Gość: Wierszokleta c.d.
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
05.02.07, 21:55
Pan Rajosław z EPILOGIEM
Pan Rajosław - Księga Pierwsza: PLAN
Polsko! Ojczyzno moja! Ty byłaś jak zdrowie,
Póki Cię nie opanowało to zachłanne mrowie.
Byle do gara dopchać swoje lepkie łapy,
Złote góry obiecać, a rzucić ochłapy.
Śród takich pól przed laty, nad brzegiem ruczaju,
Zrodziła się idea o sanacji kraju,
Bracia Gęsińscy, pragnąc stania się elitą,
Utopię zwaną Czwartą Rzeczypospolitą
Postanowili rzucić na pożarcie tłumu,
Który niewiele myśląc, niespełna rozumu,
W utopię tą uwierzyć skory był z ufnością
Psa obdarowanego łaskawie obgryzioną kością.
Rajosław i Lechosław mając krew bliźniaczą,
Równocześnie stwierdzili, że za mało znaczą,
Że ten naród zatraci bez nich swój patriotyzm,
Że ogarnie go marazm i zniszczy idiotyzm,
Że liberał zagarnia wszystko to, co nasze,
Że łże-elity trzeba przyodziać w kamasze...
Cała ta sytuacja ich bardzo zatrważa,
Porady zasięgają u Ojca Grzybiarza.
Ojciec Grzybiarz uchwycił do paska przypięty
Komórkowy telefon (wiecznie on zajęty),
I polecania wydał mediom mu podległym,
Żeby w sposób skuteczny, acz bardzo przebiegły,
Lustrować pana Pluska, każdy oddech tropić,
By w końcu liberalną tratwę tą zatopić.
Pan Burski z Rajosławem idą pod las drogą,
I jeszcze się dowoli nagadać nie mogą,
Ideę chytrą mają (w tle szumiąca brzózka),
Jak zmieszać z błotem honor i cześć pana Pluska.
Natenczas Radio Miriam, Telewizja Trwała,
Wiadomość już nazajutrz nową podawała:
Dziadek Pluska - wiadomość podano uprzejmie -
Walkę toczył na wojnie, lecz w niemieckim hełmie.
Skąd są te informacje? Źródło macie czyje?
Nieważne. Plusk się z błota szybko nie domyje.
Takimi to sposoby, co rodem z obory,
Lud omamiony oddał podwójne wybory
Oraz władzę nad krajem w ręce obu braci,
Dając dowód, że rozum już dawno zatracił.
Pan Rajosław - Ksiąga Druga: DYPLOMACJA I ŁAWY
O roku ów! Kto ciebie widział w naszym kraju!
Jesienią do wyborów, kampania już w maju.
Jakieś oczekiwanie tęskne i radosne...
Kiedy pierwszy raz bydło wygnano na wiosnę...
Rozpierzchło się, z billboardów spłynęło twarzami:
Głosuj na mnie - najlepsze jeszcze jest przed nami!
Lecz wiosenny spęd bydła był jeno przednówkiem,
Latem z lękiem patrzyłem na własną lodówkę,
Czy aby jakiś chochlik podszyty podatkiem
Nie pożarł zawartości...Dni i noce w kratkę
Straszono nas liniowym dóbr-podatko-żercą...
Nagle ktoś krystaliczny stawał się oszczercą...
Bloki reklam wyborczych sen z oczu spędzały,
A debatę debaty inne poprzedzały...
Od świtu po kolejny kampanii poranek
Obiecanki walczyły o miano cacanek...
W końcu cisza wyborcza otuliła mury,
Kraj zalany powodzią wyborczej chałtury
Potrzebował umocnić wały swej nadziei...
Nagle podział na prawych i zwykłych złodziei
Nie był zwykłym podziałem na białe i czarne,
A młodzieńcze wybryki nie były bezkarne...
Wszystkie sprawki z przeszłości blask prawdy oświecił.
Wszelkie zdrady, współprace i nieślubne dzieci.
A w całej tej nagonce, w tych słowach, co straszą,
Celem był głos wyborczy - głos na partię naszą...
Wybory przebiegały sprawnie i spokojnie,
Choć wszyscy pamiętali o wyborczej wojnie,
W dzień wyborów w mniejszości, ale głosowano...
Ostateczne wyniki wkrótce nam podano...
Wyborcy uwierzyli w partii tej uczciwość...
A partią tą zwycięską - Prawie Sprawiedliwość...
Partia Pluska na metę z zadyszką przybiegła,
Drugie miejsce zajmując, w bitwie tej poległa...
Lecz wojna ciągle trwała, wkrótce znowu bowiem
Nowego rezydenta wypijemy zdrowie...
Rozmowy pana Pluska z partią Rajosława
Okryła rozbieżności i kłótni niesława.
Miały być podzielone wyborcze delicje,
Plusk i Rajosław mieli zawrzeć koalicję,
Jednak koalicyji zapędy powstańcze
Przygniotły Rajosława warunki poddańcze,
Które były dla Tratwy gorsze niż pokuta...
A na to się nie godził ni Plusk, ni Boruta....
Gdy Prawie Sprawiedliwość już dzieliła ławy,
Rajosław się wycofał był, dla wyższej sprawy,
Z szefowania rządowi, jak rażony prądem,
I aby rząd ów nie stał się wkrótce nie-rządem
Rada Majstrów zmieniła wnet swoje oblicze,
Pracując pod Marcinem Kazimierzewiczem.
A Rajosław odczekać postanowił wtedy,
Żeby brat jego berło rezydenckiej schedy
Swobodnie przejąć mógł i rezydować zaczął...
Bo naród mógłby odrzucić ich władzę bliźniaczą...
I tak to się ożywił naród nasz niemrawy,
Posłowie mniejszościowi zaczęli grzać ławy,
Lecz burza na nie-rządem rozpętać się miała,
Lecz o tym wkrótce będzie..Niedługo...bez mała.
Pan Rajosław - Księga Trzecia: AKT DESTABILIZACYJNY
Przed burzą bywa chwila cicha i ponura;
Tako powoli nie-rząd ciemna wchłania chmura,
Bezradne i bezkształtne wykonując ruchy,
Żadnych działań nie wszczęto, z powodu posuchy.
W ławach oślich brakuje liczebnej większości,
Mimo zapewnień Rajtka o pewnej większości,
Głosów jednak brakuje, gdy pod głos ustawy
Wystawiał nie-rząd rzadko, cokolwiek niemrawy...
Rajosław wezwał grono swych podnóżkowników,
A po wygranej walce miał on ich bez liku,
Lecz chociaż każdy głośno do ucha mu gdakał,
Postanowił posłuchać Adama Czerniaka,
Który rad wspólnych szukał ze swoim kolegą,
Kamilem Michałowskim - swoim alter ego.
Przyjaźń obu doradców była wszem już znana,
Łączyło ich oddanie dla wspólnego pana,
Dla którego szacunek mieli zawsze wielki.
A poza tym ich wspólne zbieranie brukselki
Jeszcze bardziej zażyłość ową pogłębiało.
I tak szacowne grono wspólnie się zebrało
W rezydenckim pałacu, wspólnie z rezydentem
Decyzje ostateczne zostały podjęte.
A tymczasem dwie partie na wynik czekały.
Jędrzej Trądzik coś wiedział i w skowronkach cały
Z czołem dumnym przechadzał się po kuluarach.
Wnet Norman Tyski wkroczył na prasowy taras
I oznajmił, że wielką tajemnicę zdradzi:
Będzie akt podpisany z Ligą Prostych Gadzin,
A także Sama-Brona podpisać go może...
Zatem lepiej nam będzie, skoro było gorzej,
I nie-rządu ustawy mają już poparcie,
Możemy mówić teraz o rządu re-starcie...
Gdy dziennikarze byli w oczekiwań trakcie,
Dyskusja o destabilizacyjnym akcie
Kuluary wypełnia i domy Polaków,
Rozciąga się od Gdańska, przez Warszawę, Kraków...
A tymczasem relacja już w najlepsze trwała,
`Moherowa' widownia, grupka jednak mała,
Rajosława poparcie po swej stronie mając,
Oglądała jak ojciec vel redaktor Zając
Oznajmiał (w piękne słowa relację ubrano),
Że właśnie akt poddańczy wspólnie podpisano.
Dziennikarze, gdy wieść ta z mocą gromu spadła,
(Większość z nich będąc w złości czerwieniejąc bladła)
Postanowili upust dać dla swojego szału
I nie brać w cyrku Rajtka żadnego udziału...
Gdy podpisanie jawnie stało się już faktem,
Trójca wyszła w uśmiechem, wymachując aktem,
I przed dziennikarzami szopkę dalej grano,
Że podpisów nie było, że parafowano,
I że teraz dopiero w świetle jupiterów,
Przy obecności kamer, wszystkich reporterów
Nastąpi uroczyste aktu podpisanie;
Lecz gier tych już za wiele, nie złapiem się na nie...
Jakkolwiek by nie było, akt stał się już faktem,
Maszynka do głosowania - silnym artefaktem,
Marcin Kazimierzewicz znów rozpromieniony,
Rząd Prawie Sprawiedliwy poparciem wzmocniony
Program naprawy kraju wdrażać teraz może...
Jednak nie pomyślano, że znów będzie gorzej,
Że Jędrzej wraz z Normanem, chwilowe przystawki,
Niczym krwi rządne władzy rządowej pijawki,
Łamać będą w trybików maszynce zasady,
Bo śnią im się po nocach rządowe posady...
Pan Rajosław - Księga Czwarta: KOALICJA
Ledwie mają czas osły darów aktu użyć,
Jedni ponad dwa lata chcą akt ów przedłużyć,
A miesiąc nieco minął od wejścia go w życie,
Okres karencji przebiegł względnie należycie,
Gdy mimo swych zapewnień o aktu wdrażaniu,
Norman z Jędrkiem, będący w usłużnym poddaniu,
Bóle pleców i kolan zaczęli odczuwać...
Ileż można w poddańczym skłonie jeszcze czuwać?
Powoli, acz ukradkiem, podnosili czoło,
Gdy niby wszystko