Dodaj do ulubionych

nonsensy na PKP

    • Gość: niewarszawiak:) Re: nonsensy na PKP IP: *.cable.smsnet.pl 02.02.09, 13:27
      Ja podam jeden, jadąc z Katowic do Gdańska zapłaciłem mniej, niż znajomy, który
      jechał tam w tym samym czasie (jednego dnia) pośpiechem rel. Warszawa-Danzig:)
      Rzecz jasna oba były odrębnymi bytami szynowymi o tym samym standardzie, z tym,
      że on gdzieś do Mławy to jeszcze stać musiał. Kiedy to było? Chyba z 6 lat temu
      i jakoś niespecjalnie jestem przekonany, że dziś jest lepiej:) Dziury w podłodze
      miast pisuaru, dziurawe ściany w kiblu - to już standard po hordach kiboli i
      rezerwistów.
    • treblig Re: nonsensy na PKP 02.02.09, 13:48
      Trasa Platerów - Warszawa Włochy i z powrotem, z przesiadką w Siedlcach i na
      W-wie Śródmieściu, obsługiwana przez spółki: Koleje Mazowieckie i Koleje
      Podlaskie. Bilety trzeba kupić u konduktora, kasa na stacji od paru lat
      zlikwidowana. Jeżdżę tak mniej więcej raz na tydzień. Jeszcze nigdy nie zdarzyło
      mi się zapłacić takiej samej kwoty za przejazd - "magiczne" palmtopy na których
      konduktorzy wypisują bilety i drukują je na podręcznych drukareczkach za kazdym
      razem inaczej obliczają należność za przejazd tak arcyskomplikowaną trasą.
      Czasami palmtop konduktora w ogóle odmawia wykonania tak skomplikowanej
      czynności i bilet można wypisać tylko do najbliżej stacji. Informatyka górą!!!
    • Gość: mis "Wysiadam na Zachodnim, bo na Centralnym lapia":) IP: *.webair.com 02.02.09, 14:19
    • Gość: gość Re: nonsensy na PKP IP: *.polgeol.pl 02.02.09, 14:43
      Ciekawostka sprzed 2 lat. Jechałam z Warszawy do Wrocławia pociągiem
      pospiesznym razem z mężem i synem. Bilety kupiliśmy 2 dni wcześniej
      na te konkretnie godzine i dzień. Jak kupowałam bilet nie było
      innych pociagów jadacych o podobnej porze w tym samym kierunku.
      Wsiadamy do pociągu, sprzwdza nas pierwszy kanar, wszystko jest ok.
      Po zmianie konduktora, sprawdzają nas po raz drugi. I tu
      ciekawostka, bo okazuje sie że bilet owszem jest do wrocławia ale
      wystawiony na inną trasę niz jedziemy. Jakie to ciekawe, ze przez 2
      dni tam sie dużo zmieniło. Na szczeście konduktorowi to nie
      przeszkadzało i nie kazał nam sie przesiadać, dopłacać do biletu czy
      płacić jakiejś kary.
      • Gość: kapitan_statku Re: nonsensy na PKP IP: 195.20.110.* 02.02.09, 15:31
        Calkiem niedawno. Kupilem bilet na osobowy 2 klasa. Ludzi
        wciskajacych sie do pociagu bylo tyle, ze zrezygnowalem z 2 klasy i
        poszedlem wykupic doplate za 1 klase.

        Bilet na 2 kalse kosztowal mnie 10 zl. ! klasa 21 zl (chyba) Doplata
        do 1 klasy wyniosla mnie jakies 5 zl.

        Wniosek taki, ze 2 klasa z doplata na 1 klase jest tanszy niz bilet
        na 1 klase.

        Heh. 6 zl do przodu
    • Gość: szerszeń Re: nonsensy na PKP IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.02.09, 15:08
      W niedzielę wieczorem potrzebowałem pociągu na trasie Wrocław
      Oborniki Śl. Okazało się, że jest taki pociąg (docelowo do
      Poznania), odjeżdża według rozkładu o 19.35. Taka godzina jest na
      rozkładzie wielkim (nad kasami) i rozkładzie na planszach
      papierowych.

      Wchodzę na peron - a tam stoi pociąg, a na tablicy świetlnej
      napisane, że odjazd o godz. 19.41. Wszedłem do pierwszego wagonu, w
      przedziale służbowym siedzi kobieta i porządkuje jakieś papiery.
      Spytałem: "Przepraszam panią, dlaczego ten pociąg ma inną godzinę
      odjazdu niż na rozkładzie? Powinno być chyba 19.35." A ta baba, jak
      żywcem przeniesiona z czasów komuny zaczęła się na mnie
      drzeć: "Wszystko jest jak ma być! Niech mi pan nie przeszkadza, bo
      jak pan będzie tak dalej, to jeszcze później wyjedziemy!"

      No i rzeczywiście... pociąg wyjechał później. Spóźnienie było ok. 14
      minut. Kilkakrotnie ogłaszano z megafonów, że pociąg do poznania
      odjeżdża, a nie odjeżdżał. Odjechał dopiero ok. 19.55.

      A więc trzy godziny odjazdu:

      odjazd według rozkładu - 19.35

      odjazd według tablicy świetlnej - 19.41

      odjazd faktyczny - 19.55


      Kiedy kierownik pociągu sprawdzał bilety, spytałem go, co to znaczy.
      Powiedział: "To teraz ma tak być, bo teraz jeździmy według telegramu
      a nie według rozkładu. Według telegramu będziemy jeszcze jeździć do
      15 lutego, chyba że nam przedłużą"

      Czy jest jakiś mędrzec, który zinterpretuje logicznie ten absurd?
      Jaki telegram? Co to znaczy "jeździć według telegramu"?

      Totalny chaos.

      • Gość: Rita Re: nonsensy na PKP IP: 80.50.127.* 02.02.09, 15:40
        Jest jeszcze coś takiego jak czasowe zmiany w rozkładzie jazdy. Też
        na planszach papierowych :-) Wg rozkładu internetowego ten pociąg
        odjeżdża o 19.41, więc podejrzewam że info o tym wisi gdzieś na
        dworcu.
        A jazda wg telegramu to IMO własnie zmiany doraźne w rozkładzie,
        związane np. z remontami na trasach. Często czasowe, trwające kilka
        dni, a czasem trwające i po pół roku :-)
        Na przyszłosć - w necie jest na 99% dobry rozkład. Jezdże pkp dużo,
        korzystam z netowego rozkładu od lat, i tylko raz się pomylił :-)))
        • tiresias Re: nonsensy na PKP 02.02.09, 15:52
          ja niedawno we Francji (a jak!) jechałem pociągiem teżewe relacji Paris -
          Antwerpia. odjechał punktualnie, w środku czysto, kawa, ciasteczka,foteliki
          miękkie, przy 300km/h nic nie słychać ani nie buja. przyjechał o czasie.
          wysiadłem cały roztrzęsiony, zdezorientowany, w trzęsące się łapy wziąłem walizy
          i dalejże przesiadka do z daleka rozpoznawalnych polskich wagonów. ulżyło mi.....
          • bassooner Re: nonsensy na PKP 02.02.09, 17:56
            tiresias napisał:
            i dalejże przesiadka do z daleka rozpoznawalnych polskich wagonów. ulżyło mi...
            ______________________________________________________________________

            jeszcze jakby rezerwa wracała to w ogóle swojsko by było... ;-)))
          • kochanica-francuza Re: nonsensy na PKP 03.02.09, 00:14
            Pociesz się, że paryskie autobusy międzymiastowe (rodzaj pks-ów) kursują, jak
            chcą, i ,jak chcą, się zatrzymują.
      • n_nicky Re: nonsensy na PKP 02.02.09, 23:12
        Osobowy z Wrocławia do Poznania o 19.41 to de facto dwa pociągi – pół składu
        jedzie z Kudowy Zdroju, drugie pół ze Szklarskiej Poręby, oba łączą się we
        Wrocławiu w jeden. O ile pociąg z Kudowy Zdroju przeważnie jedzie planowo, o
        tyle ten ze Szklarskiej Poręby notorycznie ma opóźnienie, więc prawdopodobnie
        wsiadłeś do części pociągu, który był już przy peronie, ale czekał na dołączenie
        wagonów z drugiego pociągu i stąd wynikło opóźnienie. A dwa, że na trasie
        Wrocław – Poznań ciągle są jakieś remonty i z tego powodu pociąg także mógł nie
        dostać pozwolenia na odjazd.
    • sun_74 Re: nonsensy na PKP 02.02.09, 16:30
      w Warszawie rezerwacji calego przedzialu (np. na wycieczke) mozna dokonac TYLKO
      na Wschodniej - na zadnym innym dworcu nie da sie tego zrobic. pani wypisuje te
      rezerwacje recznie na kwitku, ktory drukiem i kolorem przypomina czasy wczesnego
      PRLu. kwitek ow z naboznym zainteresowaniem ogladalam, gdy dostalam go do reki -
      no zabytek jakis. strach bylo, ze sie rozleci zanim zostanie wykorzystany.
    • yabol428 Re: nonsensy na PKP 02.02.09, 16:37
      Jak na razie to coś mało śmieszny wyszedł ten wątek.
      Polecam zabawniejszy wątek o tematyce kolejowej:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=384&w=26241751
      • Gość: lodzianka Re: nonsensy na PKP IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.02.09, 16:57
        Pociąg z Łodzi do Krakowa (w okolicach 7 rano) - jedni placa za 1 klase, inni za
        2 - a zawsze podstawiane sa tylko wagony 1 klasy z przyklejona inf "2 klasa" :D
      • Gość: mała panienka z okienka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.02.09, 20:59
        w informacji pytam się o połączenie do Międzyzdrojów bądź
        Szczecnia. Pani mówi mi że w godzinach które mi odpowiadają nie ma
        pociągu do Międzyzdrojów. Mówie: ok a jak ze Szczecinem? Pani wielce
        oburzona: A paniusia to co, jak pani chce wiedzieć jak do Szczecina
        ustawi sie pani jeszcze raz w kolejce. Ale to radze później bo zaraz
        przerwe mam.

        Rzetelny i uprzejmy personel zawsze gotowy pomóc klientowi.
    • Gość: Trelemorele Pociag relacji Warszawa-Poznan-Berlin IP: *.106.113.82.net.de.o2.com 02.02.09, 16:55
      Wracalismy ostatnio z jednodniowego pobytu turystycznego w Poznaniu (ladne
      miasto notabene ;-) ) do domu do Berlina. W pewnym momencie jeszcze na terenie
      Polski przyszedl do naszego przedzialu pan prowadzacy sprzedaz obwozna (kawa,
      herbata ....) wiec jeden z moich kolegow poprosil piwo. Na to pan odpowiada, ze
      on mu z wozka az do granicy nie moze sprzedac piwa i ze na terenie Polski mozna
      piwo kupic tylko w Warsie ale nie z wozka. Ale jak wjedziemy do Niemiec to
      mozemy kupic piwo i z wozka i w Warsie. Zaznaczam, ze obsluga Warsu i wozka
      pozostaje ta sama takze w Niemczech. Tylko konduktorzy sie zmieniaja. Wiec sie
      nieco zdziwilismy i zapytalismy dlaczego tak jest, ze w jednym i tym samym
      pociagu w zaleznosci przez jaki kraj on jedzie mozna lub nie mozna kupic piwa od
      pana z wozkiem. Pan odparl, ze nie wie po czym powiedzial, ze moze przyniesc
      koledze piwo z Warsa po czym zostawil ten wozek przy naszym przedziale poszedl
      do Warsa i przyniosl 2 butelki piwa za ktore zainkasowal pieniadze :-))))))
      Nastepne to to, ze kurs zlotowki do euro wynosil 31 stycznia, kiedy jechalismy
      tym pociagiem 1 euro = okolo 4,45 zloty zas w pociagu tym jesli chce sie placic
      euro (a ja i wielu innych podroznych zarabiamy w euro, wiec czesto nie ma sie
      przy sobie zlotowek) zastosowano w tym dniu przelicznik tak w Warsie jak i przy
      sprzedarzy obwoznej 1 euro = 4 zlote.
      Bez komentarza.
      • Gość: Trelemorele Re: Pociag relacji Warszawa-Poznan-Berlin IP: *.106.113.82.net.de.o2.com 02.02.09, 17:15
        I jeszcze mi sie przypomnialo: kiedy bylismy juz przed Berlinem, gdzie pociag
        konczy bieg znowu przyszedl pan z wozkiem i "kawka, herbatka ?", a kolega juz
        wypil to piwo i mial pusta butelke. Poniewaz kulturalny z niego czlowiek, wiec
        pyta sie pana z wozkiem co zrobic z ta butelka (nie miesci sie do smietniczki).
        Na co ten pan: "A niech to pan gdzies polozy, to sprzatna". Kolega jest Niemcem,
        wiec pewnie sie nieco zdziwil, bo w Niemczech sprzedawca musi przyjac taka
        butelke (ochrona srodowiska). Poza tym kto jak kto ale obsluga pociagu winna
        dbac o czystosc pociagu a nie traktowac to na zasadzie: niech pan to gdzies
        polozy to sprzatna.
        • bassooner Re: Pociag relacji Warszawa-Poznan-Berlin 02.02.09, 18:00
          bo pan z wózkiem to już inna spółka - "PKP Wózki Kawa Herbata nie Piwo"
      • Gość: Pawel Re: Pociag relacji Warszawa-Poznan-Berlin IP: *.chello.pl 02.02.09, 17:47
        1. WARS na terenie Polski sprzedal Ci piwo bezalkoholowe. Byc moze temu Panu
        chodzilo o to, ze poza granica sprzeda Ci normalne.

        2. Ten Pan moze nie wozi butelek z piwem, bo tak po prostu ustalili oferte tego
        wozka? W koncu nie wszystko mozna wiezc na raz, a moze bezalkoholowe nie
        schodzilo? Ostatecznie dan z Warsa tez nie woza w wozku. Czesc oferty maja w
        wozku, a czesc nie. I tyle. Z uprzejmosci tego pana wyniklo, ze Ci przyniosl
        piwo z wagonu.
        • Gość: Trelemorele Re: Pociag relacji Warszawa-Poznan-Berlin IP: *.106.113.82.net.de.o2.com 02.02.09, 23:44
          Zle mnie niestety zrozumieliscie albo zle zostalo to przeze mnie opisane.
          1. Pan sprzedal koledze piwo alkoholowe - wiem dokladnie, bo on ogladal co to za
          piwo - polska marka
          2. Chodzilo mi o to, ze teoretycznie temu panu nie wolno sprzedawac piwa z wozka
          tylko do granicy, tzn. na terenie Polski, zas w Niemczech wolno. Przynajmniej
          tak nas poinformowal. Oczywiscie mily pan zrobil wyjatek za co dziekujemy :-)
          choc troche to wygladalo na czeski film: cos jest teoretycznie zabronione ale w
          praktyce mozliwe...
          • Gość: super czosnek Re: Pociag relacji Warszawa-Poznan-Berlin IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.02.09, 22:08
            Oczywiscie mily pan zrobil wyjatek za co dziekujemy :-)
            > choc troche to wygladalo na czeski film: cos jest teoretycznie
            zabronione ale w
            > praktyce mozliwe...


            ...bo to Polska właśnie :)
    • Gość: manfred Re: nonsensy na PKP "Wagon niedostępny dla podróż IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.02.09, 17:02
      to jest wagon przesyłany w składzie który idzie do naprawy
    • yanca1 Re: nonsensy na PKP 02.02.09, 19:08
      Jechalam z Lublina do Gdańska z przeiadką w Wa-wie. Od Wa-wy chciałam kuszetkę,
      ale w Lublinie powiedziano mi że muszę ją kupić dopiero w Wa-wie w kasie albo w
      pociągu. Wybrałam opcję "w pociągu" i okazało się że mój bilet "Lublin-Gdańsk"
      to jedna spółka przewozowa, a kuszetki to zupełnie inna spółka i muszę kupić
      nowy bilet Wa-wa - Gdańsk, oczywiście +6zł za obsługę. Udało mi się w Gdańsku co
      prawda odzyskać część pieniędzy za niewykorzystany bilet, ale musiałam pisać
      oświadczenie, pokazać bilety itd.
      Co mnie obchodzą spółki - ja kupuje bilet a oni niech się dogadują.
    • lucy_pym Re: nonsensy na PKP 02.02.09, 19:59
      Czy zapytałaś, dlaczego jest niedostępny?
      Miałam podobną przygodę, nawet chciałam wsiąść do pustego wagonu, zimno mnie
      bardzo szybko stamtąd przepędziło. Awaria elektrycznego ogrzewania na trasie.
      Zastanawia mnie jedynie, czemu nie odłączyli zepsutego wagonu, ale pewnie
      musieli go odwieźć do właściwego zakładu taboru kolejowego.
      Zaznaczam, że większość wad PKP dostrzegam - chaos informacyjny, za mało lub za
      dużo wagonów, podwyżki cen niewspółmierne często do standardu, czy moja ostatnia
      smutna konstatacja, czyli to, że po przejęciu przez PKP Intercity obsługi
      połączeń pospiesznych zestawia się te ostatnie z niewyremontowanych wagonów
      (przynajmniej na moich trasach), a jednocześnie bilet z przesiadką
      pospieszny-osobowy kosztuje na tej samej trasie więcej niż na pospieszny (bo
      zmieniam w czasie jazdy przewoźnika). I bardzo bym chciała, żeby było inaczej.
      Ale nie potępiam ich w czambuł, czasem pozorne absurdy mają jakieś prozaiczne
      przyczyny.
      • Gość: Water Proof Re: nonsensy na PKP IP: *.icpnet.pl 04.02.09, 09:39
        > Czy zapytałaś, dlaczego jest niedostępny?
        > Miałam podobną przygodę, nawet chciałam wsiąść do pustego wagonu, zimno mnie
        > bardzo szybko stamtąd przepędziło. Awaria elektrycznego ogrzewania na trasie.

        W tym wypadku powinni byli cały pociąg zamknąć, bo w wagonie, w którym
        siedziałam, było zimno jak w grobie. I nie jest to nic niezwykłego na PKP - na 5
        podróży zimą 3 odbyłam w nieogrzewanym przedziale.
    • Gość: bob Re: nonsensy na PKP IP: *.aster.pl 02.02.09, 20:42
      tanie linie - zawsze płacę za bilet drożej niż przy icc na tej samej linii
      • Gość: gość podróżny Re: nonsensy na PKP IP: *.wlb.vectranet.pl 02.02.09, 21:45
        Kochani, a wiecie co oznacza skrót PKP? Odpowiadam:
        PIĘKNIE, K*URW*A, PIĘKNIE.
        • Gość: kolejarz Re: nonsensy na PKP IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.02.09, 22:22
          Tak bym chciała się a Wami nie zgodzić, drodzy Forumowicze, ale
          niestety muszę się zgodzić. W PKP absurdów co niemiara! Większość
          wymienionych przez Was są prawdziwe i my, zwykli pracownicy(jestem
          dyżurną ruchu) ubolewamy nad niekompetencją naszych zwierzchników.
          Stanowczo uważam, że spółki powinny dogadać się w sprawie biletów
          łączonych PRZED zmianą i przejmowaniem pociągów a nie przystępować
          do rozmow po. Rozmowy podobno się toczą, ale jak znam życie
          rezultatów zadowalających nie będzie.
          Jest mi przykro, że niektórzy moi koledzy są nieuprzejmi( patrz-
          skargi na informację)i niekompetentni. Czerwienię za nich ze wstydu.
          Nonsensy dotykają również nas. Na przykład jesteśmy zasypywani
          tonami telegramów z poprawkami do sieciowego rozkładu jazdy już od
          pierwszego dnia jego obowiązywania. Musimy te poprawki nanosić
          ręcznie a często się zdarza, ze jest ich jakieś siedem stron A4. Co
          tam informatyzacja! Na posterunakch mamy komputery, internet
          100mb/s, łączność ze wszystkimi ale...tylko za pomocą odpowiednika
          GG.Wszystko poblokowane. Wszystko! Jednym słowem od dwóch miesięcy
          komputery na posterunkch hulają bez przerwy ale nie ma żadnego
          programu ułatwiającego pracę( choćby rozkładu jazdy), zainstalowany
          windows(nawet nie wiem jaki)a zawartość dysku: komunikator. Jedna
          ikonka! Sprawdzałam dokładnie: nic więcej.
          Mogłabym wymieniać więcej takich absurdów ale właśnie straciłam do
          tego zapał. Uświadomiłam sobie, ze sytuacja jest beznadziejna i pora
          szukać innej pracy.
    • n_nicky Re: nonsensy na PKP 02.02.09, 22:39
      Największym absurdem są dla mnie połączenia – a właściwie ich brak – do
      Zakopanego z zachodniej Polski. Jak to możliwe, że z Poznania i z Wrocławia nie
      ma w tej chwili ŻADNEGO bezpośredniego pociągu do Zakopanego, a latem wprowadza
      się dwa pospieszne, z czego jeden jedzie ze Szczecina i od Poznania, a często
      już od Szczecina jest kompletnie przepełniony? I dlaczego dba się o Warszawę,
      która przez cały rok ma połączenia do Zakopanego różnymi rodzajami pociągów, a
      nie bierze się pod uwagę prawie całej zachodniej Polski? Chociaż właściwie to
      pytania formalne, bo osobiście już dawno wysiadam w Krakowie i do Z-nego jadę
      autokarem...

      Kolejny absurd to liczba wagonów. Wieczorny pospieszny Słupsk-Katowice przez
      Poznań i Wrocław, którym jeździ mnóstwo studentów jeszcze do niedawna miał...6
      wagonów, przez co zawsze jeździł przepełniony. Od grudnia tę trasę obsługuje PKP
      Katowice i od tego czasu pociąg ma przeważnie 8-9 wagonów i od razu jest
      luźniej. Letni pospieszny z Poznania do Zakopanego przez Łódź też liczy nie
      więcej jak 5-6 wagonów. Ale za to do jakiegoś wieczornego osobowego
      przyspieszonego, który na całej trasie nie zapełnia się nawet w 40% z gestem
      dołącza się nawet 9 wagonów. Niestety, w tej kwestii nie obowiązują w PKP żadne
      zasady logiki, a wagony dołącza się chyba na chybił-trafił.

      Pospieszny Gdynia - Wrocław, który do Wrocławia przyjeżdża o 22.20. Od początku
      trasy w jednym z wagonów nie było światła – jak się okazało nastąpiła awaria
      oświetlenia/napięcia w całym wagonie, ale nie „na trasie”, tylko już przed
      podłączeniem wagonu do składu pociągu. Dwa nonsensy – pierwszy – kto wydał
      pozwolenie, aby do składu podłączyć niesprawny wagon, a drugi – skoro pociąg
      przez sporą część trasy jedzie wieczorem po ciemku to jaki był w ogóle sens
      dołączania tego wagonu? Oczywiście nikt nie poinformował podróżnych o usterce i
      od Poznania, gdzie zaczęło się robić ciemno, do Wrocławia wszyscy jechali w
      ciemnym wagonie :) (nie było się gdzie przesiąść)

      I żeby nie wyszło z tego wypracowanie to dodam tylko jeszcze jeden nonsens –
      nienormowana sprzedaż biletów. Uważam, że na wszystkie pociągi – EC, IC, Ex, TLK
      i pospieszne powinna być bezwzględna rezerwacja miejsc. Brak rezerwacji powinien
      obowiązywać tylko w pociągach osobowych.

      Właściwie całe PKP w obecnej postaci jest jednym wielkim absurdem i zbiorem
      absurdów. Niestety, zachowanie podróżnych też często zostawia bardzo wiele do
      życzenia.
      • Gość: normalny co za burak IP: *.is.net.pl 02.02.09, 23:32
        co za koleś!!! jestes chory!!"uwazasz ze na wszystkie połączenia oprócz
        osobowych powina byc rezerwacja"?? czyś ty zgłupiał całkiem? sorry, ale ja nie
        mam ochoty płacic dodatkowe 15 zł lub więcej za jakąś miejscówke do oflajdanego
        pospiesznego!!!!!!! jesli jestes bogaty to sobie płać,no chyba zeby miejscówki
        były za darmo ale to nierealne. POWTARZAM, w Czechach NIE MA OBOWIĄZKOWYCH
        miejscówek w EC,IC,Ex!!! i jakoś to funkcjonuje,tyle ze dopinają dużo wagonów a
        nie np 3 jak u nas bywa..
        • Gość: Siostra Diesel Re: co za burak IP: 155.140.133.* 03.02.09, 11:31
          Sądzać z Twojego stylu pisania Twój nick jest ironiczny.

          Jeżdżę sobie często przez Czechy na południe i nie uważam, że brak miejscówek na
          EC to dobry pomysł. Jadę po 10 godzin płacąc spore pieniądze, a w pociągu
          ludziska wiozą pierze, smołę i butle gazowe z takich metropoli jak Petrovice czy
          Otrokovice. Zero komfortu w pociągu międzynarodowym.
        • n_nicky Re: co za burak 03.02.09, 12:15
          Gość portalu: normalny napisał(a):

          > co za koleś!!! jestes chory!!"uwazasz ze na wszystkie połączenia oprócz
          > osobowych powina byc rezerwacja"?? czyś ty zgłupiał całkiem? sorry, ale ja nie
          > mam ochoty płacic dodatkowe 15 zł lub więcej za jakąś miejscówke do oflajdanego
          > pospiesznego!!!!!!! jesli jestes bogaty to sobie płać,no chyba zeby miejscówki
          > były za darmo ale to nierealne. POWTARZAM, w Czechach NIE MA OBOWIĄZKOWYCH
          > miejscówek w EC,IC,Ex!!! i jakoś to funkcjonuje,tyle ze dopinają dużo wagonów a
          > nie np 3 jak u nas bywa..

          Po pierwsze jestem kobietą. Po drugie wyluzuj. A po trzecie nikt nie mówi o
          kwocie 15 zł lub więcej za miejscówkę. Skoro w IC miejscówka kosztuje 25 zł, w
          ekspresach 15 zł, a w TLK 5 zł, to w pospiesznych mogłaby wynosić np. 2-3 zł.
          Nie trzeba być bogatym, żeby dopłacić taką kwotę. A w tych pociągach, w których
          zawsze jest tłok (choćby na trasie Poznań - Wrocław - Katowice - Kraków), a
          które liczą mniej niż 8-9 wagonów, wystarczyłoby dołączyć 2-3 dodatkowe wagony.
          Jeżdżę pociągami często i wiem, że w obleganych pospiesznych 2-3 wagony więcej
          powodują, że nagle nikt nie stoi na korytarzu (np. wspomniana trasa Słupsk -
          Katowice). Poza tym bardzo często to podróżni robią sztuczny tłok - wszyscy
          pchają się do pierwszych wagonów, a ostatnie jadą prawie puste. I właśnie z tego
          powodu jestem wielką zwolenniczką wprowadzenia miejscówek we wszystkich
          pospiesznych - 2-3 złote więcej to nie jest majątek, a jestem przekonana, że
          wprowadziłoby to więcej porządku, bo może wreszcie tłumy dzikich i
          nieokrzesanych podróżnych przestałyby taranować ludzi przy wejściu do pociągu
          (ostatnio przez takiego jednego idiotę byłam o krok od wpadnięcia pod pociąg).
          • sammler Re: co za burak 06.02.09, 23:55
            n_nicky napisała:

            > Po pierwsze jestem kobietą. Po drugie wyluzuj. A po trzecie nikt nie mówi o
            > kwocie 15 zł lub więcej za miejscówkę. Skoro w IC miejscówka kosztuje 25 zł, w
            > ekspresach 15 zł, a w TLK 5 zł, to w pospiesznych mogłaby wynosić np. 2-3 zł.
            > Nie trzeba być bogatym, żeby dopłacić taką kwotę. [...]

            Gdyby miejscówki były obowiązkowe, to dopłata z tego tytułu traciłaby w zasadzie
            rację bytu. Teraz możesz się z reguły zdecydować na jazdę bez dopłaty do miejsca
            siedzącego, więc możesz wybrać - płacisz za gwarancję zajęcia miejsca lub nie.

            No chyba, że inaczej rozumiemy "obowiązek" rezerwacji... Ja mówię o takim
            rzeczywistym obowiązku - miejsc w pociągu 500, jedzie maks. 500 osób. Takie
            rozwiązanie popieram...

            S.
        • brykant Re: co za burak 04.04.09, 23:37
          Ale jaka opłata za miejscówkę i po co??? Wagon ma, dajmy na to, 150 miejsc, więc
          niech kasy sprzedają 150 biletów. Koniec tematu. Zabrakło miejsc? - nowy wagon.
          Niech nikt nie mówi, że w dobie informatyzacji taka sprzedaż nie byłaby możliwa.
      • Gość: ojhgyjhgyug Re: nonsensy na PKP IP: *.nat.umts.dynamic.eranet.pl 05.02.09, 11:54
        Nie tylko z zachodniej polski nie ma bezpośredniego pociągu do
        zakopca, pociąg relacji warszawa wsch-zakopane jadący przez Puławy o
        Lublin zachaczyć już nie mógł?
    • romek.gie Re: nonsensy na PKP 02.02.09, 23:29
      Gość portalu: Marcino napisał(a):

      > Prawda jest taka, że nic się nie zmieni, dopóki nie rozwalą ZZ i nie
      > sprywatyzują PKP. Poza tym normalni ludzie korzystają z pociągów jak muszą, bo
      > jeżdżą samochodami. PKP codzienne podróżuje tylko frajernia na trzecia zmianę d
      > o
      > fabryki, damulki z okienek pocztowych (i inne biurwy, co są za głupie żeby
      > zrobić prawko), oraz studenciaki i uczniaki, a takich wszyscy olewają. W Polsce
      > kraju kultury bizantyjsko-azjatyckiej takie rzeczy to normalka.

      Kolejny znawca się znalazł psia mać! Wyobraź sobie, że ja jadąc od siebie do
      Warszawy i z Warszawy do siebie wybieram pociąg. Bo w miarę normalnych warunkach
      (Ex, IC) jestem u celu po 5h30min. Samochodem najszybciej udało się to
      przejechać w 5h20min łamiąc wszystkie możliwie przepisy i był to rekord trasy,
      bo standardowo zajmowało to (w nocy, nie w dzień) minimum 6h, w ciągu dnia
      minimum 7h. Dodam, że samochód porządny, nie żadne gó...ane latadło, tylko
      limuzyna ze 170 konikami pod maską. Prowadzona przez zawodowego kierowcę, który
      tą trasą latał kilkanaście razy w miesiącu. Komfort jazdy w pociągu bez
      porównania wyższy niż w samochodzie. Po wysiadce po całej nocy w aucie narządy
      wewnętrzne można było zbierać z podłogi, bo takie mamy dziurawe asfalty.

      Więc siedź lepiej i duś pryszcze przed komputerem tatusia i nie pieprz o tym kto
      wybiera kolej, a kto nie, bo nie masz o tym bladego pojęcia.
    • turysta86 Za mało wagonów w składach! 03.02.09, 01:26
      Czasem ręce człowiekowi opadają, gdy czeka się na pociąg, który będzie nas wiózł
      przez najbliższą noc, a tu wtacza się 5 wagonów w tym jedna 1 klasa, a ludzi
      cały peron. Przestać w korytarzu całą nockę, to wrażenia bezcenne. Ja nie wiem
      czy im brakuje tych wagonów? Czy im się nie chce ich doczepiać? Przecież na
      długie trasy 10 wagonów to powinien być standard!
    • gorey Re: nonsensy na PKP 03.02.09, 03:04
      moje ulubione(prawdziwe):dzwonie na info PKP i pytam ,o której odjezdza pociąg
      do poznania?"niestety nie wiem bo nie mam rozkładu jazdy" niektórzy może by się
      wkurzyli,ale ja dzieki tej pani miałem dobry humor cały dzień :)
    • Gość: gree Re: nonsensy na PKP IP: 217.153.162.* 03.02.09, 08:22
      czy wiecie ze bilet na pociag pospieszny nie jest ważny w pociagu
      osobowym. bo pospieszne są pod pkp intercity a osobowe pod
      województwami
    • Gość: gość Re: nonsensy na PKP IP: *.aster.pl 03.02.09, 10:08
      Osobiście unikam korzystania z PKP jak mogę, ale byłam świadkiem,
      jak mój brat usiłował kupić bilety dla siebie, swojej żony i 3
      letniej córki. W kasie usłyszał, że dziecko lat 3 jeździ za darmo.
      ALE musi kupić bilet z 0 zł, żeby przy kontroli biletów nie zapłacić
      wysokiej kary.
      Jak dla mnie nijak w tym sensu odnaleźć nie mozna...
    • agraw Re: nonsensy na PKP 03.02.09, 11:09
      Zwrocilscie uwage ze w pociagach jest strasznie brudno?
      Powod tego jest jeden. Tam NIKT nie sprzata. Okna nie sa myte chyba
      nigdy. Grubosc brudu tuz przy ramie okiennej jest przerazajaca.
      Co robia zatrudnieni prz sprzataniu ? Kto kontroluje ich prace?
      Dlaczego nie reagujemy na brud?
      Mydlo, woda, plyn do szyb nie kosztuje duzo.
      Zwracamy uwage obsludze pociagu gdy przdzial sie nie zamyka, gdy nie
      ma miejsc itp -dlaczego nie zadamy zeby bylo czysto??
      Czy tylko mi to przeszkadza ?
      • Gość: Siostra Diesel Re: nonsensy na PKP IP: 155.140.133.* 03.02.09, 11:33
        Oj nieprawda, sprzątają. Brudną, lepiącą się szmata zanurzaną w wiadrze pełnym
        nieczystości.
    • horatio_valor Re: nonsensy na PKP 03.02.09, 12:36
      Mój ulubiony wynalazek PKP to "Miejscówka bez wyznaczonego miejsca podróży"
      czyli... miejscówka, która nie gwarantuje miejsca siedzącego.

      No bo na niektóre pociągi obowiązują miejscówki, ale zachłanna kolej oczywiście
      bierze tylu pasażerów, ilu się zdoła wcisnąć, niezależnie od miejsc sierdzących.

      To dopiero absurd.

      To jakbym sprzedawał np. mleko w kartonach, ale bez gwarancji, że w środku jest
      mleko, a nie np. pomyje albo ścieki z Wisły.
    • Gość: kasia Re: nonsensy na PKP IP: *.gprs.plus.pl 03.02.09, 12:37
      Opowiem Państwu dla kontrastu jak wyglądają koleje w Japonii (wszak
      mieliśmy stać się drugą Japonią) i sami sobie odpowiedzcie czy
      absurdów nie jest więcej, tylko ich nie dostrzegamy przyzwyczajeni
      do "polskiego postkomunistycznego działania".
      Pociągi osobowe (odpowiednik oczywiście osobowych, bo nazywają się
      inaczej) - bielty kupuje się w kasie lub w automacie
      samosprzedającym. W małych miejscowościach, gdzie nie ma kas, bo nie
      opłaca się utrzymywac dworca są tylko automaty. Zasada jest taka
      (wielokrotnie od Japończyków to śłyszałam) - jeśli nie wiesz gdzie
      chcesz wysiąść, nie rozumiesz napisów na cenniku lub na automacie (w
      naprawdę małych miejscowościach zdaża się, że nie ma napisów po
      angielsku lub w alfabecie łacińskim) kupujesz NAJTAŃSZY możliwy
      bilet na tą trasę. System działa tak - kupujesz bilet, przechodisz
      prez bramki, które otworzą się jak bilet włożysz - i już wiedzą
      gdzie wsiadłeś. Na stacji, gdzie wysiadasz znów wsadzasz bilet, żeby
      przejść przez bramki - jeśli opłata była uiszczona w poprawnej
      wysokości lub za wysoka - wychodzisz. Jeśli było zapłacone za mało -
      wyświetla się kwota koniecznej dopłaty - automat przyjmuje monety i
      bankonoty. Dopłacamy tylko różnicę między kwotą zapłaconą wcześniej,
      a należnością za całą przejechaną trasę- bo niby dlaczego miałaby
      być kara? Jeśli nie wiesz jak to działa - przy jednej z bramek
      wyjścia ZAWSZE siedzi pracownik chętny do pomocy i ZAWSZE jest
      uśmiechnięty, grzeczny i dziękuje za skorzystanie z ich linii.
      Zawsze też przed bramkami jest bankomat :) Bilety na pociągi osobowe
      nie mają rezerwacji miejsc, w godzinach szczytu jedzie się zazwyczaj
      na stojąco. Pociągi osobowe nie mają podziału klas.
      Pociągi "pospieszne" - zakup biletów w kasie z możliwością dopłaty
      na końcowej stacji jeśli postanowisz pojechać dalej. Są wagony z
      rezerwacją miejsc i bez rezerwacji. Rezerwacja miejsc jest płatna.
      Rezerwujesz konkretne miejsce w konkretnym wagonie. Kupując bilet
      bez rezerwacji otrzymujesz informację, które wagony nie są
      rezerwowane (nie można jechać w wagonie miejsc rezerwowanych bez
      wykupionej rezerwacji, nawet jeśli jest pusty). Na peronie napisane
      jest "farbą" na peronie gdzie zatrzyma się który wagon (zaznaczają
      początek i koniec wagonu podając jego numer). Zaznaczone są również
      wszystkie drzwi do konkretnego wagonu. Ludzie grzecznie stoją w
      kolejce w miejscu gdzie mają być drzwi do wagonu do którego chcą
      wsiąść. Z megafonów zapowiadają wjazd pociągu na peron dwukrotnie -
      raz ok.5-10 minut wcześniej, drugi raz jak już wjeżdża. Pociąg
      zatrzymuje się w wyznaczonych miejscach z dokładnością do ok.30 cm :)
      Shinkanseny i Nozomi (superszybkie). Oba rozwijają (w określonych
      miejscach oczywiście, nie na całej trasie) prędkość 300km/h. Różnią
      się tym, że Shinkasen zatrzymuje się tylko na duzych stacjach, a
      Nozomi jeszcze niektóre z tych dużych omija. Zakup biletów i
      miejscówek jak wyżej. Specjalne perony obsługują te pociągi - część,
      gdzie ludzie oczekują na pociąg oddzielona jest barierkami od torów,
      żeby nikt pod pociąg nie wpadł. Pociąg zatrzymuje się w wyznaczonym
      miejscu, jak wyżej. Bramki umożliwiające wyjście i wejście do
      pociągu ( w barierkach zabezpieczających) otwierają się
      automatycznie po całkowitym zatrzymaniu pociągu. Bardzo ciekawy jest
      rozkład jazdy "superszybkich" - godzina przyjazdu i odjazdu z
      dokładnością co do 1 sekundy - i one tak jeżdżą!!!! Tłumaczą tpo
      względami bezpieczeństwa - pociągi te jeżdżą po specjalnych torach,
      i dzięki rygorystycznemu przestrzeganiu rozkładu jazdy nie wpadają
      na siebie nawzajem. Nozomi stoi na stacji przeważnie ok. 1 minuty
      (max. 3 minuty), Shinkansen najczęściej stoi ok. 3 minut (zdaża
      się,że krócej). Jak Shinkansen przepuszcza na stacji Nozomi
      (szybsze, droższe i bardziej uprzywilejowane) - czeka się max.10
      minut.
      W pociągach nie ma kontroli biletów - skoro wsiadłeś do pociągu, to
      znaczy, że masz bilet. Założenie jest, że wszyscy są uczciwi.
      Kontrolowane są jedynie miejscówki - z uśmiechem i ukłonem. Obsługa
      chodzi po pociągu dbając, żeby wszyscy byli zadowoleni. Przechodząc
      między wagonami - wchodząc do wagonu obsługa kłania się i wita z
      podróżnymi, wychodząc - odwraca się twarzą do podróżnych (nawet
      jeśli siędzą tyłem) i żegna się. Siedzenia zawsze ustawione są
      przodem do kierunku jazdy( są obrotowe) - na końcowej/początkowej
      stacji wchodzi ekipa sprzątająca ok.5 osób na wagon- odwracają
      siedzenia, odkurzają, zmieniają nakładki na fotele pod głową, w
      razie potzreby myją szyby, czyszczą toalety, uzupełniają mydło w
      płynie, papier toaletowy i papierowe ręczniki do rąk(nigdy nie
      zabrakło). Sprzątanie całego pociągu trwa ok.10 minut.
      Każdy "siuperszybki" ma dwie "lokomotywy" - z przodu i z tyłu - po
      dojechaniu na końcową stację obsługa przesiada się na drugą stronę i
      po 10 minutach pociąg jest czysty i gotowy do jazdy w przeciwnym
      kierunku.
      Każdy peron jest zbudowany jakby na lekkim podwyższeniu, a pociąg
      wjeżdża w obniżenie - dzięki temu do pociągu wsiadamy "po płaskim"
      przechodząc tylko ok.5cm przerwę między peronem a wagonem- żadnych
      problemów z wózkami, a nawet z walizkami na kółkach.
      Bilet kupuje się do stacji docelowej w kasie - przy każdej
      przesiadce przechodzisz przez bramki "tranzytowe"- jeśli
      skorzystałeś z pociągu wyższej klasy niz wykupiony bilet, dopłacasz
      różnicę i idziesz do kolejnego pociągu. Oczywiście,że są różne firmy
      obsługujące różne trasy, ale to podróżnego nie obchodzi. Bilet na
      dowolny pociąg możesz kupić w dowolnej kasie dowolnej firmy. Osobne
      kasy mają Shinkanseny i Nozomi - ale tu też są różne firmy i to też
      nie obchodzi podróżnego - ważne jest tylko to, że bilet
      na "superszybkie" kupujesz w kasie dla nich przeznaczonej.
      Bilety i miejscówki można kupić z wyprzedzeniem: nie jestem pewna
      ale chyba był to miesiąc dla pociągów osobowych i pospiesznych i
      tydzień dla szybkich. Niemożliwe jest, aby to samo miejsce było
      sprzedane dwa razy. Bilet zakupiony z wyprzedzeniem można zwrócić w
      kasie, jest pobierana za to jakaś opłata, ale nie wiem jak duża.
      O biletach miesięcznych w Japonii wiem tylko, że są :)
      W pociągach pospiesznych i szybkich są wagony z zachowaniem ciszy -
      w nich KAŻDY wyłącza telefon, nie słucha głośno muzyki, obsługa wita
      się samym ukłonem, a w razie konieczności wszyscy mówią szeptem. I
      nie jest ważne, która jest godzina - czy środek dnia czy nocy, jak
      ludzie chcą spać, odpocząć, czy popracować w ciszy - mają do tego
      prawo. A co do "popracować" - przy każdym siedzeniu jest gniazdko,
      aby można było naładować komputer czy telefon, bezpłatnie oczywiście.
      Osoba sprzedająca żywność chodzi po pociągu cały czas - od początku
      do końca, zawraca i idzie od końca do początku. Jeśli coś się
      skończyło a ktoś chce to kupić - pyta czy ma przynieść następnym
      razem. Jeśli ma przynieść - sama pamięta komu i co. Oprócz tego co 2
      wagony ustawione są automaty samosprzedające. Ceny takie same jak
      poza pociągiem.
      Jeśli ktoś mnie spyta o zdanie- mam nadzieję, że PKP jak najszybciej
      zbankrutują, że na ich miejsce wejdzie zupełnie inna firma,
      najlepiej zagraniczna, i od zera skompletuje sobie załogę. Mam też
      nadzieję, że PKP nie uruchomi superszybkich pociągów, bo moim
      zdaniem, grozi to wielką katastrofą - jeśli nie ze strony PKP, to z
      winy, przepraszam, głupich ludzi, którzy będą koniecznie musieli
      przejść na drugą stronę torów, bez względu na to jak zabezpieczone
      one będą. Mam nadzieję, że pracownicy PKP stracą przywileje
      emerytalne - nikt nie musi pracować całe życie w tej samej firmie. I
      mam nadzieję, że związki zawodowe stracą wreszcie na znaczeniu, bo
      one są winne wielu absurdom.
      Trochę się rozpisałam, ale zależało mi na przedstawieniu, jak
      wygląda normalna kolej w normalnym państwie.
      • Gość: kasia Re: nonsensy na PKP IP: *.gprs.plus.pl 03.02.09, 13:11
        Jeszcze jedno - wewnątrz pociągów pospiesznych i szybkich ogłaszana
        jest nazwa stacji do której się zbliżamy ok.5 minut przed wjazdem na
        nią. Drugi raz komunikat jest ponawiany jak pociąg już wjeżdża na
        stację. Te same informacje wyświetlane są nad wejściem do wagonu(i
        dodatkowo trasa, wszystkie stacje na których pociąg się zatrzyma,
        data i godzina). W wagonach z zachowaniem ciszy informacje te są
        tylko wyświetlane - każdy zna godzinę przyjazdu na końcową stację
        (bo jest na bilecie), więc może ustawić sobie budzik (oczywiście
        tylko wibracyjny, żeby nie przeszkadzać innym). Dzięki temu jak
        pociąg wjeżdża na stację - kolejka wysiadających czeka już w środku,
        a kolejka wsiadających na zewnątrz i dlatego pociąg może stać tylko
        1 minutę na stacji. Żeby nikomu nic się nie stało, zanim pociąg
        zamknie drzwi i ruszy, osoba obsługująca peron upewnia się, że
        wszyscy są w bezpiecznej odległości od pociągu.
        Raz zdarzyło mi się, że Japończyk zapomniał wyłączyć dźwięku w
        telefonie - przeszedł później przez cały wagon przepraszając po
        cichu wszystkich którzy nie spali. W wagonach nie ma przedziałów,
        dlatego szedł przez cały wagon.
      • Gość: croyance Re: nonsensy na PKP IP: *.113.77.68.plusnet.pte-ag2.dyn.plus.net 03.02.09, 15:50
        Dzieki, to bardzo, bardzo ciekawe! :-D
        • Gość: kasia Re: nonsensy na PKP IP: *.gprs.plus.pl 03.02.09, 16:29
          Dziękuję!
          Jeszcze coś mi się przypomniało z Japonii. Osoba sprawdzająca
          miejscówki przechodzi przez wagony z rezerwacją miejsc po każdej
          stacji, ale nigdy nie kontroluje tej samej osoby dwa razy. Jest na
          to prosty patent - na miejscówkach podana jest trasa, na którą
          miejsce jest zarezerwowane, kontrolujący zaznacza sobie,że to
          miejsce zarezerwowane jest aż do np.Tokyo. Więc póki nie miniemy
          Tokyo, po co podróżnym przeszkadzać i sprawdzać drugi raz to samo?
          Trzeba szanować podróżnych i swoją pracę.
          • ziemia.ognista Re: nonsensy na PKP 05.02.09, 11:24
            A to w Hiszpanii jest tak samo. Kanar ma listę, odznacza sobie miejsca skontrolowane i po sprawdzeniu jest spokój. Też oczywiście czysto, cicho, kulturalnie (i nie mam na myśli AVE, tylko zwykłe tanie połączenia).
            • agulha Czechy, Dania 07.02.09, 01:41
              2 malutkie komentarze:
              1. Wyjątek: negatywny o Czechach. Nigdy!! Nie zdarzyło mi się czekać tak długo
              na zamówione danie, jak w czeskim wagonie restauracyjnym w pociągu EC, którym ja
              akurat jechałam z Katowic do Warszawy. Ruch nie był nadmiernie duży (chociaż
              obłożenie ogromne, bo nasprzedawali tych miejscówek bez miejsc). Inni też
              czekali okropnie długo. Albo klęli i rezygnowali. Obsługa grzeczna, ale co z
              tego, ja chciałam jeść!!
              2. W Danii w zwykłym podmiejskim pociągu też była strefa ciszy (nie od razu
              zauważyłyśmy - fakt, że nikt nam nie przygadał). Nie podoba się? Jest coś w
              rodzaju obszernego przedsionka. A w Polsce są paniusie, które sobie w
              przedziale, gdzie jedzie z nimi kilka Bogu ducha winnych osób, usiłują biuro
              urządzić i regularne sprawy biznesowe przez komórkę załatwiać (o poufności,
              swoją drogą, też nie słyszały?) albo opowiadać godzinami o swoim życiu osobistym
              jakimś psiapsiółkom.
            • Gość: frizz Re: nonsensy na PKP IP: 83.3.180.* 01.04.09, 15:54
              właśnie dokładnie o Hiszpanii chciałam, tam wcale nie potrzebują nawet
              komputerka, pan kanar ma listę z miejscami i sobie odznacza, które są zajęte,
              ewentualnie dokąd są zajęte. i w ten sposób wie ile biletów może sprzedać. poza
              tym czyściutko i wcale nie bardzo drogo
      • horatio_valor Re: nonsensy na PKP 18.03.09, 12:59
        Powszechny porządek i uczciwość w Japonii jest faktem, ale faktem jest również,
        że nigdy nie zostałem tyle razy okradziony przy kasie co tam (nagminne nabijanie
        towaru, którego nie kupowałem albo nabijanie tego samego towaru podwójnie,
        "zapominanie" o wydaniu reszty z dwóch tysięcy jenów zamiast z tysiąca itd.).

        Inna rzecz, że system bazujący na uczciwości dopuszcza spore możliwości
        oszukiwania, jeżdżenia na gapę i zadziwiająco sporo ludzi z tego korzysta. Ale w
        odróżnieniu od Polski Japończycy się tym nie chwalą cudzoziemcom.

        Tak że stereotypy to jedno, a prawdziwe oblicze to inna rzecz.
        • Gość: kasia Re: nonsensy na PKP IP: *.gprs.plus.pl 18.03.09, 13:54
          Może o innej Japonii myślimy...
          Nigdy mnie nie okradziono w Japonii, nigdy nie oszukano przy kasie
          (wiem, bo mam pamięć do cen widzianych na półkach, a w Japonii
          szczególnie bawiło mnie rozszyfrowywanie "robaczków" na paragonie i
          przypisywanie ich kupionym produktom), nigdy nie nabito na kasę
          towaru, którego nie kupiłam, a resztę wydawali z uporem wartym
          lepszej sprawy (kilkuminutowe bieganie po zapleczu celem wymiany
          pieniędzy na drobniejsze).
          Co do jeżdżenia na gapę, to szczerze wątpię - chyba, że ktoś lubi
          skok przez płotki przy wyjchodzeniu ze stacji i ucieczkę.
          O swoich przywarach narodowych Japończycy rozmawiali ze mną dużo i
          chętnie - wymieniali bez zahamowań powszechny alkoholizm, znaczne
          rozluźnienie więzi rodzinnych, plagę rozwodów, dużą ilość gwałtów
          (szczególnie w dzielnicach rozrywki) i inne dla nas zbyt wstydliwe,
          by się nimi "chwalić" cudzoziemcom. Jednak co do narodowej
          uczciwości - wszyscy moi rozmówcy byli z niej dumni, twierdzili, że
          to podstawa kultury Japonii.
          Jeszcze jedno - na każdym kroku Japończycy, z którymi w różnych
          sprawach rozmawiałam, dziękowali za odwiedzenie ich kraju i
          zapraszali ponownie. Wszędzie starali się ułatwić życie cudzoziemcom
          ( a na takich wyglądaliśmy:)). Dlaczego więc mieliby okradać tych,
          których tak bardzo chcą gościć?
          Nie można oczekiwać od wszystkich narodów takiego zachowania jakie
          znamy z naszego kraju.
          Takie oblicze Japonii miałam przyjemność poznać, i do takiej Japonii
          planuję wrócić. A co do stereotypów o Japonii - najpopularniejsze
          to: wysokie ceny, pracoholizm, zastosowanie zaawansowanych
          technologii w życiu codziennym, dokładność i skrupulatność. Pierwsze
          dwa fałszywe w 100%. Co do uczciwości Japończyków, stereotypy są mi
          nieznane. Zgodzić mogę się tylko w jednym - sterotypy to jedno,
          prawda to drugie. A co do reszty - może każdy dostaje to co daje
          sam, lub to czego oczekuje...
          • horatio_valor Re: nonsensy na PKP 18.03.09, 21:29
            > Co do jeżdżenia na gapę, to szczerze wątpię - chyba, że ktoś lubi
            > skok przez płotki przy wyjchodzeniu ze stacji i ucieczkę.

            A kto mówi o takich metodach? Słyszałaś o czymś, co się po japońsku nazywa
            'kiseru'? Zapytaj przy okazji Japończyków. To właśnie jest metoda jeżdżenia na
            gapę. Niejedyna zresztą.

            > O swoich przywarach narodowych Japończycy rozmawiali ze mną dużo i
            > chętnie - wymieniali bez zahamowań powszechny alkoholizm, znaczne
            > rozluźnienie więzi rodzinnych, plagę rozwodów, dużą ilość gwałtów
            > (szczególnie w dzielnicach rozrywki) i inne dla nas zbyt wstydliwe,
            > by się nimi "chwalić" cudzoziemcom.

            Otóż to. To wszystko są rzeczy, o których właśnie mówi się chętnie. To są
            problemy oficjalnie omawiane w mediach, o których sie mówi, debatuje, do których
            przyznawać się nie jest wstyd, bo w istocie są tematami zastępczymi. Problem w
            tym, że jest wiele rzeczy, które są tematami tabu, które nie istnieją w debacie
            publicznej, a więc nie fukcjonują w świadomości przeciętnego Japończyka. Bo i
            debata publiczna fukcjonuje tam inaczej - jeśli media jakiś temat zagłuszają, to
            go po prostu nie ma w świadomości. Tu się z Japonią różnimy.

            > Jeszcze jedno - na każdym kroku Japończycy, z którymi w różnych
            > sprawach rozmawiałam, dziękowali za odwiedzenie ich kraju i
            > zapraszali ponownie.

            To żaden wyjątek. Tak zachowują się normalni ludzie od Rumunii przez Maroko po
            Urugwaj.

            > Dlaczego więc mieliby okradać tych,
            > których tak bardzo chcą gościć?

            Z prostego powodu, takiego jak wszędzie na świecie - cudzoziemiec jest frajerem,
            który nie zna lokalnych obyczajów, cen, nie rozszyfruje rachunku w obcym języku,
            nie zorientuje się co do wartości rachunku i obcych pieniędzy, no i raczej nie
            będzie robił awantur, bo nie zna języka.

            > Co do uczciwości Japończyków, stereotypy są mi
            > nieznane.

            No to niewiele wiesz.

            > A co do reszty - może każdy dostaje to co daje
            > sam, lub to czego oczekuje...

            Próbujesz drobnych złośliwości, ale grubo niecelnie. Jeśli próbujesz
            przeprowadzić dowód, że skoro mnie okradli, to znaczy, że sam jestem złodziejem,
            to brawo za logikę. Zmień pigułki.

            Nie mówię o odczuciach, tylko o faktach.

            Aha, i jeszcze jedno. W tak niebezpieznym kraju jak Polska nigdy mi nic nie
            ukradziono - pewnie miałem szczęście. A w bezpiecznej Japonii ukradli mi rower.
            Wprawdzie bez 防犯登録, ale był zapięty na zamek - nie ma mowy o przypadku.
            • uccello Re: nonsensy na PKP 19.03.09, 10:30
              Wczoraj miałam okazję się przekonać, że w nowych wagonach intercity
              na panelu z przyciskami (nad drzwiami w przedziale), podświetlane są
              wszystkie guziczki dotyczące - mocy głośników, temperatury, klimy,
              itp, tylko ikonka z żarówką jest ciemna, więc przy wyłączonym
              świetle trudno ją znaleźć.

              Pani siedząca na przeciwko, kiedy już obejrzała dwukrotnie wszystkie
              obrazki w czasopiśmie Wróżka, i przyjrzała się spod zmarszczonych
              wyskubanych brwi wszystkim współpasażerom -śpiącym, czytajacym,
              klikajacym w laptopy, informowała nas cyklicznie, o bieżącej
              prędkości pociągu- (wyświetlacz na korytarzu)o średniej prędkości
              pociągu i o prędkości pociągu, którym jechała rano. Po piątym razie
              facet z laptopem zaczoł robić takie fajne sztuczki z guziołkami w
              szczękach. Byłam jak pies Pawłowa, pani mówi o prędkości, a ja chyc
              rzucam oczkiem na gościa z la-ptokiem. Fajnie było.

              PKP serwuje najdroższe przekąski Europy centralnej- gratisowa kawa i
              pokruszone mini ciasteczka sprawiaja ,że bilet jest droższy od
              biletu na ekspres bezciasteczkowy o 30zł.
              • uccello a fuj 19.03.09, 11:07
                uccello napisała:
                > facet z laptopem zaczoł robić takie fajne sztuczki

                powiem więcej -on je ...zaczął... robić
            • Gość: kasia Re: nonsensy na PKP IP: *.gprs.plus.pl 19.03.09, 10:56
              I kto tu bawi się w złośliwości???
              Wyjątki są od każdej reguły i tu również obowiązują. Nie twierdzę,
              że w Japonii nie ma ludzi nieuczciwych - oczywiście, że są, jak
              wszędzie. Ale nie zgodzę się z uogólnieniem, że jest to bardzo
              powszechne zjawisko. Nie podoba mi się też myślenie, że wszyscy
              ludzie to frajerzy - Japończycy, bo nie widzą tego o czym się nie
              mówi w mediach, a turyści bo dają się oszukać na każdym kroku. Można
              nie znać lokalnego języka, a jednak nie mieć problemów z
              porozumieniem. Nie mówimy tu o "zapomnianym przez wszystkich kraju
              trzeciego świata" - jeśli chcesz, w Japonii zawsze znajdziesz kogoś
              znającego język angielski kto chętnie pomoże. Liczyć umiem nawet
              jeśli opis towaru jest w nieznanym mi języku, gdyż na cyfry język
              nie ma wpływu. Co do robienia awantur - nie mam takiego zwyczaju bez
              względu na to czy znam lokalny język, czy nie. Uważam, że zawsze
              lepiej jest się z człowiekiem dogadać niż robić mu awanturę,
              szczególnie za granicą, gdy życzliwość obcych częściej jest nam
              potrzebna. Wolę założyć, że ewentualna różnica wynika z pomyłki niż
              z próby oszukania mnie.
              Co do jednego masz rację - niewiele wiem o stereotypach, bo mnie one
              po prostu nie interesują. Gdyby mnie interesowały, pewnie w wiele
              miejsc bałabym się pojechać...
              Co do pigułek - aż szkoda słów... To ma być argument dorosłego
              człowieka??? Jakiej odpowiedzi oczekujesz? Mam się odwdzięczyć
              napisaniem, że bez jąder byłbyś mniej agresywny? Nie chodzi tu chyba
              o dyskusję na tak niskim poziomie.
              Nie wszystkie kobiety to głupie małpy, wredne, złośliwe,
              awanturujące się na każdym kroku i atakujące biednych mężczyzn.
              Pisząc, że każdy dostaje to co sam daje lub czego oczekuje nie
              miałam na myśli nic złośliwego - wierzę, że tak po prostu jest.
              Jeśli boisz się, że Cię okradną - prędzej czy później tak się
              stanie. Zawsze staram się podchodzić do ludzi z życzliwością i
              najczęściej ta życzliwość do mnie wraca. Jeśli robiłabym awantury,
              lub łamała zasady miejscowej kultury, raczej nie mogłabym liczyć na
              pomoc... I to właśnie miałam na myśli.
              I dla jasności - nic nie sugeruję! Nie oskarżam Cię o awanturnictwo,
              nie zarzucam Tobie złych relacji z kobietami, ani niczego innego, co
              być może nieświadomie zasugerowałam.
              Jedyną moją intencją było pokazanie, że można stworzyć normalnie
              działającą kolej, w której czyste pociągi będą jeżdziły zgodnie z
              rozkładem, a pasażer będzie traktowany jak klient a nie jak intruz.
              • horatio_valor Re: nonsensy na PKP 26.03.09, 11:18
                > Co do pigułek - aż szkoda słów... To ma być argument dorosłego
                > człowieka??? Jakiej odpowiedzi oczekujesz? Mam się odwdzięczyć
                > napisaniem, że bez jąder byłbyś mniej agresywny? Nie chodzi tu
                > chyba o dyskusję na tak niskim poziomie.

                Mówię: daj sobie spokój ze złośliwościami - nie udaje Ci się. Do tego potrzebna
                inteligencja i poczucie humoru. Poproś kogoś z tymi cechami o konsultację. Na
                razie FAIL.

                > Nie wszystkie kobiety to głupie małpy, wredne, złośliwe,
                > awanturujące się na każdym kroku i atakujące biednych mężczyzn.

                LOL! Ależ popis filozofii praktycznej. A pies jest największym przyjacielem
                człowieka.

                > Jeśli boisz się, że Cię okradną - prędzej czy później tak się
                > stanie.

                Znowu popis logiki! Gratulacje. Myślałem, że jest dokładnie odwrotnie: jeśli
                boję się, że coś się może stać, to się lepiej zabezpieczam, więc zmniejszam
                prawdopodobieństwo, że to się zdarzy.

                Zapędzasz się w obronę sformułowań, które źle zwerbalizowałaś. Już widać, że nie
                masz argumentów. Zamiast się wycofać i przeformułować, brniesz w zaparte.

                > Jedyną moją intencją było pokazanie, że można stworzyć normalnie
                > działającą kolej, w której czyste pociągi będą jeżdziły zgodnie z
                > rozkładem, a pasażer będzie traktowany jak klient a nie jak intruz.

                A kto mówi, że nie? Nawet w Polsce pasażer traktowany jest jak klient, ale po
                prostu system jest niewydolny, więc obsługa tego klienta pozostawia wiele do
                życzenia.
                • Gość: spokojnie Re: nonsensy na PKP IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.03.09, 12:38
                  Kasiu, błagam - nie odpowiadaj już "koledze", bo się zapluje :(
                  Napisałaś bardzo ciekawe rzeczy i choć do Japonii pewnie w życiu się
                  nie wybiorę - zapisałam sobie Twój post w Ulubionych.
                  • Gość: Kasia Re: nonsensy na PKP IP: *.gprs.plus.pl 01.04.09, 10:51
                    Dziękuję Tobie bardzo. "Koledze" nie mam zamiaru odpowiadać ;)
                    Co do Japonii - nigdy nie mów nigdy:) Jest to bardzo ciekawy
                    kierunek podróży, kultura zupełnie inna niż nasza - moim zdaniem
                    warto poświęcić pewne zakupy lub nawet kilka wyjazdów na wakacje
                    krajowe lub bliskie zagraniczne i pojechać tam. Koszt takiej wyprawy
                    nie jest tak duży, jak większość osób myśli (najdroższe są bilety
                    lotnicze, ale jeśli zacznie się szukać wczesniej można znaleźć
                    ciekawe oferty). Jeśli nie chodzi o finanse - radzę się przełamać i
                    wybrać gdzieś dalej. Ja uwielbiam podróżować,a mój kawałek świata
                    odnalazłam właśnie w Japonii i obecnie robię wszystko, aby tam
                    pojechać ponownie. Ale oczywiście - co kto lubi. Pozdrawiam
    • croyance Re: nonsensy na PKP 03.02.09, 14:27
      Kilka lat temu, Gdansk Glowny.
      Podchodze do jednej kasy i prosze o bilet na pociag, dajmy na to,
      Batory (przyklad z glowy) do Warszawy.
      Babka mowi, ze w Batorym nie ma juz miejsc.
      Podchodze do drugiej kasy, obok, i bez problemu kupuje bilet, a
      pociag okazuje sie prawie pusty.
    • furry Re: nonsensy na PKP 03.02.09, 15:14
      Kiedyś na święta Bożego Narodzenia jechałem do domu ze studiów.

      W wagonie dla rowerów.

      Bilet miałem na drugą klasę, miejscówka "na życzenie", czy jakoś tak.

      W wagonie dla rowerów nie było siedzeń.

      W wagonie dla rowerów.

      Ateistów i muzułmanów informuję, że święta Bożego Narodzenia (ang. Christmas,
      ewentualnie Holiday) przypadają 25 i 26 grudnia.

      W wagonie dla rowerów. Jak jakiś... rower.
      • brykant Re: nonsensy na PKP 04.04.09, 23:59
        Bo w PKP nie kupujesz biletu na "pociąg" a na daną trasę, cokolwiek to znaczy.
        Dowiedziałem się kiedyś, że cytat: "nie muszę jechać tym właśnie pociągiem,
        jeżeli nie ma miejsc tylko poczekać na następny". Bilet=trasa,
        miejscówka=konkretne miejsce (niegwarantowane) w konkretnym pociągu. Czegoś nie
        łapię...
    • Gość: dgf Re: nonsensy na PKP IP: 217.153.162.* 05.02.09, 08:37
      polskalokalna.pl/news/takiego-absurdu-jeszcze-nie-bylo,1254552
    • Gość: TOMI Re: nonsensy na PKP IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.02.09, 11:53
      Niedostępny!!! Bo zapewne był zarezerwowany!!! Proste Koloniści czy
      ktoś obojętnie kto zamawia sobie cały wagon no i wiadomo, że wtedy
      jest on zamknięty dla innych Żaden nonsens
      • Gość: nunu Re: pluskwy a nie nonsensy IP: *.pools.arcor-ip.net 20.03.09, 08:14
        Konkretnie atakuja pasazerow. Nawet zrobili zdjecia, sa na gwnej
        stronie.Safari na trasach.Brrr jeszcze zimniej i do wiosny daaaaleko.
        • drzejms-buond Re: pluskwy a nie nonsensy 20.03.09, 09:40
          ktoś podłożył pluskwy?
          K-WAK! to już teraz nie będzie mozna zagaić do pasażerki
          nie narażając sie na ujawnienie treści zagającego?
          K-wak!
          K-wak!
          • Gość: nunu Re: pluskwy a nie nonsensy IP: *.pools.arcor-ip.net 20.03.09, 14:03
            Zagajanie=molestowanie slowne. Sobie nie zycze i wyp.....Wypraszam
            naturalnie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka