lilianak1
20.12.07, 07:51
Nie wiem jaką mam przyjąć postawę wobec 6 letniego syna. Chodzi o
to, że od mikołaja w buta dostał "zegarek" z bajki Ben 10. Marzył o
nim od września, tym bardziej, że kolega w przedszkolu taki miał.
Zabawka kosztowała z przesyłką 80zł, więc jak dla mnie kupa kasy,
ale czego się nie robi dla dziecka.
No i wczoraj ta zabawka w przedszkolu zginęła. Możliwe że jakieś
dziecko poprostu ją ukradło, bo syn twierdzi że odłożył ją w swoje
miejsce do reklamówki (dzieci mają takie miejsca na swoje rzeczy).
Raczej mu wierzę, bo o co jak o co, ale o omnitrix (ten zegarek)
dba. W połowie dnia zorientował się, że zegarka nie ma. Zgłosił to
Pani, która powiedziała że ma poszukać. Szukał ale nie znalazł, po
południu poszłam z nim do przedszkola, ale już nie było ani Pań ani
dzieci, więc razem ze sprzątaczkami szukaliśmy, ale wśród tylu
zabawek nie udało nam się znaleźć.
Winę za zgubienie zegarka biorę na nas, bo to my mamy świadomość
jego wartości i skoro pozwalamy mu go wziąc do przedszkola to musimy
się liczyć z ewentualnym zniszczeniem czy zgubieniem. Oczywiście
Pani mogła inaczej zareagować póki były wszystkie dzieci, ale nie
bedę jej winić, bo nie ona ma zabawek pilnować.
Problem mam ze starszakiem, bo nie wiem jaką mam przyjąć postawę. Z
jednej strony ma nauczkę, że swojego trzeba pilnować. Ale jeśli
odłożył zabawkę w pewne swoje miejsce (a na zajęcia musi odkładać
zabawki) to nie ma w tym jego zaniedbania. Szkoda mi go, bo jednak
stracił ulubioną zabawkę, jeśli ktoś ją ukradł to wręcz mu
współczuję, bo wiem jak się czuje okradziona osoba. Ale mam też do
niego żal bo wiem że jest dobrym dzieckiem, niesamolubnym i pozwala
kolegą bawić się swoimi zabawkami, więc tak jakby przyzwala na to
żeby ktoś grzebał w jego rzeczach. Ale ten żal mogę mieć do siebie,
bo nie kto inny tylko ja uczyłam go tej dobroci, dzielenia się z
innymi i koleżeńskości.
Nie wiem co mam zrobić. Dawidek ma swoje oszczędności więc z jednej
strony mógłby sam kupić sobie drugi taki zegarek, ale czy to dobry
pomysł? chyba nie, bo czego go to nauczy? Ale też wiem, że ciężko mu
będzie patrzeć jak kolega ciągle skacze z omnitrixem a on już nie.
Może to błachy problem, ale ja naprawdę nie wiem jak się zachować.
Nie robiąc nic wyjdzie na to, że daję przyzwolenie na kradzież. Mogę
liczyć na to że uczciwy rodzic odda zabawkę, ale czy dzieci
uczciwych rodziców kradną? No i za rękę też nikogo nie złapałam,
więc nawet nie wiem czy to wogóle kradzież, czy może jakies dziecko
wzięło zabawkę a potem odłożyło gdziekolwiek.
I jak zachować się wobec starszaka, który wczoraj rozpaczał po
przyjściu z przedszkola a pod wieczór sprawiał wrażenie jakby
zapomniał o wszystkim.