metanira
08.09.13, 15:48
Wczorajszy dzień spędziliśmy w Śląskim Wesołym Miasteczku. Ponieważ w cenie biletu wstępu jest korzystanie prawie ze wszystkich atrakcji, więc też się skusiłam na to i owo ;) Tylko że ja od dziecka kiepsko znoszę karuzele, więc unikam tych co kręcą się tylko w kółko. Z takich dałam się skusić na Apollo www.wesole-miasteczko.pl/czytelnia/artykul/30,apollo, z którego ledwo zeszłam o własnych siłach, tak mi się nogi uginały. Bliskie spotkanie z Ufo www.wesole-miasteczko.pl/czytelnia/artykul/32,ufo przypłaciłam bólem głowy i mdłościami do końca dnia. Pojeździłam autkami, zaliczyłam Smoczą Jamę (słabizna), umierałam ze strachu na dużej gwieździe, przejechaliśmy się z M (Konrad jest za mały) na Cyklonie i Rollercoasterze (na Rollercoasterze miałam zamknięte oczy prawie cały czas ;) ) i czekaliśmy prawie godzinę w kolejce do ześlizgu do wody. Muszę przyznać, że z Konrada to twardy zawodnik, on nawet zawrotów głowy nie ma po niczym, a z M zaliczyli dużo więcej tych kręcących się ustrojstw niż ja. A ja czuję się dzisiaj jak na kacu. Jak tylko gwałtownie ruszę głową albo wspomnę Ufo to wszystko dźwiga mi się w żołądku. Ale i tak uważam, że fajny był wczoraj dzień :) I pogoda była super na takie spędzanie czasu. Nawet facjata mi się opaliła (czoło konkretnie). I zwerbowali mi Konrada na casting do filmu/reklamy.
A Wy lubicie karuzele i inne takie adrenaliny dostarczające rozrywki typu Rollercoaster?