Dodaj do ulubionych

Humor zydowski

    • mister1 Re: Humor zydowski 03.04.07, 08:05

      Kon i Żółtko zwiedzają wesołe miasteczko. Stają przed karuzelą. 
      - Ta karuzela należy do Jankiela - mówi Żółtko. - Chodźmy się trochę
      przejechać. 
      Po kilku okrążeniach Żółtko zbladł, potem zzieleniał i dostał torsji. 
      - Zejdź z karuzeli - radzi Kon. 
      - Nie mogę. 
      - Dlaczego? 
      - Bo Jankiel jest mi winien pieniądze i tylko w ten sposób mogę je odebrać. 
      • Gość: L-4 Re: Humor zydowski IP: *.chello.pl 03.04.07, 22:18
        Nie wiem, czy to już było:

        Pytano kiedyś Herszla z Ostropola:
        -Herszl, czy to prawda, o czym mówią ludzie, że ty bijesz swoją żonę laską, a
        ona wali cię po głowie wałkiem do ciasta?
        - Niezupełnie prawda, czasami się zamieniamy.

        Gecel oddał do naprawy zegarek. Po odbiorze i uiszczeniu należności już
        następnego dnia zjawia się z reklamacją u zegarmistrza.
        - Gdy oddawałem go do reperacji, to źle chodził, ale chodził! A teraz stoi...
        - Niech mnie Bóg skaże- zaklina się zegarmistrz- jeśli ja w ogóle tknąłem pański
        zegarek!

        W prasie wiedeńskiej ukazało się ogłoszenie:
        "Dla dzieci barona Rotszylda poszukiwany jest nauczyciel gry na fortepianie, ze
        znajomością języków angielskiego i francuskiego. Zgłoszenia przyjmuje sekretarz
        barona Rotszylda."

        Następnego dnia w pałacu barona Rotszylda zjawia się niepozorny, z chasydzka
        ubrany Żyd galicyjski.
        - Ja w sprawie ogłoszenia.
        Sekretarz spogląda na klienta ze zdziwieniem.
        - Zna pan francuski i angielski?
        - Nie, nie znam.
        - A czy umie pan udzielać lekcji gry na fortepianie?- pyta dalej sekretarz.
        - Nie, nie umiem.
        - To po co pan przyszedł?
        - Przyszedłem powiadomić pana barona Rotszylda, żeby na mnie nie liczył.

        Stary kupiec, Rabinowicz, leży na łożu śmierci. Przy umierającym zebrała się
        cała rodzina. Rabinowicz rozgląda się gasnącym wzrokiem i szeptem pyta:
        - Sara, moja ukochana żona. Jesteś przy mnie?
        - Jestem, jestem.
        - Chaim, mój pierworodny synu, mój najbliższy pomocniku w interesach, jesteś
        przy mnie?
        - Jestem, tate, jestem.
        - Córko moja, Lejo, jesteś przy mnie?
        - Jestem, tate.
        Kupiec ostatkiem sił podnosi się i woła:
        - A kto pilnuje interesu do cholery?!

        Dwóch biedaków zwiedza cmentarz. zatrzymali się właśnie przy wspaniałym grobowcu
        znanego bogacza Mendelsona. Jeden z biedaków, cmokając z zachwytu, mówi do drugiego:
        - Widzisz, to się nazywa życie...


    • Gość: Onufry Re: Humor zydowski IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.04.07, 13:02
      W tym watku zaczynaja sie dziac dziwne rzeczy. Pojawiaja sie i znikaja
      posty. Pojawiaja sie posty, ktorych sygnatariusze nigdy nie wyslali.
      Pewnie za jakis czas znikna (a w ich miejsce pojawia sie nowe).

      Niewiele z tego rozumiem i dlatego na jakis czas opuszczam ten watek.
      Jezeli pojawie sie tu ponownie, to z innym nickiem.

      Onufry_z_daleka
      • harthausen Re: Humor zydowski 04.04.07, 21:23
        też zgłosiłem ten "dowcip" o gaziku do usunięcia, nie rozumiem, że on jeszcze
        jest. Onufry, nie dopuść do tego, byś odczuwał dyskomfort z powodu durnia.
        Musisz być wyżej.
        Na rozluźnienie:

        Do kompozytora Moryca Moszkowskiego przyszedł kolega. Wchodzi do pokoju ze
        słowami: a cóż to za tragiczną pogodę mamy dziś?
        Na to Moszkowski: a propos tragizmu: cóż nowego dziś skomponowałeś?
        • harthausen Re: Humor zydowski 05.04.07, 19:56
          Pewna dama zleciła swój portret malarzowi o nazwisku Liebermann. W czasie
          sesji dopytuje się , czy będzie na wizerunku podobna.
          - szanowna pani, maluję panią bardziej podobną, niż pani jest w rzeczywistości.
          ##########################
          Ten sam malarz do innej portretowanej damy, której podczas pozowania nie
          zamykały się usta:
          -jeszcze jedno zdanie i namaluję panią taką, jaka pani jest w rzeczywistości.
        • Gość: Poliusz Re: Humor zydowski IP: *.aster.pl 05.04.07, 20:42
          Wyluzuj bratku, donosy Ci w głowie ? Widzę, że nawiązujesz do starej dobrej
          tradycji. Przestań się pienic i bleblać o jakimś tam antysemityzmie, pomyśl
          lepiej o jakimś remedium na swoje przewrażliwienie, bo ciśnienie aortę Ci
          rozwali i dow cipów nie będziesz mógł płodzić.
          • Gość: Onufry Re: Humor zydowski: Do niejakiego Poliusza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.04.07, 20:57
            Gość portalu: Poliusz napisał(a):

            > Wyluzuj bratku, donosy Ci w głowie ? Widzę, że nawiązujesz do starej dobrej
            > tradycji. Przestań się pienic i bleblać o jakimś tam antysemityzmie, pomyśl
            > lepiej o jakimś remedium na swoje przewrażliwienie, bo ciśnienie aortę Ci
            > rozwali i dow cipów nie będziesz mógł płodzić.

            ***

            W tym watku nie miejsca na antysemickie "dowcipy" i chamstwo w Panskim stylu.
            Ci ktorzy ten watek powolali do zycia i w nim pisza, chca Czytelnikom przyblizyc
            Humor Zydowski w najlepszym tego slowa znaczeniu. Jezeli Pan nie jest w stanie
            tego zrozumiec, to moge tylko Panu wspolczuc, co niniejszym czynie.

            Nie pozdrawiam,

            O.
    • Gość: onufry Re: Humor zydowski: Reb Naftali z Ropczyc c.d. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.04.07, 20:25
      Nie beda nam tu antysemici psuc zabawy!
      Obiecuje solennie pietnowac wszystkie antysemickie "dowcipy" w tym watku!
      Antysemityzm w tym watku nie przejdzie!!!


      Oto nastepna anegdota o bogobojnym rebie Naftalim z Ropczyc (niech swiatlo
      jego wielkich zaslug chroni nas!)

      ***

      Swiatobliwy reb Naftali mial swego pomocnika-"gabai". Nazywal sie on Lejzor.
      Ten Lejzor to byl czlek poczciwy, ale czasm miewal dosc dziwne pomysly.

      Pewnych czynnosci nie wolno chasydom "przerywac" ani zaklocac rozmowa.
      Jak mowia Zydzi "mafsyk zajn". Np. nie wolno im mowic przed posilkiem,
      od chwili gdy umyja rece, dopoki nie przelkna pierwszego kesa.
      Oto bogobojny Naftali gotow byl do podwieczorku, ale zauwazyl, ze Lejzor
      zapomnial polozyc lyzeczki do kawy. W tym momencie, oczywiscie reb Naftali nie
      mogl "przerywac" odezwaniem sie. Wiec co robi? No to, co kazdy inny chasyd
      zrobilby w tym miejscu: kaszle. Porzadny gabai rozumie, co znaczy ten kaszel.
      Ale Lejzor nie, oczywiscie! Bogobojny reb Naftali musial ugryzc sie w jezyk i
      przelknac pierwszy kes.
      - Czemus nie polozyl lyzeczki? Nie slyszales, ze kaszle?
      - No dobrze, juz dobrze - zaburczal Lejzor - na drugi raz bede wiedzial.

      Pewnego dnia, gdy reb byl w tym miejscu "gdzie nie ma dnia ani nocy" :-) ,
      Lejzorowi tez sie tam zachcialo. Stwierdzil, ze drzwi sa zamkniete na klucz,
      usiadl wiec na lawce i cierpliwie czeka az drzwi sie otworza. Ale drzwi sie
      nie otwieraja. Kiedy juz nie mogl wytrzymac, zabebnil w drzwi z cala
      determinacja. Bardzo niegrzecznie - ale Lejzorowi bylo wszystko jedno.

      Ale w tym momencie bogobojny reb Naftali nie mogl "przerwac". Zeby odpedzic
      napastnika, zrobil to co kazdy chasyd zrobilby na jego miejscu: zakaszlal.

      Lejzor poszedl - i przyniosl lyzeczke do kawy... Taki hultaj!

      ***

      (za Jirzi Langer "9 bram do tajemnic chasydow")
    • Gość: Onufry Re: Humor zydowski IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.07, 09:03
      - Rebe, a w szabas można skakać na spadochronie?
      - Skakać można. Ale spadochronu otwierać nie wolno!
    • Gość: Onufry Re: Humor zydowski IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.07, 15:41
      Fajwel, woznica z Monasterzyk, w ten sposob wyrazal sie o swoim rumaku:
      - Moja kobyla - przeklete stworzenie! Slepe to, jak nie przymierzajac
      Samson... A jednak po omacku wynajdzie dziure w moscie, aby w niej
      zlamac noge!...
      • harthausen Re: Humor zydowski 06.04.07, 18:20
        na wystawie obrazów w Wiedniu wielbicielka sztuk pięknych pyta malarza Maxa
        Liebermanna:
        -dlaczego podpisuje pan swoje obrazy zawsze na dole po prawej stronie?
        -to po to, by krytycy sztuki nie pomylili się i nie powiesili go odwrotnie na
        ścianie
        • Gość: ewa Re: Humor zydowski IP: *.dsl.club-internet.fr 06.04.07, 18:50
          W pociagu do Chelma w przedziale siedzi straszy Zyd, czytajacy Talmud. Na
          ktorejs stacji dosiada sie mlody Zyd (pejsy i jarmulka, nie ma watpliwosci).
          Jada razem w milczeniu, w koncu mlody Zyd pyta starszego ktora jest godzina.
          Odpowiedz nie pada. Scenka powtarza sie kilkakrotnie.Staeszy Zyd wciaz jest
          zatopiony w czytaniu talmudu. Wreszcie pociag dojezdza do Chelma i wowczas
          starszy Zyd powiada "siedemnasta czterdziesci".
          "Dlaczego nie powiedzial mi pan wczesniej ktora jest godzina"
          Na to starszy Zyd " gdybyam powiedzial wczesniej, to zaczeli bysmy rozmawiac,
          nawet z pewnoscia zaprzyjaznili bysmy sie, ja pana zaprosilbym do domu, panu z
          pewnoscia spodobala by sie moja corka i poprosilby pan o jej reke.I mysli pan
          ze oddalbym moja corke takiemu Zydowi, ktorego nie stac nawet na zegarek?"
    • Gość: Onufry Re: Humor zydowski IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.07, 23:13
      Poeta i dramaturg zydowski Alter Kacizna czesto wystepowal w klubach robotniczych.
      W tych czasach wystepy autorskie byly calkowicie bezinteresowne.

      Pewnego wieczoru po skonczonej prelekcji przewodniczacy zebrania wzniosl gromki
      okrzyk:
      - Niech zyje Alter Kacizna!
      Na to poeta spytal rzeczowo:
      - Z czego?

    • Gość: Onufry Re: Humor zydowski IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.04.07, 15:22
      Bogacz, ktoremu podczas uroczystego swieta przypadl zaszczyt odczytania na glos
      calego rozdzialu z Piecioksiegu, spytal siedzacego obok Arki Przymierza rabina:
      - Rabbi, jak sie wam podobalo moje czytanie?
      - Podziwiam twoja genialna pamiec, moj synu!
      - To mnie ogromnie cieszy, rabbi!
      - Tak jest. Powtarzasz dokladnie wszystkie bledy z ubieglego roku.
    • Gość: Zyd z Wesela Re: Humor zydowski IP: *.tx.res.rr.com 07.04.07, 18:01
      Zoltko i Labedz znalezli sie jakims cudem w eleganckiej restauracji.
      Na stoliku stal w salaterce musztarda. Obaj, nie wiedzieli oczywiscie co to
      jest. ale wstyydzili sie przyznac.
      W koncu Zoltko nabral pelna lyzke tego specjalu i zjadl. Natychmiast lzy stanely
      mu w oczach.
      - Czemu placzesz? - pyta Labedz.
      - Och. Przypomnial mi sie moj starszy brat, utonal biedak, kiedy mial dwa lata.
      - To smutne. A jak ci smakowala ta zolta masc?
      - Wyborne.
      Teraz Labedz probuje musztardy. Sytuacja sie powtarza.
      - A czemu Ty placzesz? - pyta Zoltko.
      - Zaluje, zes ty sie nie utopil razem z twoim bratem.
    • Gość: Onufry Re: Humor zydowski IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.04.07, 20:32
      Lekarz zwraca sie do pacjenta:
      - Na co uprzednio pan chorowal?
      - W dziecinstwie na chorobe angielska, potem na egipskie zapalenie oczu,
      a podczas wojny swiatowej na hiszpanke.
      - Oj, to pan przechorowal ladny kawal swiata!
    • zyd_z_wesela Re: Humor zydowski 07.04.07, 21:15
      Pozwole sobie dodac nie cdo pobicia "Sek" z Kabaretu Dudek.
      kabarety.tworzymyhistorie.pl/371_kabaret_dudek_sek.php
      • Gość: Onufry Re: Humor zydowski IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.04.07, 08:34
        Oto wersja dla Czytelnikow, ktorzy nie dysponuja tak nowoczesna technika.

        ***

        - Halo? Poprosze panią zamiejscowa, Lubartów 33... Czi co? Nie: czy? pytajne
        tylko: czy? wzięte liczebniczo... Taa, mój numer 333 ... Już jest połączenie?
        Dziękuję ślicznie...
        Halo? Halo? HALO??? - Halooo...
        - Kuba?
        - Kto mówi?
        - Ale czy Kuba?
        - Ale KTO mówi?
        - Jeżeli nie Kuba, moje nazwisko pana nic nie powie... Kuba?
        - Jaki Kuba?
        - Goldberg...
        - A jeżeli Kuba, to kto mówi?
        - Rappaport!
        - BENIEK???
        - TAK!!!
        - Tu Kuba...
        - Goldberg?
        - Tak. Co jest?
        - Jest interes do zrobienia.
        - Interes? Ile można stracić?
        - Co się mnie pytasz ile można stracić! Się mnie natychmiast zapytujesz ile
        można zarobić!
        - Ile się zarobi, to się zarobi. Ja się pytam: ile trzeba mieć żeby ryzykować w
        razie, że się straci?
        - Niewiele... dwa, trzy tysiące masz?
        - Mam mieć. Co jest?
        - Jest tak: Friedmann ma weksel Szapira z żyrem Glassa, rewindykator jest
        Barmsztajn... On daje dwadzieścia procent, franko loco towar jest u Lutmana,
        tylko ten towar jest zajęty przez Honigmanna z powodu weksel Reuberga. Za ten
        weksel Reuberga można dostać gwarancję od jego teścia Rozencwajga, tylko on jest
        przepisany na Rozencwajgową, a Rozencwajgowa jest chora...
        - A co jej jest?
        - Co by i nie było, to my dziedziczymy dwadzieścia procent, tylko Lutmann musi
        mieć pewność, że Honigmann go wypuści, oczywiście, jeżeli Rozencwajgowa jeszcze
        dziś się przeniesie na łono Abrahama, to Malwina Fajnsztajn nie ma nic
        przeciwko, tylko Lipszyc musi mieć pięćset dolary...
        - Cooo?
        - Nie gotówką, tylko połowę, na resztę zwolnienie od protestu. Jassne?
        - Oczywiście, że rozumiem.
        - No!
        - Tylko skąd pewność, że Rozencwajgowa by wyzionęła ducha?
        - W tym właśnie sęk...
        - Co?
        - Sęk!!!
        - Kto???
        - SĘK!!!
        - Nic nie rozumiem.
        - Deska, w szrodku sęk!
        - Jaka deska?
        - Drzewo. Deska drzewniana, w szrodku sęk.
        - Kto ma drzewo? LUTMANN???
        - Jaki Lutmann, Lutmann ma manufakturę, a drzewo jest z lasu. Się ścina, się
        rżnie na deski, jest deska, jest sęk.
        - A gdzie jest ten las?
        - Jaki las?
        - No, że wspominałeś.
        - Co ciebie obchodzi nagle? W puszczy Białowieszczańskiej jest las! Rosną
        stuletnie drzewa, się ścina, się rznie, jest deska, jest sęk.
        - A kto ma ten las?
        - Kuba, o co ciebie idzie? NIKT!
        - To można kupić?
        - Tę manufakturę?
        - Nie, ten tartak.
        - Jaki tartak, do cholery?
        - No ten co sam mówiłeś, że się ścina i się rżnie...
        - Kuba, odczep się, chodzi o to czy Rozencwajgowa wytrzyma do licytacji!
        - A ona sprzeda?
        - Co?!
        - Ten tartak.
        - Kuba, przecież... Jaki tartak do cholery?!
        - No, że się ścina i się rznie...
        - Kuba! Że mnie co podkusiło powiedzieć jego ten sęk... Kuba, ja cofam ten sęk.
        Ja cofam wszystkie sęki na świecie!
        - Co?
        - Sęk.
        - Który?
        - Że pisze w Kurierze Warszawskim tych sztychów. TO JA JEGO COFAM!!!
        - W Kurierze Warszawskim? To było ogłoszenie?
        - Jakie ogłoszenie?
        - No, że on sprzedaje.
        - KTO???
        - No ten, co pisze, że parceluje ten las. Słuchaj, tylko ten tartak to ja bym
        zatrzymał dla siebie.
        - Kuba... Po co tobie ten tartak? Zleź z tego tartaka!!!
        - No wiesz, Rappaport, że ja ciebie nie rozumiem. Ty budzisz mnie w nocy. Pół
        godziny namawiasz mnie, żebym kupił las. A teraz odmawiasz mnie od tego tartaka.
        To co to jest za interes???
        - Kuba...
        - Zaraz, chwileczkę, spokój! Owszem, dajmy na to, ja daję dwa tysiące na las. To
        kto inny będzie miał tartak, tak? Będzie mnie dyktował ceny? Będę jego dawał
        zarabiać na rżnięcie? To gdzie jest LOGIKA??? To wolę kupić ten tartak! Mam rację?
        - Teoretycznie tak... Tylko że mię coś podkusiło. Staropolszczyznę się mnie
        zachciało. Sęk, sęk, równie dobrze mogłem powiedzieć, ja wiem... - tu leży pies
        pochowany.
        - ...pieees?
        - PIES!
        - Piesek! Jaka rasa?
        - Szlag mnie trafi...
        - Słuchaj, Rozencwajgowa ma na sprzedaż psa? Czy to jest może łyżew? Wiesz, ja
        bym chętnie kupił, bo Hipek bardzo chce mieć łyżwa. No, ostatecznie może być
        sweter. Albo bulgot? Albo taki mały, biały dupelek... Słuchaj, tylko broń Boże
        jajnik! A to jest jaka rasa?
        - Jaka rasa??? NORDYCKA!!! Psiakrew,odczep się od tego zwierzęcia, nieszczęście
        ty moje!
        - Słuchaj, Beniek, dwa tysiące za psa? Ja mogę dać... trzydzieści złotych. Duży
        piesek?
        - OLBRZYMIE BYDLE!!! (słyszy telefonistkę) Złociutka, to nie do pani! Znaczy,
        co? Chwileczkę, Kuba, ta rozmowa za chwilę będzie kosztowała czterdzieści dwa złote.
        - No co to znaczy czterdzieści dwa złote, jak się kupuje i las, i tartak, i psa...
        - Wiesz co ja ciebie powiem? Ty weź sobie ten las za darmo...
        - A tartak?
        - A TAR... A tartak, to ty sobie weź tyż za darmo...
        - A pies?
        - A pies??? A pies ci mordę lizał!!!
    • Gość: Onufry Re: Humor zydowski IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.04.07, 22:19
      Slawny sportowiec przeplynal Kanal La Manche. Na brzegu wiwatuja tysieczne tlumy.
      Wsrod entuzjastow tego wyczynu znalazl sie takze przyjezdny Zyd z Galicji.

      Z trudem przeciskajac sie przez tlum podchodzi do plywaka i zadaje mu rzeczowe
      pytanie:
      - Ja bardzo pana przepraszam, to pan nie wiedzial, ze na tej linii kursuje stale
      parowiec?
      • zyd_z_wesela Re: Humor zydowski 07.04.07, 22:59
        Dwoch Zydow z Galicji znalazlo sie w Berlinie.
        Zobaczyli napis "Pedikuere". Nie wiedzac, co to jest, weszli. Zrobiono im co trzeba.
        Niedaleko dojrzeli "Manikuere". Sytuacja podobna.
        Przechodzxa werszcie obok Opery Berlinskiej, gdzie afisze obwieszczaja
        Wagnerowska "Walkuerie".
        - Wejdziemy?
        - Cos ty? Kto wie, co nam tutaj obetna.
        • Gość: ewa Re: Humor zydowski- nie koniecznie IP: *.dsl.club-internet.fr 07.04.07, 23:42
          Historia ze zlota rybka. Aby zostac uwolniona ma spelnic 3 zyczenia. W
          pierwszym, jak zwykle, rybak chce miec wor zlota. Rybka machnela ogonkiem i wor
          zlota wyladowal u stop rybaka. Nastepnie rybak chcial byc wlascicielem zamku.
          Rybka znow machnela ogonkiem i przed rybakiem pojawil sie wspanialy zamek. Nad
          trzecim zyczeniem rybak zastanawial sie dluzsza chwile, wreszcie powiada do
          rybki" chcialbym zostac slawnym czlowiekiem, o ktorym dzieci beda sie uczyly w
          szkolach". I tym razem rybka machnela ogonkiem.... i nasz rybak spoczywajacy we
          wspanialym lozu w zamku zostaje obudzony przez kamerdynera nastepujacymi
          slowami:
          "Arcyksiaze, czas wstawac, jedziemy do Sarajewa"
    • mister1 Re: Humor zydowski 08.04.07, 10:31
      Moniek Szwarcberg wysłał swego pracownika, Joska Wasersztajna, żeby odebrał
      dług od Jojne Goldszmita. Josek wraca bez pieniędzy.
      - Czyżby Jojne nie chciał oddać długu? - pyta zaniepokojony Moniek.
      - Wyraźnie tego nie powiedział - odpowiada uspokajająco Josek - tylko mnie
      wyrzucił za drzwi, a potem spuścił na pysk ze schodów.

    • Gość: Onufry Re: Humor zydowski IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.04.07, 11:29
      Rozmowa ksiadza z chasydem:
      - Wy, Zydzi, to dziwny narod. Nie wierzycie w zmartwychwstanie
      Chrystusa Pana, a wierzycie, ze wasz rabin-cudotworca na chustce
      od nosa staw przeplynal...
      - No, tak, ale to jest prawda!
    • Gość: Onufry Re: Humor zydowski IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.04.07, 12:45
      - Panie Lippa! - oburza sie bankier. - Jak pan smie oswiadczac sie mojej corce?!
      Pan nie masz ani interesu, ani pieniedzy, ani posady!
      - Tak... Ale mam widoki...
      - Co? Widoki? W takim razie panu potrzebna lornetka, a nie moja corka!
    • zyd_z_wesela Re: Humor zydowski 08.04.07, 16:10
      Bankier Seweryn Fajngold wybrał się latem na Riwierę. Podczas korsa kwiatowego w
      Nicei dwie eleganckie panie proszą go o datek pieniężny na cel dobroczynny.
      Fajngold z całą godnością wyjmuje książeczkę, wypisuje czek na sto dolarów i
      podaje kwestarkom. Panie rozpływają się z wdzięczności.
      Po chwili jednak jedna z dam zwraca się do bankiera:
      - Przepraszam najmocniej, szanowny pan zapomniał o umieszczeniu na czeku swego
      czcigodnego podpisu...
      - Cóż - odpowiada Fajngold - Jestem człowiekiem skromnym. Unikam rozgłosu,
      pragnę zostać anonimowym ofiarodawcą.
    • Gość: Onufry Re: Humor zydowski IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.04.07, 17:53
      Do rabina w Berdyczowie, zglasza sie mlody kandydat do stanu malzenskiego. Prosi
      o rade: zenic sie czy tez nie?
      - Ojciec panny - powiada - jest czlowiekiem wyksztalconym i powszechnie szanowanym.
      - Wiec zen sie.
      - Ale panna jest brzydka jak wielblad.
      - Wiec nie zen sie.
      - Ojciec panny daje w posagu dwadziescia tysiecy rubli srebrem.
      - Wiec zen sie.
      - Ale panna utyka na jedna noge.
      - Wiec nie zen sie.
      - Ojciec panny chce mnie przyjac na wspolnika do swego interesu.
      - Wiec zen sie!
      - Ale panna jest okropna zlosnica.
      - Wiec nie zen sie!
      - A zatem - jak mi radzicie?
      - Sadze - mowi po glebokim namysle rabin - ze tys powinien sie wychrzcic.
      - Aj, rabbi, dlaczego?
      - Bo wtedy bedziesz zawracal glowe ksiedzu, a nie mnie ...
    • Gość: fanka Re: Humor zydowski IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.04.07, 20:07
      Ożenił się młody Żyd. Po nocy poślubnej przychodzi do rabina i mówi:
      - Rabbi, nie wchodzi.
      - A maslił Ty? - pyta zafrasowany rabin.
      - Nie maslił.
      - Tu czym prędzej namaslij!
      Na drugi dzień Żyd ponownie przychodzi do rabina i mówi:
      - Rabbi, nie wchodzi!
      - A maslił Ty?
      - Maslił!
      - A smalcził Ty?
      - Nie smalcził.
      - To nasmalczij!
      Przychodzi na trzeci dzień i mówi:
      - Rabbi, nie wchodzi!
      - A maslił Ty?
      - Maslił!
      - A smalcził Ty?
      - Smalcził!
      - A do szklanki z olejem Ty wkładał?
      - Nie wkładał.
      - To włóż!!
      W końcu przychodzi na czwarty dzień i mówi:
      - Rabbi, nie wchodzi!!!
      - A maslił Ty?
      - Maslił!
      - A smalcził Ty?
      - Smalcził!
      - A do szklanki z olejem Ty wkładał?
      - Nie wchodzi!

    • Gość: Onufry Re: Humor zydowski IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.04.07, 21:04
      Hmm...


      Malarz Max Lieberman wykonywal portet pewnej leciwej damy, zony bankiera. Gdy
      dama zrobila kilka krytycznych uwag na temat swego konterfektu, artysta
      przerwal jej groznie:
      - Jeszcze jedno slowo, a namaluje pania tak, jak pani wyglada naprawde!
    • zyd_z_wesela Re: Humor zydowski 08.04.07, 23:36
      Pięciu Żydów gra w pokera. Mejerowicz w jednym rozdaniu traci 500 dolarów,
      wstaje, chwyta się w szoku za pierś i pada martwy na podłogę. Pozostali
      kontynuują grę na stojąco, dla okazania szacunku swojemu kumplowi. Po
      zakończonej grze jeden wstaje i mówi:
      - Kto pójdzie i powie żonie Mejerowicza?
      Losują, ciągnąć patyki. Nordchaim, który zawsze przegrywa, wyciąga najkrótszy.
      Koledzy instruują go, aby był delikatny i dyskretny, aby nie pogorszać sytuacji.
      - Dyskretny? mówi Nordchaim. Jestem mistrzem dyskrecji i dyplomacji,
      zaufajcie mi.
      Idzie do domu Mejerowiczów, puka do drzwi, otwiera żona Mejerowicza i pyta się
      czego chce.
      - Twój mąż stracił właśnie 500 dolarów i boi się wrócić do domu.
      Żona wzburzona mówi:
      - Powiedz mu, niech się żywy nie pokazuje w domu! Żeby tak padł martwy, łajdak...
      - Tak mu powiem.
    • zyd_z_wesela Re: Humor zydowski 08.04.07, 23:37
      Dwóch Żydów w Moskwie czyta gazetę. Jeden z nich mówi do drugiego:
      Abramie Osipowiczu, ministrem finansów mianowali jakiegoś Briuchanowa. Jak on
      się naprawdę nazywa?
      Abram Osipowicz odpowiada:
      To właśnie jest jego prawdziwe nazwisko - Briuchanow.
      Jak to!!! Prawdziwe nazwisko Briuchanow? To on jest Rosjanin?
      Ależ tak, to Rosjanin.
      No proszę, ci Rosjanie to taki zdumiewający naród; wszędzie wlezą.
    • Gość: Onufry Re: Humor zydowski IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.04.07, 14:10
      Znany bogacz Jojne Abeles ukonczyl 80 lat i cieszy sie jak najlepszym zdrowiem.
      - Czemu zawdzieczasz tak znakomita kondycje? - pyta go jeden z przyjaciol.
      - Nu - odpowiada Abeles - jak ja mam takich cierpliwych spadkobiercow ...
    • Gość: Onufry Re: Humor zydowski IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.04.07, 20:16
      Znany folklorysta Drujanow spotyka na ulicy poete zydowskiego Bialika i mowi:
      - Wiesz, mialem dla ciebie swietny dowcip, ale go na smierc zapomnialem!
      Na to Bialik:
      - O, jesli chodzi o zapomniany dowcip, to ja znam lepszy...

      (za "Przy szabasowych swiecach" H. Safrina)
    • Gość: Onufry Re: Humor zydowski IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.04.07, 21:51
      Humor zydowski to pojecie szersze niz szmoncesy.
      Oto aforyzm S. J. Leca:

      * Wiem, skąd legenda o bogactwie żydowskim. Żydzi płacą za wszystko.

    • Gość: Onufry Re: Humor zydowski IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.04.07, 22:56
      Bogobojny reb Szolem z Belza (niech jego zaslugi chronia nas wiecznie!)
      zapytany czym rozni sie od nieoswieconych ludzi, odpowiedzial:
      - Kiedy jem, to jem. Kiedy czytam, to czytam.
      Pewnego dnia jeden z uczniow przylapal go na tym jak jadl obiad i
      jednoczesnie czytal gazete, i oburzony wykrzyknal:
      - Ach Rebe! Przeciez mowiles, ze kiedy jesz to jesz, a kiedy czytasz
      to czytasz! A przeciez teraz czytasz kiedy jesz?!
      Reb ze spokojem odparl:
      - Kiedy jem, to jem. Kiedy czytam, to czytam. Kiedy jem i czytam, to jem
      i czytam.


      PS. Troche za duzo tu sie zrobilo Onufrego :-)
      Z ciekawoscia czeka on na szmoncesy innych autorow :-)))
      • harthausen Re: Humor zydowski 10.04.07, 20:13
        Na berlińskiej giełdzie jeden z bywalców spotrzega bogatego bankiera i woła za
        nim:
        -panie Fuerstenberg! Panie Fuerstenberg!
        A Fuerstenberg maszeruje sobie dalej, nawet się nie obejrzy.
        W końcu wołający dopędził bankiera, i zdyszany sapie:
        -w końcu pana złapałem. Ale coś źle z pana słuchem.
        -z moim słuchem w porządku. Za to coś źle z opinią o panu.
      • karoly Re: Humor zydowski 11.04.07, 01:00
        Trzech przyjaciół z Warszawy, Lejb, Geceł i Chaim, wybiera się po raz pierwszy
        do Paryża.
        W pociągu Lejb mówi:
        - Wiecie, nie wypada żebyśmy w Paryżu używali naszych żydowskich imion. To nie
        światowo. Gdy będziemy na miejscu, mówcie do mnie Lui.
        - To świetny pomysł – mówi Geceł. – Mnie nazywajcie Gui.
        Na co odzywa się Chaim
        - A na mnie możecie mówić dalej Chaim.
    • Gość: Onufry Re: Humor zydowski IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.04.07, 17:25
      Bogacz strofuje natretnego zebraka:
      - I znowu przyszedles? Wczoraj mowiles, ze jestes upadlym kupcem, a dzis podajesz
      sie za upadlego muzykanta?
      - To prawda - wzdycha zebrak. - W dzisiejszych ciezkich czasach nie mozna przeciez
      wyzyc z jednej profesji.
      • harthausen Re: Humor zydowski 11.04.07, 19:25
        Gdy pan Fuerstenberg przejął na własność bank Berliner Handelsgesellschaft, po
        pierwszym posiedzeniu zarządu wezwał do siebie szefa portierów.
        Pokazał mu album fotograficzny ze wszystkimi członkami jego rodziny z uwagą:
        -jeśli ktokolwiek z tych ludzi pojawi się u nas, to właśnie wyjechałem i nie
        wiadomo kiedy wrócę.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka