Dodaj do ulubionych

Humor zydowski

    • kmsanczia Re: Humor zydowski 01.03.05, 15:36
      Nie wiem czy już nie było...

      Syn do ojca rabina:
      - Tate, żenię się!
      - Dobrze synu, ale ty mnie powiedz jak ona ma na nazwisko.
      - Goldberg.
      - O, dobre stare żydowskie nazwisko. A imię?
      - Whoopi...
    • mister1 Re: Humor zydowski 02.03.05, 14:52

      Pan Łabędź zapoznaje swego syna z tajnikami przedsiębiorstwa, które prowadzi do
      spółki z panem Konem. 
      - Mój synu - powiada - w interesie, pamiętaj, grunt to uczciwość. Dorobić się
      możesz tylko wtedy, jeśli naczelną dewizą twego przedsiębiorstwa będzie zawsze
      uczciwość. Dam ci przykład. Znasz pana Żółtko? To ten, któremu nasza firma
      udzieliła kredytu na 3000 zł. Otóż wczoraj zjawił się pan Żółtko, żeby oddać
      należną nam sumę. Gdy Żółtko wyszedł liczę pieniądze i zamiast 30 banknotów po
      100 zł. jest ich 31. Co ja wtedy robię? Wołam pana Kona i wręczam mu 50
      złotych! 
    • mister1 Re: Humor zydowski 03.03.05, 15:08

      Żółtko przychodzi do znanego hurtownika konfekcji męskiej w Moskwie i robi
      zamówienie aż na 1000$. Zostawia rewers, stwierdzający, że zapłaci w pięciu
      ratach. Przed odejściem pyta: 
      - I nic pan mi nie da za takie pierwsze, wielkie zamówienie, panie Popow? 
      - Ależ tak, proszę, ma pan tu piękny, jedwabny krawat, import z Londynu. 
      - Tylko krawat dla klienta, który będzie u pana kupował za setki dolarów
      tygodniowo? 
      - No jeśli tak, to niech pan zwróci krawat, zrobię panu na początek lepszy
      prezent. Proszę to wziąć. 
      - A co to jest? 
      - Pański rewers. 
      - Mój rewers? 
      - Tak. 
      - Wie pan co, panie Popow, to ja już wolę ten krawat. 
      • Gość: ara lody IP: *.gdls.com / 192.136.15.* 08.03.05, 17:18
        Poszlo dwoch zydkow na lody do araba.
        Jeden dostal 2 kulki a drugi z automatu.
    • mister1 Re: Humor zydowski 09.03.05, 07:21
      Czasy kryzysu. Interesy marne. Sklepy
      konfekcyjne £abedzia,Zoltka i Kona znajduja
      sie w bezposrednim sasiedztwie. Pewnego dnia
      £abedz wystawia wywieszke "Tu udziela sie 30%
      rabatu". Zoltko, nie chce byc gorszym wystawia
      napis: "Tu udziela sie 50% rabatu". Kon wypisal
      wielkimi literami: "Tu glówne wejscie".
    • mister1 Re: Humor zydowski 10.03.05, 07:26

      Żółtko i Jankiel jadą do Warszawy załatwić wspólne interesy. Nagle do
      przedziału wdzierają się bandyci, wołając: 
      - Ręce do góry! 
      Żółtko i Jankiel podnoszą ręce do góry. Bandyci przystępują do opróżniania
      kieszeni pasażerów. Żółtko zwraca się do napastników: 
      - Ja, proszę panów, jestem cierpiący, czy mógłbym opuścić ręce? 
      Bandyci zdecydowali, że stary Żyd nie jest niebezpieczny i wyrazili zgodę.
      Wtedy Żółtko wyjmuje z kieszeni pięćset złotych i zwraca się do Jankiela: 
      - Masz tu te 500 zł., które ci jestem winien. 
    • mister1 Re: Humor zydowski 11.03.05, 07:02

      Kon, agent ubezpieczeniowy, spotyka Łabędzia. 
      - Przechrzciłem się - oznajmia mu Łabędź. 
      - Jak mogłeś to zrobić? 
      - Porozmawiaj więc chociaż dziesięć minut z księdzem, który mnie przekonał, a
      zobaczysz, czy nie zrobisz tego samego. 
      - Dobrze, zaprowadź mnie do niego. 
      Łabędź wprowadza Kona do zakrystii, a sam czeka na ulicy. Po jakimś czasie Kon
      wychodzi. 
      - No i jak? - pyta Łabędź 
      - W porządku. Ubezpieczyłem go. 
      • palnick Re: Humor zydowski 17.03.05, 20:48
        THE ARAB AND THE LITTLE OLD JEWISH MAN
        An Arab was walking through the Sahara desert, desperate for water, when he
        saw something, far off in the distance. Hoping to find water, he walked
        towards the image, only to find a little old Jewish man sitting at a card
        table with a bunch of neckties laid out on it.

        The Arab asked "Please, I'm dying of thirst, can I have some water?".

        The man replied "I don't have any water, but why don't you buy a tie? Here's
        one that goes nicely with your robes."

        The Arab shouted, "I don't want a tie, you idiot, I need water!"

        "OK, don't buy a tie. But to show you what a nice guy I am, I'll tell you
        that over that hill there, about 4 miles, is a nice restaurant. Walk that
        way, they'll give you all the water you want."

        The Arab thanked him and walked away towards the hill and eventually
        disappeared.

        Three hours later the Arab came crawling back to where the man was sitting
        behind his card table. He said "I told you, about 4 miles over that hill.
        Couldn't you find it?"

        The Arab rasped "I found it alright. They wouldn't let me in without a tie."
    • mister1 Re: Humor zydowski 13.03.05, 10:27

      - Panie Łabędź, ma pan minę człowieka zadowolonego z siebie. Zrobił pan dzisiaj
      dobry interes? 
      - Uszczęśliwiłem pięcioro ludzi. 
      - W jaki sposób? 
      - Skojarzyłem dwa małżeństwa. 
      - To tylko czworo szczęśliwych. A gdzie piąty? 
      - A myśli pan, że zrobiłem to za darmo? 
    • mister1 Re: Humor zydowski 14.03.05, 19:56

      Jankiel jest sekretarzem pana Kona. 
      - Panie Jankiel - zwraca się Kon do niego - proszę przygotować wszystko do mego
      wyjazdu do Łodzi razem z maszynistką. 
      Po godzinie zjawia się Jankiel: 
      - Panie szefie, tutaj jest bilet do Łodzi na godzinę 1530. Samochód będzie
      czakał na pana szefa o godzinie 1510. O 1525 będzie pan na dworcu. O 1850
      będzie pan na Dworcu Fabrycznym w Łodzi. Ma pan apartament w hotelu "Monopol".
      Ale maszynistka jest chora... 
      - Co takiego? Maszynistka jest niedysponowana? 
      - Maszynistka będzie niedysponowana dopiero około dziewiętnastego, teraz jest
      chora...
    • mister1 Re: Humor zydowski 16.03.05, 15:38
      Bankier Kon woła swego pełnomocnika 
      - Panie Łabędź, chcę z panem porozmawiać. 
      - Słucham, panie szefie. 
      - Panie Łabędź, pracuje pan u mnie od dziesięciu lat i od tyluż lat pan mnie
      okrada. 
      - Panie Kon... 
      - Nie przerywać. Od czterech lat żyje pan z moją żoną... 
      - Ależ, panie Kon... 
      - Nie przerywać, gdy ja mówię. Wczoraj dowiedziałem się, że moja córka zaszła z
      panem w ciążę. Panie Łabędź, ja pana uprzedzam: niech pan uważa, bo nie lubię
      przesady! 
    • palnick Re: Humor zydowski 17.03.05, 01:49
      Leci w samolocie w jednym rzędzie:2 Arabów (od strony okna)i Żyd (od przejścia).
      Żyd w jarmułce, pejsy, te sprawy - wyluzowany kompletnie - rozpiął kołnierzyk,
      zdjął buty. Arabowie patrzą na niego nienawistnie. Po godzinie lotu jeden z nich
      wstaje i mówi:
      - Idę po Colę.
      Żyd na to:
      - Ależ nie, ja pójdę, po co się przeciskać.
      I poszedł. W tym czasie Arab napluł mu do buta. Żyd wraca, daje Colę Arabowi. Po
      kolejnej godzinie drugi Arab mówi:
      - Idę po Colę.
      Żyd jak poprzednio:
      - Ja pójdę.
      I poszedł. Drugi Arab napluł mu do drugiego buta. Żyd wraca, daje Cole Arabowi.
      Po godzinie samolot ląduje, Żyd zbiera się zapina kołnierzyk, założył jednego
      buta, skrzywił się i mówi:
      - Znowu ta straszna nienawiść między naszymi narodami - to plucie do butów, to
      sikanie do Coli...
    • mister1 Re: Humor zydowski 17.03.05, 21:34

      - Panie Kon, czy wie pan, że jutro wydaję moją córkę za mąż? 
      - Wiem. 
      - A czy wie pan, że daje jej w posagu 2000 zł.? 
      - Słyszałem. 
      - Ale jest pewien problem. Mam tylko 1000 zł. Pożycz mi ten drugi tysiąc. 
      - Nie mam. Ale mogę panu dać dobrą redę. Posag ma pan złożyć u notariusza na
      Elektoralnej? 
      - Tak. 
      - A więc, niech pan położy te 1000 zł. na kominku przed lustrem. Pańskie 1000
      przed i 1000 w lustrze daje w sumie dwa tysiące zł. 
      - Już o tym myślałem, ale sęk w tym, że mam tylko ten 1000 zł. w lustrze... 
    • mister1 Re: Humor zydowski 18.03.05, 19:12
      Kon, agent ubezpieczeniowy, przekonuje Jankiela o korzyściach, jakie przynosi
      ubezpieczenie. 
      - Panie Jankiel, jeśli na przykład złamie pan rękę, dostaje pan 500 zł.; łamie
      nogę 1000 zł.; a jeśli ma pan szczęście i łamie pan obydwie ręce i nogi, to od
      razu jest pan bogaty! 
    • mister1 Re: Humor zydowski 18.03.05, 19:51
      Przychodzi facet do Urzedu Stanu Cywilnego i mowi, ze chce zmienic nazwisko.
      Na jakie?
      Chcialbym sie nazywac Kowalski.
      A jak sie pan teraz nazywa?
      Malinowski.
      Panie, po co to panu, dlaczego chce pan zmienic??
      Widzi pan, bo jak sie mnie zapytaja o poprzednie nazwisko, to chce powiedziec
      Malinowski.....
      • Gość: Guest Re: Humor zydowski IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.03.05, 21:02
        Żyd Mosiek szukał cnotliwej żony. "Uczciwość" ewentualnej narzeczonej sprawdzał
        w dosyć oryginalny sposób - rozpinał rozporek i pytał się, co to jest.
        Dziewczyny przeważnie odpowiadały nieco zarumienione: "Wiesz, Mosiek, to jest
        ch...j", albo "To jest przyrodzenie". Według Mośka były za bardzo uświadomione.
        Na szczęście znalazła się jedna, która powiedziała od niechcenia "Jakaś glizda...".
        Uradowany Mosiek poprosił ją o ręke i został przyjety. W noc poślubną
        stwierdził, że czas już żonę uświadomić. Znowu wyjmuje co trzeba i pyta, co to
        jest. Żona odpowiada tak, jak poprzednio - "glizda".
        Mosiek na to poważnie: "To jest ch...j!"
        A "cnotliwa" żona ze śmiechem: "To jest ch...j? Porucznik z koszar to miał
        ch...ja, a to jest jakaś glizda...."
    • mister1 Re: Humor zydowski 21.03.05, 09:01
      Kon i Żółtko zwiedzają wesołe miasteczko. Stają przed karuzelą. 
      - Ta karuzela należy do Jankiela - mówi Żółtko. - Chodźmy się trochę
      przejechać. 
      Po kilku okrążeniach Żółtko zbladł, potem zzieleniał i dostał torsji. 
      - Zejdź z karuzeli - radzi Kon. 
      - Nie mogę. 
      - Dlaczego? 
      - Bo Jankiel jest mi winien pieniądze i tylko w ten sposób mogę je odebrać. 
    • mister1 Re: Humor zydowski 22.03.05, 11:08

      Do sklepu z konfekcją dziecięcą Kona wchodzi Jankiel z synkiem i prosi dlań
      marynarskie ubranko. 
      - Tylko, czy aby nie zbiegnie się w praniu? - pyta z obawą. 
      - Z całą pewnością nie. Gwarantuje. 
      Po targach Jankiel kupuje ubranko i wychodzi. Po miesiącu Kon widzi przed swoim
      sklepem Jankila z synkiem, na którym marynarskie ubranko zbiegło się
      nieprawdopodobnie. Na ten widok Kon woła z podziwem: 
      - Co za wspaniały chłopak! Jak on wyrósł przez ten miesiąc! Prawdziwy olbrzym! 
    • mister1 Re: Humor zydowski 23.03.05, 07:46

      Kon widzi, że jego buchalter Jankiel wygląda przez okno. 
      - Panie Jankiel, lepiej to by pan zrobił, gdyby pan dupą przyglądał się
      przechodniom, a oczami zaglądał do ksiąg. 
      - Często to robię, panie Kon. 
      - Tak? A co na to przechodnie? 
      - Mówią: "Dzień dobry panie Kon!" 
    • mister1 Re: Humor zydowski 24.03.05, 07:38
      Łabędź pyta bankiera Kona, czy nie zdyskontowałby weksla, podpisanego przez
      bardzo znanego człowieka. 
      - A do kogo należy podpis? 
      - Do Rotszylda. 
      - Też pytanie! Przynoś pan prędko ten weksel. 
      Po upływie pół godziny Łabędź wraca z wekslem: 
      - A gdzie podpis? Nie widzę tu żadnego podpisu! 
      - Co? Na wekslu takiego człowieka, jak Rotszyld, potrzebny panu podpis?! 
    • mister1 Re: Humor zydowski 27.03.05, 13:57
      Rozmowa księdza z chasydem:
      - Wy, Żydzi to dziwny naród. Nie wierzycie w zmartwychwstanie Chrystusa Pana, a
      wierzycie, że wasz rabin-cudotwórca na chustce od nosa staw przepłynął...
      - No, tak, ale to jest prawda!
    • mister1 Re: Humor zydowski 30.03.05, 16:56
      Dlaczego Żydzi mają potężne nosy?
      Bo powietrze jest za darmo.
    • mister1 Re: Humor zydowski 30.03.05, 18:00
      Żółtko udaje się po poradę do znanego specjalisty. Po konsultacji wręcza
      lekarzowi dwadzieścia złotych.
      — Przepraszam pana, ale należy się więcej.
      — Och, mój Boże, nie wiedziałem i mam przy sobie tylko dwadzieścia złotych.
      — Dobrze, ale na przyszłość niech pan pamięta, że wizyta u mnie kosztuje
      pięćdziesiąt złotych.
      — Pięćdziesiąt? A mnie mówiono, że trzydzieści.
    • mister1 Re: Humor zydowski 31.03.05, 00:09
      Dwóch chasydów dyskutowało na temat wielkości swych rabinow. Jeden z nich
      powiada:
      - Mój rebe to taki cudotwórca, że nie masz pojęcia. Wyobraź sobie, że kiedyś
      widząc niepoprawność grzeszników, zawołał w czasie kazania w bóżnicy: Panie
      Boże! Spraw, żeby za karę na głowy tych grzeszników zwaliły się mury bóżnicy. I
      wtedy wszyscy zaczęli prosić: rebe, jesteśmy grzesznikami, to prawda, ale w
      bóżnicy jest tyle kobiet i niewinnych dzieci, szkoda przecież ich życia. Rabin
      dał sie ubłagać. Wzniósł ręce do nieba i zawołał: O Wiekuisty, spraw, żeby się
      mury nie zwaliły przez wzglad na niewinne kobiety i dzieci. I masz pojęcie,
      stał się cud i mury się nie zawaliły.
    • mister1 Re: Humor zydowski 31.03.05, 17:40
      W pewnym miasteczku rabin zwołał zamożniejszych Żydów do synagogi i zwraca się
      do nich, żeby się złożyli na remont świątyni.
      — Patrzcie, jak nasza światynia wygląda: szyby stłuczone, ściany odrapane,
      podłoga brudna i zniszczona, gorzej niż w bajzlu...
      Głos z sali:
      — O właśnie...
      — Panie Kon, co to ma znaczyć: „O właśnie..?” — pyta oburzony rabin
      — Przypomniałem sobie, gdzie zostawiłem kalosze..
    • mister1 Re: Humor zydowski 01.04.05, 15:23
      Nauczyciel wezwał Szwarcmanową do szkoły i mówi do niej:
      — Pani Szwarcmanowa ten pani Mosze, to strasznie brudny jest...
      — Jaki on brudny? Sama go myłam.
      Nauczyciel wziął chusteczke, skropił woda kolońską i przetarł nią szyję Moszka.
      Chusteczka zrobiła sie szara od brudu.
      — No i co, pani Szwarcmanowa?
      — Ba, chimicznie!....
    • mister1 Re: Humor zydowski 04.04.05, 07:40
      Pewien pobozny i ubogi Zyd wracal w szabat z synagogi. Idzie lasem, az tu
      patrzy a na ziemi lezy portfel wypchany pieniedzmi. Zasepil sie, bo jakze tu
      sie schylac i podnosic cos w szabat? Zaczal modlic sie goraco o rade...
      - I dobry Stworca nachylil sie nad moja niedola - opowiada kilka dni pozniej w
      szynku. - Stal sie cud! Wszedzie dookola trwal szabat, ale tam gdzie lezal
      portfel - czwartek!!!
    • mister1 Re: Humor zydowski 10.04.05, 08:59
      Łabędź i Kon wybrali się do Paryża. Zaopatrzyli się w samouczki i postanowili
      rozmawiać ze sobą tylko po francusku. Wieczorem w hotelu Łabędź puka do pokoju
      Kona:
      — Qui est la? — pyta Kon.
      — Je!
      — Te?
      — Me!
      — Możesz wejść, Łabędź
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka