vemod
18.09.07, 12:49
Chwilami zastanawiam się czy rezygnacja z samochodu to był jednak dobry pomysł
- i paradoksalnie nie chodzi tu o czas czy komfort przejazdu, tylko o fakt, że
jadąc 59 a potem Z1/Z2 mimowolnie nawet, ale nie mogę się powstrzymać przed
obserwowaniem "postępu prac" przy ŁTR. To co widzę powoli zaczyna doprowadzać
mnie do pewnej choroby, której nazwa na "k" jest rozwinięciem pewnego
popularnego przekleństwa. Na większości remontowanej trasy totalnie nic się
nie dzieje, średnio widać pięciu ludzi na kilometr, z czego trzech opiera się
o łopatę lub pali papieroska. Cały plac budowy to jeden wielki burdel i syf,
jedyne co zasadniczo jest zrobione to fundamenty pod nowe słupy trakcyjne,
poza tym gdzieniegdzie rozsypane jest trochę drobniejszego tłucznia, grubszego
tłucznia, bezładnie porozwalana geowłóknina, którą najpierw kładą a potem
znowu zdejmują bo zapomnieli pod nią coś ułożyć, świeżo utwardzone walcem
podłoże znowu rozkopują i kładą tam jakieś rury - generalnie z wyjątkiem
odcinków Żwirki-Mickiewicza i ostatnio też Mickiewicza-Zamenhofa, w ostatnich
tygodniach nie widać praktycznie żadnego postępu prac, odcinek
Limanowskiego-Lutomierska jest wstrzymany do dowołania z powodu
nieoczekiwanego znaleziska o charakterze archeologicznym, odcinek
Lutomierska-Legionów (jeden z najtrudniejszych, bo przechodzący przez
wymagającą szczególnie starannego odwodnienia dolinę rzeki Łódki, poza tym z
planowanym znacznym przesunięciem torowiska i budową nowych przystanków) - w
ogóle jeszcze nie ruszony... zastanawiam się, czy którykolwiek z remontowanych
odcinków zostanie oddany jeszcze w tym roku, co pozwoliłoby przynajmniej
częściowo przywrócić normalne funkcjonowanie KM na tym głównym ciągu N-S czy
też wszystko, totalnie wszystko pozostanie tak rozgrzebane na zimę...