metanira
02.11.09, 17:31
Muszę, no po prostu MUSZĘ przekonać M do czegoś, co do czego, wiem o tym, jest
na nie. Nie wiem, jak zacząć rozmowę, żeby w ogóle chciał o tym rozmawiać. Mam
w głowie listę plusów i minusów, ale okropnie się denerwuję, normalnie
wszystko mi się trzęsie, jak przed egzaminem.
Chyba wyskoczę po jakieś wino i jak Konrad pójdzie spać, zacznę tę rozmowę.
Zależy mi, żeby nie czuł się przyparty do muru, bo wtedy będzie się bronił dla
zasady. Muszę to tak załatwić, żeby po prostu uznał, że pozytywy przeważają
nad negatywami i zgodził się ze mną.
To żadna tajemnica, o co chodzi, tyle że nie mam teraz czasu pisać, bo właśnie
wrócił. Liczę na jakieś Wasze rady, co do tej rozmowy, a jutro napiszę
dokładnie o tej sprawie.