Dodaj do ulubionych

koníe we Glywicach

15.10.10, 19:57
niywia eli wiycie ale na tzw "Placu Krakowskim" kedys handlowali koniami ...


"W „Iksie” nocowali handlarze końmi

Zanim dla budynku przy ulicy Strzody, znanym naszemu pokoleniu jako Kinoteatr X, rozpocznie się nowa epoka, warto sięgnąć pamięcią do historii i przypomnieć sobie, co wcześniej się w nim mieściło. Nie zawsze było tam kino, choć dość szybko pomieszczenia niedawnego Studenckiego Domu Kultury objęli we władanie artyści...

Burzliwe dzieje budynku u zbiegu ulic Wrocławskiej i Strzody (Breslauerstrasse i Bielitzerstrasse) znakomicie opisała Ewa Pokorska, gliwicki konserwator zabytków.
Z dokumentów, do których dotarła wynika, że tak lubiany przez miłośników kultury budynek był kiedyś wcale niepięciogwiazdkowym hotelem. Dokładnej daty jego budowy nie znamy, ale na mapach z 1890 roku obiekt jest już zaznaczony – pisze Ewa Pokorska. – Można domniemywać, że powstał z myślą o kupcach przybywających na targ koński, który odbywał się na obecnym Placu Krakowskim. Świadczy o tym fakt budowy stajni przy budynku gospody na 70 koni. Hotel – gospoda „Goldgrube” – bo taką nazwę nosił na początku obiekt, był przeznaczony dla niezamożnych podróżnych i kupców.
Dobra lokalizacja to podstawa, zatem hotel nie narzekał na brak gości. W 1900 roku nowy właściciel pomyślał o rozszerzeniu usług i przebudował budynek tak, by mógł w nim znaleźć swoje miejsce teatrzyk rewiowy. Wtedy po raz pierwszy późniejszy „Iks” wzięli „we władanie” artyści. Salę restauracyjną wykonano adaptując hol, a na potrzeby teatrzyku przeznaczono ponad 300 metrowe pomieszczenie, które powstało kosztem m.in. dużej sali i pokoi hotelowych. Bogactwo funkcji, niestety, dalej nie szło w parze ze standardem. Dopiero w 1914 roku wraz z nowym właścicielem i nową nazwą „Ver Jahreszeiten”, hotel otrzymał nowy, nowoczesny i bardziej luksusowy wystrój wnętrz” – pisze dalej konserwator zabytków.
Za tym luksusem poszła też zmiana repertuaru i – co za tym idzie – klienteli. Grano muzykę poważną, organizowano bale i koncerty, a w restauracji oferowano wykwintne specjały. I tak funkcja restauratorska i koncertowa zdominowały potrzeby hotelu, w efekcie w 1926 roku przy ul. Wrocławskiej nie było już pokoi dla podróżnych. Zamieniono je na mieszkanie dla właścicielki „Vier Jahresziten”.
Przeszło pół wieku temu wielką przygodę z „Iksem” rozpoczęło Stowarzyszenie STG. To dzięki niemu na scenie kinoteatru gościli Jaromir Nohavica i Stare Dobre Małżeństwo. To tam w Studenckim Teatrze Poezji zaczynał Wojciech Pszoniak.
Ogromnym wydarzeniem kulturalnym (i sensacją polityczną), było wystawienie 4 kwietnia 1960 roku – wtedy jeszcze przez Teatrzyk „dx”, późniejsze STG – „Ślubu” Gombrowicza. Do końca „Iksa”, czyli 16 kwietnia 2009 roku, kiedy to rozporządzeniem rektora Politechniki Śląskiej został zamknięty, budynek stanowił miejsce dostępne dla działań artystycznych wszystkich gliwickich muzyków i aktorów.
Zabytkowe już teraz eksponaty, afisze twórców polskiej szkoły plakatu, zagadkowe dla mnie zawsze manekiny, scenografie przywodzące mi na myśl Ikara, przewiezione zostały przez Jerzego Malitowskiego do GZUT. Niestety, tam również nie znalazły miejsca na stałe. Dziś są sprzedawane instytucjom kulturalnym i na aukcjach internetowych. „To po prostu zejście śmiertelne” – mówi Malitowski. I prosi, żeby nie kończyć tak smutnym akcentem. Z okazji 50 - lecia STG wydana została niezwykle ciekawa płyta. O niej opowiemy w jednym z kolejnych wydań.
Adriana Urgacz"

Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka