adam1962
11.02.03, 17:24
Temat rozpoczal Radan, ale niestety oryginalny watek zamiera. Pozwolilem
sobie wobec tego otworzyc nowy.
Ponizej cytuje moja opinie zamieszczona w powyzszym:
"Ta opinia jest z zycia (mojego) wzieta.
Nie wiem jak inni ale u mnie czas stosunku jest bardzo rozny. Zalezy od wielu
czynnikow. Wymienie tu miedzy innymi stopien podniecenia w momencie
rozpoczecia stosunku. Przy sklonnosciach do przedwczesnego wytrysku, jezeli
rozpoczniemy stosunek w momencie najwiekszego podniecenia to nie czarujmy
sie, ale pozostaje nam nie wiele czasu do jego zakonczenia.
Teraz co ja zauwazylem. Jezeli przeciagne gre wstepna tak, ze maksymalne
podniecenie minie i dopiero wtedy wejde w moja partnerke to zachowujac pelny
wzwod jestem w stanie znacznie przedluzyc stosunek. Czasami wrecz tak, ze
rezygnuje z zakonczenia bo nie mam juz sily/ochoty.
Sumujac: podstawa jest dzialanie niejako wbrew sobie. Wtedy kiedy sie chce
najbardziej 'tam' dostac nalezy wlasnie przeczekac. Tylko probami jestes w
stanie poznac swoj organizm i wyczuc ten wlasciwy moment na wejscie do pochwy.
Polecam do sprobowania i **czekam na komentarze**
Adam"