Gość: facet IP: proxy / 198.208.26.* 19.11.02, 09:33 sie ktos z Was kiedys przez czat na seks w realu ? Jesli tak to jakie wrazenia ? Mam na mysli to czy wogole cos z tego wyszlo. dzieki Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
hanca Re: Czy umowil... 19.11.02, 10:10 Uhhh, no ja swego czasu tylko tak sie umawialam! Przeprowadzilam sie do wawy, nikogo nie znalam, a tak bylo najprosciej, najszybciej, no i calkiem zabawnie... A jak bywalo? Ojj, bardzo roznie! Chyba przetestowalam caly wachlarz ewentualnych wydarzen i opcji! Od niewinnych spotkan, pogaduszek o dupce maryni, totalnych errorow (bosze!!! a brzmial tak fajowsko! ;P), po krotkie, acz namietne romanse, seksualne "jednorazowki", a i nawet raz zdarzyl sie roczny zwiazek (niesety [-stety?] nieudany!)... O dziwo przeszlo! Moze dlatego, ze zyskalam calkiem, i od poczatku, realnych przyjaciol... A za pol roku wychodze za maz za tego, co to wysmiewal sie ze mnie jak czatowalam jak oszalala i kpil ze mnie goopol strasznie! A ja zamiast siegnac po niego reka, stukalam w klawisze jak opetana! ;) Z tego "na szczescie" sie wychodzi ;P Choc ma swoj urok i wierze, ze wielu sie w tym fajnie odnajduje! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: facet Re: Czy umowil... IP: proxy / 198.208.26.* 19.11.02, 10:15 Mi wlasnie nadarza sie chyba taka "jednorazowka". Masz moze jakas rade jak do tego podejsc zeby nie spalic za bardzo ? Odpowiedz Link Zgłoś
hanca Re: Czy umowil... 19.11.02, 10:23 Tylko raz spodziewalam sie tego, ze pojdziemy do lozka... (mielismy juz za soba pierwsze spotkanie, to byl nasz ktorys raz i chetnie rozmawialismy o tym, co z soba zrobimy jak sie znowu spotkamy - oczywiscie via necik!), wiec nigdy sie specjalnie nie przygotowywalam ;) Wrecz tradycyjna randka! Rozumiem, ze seksualne doswiadczenia masz juz za soba - skorzystaj z nich! :) Myslisz, ze spalic mozna tylko z kims kogo sie poznalo na necie?? Grunt to zrobic dobre pierwsze wrazenie, choc mozliwe, ze to juz sie odbylo w wirtualnym swiecie, skoro chcecie sie umowic na, no wlasnie, seks (a moze nie tym razem? nie nakrecaj sie!) Generalnie daj sie rozwinac biegowi wydarzen! Spontanicznosc najbardziej kreci! ;) I nigdy nie zakladaj, ze zrealizujesz "scenariusz" ;) To se ne da! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: facet Re: Czy umowil... IP: proxy / 198.208.26.* 19.11.02, 10:32 Wlasnie nie mam zadnego scenariusza i nie mam zamiaru czegos takiego dokladnie sobie planowac. Jednak ona nie ukrywa ze ma na mysli tylko lozko i nie chce randek. Chcialbym w zasadzie juz na pierwszym spotkaniu pojsc na calosc mimo ze nie jestem kims kto podchodzi rzeczowo do takich spraw. Co sadzisz o takim rozwiazaniu. Pierwsze spotkanie, wieczor i od razu ... ? Wiem ze na pewno trzeba sie najpierw zgrac przez net. Odpowiedz Link Zgłoś
hanca Re: Czy umowil... 19.11.02, 11:04 Wazne jest, zeby sobie jasno powiedziec o oczekiwaniach! Jesli to ma byc tylko seks, nie nastawiaj sie na romantyczne uniesienia i glebokie rozmowy, a juz na pewno na zalazek wieeelkiej milosci! Zreszta, co ma byc, to bedzie! Nie widziales jej jeszcze, jak wynika z Twoich slow, wiec tak naprawde chyba nie do konca mozesz zakladac, ze podjara Cie tak mocno, ze bedziesz mial ochote zladowac z nia w lozku! Na pewno musiscie sobie zapewnic "plan awaryjny", choc mialo byc bez planow! Wtedy gdy spotkalam sie z facetem "tylko po to", siedzielismy u niego, sluchalismy zajebistej muzy i ogladalismy jakis film (nie pytaj o tytul, bylam tak zakrecona, ze nie pamietam ani jednej sceny!!!) A potem juz samo poszlo... blisko, blizej, pocalunki, pieszczoty... Bylo cudnie, ale to byl koniec i oboje o tym wiedzielismy. Druga "jednorazowa" przygoda jaka wspominam z rozzewnieniem to moj "przypadkowy" wyjazd do pewnego miasta, gdzie "przypadkowo" wybral sie moj wirtualny kochanek ;)("znalismy sie" netowo juz jakies pol roku)! Prosto ze stacji kolejowej udalismy sie do hotelu, bez zbednych slow, rozpaleni i zdecydowani (choc TO poczulismy dopiero jak sie zobaczyslimy na peronie!)... Do dzis to wspominamy, choc oboje jestesmy w udanych zwiazkach... Daj sie poniesc chwili! I nie mysl o tym, co bedzie pozniej... pod warunkiem, ze konsekwencje nie maja prawa byc powazne! (wiesz.. jakas ciaza, zazdrosny maz, zakochanie...(?), inne... w koncu masz do czynienia z zywa istota!) Trzymam kciuki Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: facet Re: Czy umowil... IP: proxy / 198.208.26.* 19.11.02, 11:07 Musze przyznac ze mnie zdopingowalas :) Teraz to juz musi na pewno sie stac. Odpowiedz Link Zgłoś
hanca Re: Czy umowil... 19.11.02, 11:10 Hehhh, tylko, zeby pozniej nie bylo na mnie!!! ;))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: facet Re: Czy umowil... IP: proxy / 198.208.26.* 19.11.02, 11:10 Acha, a ile trwala takia "jednorazowka" ? Odpowiedz Link Zgłoś
hanca Re: Czy umowil... 19.11.02, 11:17 Ohhh, Wy faceci!!! Nie ilosc a jaaakooosc!!!;)) Chociaz musze przyznac, ze w obu przypadkach bylo wyjatkowo bujnie i nieskonczenie milo...! A nawet w tym drugim, gdzie mielismy przed soba cala noc, kochalismy sie kilka razy i za kazdym kolejnym bylo coraz cudniej! Auc, az mnie przeszly dreszcze...! Najbardziej fatalny byl ranek, kurcze bylo smutno! I na to musisz uwazac, szczegolnie gdy wisi nad Wami ta "jednorazowosc"... Tu akurat udalo nam sie spotkac jakis rok pozniej, ale bardzo przelotnie, potajemnie, krociusienko, "bezseksownie" (choc w powietrzu kipialo) i wiecej sie dzialo miedzy wierszami niz miedzy nami... troszke odchorowalam, ale Ty w koncu jestes facetem! Dasz rade! ;) Wam to jakos cholera latwiej... ;P Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: facet Re: Czy umowil... IP: proxy / 198.208.26.* 19.11.02, 11:22 A ja myslalem ze standardowo 12 minut :)) Odpowiedz Link Zgłoś
hanca Re: Czy umowil... 19.11.02, 11:34 No wiesz, 12 minut moze byc wlasnie TYMI najjjj jak do kazdej podejdziesz tworczo i namietnie ;)) Eeee, a skad sie wzial taki standardzik?? Odpowiedz Link Zgłoś
czarna_26 Re: Czy umowil... 19.11.02, 11:24 Ja tak, klika razy i za każdym razem niestety było beznadziejnie:( większość kłamie co do swojego wieku, wyglądy etc...... zawiodłam się przez to i od tamtej pory już się nie umawiam, choć nigdy nie mów nigdy:))) POZDRAWIAM, CZARNA Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: facet Re: Czy umowil... IP: proxy / 198.208.26.* 19.11.02, 11:26 No to musialas na prawde trafiac na samych klamcow :) Zeby nawet zdjecia ?? Odpowiedz Link Zgłoś
czarna_26 Re: Czy umowil... 19.11.02, 11:30 Gość portalu: facet napisał(a): > No to musialas na prawde trafiac na samych klamcow :) Zeby nawet zdjecia ?? Było ich trzech, nie przesłąli zdjęć, twierdząc że ich nie mają:))) -pewnie ściemniali, a ty? czy tobie udało się spotakać z kimś fajnym i normalnym? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: facet Re: Czy umowil... IP: proxy / 198.208.26.* 19.11.02, 11:32 No wlasnie sie staram. Zdjecia juz poszly w obie strony. Nie ma tez oszustw. Ale jeszcze kilka maili i telefonow musi nastapic. Odpowiedz Link Zgłoś
czarna_26 Re: Czy umowil... 19.11.02, 11:34 Gość portalu: facet napisał(a): > No wlasnie sie staram. Zdjecia juz poszly w obie strony. Nie ma tez oszustw. > Ale jeszcze kilka maili i telefonow musi nastapic. A moze masz ochotę mi przesłać swoją fotkę?:))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: facet Re: Czy umowil... IP: proxy / 198.208.26.* 19.11.02, 11:35 przechodze na tryb mailowy :) Odpowiedz Link Zgłoś
hanca Re: Czy umowil... 19.11.02, 11:28 Czarna, no to kurcze mialas pecha!!;) Ja po dwoch takich errorach, "wycwanilam sie" i, zanim doszlo do czegokolwiek, zapoznalam sie z fotkami! Zreszta... to tez niezawsze skutkuje - raz zwialam ;))) Ale to juz inna historia...;P pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
czarna_26 Re: Czy umowil... 19.11.02, 11:33 hanca napisał(a): > Czarna, no to kurcze mialas pecha!!;) Ja po dwoch takich errorach, "wycwanilam > sie" i, zanim doszlo do czegokolwiek, zapoznalam sie z fotkami! Zreszta... to > tez niezawsze skutkuje - raz zwialam ;))) Ale to juz inna historia...;P > pzdr Opowiedz mi jeśli możesz:))) ale ostatnio (nie ukrywam) chodzi mi po głowie sex z takim nieznajomym! CZARNA Odpowiedz Link Zgłoś
hanca Re: Czy umowil... 19.11.02, 11:46 Ojjj, nie ma sie w sumie czym chwalic;)) To byl moj pierwszy taki wyczyn, a zdjecie bylo tak metne i niekonkretne, ze zalatwilam sie na maxa;) Bajerek na czacie, ujmujacy przez telefon, a w rzeczywistosci - totalna porazka! Schowalam sie zanim zdazyl mnie dostrzec i... ratuj sie kto moze!! ;) Zal troche bylo chlopaka, bo czekal bidak i marznal, ale nie moglam ryzykowac, a kac szybko przeszedl ;) Teraz to co innego;) Zadnego kupowania kota w worku! Realny, namacalny, bez zadnych sciemek ;))! Pozdrawiam cieplo! Odpowiedz Link Zgłoś
czarna_26 Re: Czy umowil... 19.11.02, 15:43 hanca napisał(a): > Ojjj, nie ma sie w sumie czym chwalic;)) To byl moj pierwszy taki wyczyn, a > zdjecie bylo tak metne i niekonkretne, ze zalatwilam sie na maxa;) Bajerek na > czacie, ujmujacy przez telefon, a w rzeczywistosci - totalna porazka! Schowalam > > sie zanim zdazyl mnie dostrzec i... ratuj sie kto moze!! ;) Zal troche bylo > chlopaka, bo czekal bidak i marznal, ale nie moglam ryzykowac, a kac szybko > przeszedl ;) > Teraz to co innego;) Zadnego kupowania kota w worku! Realny, namacalny, bez > zadnych sciemek ;))! > Pozdrawiam cieplo! Słuszna uwaga, którą popieram w zupełności:) również gorąco pozdrawiam! P.S. Od dawna tutaj bywasz? bo chyba widzę porraz pierwszy twoją wypowiedź? a może się mylę? CZARNA Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: filip-wawa Re: Czy umowil... IP: *.point / localhost 19.11.02, 19:27 > Opowiedz mi jeśli możesz:))) ale ostatnio (nie ukrywam) chodzi mi po głowie sex > > z takim nieznajomym! > CZARNA Cześć Czarna, nie wiem dlaczego Wy wszyscy macie takie złe doświadczenia z znajomościami z netu - ja np spotkałem sie z około 20 dziewczynami i oczywiście musze przyznać, że wiekszość była (ładnie mówiąc) do nieczego. Ale zdarzają sie również perełki. Już od prawie dwóch lat mam dwie przyjaciłóki, które właśnie poznałem na czacie - są bardzo wartościowymi osobami i ciesze sie, że je e ten sposób poznałem. Kilka nawet dziewczyn było z innej bajki, tzn piekne, itneligenten, etc. W sumie sam nie wiem dlaczego miałem takie "szczescie" do tycg randek netowych, ale absolutnie nie mogę narzekać. Sexu uczywiście była najwięcej, ale zdarzyły sie również super znajomości. Innymi słowy - jeśli faktycznie kręci Ci ten temat - zachęcam do kontaktu ze mną ... Your Fill Odpowiedz Link Zgłoś
meduza4 Re: Czy umowil... 19.11.02, 11:39 hanca napisał(a): > Czarna, no to kurcze mialas pecha!!;) Ja po dwoch takich errorach, "wycwanilam > sie" i, zanim doszlo do czegokolwiek, zapoznalam sie z fotkami! Zreszta... to > tez niezawsze skutkuje - raz zwialam ;))) Ale to juz inna historia...;P > pzdr Fotki fotkami, ale faceci klamia takze jesli chodzi o wyksztalcenie, status materialny, wlasne intencje, swoje poprzednie partnerki itd, itp. I najgorsze w takich znajomosciach jest to, ze jesli dowiesz sie, ze cie robil w jajo to taki facet najczesciej nie uwaza za stosowne ani nic ci wyjasniac, ani cie przeprosic. Po prostu zrywa znajomosc -to z mojego doswiadczenia. Odpowiedz Link Zgłoś
hanca Re: Czy umowil... 19.11.02, 11:50 No niestety, bywa i tak ... Ale mysle, ze to nie kwestia znajomosci przez internet (choc on tu w duzym stopniu ulatwia sprawe wszelkim galganom...!), ale przede wszystkim faceta! Dlatego tak wazne jest, aby niczego sobie nie obiecywac, jak juz sie ktos zdobedzie na taka przygode... No i nie robic nic na sile!!!! To podstawa! Fajnie jest tylko wtedy jak nikomu nie wyrzadzamy "ziaziu" i mamy z tego oboje radoche (nawet jesli ma byc tylko chwilowa...!) Odpowiedz Link Zgłoś
meduza4 Re: Czy umowil... 19.11.02, 11:53 Oczywiscie, ze to kwestia faceta a nie wina netu -wystarczy, ze ktos jest wytrenowanym aktorem i nawet jesli jest kuzynem twojej kolezanki ze szkolnych czasow tez cie moze oklamac w tych samych sprawach i w ten sam sposob, czyli patrzac prosto w oczy -to tez wiem z doswiadczenia :( Odpowiedz Link Zgłoś
hanca Re: Czy umowil... 19.11.02, 11:59 Brrr, no takich to trzeba kijem!!!! Sio, sio! ;P Meduzko, tylko pleeeze, nie wrzucaj wszystkich do jednego wora! Ja bym przez to TEGO mego utopila z innymi talatajstwami! Trzeba korzystac z doswiadczen, ale nie zamykac sie na nowe... Bedzie dobrze....!!! Odpowiedz Link Zgłoś
meduza4 Re: Czy umowil... 19.11.02, 12:05 Utopilam tego poznanego w realu... Tego poznanego w wirtualu nie moge, bo nie mieszka w moim miescie, a odwagi mu zabraklo, zeby przyjechac i powiedziec prawde prosto w oczy... Na ironie losu -pytalam go w mailach i prosilam zeby sie jasno zadeklarowal jak widzi nasza znajomosc: ani me, ani be... Cos tam pisal wczesniej, ze szuka tej "jednej, jedynej" i jak do tej pory "nie mial szczescia do kobiet" -myslalam wiec, ze po prostu sie sparzyl i probuje byc ostrozny. Nie powiedzial ani nie napisal nigdy w zyciu, ze sprawe z zalozenia traktuje niezobowiazujaco. No i po co to wszystko? Odpowiedz Link Zgłoś
hanca Re: Czy umowil... 19.11.02, 12:14 No skoro tak, znaczy, ze lepiej, ze to teraz wyszlo...! Pewnie boli, ale przestanie, wierz mi!!! Milo by bylo znalezc antidotum, ale dokladnie rozumiem, ze mozesz nie miec ochoty, zaufania, sily, nie teraz...! Mysle, ze ten (tamten) facet sam nie wie czego chce, a dla mnie to nie facet! Badz dzielna i niech to oni mejluja zdesperowani, wypytujac czemu sie nie odzywasz;) Powodzenia! Odpowiedz Link Zgłoś
meduza4 Re: Czy umowil... 19.11.02, 12:22 Dla mnie to tez nie facet, tylko zakompleksiony i niezdecydowany dorosly dzieciak. Bo calkiem inaczej jest kiedy facet od razu stawia sprawe jasno -mozesz wtedy powiedziec albo tak albo nie i sama wiesz na co sie decydujesz. A jesli facet nie mowi czego chce tylko w trakcie znajomosci probuje tak krecic zeby wyszlo na jego -pozniejsze zale i pretensje sa po prostu pewne! Odpowiedz Link Zgłoś
hanca Re: Czy umowil... 19.11.02, 12:27 I niech to bedzie juz jego zgryz! Jak nie dorosl do pewnych relacji, to jest jego fatalny problem, a nie Twoj meduzko! Wazne, ze Ty sama znasz swoje potrzeby, bo to juz jest krok do kolejnych prob, poszukiwan i odnajdywania sie w roznych zwiazkach! Mam wrazenie, ze trafisz na faceta, ktory bedzie myslal bardzo podobnie... i na takie wlasnie relacje czekam! ;) Odpowiedz Link Zgłoś
meduza4 Re: Czy umowil... 19.11.02, 12:34 Jesli nawet trafie -to watpie w to, ze znajde go w necie. Mailuje z roznymi osobnikami i coraz czesciej dostrzegam, ze nie brak wsrod nich dziwakow i popaprancow... No chyba, ze stanie sie cud :))) Odpowiedz Link Zgłoś
hanca Re: Czy umowil... 19.11.02, 12:39 Jejciu, jakbym slyszala siebie jakis rok temu;) To dobrze wrozy! Zobaczysz, pojawi sie w najmniej oczekiwanym momencie! U mnie tak bylo, dogasal moj netowy zwiazek (ktory trwal rok! i mial sie skonczyc malzenstwem! brr), w ktorym czulam sie coraz gorzej, a on - REALNY po prostu pojechal w miejsce mojego sluzbowego wyjazdu, i podarowal mi... seks mojego zycia!!! Ja i on?!?! O nie, w najsmielszych marzeniach bym nas w lozku nie zobaczyla!!! Teraz lazimy na strasznie denerwujace nauki przedmalzenskie i przegladamy katalogi z kieckami...!;) Pamietaj, zycie daje nam to co dla nas ma, a nie to czego od niego chcemy! Czasem sie jednak zdarzy, ze jakos sie to zgrabnie polaczy i wszyscy sa hepi... ;) Odpowiedz Link Zgłoś
meduza4 Re: Czy umowil... 19.11.02, 12:43 Seks mojego zycia ?! Hmmm... Faceci sie na tym tak znaja jak ja na mongolskim balecie.... Stracilam wiare w mezczyzn i w dobry seks... Odpowiedz Link Zgłoś
hanca Re: Czy umowil... 19.11.02, 12:54 Bla, bla blaaa, wszystko to juz przerabialam! Totalne zniechecenie, jedno wielkie rozczarowanie!!! Naprawde kurde nie chcialo mi sie w to wierzyc, ze w tak mlodym wieku doszlam do tak okrutnego odkrycia!! No i dobrze, ze mi sie nie chcialo wierzyc... Bo teraz mi sie chce w co innego! Odpowiedz Link Zgłoś
meduza4 Re: Czy umowil... 19.11.02, 13:01 To zalezy w jakim jestes wieku -bo mnie niewiele brakuje do wieku w ktorym Jezusowi zyc sie przez to wszystko odechcialo :))) Rocznik niechodliwy, stan cywilny -podejrzany,itd,itp Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ptic_a Re: Czy umowil... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.11.02, 13:24 Może wiec pomyśl o wspominanym już masażyście... od samego początku będzie wiadomo o co chodzi, nie będzie dodatkowych oczekiwań... a może w coś się to przerodzi. Odpowiedz Link Zgłoś
meduza4 Re: Czy umowil... 19.11.02, 13:36 Wierzysz w to, ze seks moze przerodzic sie w milosc, bo ja nie... A poza tym od pewnego czasu jak ktos sie chce ze mna umowic przez internet to dostaje odruchu wymiotnego... A po trzecie -seks to sobie moge sama zrobic (i to lepiej niz faceci) wiec jak ktos ma mi do zaoferowania jedynie watpliwej jakosci uslugi seksualne to dziekuje bardzo, nie kolekcjonuje bubli... Odpowiedz Link Zgłoś
hanca Re: Czy umowil... 19.11.02, 15:24 No jak to?!?! Stan cywilny jak nabardziej "w deche"!;) To na mezatki jest sredni popyt - po co cholera ryzykowac?! Odpowiedz Link Zgłoś
meduza4 Re: Czy umowil... 19.11.02, 15:27 No wlasnie nie w deche, bo ja "z odzysku" :( Odpowiedz Link Zgłoś
olivvka Re: Tak, wielokrotnie. Wrażenia raczej pozytywne. 19.11.02, 12:14 meduza4 napisała: > hanca napisał(a): > > > Czarna, no to kurcze mialas pecha!!;) Ja po dwoch > takich errorach, "wycwanilam > > sie" i, zanim doszlo do czegokolwiek, zapoznalam sie z > fotkami! Zreszta... to > > tez niezawsze skutkuje - raz zwialam ;))) Ale to juz > inna historia...;P > > pzdr > > Fotki fotkami, ale faceci klamia takze jesli chodzi > o wyksztalcenie, status materialny, wlasne intencje, > swoje poprzednie partnerki itd, itp. > I najgorsze w takich znajomosciach jest to, ze jesli > dowiesz sie, ze cie robil w jajo to taki facet > najczesciej > nie uwaza za stosowne ani nic ci wyjasniac, ani cie > przeprosic. Po prostu zrywa znajomosc -to z mojego > doswiadczenia. Do meduzy: Generalnie mnie nie rozczarowuje taka postawa mężczyzn. Trudno uwierzyć, by większość ludzi na czacie szukała prawdziwej głębokiej miłości, zwłaszcza jeśli chodzi właśnie o płeć brzydszą. A jeśli rzeczywiście tam tej miłości szukają to...... chyba niestety są głupcami. Choć............., ale o tym nieco niżej w mojej odpowiedzi do faceta :-)))) ---------------------------- Witaj facecie, Pozwole sobie przedstawić własne doświadczenia w tej materii. 1. Swojego męża poznałam właśnie przez net (choć nie na czacie). Teraz jesteśmy bardzo szczęśliwym małżenstwem. Spotykając się za pierwszym razem nigdy nie pomyślelibyśmy, że połaczy nas wezeł małżeństwa. Spotkanie miało być li tylko seksualne. I takie było. Przemierzyliśmy do siebie setki kilometrów w poszukiwaniu prawdziwie seksualnych uniesień. I było wspaniale. Miłość przyszła zdecydowanie później, gdy zaczęliśmy zauważać w sobie dziesiątki podobieństw, które nas łączą i gdy stwierdziliśmy, że pasujemy do siebie wręcz idealnie. 2. Przed poznaniem swojego męża spotykałam się wielokrotnie z mężczyznami z netu w celach erotycznych. Jedne spotkania kończyły się "łóżkiem", inne nie. Nie będę próbowała generalizować, że wszyscy mężczyzni oszukują przedstawiając na czacie nieprawdziwy obraz samych siebie, bo tak wcale nie jest. Niektórzy rzeczywiście mają talent do konfabulowania i mitomanii połączonej zarazem z megalomanią. I myśle, że proporcje były po połowie. Połowa kłamała, połowa nie. Zdarzyło mi się kilkakrotnie, że na spotkanie przychodził mężczyzna, który nie był dla mnie atrakcyjny fizycznie. Ja jako osoba bezpośrednia i prostolinijna nigdy nie miałam problemów z wyartykułowaniem swoich odczuć, więc od razu informowałam go, że spotkanie ma charakter czysto towarzyski i nie przeniesie się do alkowy. W wielu natomiast przypadkach pozytywnie się rozczarowywałam widząc mojego czatowego rozmówcę i kawiarniana randka swój epilog znajdowała w sypialni. W poźniejszym okresie podobnie jak koleżanki, które już zabrały głos w tym temacie, prosiłam o zdjęcie, by móc w jakiś sposób dokonywać wstępnej selekcji. Ale raczej nie z tego powodu, że obawiałam się iż mój internetowy rozmówca nie przypadnie mi do gustu, ale raczej z tego powodu iż rozmówców tych było niemal bez liku i musiałam w jakiś sposób dokonywać wstępnego wyboru. Ze wszystkimi nie zdołałabym się umówić i spotkać, a poza tym nie miałabym nawet ochoty na takie ilości spotkań. A z doświadczenia powiem jeszcze tyle, że zdjęcie nie oddaje w sposób właściwy walorów, czy też braku walorów fizycznych, potencjalnego kandydata do spotkania. Często przekłamuje i to w obydwie strony. 3. Teraz też spotykam się (a w zasadzie spotykamy - bo robię to wraz z mężem) z ludźmi z czata. Umawiamy się i z kobietami i z mężczyznami i z parami. Wszystko zależy od naszych potrzeb i nastrojów. Generalnie przynajmniej raz na dwa tygodnie poznajemy nowe osoby na czatach, z którymi umawiamy się najpierw na spotkanie "integracyjne", a poźniej ewentualnie na spotkanie erotyczne. Nasze doświadczenia nakazują nam pierwsze spotkanie przeprowadzić na neturalnym gruncie, tak by osoby z którymi się umówiliśmy nie czuły skrępowania i by w przypadku niezaakceptowania siebie nawzajem, nie dochodziło do niezręcznych sytuacji w postaci ew. wypraszania kogoś z naszego domu (niestety takie przypadki też miały na początku miejsce). Dlatego pierwsze spotkanie aranżujemy w jakimś pubie, gdzie każdy każdemu może się dokładnie przyjrzeć, porozmawiać z nim, a gdy przypadniemy sobie do gustu (mówie nie tylko o guście fizycznym - bo lubimy także po erotycznym spektalu wspólnie porozmawiać, pośmiać się, napić się czegoś, a może i coś zapalić) przenosimy się do naszego domowego gniazdka i tam kontynuujemy mile rozpoczęty wieczór. Nie bałabym się na Twoim miejscu takiego spotkania. Zazwyczaj bywają one zabawne. Z pewnościa najtrudniejsze jest to pierwsze spotkanie, a poźniej...... sam się pewnie rozsmakujesz w nawiązywaniu w ten sposób nowych erotycznych znajomości. Net ma to do siebie, że w sposób wyraźny skraca dystans pomiędzy dwoma osobami, które chciałyby sobie powiedzieć, że mają ochotę na seksualne spotkanie, bowiem w necie jest się prawie zupełnie anonimowym i wyrażanie nawet najskrytszych, często nawet perwersyjnych pragnień, jest banalnie proste i nie niesie za sobą ryzyka wyszydzenia, ośmieszenia. Oczywiście net to także takie zagrożenie dla tych uczciwych, którzy w sposób nieprzekłamany o sobie opowiadają, że trafią na tych mniej uczciwych, których wypowiadane słowa na swój temat mijają się z prawdą, choć nie zawsze z powodu złych chęci. Wtedy dochodzi do konfrontacji w świecie realnym tego co o sobie powiedziało się w necie z tym jak jest w rzeczywistości. Jeśli będziesz traktował takie spotkania jako "jednorazówki" to nawet jeśli większość słów wypowiadanych przez Twoją rozmówczynię była bajką, to nie powinieneś się tym przejmować. W końcu spotkacie się pewnie tylko raz i być może już nigdy w życiu się nie ujrzycie. Spotkanie ma mieć charakter czysto erotyczny, więc najważniejszym będzie to czy ona odpowiadać Ci będzie fizycznie i czy ewentualnie znajdziecie wspólny język i temat do jakiejś krótkiej rozmowy przed czy po. pozdrawiam i życzę udanego spotkania olivvka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: facet Re: Tak, wielokrotnie. Wrażenia raczej pozytywne. IP: proxy / 198.208.26.* 19.11.02, 12:25 Dzieki za zrozumienie. Odpowiedz Link Zgłoś
niuniek6 Re: Czy umowil... 19.11.02, 15:09 no i przez takich klamczuchow ci fajni maja utrudnione zadanie wrrrrrrr. :) > Ja tak, klika razy i za każdym razem niestety było beznadziejnie:( większość > kłamie co do swojego wieku, wyglądy etc...... zawiodłam się przez to i od > tamtej pory już się nie umawiam, choć nigdy nie mów nigdy:))) > POZDRAWIAM, CZARNA Odpowiedz Link Zgłoś
kaasia78 Re: Czy umowil... 19.11.02, 11:44 bylo pieknie, cudownie....tylko niepotrzebnie wmieszalismy w to milosc...ja sie zakochalam i teraz ciezko to odchorowuje niestety...ale w sumie nie zaluje pozdrowienia Odpowiedz Link Zgłoś
hanca Re: Czy umowil... 19.11.02, 11:54 Yhh, no to jest wlasnie to najpowazniejsze ryzyko! Czasem nawet gorsze od "spotkania z mlotkiem"... Dlatego wlasnie trzeba tak bardzo duzo ze soba rozmawiac o oczekiwaniach, zeby pozniej nie bylo, ze chcielismy zupelnie czego innego... Ale czy to, kuzwa, czlowiek zawsze nad tym zapanuje!!?!? Grr ironia losu! Pozdrawiam i trzymaj sie Odpowiedz Link Zgłoś
kaasia78 Re: Czy umowil... 19.11.02, 11:57 wlasnie sie zastanawiam...czy nawet jezeli sie z gory zalozy, ze tylko seks...to czy i tak nie istnieje duze ryzyko...nawet jak sie ze soba o tym duzo rozmwia i sytuacja jest jasna.. Odpowiedz Link Zgłoś
meduza4 Re: Czy umowil... 19.11.02, 11:59 Ryzyko istnieje zawsze i w zyciu nic z gory nie mozna zakladac :( Odpowiedz Link Zgłoś
hanca Re: Czy umowil... 19.11.02, 12:02 Nooo, szczegolnie, ze my kobitki to spokojnie umiemy oddzielic ten seks od uczuc! (wyczuj duuza dawke ironii!) ;/ No, jak mowie, ryzyko istnieje zawsze! Dlatego nigdy wszystko nie da sie przewidziec! Zycie, zycie...;) A moze faceci tez tak maja...? Odpowiedz Link Zgłoś
meduza4 Re: Czy umowil... 19.11.02, 12:07 Niektorzy tez tak maja jak my, ale tylko nieliczni... I ci nieliczni szybko znajduja "nabywczynie".... Odpowiedz Link Zgłoś
kaasia78 Re: Czy umowil... 19.11.02, 12:07 mysle, ze im przychodzi to znacznie latwiej i w sumie to nie ich wina, ze nam nie;) Odpowiedz Link Zgłoś
meduza4 Re: Czy umowil... 19.11.02, 12:17 Nie ich wina? Ja bym tam z facetow nie robila niewiniatek... To chyba takze ich sprawa, zeby nie ranic i nie mieszac w cudzym zyciu... Odpowiedz Link Zgłoś
hanca Re: Czy umowil... 19.11.02, 12:20 Tiaaa, ogromna przepasc jest miedzy nami! Ale ja wierze, ze mozna sie w koncu gdzies po srodu, na kladce, spotkac i zaczac nadawac na podobnej fali (no przynajmniej w sprawach seksu trzeba sie w koncu zgrac, ja nie mowie o porozrzucanych skarpetkach - to niereformowalne!;P) Bardzo sie umocnilam w tym przekonaniu, jak kiedys bardzo zraniona, zaczelam robic to samo, tak "po mesku", spotykac sie i zakanczac w brutalny sposob, odchodzic bez slowa... Nie polecam tej metody, choc mi pomoglo... Nie umialam inaczej, zle sie czulam, ale nareszcie przez siebie...! Teraz sie zwrocilo! Jest dobrze...! Choc ci pokrzywdzeni czasem laza mi po glowie i gryza jak wyrzuty sumienia (jednak kobietkam;P) Odpowiedz Link Zgłoś
meduza4 Re: Czy umowil... 19.11.02, 12:27 Moze faceci zachowuja sie jak zachowuja wlasnie dlatego, ze wola zerwac po chamsku i brutalnie... bo nie chca sami zostac porzuceni, albo boja sie odpowiedzialnosci zwiazanej z budowaniem zwiazku... Dla mnie to bardziej kwestia dojrzalosci niz cos wrodzonego co nas rozni -wiekszosc facetow z wiekiem wyrasta z tego... Odpowiedz Link Zgłoś
hanca Re: Czy umowil... 19.11.02, 12:30 No niby wyrasta, ale w wiekszosci z nich "ich dzieciaki" czujnie czekaja na moment, zeby sobie znowu cos udowodnic i wyrwac sie z sidel! (mowa o jakiejs zdradzie cy cus...?!?) Obym sie mylila! ;) Odpowiedz Link Zgłoś
kaasia78 Re: Czy umowil... 19.11.02, 12:38 a ja sie tak wlasnie zastanawiam, czy to kobiece szukanie uczucia nie jest szukaniem jakiegos usprawiedliwienia...bo przeciez kobieta nie moze pozadac faceta, ktorego nie kocha... Odpowiedz Link Zgłoś
meduza4 Re: Czy umowil... 19.11.02, 12:41 kaasia78 napisała: > a ja sie tak wlasnie zastanawiam, czy to kobiece szukanie uczucia nie jest > szukaniem jakiegos usprawiedliwienia...bo przeciez kobieta nie moze pozadac > faceta, ktorego nie kocha... Moze, moze... Najgorzej tylko gdy ktos mowi lub sugeruje, ze mnie kocha bo wie, ze inaczej nie bylby pozadany przeze mnie (niedostatki natury fizycznej czy materialnej) a w rzeczywistosci chce sie tylko ze mna przespac... Odpowiedz Link Zgłoś
hanca Re: Czy umowil... 19.11.02, 12:48 A ja juz wiem, ze to nieprawda! Przynajmniej u mnie to tak kilka razy wygladalo... Kurcze, to chyba jednak wszystko zalezy...! Seks z miloscia jest GENIALNY! Ale wiem, ze inny jest mozliwy i nawet czasem potrafi dac satysfakcje! Tu musi byc jednak spelnionych troche warunkow... A przede wszystkim - zadnego zakochania!!! Sama sobie przecze...;) Odpowiedz Link Zgłoś
kaasia78 Re: Czy umowil... 19.11.02, 13:03 kurcze-nie wiem czy sie dobrze zrozumialysmy-ja wiem ze moze, a to co napisalam to taki stereotyp, ktoremu my same pewnie sie w jakims podporzadkowujemy... Odpowiedz Link Zgłoś
meduza4 Re: Czy umowil... 19.11.02, 12:39 Uzylas slow "udowodnic" i "wyrwac sie z sidel". Nie trzeba byc psychologiem, zeby dostrzec, ze zyjemy w swiecie w ktorym mezczyzna nie ma wielu mozliwosci aby wykazac sie swoja meskoscia... Moze to "wyrywanie sie z sidel" jest dla niego dowodem na to, ze nie zostal pantoflarzem, ze potrafi sie przeciwstawic, walczyc o "swoje"... Moze nalezaloby przywrocic sredniowieczna tradycje turniejow rycerskich? :)))))) Odpowiedz Link Zgłoś
hanca Re: Czy umowil... 19.11.02, 12:52 Tiaa, jedyna grozna konsekwencja bylby rozkwaszony nos!;) A tak?!? Polamane serca, jak nie zon, to kochanek! A moze wystarczyloby nie brac ich pod ten pantofel!? Dac tyle luzu, zeby go nie szukali poza granicami Twoich ramionek?!? Hymmm, to nielatwe! Odpowiedz Link Zgłoś
meduza4 Re: Czy umowil... 19.11.02, 13:06 No nie przesadzaj -ci ktorzy wyszliby calo czuliby sie bardzo mescy :))) A ci z rozkwaszonymi nosami tez by byli zachwyceni gdyby damy ich serc ocieraly te nosy jedwabnymi chusteczkami :))) A co do "luzu" -sa faceci, ktorzy wszystko uwazaja za "zniewolenie" -nie tylko zwiazki z kobietami i oni zawsze w imie "wolnosci" beda lamac wszelkie zasady i porzadek publiczny. Jak ktos sie czuje niewolnikiem to nie zrobisz z niego czlowieka wolnego chocbys caly swiat mu dala. Odpowiedz Link Zgłoś
hanca Re: Czy umowil... 19.11.02, 15:20 O nie! Jedyne zniewolenie na jakie zezwalam to zniewolenie moja cudownoscia!;)) A jak ktos ma problemy z okresleniem swoich granic i potrzeb, to naprawde nie powinien sie zabierac za druga osobe, a tym bardziej za SEKS z nia! O nie, to juz jest jednak dla doroslych!! ;P Odpowiedz Link Zgłoś
meduza4 Re: Czy umowil... 19.11.02, 15:33 A widzisz -nareszcie sie dogadalysmy :) Tu wlasnie chodzilo mi o takich facetow ktorzy maja problemy z okresleniem wlasnych granic. Prawdopodobnie taka osoba czuje sie absolutnie bezbronna wchodzac w zwiazek z druga osoba i stad ten owczy ped do "wyzwolenia z wiezow". Tyle, ze takim ludziom nie wytlumaczysz, ze nie sa dorosli i ze za druga osobe i seks nie powinni sie brac...A niech sie zreszta biora za seks ale niech w tej sprawie ida do agencji a nie zawracaja glowe komus kogo moga zranic... Odpowiedz Link Zgłoś
hanca Re: Czy umowil... 19.11.02, 15:38 Wiem, ze tacy sa i to niekoniecznie w wieku przedszkolnym, gdy masz jeszcze prawo byc zagubionym i nie do konca okreslonym! ;) Czasem lek przed ludzmi i soba samym, narasta z wiekiem, a wiadomo, ze im pozniej tym gorzej to wykorzenic, zmienic, zreformowac... Jedno mnie martwi, jak taki emocjonalny gowniarz moze skrzywdzic taka madra, dojrzala kobietke?! Pieprzona natura uczuc...! ;P Odpowiedz Link Zgłoś
meduza4 Re: Czy umowil... 19.11.02, 15:54 Pieprzona natura uczuc -nic wiecej! Zreszta ja mam jakis taki pociag do facetow, ktorzy zaczynaja od "ja nie mialem w zyciu szczescia do kobiet i wlasnie szukam tej jedynej" -od razu dopatruje sie w kims takim bratniej duszy, robie sie delikatna, nie chce skrzywdzic, serce na dloni bym podala.... A moze wlasnie dojrzaly facet powinien powiedziec "spartaczylem to i owo i dlatego teraz jestem sam i nie wiem co wyniknie z naszej znajomosci"......... Odpowiedz Link Zgłoś
niuniek6 Re: Czy umowil... 19.11.02, 15:17 Olalem ten sposob bo wnecie o wile wiecej jest chetnych facetow niz babek. (tzn chetnych kobit jest moze nawet i wiecej ale maja skrupuly) wiec najlepiej zwykle towarzysko a na drugiej czy trzeciej randce sprawa zalatwiona. Tak ze sposob o wiele pewniejszy. A i takze zdaza sie czasem ze na pierwszej cos wyjdzie jeli sie dobrze zakreci i wtedy jest najbardziej super. > sie ktos z Was kiedys przez czat na seks w realu ? Jesli tak to jakie > wrazenia ? Mam na mysli to czy wogole cos z tego wyszlo. > dzieki Odpowiedz Link Zgłoś
hanca Re: Czy umowil... 19.11.02, 15:22 ahhh czyli skoro gdzies na trzeciej jest juz "zalatwione", to znaczy, ze te cele TOWARZYSKIE to nieco sciemka!? ;P Zreszta, jakby na to nie patrzec, seks inny niz towarzyski byc nie moze! ;)) Odpowiedz Link Zgłoś
niuniek6 Re: Czy umowil... 19.11.02, 15:42 no pewno ze sciemka. Zreszta po co odstrasac zwierzyne skoro wiadomo ze statysytycznie z kobietami metoda malych krokow jest najskuteczniejsza - Oczywiscie nie ZA malych:) hanca napisała: > ahhh czyli skoro gdzies na trzeciej jest juz "zalatwione", to znaczy, ze te > cele TOWARZYSKIE to nieco sciemka!? ;P Zreszta, jakby na to nie patrzec, seks > inny niz towarzyski byc nie moze! ;)) Odpowiedz Link Zgłoś
hanca Re: Czy umowil... 19.11.02, 15:50 Nnnooo, chyba ze to kobieta podaza wielkimi susami i juz od pierwszej literki (w necie) chce sie bzykac! Bo jakos nawet na seks mi to nie zakrawa ;P Kurcze, a swoja droga to my jakies strasznie proste jestesmy, jak na nas takie "wyprobowane metody" dzialaja..;) Phi ;P Odpowiedz Link Zgłoś
niuniek6 Re: Czy umowil... 19.11.02, 15:59 Jesli chodzi o prostrze metody to najprostrza jest ukrywanie ze takie proste metody sie stosuje:) bo tak sie nie zaspokoi checi bycia wyjatkowa - prawda? hanca napisała: > Nnnooo, chyba ze to kobieta podaza wielkimi susami i juz od pierwszej literki > (w necie) chce sie bzykac! Bo jakos nawet na seks mi to nie zakrawa ;P Kurcze, > a swoja droga to my jakies strasznie proste jestesmy, jak na nas > takie "wyprobowane metody" dzialaja..;) Phi ;P Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: cute EEE tam.... IP: *.acn.pl 19.11.02, 17:14 dziewczyny kłamią że są ładne, rozmowa powiedzmy się klei... niestety rozczarowanie przychodzi po otrzymaniu zdjęcia...dziękuję, postoję na czaty wchodziłem pół roku po założeniu netu(to chyba było 2 lata temu), teraz omijam to gówno dużym łukiem pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
hanca Re: EEE tam.... 19.11.02, 17:44 Ho ho, prrrrosze! Czyli i nam kobietkom zdarzaja sie drobne klamstewka?!? ;P Oj, jaki ten internet jest be, skoro wyciaga z nas takie brzydkie rzeczy! ;)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nemo Mam pytanie do Oliwki... IP: 128.192.84.* 19.11.02, 17:38 Oliwko, Przeczytalem Twoj post w ktorym opowiadasz o swoich przygodach malzenskich z innymi parami i troche bylem wstrzasniety...Jesli nie masz nic przeciwko to mam do Ciebie pytanie: czy kiedy sie tak ze soba spotykacie to rozumiem ze dochodzi do erotycznych zblizen miedzy Wami w roznych ukladach? Po prostu nie za bardzo miesci mi sie w glowie ze Twojemu mezowi odpowiada fakt, ze 'obcy" mezczyzna ma z Toba stosunek i vice versa jesli chodzi o Ciebie. Sam jestem malzonkiem (29) i dosyc otwartym na swiat (mieszkamy przejsciowo za granica)i nie potepiam ani nie wyklinam Cie ale po prostu jakos nie moge tego przeskoczyc... Mozesz skomentowac i wytlumaczyc jesli przypadkiem przeczytasz moj post? Jak to moze funkcjonowac w zwiazku malzenskim?! Pozdrowienia! Nemo (lat. nikt) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Szalony Kucharz Nemo IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 19.11.02, 19:54 Gość portalu: Nemo napisał(a): > Oliwko, > Przeczytalem Twoj post w ktorym opowiadasz o swoich przygodach malzenskich z > innymi parami i troche bylem wstrzasniety... Kapitanie! Czymże właściwie jesteś wstrząśnięty? Tym, że Olivvka i jej małżonek "to" robią, czy tym, że Ona tak bezwstydnie i pogodnie o tym pisze? Czy tzw. swinging to aż tak odrażająco nieludzki seksualny obyczaj, że się żadnemu zacnemu obywatelowi w głowie pomieścić nie może? Różnorodne skoki w bok, wypady na dziwki, przyprawianie rogów, nieco zbyt odważne wieczory kawalerskie i tym podobne akty niewierności, choć oficjalnie nie akceptowane, jednak są rozumiane, ale wspólna zabawa dwóch (czy więcej) dorosłych par to już Sodoma i Gomora, zbrodnia śmiertelna przeciw Najświętszej Instytucji Rodziny? Czy miłość do tej "jedynej" osoby musi być aż tak posesywna, że niedopuszczalną czyni nawet myśl o niej/nim w objęciach innego/innej? Czy naprawdę nie znajdujecie niczego doniosłego w akcie obopólnego, dobrowolnego dzielenia się ukochaną osobą? Czy najżyczliwszą reakcją, na jaką Was, podmorscy podróżnicy, stać to lekki wstrząs i pobladłe lico? Szalony Kucharz PS. Przepraszam Olivvkę za to jawne nadużycie z mojej strony i podjęcie pytania skierowanego do Niej. Obiecuję poprawę. Odpowiedz Link Zgłoś
kalina79 nie zgadzam sie na takie zycie 19.11.02, 20:32 to byłoby wbrew mnie. Poznac sie na czacie i spotkac dla seksu. Czułabym do siebie niesmak po tym. Już wolę wibrator i spokojne sumienie. Nie jestem seksualna wyżeraczka i w zupełności wystarcza mi namietny sex z człowiekiem do którego czuję cos więcej niż pociąg---> najlepiej miłość. A odpowiadając na pytanie postwaione pierwotnie.... swojego pierwszego faceta poznałam w necie. Bylismy ze sobą przez rok. Zaczeliśmy sie piescic przy pierwszym spotkaniu, a kochaliśmy się po pół roku. Inna sprawa, że widywaliśmy się dość rzadko. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nemo do Szalonego Kucharza... IP: 128.192.84.* 19.11.02, 21:25 Szalony Kucharzu! Poniewaz zauwazylem ze jestes czlowiekiem z poczuciem humoru, mam nadzieje, ze "napadles" na mnie nieco zartobliwie-mam przynajmniej taka nadzieje...:-) Jak zauwazyles, moj post absolutnie nie osadzal a tylko pytal. Nie mam pobladlego lica z powodu wyznan Oliwki, bynajmniej. Dla mnie zdrada malzenska, w jakiejkolwiek formie jest nie do zaakceptowania. Absolutnie nie. I nie podchodze do tego w sposob jaki wspomniales-ze mozna to jakos zrozumiec chociaz wszyscy to tak naprawde po cichu akceptuja...Argument o zaborczej (posesive-bo to chyba stad zaczerpnales ten przymiotnik-nawiasem mowiac tez zdaza mi sie uzywac takich zapozyczen-ostatnio: endzojowac(enjoy)cos :-)) milosci, ktora nie chce sie "dzielic", kompletnie, ale to kompletnie do mnie nie trafia. Co to jest za dzielenie?! Pewnie lepiej niz ciche skoki w bok i potajemne zdrady bo to przynajmniej sie dzieje za akceptacja(?) obojga. Ok, staram sie na to patrzec spokojnie i jestem gotow z Toba czy Oliwka polemizowac ale nie mysle zeby to dla rodziny (niekoniecznie Swietej Instytucji :-)) bylo dobre in the long run. Zawsze bylem przekonany, ze malzenstwo polega na zwiazku dusz i cial pomiedzy dwojgiem kochajacych sie osob, ktore maja siebie nawzajem i nie potrzebuja sie soba "dzielic" z innymi. Po prostu nie rozumiem za bardzo tej calej koncepcji... Ale ja to pewnie jestem jakis nienormalny bo zony nie chce zdradzac i zawsze bylem jej wierny nawet w czasach zwiazku chlopak-dziewczyna, choc mialem pokus co niemiara... :-) Ale napatrzylem sie w swoim zyciu co to znaczy niewiernosc i ile cierpien moze przyniesc. Tutaj gdzie teraz mieszkamy (poludnie USA) w szkole 20-30% dzieci maja oboje rodzicow-masz pojecie?! I nie dlatego ze jest taki wysoki odsetek zgonow...Ale to juz raczej temat na inna dyskusje... Serdeczne pozdrowienia! Capt. Nemo z Nautilusa... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bra Re: do Szalonego Kucharza... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 20.11.02, 07:52 Hej Nemo,mnie tez szczena opadła ,jak przeczytałem wyznania Oliwki.Ale z drugiej strony ,jak wszyscy uczestniczący w bzykaniu są za i zadowoleni,to dlaczego nie?Nie jest to jednak normą i nigdy będzie.I dowie się o tym Szalony Kucharz,jak pozna tą jedyną w której sie zakocha. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Szalony Kucharz Hej, staniczku! IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 20.11.02, 07:57 Jeżeli tak dokładnie znasz moją przyszłość, to powiedz mi, kochany, kiedy dopadnie moje skronie łysina ;-) Szalony Kucharz Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Szalony Kucharz Captain, my Captain! IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 20.11.02, 07:54 Szanowny Podwodny Tułaczu, To rzecz oczywista, że mam ogromne poczucie humoru, którym życzliwie obłaskawiam spotkane tu osoby na lewo, prawo, do przodu i a tergo, w górę i w dół, od środka i na zewnątrz. :-))) Jednak poruszyłeś obok kwestii mojego niewątpliwego dowcipu sprawę, która mnie lekko zasmuciła, i którą pragnąłbym czym prędzej wyjaśnić, a to dlatego, że dość mam już na tym Forum, oraz na nieboszczce "Seksuologii", niepotrzebnego, nietrafionego i szkodliwego antagonizowania seksualnych postaw jego uczestników. Przecież nie o to chyba chodzi, aby chwaląc się swoim ciekawym erotycznym żywotem wykazywać komukolwiek jego/jej niedostatki, ani z drugiej strony przykłady ludzkiej frywolności nie mają, mam nadzieję, służyć za ilustrację zła świata tego. Szeroko rozumiana tolerancja to przecież akceptacja człowieczej odrębności, niezależnie od jej liczebnej reprezentacji, pomijając oczywiście takie owej odrębności przejawy, które godzą w odrębność drugiej istoty ludzkiej. Piszecie, kpt. Nemo, o małżeństwie i zdradzie, tak jakby pojęcia owe posiadały jakieś maksymalnie zuniwersalizowane i zgeneralizowane znaczenie. Tymczasem tak przecież nie jest - wszystko zawieszone jest bowiem w jakimś historycznie określonym momencie czasoprzestrzennym. I jest mi naprawdę bardzo przykro, jeżeli burzę teraz czyjś światopoglądowy porządek, ale będę obstawał twardo, niczym krok defiladowy na żołnierskiej przysiędze, przy swoim stanowisku. Rozumiem, kapitanie, że w życiu Twoim i wybranki Twej nie ma miejsca na podobne Olivvce "wybryki". Wierzę, że postawa owa jest świadoma, a nie stanowi jedynie owocu bezrefleksyjnego konformizmu. Szanuję, naprawdę szanuję Twoje życiowe decyzje, lecz to wcale, w najmniejszym nawet stopniu nie osłabia mojego niekłamanego podziwu wobec Olivvki, jej świadomego wyboru drogi, pełnej (jak mniemam) realizacji swoich nawet najbardziej nietypowych marzeń bez krzywdzenia osób trzecich. Ty, mój miły głębinowy żeglażu, zdajesz się wątpić w szczerość Jej postępowania - słowo akceptacja opatrzasz znakiem zapytania - dlaczego? Czy naprawdę tak trudno o empatię, wyjście z siebie i przychylne spojrzenie na świat oczyma zupełnie innej, ale ludzkiej przecież istoty? Czy należy tak bezwzględnie penalizować, spychać na margines dewiacji, potępiać w czambuł czyjeś szczęście tylko dlatego, że wydaje nam się, że to nieprawda, że to nieszczęście, że to MUSI boleć? Wolałbym, abyśmy wszyscy przychylniej myśleli o drugich i nie węszyli w każdym ludzkim działaniu jakiegoś spisku. Dobrze wiesz, drogi Nemo, że wyraz "suspicious" w języku angielskim posiada dwa, nieco odmienne odcienie znaczeniowe... Nikt nie zarzuca przecież Tobie, że w wytrwałym kształtowaniu swojego własnego związku trzymasz sie swoich zasad i nie ulegasz "rozwodowej" modzie. Skądże znowu! Zaprawdę, takie dychotomiczne segregowanie ludzkich działań na normalne- nienormalne do niczego nie prowadzi. Czyjeś swobodne życie nie musi przecież od razu kolidować z Twoim poważnym, prawda? Poza tym pełno na Forum takich dogłębnie zszokowanych wypowiedzi na temat spotkań erotycznych par, wypowiedzi płynących z rąk światłych ludzi, jakimi niewątpliwie wszyscy (no, prawie!) użytkownicy Portalu Gazety są. Nigdyście nie przeglądali czasopism z ogłoszeniami towarzyskimi? Nie widzieliście nigdy rubryki "Pary"? Myślicie, że pary te szukają dziecka do adopcji, baby-sitterki, sprzedawców odkurzaczy? Nie, chcą w miłej atmosferze spotkać się z innymi parami, kobietami, mężczyznami w celach erotycznych. Czy to wstrząsa Wami bardziej czy mniej od ogłoszeń gejów i "poetek Safony"? Wyobraźcie sobie, że (o zgrozo!) nieco tych ogłoszonek jest, i to w każdym szanującym się pisemku czy internetowym serwisie, nawet na naszym przaśnym rynku erotycznych uciech. Na koniec napisze coś, co być może zabrzmi strasznie lamersko i trywialnie, niczym końcowy komentarz dziennikarza TVN, ale czasy się zmieniają i dawne standardy dotyczące rodziny, małżeństwa, zdrady, seksualnej kultury nie przystają coraz bardziej i bardziej do pędzącej coraz szybciej i szybciej rzeczywistości. Dawniej łatwiej było dochować "wierności", kiedy mieszkało się całe życie na wiosce, w której były tylko dwie kobiety, na które można było jako-tako popatrzeć niż dzisiaj kręcąc się (dosłownie!) po wielkim mieście, wodząc wciąż oczyma za niezliczonymi jego "atrakcjami". I jak się w tym wszystkim połapać? Wystarczy tylko, choć to nieco trudne, wiem, dostrzegać wszędzie drugiego człowieka. Czego wszystkim nam życzę! Szalony Kucharz PS. Jeszcze raz przepraszam szanowną Olivvkę za wtóry wtręt do rozmowy, ale tym razem dowódca Nautilusa zwrócił się do mnie... Odpowiedz Link Zgłoś
olivvka Re: Mam pytanie do Oliwki... 20.11.02, 09:56 Witaj Nemo, Przyznaje się otwarcie, iż pod moim adresem kierowano już wiele niepochlebnych opinii związanych z dość otwartym podejściem do spraw seksu, zwłaszcza seksu grupowego, którego jestem zwolenniczką i orędowniczką, a opinie te mierzone były w moją osobę jeszcze za czasów życia śp. Forum Seksuologia. Nie czuję się więc zdziwiona, że i na tutejszym forum (choć przyznać muszę iż uczyniłeś to w sposób bardzo kulturalny za co dziękuję) znajdą się słowa krytyki za tego typu postępowanie. Poniżej odpowiadając na Twoje pytania, postaram Ci się przedstawić własny światopogląd, który pcha zarówno mnie jak i mojego męża do podejmowania tego typu kontaktów seksualnych. Gość portalu: Nemo napisał(a): ) Oliwko, ) Przeczytalem Twoj post w ktorym opowiadasz o swoich przygodach malzenskich z ) innymi parami i troche bylem wstrzasniety...Jesli nie masz nic przeciwko to mam ) ) do Ciebie pytanie: czy kiedy sie tak ze soba spotykacie to rozumiem ze dochodzi ) ) do erotycznych zblizen miedzy Wami w roznych ukladach? Tak, dochodzi do takich zbliżeń, choć nie zawsze, bowiem podczas "integracyjnego" spotkania, którym poprzedzany jest erotyczny wieczór, okazuje się czasami, że partner, partnerka czy partnerzy, których poznaliśmy wspólnie z mężem na czacie, okazują się osobami, z którymi możemy jedynie miło pogawędzić, wypić kawe lub drinka, lecz niestety nie możemy podjąć aktywności seksualnej, z różnych względów. )Po prostu nie za bardzo ) miesci mi sie w glowie ze Twojemu mezowi odpowiada fakt, ze 'obcy" mezczyzna ma ) ) z Toba stosunek i vice versa jesli chodzi o Ciebie. Sam jestem malzonkiem (29) ) i dosyc otwartym na swiat (mieszkamy przejsciowo za granica)i nie potepiam ani ) nie wyklinam Cie ale po prostu jakos nie moge tego przeskoczyc... Mozesz ) skomentowac i wytlumaczyc jesli przypadkiem przeczytasz moj post? Cóż, zabrzmi to pewnie nieco trywialnie, lecz wytłumaczenie mojego postępowania, które Ci przedstawię znajduje odzwierciedlenie zarówno w nauce psychologii, socjologii rodziny czy nawet demografii. Prawdą jest natomiast, że sprzeczne jest z etyką, zwłaszcza chrześcijańską. Natura człowieka, wbrew temu co sądzi wielu z nas, czy też wbrew temu co głoszone jest wszem i wobec przez co niektórych światłych ideologów, którzy starają się usilnie wyznaczać kanony etyczno-moralne społeczeństwu, nie pozwala większości stworzeń ludzkich na życie w monogamii. Poligamii czy też bigamii sprzyja także nieustający postęp cywilizacyjny, zwłaszcza dotyczący nowoczesnych metod komunikowania się. Przed 100-laty, nawiązanie erotycznego kontaktu z osobami spoza środowiska w którym się egzystowało nastręczało wiele problemów. Dzisiejszy swobodny dostęp do takich mediów jak internet czy telefonia powoduje, że skraca się w wyraźny sposób dystans pomiędzy potencjalnymi kochankami, bowiem łatwy dostęp do nowoczesnych metod komunikacji powoduje, że mogą oni w dowolnym czasie z dowolnego miejsca nawiązać rozmowę, której finałem może być wspólne wyrażenie chęci na podjęcie współżycia seksualnego. Powoływałam się powyżej na nauki, które nie stoją w sprzeczności z tym, czemu jak i mój mąż oddajemy się i czemu hołdujemy. Wspomniałam o demografii. Nawiązałam do tej nauki, bowiem ona szczególnie w sposób wyraźny obrazuje w liczbach, jak bardzo monogamia w człowieczych zachowaniach jest popularna. 50% małżeństw zawieranych przed 25 rokiem życia rozpada się przed upłynięciem 5 lat trwania małżenstwa. W ok. 65% wszystkich rozwodów za główną przyczynę podaje się niewierność małżeńską. Do zdrad małżeńskich przyznaje się ok. 20% osób trwających we wspólonotach małzeńskich. Chęć zdrady deklaruje (w zależności od płci) od 25 do 45% osób będących w związkach małżeńskich. Czy te liczby świadczą o monogamicznej naturze człowieka? Czy (jak sam zresztą wspomniałeś) 20-30% dzieci mających tylko jednego rodzica w miejscu gdzie zamieszkujesz świadczy o tym, że człowiek pragnie tylko jednego partnera seksualnego ( bo chyba przyczyną rozpadu tych małżenstw nie jest tylko i wyłacznie niezgnodność charakterów, którą zresztą nagminnie tłumaczy się choćby niedopasowanie temeperamentów seksualnych u małżonków)? Ponieważ polemizujemy w necie, mniemam że jesteś aktywnym użytkownikiem sieci, Internetu i potrafisz odszukać zwykłe ogłoszenia erotyczne od par podobnych nam. Wpisz proszę do wyszukiwarki słowa "para szuka pary" a zobaczysz jak wiele osób podobnych nam jest na tym ziemskim padole. Co znamienne, w Polsce ruch swingersów nie należy do najpopularniejszych, bowiem cała rewolucja seksualna, wraz z która otwartość na tego typu zachowania stała się powszechna, dociera do nas nieco później. Być może zasadniczy wpływ także na fakt niewielkiej oficjalnej popularności swingingu w Polsce ma to, że jednak wychowywani jestesmy dosc konserwatywnie zwłaszcza przez kosciół, który potępia tego typu zachowania. Weź proszę do ręki choćby zwykłe "Seksrety", zajrzyj proszę do rubryki M i zobacz, jak wiele niezrzeszonych w swingers-clubach Polaków mimo wszystko poszukuje kontaktów erotycznych z małżenstwami, parami. Dostrzeżesz, że ja i mój mąż nie jesteśmy odosobnieni w swoich upodobaniach. W krajach Europy Zachodniej czy tez w USA, w którym teraz mieszkasz swinging jest wyjątkowo popularny. Tam istnieją potężne kluby, zrzeszające niejednokrotnie setki, tysiące ludzi, dla których organizowane są spotkania, wyjazdy, wycieczki, a wszystko to w celu dobrej zabawy związanej z uprawianiem seksu z innymi podobnymi sobie. Wiem, że istnieje potężny odsetek ludzi, którym tego typu zabawy nie są w smak. I rozumiem to, lecz wiem także, iż wiele z tych osób fantazjuje mimo wszystko na temat uprawiania seksu z innymi partnerami, fantazjuje o możliwościach znalezienia się w takich seksualnych sytuacjach, gdzie seks wykracza poza obręb dotyczący tylko dwojga ludzi i to tych najblizszych sobie. Brakuje często im jednak odwagi, nie pozwalają na to hamulce moralne, nie pozwala na to brak czasu, nie pozwala w koncu na to brak odpowiednio zaaranżowanych sytuacji, które pomoglyby im te fantazje zrealizować. )Jak to moze ) funkcjonowac w zwiazku malzenskim?! Jak? Różnie. Dla wielu małżenstw jest to jedynie świetna rozrywka (jak dla nas). Dla innych małżenstw może to jednak stanowić dość poważne zagrożenie jeśli chodzi o trwałość małżeństwa, zwłaszcza jeśli jedno z małżonków jest niejako przymuszane do tego typu praktyk. To jest główne zagrożenie i zawsze odradzam uprawianie swingingu małżenstwom, w których jedno jest zdecydowane, a drugie się waha. Dlatego wiele naszych spotkań "integracyjnych" kończy się tylko na kawie czy drinku, bowiem z rozmowy wnioskujemy, że tak naprawde na tego typu przyjemnosci ochote ma tylko jedno z partnerów których poznajemy, a drugie ma poważne wątpliwości co do zasadności podjecia decyzji o uprawianiu seksu w grupie (spotkanie konczymy zawsze tylko na kawie jeśli wyczuwamy, że drugi z zaproszonych przez nas partnerów czuje się zagrożony). Jednak wśród zdeklarowanych swingersów bardzo rzadko dochodzi do rozpadu małżenstwa własnie z powodu utrzymywania stosunków seksualnych z innymi partnerami. W moim małżenstwie nie zmieniło się zupełnie nic co mogłoby zagrażać jego trwałości. Oboje bardzo cieszymy się na każde takie spotkanie. Dużo o tym rozmawiamy, ufamy sobie i wiemy, że to tylko zaspokojanie jednej z naszych potrzeb. Wspólnie relacjonujemy własne doznania. Mamy pewne zasady, którym hołdujemy by minimalizować uczucie zazdrości, które przeciez choćby w najmniejszym stopniu zawsze towarzyszy miłości. Nie uprawiamy np. seksu z innymi gdy nie widzi tego drugi ze współmałżonków. Zawsze robimy to na swoich oczach. Oddzielamy w sposób wyraźny uczuciowość od seksualności. Ryzyko zaangażowania się emocjonalnego praktycznie nie istnieje, nie jest w każdym razie większe od teg Odpowiedz Link Zgłoś
olivvka Re: Odpowiedź - dokończenie 20.11.02, 09:58 Ryzyko zaangażowania się emocjonalnego praktycznie nie istnieje, nie jest w każdym razie większe od tego, które grozi nam na codzień spotykając na ulicy osobę odpowiadającą naszym wyobrażeniom o idealnym partnerze. > Pozdrowienia! > Nemo (lat. nikt) I to tyle. Reszta słow, które chciałam Ci przekazac przekazał Ci juz Szalony Kucharz, który zaznaczam, nie jest moim mężem :-)))) więc nie prowadzi wspólnie ze mną żadnej agitacji. pozdrawiam olivvka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Smyk Re: Oliwko ! IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 20.11.02, 10:43 Oliwko ! Powiedz coś więcej o seksie grupowym. Czy uczestniczy w tym twój mąż ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Szalony Kucharz Czy Ty Smyczku czytasz dokładnie posty Olivvki? IP: 213.77.27.* 20.11.02, 17:39 Przecież stoi wyraźnie czarno na białym odpowiedź na Twoje pytanie o udział męża! No chyba, że lubisz wypytywać bez końca o to samo... Szalony Kucharz Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: smyk Re: Nie masz racji Szalony Kucharzu ! IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 21.11.02, 07:37 Wiem o co pytam i Oliwka też wie ! Z Oliwką znamy się jeszcze z innego forum pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
olivvka Re: Nie masz racji Szalony Kucharzu ! 21.11.02, 08:56 Gość portalu: smyk napisał(a): > Wiem o co pytam i Oliwka też wie ! > Z Oliwką znamy się jeszcze z innego forum > pozdr. Witaj smyku, Wybacz, ale nie wiem właśnie o co Ci chodzi. W moim poście powyżej opisałam dokładnie co i z kim robię, więc Szalony Kucharz ma w pełni rację pytając o przyczyny, dlaczego w kółko zapytujesz o to samo. pozdrawiam olivvka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: smyk Re: Oliwko ! IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 21.11.02, 10:41 Przecież o ile dobrze paniętam w gre wchodziły jeszcze kobiety ! Odpowiedz Link Zgłoś
olivvka Re: Oliwko ! 21.11.02, 12:25 Gość portalu: smyk napisał(a): > Przecież o ile dobrze paniętam w gre wchodziły jeszcze kobiety ! No i......? Wyjasnij, bo dalej nie rozumiem o co Ci chodzi. olivvka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: smyk Re: Oliwko ! IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 21.11.02, 12:34 olivvka napisała: > Gość portalu: smyk napisał(a): > > > Przecież o ile dobrze paniętam w gre wchodziły jeszcze kobiety ! > > No i......? Wyjasnij, bo dalej nie rozumiem o co Ci chodzi. > > olivvka To i innej rury ! robiłaś to w trójkącie ? Jeżeli nie to znaczy że ktoś ukradł twojego nicka. Odpowiedz Link Zgłoś
olivvka Re: Oliwko ! 21.11.02, 12:40 Gość portalu: smyk napisał(a): > olivvka napisała: > > > Gość portalu: smyk napisał(a): > > > > > Przecież o ile dobrze paniętam w gre wchodziły jeszcze kobiety ! > > > > No i......? Wyjasnij, bo dalej nie rozumiem o co Ci chodzi. > > > > olivvka > > To i innej rury ! > > robiłaś to w trójkącie ? > Jeżeli nie to znaczy że ktoś ukradł twojego nicka. Smyku, Zaproponuję Ci to, co zaproponował Ci Szalony Kucharz: czytaj dokładniej moje posty. Odpowiedź w nich znajdziesz bez problemu. olivvka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nemo Hej! IP: 128.192.84.* 21.11.02, 15:25 Oliwko! Dziekuje za dlugi komentarz i wyjasnienia-to po pierwsze. Po drugie to przepraszam ze sie nie odezwalem zle bylem i jestem bardzo mocno zajety w labie ale jak znajde czas to napisze wiecej. Buziaki i pa! Nemo. Odpowiedz Link Zgłoś