Dodaj do ulubionych

Dylemat mieszkaniowy-pytanie mam???

17.02.10, 09:46
Mam z mężem dylemat i wiem, że niektóre z Was też przez to przechodziły. Otóż
chodzi o podjęcie decyzji mieszkaniowej i mamy dwie opcje do wyboru:
- sprzedaż starego mieszkania wartego około 190 tyś. i dobranie kredytu na
zakup nowego( 340 tyś)
- zostawienie starego mieszkania pod wynajem i wzięcie kredytu na całość
nowego mieszkania.
Nie mamy pojęcia czy wybrać pierwszą opcję, czy drugą???Napiszcie, który wybór
według Was jest rozsądniejszy.Nie ukrywam, że wybierając drugą opcję boimy się
dużej raty kredytu.Dziękuję za wszelkie rady:-)
Obserwuj wątek
    • zabka11 Re: Dylemat mieszkaniowy-pytanie mam??? 17.02.10, 09:51
      Tak nie podejmiesz decyzji......
      Przede wszystkim trzeba przejśc sie do banku, a najlepiej do Doradcy
      finansowego, typu Expander lub Open Finance (porady są bezpłatne),
      tam przedstawić te dwie opcje, zrobic symulację spłat, na różne
      okresy w zależności od wysokości raty lub długości okresu spłty, jak
      Wam pasuje. Policzyć odsetki!!!!!! bo to dośc istotne, i koszmarne
      jak sie pomnoży raty razy msc spłaty, to widać ile się spłaca, a ile
      się bierze i to przyprawia o ból głowy, przynajmniej mnie;/
      Wtedy mając obraz sytuacji i waszych możliwości, można podjąć
      decyzję.
      Tak uważam.
      Pozdrawiam
    • kalipowa Re: Dylemat mieszkaniowy-pytanie mam??? 17.02.10, 10:00
      My kupilismy nowe wieksze a nasze 50 m zostawilismy i wynajmiemy. W
      ten sposob mamy 2 mieszkania i nie bedziemy splacac kredytu bo ktos
      wynajmujac nasze mieszkanie bedzie nam splacal
      :-)
      • e1w2ewa Re: Dylemat mieszkaniowy-pytanie mam??? 17.02.10, 10:11
        Tak zgadza się kalipowa, ale w naszym przypadku i tak musielibyśmy dokładać do
        tego kredytu. Z tego co się orientowaliśmy to z wynajmu byłoby na połowę
        raty.Jednak to i tak perspektywa 2 mieszkań jest zachęcająca.
        • qwoka Re: Dylemat mieszkaniowy-pytanie mam??? 17.02.10, 10:27
          to zależy czy to mieszkanie które teraz macie jest perspektywiczne
          tzn. czy w dobrej lokalizacji, czy ma szanse na wzrost wartości, czy
          bedzie łatwo je wynająć, czy łatwo sprzedać..
          Oststnio z M tez rozwazlismy taką opcję, zeby wynając nasze obecne
          mieszkanie (jest to mieszkanie rodziców) i za to spłacać wiekszość
          raty kredytu na nowe mieszkanie. Ale jednak póki co zrezygnowalismy
          z tego pomysłu. Przy naszych dochodach, jesli byłby przestój w
          wynajmnie np. przez kilka miesięcy, nie bylibysmy w stanie spłacać
          kredytu, a jednak z czymś takim trzeba się liczyć. Trzeba tez wziać
          pod uwagę, że pewnie dostaniecie dużo lepsze warunki kredytowe
          biorąc kredyt tylko na część wartości nieruchomości. No i jeszce
          kwestia pieniędzy na wykończenie nowego mieszkania, to tez jest
          spora kwota:/
        • monikaj21 Re: Dylemat mieszkaniowy-pytanie mam??? 17.02.10, 10:29
          Musicie zrobić tak jak pisała Żabka - czyli dokładnie to wyliczyć.
          Jeśli stać Was na zatrzymanie mniejszego mieszkania to pewnie że
          warto. Jeśli nie wydolicie finansowo czy coś się rypnie to najwyżej
          wtedy pomyślicie o sprzedaży (warto sie rozejrzeć za kredytem
          dającym możliwość wcześńiejszej spłaty bez dużych kosztów)
          • f3f Re: Dylemat mieszkaniowy-pytanie mam??? 17.02.10, 10:48
            ja byłam w podobnej sytuacji tyle że 1 mieszkanie miałąm też częściowo na kredyt... wieć je sprzedaliśmy i spłącamy mniejszy kredyt (tylko na 2 mieszkanie)
            niewiem z jakiego miasta jestes, ale np moja kolezanka z W-wy własnie od prawie 2 miesiecy szuka najemcy na jej lokum, nie wiem może to kwestia ceny ale nie udaje jej sie znaleźć nikogo...
            • monikaj21 Re: Dylemat mieszkaniowy-pytanie mam??? 17.02.10, 11:20
              Teraz pewnie nie jest najlepszy okres na szukanie wynajmujących ale
              kwestia ceny z pewnością też istotna. Moja znajoma też tak trzymała
              miesiącami zamiat zejść z ceny. Nasze mieszkanie wynajęło się w
              ciągu jednego dnia (fakt że to był wrzesień) - 2 osoby oglądały i
              dwie chciały wynająć, podobnie sprzedaż mieszkania - sprzedaliśmy w
              tydzień a podobno zastój wtedy był. Chyba mamy szczęście połączone z
              rozsądnym podejściem do cen :)
    • babajagaa Re: Dylemat mieszkaniowy-pytanie mam??? 17.02.10, 11:05
      Mi kiedys doradca finansowy radzil wpacic kase ze sprzedane mieszkanie na lokate
      wysoko oprocentowana na kilka lat,wziasc caly kredyt na mieszkanie a po kilku
      latach masz juz z odsetkami na splate calosci kredytu.Opca z wynajmem tez fajna
      bo masz dwa mieszkania ale czy caly czas bedzie wynajmowane to tez nie wiadomo.
    • shemreolin Re: Dylemat mieszkaniowy-pytanie mam??? 17.02.10, 11:16
      Jeśli miałabym doradzić ci jakoś bez wdrażania się specjalnego w przepisy i
      liczenie odsetek, to bym ci poradziła zostawienie starego mieszkania i spłacanie
      części raty z wynajmu. Głównie chodzi o to, że jakby coś się działo (tfu tfu)to
      zawsze macie to mieszkanie i możecie do niego wrócić, poza tym na przyszłość to
      jest inwestycja i za ileś tam lat wasze dziecko może tam zamieszkać. Mnie to
      strasznie wkurza, że np. moja rodzina posprzedawała kiedyś mieszkania, pieniądze
      się rozmyły i teraz nie ma dosłownie NIC, a my musimy wynajmować mieszkania i
      zaciągać kredyty. Ale to jest tylko moje takie przemyślenie na szybko, bo
      rzeczywiście powinnaś udać się do doradców finansowych i zobaczyć co i ile by
      was wyniosło. :)
      • moni_30 Re: Dylemat mieszkaniowy-pytanie mam??? 17.02.10, 11:34
        Mam takie same zdanie jak shemreolin. Też za jakiś czas będziemy chcieli zmienić
        mieszkanie na większe i rozważamy zostawienie obecnego właśnie dla naszego syna
        na przyszłość. Ja jestem bardzo wdzięczna moim rodzicom, którzy zadbali o to,
        żebym ja na starcie mieszkanie miała. Nie wszyscy rodzice oczywiście taką
        możliwość mają, ale osobiście znam osobę, które mieszkanie sprzedała za bezcen
        (za odstępne, bo to było mieszkanie spółdzielcze) mając dorastającego syna i nie
        biorąc go zupełnie pod uwagę w tej kwestii. I nie była to kwestia, że sytuacja
        ich do tego zmusiła.
        • zabka11 Re: Dylemat mieszkaniowy-pytanie mam??? 17.02.10, 11:49
          A ja myślę odwrotnie, nie widzę potrzeby, żeby zostawiać mieszkanie
          i utrzymywać je przez kolejne min.15-20 lat, dla dzieci. Liczy się
          życie codzienne, i najbliższe lata, dzieciństwo, szkoła, potem
          studia. Dzieci pójdą w świat i to całkiem dosłownie, nie da sie tego
          zaplanować z takim wyprzedzeniem. Lepiej mieć np. mniejszy
          kredyt/czyt. msc ratę i realizowac bieżące potrzeby i marzenia
          dorastających pociech.
          Poza tym ważne też co to za mieszkanie, bo jeśli w miare z nowego
          budownictwa, to powiedzmy będzie wtedy z 20to letnie, ale jeśli z
          lat 80tych, to wtedy już będzie miało 50 lat i będzie niewiele
          warte.....no i to drugie mieszkanie trzeba utrzymywać i nie wierzę,
          żeby za jego wynajem spłacić ratę za nowe mieszkanie i jeszcze do
          tego media. Jak masz ratę z 3tys, a to minimum wychodzi, jak
          bierzesz ok. 300tys na 30 lat, to za wynajem ile dostaniesz? 1500zł,
          z czego połowa opłaty? to nawet nie wystarczy na 1/5 nowego
          kredytu...
          Myle się?
          Pozdrawiam
          • monikaj21 Re: Dylemat mieszkaniowy-pytanie mam??? 17.02.10, 12:03
            Żabko, ale ja myślę że w sposób, o którym piszesz powstaje błędne
            koło - wystarczyłoby porównać sytuację tych z nas, które dostały
            mieszkanie na starcie i tych, które nie dostały. Moim zdaniem jeśli
            tylko jest taka możliwość to warto mieć drugie mieszkanie.
            Liczy się
            > życie codzienne, i najbliższe lata, dzieciństwo, szkoła, potem
            > studia.
            - teraz jest dzieciństwo, czyli czas kiedy potrzeby dzieci można
            realizować znacznie mniejszymi nakładami, prawdziwe wydatki zacznął
            się później, studia prawdopodobnie będą płatne, wtedy można będzie
            sprzedać mieszkanie, które będzie a pieniądze ze sprzedaży teraz po
            prostu się rozejdą. Pewnie że fajniej sobie pożyć niż oszczędzać ale
            mom zdaniem trudno mówić że robi się to dla szczęścia dzieci.
            • zabka11 Re: Dylemat mieszkaniowy-pytanie mam??? 17.02.10, 12:59
              No widzisz, a ja uważam, że życie jest tylko jedno i warto
              zainwestować w te codzienne przyjemności i duże i małe!!!! Bo potem
              za 20 lat się obudzisz i zostanie Ci tylko mieszkanie, i zgryzota,
              że całe życie ciułałeś, nic nie widziałeś, nic nie poznałeś, ciągle
              sobie odmawiałeś itp. a dzieci, kochasz ponad życie, ale one wybiora
              swoją drogę, często gęsto całkiem inną niż dla nich planujemy!!!
              Na pokoleniu moich rodziców dziadków widze, co mówią, żałują, bo i
              owszem na start mieszkanie dali, czy kaske mieli dla dzieci...ale
              sami, nic a nic z życia nie mają/mieli...a dzieci poszły w świat,
              zdrowie już nie to...i tylko wspominają, ach trzeba było sobie
              pojechac/zobaczyć tu i tam:):):)
              Kochamy dzieci ponad wszystko, dla nich żyjemy, ale żyjmy tez dla
              siebie, tak? bo szczęśliwi, spełnieni rodzice, to szczęśliwe
              spełnione dzieci...bo jakbyśy mieli 2 życia to w jednym możemy
              ciułać dla Rodziny, a w drugim żyć, ale mamy jedno i trzeba żyć:)

              Ja mieszkania nie dostałam, dorobiłam się sama, co do złotówki.
              rodzice pomagali, jak Gosia się urodziła, ale to juz wtedy
              wykańczaliśmy mieszkanie. Spłaciliśmy i żyjemy. Owszem, teraz mam w
              perspektywie dostać mieszkanie większe od rodziców, a raczej
              zamienić się z nimi, jednak, wcześniej gdy o tym nie wiedziałam, i
              braliśmy pod uwagę opcję kredytu na 30 lat i życia na zero....to
              zrezygnowałam, m.in z powższych wyznawanych wartości.
              Pozdrawiam
              • monikaj21 Re: Dylemat mieszkaniowy-pytanie mam??? 17.02.10, 13:35
                No to my z mężem z 'innego świata' :) Nasi rodzice i dziadkowie żyli
                i żyją 'pod dzieci' co bardzo doceniam bo dzięki ich pomocy jesteśmy
                tu gdzie jesteśmy. Nie widzę po nich żeby tego żałowali (może dobrze
                się maskują ;), choć fakt odmawiali sobie różnych rzeczy ale też nie
                tylko siedzieli i ciułali. Gdyby nie oni pewnie byśmy mieli jedno
                dziecko i jakieś mini mieszkanko, nie wyjechalibyśmy na wakacje, nie
                mielibyśmy na przyjemności bo spłacalibyśmy wielki kredyt - widze
                mnóstwo takich sytuacji wokół. Pewnie przez to że w takim klimacie
                rosłam mam też inne podejście do dzieci - uświadomiłam sobie że ja
                nie myślę o nich jak o kimś innym, tylko jak o sobie - chcę dla nich
                tego czego bym chciała dla siebie i tak samo jak swoją przyszłość
                chcę zabezpieczyć tak chcę zabezpieczyć ich przyszłość. I chyba
                wcale nie kocham ich najbardziej najbardziej na świecie - kocham ich
                tak samo jak siebie, męża, jak swoich rodziców :)
                • zabka11 Re: monikaj21 17.02.10, 15:19
                  Pięknie to napisałaś...dało mi to do myślenia:)
                  Jak tu, na Forum, wiele można się nauczyć/poznać, tyle ile nas, tyle
                  punktów widzenia i to jest niesamowite!
                  Pozdrawiam serdecznie i życze wszystkiego dobrego:)
                • ankas4 monikaj21 ja sie całkowicie zgadzam z Tobą!!!!!!!! 18.02.10, 00:47
                  Normalnie pieknie to napisalas, nie umialabym trafniej, ja chce dla Tymka tego
                  co dla mnie i meza wlasnie czyli wszystkiego co najlepsze,wiem ,ze wlasne
                  mieszkanie na starcie to barzo bardzo duzo aby pozniej zyc i nie szarpac sie o
                  wszystko, dlatego my procz odkladania juz pieniedzy dla Tymona - mamy zapisane
                  mieszkanie dla niego po babci, nie chcialabym go nigdy przedac, bo wlasnie
                  pieniadze z wynajmu pojda na konto Tymka a pozniej jak dorosnie dostanie mieszkanie.
                  • bobimax Re: monikaj21 ja sie całkowicie zgadzam z Tobą!!! 18.02.10, 14:11
                    To wszystko zależy jaką się ma sytację finansową. Nas nie było stać
                    na zatrzymanie starego mieszkania, bo kredyt byłby duży choć z
                    perspektywy czasu (zanim był boom mieszkaniowy) to faktycznie lepiej
                    było je zostawić. Teraz mam duże mieszkanie i spłacam je, ale mam
                    tez na przyjemności i na odkładanie dla dzieci a jest ich trójka.
                    Myślę podobnie co do zabezpieczenia dzieci na przyszłość, ale
                    niekoniecznie musi to być mieszkanie.
                    Jeżeli by mnie było stać na zatrzymanie mieszkania to bym zatrzymała
                    (ale chyba nie takie ze starej płyty tylko w cegle).
          • lipiec_2007 Re: Dylemat mieszkaniowy-pytanie mam??? 17.02.10, 13:07
            mysle podobnie jak zabka. nie zostawialabym mieszkania z mysla, ze
            bedzie dla dzieci. wolalabym zapewnic im dobry start w zycie w
            postaci dobrego wyksztalcenia majac nadzieje, ze sami sobie
            zapracuja na mieszkanie tak jak ja czy moje rodzenstwo. to tak jak z
            ta ryba i wedka. wolalabym dzieciom zapewnic wedke...:)

            przyznam szczerze, ze ja jestem za sprzedaza starego mieszkania.
            wynajem to wcale nie jest latwy kawalek chleba. nigdy nie wiadomo,
            na kogo sie trafi i CZY sie trafi - a koszty stale trzeba ponosic
            mimo wszystko. poza tym balabym sie, ze gdyby zaszla koniecznosc
            wypowiedzenia umowy, wynajmujacy moglby robic mi pod gorke. ktos,
            kto sie dobrze zna na przepisach prawa moglby niezle nam zatruc
            zycie.

            sklanialabym sie raczej ku rozwiazaniu, ktore doradca zaproponowal
            babajadze. czyli sprzedac i pieniadze umiejetnie zaintwestowac.
            • burdziaa Re: Dylemat mieszkaniowy-pytanie mam??? 17.02.10, 13:50
              najlepiej poradzic sie fachowcow- ja bym chyba sprzedała
              mieszkanie,nie wynajmowała-teraz tez mamy podobny dylemat,zal mi
              bardzo tego naszego mieszkanka slicznie polozonego ale jesli
              bedziemy chcieli miec wieksze to chyba jednak to sprzedamy.Wynajem
              to ciezka sprawa,nie wiadomo na kogo sie trafi,mieszkanie trzeba
              utrzymywac,itp.
    • spodnica_w_kratke Re: Dylemat mieszkaniowy-pytanie mam??? 17.02.10, 15:34
      nie mowic juz o tym, ze kredyt na calosc to duze obciazenie dla budzetu domowego
      i musliebyscie za spora kase wynajmowac Wasze dotychczasowe, pytanie, czy to
      realne? no i jeszcze jedna kwestia- pozyczajac od banku 200tys oddaje sie ze 2
      razy wiecej, czyli 400 tys..i mnie to zawsze bardzo powstrzymuje, bo za te
      drugie 200 wole zrobic cos innego, niz tak po prstu oddac bankowi. Dlatego ja
      bym byla za sprzedaza. Mniejszy kredyt do wzieca i latwiej go dodtac, nie rzeba
      szukac najmecy i liczyc, ze trafi sie na sensowengo i dbajacego o Wasze m, a nie
      ze przyjdzie zniszczy i trzeba bedzie sie jeszcze w remont pakowac, bo nikt
      kolejny go nie wynajmie. A to niestety nie jest takie rzadkie.
      • dmgr Re: Dylemat mieszkaniowy-pytanie mam??? 17.02.10, 17:00
        Ja bym doradziła opcje drugą. Oczywiście jeżeli macie zdolność kredytową na całą
        ratę no i oczywiście bym przeanalizowała wszystko z symulacjami kredytu. Nigdy
        nie wiadomo co się stanie a tak zawsze coś będziecie już mieć na w razie czego a
        koszta raty wyższej pewnie wyjdą Wam mniej więcej takie same po odjęciu tego co
        zarobicie na wynajmie (no może trochę wyższe ale mieszkanie jest). Ewentualnie,
        kiedy już dojdziecie do sytuacji, w której wartość starego mieszkania zrówna się
        z kwota kredytu do spłaty wtedy sprzedajcie i drugie będzie Wasze wcześniej. Nie
        wiem jak u Was ale u nas o mieszkania do wynajęcia ludzie się na prawdę "biją".
        Moi rodzice wynajmują połowę domu swojego i jak szukali nowego lokatora to od
        razu po pojawieniu się ogłoszenia mieli kilku chętnych od zaraz.
        Zazdroszczę, że macie coś swojego i zdolność na kupienie większego i zyczę
        powodzenia. No i wizyta u doradcy czy w banku na pewno nie zaszkodzi (po
        wcześniejszym zorientowaniu się ile będziecie mogli dostać za wynajem).
        • ankas4 Re: Dylemat mieszkaniowy-pytanie mam??? 17.02.10, 19:12
          Oczywiscie, ze opcja druga czyli zostawienie mieszkania na wynajem i podjecie
          kredytu na calosc zakupu mieszkania.
          JUz pisze czemu:
          - zawsze sie czlowiekowi wydaje ,ze sobie nie poradzi a jednak daje rade, a
          zawsze macie mieszkanie jakby cos do sprzedazy.
          -mIESZKANIA zawsze bedzie dla dziecka w przyszlosci, jak je sprzedacie ciezko
          Wam bedzie kupic dziecku jego wlasnie lokum.

          - Bedziecie wynajmowac mieszkanie wiec powinniscie miec przypływ ggotówki aby
          czesciowo splacac kredyt.

          Najłatwiej jest sprzedac mieszkanie, ale wierz mi na rate kredytu pewnie jakos
          Wam starczy skoro rozwazacie taka mozliwosc, a nigdy byscie tych pieniedzy nie
          odlozyli, wiec dla mnie najlepsza opcja to calosciowy kredyt, a jak bedzie
          problem to mieszkanie zawsze zdarzycie sprzedac.

          Pozdrawiam
          • alcea3 Re: Dylemat mieszkaniowy-pytanie mam??? 17.02.10, 19:22
            A ja popieram zabkę.
            Lepiej zapewnic dziecku wędkę(studia,dobry start,zajecia pozaszkolne,kursy itd
            by sam mogl zapracowac na mieszkanie.
            Zyc jak przez 30 lat wciaz wyrzekajac sie wszystkiego bo kredyt sprawia,ze zycie
            Cui ucieknie, a np córka wyprowadzi sie do faceta i miezkanie do niczego sie nie
            przyda.
            • e1w2ewa Re: Dylemat mieszkaniowy-pytanie mam??? 17.02.10, 22:20
              :-):-)Dziewczyny wielkie dzięki za tak wielki odzew w mojej sprawie!!!Decyzja
              ostateczna jeszcze nie podjęta, ale nie ukrywam, że szala przechyla się jednak
              ku sprzedaży mieszkania (mieszkanie jest z lat 70-tych,odremontowane, ale nie
              wiem ile byłoby warte za te 30 lat). Mam nadzieję, że wizyta u fachowca pomoże
              nam w podjęciu decyzji. Jeszcze raz dzięki za wszelkie rady i przekonywujące
              argumenty. Pozdrawiam!!!
              • anulka-m6 Re: Expander,tam sie doradzaliśmy... 19.02.10, 09:23
                My z mężem przed budową domu skorzystaliśmy z pomocy Expandera, miły
                pan wyszukał nam najlepsze opcje kredytowe, doradził co i jak i
                załatwiał za nas wszystkie sprawy papierkowe zwiazane z kredytem,
                był zawsze do usług.
                Zadowoleni jesteśmy z usług tej firmy wiec polecam.
                Nie ponosilismy zadnych kosztów gdyz to bank płaci firmie za
                pozyskanie klientów, i dodam ze nie było namawiania nas ze w tym
                banku musimy brac kredyt , mieliśmy wiele opcji do wyboru. Pomogli
                nam wybrać najkorzystniejszą:]
    • kalipowa Re: Dylemat mieszkaniowy-pytanie mam??? 19.02.10, 11:48
      a ja dodam tylko, ze mialam nieprzyjemnosc wspolpracy z open
      finance... Polecam isc do tego typu czlowieka ale po wyliczeniu,
      ktory bank bedzie najlepszy - proponuje isc do tego banku i juz z
      nim dalej dzialac z pominieciem doradcy.

      Sama pracuje jako developer i sama buduje mieszkania i nie tylko i
      niewiedza i brak kompetencji Open Finance mnie porazil. Gdyby nie
      moj zdrowy rozsadek i pomoc Pani w banku, kredytu bysmy nie dostali
      przez wlasnie doradce.

      No i jeszcze na temat 2 mieszkan. My tez dostalismy mieszkanie od
      rodziny mojego M. Moi rodzice dali mieszkanie mojej siostrze. Tak
      wiec wszyscy mielismy zapewniony start. I to samo chcialabym dac
      moim dzieciom. A jak sie sprzeda mieszkanie, to pieniadze splaca
      tylko czesc kredytu no i dalej trzebaby placic kredyt... A tak, to
      ma sie 2 mieszkania a znaczaca czesc kreduty splaca najemca. U mnie
      akurat kredyt to 2500 a najemca zaplaci 2.000. Doplace co miesiac do
      wiekszego mieszkania tylko 5000. I jeszcze jedna sprawa -
      mieszkanie mozna zawsze sprzedac jak bedzie zle. No i teraz tez jest
      nie najlepszy czas na sprzedawanie bo ceny sa mocno zanizone....

      Przemysl decyzje na spokojnie :-)
      • ankas4 kalipowa masz racje w 100% 19.02.10, 16:29
        Tez chcialam sie jeszcze dopisac,bo kilka lat temu zastanawialismy sie nad
        kupnem mieszkania jeszcze jednego wlasnie na wynajem, poszlismy do doradcy i
        dramat, Pan nawet nie umial wyjasnic oprocentowania...a akurat zle trafił, bo
        maz jest matematykiem, naprawde warto sprawdzic kilku doradców i zobaczyc czy
        ich wyliczenia sa podobne.

        A co do dawania mieszkania dziecku, no zgadzam sie z Kalipowa, ze mieszkanie
        jest super startem dla kazdego, a argument ,ze corka znajdzie meza z mieszkanie
        nie jest dobry, bo wtedy przeciez moga sprzedac jedno mieszkanie i miec
        pieniadze, albo wynajmowac mieszkanie i miec staly przypływ gotówki.
        A jesli chodzi o sprzedaz mieszkania czy wynajem i pobranie calosciowego
        kredytu to wlasnie chodzilo mi o to co napisala Kalipowa,ze kasa i tak w calosci
        nie starczy na nowe mieszkanie, a tak jest staly przyplyw gotowki co miesiac,
        ktory moze pokrywac czesc kredytu.
        Pozdrawiam
        • e1w2ewa Re: kalipowa masz racje w 100% 19.02.10, 18:17
          Dziewczyny!!!!Jestem świeżo po wizycie u doradcy (expander).Tak jak radziła
          większość z Was doradca odradził nam sprzedaż starego mieszkania. Wszystko nam
          świetnie wyjaśnił i mam nadzieję, że zrobił to bezinteresownie.Krótko mówiąc
          mamy do wyboru dwa kredyty: złotówkowy wtedy dostalibyśmy 100% na nowe
          mieszkanie i kredyt w euro, ale tu wymagana jest większy wkład własny. od razu
          zaznaczę, ze kredyt w euro byłby o wiele mniejszy jeżeli chodzi o ratę. Także
          nadal się zastanawiamy i jak znajdziemy kogoś kto pożyczy nam kasę to pewnie
          wybierzemy euro.Tak w ogóle to już mnie głowa od tego wszystkiego już boli i
          chciałabym to już mieć za sobą. Do tego liczyłam na to, że developer zejdzie coś
          z ceny zwłaszcza, że mieszkanie jest na niskim parterze i nie ma możliwości
          dokupienia piwnicy i miejsca w garażu podziemnym(chociaż na miejscu parkingowym
          nam nie zależy). Pewnie po prostu nie potrafimy negocjować, ehhhhhhhh
          • ankas4 Re: kalipowa masz racje w 100% 19.02.10, 18:31
            Oczywiscie, ze odradzil, bo mieszkanie to zawsze inwestycja pieniedzy...no
            chyba,ze akurat wybucha wojna, ale POLSCE to raczej nie grozi, wiadomo,ze jesli
            ktos nie ma ani grosza na splate kredytu to trzeba wtedy sprzedac, ale w
            Waszej sytuacji wnioskuje, ze macie czesc pieniedzy,wiec wydaje mi sie, ze
            mieszkanie zawsze mozna sprzedac, a akurat sytuacja gdy nie ma za duzo czasu na
            to nie jest dobra, bo mozna stracic a nie zyskac.

            Pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka