Gość: M-L
IP: *.anonymizationservice.com
09.06.04, 12:42
Znalazlem ciekawy artykul:
Wydawać by się mogło, że głównym zajęciem osób zatrudnionych w branży IT
powinno być wymyślanie nowych, oryginalnych rozwiązań programowych i
sprzętowych, które pchną technologię do przodu, a firmie zapewnią należne jej
z tego tytułu pieniądze. Tak jednak nie jest. Coraz częściej bowiem firmy z
branży IT usiłują zarobić pieniądze drogą przepychanek prawnych. Najprostszym
sposobem jest opatentowanie jakiegoś popularnego rozwiązania, a następnie
żądanie tzw. opłat licencyjnych. Byłoby to rozwiązanie słuszne, gdyby
dotyczyło technologii opracowanych przez firmę ubiegającą się o patent,. Tak
jednak nie jest. Analitycy biją na alarm, twierdząc, że jeśli tak dalej
pójdzie, rozwój branży zostanie prawie całkowicie zablokowany.
irmy, zwłaszcza w USA, wykorzystują to, że prawo patentowe powstało w czasach,
gdy nikomu się o komputerach nie śniło, w związku z czym nie przewiduje ono
sytuacji związanych z rozwojem techniki komputerowej. Zwłaszcza, że w branżach
technicznych zazwyczaj pomysły wielu osób zazębiają się o siebie i czasem
trudno jest dojść do tego, kto co naprawdę wymyślił.
Microsoft przykładowo uważa się za "odkrywcę" okien. Jest to nieprawda.
Podobnie jak nieprawdą jest twierdzenie przeciwników Billa Gatesa, że okna
wymyślono w firmie Apple. Technologię "okienek obsługiwanych myszką" wymyślili
bowiem jeszcze w latach siedemdziesiątych naukowcy z firmy Xerox. Niemniej,
ponieważ tego nie opatentowali w sposób "właściwie chroniący ich interesy", na
pomyśle tym pieniądze (i to duże) zrobili inni.
Podobnie jest z oprogramowaniem. Algorytmy dużych systemów wykorzystują
mniejsze procedury, napisane przez kogoś innego (nie zawsze związanego z
firmą, która patentuje taki system). Takie "patentowe podejście" do sprawy
denerwuje wielu developerów i użytkowników programów. Ci pierwsi uważają, że
patentowanie kodów (nie zawsze przecież będących pełną własnością właściciela
patentu) hamuje rozwój oprogramowania.
Ostatni patent udzielony Microsoftowi na "procedury obsługujące kliknięcie
myszką" wzbudził ożywioną dyskusję wśród internautów. Wielu z nich wiesza psy
na firmie Billa Gatesa, jednak tu akurat Microsoft jest bez winy. Gigant z
Redmond wykorzystał bowiem tylko luki w anachronicznym amerykańskim prawie
patentowym.
Krok ten jest wyraźnie wymierzony w coraz bardziej zagrażający Windowsom
system operacyjny Linux. Analitycy podejrzewają, że Microsoft (z oczywistych
względów) będzie patrzył pobłażliwie na "naruszenie patentu" przez producentów
oprogramowania dla Windows, przyczepi się natomiast do znienawidzonych przez
siebie linuksowców.
Nie jest to pierwszy absurdalny patent dotyczący branży komputerowej. Kilka
tygodni temu dość duże emocje wzbudziło opatentowanie przez Apple okienek. Ale
to był tylko kontratak wymierzony przez firmę Steve Jobsa w inne firmy
postępujące w podobny sam sposób.
Po raz pierwszy większa afera patentowa w branży została rozpętana cztery lata
temu przez producenta pamięci komputerowych - firmę Rambus, która zażądała
wysokich opłat licencyjnych od wszystkich producentów pamięci komputerowych.
Nie wyszło jej to jednak na dobre. Procesy poprzegrywała, a niejako przy
okazji wyrobiła sobie fatalną opinię pieniacza.
Całkiem niedawno "na drodze patentowej" chciała nieco zarobić maleńka firma
Eolas. Opatentowawszy powszechnie stosowaną procedurę wyświetlania barw na
ekranie przeglądarki (wymyśloną nota bene przez twórcę Netscape - Marka
Andressena, tyle, że nie on pierwszy to opatentował), Eolas uderzył z samej
góry, domagając się miliarda USD odszkodowania od Microsoftu. Sad najpierw
przyznał Eolasowi 521 milionów USD, ale po odwołaniu Microsoftu karę tę (i
słusznie) umorzył.
Rok temu doszło do "wojny o Uniksa". Firma SCO Group (za którą, zdaniem
większości analityków rynku, stał Microsoft) zażądała wysokich odszkodowań, za
rzekomo należący do niej kod UNIXa wykorzystywany zarówno w Uniksie, jak i
Linuksie. Oskarżenie, wymierzone głównie w Novella, HP, IBM i Linusa
Torvaldsa, było tak absurdalne, że spowodowało kontrakcję wymienionych
"oskarżonych". Ten proces (nie przynoszący chwały oskarżycielom) pociągnie się
chyba równie długo, jak osławiony "proces monopolowy Microsoftu". Zapewne z
takim samym skutkiem, ale w międzyczasie narobi kolejnego smrodu w branży.
I tu znów mamy dodatkowy smaczek. SCO odkupił część kodu UNIXa od poprzedniego
właściciela, niemniej nie ma praw do całości systemu wymyślonego i
rozpowszechnianego na zasadach wolnego oprogramowania przez Roberta Bryanta, a
rozwiniętego przez setki tysięcy wolontariuszy z całego świata. W efekcie
prawnicy głowią się nad tym, aby udowodnić, które z milionów linii kodu
zostały "ukradzione".
Środowisko sprzętowców zbulwersował kolejny absurdalny patent na
"przyspieszanie osiągów procesora drogą przetaktowania" uzyskany przez Intela.
I tutaj patentobiorca nie wymyślił tej popularnej metody przyspieszania
procesorów. Intel tłumaczył się, że chciał w ten sposób zapobiec eksperymentom
niszczącym procesory, bo to rzutowało ponoć na opinię o firmie.
Jeszcze więcej emocji wzbudził patent "na internet", który chciał uzyskać
British Telecom. Za twórcę internetu uważany jest Tim Berners-Lee, który...
nie zarobił na tym grosza (dopiero niedawno uhonorowano go milionem USD
dołączonym do przyznanej mu z Nagrody Millenium). Po kilku latach przepychanek
prawnych wniosek BT został oddalony. Ale to zrobił sąd brytyjski. W USA sprawa
wygląda zupełnie inaczej. Patent, nawet najgłupszy - to rzecz święta - uważają
amerykańscy prawnicy.
Jeśli nie zostanie zmienione prawo patentowe, występowanie o bzdurne patenty
znajdzie naśladowców. Już w tej chwili sprawa trafiła do Europy. Unia
Europejska zamierza bowiem wprowadzić patenty na kody źródłowe oprogramowania,
co zdaniem wielu specjalistów może prawie całkowicie zahamować rozwój
oprogramowania poza największymi firmami.
Koszty procesów patentowych i sądowych firmy wliczają sobie w straty,
odbijając je sobie na klientach, którzy muszą płacić coraz więcej za
oprogramowanie, sprzęt czy usługi sieciowe. Gdzie zaprowadzi nas niewłaściwa
polityka udzielania patentów?
Chyba Internet stanie sie nieoplacalny.