alcea3
19.12.10, 12:45
Ja jestem jednak straszny panikarz.
Pojechałam na zakupy, jestem w trakcie, odbieram telefon od nm, ze mam natychmiast przyjechac (pojechalam samochodem) bo Malwina spała i uderzyła się o stół i rozwaliła łuk brwiowy...
Rzuciłam wszystko i biegiem do samochodu na parking, 4 km pokonałam chyba 3 min ;) wbiegam do domu, a Malwina lezy (!!!) na łózku i dziwnie gada. No i panika. W samochod i na dyżur. Nm po drodze mi mówi, ze zeslizgnęła jej się noga z łozka , poleciała w bok i uderzyła z impetem w stół, wystraszył sie bo był strazny huk, az jej głowa odskoczyła. Po uderzeniu poza lejącą się strumieniami krwią, była ponoc dosc zmieszana, na szczescie nie straciła przytomności.
Lekarz zobaczył, powiedział,ze na szczescie rozciecie jest powierzchowne, ale zlecił jeszcze RTG głowy, czy nie ma wewnętrznych złamań. Na szczescie takich nie ma.
Zalecenia obeswacja przez 72 h czy nie ma niepokojacych objawow (dostalam cala liste...) łacznie z tym ,aby budzic dziecko co 2 h w nocy. I teraz siedze się oczywiscie się martwię....
Malwina lepiej zachowaniem i mam nadzieję,ze wszystko bedzie ok.