzo daleko.
      • Gość: witlubiewski Re: Euro Dream Team IP: *.chello.pl 14.09.07, 17:07
        Ja rozumiem - zabawa zabawą, ale... no ale.
        Rozpocząć należy od tego jak i kto na jakiej pozycji w teamie USA gra. Tak żeby
        wszyscy, którzy nie wiedzą, dowiedzieli się o czym mowa.

        Pierwsza piątka, dla jasności:

        1: Kidd
        2: Bryant
        3: James
        4: Anthony
        5: Stoudemire

        Zmiennicy:
        Billups (1), Williams (1/2), Redd (2), Miller (2/3), Prince (3/4), Howard (5),
        Chandler (5).
        W nawiasach pozycje, na których zwykle grają. A grają zwykle po około 15-20
        minut w meczu każdy, odpada więc ryzyko zbyt dużego zmęczenia, a przy tak
        wyrównanym poziomie składu nie ma mowy o obniżeniu poziomu gry.


        Przechodząc do tematu:

        Na pierwszy rzut oka brakuje jednej pary, albo jest o jedną za dużo. Albo bawimy
        się, żę jest pięć pozycji (PG-SG-SF-PF-C), albo że 3 (G-F-C). Ale 4 pary? I to
        na jakiej zasadzie utworzone? Ciężko powiedzieć. Na moje wyglądałoby to raczej tak:

        Kidd-Billups/Williams
        Bryant-Redd
        James-Miller
        Anthony-Prince
        Stoudemire-Howard/Chandler

        Jeśli już. Bo ja większego sensu w takim układaniu nie widzę. I tak Amerykanie
        rotują skład jak oszalali i w czasie meczu rzadko kiedy stoją na swoich
        miejscach. I i tak nieco ponad dwumetrowi Anthony i James wygrywają walki o
        zbiórki z białymi tyczkami po 2,10, 2,15. I i tak Dwight Howard rzuca ze
        skutecznością 81,4%, bo kto ma niby mu przeszkodzić we wsadzie? 2,11 m wzrostu i
        120 kg wagi przy wyskoku +- 95-100 cm to w skrócie masakra. I co mu taki Smodis
        zrobi? :P


        I krótka analiza:

        1. Parker i Jasikevicius vs. Jason Kidd i Chauncey Billups

        Jason Kidd - w skrócie wydobywa z partnerów na boisku wszystko to, co najlepiej
        potrafią. Wystarczy wspomnieć Vince'a Cartera, który po transferze z Toronto do
        New Jersey w 2004 r. odżył, i ze średniej 15,9 punktów na mecz zaczął rzucać
        27,5 - na dużo lepszej skuteczności. A sam Kidd oddał w 10 meczach turnieju obu
        Ameryk 10 rzutów z gry (trafił 6) przy 46 kończących podaniach. Jeśli nie
        najlepszy rozgrywający - w dosłownym tego słowa znaczeniu - to tuż za Stevem
        Nashem. A Tony Parker... lata świetlne w tyle. Pomiędzy Parkerem a wspomnianą
        dwójką są jeszcze Gilbert Arenas, Chris Paul, czy choćby dwaj zmiennicy z
        reprezentacji USA - Billups i Williams. Nie mówiąc o Baronie Davisie.

        Porównanie "Parker i Jasikevicius vs. Jason Kidd i Chauncey Billups" to takie
        jakby przystawienie procy do czołgu. Jasikievicius nie mieści się chyba w
        pierwszej 50-tce najlepszych rozgrywających z NBA, a Parker nie jestem pewny czy
        załapuje się na pierwszą 10-tkę. A Kidd i Billups to weterani, dwaj z pięciu
        najlepszych rozgrywających na świecie (moim zdaniem).

        Jak dla mnie 30-70 dla USA.


        2. Spanoulis i Popović vs. Kobe Bryant i LeBron James

        Nie wiem na jakiej zasadzie utworzono tą akurat parę Amerykanów. Ale zgadzam się
        z autorem tekstu - przewaga USA MONSTRUALNA :)

        10-90


        3. Kirilenko i Nowitzki vs. Carmelo Anthony i Tayshaun Prince

        Jedyna w miarę wyrównana para z całego zestawienia. Tylko że Kirilenko to
        boiskowy topór do blokowania, a jego jedyną mocną stroną oprócz w miarę
        stabilnej obrony jest umiejętność do (od czasu do czasu) niekonwencjonalnych
        podań. I na tym jego fantazja się kończy. Rzut taki sobie, zbiórka taka sobie.
        Nowitzki natomiast to najnudniejszy PF w NBA. Ciągle te same zagrania, zero gry
        pod koszem (2,13 wzrostu!), rzut z dystansu, rzut z dystansu, rzut z dystansu...
        I właśnie ten rzut czyni z niego jednego z najlepszych silnych skrzydłowych w
        NBA (ale najnudniejszego, już nawet Tim Duncan przy nim to ekwilibrysta). Tylko
        że do talentu Garnetta, Bosha, Jermaine'a O'Neala czy choćby młodziutkiego Ala
        Jeffersona (zaznaczam - talentu, nie wytrenowania schematów) brakuje mu bardzo
        wiele.
        Anthony to absolutna czołówka najlepszych skrzydłowych w lidze, jeden z
        najlepszych strzelców. A ma dopiero 23 lata. Prince to mistrz NBA z 2004 roku i
        zdecydowanie należy do grona najlepszych obrońców. A oprócz obrony potrafi
        rzucić 15 pkt. w meczu. Skarb dla każdej drużyny.

        Porównanie zatem na niekorzyść Europy. Prince i Kirilenko podobni gabarytowo i w
        grze w obronie. I tylko z tą różnicą, że Prince potrafi grać z dobrymi
        zawodnikami i wkomponowuje się w ofensywę, a jak zachowuje się Kirilenko w Utah
        ze zdrowymi i w formie Boozerem, Okurem i Williamsem można zobaczyć. Dirk nie
        widzieć czemu zasłużył na MVP w poprzednim sezonie, a Anthony, gdyby nie
        przyjście do Denver najbardziej przereklamowanego zawodnika ostatniej dekady -
        Iversona, walczyłby z Bryantem o koronę najlepszego strzelca.

        45-55


        4. Gasol i Smodis vs. Dwight Howard i Amare Stoudamire

        "przewaga USA"? eee... kapitulacja Europejczyków. Gasol może i z jakimś lepszym
        partnerem dałby radę, ale ze Smodisem...
        Dla jasności - Hiszpan jest jednym z najlepszych centrów w NBA. Tylko że
        Stoudemire jest najlepszym, a Howard będzie dominował za rok-dwa, jak się
        troszkę bardziej ogra. Amare jest prawdopodobnie najwszechstronniej
        utalentowanym centrem w lidze, a Howard ma warunki, by grać podobnie do Shaqa w
        kwiecie wieku. A i wyżej skacze i lepiej zbiera. Przewaga USA nie podlega
        dyskusji. Dodajmy do tego Tysona Chandlera, który w ostatnim sezonie przez dwa
        miesiące przypominał w statystyce zbiórek Dennisa Rodmana (nie było w historii
        NBA zawodnika, który by lepiej zbierał piłkę) i w całym sezonie rzucał ze
        skutecznością +60% z gry. A za parę lat będzie bronił jak Marcus Camby :)
        Przewaga USA nie tak miażdżąca jak np. przy Kobe-LeBron, ale znaczna. Podobna
        jak przy rozgrywających. Na tyle znaczna, żeby wybić sobie z głowy, że Smodis
        miałby jakieś szanse w tym zestawieniu.

        35-65


        Czyli w moim mniemaniu 30-70 ogółem. Dziwną skalą i dziwnym sposobem, ale
        matematycznie i teoretycznie (choć nie wiem, czy to ma jakiś sens) tak oceniam
        zestawienie Europy z Amerykanami z NBA. Przy tych parach. Bo można było np.
        zestawić Bryanta z Reddem, a Jamesa z Anthonym i byłoby po zawodach u takich
        Kirilenki i Nowitzkiego ;)



        Pominąłem większość wartych uwagi indywidualnych statystyk zawodników USA z
        Mistrzostw Ameryki, bo nie ma sensu ich przytaczać. Tylko szczęka może opaść, a
        zwolenników europejskiej koszykówki i tak to nie przekonam. Np. takie 49 celnych
        na 82 oddane rzuty za 3 pkt. (!) pary Anthony-James w całym turnieju ;)
        Średnia przewaga w każdym meczu to mniej więcej 40 pkt, w meczu rzucone średnio
        117 na skuteczności 59%. Zespołowo. Skuteczność za 2 - 68%, a za 3 - 47%. Miazga.


        I wspomnieć należy o nieobecnych w kadrze USA. Mniej lub bardziej rzeczywiste
        kontuzje wykluczyły Dwyane'a Wade'a, Gilberta Arenasa, Joe Johnsona, Paula
        Pierce'a, Carlosa Boozera, Shawna Mariona, Antawna Jamisona, Chrisa Bosha...


        Na koniec troszkę gdybania. Wbrew pozorom takie zabawy są fajne ;]
        Jak dla mnie najmocniejsza dwunastka, jaką z chętnych do gry zawodników NBA
        coach Krzyzewski mógłby wystawić na Pekin 2008 wygląda tak:

        1 - Kidd, Arenas, Billups
        2 - Bryant, Wade, Johnson
        3 - James, Anthony
        4 - Bosh, Marion
        5 - Stoudemire, Howard

        Czyli do mojego marzenia wcale nie jest tak daleko ;)
        W całej reprezentacji USA nie rozumiem jedynie nazwiska Mike Miller. Reszta to
        absolutnie czołówka najlepszych.


        Pozdrawiam wszystkich kibiców b-ballu :))

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka